Z góry mówię że to nie troll, naprawdę mam taki problem..
Zacznijmy od tego że problematycznym u mnie tematem zawsze była sfera łazienki. To co się dzieje w łazience - zostaje w łazience. Jestem przyzwyczajona że mimo że mieszkam z rodzicami i rodzenstwem i mimo że nasza łazienka nie jest w odosobnionym miejscu domu (wręcz przeciwnie, w centrum) to nic z niej nie słychać. Automatycznie gdy zpalamy światło włącza się również wiatraczek w suficie który swoim buczeniem wszystko zagłusza + przeważnie chodzi u nas pralka, więc problemu nie ma. Poza tym to tylko domownicy - nawet gdybyśmy się słyszeli problemu nie ma.
Z kolei mam ogromny problem z wypróżnianiem się u mojego chłopaka w domu.. nie mam przed nim tajemnic ani obaw, w końcu jesteśmy parą.. problemem są jego rodzice i ich łazienka, przez którą muszę garściami łykać tabletki na biegunkę, żeby zatrzymac procesy w żołądku i gdy u niego spię przewaznie doczekam z "dwójką" do powrotu do własnego domu. To jest straszne.. w czym problem? Mieszkają w bloku i.. ich łazienka połączona jest Z KUCHNIĄ. Mianowicie łazienka (również w centrum malutkiego mieszkania) polaczona jest z kuchnią zawsze otwartym okienkiem (żeby była cyrkulacja powietrza). Nie ma tam żadnego wiatraczka, pralka chodzi rzadko (piorą wszystko na raz jedynie raz w tygodniu) i jego rodzice wiecznie przebywają w tej kuchni.. głucha cisza, czasami coś między sobą rozmawiają, ale przeważnie mama zajmuje się gotowaniem a tata czyta gazetę.. nieważne czy chce się wysiusiać, czy broń boże kreci mnie w żołądku na to drugie, czy chociażby - PO LUDZKU -chciałabym się pozbyć wszelkich gazów z jelit - NIE MOGĘ. słychać co do joty. jest to dla mnie temat naprawdę drażliwy i nie, nie jestem psycholką. wiem że oni też są ludźmi, że też załatwiają sprawy fizjologiczne i wszystko.. ale to jednak rodzice chłopaka i głucha cisza.. krępujące. Nie wiem juz co mam robic, czuje sie zle z faktem ze łykam te tabletki.. metody typu "puszczanie wody" ze niby myję rece podczas załatwiania się są do bani, bo niekiedy potrzebowałabym nieco więcej czasu i prywatnosci... a ile mozna przecież myc rece? ... zdaję sobie sprawę z tego że to pewnego rodzaju zaburzenie czy inna nerwica ale juz nie wiem jak z tym walczyc:(
1 2017-08-11 20:55:15 Ostatnio edytowany przez firedeer (2017-08-11 20:57:05)
Podobne tematy
Z jednej strony Cię rozumiem, sama nie lubię być słyszana, ale z drugiej, jak to jest, że zawsze Ci się zbiera na kupę jak jesteś u faceta? Jedz regularnie, kupa będzie regularna, np rano i spokój. Jedz zdrowo - ograniczy to gazy.
Swoją drogą, fajny temat, taki nietypowy
powiew (?) świeżości(?) ![]()
To wypróżniaj się na mieście,np. w markecie są toalety ![]()
Z góry mówię że to nie troll, naprawdę mam taki problem..
Zacznijmy od tego że problematycznym u mnie tematem zawsze była sfera łazienki. To co się dzieje w łazience - zostaje w łazience. Jestem przyzwyczajona że mimo że mieszkam z rodzicami i rodzenstwem i mimo że nasza łazienka nie jest w odosobnionym miejscu domu (wręcz przeciwnie, w centrum) to nic z niej nie słychać. Automatycznie gdy zpalamy światło włącza się również wiatraczek w suficie który swoim buczeniem wszystko zagłusza + przeważnie chodzi u nas pralka, więc problemu nie ma. Poza tym to tylko domownicy - nawet gdybyśmy się słyszeli problemu nie ma.
