Wspominając mojego kochanego Dziadka od razu przypomina mi się moje dzieciństwo. Dziadka pamiętam od zawsze, przez pierwsze cztery lata mojego życia mieszałam na wsi w małym domku właśnie z Dziadkiem bratem i rodzicami. To właśnie Dziadek się mną opiekował kiedy rodzice bywali na potańcówkach, odprowadzał mnie do przedszkola, bawił się ze mną a ja tylko jego przytulałam najbardziej. Pamiętam też że Dziadziuś wymyślił takie śmieszne stworki Dziogi, zawsze jak właziłam z bratem za szafę lub biegliśmy na strych Dziadek mówił że są tam Dziogi a my ze strachu uciekaliśmy. Hmm ciekawe jak by mogły te Dziogi wyglądać?. Jak już miałam cztery lata nasz dom został wyburzony a my przenieśliśmy się do miasta tylko na osobne osiedla. Pamiętam że wtedy bardzo płakałam że nie mieszkam już z Dziadziem na szczęście kilka razy w tygodniu go odwiedzaliśmy i często rodzice mnie u niego zostawiali na noc takie wakacje. Wtedy Dziadek odegrał ogromną role w moim życiu: to on nauczył mnie alfabetu , dodawać odejmować i mnożyć, dzieki niemu znam pacierz tylko on potrafił łyżeczką schłodzić mojego guza na czole którego nabiłam sobie na placu zabaw i to Dziadek pokazał mi domek Baby Jagi który był zwykłym bunkrem. To co dobre jest we mnie zasiał mój Kochany Dziadek. Będąc już samodzielną pannicą sama go często odwiedzałam żaliłam mu się lub chwaliłam, często pytałam o radę. A On zawsze dał mi krople rady, pochwały i krytyki. I za to mu dziękuję. Całe życie był moim Autorytetem i Idolem miał w sobie niesamowitą dobroć był bardzo lubiany przez ludzi sąsiadów. W lipcu 2009 Dziadek stał się bardzo chorowity właściwie ujawniały się jego wszytki nie wyleczone lub nie doleczone choroby. A Dziadziu był dobry w zatajaniu swojego stanu zdrowia, nic nam nigdy nie mówił żebyśmy się nie martwili. Dziadek trafił do szpital tak się zaczęła jego wycieczka po oddziałach urologia, kardiologia, pulmonologia . Każde badanie miało wyniki tragiczne wkońcu lekarze powiedzieli że jego koniec jest bliski. Kiedy trafił na pulmonologie jego stan się poprawił ale następnego dnia się tragicznie pogorszył Dziadek był tylko do połowy przytomny większość czasu majaczył. Tego dnia odwiedził go każdy z rodziny on o każdego pytał , ja siedziałam przy jego łóżku trzymałam go za dłoń mówiłam coś do niego a on resztkami sił starał się odpowiadać. Patrząc na niego modliłam się żeby Bóg go zabrał żeby mu skrócił cierpienie , dziadek bardzo ciężko już oddychał to była męka dla niego. Pielęgniarki chcąc mu podać jakieś lekarstwo żeby mu się lepiej oddychało wyprosił resztki naszej rodziny z sali, chwilę później wyszła i powiedziała że Dziadka zmarł:(Jak wpuścili nas do sali do niego leżał tak spokojnie z lekko uśmiechniętą buzią było widać ze jest już mu tam dobrze. Bardzo mocno go przytuliłam wiedziałam że już mnie nie słyszy ale powiedziałam ze go Bardzo Kocham i Dziękuje Za Wspaniałe Dzieciństwo. Chciałam się z wami podzielić moją historią może nie jest niesamowita ale jest jak najbardziej z Mojego Serca.
Podobne tematy
Rozalin miło że zechciałaś się z nami podzielić swoją historią. Jest wspaniała!
Bardzo ważne jest żebyśmy mieli w życiu choć jeden autorytet. nie zapominaj ze masz rodziców ( jak mniemam).
