Na boga jedynego!!!! Panowie, nie mieszajmy odmiennych systemów walutowych. Choroby weneryczne, potomstwo za 9 miesięcy, notoryczne zdradzanie. Tak dobrze znacie kobiety? Też jestem facetem i na torturach nie wyciągnęliby ze mnie zapewnienia, że znam i rozumiem kobiety. Nie znam. I im bardziej je poznaję, tym mniej je rozumiem. Kobieta to stworzenie boże powstałe z trzech różnych składników. Przecież omne trinum perfectum est. Każdy kto jest z kobietą w związku, doświadcza tej ?troistości? co miesiąc
Wyciągacie tak daleko idące wnioski, że nie dajecie zainteresowanemu żadnej alternatywy! A jeśli było zupełnie inaczej? Co jeśli zdrady nie było? Skoro wy o podziale majątku, to ja będę ?adwokatem diabła?. Nie wierzę. NIE WIERZĘ!!!!!!!!!. że facet, który jest z kobietą w związku od 4 lat, nie pozna, że jego partnerka uprawiała seks z innym facetem kilka godzin wcześniej!!!!! Nie ma (słowo niecenzuralne, z łacińska zakręcone) takiej możliwości!!!! NIE MA!!!!! Na litość boską, to zalatuje na kilometr prowokacją!!!! I jeszcze ten argument o chęci spróbowania. No błagam..... Oboje wiedzieli wcześniej, że piątek mają dla siebie!!!! Przyznanie się do zdrady(?) mogło być krzykiem. Co chciała kobieta wykrzyczeć? Jestem obok, zauważ mnie, adoruj, traktuj jak kobietę, kochaj??? Nie wiem. Dlatego napisałem, że polsky86 powinien zastanowić się, co pchnęło(?) jego kobietę do tak głupiego kroku. Nie drążyć temat JAK BYŁO (dobry był, ma większego, i inne tego typu kwiatki), tylko zapytać DLACZEGO TO BYŁO!!!!! Twierdzę, że zdrada to układ między trzema osobami. Napisałem kiedyś: ?zdrada jest wynikiem niekompatybilności między dwoma osobami, a osoba trzecia, która wkracza między parę, ma po prostu aktualniejsze sterowniki.? I podtrzymuję to. Zdradzonym wydaje się.... Nie, nie tylko zdradzonym! Wszystkim!!! Wszystkim nam będącym w związkach wydaje się, że mamy dożywotnie aktualizacje. Tak nie jest. Sterowniki trzeba aktualizować samodzielnie, co by nie ściągnąć wirusa
. Nic nie jest dane raz na zawsze. Ręce opadają od klawiatury, gdy czytam, że jak ktoś zdradził raz, to będzie zdradzał stale. Bo to zdradzacz. Przez analogię. Jak ktoś raz się zakochał, to będzie zakochiwał się stale? Bo to kochliwa osoba? Rozumiem zdanie osób zdradzonych, facetów i kobiet. Ich pryncypialność i nieprzejednanie w sądach. Rozumiem, nie znaczy, że z tym zdaniem się zgadzam. Zdrada to zdrada. Fakt, mleko rozlane. Ale dlaczego się rozlało? Naprawdę ciężko słucha się i czyta osoby, które jako zdradzone, nie widzą w tym fakcie swojej winy. Zdrada to nie twierdzenie!!!! Zdrada to równanie, albo raczej NIERÓWNOŚĆ Z TRZEMA NIEWIADOMYMI!
Dzieci wobec zdrady? Trudny temat. W przypadku zdrady dziećmi grają niestety zdradzeni. Wystarczy poczytać kilka wcześniejszych wpisów. Ja tu z wami, dobry, dobra, a ona, on - zobaczcie co zrobił! To jej, jego wina. Nie chce być z WAMI. Dzieci, bez indoktrynacji zdradzonego rodzica, zawsze, podkreślam: ZAWSZE, będą chciały obojga rodziców. Prawdy objawione, że zdradzacz zdradził również dzieci, robią wrażenie tylko na zdradzonych, a dzieci mają traumę. Zdradza się partnera, partnerkę, a nie potomstwo. Jeżeli dojdzie do rozwodu, to między partnerami, a nie między rodzicem, a dzieckiem lub dziećmi. Żoną, mężem się bywa. Matką, ojcem się jest do końca!!!! A że wyroki sądowe są takie jakie są. No cóż. Prawo w tej kwestii pozostało daleko w tyle za życiem i pozwala na ?granie? dziećmi na sali sądowej w przypadku burzliwych rozwodów. I tu Temida nie jest ślepa, a i jej waga ma znaczone odważniki. Szczęśliwy rodzic(e) to szczęśliwe dzieci. To czy są razem, przestaje mieć dla dzieci znaczenie w przypadku, gdy rodzice nadal się szanują i nie obsobaczają wzajemnie.
No. Jestem gotów na strzały.