netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Życie po raz kolejny dało mi w kość....

6 odpowiedzi3 109 wyświetleńzałożony przez domcia235, 28.07.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Cześć

Nie wiem czy dobrze trafiłam, nie wiem czy w dobrym miejscu pisze ale muszę zrzucić z siebie balast. Muszę sie wygadać. Moje życie uległo ostatnio diametralnej zmianie. Ale może od początku.

Zbliżam sie do 40. Swojego byłego faceta znam od prawie 10 lat. Przez ostatnich 8 lat z przerwami byliśmy para. 4 ostatnie mieszkaliśmy razem. Rozstawaliśmy sie bo mnie zdradził. Potem zapewniał ze to błąd, ze dojrzał do związku. Po półrocznej przerwie zeszliśmy sie po kolejnych 6 miesiącach wprowadziłam sie do niego. Typ samotnika. Początki mieliśmy mega trudne. Cieżko nam było sie przestawić na wspólne życie ale jakoś szło. Mieliśmy plany - wspólne wakacje, remont kuchni zakup nowego samochodu może nawet ślub i najważniejsze. Jego propozycja bym odstawiła tabletki i żebyśmy spróbowali mieć dziecko. Zrobiłam to po paru miesiącach wspólnego mieszkania. I nic. Po 2 latach gdy zaczęłam delikatnie wspominać ze chyba cos jest nie tak spotkałam sie z oporem z jego strony. Wiec sama chodziłam po lekarzach i w kółko słyszałam, ze to on musi sie najpierw zbadać. On nie chciał. Koniec zeszłego roku wszystko zaczęło sie miedzy nami sypać. Zaczęłam podejrzewać ze mnie zdradza. Jego znajomi potwierdzali, ze łącza go z ta dziewczyna ( córka kolegi 26 lat 6 letni syn) dziwne relacje. On zaprzeczał. Przestaliśmy sie totalnie dogadywać. Cały czas kłótnie. Miotałam sie. W zasadzie żyłam na walizkach. Pakowałam sie wyprowadziłam on błagał ja wracałam. I tak w kółko. Poszliśmy na terapie. Ale to podobno ja byłam w tak złym stanie, ze trzeba było sie skupić na mnie. Terapia nie pomagała. Dalej sie kłóciliśmy. Wszystko robnelo w święta gdy ta dziewczyna podeszła do mnie i powiedziała o relacjach, które ich łączyły. Oczywiście po raz kolejny sie wyprowadziłam. Przyjechał do mojej rodziny i prawie na kolanach twierdził ze to pomówienia, ze nic ich nie łączyło. Ze kocha mnie i ze mną chce byc. Wróciłam. Pojechaliśmy do spa. Potem był sylwester. Nagle znów zaczął mieć dla mnie czas i chciał go ze mną spędzać. Ale cos mnie cały cza gniotło. Przeczucie. Gdy któregoś dnia zostawił mnie w domu sprawdziłam jego kartę do aparatu. Nie myliłam sie. Znalazłam ich wspólne zdjęcia. Wpadłam w szał. Zdemolowała pol mieszkania. Zniszczyłam jego rzeczy rowery. Oczywiście on przepraszał jak to on. Wytrzymałam kolejny tydzień z nim. Siedziałam cały cza na walizkach. Czułam, ze jeśli je rozpakuje bedzie po mnie, ze juz zawsze bedzie mnie mógł poniżyć. Wyprowadziłam sie do mamy. On z płaczem wynosił moje torby i mówił ze to nam musi pomoc.
Pomogło a właściwie pomogła jego mama mieliśmy psa w zasadzie to był jego pies ale ja nim sie opiekowałam. Gdy on wyjechał w góry żeby to wszystko przemyśleć zadzwoniłam do niej żeby zobaczyć psa. Ona mi otworzyła oczy powiedziała, ze on jest w rozterce bo nie wie która wybrać. Dosc. Wynajęłam mieszkanie i pod jego nieobecność zabrałam rzeczy za które płaciłam a resztę podzieliłam po równo. I co ? Szok. Natychmiast wrócił. Łaził za mną pisał maile. Jestem głupia. Po miesiącu pozwoliłam mu u mnie zanocować. Potem w miarę regularnie sie spotykaliśmy. Oczywiście on chciał wszystko naprawić chciał żebym do niego wróciła. Nie byłam gotowa. Nie wyobrażałam sobie tego. Miałam straszne problemy ze sobą. Nie jadłam nie spałam. Zaczęłam palić 2 paczki dziennie i pic litry alkoholu wieczorem ba sen. Do tego doszły leki ba depresje i tabletki nasenne. Byłam wrakiem. Nie chciałam z nim byc. Ale on zawsze wiedział co zrobic żebym zmieniła zdanie. I tak to trwało. Nie odbierałam nie odpisywała nie otwierałam  i wszystko zaczynało sie od nowa. Pod koniec maja zaczęłam sie dziwnie czuć. Oczy wyglądały jakbym była ciagle naćpana. Nie miałam okresu. Na początku brałam to na karb stresu. A potem cos mnie tknęło i zrobiłam test. Wyszedł pozytywny. To był akurat kolejny okres w którym próbowałam byc twarda i nie mieć z nim nic wspólnego. Pojechałam do lekarza on przyjechał tez. Okazało sie ze jestem w 4 tygodniu ciąży. Dramat. Płacz spazmy co ha zrobie. Bo to nie tak miało byc. Ja sama w wynajętym mieszkaniu z młodym psem którego niedawno sobie kupiłam. Z praca w klubie muzycznym na nocki. Jak dam rade ? I wtedy tego słowa. Damy rade. I dajemy. Tylko ze jest tak tak mówiłam ja sama. Wynajęłam większe mieszkanie - miał sie do mnie wprowadzić. Miał mi pomagać. Nie robi nic. Wczoraj usłyszałam, ze nie jest gotowy sie do mnie wprowadzić bo go od siebie odstraszam sposobem w jaki z nim rozmawiam. A ja po tym wszystkim nie umiem inaczej. DLa mnie jest frajerem, który po raz kolejny mnie oszukał. Zapewniał ze chce tego dziecka i ze damy rade. A zostawił mnie sama. On musi mieć czas żeby to w sobie odbudować.
Teraz jak czytam to co napisałam widze jaka ja głupia i ślepa byłam. Boje sie ze nie dam sobie rady. Nigdy nie chciałam byc samotna matka. Nie wiem co nam robić. Czy mam sie nagiąć i próbować z nim jakoś zacząć rozmawiać żeby to naprawić wszystko czy zacisnąć zeby i sama dać rade. Nie wiem nie wiem nie wiem....,,

