witajcie.dziś po raz kolejny rozstałam się ze swoim narzeczonym.mieszkaliśmy razem 3 lata.on jest alkoholikiem i przyznaje się do tego.chodził na terapię parę razy po czym ponownie pił.był agresywny dla mnie.kiedy miałam dość rozstawaliśmy się.potem przepraszał,obiecywał poprawę,znów chodził na terapię.minęło parę dni i ponownie zaczynał pić.3 tyd temu wyprowadził się.osobiście go spakowałam.zawsze jak się wyprowadzał był pod wpływem alkoholu.mijały kolejne dni.trzeżwiał chodził do pracy i nie pił.ostatnio napisał mi list że wie że mnie krzywdzi że będzie się leczył,że prosi o ostatnią szansę itd.po tygodniu dostał ją.trudno mi było bez niego.dałam mu dwa tygodnie próby.nie pił przez ten okres.wczoraj poszedł kupić telefon wrócił pijany oszukał mnie że pił piwo a tak nie było bo znalazłam pustą butelkę po wódce.zapytałam dlaczego?i była awantura.znów zabrał dziś swoje rzeczy i był pijany.mówił że ma w d....ten list co pisał że nic złego nie zrobił itd.wyszedł zostawił mnie z problemami.jest mi bardzo żle bo tu go kocham tu nienawidzę.boję się że nie poradzę sobię sama mam dwoje dzieci.i razem je wychowywaliśmy choć nie są jego mówiły do niego tato.nie wiem co zrobić.bo wiem że nie zmieni się chyba.czy wróci nie wiem?czy dać szansę czy czekać?boję się że przegrałam z alkoholem!!!.
Podobne tematy
2 2010-03-14 18:40:53 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-14 18:41:25)
Majeczko, moj ojciec byl alkoholikiem, ale nie bede pisac o sobie.
Powiem ci jedno - przegrasz jesli nie zagrasz madrze.
Jesli chcesz wygrac, idz do poradni do specjalisty niech poradza ci jak postepowac z alkoholikiem. Jesli zalezy ci aby wasza milosc trwala, a nie twoja litosc, musisz byc twarda.
Choroba alkoholowa wypala rozumu i alkoholik zmienia sie, dlatego jesli zalezy ci - zrob to dzisiaj.
Badz stanowcza pozwol mu odbic sie od dna, zapewnij ze go kochasz i dajesz mu czas aby wyleczyl sie.
Podaj mu dokladnie jakiego leczenia od niego oczekujesz.
Alkoholizm jest chorobą o czym jak widzę wie Twój narzeczony i wcale tego przed Tobą nie ukrywa.Należy zdobyć wiedzę na ten tema,poczytać o głodzie,nawrotach i o sposobach pomocy alkoholikowi.Poczytaj też o tak zwanej twardej miłości i współuzależnieniu.Nie pomożesz swojemu narzeczonemu szukając butelki z wódką i wierząc w jego obietnice.
Problem jest bardzo trudny.Co nie znaczy,że beznadziejny.Jeśli masz tyle w sobie siły i poświęcenia możesz spróbować pomóc(zaznaczam będzie,to droga ciernista i długa) do tego muszą się włączyć jeszcze członkowie rodzin i znajomi(nie Ci od flaszki)Należy rozpocząć od wykonania badań podstawowych(każdy alkoholik ma zmiany w organizmie) czyli wizyta u lekarza.Oczywiście przed podjęciem decyzji o pomocy musicie porozmawiać i przedstawić plusy i minusy i czy rzeczywiście na tyle cię kocha aby się leczyć.Musi to być jego świadoma decyzja(Przed,radzę się samej do lekarza w poradni uzależnień na rozmowę,abyś wiedziała co Cię czeka i co należy zrobić ,lekarz ukierunkuje Twoje działania)Można też pomyśleć o leczenie w ośrodku zamkniętym.Pierwsze twoje kroki skieruj o poradę z lekarzem a następnie poważna rozmowa z partnerem(musisz się przygotować i przedstawić argumenty)Pamiętaj taka rozmowa musie być przeprowadzona w spokoju bez emocji.Życzę powodzenia.
Ja także miałam w rodzinie alkoholika- był nim mój wujek, brat Mamy. Na odwyku lądował paręnaście razy, lecz niestety bezskutecznie.
Swego czasu, mój wujek nie pił 15 lat. Nagle, nie stąd, ni zowąd, znów zaczął pić. Dla jego rodziny w postaci żony, dwóch synów i córki, to był straszny cios.
Moje zdanie jest niestety takie, że aby wygrać walkę z alkoholizmem, trzeba nie tylko zgodzić się na odwyk, ale także i przede wszystkim chcieć zmiany. Dopóki Twój partner twierdzi, że nic złego nie robi (jak sama przyznałaś), to nie wyjdzie z uzależnienia. Alkohol ma nie tylko wyparować z ciała, ale przede wszystkim z umysłu. Choroba siedzi głęboko w głowie, a tam nawet najlepszy specjalista nie dotrze. Sam alkoholik jest najlepszym lekarzem, bo leczy się siłą woli. Specjaliści mu w tym po prostu pomagają.
Ja jestem zdania, że raczej nie warto wiązać się z alkoholikiem, a już tym bardziej brać z nim ślubu, ale to moje osobiste zdanie. Widzę jednak, że jest (lub był) Twoim narzeczonym. Póki co, radzę Ci, żebyś wstrzymała się z małżeństwem. Priorytetem jest leczenie- w takich sytuacjach sentymenty i uczucia trzeba odłożyć na drugi plan. Musisz być, jak twierdzą także inne użytkowniczki, twarda jak skała. Musisz albo podjąć radykalne kroki, albo skazać się na obietnice bez pokrycia.
