Chcialabym poruszyć jeden temat. Temat ciężki - ZDRADA. Czy waszym zdaniem, zdradzana kobieta powinna o tym wiedzieć? Zacznę od początku. Dwoje ludzi, narzeczonych. Znajomość niezbyt dluga- rok, szybkie zaręczyny. Wydaje się, że związek idealny. On facet po przejściach, podwójnych zareczynach, po których z winy tej drugiej osoby nie doszło do ślubu. Ona mlodsza od niego, bardzo wierząca, to jej pierwszy chłopak. Pewnego dnia ON dowiaduje się że jego znajoma od lat, zakończyła związek ze swoim chłopakiem, wyznaje jej że szkoda że tak późno to sie stało i że nie zauważyła jak jemu kiedyś na niej zależało... Ta dziewczyna nie miała o niczym pojęcia, wcześniej tego nie zauważyła. I tak zaczęli ze sobą pisać, koleżeńsko. Potem rozmowy trwały całymi dniami i nocami. Zaczęli się spotykać, opowiadać sobie o wszystkim, czuli się ze sobą cudownie. Byli sobie coraz bliżsi, ale oboje wiedzieli że do ślubu i tak dojdzie. On bal się skandalu, tego jak zareaguja rodzice, księża. Wszyscy pochodzili z małych miejscowości. No i bał się tego, że narzeczona tego nie przeżyje... Wyjechali razem w jej urodziny na kilka dni, ryzykując, że to wszystko się wyda. Spotykał się z nią częściej niż z narzeczoną. Powtarzał, że nie wie czy będzie szczesliwy w małżeństwie, że z narzeczoną nigdy tyle nie rozmawiał co z nią . Że gdyby nie ta cała sytuacja ze ślubem byliby razem. W tej relacji od początku nie chodzilo tylko o seks. Miedzy nimi przed dlugi czas do nieczego nie doszlo. Tym bardziej ze on byl tak naprawde jej "pierwszym facetem". Jednak pewnego dnia częściowo ich romans się wydał. Ktos ich widzial i kazal to zakonczyc. Padło wiele niepotrzebnych słów, łez, oczerniania. Był tak przerażony, mówił głównie o tym jaki będzie skandal, że rodzice tego nie przezyja. Raz twierdził że kocha narzeczoną a za chwilę że gdyby chciał z nią być to by tak nie ryzykowal. Nie wiem co jest prawda, a co kłamstwem. Czy te wszystkie miesiące były tylko oszustwem. Czy on naprawdę coś czuje, czy chce tego ślubu? Czy waszym zdaniem facet, w okresie gdzie miłość jest chyba najwieksza, najsilniejsza, rok przed ślubem zdradza? Nie zdradza raz, po wypiciu alkoholu. Ale zdradza pół roku i to nie tylko fizycznie ale i psychicznie? Dodam, że On jest teraz z narzeczoną jakby nic się nie stało. Nic nigdy się nie wyda. Żyje sobie dalej spokojnie.
Podobne tematy
Facet jest niedojrzały, nie chciałabym takiego partnera.
Pytanie kim dla Ciebie jest On? Albo kim dla Ciebie jest narzeczona albo ta druga dziewczyna. I do czego tak naprawdę zmierzasz...?
Facet jest niedojrzały, nie chciałabym takiego partnera.
Dokładnie tak samo myślę, kijem bym takiego nie tknęła, ani chwili dłużej nie bawiłabym się w takie narzeczeństwo, ani też jako to druga nie chciałabym gnojka, co niby jest zafascynowany mną od lat, ale zaobrączkuje się z inną, by wszystko ładnie wyglądało.
