netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

18 odpowiedzi4 023 wyświetleniazałożony przez Vito, 10.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez Vito (2018-03-10 20:02:11)

Temat: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Hej wszystkim!
Mamy po 27 lat, biegnie nam 5 miesiąc (więc znajomość krótka), poznaliśmy się poprzez aplikację randkową. Od pierwszej randki super komunikacja, taka intelektualna więź, swobodna wymiana myśli, rozmowa, która płynie. Podobne ambicje, aspiracje, miejsce w życiu. Wzajemne zrozumienie potrzeb, wspólne spędzanie czasu, ale też dawanie przestrzeni (co mi się strasznie podobało mając na uwadze mój poprzedni związek, w którym czułem się stroną totalnie osaczoną i pozbawioną jakiegokolwiek miejsca wyłącznie dla siebie). Ona była mega zaskoczona, że poznała mnie poprzez aplikację, że ma wrażenie jakbyśmy znali się od lat, że takiego kogoś, to ona nie wypuści.
Nie, nie było mega fajerwerków. Wszystko rozwijało się tak naturalnie (co też było bardzo fajne), z czasem przychodziło zgranie na kolejnych etapach. Było bez wielkich słów i deklaracji. Czuć było chęć rozwijania tego, radość z relacji, z tego że się poznaliśmy.
Co mi się nie podobało? "Wrzutki" o byłych. Każdy ma swoją przeszłość i nie mam nic przeciwko, gdy wychodzi ona swobodnie, na poziomie jakiś rozmów, przywołania danej historii, bo akurat nadarza się ku temu moment. Ale wrzucane nagle teksty, o tym że spała z wieloma debilami, że wielu jej facetów nie spełniało kryterium mówienia po polsku, że prośba o przyduszanie nie jest dla niej czymś, co ją zaskakuje, że z kimś ją łączyła dziwna relacja albo pokazywanie zdjęć, na których jest z byłym, to dla mnie jednak trochę za dużo. Kiedyś wybuchnąłem (w nieodpowiednim momencie) i od tej pory stwierdziła, że musi w takim razie uważać, co przy mnie mówi (choć ona ma przeszłość, nie wstydzi się jej i to ona ją ukształtowała).
Co mi się jeszcze nie podobało? Aplikacji randkowej nie skasowała do teraz. Wiem że z niej nie korzysta, ale i tak mi to doskwiera.

Ale było naprawdę super (nie motylki w brzuchu, tak po prostu fajnie). Ona bardzo się angażowała, ja też. Kiedyś sama zaczęła temat wspólnych wakacji, umiejscawiała mnie w przyszłości, poznała ze swoimi znajomymi, nawet zasugerowała kiedyś, że pójdę na obiad z jej rodzicami (którzy mieszkają dość daleko i akurat mieli przyjechać, ostatecznie do obiadu nie doszło).
Nie czułem się najważniejszy, to fakt. Potrafiła wyskoczyć z tekstem, że jest mega dużo ludzi, których zna znacznie, znacznie dłużej ode mnie. Widziałem, że myśląc o dalszej przyszłości raczej myśli o sobie, o własnej zawodowej realizacji, a mnie tam nie ma - w sensie, będę się musiał najwyżej dostosować do jej planów.
Ale naprawdę super komunikacja, troska, przestrzeń i chęć rozwijania tego.

I nagle totalna zmiana.
Zaczęła się wycofywać, być jakaś niechętna wobec mnie, bez entuzjazmu. Apogeum - kolacja w restauracji podczas, której usłyszałem, że jakby była w ciąży, to nawet by mi o tym nie powiedziała, tylko usunęła ciąże (i że nie wie, ile musielibyśmy się znać, żeby moje zdanie miało dla niej jakiekolwiek znaczenie). Rozbiło mnie to totalnie (bardzo mnie za to później przepraszała). Podczas tej samej kolacji napisali do niej rodzice (mieli znowu przyjechać) - czy nie wzięłaby mnie na wspólny obiad. A ona, że nie i jeszcze zażartowała do mnie, że napisze im, że to ja nie mogę. Ostatecznie napisała, że nie weźmie mnie. W swoim pokoju schowała przed rodzicami zdjęcie, które jej dałem! Mówiła, że nie bierze mnie, bo nie chce rodzicom robić nadziei!

