Pytanie jak w temacie. Proszę Was Panie o przeczytanie tego tekstu i wyciągnięcie wniosków.
Otóż wg mnie moja żona ma poważny problem z uzaleznieniem od telefonu - internetu, mediów społecznościowych, itd. Od dobrych kilku lat nie rozstaje się z telefonem i z biegiem czasu zaobserwowalem u Niej narastanie tego problemu. Dziś bez smartfona nie może zrobić nic, wszystko musi być udokumentowane na snapczacie, wyjście do miasta, spotkanie z babcią, gotowanie obiadu, pieczenie ciasta itp. W międzyczasie oczywiście scrollowanie facebooka, odpisywanie na wiadomości w messengerze itd.
Aby nadać pełniejszy obraz posłużę się kilkoma bardziej szczegolowymi przykładami:
1.Wspólne oglądanie filmu lub TV polega na tym, że siedzimy oboje na dwóch końcach sofy, przy czym ja oglądam a Ona siedzi z nosem w telefonie. A jeśli nie siedzi w telefonie, to bierze go do ręki co kilka minut by zerknąć i ewentualnie "przeczytać i odpisac". Gdy wówczas ja zatrzymam film słyszę, że nie muszę tego robić bo ma podzielna uwagę....
2. Jakiś czas temu zepsuł się Jej telefon. Wręcz nie potrafię opisać tego co się z nią działo. Płacz, nerwy, wścieklizna, kłótnie. Na ekspresowa naprawę wydala bagatela 500zl, tylko po to by telefon i tak zdechł kilka miesięcy później, co zaowocowało powtórką z rozrywki i kupnem nowego telefonu.
3. Wizyta w restauracji. Jesteśmy na romantycznej kolacji, ładnie ubrani oczekujemy na podanie jedzenia. Co robi moja żona? Wyjmuje tel, pisze wiadomości, sprawdza facebook i próbuje prowadzić ze mną rozmowę w tym samym czasie. A ja tylko wylapuje wspolczujace spojrzenia kelnerek widzących moje zniesmaczenie.
4. Zapraszamy gości na małą imprezę. Siedzimy przy stole, a żona co jakiś czas się wyłącza i klapie w telefon. Bo przecież trzeba pocieszyć koleżankę, która zerwała z chlopakiem i odpisac przy okazji tym, którzy napisali. Nie zapominając także o serii selfich na snapczata.
5. Jedziemy na egzotyczne wakacje, w piękne miejsce. Wszystko musi być oczywiście udokumentowane na snapczacie. Do tego dochodzą selfiki i pilne rozmowy na messengerze ze znajomymi, które przecież nie mogą poczekać.
To tylko nieliczne przykłady, które akurat mam świeżo w pamięci. Mógłbym przywołać ich więcej, ale chyba te które przedstawilem dają jakiś obraz.
Zaczynam powoli odczuwać bezradność ponieważ jakąkolwiek próba poruszenia tego tematu w najlepszym wypadku kończy się fochem a w najgorszym kłótnią/awantura. Więc nie mówię juz nic i tak żyjemy sobie we trójkę - żona, jej telefon i ja.
A tak na marginesie. Czy tylko ja uważam, że z winy współczesnej technologii, "social media" itd dorosłe społeczeństwo się infantylizuje?