Jestem sfrustrowana! Poznałam się z moim chłopakiem przez internet, przyjeżdżam do niego jak tylko mogę, zawsze na jakieś okoliczności wysyłam mu upominki, pomaga jak tylko potrafię gdy czegoś potrzebuje, a w zamian nie dostaje nic, nigdy do mnie nie przyjechał, jak go o coś proszę to prawie zawsze słyszę odmowę, nigdy nie słyszę komplementów. Gdy zwracam mu uwagę mówi że tylko marudzę, czepiam się, pewnie mam okres. Kocham go ale wg nie czuję się jak kobieta. Jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami, inaczej wyobrażałam sobie bycie w związku.
Czy można jeszcze coś zrobić aby między nami było dobrze? Żeby mój chłopak wreszcie mnie zauważył...
Podobne tematy
2 2017-01-13 22:58:27 Ostatnio edytowany przez pinup.1991 (2017-01-13 22:59:23)
Tak jest jeden sposob....Przestań az tak bardzo zabiegac o niego. Jeżeli Cie kocha to ogarnie sie w pore i zacznie okazywac Ci wiecej uczuc.
Nie, nie można nic zrobić. Chyba że nagle przestaniesz przyjeżdżać i jego olśni, że bez Ciebie żyć nie może i zacznie się starać, ale to jakieś 0,0001%szansy...
Jak na razie, to dajesz się traktować jak ścierka do podłogi. Czy posiadanie pierwszego w życiu chłopaka jest tyle warte?
Tak, nic nie rób.
Ile jesteście razem? I w jaki sposób pomagasz? Finansowo?
Tak, można. Zmienić chłopaka na kogoś normalnego.
Dla mnie to jest naprawdę słabe, jak chłopak (bo nie mężczyzna), mówi, że kobieta ma fochy, bo ma okres. Oczywiście, wytłumaczenie jak z podstawówki. Szczęśliwie związki zazwyczaj opierają się na równowadze, a ta oznacza, że dajemy tyle, ile dostajemy od kogoś. Tu nie chodzi o dokładne wyliczanie wszystkiego, ale zwyczajnie o uczucie, że czujemy się docenieni i jest nam z tym wszystkim co robimy dla kogoś dobrze.
Jeśli przestaniesz tak skakać nad nim, to może, mooooooże zauważy, że należałoby ruszyć się z miejsca i też trochę poskakać wokół Ciebie. Ale jego podejście jest nieco dziecinne, także nie spodziewałabym się cudów.
Tak, można, przyjąć dokładnie taką samą postawę, dzięki czemu nie będziesz czuła się tak rozczarowana.
Oceniając obiektywnie (oczywiście wiemy tyle, ile napisałaś) wyraźnie widać, że jemu zdecydowanie brakuje zaangażowania - nie zabiega o Ciebie, nie dba, nie stara się, nie odwdzięcza, jednym słowem zachowuje się tak, jakby mu zupełnie nie zależało. Przypuszczalnie zresztą tak właśnie jest.
(...) inaczej wyobrażałam sobie bycie w związku.
I słusznie, bo jeśli mówimy o zdrowym związku, to zdrowy związek tak NIE wygląda.
oczyiscie, ze sie da. Przestan sie starac i nadskakiwac
zajmij się swoim życiem, jak napisze to odpisz ze nie masz czasu bo wychodzisz. Albo szybciutko skuma ze trzeba sie ogarnać albo odpuści a Ty będziesz miałą obraz sytuacji
Jestem sfrustrowana! Poznałam się z moim chłopakiem przez internet, przyjeżdżam do niego jak tylko mogę, zawsze na jakieś okoliczności wysyłam mu upominki, pomaga jak tylko potrafię gdy czegoś potrzebuje, a w zamian nie dostaje nic, nigdy do mnie nie przyjechał, jak go o coś proszę to prawie zawsze słyszę odmowę, nigdy nie słyszę komplementów. Gdy zwracam mu uwagę mówi że tylko marudzę, czepiam się, pewnie mam okres. Kocham go ale wg nie czuję się jak kobieta. Jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami, inaczej wyobrażałam sobie bycie w związku.