5 2017-07-25 15:17:07 Ostatnio edytowany przez agnieszka.stawkaa (2017-07-25 15:25:43)
Jestem przyjaciółką "kochanki", znam też osobiście jego. Narzeczoną znam tylko z widzenia. W głowie nie mieści mi się cała ta sytuacja. Owszem "kochanka" tez zawiniła, wcale się nie usprawiedliwia, ze weszła w taki układ. Zakochała się i wiele razy chciała to skończyć również dla jego dobra, żeby zaczął żyć normalnie, ale on nie chciał. Mówił, że zaręczyny niczego nie zmieniają. Myślę, że przez chwilę miała nadzieję, że on jednak zerwie te zaręczyny. Tym bardziej, że powiedział jej o tym, że też ją pokochał. W sumie nie musiał nic mówić bo wiedział jak ona bardzo za nim jest i że zrobiłaby dla niego wszystko, bez tych wszystkich pustych słów. Tak naprawdę nie wiem czy tylko się nią zabawił, czy też coś poczuł. Czytałam wszystkie ich rozmowy, zwykle to on zagadywał, opowiadał o wszystkim, wychodził z propozycjami spotkań. Nie wiem czy można tak kłamać. Z drugiej strony te jego teksty, że nie chce skrzywdzić narzeczonej, że już za późno.. Przecież przez to co zrobił też ją krzywdził, tyle że ona nie jest tego świadoma do dzisiejszego dnia. Moja przyjaciółka jest załamana, nie może się pozbierać po tym wszystkim, on żyje jak gdyby nic, a narzeczona jest szczęśliwa jak nigdy. a MNIE SZLAG TRAFIA I NAJCHĘTNIEJ BYM WSZYSTKO UJAWNIŁA, ŻEBY ONA SIĘ DOWIEDZIAŁA, ŻEBY JEJ TEZ NIE SKRZYWDZIŁ PO RAZ KOLEJNY. Chyba, że on naprawdę ją (narzeczoną) kocha.. Sama już nie wiem.
Rising_Sun napisał/a:Facet jest niedojrzały, nie chciałabym takiego partnera.
Dokładnie tak samo myślę, kijem bym takiego nie tknęła, ani chwili dłużej nie bawiłabym się w takie narzeczeństwo, ani też jako to druga nie chciałabym gnojka, co niby jest zafascynowany mną od lat, ale zaobrączkuje się z inną, by wszystko ładnie wyglądało.
Też się podpisuję pod stwierdzeniem o niedojrzałości faceta.
Szoda marnować czasu na takie lelum polelum, które się boi, zwodzi, oszukuje, sam nie wie, czego chce, nie potrafi się określić. Niech najpierw dojrzeje a dopiero potem zakłada rodzinę.
Ale w sumie każdy ma to, co lubi i jak komuś pasuje taki pseudo-mężczyzna, to już jego problem.
Jestem przyjaciółką "kochanki", znam też osobiście jego. Narzeczoną znam tylko z widzenia. W głowie nie mieści mi się cała ta sytuacja. Owszem "kochanka" tez zawiniła, wcale się nie usprawiedliwia, ze weszła w taki układ. Zakochała się i wiele razy chciała to skończyć również dla jego dobra, żeby zaczął żyć normalnie, ale on nie chciał. Mówił, że zaręczyny niczego nie zmieniają. Myślę, że przez chwilę miała nadzieję, że on jednak zerwie te zaręczyny. Tym bardziej, że powiedział jej o tym, że też ją pokochał. W sumie nie musiał nic mówić bo wiedział jak ona bardzo za nim jest i że zrobiłaby dla niego wszystko, bez tych wszystkich pustych słów. Tak naprawdę nie wiem czy tylko się nią zabawił, czy też coś poczuł. Czytałam wszystkie ich rozmowy, zwykle to on zagadywał, opowiadał o wszystkim, wychodził z propozycjami spotkań. Nie wiem czy można tak kłamać. Z drugiej strony te jego teksty, że nie chce skrzywdzić narzeczonej, że już za późno.. Przecież przez to co zrobił też ją krzywdził, tyle że ona nie jest tego świadoma do dzisiejszego dnia. Moja przyjaciółka jest załamana, nie może się pozbierać po tym wszystkim, on żyje jak gdyby nic, a narzeczona jest szczęśliwa jak nigdy. a MNIE SZLAG TRAFIA I NAJCHĘTNIEJ BYM WSZYSTKO UJAWNIŁA, ŻEBY ONA SIĘ DOWIEDZIAŁA, ŻEBY JEJ TEZ NIE SKRZYWDZIŁ PO RAZ KOLEJNY. Chyba, że on naprawdę ją (narzeczoną) kocha.. Sama już nie wiem.
