Hejka....dziewczyny, czy Wam zdarzyła się może wpadka na studiach? Jeśli tak...to co zrobiłyście? Jak postępować Waszym zdaniem w takiej sytuacji? Rezygnowac ze studiów, a może jakoś kontynułować, badz....zawiesić? CZy zawieszenie jest sprawą, do której różnie sie podchodzi w zależności od uczelni?
Opowiedzcie prosze swoje historie, badz historie swoich koleżanek, albo jeśli co kolwiek na ten temat wiecie:) Z góry Wam dziękuję, właśnie zbieram informacje na ten temat do informatora uniwersyteckiego:)
No cóż, pewnie nie ma jednej właściwej odpowiedzi na pytanie co robić dalej, gdy okaże się, że studiujemy na dobre a na świecie ma pojawić się dziecko
Moim zdaniem najlepiej kontynuować naukę najdłużej jak się da. Potem można przejść na nauczanie indywidualne lub wziąść urlop dziekański.
Ważne, żeby oboje przyszli rodzice poczuwali się do odpowiedzialności za swoje dziecko.
Generalnie macierzyństwo w czasie studiów (zwłaszcza dziennych) to nie najlepszy pomysł. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zadbanie o odpowiednią antykoncepcję ![]()
U mnie na roku były dwie wpadki. Jedna na pierwszym roku, druga na drugim zaciążyła. Obie wzięły dziekanki i nie przerwały studiów.
Wszystko zależy od sytuacji przecież. Najlepiej wziąć dziekankę i potem wrócić. Ale to jest możliwe tylko wtedy, jeśli można z kimś maluszka zostawić (babcia, chłopak/mąż, w drastyczniejszych przypadkach - opiekunka)
Myśle że dużo zależy w tym wypadku od rodziny.
Zazwyczaj studenci to osoby jeszcze nie do końca samodzielne- głównie ekonomicznie.
Dlatego gdy rodzina pomoże pod względem finansowym i ewentualnie przybawi czasami dziecko jest łatwiej..
A jak skazanym się jest na samego siebie to zawsze trudno...