Cześć
to mój pierwszy post, więc chyba warto się na wstępie przywitać...?
Przechodząc do pytania... Tak jak w temacie.
Kiedy uważacie, że powinno się powiedzieć drugiej osobie o chorobie? Kiedy sami chcielibyście się dowiedzieć?
Niestety tak się życie potoczyło, że jestem nieuleczalnie chora. Jednak choroby po mnie obecnie nie widać, szczególnie zimą (bo latem siniaki po zastrzykach czasem prowokują pytania).
Jakiś czas temu zakończyłam poważny związek. Teraz chciałabym chyba próbować rozpocząć kolejny, jednak mam wiele wątpliwości ze względu na moją chorobę. Na jakim etapie znajomości o niej powiedzieć i w jaki sposób.
Choruje od 4 lat, jednak dwa związki, które miałam w tym czasie były na tyle komfortowe, że ominęła mnie ta trudna rozmowa.
Teraz jednak sytuacja się zmienia, poznaję nowe osoby (internet pomaga, takie czasy), i problematyczny staje sie dla mnie sposób jak i moment tego 'uświadomienia'.
Najchętniej mówiłabym o tym od razu - zanim ktokolwiek się choć odrobinę zaangażuje, ale z drugiej strony mam wrażenie, że osoba która na pierwszym spotkaniu mówi 'hej, wiesz, jestem nieuleczalnie chora' skreśla szanse na cokolwiek wartościowego, postrzegana jest na starcie przez pryzmat choroby.
Z drugiej strony, wydaje mi się, że zbyt późne wyznanie może łatwo zniszczyć budowaną relację, mężczyzna może poczuć się oszukany...
Kiedy według Was jest odpowiedni moment? Może jest tutaj ktoś w sytuacji podobnej do mojej i podzieli się doświadczeniem?