Wiedziałem, że jest tu drugie dno stąd pytanie, kim te osoby dla Ciebie są. Sprawa jest oczywista, facet ma dużo za uszami..., a problem tak naprawdę to masz Ty bo nie wiesz co z tym zrobić. Opinie będą różne, ale ja uważam, żebyś się nie mieszała w to i nic nie mówiła. To nie Twoja sprawa ![]()
Pan do odstrzału sanitarnego.lepiej byłoby gdyby "narzeczona sie dowiedziała o zdradach.dla obu nic nie wart
lolek8080, myślę, że masz rację. Lepiej się nie wtrącać. Ale nie mogę patrzeć na to jak one obie go kochają. Niby go znam, myślałam, że to porządny facet, że może naprawdę zakochał się w mojej koleżance. Nawet było mi go momentami żal, że tak się poświęci... Tyle, że to chyba faktycznie niedojrzały emocjonalnie facet, który za wszelką cenę chce się ustatkować, boi się opinii ludzi a krzywdzi wszystkich. Wiem, ze faceci podchodzą do tych spraw inaczej, zapominają szybciej, nie analizują, żyją dalej. Ona cierpi, sama nie wie co było prawdą a co kłamstwem, oddała mu całą siebie. Tyle, że nie chce jej tez skrzywdzić ujawniając całą prawdę skoro sama tego nie zrobiła i odeszła.
Jak facet kocha to nie zdradza. Nie kocha ani narzeczonej ani kochanki. Kocha siebie.
Ja bym tego nie zostawiła. Ta ścierka krzywdzi dwie kobiety i spija śmietankę. Tego życzysz swojej kumpeli oraz tej narzeczonej? Długiego gnicia czort wie po co? Ujawniłabym to, byleby z dowodami. Na miejscu narzeczonej sama byłabym wdzięczna za ratunek przed małżeństwem z podróbą faceta.
Mam dowody, on usuwał wszystkie wiadomosci, ona nie. Chciala po tym wszystkim to zrobic ale na wszelki wypadek gdyby ja oczernial, zgralam to na pendrive. Powinien zostac sam, bez narzeczonej, kochanki, żadnej innej z okolicy. Ze wstydem i skandalem, którego tak sie bal. Obawiam się tylko jednego, jeżeli to ujawnie, pewnie i tak moja przyjaciółka wyjdzie na szmate. Mimo ze to jej pierwszy mężczyzna, z którym spala. Nie jest to jakas malolata, to 29 letnia kobieta która jest po jednym powaznym zwiazku, poprzedni facet niestety byl zbyt uzalezniony od matki. Chcial czekac ze wszystkim do slubu. Nie byla pewna jego miłości. Tu sytuacja wygladala zupelnie inaczej, wiedziala że to ten jedyny. Teraz czuje sie wykorzystana i oszukana. Mimo że.niczego jej nie obiecal. Tyle ze porządny facet, który liczy sie z uczuciami w momencie, kiedy dowiedzial sie ile dla niej znaczy powinien to przerwac. Wtedy nie byli.jeszcze tak bardzo blisko...
Przed laty moj znajomy zdradzil narzeczona tuz przed slubem. To byl niby "tylko" czysty sex, jeden numerek z kolezanka z roku. Po paru latach malzenstwa, z zewznatrz wydawaloby sie bardzo udanego, gruchnela wiadomosc, ze oni sie rozstaja
Znow zdradzil, tym razem z mama rowiesnika ich syna.
Pomyslalam sobie wtedy, ze jednak jesli ktos raz zdradzi, zlamie te jedna z najwazniejszych zasad moralnych, to prawdopodobnie zrobi to drugi raz.