Mieliśmy potem bardzo długą rozmowę na ten temat. Powiedziała, że bardzo jej zależy na mnie i na naszej relacji. I że naprawdę się stara. Ale że ona nie jest w stanie stwierdzić, czy coś czuje. Mówi, że wcześniej mówiła o obiedzie z rodzicami, bo to ona miała wszystko pod kontrolą. A jak rodzice chcieli z dnia na dzień, to ją to przytłoczyło. Że generalnie przygniotła ją sytuacja. Wszystko w życiu jakoś się dobrze składa i aż nie może w to uwierzyć. Rodzice bardzo by chcieli, żeby coś między nami wyszło i że nagle poczuła się tym strasznie przytłoczona (pokrętna logika). Że jej mama bardzo lubi wszystko kontrolować, wszystko wiedzieć, dawać rady i pouczać i że woli ją trzymać na dystans - że od dawna ją trzyma na dystans, sprawdza się to i ona tego nie zmieni.

I teraz jest bardzo kiepsko. Jak już jestem na skraju wytrzymania i widzi, że mogę to zakończyć, to wtedy najczęściej łagodzi stanowisko, robi się bardzo miła, ciepła, pokazuje jak to chce być obecna w moim życiu. Szybko jednak znów robi się chłodna i wycofana.
Ona się stara (zrobi mi kanapki, zaoferuje pomoc, coś pożyczy, sama coś sprawdzi, ogarnie). Ale jak przychodzi do takich codziennych detali, to tutaj jest posucha. Zero entuzjazmu, zero większego zainteresowania, gdy się nie widzimy, krótkie, zdawkowe odpowiedzi, nawet na pytanie o rozmowę telefoniczną odpowiada, że nie wie, kiedy będzie miała czas, pewnie wieczorem.

Co o tym myślicie? Miałem być tylko dostarczycielem przyjemnie spędzonego czasu, a gdy zaczęło robić się poważniej, to jednak mi się dziękuje?

2

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

5 miesięcy minęło. Wystarczy. Nic z tego nie będzie.

3

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania
Vito napisał/a:

Nie, nie było mega fajerwerków. Wszystko rozwijało się tak naturalnie [..]

Ale było naprawdę super (nie motylki w brzuchu, tak po prostu fajnie). Ona bardzo się angażowała, ja też.
[...]
Nie czułem się najważniejszy, to fakt. Potrafiła wyskoczyć z tekstem, że jest mega dużo ludzi, których zna znacznie, znacznie dłużej ode mnie. Widziałem, że myśląc o dalszej przyszłości raczej myśli o sobie, o własnej zawodowej realizacji, a mnie tam nie ma - w sensie, będę się musiał najwyżej dostosować do jej planów.
Ale naprawdę super komunikacja, troska, przestrzeń i chęć rozwijania tego.

Rzeczywiście brak fajerwerków i brak motylków, a to oznacza związek z rozsądku i chłodną kalkulację, w wyniku której czasem opłaca się być blisko, a czasem opłaca się odstawić na boczny tor. Brak autentycznej troski i uczucia, a to będzie dawało o sobie znać, pomimo, że ze wszystkich sił starasz się racjonalizować...
Po rollercoasterze byłych związków, ludzie często szukają ukojenia i lądują w odwrotności poprzednich związków, tak jak Ty. Tu rzeczywiście nie będzie bluszczowatości, bo tym razem wybrałeś relację w której druga strona o ile nie ma Cię bardzo gdzieś, to ma Cię zazwyczaj trochę gdzieś wink
Czas na złoty środek Vito...