Z kolei mam ogromny problem z wypróżnianiem się u mojego chłopaka w domu.. nie mam przed nim tajemnic ani obaw, w końcu jesteśmy parą.. problemem są jego rodzice i ich łazienka, przez którą muszę garściami łykać tabletki na biegunkę, żeby zatrzymac procesy w żołądku i gdy u niego spię przewaznie doczekam z "dwójką" do powrotu do własnego domu. To jest straszne.. w czym problem? Mieszkają w bloku i.. ich łazienka połączona jest Z KUCHNIĄ. Mianowicie łazienka (również w centrum malutkiego mieszkania) polaczona jest z kuchnią zawsze otwartym okienkiem (żeby była cyrkulacja powietrza). Nie ma tam żadnego wiatraczka, pralka chodzi rzadko (piorą wszystko na raz jedynie raz w tygodniu) i jego rodzice wiecznie przebywają w tej kuchni.. głucha cisza, czasami coś między sobą rozmawiają, ale przeważnie mama zajmuje się gotowaniem a tata czyta gazetę.. nieważne czy chce się wysiusiać, czy broń boże kreci mnie w żołądku na to drugie, czy chociażby - PO LUDZKU -chciałabym się pozbyć wszelkich gazów z jelit - NIE MOGĘ. słychać co do joty. jest to dla mnie temat naprawdę drażliwy i nie, nie jestem psycholką. wiem że oni też są ludźmi, że też załatwiają sprawy fizjologiczne i wszystko.. ale to jednak rodzice chłopaka i głucha cisza.. krępujące. Nie wiem juz co mam robic, czuje sie zle z faktem ze łykam te tabletki.. metody typu "puszczanie wody" ze niby myję rece podczas załatwiania się są do bani, bo niekiedy potrzebowałabym nieco więcej czasu i prywatnosci... a ile mozna przecież myc rece? ... zdaję sobie sprawę z tego że to pewnego rodzaju zaburzenie czy inna nerwica ale juz nie wiem jak z tym walczyc:(
No, ja Cię też rozumiem. bo też tak mam
Tyle że - ja potrafiłam jako dziecko nie iść na dłuższe posiedzenie 2 tygodnie z tego powodu, np. na kolonii... Może zastanów się bardziej nad jelitami? Dlaczego cały czas u chłopaka masz biegunkę, że musisz brać tabletki? Ewentualnie coś z psychiką... Nie mówię tego złośliwie.
I polecam puszczać im muzykę w celu odwrócenia uwagi...
Biegunka może być na tle nerwowym
To wypróżniaj się na mieście,np. w markecie są toalety
no właśnie też tak kombinowałam, ale nie zawsze nadarza się okazja żeby gdzieś wyjść:/
To ją stwórz.
Powiedz,że musisz coś kupić,pooglądać,cokolwiek.
Dlaczego cały czas u chłopaka masz biegunkę, że musisz brać tabletki? Ewentualnie coś z psychiką...
Tak to efekt placebo - tabletek nie biorę ze względu na biegunkę, bo gdybym miała iśc się tam wypróżnić kupa byłaby normalna, nie rzadka. Chodzi o to że wklepałam sobie do tej głupiej mózgownicy w ramach pomocy samej sobie że jak biorę tabletki na biegunkę nie mając jej to.. dostaję zatwardzenia. I przez to nie musze się wypróżniać i wiecie co - to działa. Byłam tak przerażona tematem że naprawde placebo zrobilo swoje i dzieki łykaniu ich nie muszę przez najblizsze 2 doby się wypróżniac, co jest ulgą, chociaż na dłuższa mete gdy siedze u chlopaka kilka dni to meczace - fizycznie bo brzuch boli i psychicznie bo wiem ze sama sie truje, ale co poradzic..
jak to jest, że zawsze Ci się zbiera na kupę jak jesteś u faceta? Jedz regularnie, kupa będzie regularna, np rano i spokój. Jedz zdrowo - ograniczy to gazy.
Swoją drogą, fajny temat, taki nietypowy
powiew (?) świeżości(?)
Generalnie jem zawsze w danych porach ale jesli siedze u faceta pare dni to co poradzic:P kiedys tak czy siak musi nadejsc czas haha, a co do jelit i gazów to taka moja uroda
nie jem niezdrowych, tlustych rzeczy. ogolnie raczej malo jem, wiec to tak raczej samo z siebie ![]()
santapietruszka napisał/a:Dlaczego cały czas u chłopaka masz biegunkę, że musisz brać tabletki? Ewentualnie coś z psychiką...