Obawiam sie, ze ta nowo poslubiona wkrotce malzonka nie bedzie z nim szczesliwa. Przy slubie koscielnym mamy wrecz obowiazek przekazania takiej wiedzy. Z drugiej strony to moze byc bardzo bolesne dla przyjaciolki (mysle, ze jestes nia ty sama autorko, ale nie draze).
mallwusia, nie jestem nią, ale jestem jedyną osobą, która zna całą historię od samego początku. I sama nie wiem dlaczego ale chciałam znać opinię innych osób na ten temat. Dla mnie to przerażające. Narzeczona jest bardzo wierząca, jeśli dojdzie kiedyś do rozwodu to będzie dla niej cios. I będę mieć wyrzuty, że tego nie ujawniłam. Mimo, że jej nie znam i tak naprawdę nie powinna mnie obchodzić. Moja przyjaciółka cierpi, nie wybiela się, wie że tez źle postąpiła. Odpuściła bo sama już nie wie o co w tym wszystkim chodziło, nie chce mu niszczyć życia, bo może on jednak kocha narzeczoną. Boję się o nią. Sama uwierzyłam w to, że on się w niej zakochał. Przecież zdarzają się takie sytuacje. Pytanie czy jest takim tchórzem i dlatego weźmie ten ślub, czy nic do niej nie czuł i wykorzystał w najgorszy sposób, czy naprawdę kocha narzeczoną a to był tylko dla niego romans przed ślubem. Tyle że jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe.
Pitu, pitu bał się rodziców?
Dwie narzeczone kopnęły go w tyłek boi się że trzecia zrobi to samo i znowu stanie się pośmiewiskim kolegów.
Koleżanka wiedziała w co wchodzi i każde czerpało korzyści dla siebie.
Narzeczona jest wierząca to pikuś ale jej związek na samym początku drogi oparty jest na kłamstwie. Daj dziewczynie znać że coś wiesz i namiary na siebie. Będzie chciała poznać pradę to się odezwie. Zróbcie gnojowi jesień średniowiecza tak by z podkulonym ogonem zmykał.
16 2017-07-26 11:29:19 Ostatnio edytowany przez nataliabukwas (2017-07-26 11:35:25)
Z jednej strony jak wszystko ujawnisz wyjdziesz na najgorszą bo on zacznie sie wykręcać itp. byc moze nawet narzeczona mu uwierzy. Z drugiej strony...przyjaciółka moze byc na ciebie zła że wygadałaś. Nigdy w takiej sytuacji nie byłam, ale myślę że w tej sytuacji należałoby usunac sie na bok i nie wtracac sie. Gdybys była przyjaciolka tej narzeczonej to rozumiem ze bys powiedziała jej ze on ma kochanke itp. ale tak...powiedz swojej przyjaciolce ze zle robi, ze zle sie to skonczy i ze jestes temu przeciwna i to wszystko co mozesz zrobic. Bo wyjdziesz na najgorsza, ze nie mozna Tobie zaufac itd.
Stawiam dolary przeciw orzechom, że jesteś kochanką a nie przyjaciółką:-) anyway.
Jeśli jesteś przyjaciółką, to jesteś ostatnią osobą, która miałaby prawo ujawnić ich romans. Jako dobra przyjaciółka powinaś rozmawiać wyłącznie z kochanką. To jej decyzja, czy chce pokazać wszem i wobec, że odbiła innej narzeczonego ( oczywiście narzeczony jest równo winny ).
Jeśli jesteś kochanką, to powiedz temu obmierzłemu dupkowi, że z Wami koniec na wieki wieków amen, ale masz na niego oko i może kiedyś ujawnisz pikantne szczegóły. Niech ma się na baczności.
Racja, lepiej to zostawić.
Było od razu pisać, że szukasz po prostu ukojenia dla wyrzutów sumienia, że wiesz i zostawiasz to tak o
Olejmy obcych ludzi. Niech ich biją, okradają, zdradzają. Wszak to nie nasz interes.
Przeciez to sie i tak wyda, skoro was juz ktos przylapal.
Już nie rżnie jak młodą deseczkę, coś swędzi i dlatego najwyższy czas go "ukarać" prawda?