4

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Czyli to nie zmiana, a jedynie konsekwencja braku fajerwerków od samego początku?

5

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Hej Vito, czyli jednak poprzednia relacja padła? A tak z ciekawości kto zakończył poprzedni związek? Cóż, no tak jak napisała Klio, wpadłeś z deszczu pod rynnę.

6

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Tylko, że przy całym swoim zachowaniu, ta obecna dziewczyna mówi, że naprawdę się stara, że wiele wkłada w budowanie tej relacji i że naprawdę jej zależy. I faktycznie, potrafi rano specjalnie dla mnie wstać, powiedzieć, żebym przyjechał do niej, bo zrobiła dla mnie jedzenie. Ale przy tym wszystkim nie ma emocji, a jak się nie widzimy, to właściwie niczego nie ma. Nie wiem, jak to odbierać.

7

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania
Vito napisał/a:

Czyli to nie zmiana, a jedynie konsekwencja braku fajerwerków od samego początku?

Tak uważam. Będzie dawało to o sobie znać od czasu do czasu i będziesz mógł to zauważyć, o ile nie przetłumaczysz sobie, że to co widzisz i czujesz wcale nie jest tym co widzisz i co czujesz wink
Ona też sobie tłumaczy, że lepszy związek bez motylków, ale rozwijający się "naturalnie", rozsądkowo i tak sobie tłumaczycie 5 miesięcy.
Obydwoje w którymś momencie swojego życia traficie na kogoś wobec kogo nie będziecie musieli sobie wmawiać uczuć i zaangażowania i powstanie kłopocik wink

8 Ostatnio edytowany przez Vito (2018-03-10 21:45:51)

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Tylko, że ja sobie niczego nie wmawiam. Mi, do czasu nagłej zmiany (serio jednego dnia dostawałem prezent, następnego już zaczęło być gorzej) było super.

A teraz? Jak się zdenerwuję, to potem dziewczyna pyta się mnie nawet o to, czy nie mam nic przeciwko, by wyszła z kolegą. Ale to są takie zrywy na moje reakcje, potem wszystko wraca na złe tory. I jakby w ogóle mi o takie sztuczne zachowania nie chodzi.

9

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Sam musisz zdecydować czy odpowiada Ci życie w związku od zrywu do zrywu. Przy czym uwaga: wraz z upływem czasu Twoja moc wywierania takiego wpływu i generowania zrywów spadnie wink

10

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Jak dla mnie jesteś opcją rezerwową i tyle. Jesteś wystarczający, ale nie wyśniony. Jak trafi na kogoś lepszego, to Ciebie kopnie. Jak nie, to zostaniesz.

11 Ostatnio edytowany przez zabpth (2018-03-11 05:00:39)

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Nowy bolec się pojawił, pewnie za pomocą tej samej aplikacji hehe, taka trochę ironia losu.
Ty byłeś bo byłeś, i to czy się robiło poważniej czy nie, to w zasadzie bez znaczenia, jak była z Tobą tylko dla tego że skończył je się internet w telefonie, to raczej jej by wisiało, jak bardzo poważnie to widzisz.
I najczęściej nagle nic się nie dzieje, bolec pojawił się wcześniej, widocznie jak już doszła do wniosku że się nada, to stwierdziła że czas Cię powoli odprawić. Może to wcale nie rodzice do niej mieli wpaść.
A zlepek podniosłych wyrazów,

Vito napisał/a:

Mieliśmy potem bardzo długą rozmowę na ten temat. Powiedziała, że bardzo jej zależy na mnie i na naszej relacji. I że naprawdę się stara. Ale że ona nie jest w stanie stwierdzić, czy coś czuje.

No widzisz niby mówi że zależy, a jednak spora rozbieżność między tym co mówi a tym jak jest.
Ale generalnie spoko że próbowałeś z laską przedyskutować temat, chociaż historia nie zna przypadków, żeby takie rozmowy kiedykolwiek coś dały, wyjaśniały, czy też miały jakiekolwiek znaczenie.

