Hej. Jestem tu nowa.. Czytając o Waszych rozterkach dotyczacych zwiazku na odległosć bylo tak jak bym zebrala wszytskie moje moje mysli tuz przed snem.... jestem w takim zwiazku juz prawie 2 lata... prawie rok to były tylko rozmowy na gg ( poznalismy sie na serwisie randkowym) a potem bylo spotkanie- które upewnilo mnie na 1000% ze go kocham.... Paweł ma trudną sytuacje rodzinna, duzo pracuje, ja mam bardzo duzo zajec na uczelni wiec spotykamy sie jakos co 3 tyg.... ale te weekendy mijaja jak jedna chwila a potem znow mysle tylko o tym zeby mnie przytulil... teraz jest jeszcze gorzej- widzielismy sie ostatnio w Nowy Rok... rozmaiwamy codziennie po kilka godz.. piszemy smsy... Paweł ciagle prosi mnie zebysmy razem zamieszkali... moglby sie dla mnie przeprowadzic.. i tu pojawia sie problem- nie wiem moze jestem jakas niezrownowazona ale naparwde nie wiem jaka decyzje podjac... zawsze bylam przeciwna zamieszkaniu razem przed slubem... Nawet nie chce wiedziec co powiedza na to moi rodzice... ale z drugiej strony tak bardzo chce z nim byc...
Podobne tematy
Mieszkając razem dużo możecie się o sobie dowiedzieć. Może to być sprawdzian czy wytrzymacie ze sobą na co dzień. Bo taki związek, jaki prowadzisz teraz to nie jest związek.
Uważam, że możecie spróbować. Tylko wynajmijcie coś a nie kupujcie, bo jeśli wam nie wyjdzie to co będzie z mieszkaniem..
Dokładnie Anus kuj żelazo póki gorące! Bedziecie ze sobą często przebywać i dotrzecie się, poznacie lepiej.
Co to za związek jak spotykacie się co kilka tyg.
Powodzenia ![]()
To jest tzw związek na odległość w ramach tłumaczenia. Są różne związki. Trudno żeby ludzie mieszkający od siebie kilka godz jazdy spotykali się codziennie. No ludzie. A dla miłości nie ma znaczenia, odległość, wzrost czy sytuacja materialna. Dla tej prawdziwej oczywiście.
Decyzja o zamieszkaniu razem jest trudna, faktycznie i powinnaś to dobrze przemyśleć. Ja radzę na początku wybrać się gdzieś razem na jakieś wakacje. 2 tyg razem non stop mogą być niezłym przetarciem.
Życzę siły i gratuluję odwagi!!! Nie każdego stać na podtrzymanie takiej znajomości.
Mysle, ze dobrym wyjsciem było by zamieszkaniew razem, bo teraz jak sama piszesz, widujecie sie sporadycznie- wiec ciezko Ci jest wyobrazic sobie jak to bedzie kiedy bedziecie razem 24 na dobe, 7 dni w tygodniu. Dobry pomysł podsunela chomej- taka mała namiastka jak to jest miec go na codzien ![]()
Z moim chłopakiem też mieszkamy jakieś 300kilometrów od siebie, nie jest łatwo... Widzisz on chce się przeprowadzić do Twojego miasta, ja natomiast w 2 stronę, to ja po 3 roku studiów mam się przeprowadzić do Niego, co z tego wyniknie zobaczymy. Tyle że nie nigdy nie uważałam mieszkania bez ślubu za coś złego. Pomyśl w ten sposób, chyba lepiej sprawdzić wcześniej czy do siebie pasujecie, niż przekonać się o tym po ślubie... Boję się jak to będzie kiedy się przeprowadzę, tam gdzie nie będę miała oprócz niego praktycznie nikogo, ale jeśli nie zaryzykuje nigdy nie dowiem się czy to ten jedyny ![]()
Sprawdź to żebyś potem nigdy nie mogła sobie nic zarzucić:)
7 2010-03-10 21:02:37 Ostatnio edytowany przez Maniolla (2010-03-11 21:43:35)
Witam w gronie
Też mam chłopaka z daleka a dokładniej 431 km od siebie . Widzimy się co miesiąc bywało że co dwa . Raz bywało lepiej raz gorzej , chciał ze mną już kilka razy zerwać a ja mimo to się nie poddałam
I tak niedługo 3 lata upłynie nam razem a znajomości 4 lata
Wszytko zaczęło się od niewinnego pisania na koncie randkowym . Mimo ze nie jest tak kolorowo.... to uważam że związki na odległość są silniejsze !! Tęsknota , zaufanie , siła , cierpliwość bez tego bym nie była z nim . Taki związek ma swoje plusy i minusy ja patrze tylko na te dobre strony
Tak tak....mam trochę czasu dla siebie , ale każde nasze spotkanie jest wyjątkowe pełne emocji i warto na nie czekać
Tęsknota robi swoje . Też będę miała ten problem....co z nami będzie ?? Przecież nie można całe życie żyć na odległość no nie ?? Ojj...miłość jest trudniejsza niż myślę poświęcenie jakie być może mnie czeka i pewnie niektóre z was to zamieszkać z dala od rodziny , przyjaciół .... ale z kimś dla kogo warto poświęcić to wszytko
Moja siostra już ma męża z neta , druga siostra chłopaka.... co my mamy z tymi chłopakami z netu hehe
Pozdrawiam ![]()
i koniec wielkiej milosci... Paweł nie przeprowadzi sie pewnie do Poznania... od ponad 2 tyg się nie odzywa.. gdy dzwonie telefon milczy albo zajety... zupełnie nie wiem co się dzieje. dlaczego nie odbiera..przeciez sie nie pokłocilismy itp itd.. Po prostu nagle ciemna dziura- jakbym zniknela z jego swiata.. jeszcze kilka tyg temu zapewniał mnie jak mnie kocha...Nie wiem- moze od samego poczatku mnie oszukiwał. juz nigdy nie zaufam żadnemu facetowi:(
anus dziwnie sie zachowuje, może coś się stało?
