Witam serdecznie Drogi Forumowiczki i Drogich Forumowiczow .
Napiszé krotko , gdyz jestemw pracy i nie mogé sie skupic i zebrac mysli . Nie tylko ze wzgledu na prace ,ale z jej powodu .Z gory przepraszam za brak polskich znakow , ale moja klawiatura ich nie rozroznia .
Bylismy ze sobá prawie 3 lata . Jestesmy rok po rozstaniu . Kontakt wlasciwie mielismy caly czas .Kiedy sie nie odzywalek 4,5 dni , ona pytala , dlaczego milczé ? Kilka razy po rozstaniu bylem u niej (dzieli nas 1000 km , pracuje za granica) . Bywalem tez ze wzgledu na jej coreczké , gdyz strasznie kocham jej dziecko . Mielismy naprawde swietny kontakt . Ze swojá dziewczyná czesto sie klocilismy o pierdoly . Byla o mnie zazdrosna na kazdym niemal kroku . W kwietniu poznala kogos , ale szybko zacela znowu ze mna pisac ,ze chcialaby bym znowu byl blisko , ale tego nie doceniam i ona nie wierzy ,ze sie zmienilem ( kiedys reagowalem obrazaniem sié za jej dziwne sytuacjie , ktore mi robila , zamiast já przytulic tak , jak tego chciala ja odwracalem sie i uciekalem - potrafiac tydzien sie nie odzywac ) . Na poczatku zwiazku chcialem odejsc , ale nie potrafilem jej tego pwiedziec . Po cichu picalem z innymi dziewczynami na portalu randkowym . Byla jedna sytuacja , ktora ona sprowokowala i ewidentnie przekreslila wiare w ta osobé . Po czym stwierdzila ,ze to koniec . Takich podobnych sytuacji bylo wiele i za kazdym razem wine zwalala na mnie . Ze zle reaguje ,ze nie potrafie udzwignac jej trudnego charakteru . Dlatego chcialem odejsc .
Poklocilismy sie na dobre rok temu , gdzie bez przyczyny wyrzucila mnie z hotelu . Nie zalozylem tzw . nerki na dokumenty , a ona stwierdzila ,ze nie pasuje mi do stroju , dlatego jej nie zaloze . Powiedziala ,ze sobie pojdzie ... albo nie - stywierdzila ,ze jest z dzieckiem ,wiec mnie kazala sie wynoscic . Oczywiscie pozniej zawsze byly przeprosiny ... ale ja zawsze unoasilem sie honorem . Te wakacje byly totalnym nieporozumieniem , gdyz bylo mi przykro ,ze zorganizowalem cos takiego ,a ona mnie potraktowala w ten sposob .
Od kilku mieisecy piszemy ze soba co kilka dni , ale nic z tego nie wychodzi .
Ostatnio napisala mi cos takiego , po moich zalach , ze nie jest z tym mi latwo . Pisala ,ze jej tez jest ciezko , ze straszie já to méczy , ze probuje uciec . Pisala tez ,ze za bardzo je skrzywdzilem , ze nie zaufa , ze nie uwierzy . Kiedys pisala tak samo ,a chciala wrocic . Co moga znaczyc jej slowa ? Kocham je bardzo . Dzis jestem zupelnie innym czlowiekiem , ktory schowal honor do kieszeni .
Pozdrawiam i proszé o odpowiedz