Vito napisał/a:

Ale że ona nie jest w stanie stwierdzić, czy coś czuje[...]że mogę to zakończyć, to wtedy najczęściej łagodzi stanowisko, robi się bardzo miła, ciepła, pokazuje jak to chce być obecna w moim życiu. Szybko jednak znów robi się chłodna i wycofana.
Ona się stara (zrobi mi kanapki, zaoferuje pomoc, coś pożyczy, sama coś sprawdzi, ogarnie). Ale jak przychodzi do takich codziennych detali, to tutaj jest posucha. Zero entuzjazmu, zero większego zainteresowania, gdy się nie widzimy, krótkie, zdawkowe odpowiedzi, nawet na pytanie o rozmowę telefoniczną odpowiada, że nie wie, kiedy będzie miała czas, pewnie wieczorem.

W tym co powyżej, to ewidentnie widać jak jej zależy. Ja nie wiem, czy chciałbym być z kimś kto mi mówi że nie wie co czuje. Jak się czuje to się to wie, jak się mówi że się nie wie co czuje, to takie łagodne nic czuje.
I co Ty niby chcesz zrobić? Zmusić ją do czucia, bo Ty czujesz, tak się nie da, to trochę takie wiesz... jak mówi że nie wie co czuje, a Ty dalej wielkie bezrefleksyjne uczucie, to wiesz, nie dziw się że może straciłeś w jej oczach wartość, to takie trochę odzieranie się z godności, czego masz efekt w tym że Cię zaczęła zlewać, a żeby Cię udobruchać to wystarczy  że przez chwilę jest i miła i zrobi Ci kanapkę.
Podsumowując
Także ten no, na pytania w tytule, to zmiany wydają się tylko nagłe, standard, zaczęło się wcześniej, pewnie bodźce z zewnątrz miały na to wpływ, albo bolce tudzież bolec.
Tylko nie pisz że nie taka, bo w końcu aplikacja dzięki której się sparowaliście, w zmierzeniu miała wspierać związki bardzo chwilowe, więc kto wie.
Brak emocji to był od początku, to nie wiem co Ci teraz nie pasi, ale nie bój się emocje się pojawią jak już będzie oficjalnie Cię spławiać,
A zaangażowania brak bo mija się z celem
To tak jak ze zmianą pracy na lepszą. Zmieniasz robotę wiesz że odchodzisz, to te jeszcze kilka ostatnich dni, to raczej mało kto by przepracował z zaangażowanie równym temu co na początku, no.
Tyle że ona zmienia.
Ale nie martw nic, ta aplikacja "randkowa" pełna ślicznych niewiast, jak oglądam te zdjęcia, gdzie laski prezentują swoją ofertę, to normalnie szukam opcji kup teraz, to jak rynek gdzie się kupuje niewolnice.
Tak mi się to kojarzy :]
Ściągnij se apke do związków, nazywa się ŻonuZzagranicu czy jakoś tak, jeszcze nie ma polskiej wersji językowej, ale idzie się połapać.

Pozdrawiam

12 Ostatnio edytowany przez Esthere (2018-03-11 12:09:38)

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Znamienne są słowa dziewczyny o tym, że zapraszając   go na obiad to ona rozdawały karty, czuła kontrolę oraz to, ze ma kontrolującą matkę. 

Myślę że na poczatku czuła to co Autor. Wzajemna fascynację i bliskość. Paradoksalnie właśnie, kiedy zrobiło się fajnie, dziewczyna emocjonalnie zwiała z tej relacji, mówiąc i robiąc różne rzeczy, które miały jej partnera zdystansować i pomoc w rozwiązaniu tego do końca. A że z Autora twardy zawodnik i po pierwszej akcji z gadaniem o ciąży nie dał się wyprowadzić z równowagi i nie trzasnal drzwiami (choć powinien) - drama się rozwija i nabiera coraz ciekawszych wątków.