2

Odp: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Może nie jestem jakimś super doradcą ( poczytaj o moich problemach ) , pamiętaj jedno że dzidek jak się pojawi daje zastrzyk energii do życia taki że ciężko go z czymś porównać. Nie będzie łatwo ale istotka która się pojawi zrekompensuje Ci wszystko. Uwierz. Ojciec 3 dzieci.

3

Odp: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Moze bede malo empatyczna ale dla mnie to nie zycie dalo Ci w kosc tylko Ty sama na wlasne zyczenie stopniowo i konsekwentnie wchodzilas w coraz wiekszs bagno. 8 lat facet Cie zdradzal na prawo i lewo  a Ty nie wiem na co liczylas ze nagle mu sie cudownie odmieni? I niby dlaczego mialoby skoro mimo doprawiania Ci rogow wiedzial ze i tak bedziesz z nim a przeprowadzki do mamy to takie tam pierdu pierdu pozorowane ruchy. A teraz jeszcze beztrosko pozwolilas sobie z nim zajsc w ciaze zamiast chociaz zadbac o antykoncepcje.
Ale co najbardziej mnie razi to ten brak w Tobie odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Wszystko sie dzieje jakby poza Toba.  Facet umial Cie zmusic do powrotu mimo ze  nie chcialas, zaszlas w ciaze z nieodpowiedzialnym gosciem mimo ze nie chcialas byc samotna matka itp. I nawet teraz nie chcesz byc odpowiedzialna za siebie sama tylko rozwazasz "bycie" z tym kolesiem nawet za cene szacunku i braku lojalnosci byleby nie zostac sama w ciazy. Dramat. Przeciez jestes dorosla kobieta. Poradzisz sobie a dzieciatko doda Ci sil i motywacji. A od tego frajera chcij jedynie zasluzonych alimentow nic wiecej. Dasz rade tylko sie wez w garsc.

4

Odp: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Feniks ma rację. Musisz zacząć sama decydować o swoim życiu, a nie czekać ażx znowu ktoś nim pokieruje.

5

Odp: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Jedyne co można tu napisać, żeby Ci zbytnio nie dowalić to, że każdy jest kowalem własnego losu...
A co będzie później? Będzie dobrze, dziecko przewróci Twój świat do góry nogami smile

6 Ostatnio edytowany przez authority (2017-07-28 22:36:56)

Odp: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Zostaw gnojka taki to się nigdy nie zmieni a dziecko jak się urodzi będzie to czuło uwierz także ucierpi na tym.

7

Odp: Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Zostaw tego faceta i nie wracaj do niego nigdy teraz zajmnij sie soba i swoim malenstwem.Dziecko bedzie szczesliwe jesli ty bedziesz szczesliwa nawet male dzieci czuja jesli miedzy rodzicamu jest zle no i oczywiscie cierpia a ty chyba nie chcesz niczego zlego dla swego malenstawa.Wiem na poczatku bedzie ci ciezko ale jestes silna kobieta i dasz rade.Pisz jak bedziesz chciala sie wygadac to pomaga na priw rowniez.Ja wiele przeszlam i na poczatku myslalam ze nie dam rady ze sie cofne a jednak nie ide do przodu a moje dzieci sa szczesliwe i wesole.Trzymam kciuki.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po raz kolejny dało mi w kość....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026