Pozdrawiam!
Heh, powodzenia jeśli zamierzasz z tym walczyć... Mój nie pije już (już? aż? dopiero?) 2 i pół miesiąca. Czasem wydaje się dużo, czasem mało... Kiedyś nie pił 3 a potem wszystko wróciło...
Trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno. Wiem, że nie jest ci łatwo.
Witajcie.Dziękuję Wam za słowa otuchy.Szczerze nie spodziewałam się że ktoś odpisze.Wiem że tak naprawdę to on musi tego chcieć ale wydarzyło się coś więcej.Dziś zwolnili go z pracy.Nie wiem co było przyczyną bo nie chce ze mną rozmawiać.Do tej pory nie wrócił do domu jest u swojej mamy.Obwinia mnie o to, że rozstaliśmy się.Powiedział że jestem winna bo nie pomogłam mu itd...Ja chciałam żeby chodził na terapię niestety był tylko 6razy i na tym KONIEC a teraz to nie wiem czy podejmie leczenie skoro nie mieszka ze mną.Jego matka nic nie mówi na to że on pije,jeszcze mu stawia.MATKA nie toleruje mnie dlatego że jej syn związał się z kobietą z 2 dzieci i wyprowadził się z domu do mnie.Wiele razy powtarzała że'' Synu wróć do domu ''.On jednak był ze mną.Jego rodzina wie że ma problem jednak nikt się tym nie przejmuje.DWA lata temu pobił chłopaka po pijanemu, wracał od mamy i u niej się tak załatwił.Miał sprawę,kuratora itd.To kurator skierowała go na leczenie bo jej powiedziałam jak jest.Tak naprawdę to tylko ona mi pomaga ale zawsze po rozmowie z nią mam awanturę czemu mówiłam.....Od 3tyg nie pił i teraz w tamtą sobotę znowu.Dziś pewnie też pił bo jest u mamy.Nie chciał wrócić choć go o to prosiłam.Wiem jedno że Kocham go i Bardzo chcę mu pomóc.Pomóc nam, ale nie znam już słów którymi mogę go sprowadzić do siebie.On wie jak mocno go kocham sam też twierdzi że kocha mnie ale wystarczy piwko i dalej to już znacie.Nie wiem jak z nim postępować co mu mówić by zrozumiał że jest dla mnie i dzieci bardzo ważny że kochamy go i że chcemy mu pomóc.My tylko chcemy być szczęśliwi żeby nie pił.Niczego więcej nie chcę.......................DZIĘKUJĘ WAM NAPRAWDĘ BO WIEM ŻE NIE WYŚMIEJECIE MNIE JAK INNI którym to mówiłam.bo mi radzą kopnij go w tyłek itd..ale nie wiedzą jak to jest tak naprawdę..
Wiem, że najbardziej chciałabyś, żeby było już normalnie i dobrze między wami ale obawiam się, że to nie takie proste.
Piszesz, że on stracił pracę - jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi to - I BARDZO DOBRZE, ŻE JĄ STRACIŁ! Zapewne wiesz, że jedyne co może zmotywować alkoholika do zmiany jest jego własna o tym decyzja. Najczęściej do takich decyzji dochodzi jednak ktoś, kto sięgnął dna. Dopiero wtedy zaczyna widzieć jak bardzo zmiana jest mu potrzebna i jak wiele stracił przez swój nałóg.
Niedobrze, że jego rodzice nie widzą problemu oraz, że nie tworzą razem z Tobą wspólnej siły, która mogłaby sprawić, że on poszedłby na terapię. Możesz jednak próbować zrobić to sama. Według mnie powinnaś uciąć z nim wszelki kontakt - powiedzieć mu, że kochasz go bardzo mocno i pragniesz z nim być jednak nie zamierzasz dzielić życia z alkoholikiem. On sam już na pewno zrozumie co to oznacza - albo terapia albo nici z was razem. Być może odwróci się do Ciebie plecami i wybierze piwko - cóż, w takim razie nic nie poradzisz. I choćbyś walczyła wtedy z całych sił to i tak tylko ty się wypalisz a on nic z tego nie wyniesie. Być może jednak wspólne mieszkanie z mamusią wkrótce mu obrzydnie (a to bardzo prawdopodobne bo uwierz mi, że każda mama w końcu zagoni go do zmywania, wynoszenia śmieci, będzie mu zaglądać do pokoju i pytać czemu tak późno wrócił). Kiedyś w końcu zorientuje się, że zabrakło mu kasy na wódeczkę bo pracy nie ma i to też da mu kolejnego kopa. Być może wtedy zrozumie jak wiele stracił i podejmie odpowiednie kroki. Jedno co jest pewne - on doskonale wie, co musi zrobić, czego wymagasz od niego ty. Nie musisz więc mu tego powtarzać, przestań stawiać ultimatum "Jeżeli będziesz pił to ...." tylko po prostu zacznij działać. Jeżeli cokolwiek może go ocucić to właśnie to.
[Na marginesie dodam - może to Cię przekona - że mój chłopak ocknął się jak go z domu wywaliłam, pracę prawie stracił i spędził 3 dni niemalże na dworcu bo nagle wszyscy kumple od kieliszka mieli a to wizytę rodziny, a to wyjazd, a to randkę i nie było gdzie kimnąć żeby uciec przede mną i się napić w spokoju. I nagle się okazało, że chyba jednak lepiej zadbać o swoje zdrowie i życie niż liczyć na kumpli...]