Autorze, wyjaśnię Ci to.

Dziewczyna miała popaprane związki bo nigdy nie umiała stworzyć bez lęku naprawdę zdrowej relacji. Stąd partnerzy którzy jej gwarantował na starcie że miło i fajnie nie będzie.

Kiedy poznała Ciebie, stworzyliscie emocjonalna więź, psychiczna bliskość. Ale tu dziewczyna ma kłopot- bliskość ją przeraża, czuje, że emocje wynikają się spod kontroli.  Cechą osób obawiających się bliskości jest właśnie kontrola - tak sobie radzą z lękiem. Do tego dochodzi mnóstwo zachowań sabotujacych - i tu mamy do czynienia z całym ich wachlarzem.

Żeby Ci to unaocznic - taka osoba obawia się że partner stanie się zbyt bliski, pojawia się lęk o utratę tej osoby - i lęk przed bólem z tym związanym. Aby tego uniknąć osoba zaczyna się dystansować, wycofywać i sabotowac relacje. Wtedy wraca poczucie kontroli ( ona decyduje jak blisko jestescie) i zmniejsza się Wasza emocjonalna bliskość oraz lęk.

Uczucie zbliżania się taka osoba może postrzegać tak jakby to nie ona sama się angażował z własnej woli ale tak jakby ktoś ją w to wciągnął ( np byciem dobrym, czułym). To jakby płynąć i bać się że silny nurt rzeki porwie Cię i zrobi Ci krzywdę, że utoniesz.

To wszystko jest irracjonalne totez zachowania też są sprzeczne.

Jeśli mam rację to gdy Ty się wycofasz z tej relacji, ona powinna się zbliżyć. Ale to jest POZORNE i po zbliżeniu cykl się powtórzy- a Ty będziesz jeszcze mocniej poobijany.

Lęk wydaje się blahy Ale nawet nie probuj tego bagatelizowac. Obstawiam ten problem u dziewczyny bo są tu wszystkie przesłanki: od początkowej dobrej relacji poprzez sabotaż i kontrolę - aż do wycofania.

Nie ma nadziei że ona to w sobie przezywyciezy bez fachowej pomocy. Jest to emocjonalnie paralizujace. Zresztą nie ważne co ona tylko jaki to ma wpływ, co to oznacza dla Ciebie. Nie przyczyna jest tak ważna co rezultat. A ten jest taki że NIE BEDZIECIE RAZEM. Może być wieczna, wyczerpująca sinusoida Ale nie bliski związek.

Napisz Autorze za jakiś czas jak to się potoczyło, jestem bardzo ciekawa.

Ps. O problemie pisze z autopsji, świetnie to rozpoznaję, miałam takie zachowania jak ona, może trochę subtelniejsze w formie, bardzo ciężko się z tego wychodzi, mi to zajęło 2 lata terapii. I jako osoba która miała taki problem mówię z pełną odpowiedzialnością że nic z tego nie może być. Wycofaj się dla swojego dobra.

13

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania
Esthere napisał/a:

Znamienne są słowa dziewczyny o tym, że zapraszając   go na obiad to ona rozdawały karty, czuła kontrolę oraz to, ze ma kontrolującą matkę.