Hm, były juz takie tematy odnośnie ujawniania, no cóz, róznie z tym jest.
Ja, będąc na miejscu narzeczonej - na pewno chciałabym wiedzieć i nie zabiłabym
posłańca.
Czy ktokolwiek może Jej to powiedzieć - bo jak rozumiem rozmowy z facetem nie są nikomu potrzebne chyba, że ktos ma zacięcie do wychowywania dorosłych dzieci rodzaju meskiego
?
No różnie z tym powinno być jak mi sie wydaje, czasem tak - czasem może lepiej nie.
Narzeczona może być typu : nie chcę o niczym wiedzieć, trzymam sie tego co mam.
Kochanka najwyraźniej nie była zbyt świadoma samej siebie bo pozwoliła się wkręcić w niepewną sytuację a mając faceta obok powinna raczej umieć Go ocenić.
Aby się wtrącić - trzeba lepiej rozumieć wszystkich zainteresowanych, jak mi sie wydaje, wyjawić prawdę TYLKO dlatego aby facet poczuł się ukarany - nie wydaje się sensowną ścieżką bo przecież wszyscy uczestnicy trójkąta będą musieli sie z prawdą mierzyć, więc : kochanka ma możliwość oceny tego co sie dzieje, facet ma możliwość oceny tego się dzieje - wychodzi na to, że albo facet albo kochanka powinni (ewentualnie) uświadomić narzeczoną aby i Ona mogła ocenić swoją sytuację - czy Ty Autorko powinnaś coś powiedzieć - nie umiem określić ostatecznie... trzeba by było z każdej strony to rozpatrzyć, hm..., gdybym była w Twojej sytuacji Autorko - skłaniałabym się ku ujawnieniu jak mi sie wydaje ale czy ostatecznie bym to zrobiła - nie wiem.
Nigdy tego nie zrozumiem. Jak można kogoś zdradzić, zwłaszcza w nieformalnym związku? Nie łatwiej po prostu odejść? I nie rozumiem osób, z którymi się zdradza, jeżeli wiedzą, że istnieje ktoś inny. Jak tak można robić? Nie zrozumiem nigdy, a osoby, które zdradzają, powinny ponieść tego konsekwencje.
Mallwusia- nie wyda się bo wie o tym tylko jego kuzyn. Wiadomo, że nic z tym nie zrobi. Ale macie rację, jako osoba trzecia nie powinnam się wtrącać. Rozmawialam o tej sprawie ze znajomym księdzem, stwierdził, że to nie może byc tak ze ona o niczym nie wie, że jeżeli ją kocha to powinien jej się do wszystkiego przyznac a ona mu wybaczy. Tak naprawdę powinien to zrobic On albo moja przyjaciółka. Tyle, że ona tego nie zrobi. Kocha go nadal i chce żeby byl szczęśliwy. Sytuacja bez wyjścia.
. Rozmawialam o tej sprawie ze znajomym księdzem, stwierdził, że to nie może byc tak ze ona o niczym nie wie, że jeżeli ją kocha to powinien jej się do wszystkiego przyznac a ona mu wybaczy
Ty, powiem Ci że dobrze wybrałaś odnośnie porady
Nie chce generalizować, ale akurat księża to mają duże doświadczenie w tym temacie...
agnieszka.stawkaa napisał/a:. Rozmawialam o tej sprawie ze znajomym księdzem, stwierdził, że to nie może byc tak ze ona o niczym nie wie, że jeżeli ją kocha to powinien jej się do wszystkiego przyznac a ona mu wybaczy
Ty, powiem Ci że dobrze wybrałaś odnośnie porady
Nie chce generalizować, ale akurat księża to mają duże doświadczenie w tym temacie...
Forum nie może pomóc, to może klecha? ![]()
Autorko, wydajesz się być najbardziej przejęta ze wszystkich osób, które tkwią w tej relacji. Przyznaj się, czy aby na pewno nie jesteś tą trzecią?