Pozdrawiam ![]()
3 2010-02-20 11:14:45 Ostatnio edytowany przez Ansja (2010-02-20 11:16:00)
Rozaliin- kiedy czytałam Twoją historię, cieplej zrobiło mi się na sercu. Ja nie zdążyłam poznać jednego Dziadka, a drugi zmarł kiedy byłam małym brzdącem, więc go nie pamiętam. To bardzo ważne, że pielęgnujesz w sercu wspomnienie o swoim Dziadku, widzisz jaki wpływ miał na Ciebie i Twoje życie. Doświadczyłaś prawdziwego Skarbu
Dodam może, że kiedy prawie rok temu zmarła moja Babcia (co do tej pory do mnie nie dochodzi), także miała uśmiech na twarzy. W ogóle była taka rozpromieniona- co było dla nas zaskoczeniem, bo pod koniec życia Babcia nosiła w sobie ból spowodowany różnymi chorobami a co za tym idzie- rzadko się uśmiechała. Wierzę, tak jak Ty, że po prostu ten uśmiech nie jest fizyczną reakcją organizmu na np. skurcz, ale takim znakiem dla tych, którzy pozostają na ziemi, że bliskiej nam osobie jest już dobrze ... ![]()
Nie zapominaj nigdy o swoim Dziadku i mów o nim swoim dzieciom, one powiedzą swoim itd., itd. ... ![]()
Pozdrawiam ![]()
Mnie również poniekąd wychowali dziadkowie. Też ich bardzo kocham i nie wyobrażam sobie, że nagle mogłoby ich nie być...
Serdecznie dziękuje za przeczytanie mojej historii i za pozytywne komentarze. Takie dobre słowa jakie od was usłyszałam są dla mnie niesamowitym wsparciem:) Teraz co dziennie sobie uświadamiam że rodzina to skarb o który trzeba dbać:)
Bardzo miło czyta się Twoją opowieśc. Moim zdaniem ona też jest niesamowita na swój sposób ![]()
mnie tez w sumie wychowali dziadkowie. Rodzice pili. Szczegolnie mama . To dzieki babci skonczylam szkole z dobrymi stopniami. Dziadek niestety juz nie jest z nami ale bardzo go kochałam. Babcie staram sie jak najczesciej odwiedzic i przytulic. Przypominam sobie wtedy jak byłam mała i ona głaskała mnie po glowie. Bardzo ja kocham. Chociaz czasem marudzi . Ale ma juz 80 lat i ma do tego prawo.
Cieszę się, że nam to napisałaś. Mi aż łzy poleciały tak się wzruszyłam. Nigdy nie miałam dzidka ani babci i nikt nie oddał mi tyle miłości w dzieciństwie co Tobie. Zatrzymaj te cenne wspomienia i ciesz się nimi. Mieć takiego dziadka to prawdziwe szczęście. Pozdrawiam ![]()
Rozalin....Twoja historia bardzo mnie wzruszyla....tak pieknie opowiadasz o dziadku.Wielkie szczescie,ze wspomnien nam nikt nie moze odebrac
Ciesze sie ze moglam poznac twoja poruszajaca historie.. pozdrawiam
wiesz piękne to co napisałaś. Wzruszyło mnie to...widać w naszym życiu spotykamy ludzi, których nigdy zapomnieć się nie da i warto o nich rozmawiać pisać. Dla mnie wyjątkowi absolutnie są moi rodzice. Wszystko im zawdzięczam. Choć czasem zbyt mocno przeżywają moje dorosłe problemy ale wiem, że nikt nigdy nie będzie mnie tak kochać jak oni. Myślą o mnie jak o kimś najmądrzejszym, najlepszym itd. a ja wiem że często ich zawodzę. Z wielką trwogą myślę o chwili, w której mogłabym ich stracić i zaraz te myśli odganiam by wciąż móc się cieszyć ich towarzystwem, obecnością i udziałem w moim życiu. Staram się często im mówić jak bardzo są dla mnie ważni, jak ich kocham i też mam mnóstwo fajnych, ciepłych wspomnień z dzieciństwa.
Rozaliin, ze lzami w oczach przeczytalam ta historie, jest niesamowita. cudownie ze mialas taki kontakt z dziadkiem, ze mimo ogronmej roznicy pokolen byl Twoim autorytetem.
12 2010-02-25 15:56:37 Ostatnio edytowany przez yostynka (2010-02-25 15:57:17)
Dziękuje Ci za tę historie. Pozwoliłaś mi przypomnieć sobie o moim Dziadku , który niestety już nie żyje minęło ponad 7 lat
(((. Ale Dziadek to był mój najukochańszy, też pamiętam jak mnie uczył tabliczki mnożenia, dzięki niemu do dziś znam ją na pamięć. Pamiętam jak był dla mnie dobry. w mieszkaniu mam 2 rami na zdjęcia, nie ma w tych ramkach ani mamy, ani taty, ani ukochanego- jest dziadek.
Dziękuje jeszcze raz ![]()