nie mam pojecia:( ale ostatnio jakoś " dziwnie" sie układało ze nigdy nie mogl ze mna porozmawiac:( pisał ze jest na piwie z kolegami, kolejnym razem u " cioci" na imieninach... nawet nie chce sobie mysleć ile ta ciocia moze mieć lat..Boże, jak mogłam być tak naiwna:( poznalismy sie na portalu randkowym ponad 2 lata temu... para bylismy od roku:( nie wiem co mam zrobic:(
może powinnaś zadzownić na domowy ??
dzwonilam na wszystkie mozliwe numery:( głucho:(
no cóż dupek wiesz ja tez jestem po zwiazku na odległość aż 4 lata i juz sie rozpadło- zdradzał, okłamywał itp, nie warto lepiej szukac kogos ze swojego miasta głowa do góry
wiem że sobie myślisz bog wie co, ale powiem ci jedno. jeśli milczy to ty też daj spokój. pewnego dnia trzeba sobie powiedzieć dość.
najwidoczniej to nie było to.
wszyscy mi powtarzają ze MUSZE od nowa nauczyc sie zyc bez Niego.. tylko jak?? Boje sie ze nie dam rady..On był calym moim światem.. Ktory dla mnie sie skonczyl;(
znam to. ale jedyne co mi pomaga w takich sytuacjach to mówienie sobie że nowe nie znaczy gorsze. nachodzi mnie myśl o nim kiedy mamy kryzysy, to zaczynam szybko myśleć o czym innym np o pracy o szkole o innych rzeczach.
Rozumiem cię... ze mną też chłopak z dnia na dzień zerwał (choć od jakiegoś czasu nie było między nami dobrze), i strasznie się bałam że całkowicie stracę z nim kontakt. Jeżeli sie z kimś rozmawia parę godzin dziennie przez 2 lata to wytwarza się duża więź. A potem jak on znika pozostawia ogromną dziurę w sercu. Nikt nie napisze rano ciepłego smsa, nie pożartuje, nie pocieszy. To jest koszmar. Mi się udało. Porozmawialiśmy szczerze i zostaliśmy przyjaciółmi. Ale nie wiem jakbym się czuła gdyby postąpił tak jak twój. Chyba bym oszalała. Mógł choć napisać, że to koniec. A on zostawił niedomknięty rozdział. I niestety może za pół roku napisać, a w tobie znów odżyją emocje. Lub zignoruje cię na zawsze, co bedzie długo boleć. Takie poczucie że wspólne bycie razem było dla niego tak mało wartościowe że nawet nie uznał za stosowne z toba pogadać...
Być może on się tak jak mój znudził czekaniem na spełnienie marzeń...
Minelo juz kilka dni od Twojego ( anus ) wpisu. Mam nadzieje, ze cos sie wyjasnilo.
Jesli nadal milczy to coz-widac nie jest Ciebie wart.
Czesto nie wiemy dlaczego los plata nam dziwne figle i dopiero z perspektywy czasu widzimy, ze choc wtedy bolalo to jednak okazuje sie ( na ogol ) , ze lepiej, ze cos sie skonczylo. Przekonalam sie o tym w zyciu nie raz i od jakiegos czasu czekam po prostu cierpliwie az okaze sie DLACZEFGO los pokierowal moim zyciem wlasnie w ta a nie w inna strone. Dotyczy to nie tylko sfery uczuciowej ale i calej reszty mojego zycia.
Pozdr.
jak się nie odzywa, to ty też przestań... może mu to da do myślenia, a jak nie to tylko o nim źle świadczy;)
dawno mnie tu juz nie bylo... nic sie nie wyjasnilo... może wariuje jeszcze bardziej.. dostalam tylko 1 smsa- "mam problmy w pracy. odezwe sie jak bede mogł" to bylo jakis tydzien temu... i nadal cisza. juz wolalabym wiadomosć- " czesc. znudzilas mi sie juz. na razie" a tak....:( BEZNADZIEJNIE wszyscy powtarzaja mi ze mam nie przejmowac sie niepoważnym kolesiem który nie jest mnie wart... a ja tak nie potrafie...