Myślę, że kwestia matki jest tu ogólnie bardzo ważna. Dziewczyna mieszka sama, daleko od domu, a z matką rozmawia telefonicznie chyba nawet z 5 razy dziennie. Od początku znajomości słyszałem, że jej matka lubi wszystko wiedzieć i że w przeszłości potrafiła zepsuć jakieś poprzednie relacje zbytnią chęcią ingerencji w to co się dzieje. Od początku jestem, co jakiś czas, "ukrywany" przed matką - jej mama dzwoni, a ja mam siedzieć cicho, żeby nie wiedziała, że jestem u dziewczyny (co w mniejszym stopniu, ale przez całą relację miało miejsce)!
Jej rodzice o mnie wiedzą, mamie mówiła o mnie dużo i z tego, co wiem, od dawna nie zdecydowała się powiedzieć mamie, o kimś z kim się spotyka, tyle co o mnie. Efekt podobno taki, że matka zaczęła strasznie poważnie podchodzić do relacji, chciałaby żeby coś z tego wyszło i bardzo dużo o tym mówi. I to niby jest powód wycofania się dziewczyny - rzekomo jest tym wszystkim przytłoczona.
Co do samej relacji z matką - mówi, że trzymała ją dystans i będzie trzymać. Kwestia jej relacji z rodzicami nie podlega negocjacji, od tylu lat to działa i ona niczego w tym zakresie nie zmieni.


Esthere napisał/a:

Uczucie zbliżania się taka osoba może postrzegać tak jakby to nie ona sama się angażował z własnej woli ale tak jakby ktoś ją w to wciągnął

Mama?

Esthere napisał/a:

Jeśli mam rację to gdy Ty się wycofasz z tej relacji, ona powinna się zbliżyć. Ale to jest POZORNE i po zbliżeniu cykl się powtórzy- a Ty będziesz jeszcze mocniej poobijany.

Właściwie, to już sprawdzone. Za każdym razem, gdy widziała, że już jestem na skraju wytrzymania i że mogę to zakończyć - zmiana, pasowała, robiła się ugodowa i starała się we wszystkim pokazać, że jej zależy (nawet pytanie, o to, czy może wyjść z kolegą!). Ale dzień, dwa i wszystko wracało do normy. W sensie zachowania były, ale bez emocji, suche odpowiedzi, dystans.


Esthere napisał/a:

Napisz Autorze za jakiś czas jak to się potoczyło, jestem bardzo ciekawa.

Niestety wszystko wskazuje na koniec.

Esthere napisał/a:

Ps. O problemie pisze z autopsji, świetnie to rozpoznaję, miałam takie zachowania jak ona, może trochę subtelniejsze w formie, bardzo ciężko się z tego wychodzi, mi to zajęło 2 lata terapii. I jako osoba która miała taki problem mówię z pełną odpowiedzialnością że nic z tego nie może być. Wycofaj się dla swojego dobra.

Czyli znając takie problemy, nie uważasz, że powinno się walczyć, a nie uciekać?

14

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

O Nie! Nie powinno sie walczyć! I to sobie złotymi literami napisz gdzieś.

To jest pytanie jak podobne tu na forum w historiach np kobiet kochających alkoholików czy przemocowcow, narcyzow czy innych "kwiatkow". Osoby w to uwikłanie zawsze argumentują: Ale ja go/ją kocham, o miłość należy walczyć. Czasami tak. Gdy jest dobra wola obu stron które chcą nad relacja szczerze pracować. Dostrzegają swoje błędy i oboje je naprawiaja.  Ale tutaj?

To jest jak ratowanie alkoholika. Litujesz się że ktoś ma problem, że on taki pokrzywdzony - tymczasem ta osoba swoim problemem Cię niszczy.

Każdy musi sam wziąć odpowiedzialność za siebie i najpierw naprawić siebie sam . A potem szukac kogos do zwiazku.

Słuchaj...jà wiem jak takie związki dzialaja uzalezniajaco. Za każdym razem gdy osoba się zbliża...Ty czujesz że już o krok i będzie happy end. A potem znów niespodziewanie dostajesz po tyłku.

Miałam taki problem i przyciągałam takie osoby. Znam to z dwóch stron! I Tak, z pełną świadomością odradzam Ci To, to jeden z najgorszych typów relacji, emocjonalny rollercoaster, będziesz wrakiem człowieka.

Rozpoznales już ten cykl: ciepło- zimno. Ja Ci mowie: miej instynkt samozachowawczy i uciekaj. Raz i konkretnie i na zawsze. To się NIGDY nie skończy. Rozumiesz?

