To będzie w wielkim skrócie. ![]()
Nie wymagam abyście mnie zrozumiały ale proszę o kilka słów nawet najgorszej prawdy.Piszę tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać.....
Jestem w związku,w którym nie bardzo czuję się doceniana.Widujemy się tylko w weekendy i nasze spotkania zwykle rozpoczynają się kłótnia i kończą.Na początku nie przeszkadzało mi to jednak z czasem zaczęło coraz bardziej drażnić.Coraz częstsze kłótnie,rozstawanie się i tak leci już kolejny roczek.Nie czuję się szczęśliwa w tym związku a jednocześnie trudno mi to zakończyc.
Nie szukałam pocieszenia.Po prostu chciałam z kims o tym porozmawiać.i stało się....poznałam kogoś.Mielismy romans jakiś czas.po kilku miesiącach wszystko się skończyło.Chłopak wybaczył mi zdradę.Zaczęło nam się układać.Niestety nie trwało to długo.Znowu zaczął mną "pomiatać".potrafi powiedzieć mi przy kimś takie rzeczy,że nie wiem w którą stronę głowe obrócić.wszyscy odradzają mi ten związek twierdząc,że sobie życie marnuje a mam 23 lata.
jestem obecnie bez pracy i na utrzymaniu rodziców poniważ nie dawno zamknęłam swój sklepik i czasami daję mi trochę kasy ale pózniej to wypomina a ostatnio powiedział,że znalazł mieszkanie i chcę abysmy tam razem zamieszkali a ja nie jestem do końca przekonana czy to dobry pomysł.Boję się,że będziemy się stale kłócić.On teraz w ogóle ze mną nie rozmawia to co będzie jak będziemy sami?
Dodam,że moja najgorszą wada jest brak zdecydowania.Sama nie wiem czego chcę.
Przepraszam za takie nieskładne wypowiedzi ale mogłabym o swoim związku książke napisać i o tym co mnie spotkało.