Dziewczyna nie jest głupia i nie przyzna się, że jest tą trzecią
Zdaje sobie sprawę, że by została zlinczowana ![]()
Lepiej brzmi, że chodzi o przyjaciółkę. A Owieczka ma rację, coś autorka za bardzo się przejmuje tym, jak by nie miała swoich problemów.
Bo dziewczyna skonczyla z zalamaniem nerwowym... Dlatego sie przejmuje. Gdybym to byla ja to co za problem sie przyznać? To tylko forum. Każdy z nich ponosi wine i nie mam co do tego wątpliwości. Ale to przerażające ze takie rzeczy się dzieją.
Bo dziewczyna skonczyla z zalamaniem nerwowym...
To trzeba się udać do specjalisty. I to nie tylko chodzi o to, że jej wybranek żeni się z inną, tylko o to, że świadomie weszła w coś, w co nie powinna.
Oczerniamy faceta, który przed ślubem zdradza narzeczoną, ale Twoja przyjaciółka nie jest bez winy. Jak można rozwalać komuś życie? Dlaczego świadomie robi świństwo innej kobiecie?
Happy endy występują w książkach, filmach, rzeczywistość jest całkiem inna.
Nie ma już wolnych facetów na tym świecie????
Nie ma już wolnych facetów na tym świecie????
Pewnie, że są...;) Moja wolna znajoma kiedys stwierdziła, że jak poznaje FAJNEGO faceta to albo zajęty, albo gej ![]()
Pokręcona Owieczka napisał/a:Nie ma już wolnych facetów na tym świecie????
Pewnie, że są...;) Moja wolna znajoma kiedys stwierdziła, że jak poznaje FAJNEGO faceta to albo zajęty, albo gej
Czyli zakazany owoc smakuje najlepiej
Ja nie wiem, czy dziewczyny/kobiety wchodząc w relację z zajętym facetem, chcą udowodnić ( zapewne tylko sobie), że są lepsze "od tamtej"?
Jaka to przyjemność spotykać się z kimś, kto i tak nie poświęci nam swojego czasu na tyle, by nam to wystarczyło. Mało tego, jak można sypiać z kimś, kto wraca do domu i zasypia/uprawia sex ze swoją żoną/narzeczoną/partnerką?
lolek8080 napisał/a:Pokręcona Owieczka napisał/a:Nie ma już wolnych facetów na tym świecie????
Pewnie, że są...;) Moja wolna znajoma kiedys stwierdziła, że jak poznaje FAJNEGO faceta to albo zajęty, albo gej
Czyli zakazany owoc smakuje najlepiej
![]()
Ja nie wiem, czy dziewczyny/kobiety wchodząc w relację z zajętym facetem, chcą udowodnić ( zapewne tylko sobie), że są lepsze "od tamtej"?
Jaka to przyjemność spotykać się z kimś, kto i tak nie poświęci nam swojego czasu na tyle, by nam to wystarczyło. Mało tego, jak można sypiać z kimś, kto wraca do domu i zasypia/uprawia sex ze swoją żoną/narzeczoną/partnerką?
To Ty nie wiesz, że oni nigdy niczego nie robią z partnerkami, narzeczonymi, żonami? Toż to zawsze zołzy są, wysysają z misiaczków energię, dobry nastrój i pieniądze, a misiaczki biedne, bo przez wzgląd na dzieci/rodziców/znajomych/księdza/kota odejść nie mogą, a przecież właśnie odnaleźli Nieszczęśliwą Miłość Życia.
Mallwusia- nie wyda się bo wie o tym tylko jego kuzyn. Wiadomo, że nic z tym nie zrobi. Ale macie rację, jako osoba trzecia nie powinnam się wtrącać. Rozmawialam o tej sprawie ze znajomym księdzem, stwierdził, że to nie może byc tak ze ona o niczym nie wie, że jeżeli ją kocha to powinien jej się do wszystkiego przyznac a ona mu wybaczy. Tak naprawdę powinien to zrobic On albo moja przyjaciółka. Tyle, że ona tego nie zrobi. Kocha go nadal i chce żeby byl szczęśliwy. Sytuacja bez wyjścia.