Tak to efekt placebo - tabletek nie biorę ze względu na biegunkę, bo gdybym miała iśc się tam wypróżnić kupa byłaby normalna, nie rzadka. Chodzi o to że wklepałam sobie do tej głupiej mózgownicy w ramach pomocy samej sobie że jak biorę tabletki na biegunkę nie mając jej to.. dostaję zatwardzenia. I przez to nie musze się wypróżniać i wiecie co - to działa. Byłam tak przerażona tematem że naprawde placebo zrobilo swoje i dzieki łykaniu ich nie muszę przez najblizsze 2 doby się wypróżniac, co jest ulgą, chociaż na dłuższa mete gdy siedze u chlopaka kilka dni to meczace - fizycznie bo brzuch boli i psychicznie bo wiem ze sama sie truje, ale co poradzic..
Oj, babo, ja bym pomyślała na twoim miejscu naprawdę o psychologu, bo jeszcze sobie zrobisz kuku... Ja - tak jak wspomniałam - potrafiłam nie iść przez 2 tygodnie. Ale tak sama z siebie. Bez wstrzymywania jakiegoś specjalnego. Sęk w tym, że kolonie wtedy trwały 3 tygodnie
Ale jak już raz poszłam - widać organizm nie płakał, ale miał dość - to już potem było ok.
Dlatego myślę, że u Ciebie jednak bardziej kwestia psychiki niż u mnie.
Teraz zresztą też u znajomych czy rodziny nie chodzę, jak nie muszę naprawdę ![]()
firedeer napisał/a:santapietruszka napisał/a:Dlaczego cały czas u chłopaka masz biegunkę, że musisz brać tabletki? Ewentualnie coś z psychiką...
Tak to efekt placebo - tabletek nie biorę ze względu na biegunkę, bo gdybym miała iśc się tam wypróżnić kupa byłaby normalna, nie rzadka. Chodzi o to że wklepałam sobie do tej głupiej mózgownicy w ramach pomocy samej sobie że jak biorę tabletki na biegunkę nie mając jej to.. dostaję zatwardzenia. I przez to nie musze się wypróżniać i wiecie co - to działa. Byłam tak przerażona tematem że naprawde placebo zrobilo swoje i dzieki łykaniu ich nie muszę przez najblizsze 2 doby się wypróżniac, co jest ulgą, chociaż na dłuższa mete gdy siedze u chlopaka kilka dni to meczace - fizycznie bo brzuch boli i psychicznie bo wiem ze sama sie truje, ale co poradzic..
Oj, babo, ja bym pomyślała na twoim miejscu naprawdę o psychologu, bo jeszcze sobie zrobisz kuku... Ja - tak jak wspomniałam - potrafiłam nie iść przez 2 tygodnie. Ale tak sama z siebie. Bez wstrzymywania jakiegoś specjalnego. Sęk w tym, że kolonie wtedy trwały 3 tygodnie
Ale jak już raz poszłam - widać organizm nie płakał, ale miał dość - to już potem było ok.
Dlatego myślę, że u Ciebie jednak bardziej kwestia psychiki niż u mnie.Teraz zresztą też u znajomych czy rodziny nie chodzę, jak nie muszę naprawdę
Uwierz mi, chciałaym żeby jakiś psycholog umiał mi z tym pomóc :') juz raz poszlam, gdzie rzeczywiscie trudno mi było powiedziec o tak krepujacym problemie, to jedynie jeszcze bardziej mnie zraził.. najwidoczniej musze sobie sama z tym poradzic, tylko nie wiem jak. chyba odpowiednia opcja jest sie przelamac, walnac soczystego... pierda, przyzwyczaic ich do siebie i juz ![]()
U rodzicow mojego meza do lazienki szlo z kuchni, a kuchnia sercem domu... zawsze ich tam bylo pelno. Tez mam problem z zalatwianiem sie u kogos, w ogole poza domem. W szkole, zadnej, chyba nigdy nie zrobilam dwojki. Trzaby pogadac z chlopakiem. Niech zamyka to okno jesli trzeba, niech zaglusza, niech ich wyciaga z kuchni. Mozesz se tez odpalac filkiki na youtube z dzwiekiem. Kupa normalna rzecz, u ludzi u ktorych czesto przebywasz powinnas sie w koncu rozluznic... czlowiek sie przyzwyczaja. Albo moze przed kapiela sie zalatwiaj... ![]()
13 2017-08-11 22:07:08 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-08-11 22:07:20)
chyba odpowiednia opcja jest sie przelamac, walnac soczystego... pierda, przyzwyczaic ich do siebie i juz
No chyba jedynie to Ci zostaje. Chłopaka poproś, żeby ich w tym czasie zagadał, zatańczył nago, podpalił dom albo co... Jak się raz przełamiesz, to już będzie pewnie ok ![]()