15

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania
Esthere napisał/a:

To się NIGDY nie skończy. Rozumiesz?

Myślę, że jeżeli druga strona chce walczyć, to zmiana jest możliwa. U Ciebie jakoś wszystko wyszło na prostą.
Szkoda tylko, że w moim przypadku, dziewczyna uważa, że wszystko jest ok i nie chce nic zmienić.
Myślę, że jakby od początku były prawdziwe emocje, to też nie byłoby jej tak łatwo później się wycofać.

16 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-03-11 16:42:58)

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania
Vito napisał/a:
Esthere napisał/a:

To się NIGDY nie skończy. Rozumiesz?

Myślę, że jeżeli druga strona chce walczyć, to zmiana jest możliwa. U Ciebie jakoś wszystko wyszło na prostą.
Szkoda tylko, że w moim przypadku, dziewczyna uważa, że wszystko jest ok i nie chce nic zmienić.
Myślę, że jakby od początku były prawdziwe emocje, to też nie byłoby jej tak łatwo później się wycofać.

Niestety "walka" o związek to brzmi źle.
Nie zmusisz drugiej strony do większego zaangażowania, więc szkoda Twojej energii.
Mimo że to co pisze Esthere ma logiczny sens, jednak sądzę, że to Zabpht ma rację i jest ktoś inny po prostu...
I to wszystko nie świadczy, że emocje na początku były udawane..

17

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania
Ela210 napisał/a:
Vito napisał/a:
Esthere napisał/a:

To się NIGDY nie skończy. Rozumiesz?

Myślę, że jeżeli druga strona chce walczyć, to zmiana jest możliwa. U Ciebie jakoś wszystko wyszło na prostą.
Szkoda tylko, że w moim przypadku, dziewczyna uważa, że wszystko jest ok i nie chce nic zmienić.
Myślę, że jakby od początku były prawdziwe emocje, to też nie byłoby jej tak łatwo później się wycofać.

Niestety "walka" o związek to brzmi źle.
Nie zmusisz drugiej strony do większego zaangażowania, więc szkoda Twojej energii.
Mimo że to co pisze Esthere ma logiczny sens, jednak sądzę, że to Zabpht ma rację i jest ktoś inny po prostu...
I to wszystko nie świadczy, że emocje na początku były udawane..


To, że może być ktoś inny, to też logiczne i jedno drugiego nie wyklucza. Osoby z tego typu problemami bardzo często nie angażują się w 100 % w jedną relację. Posiadanie partnera i równocześnie korzystanie z portali randkowych to klasyka gatunku w tym wypadku.

Robiłam tak i pozmawalam osoby z tym samym problemem, które robily tak mi.

Ja z tego wyszłam ale od uświadomienia tego do zmiany jest bardzo długa droga bo można to rozumiec na poziomie logicznym ale emocje i tak żyją swoim życiem i jeszcze długi czas nie synchronizuja się z tą wiedzą.

To że Autorze powiesz tej dziewczynie o problemie i to, że ona to przyzna nawet, nic nie zmieni.

Alkoholik gdy powie: ok, mam problem nie przestaje być alkoholikiem. Tak samo dysfunkcyjna osoba.

Każdy może się zmienić. Jednak tylko wtedy gdy sam tego chce.

18 Ostatnio edytowany przez cerebrozyd (2018-03-11 23:33:04)

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Autorze, przeczytaj mój wątek, mam wrażenie, że moja była 'dziewczyna' to dokładnie ten sam typ, wycofuje się, gdy zaczyna robić się za poważnie... Perspektywa bliskości zwyczajnie ją paraliżowała.

19

Odp: Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Trafiłeś po prostu źle... Kobieta nie dojrzała, chyba po ciężkim dzieciństwie. Ty się angażujesz, traktujesz poważnie, a ona bawi się, jak dziecko... Tracisz czas.
Jest tyle innych fajnych kobiet.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nagła zmiana - brak emocji i zaangażowania

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026