Kuzyn powie swojej zonie, zona kolezance, a za chwile bedzie o tym wiedziala cala wies. I bedzie podwojny syf, rozwod koscielny itd.
agnieszka.stawkaa napisał/a:Mallwusia- nie wyda się bo wie o tym tylko jego kuzyn. Wiadomo, że nic z tym nie zrobi. Ale macie rację, jako osoba trzecia nie powinnam się wtrącać. Rozmawialam o tej sprawie ze znajomym księdzem, stwierdził, że to nie może byc tak ze ona o niczym nie wie, że jeżeli ją kocha to powinien jej się do wszystkiego przyznac a ona mu wybaczy. Tak naprawdę powinien to zrobic On albo moja przyjaciółka. Tyle, że ona tego nie zrobi. Kocha go nadal i chce żeby byl szczęśliwy. Sytuacja bez wyjścia.
Kuzyn powie swojej zonie, zona kolezance, a za chwile bedzie o tym wiedziala cala wies. I bedzie podwojny syf, rozwod koscielny itd.
Jaki kuzyn? Ona do księdza z tym poszła ![]()
Ale wczesniej ich przylapal kuzyn ![]()
Mallwusia- nie wyda się bo wie o tym tylko jego kuzyn.
Owieczka, przeoczyłaś kuzyna
Jest uświadomiony
Kuzyn sie kiedys komuś po pijoku wysypie i bedzie jazda ![]()
Wyślij anonim z innego miasta;-) Pocztą. Albo z fikcyjnego konta z FB. Tak czy siak się nie ujawniaj. Szał i tak będzie. A facet... to szmata.
Wyślij anonim z innego miasta;-) Pocztą. Albo z fikcyjnego konta z FB. Tak czy siak się nie ujawniaj. Szał i tak będzie. A facet... to szmata.
Dobry pomysł. Tylko żebyś później nie żałowała swojej decyzji. Czasami lepiej zostawić przebieg wydarzeń własnemu losowi. Tym bardziej, że są to obcy ludzie dla Ciebie
agnieszka.stawkaa napisał/a:Mallwusia- nie wyda się bo wie o tym tylko jego kuzyn.
Owieczka, przeoczyłaś kuzyna
Jest uświadomiony
Kuzyn sie kiedys komuś po pijoku wysypie i bedzie jazda
Hm. Faktycznie ![]()
Wyślij anonim z innego miasta;-) Pocztą. Albo z fikcyjnego konta z FB. Tak czy siak się nie ujawniaj. Szał i tak będzie. A facet... to szmata.
A na to bym nie wpadła
Całkiem dobry pomysł ![]()
Autorka powinna olać temat, jeśli jej bezpośrednio nie dotyczy, ale wkręciła się tak mocno, że sama ma wyrzuty sumienia.
Fakt, niedługo to ja będę mieć wyrzuty sumienia
za bardzo się wkrecilam. Jeśli chciałabym to ujawnić to w grę wchodzi tylko spotkanie w cztery oczy, bez bawienia się w jakieś anonimy. tego spotkania się nie boje. Kuzyn nic nie powie, ich "swieta" rodzina bylaby na językach całej okolicy. Także skończy się to pewnie tak, że nikt nigdy sie o tym więcej nie dowie. Z jednej strony dalabym mu chętnie nauczkę, z drugiej też go znam i moze wiecej tego nie zrobi i nie chce niszczyc im życia. No i najważniejsze moja koleżanka. Jeżeli to sie wyda, znowu wszystko bedzie przeżywała na nowo. I będzie miala do mnie pretensje. A szkoda mi jej bo nigdy nie robila takich glupot, a wpakowala sie w totalne bagno.
"On, facet po przejściach, po podwójnych zareczynach zerwanych nie z jego winy"
Cytat niezbyt dokładny ale oddający sens treści.
Serio ??? Po ty co przeczytalismy o nim ?
Z tego co wiem poprzednie zaręczyny zerwane zostały przez narzeczona, nie chciała jeszcze ślubu. Tyle wiem.