Czy można jeszcze coś zrobić aby między nami było dobrze? Żeby mój chłopak wreszcie mnie zauważył...
Jak długo Go znasz? ile ze sobą jesteście?
Ogólnie sugerowałabym szczerą rozmowę. Przedstawiła sprawę jasno, że źle czujesz się w tym związku, kiedy On tak Cię traktuje. Odzywa się w taki chamski sposób.. przecież jesteście Razem, więc zarówno On na Ciebie powinien móc liczyć, jak i Ty na Niego. Oboje powinniście dokładać każdego dnia po jednej cennej cegiełce, aby budować trwałą relację. Potrzeba szacunku, zrozumienia, rozmowy przede wszystkim. Związek nie przetrwa, jeśli cały czas Ty będziesz się starała, bo może na jakiś czas za dwoje starać się można, ale nie w nieskończoność.
Przychylam sie do ostatniej odpowiedzi.
Jeśli czujesz sie nieważna, niedoceniona, zaniedbana, to wyartykułuj to i opisz konsekwencje, ze dłużej tak nie dasz rady, ze jest ci źle i ze jeśli relacja ma trwać, to oczekujesz, ze on o Ciebie zadba. To zapewne nie da więcej, niż krótkotrwała poprawa z jego strony (bo najwyraźniej nie odczuwa chęci zadbania o związek), za to jedziesz mieć poczucie, ze zrobiłaś wszystko, co mogłaś, i spokojne sumienie, ze kończysz związek.
Prawda jest taka, że Ty jesteś z nim w związku, a on z Tobą niekoniecznie.
Skad wiesz, ze on jest Twoim chlopakiem ?
Oboje mamy po 24 lata, jesteśmy z sobą 2 lata znamy się niecałe 4 lata. Pomagałam mu głownie przy pisaniu prac, finansowo to jedynie jakie drobne kwoty, dokładałam się jak kupował coś związanego z swoją pasją żeby mógł kupić lepszy model.
Ostatnio się pokłóciliśmy, poszło głownie o to że powiedziałam o wszystkim z czym mam problem, on jedynie milczał w ciszy odwiózł mnie na dworzec. Na następny dzień zadzwoniłam do niego żeby porozmawiać, zaczęłam rozmowę od zapytania jak było w pracy odpowiedział ze złością , że tak jak zawsze i czy chce coś jeszcze? Powiedziałam że to wszytko, bo taka rozmowa nie miała sensu. Od tego czasu się do mnie nie odzywa ![]()
14 2017-01-14 12:39:23 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-01-14 14:26:21)
Skad wiesz, ze on jest Twoim chlopakiem ?
Bo zapytał mnie o to czy z nim będę i przedstawił mnie rodzicom jako swoją dziewczynę
----------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka
Jeśli czujesz sie nieważna, niedoceniona, zaniedbana, to wyartykułuj to i opisz konsekwencje, ze dłużej tak nie dasz rady, ze jest ci źle i ze jeśli relacja ma trwać, to oczekujesz, ze on o Ciebie zadba. To zapewne nie da więcej, niż krótkotrwała poprawa z jego strony (bo najwyraźniej nie odczuwa chęci zadbania o związek), za to jedziesz mieć poczucie, ze zrobiłaś wszystko, co mogłaś, i spokojne sumienie, ze kończysz związek.
Mało prawdopodobne, że nagle nastąpi jakaś cudowna przemiana, ale masz rację - rozmowa jest podstawą budowania każdej relacji. To jest też danie drugiej stronie szansy na zmianę swojego postępowania. Z kolei brak sygnałów może być odbierany jak akceptacja obecnego stanu rzeczy. Rozmowa musi być jednak spokojna, rzeczowa, pozbawiona pretensji i wylewania żalu, w przeciwnym razie on poczuje się atakowany i w naturalnym odruchu zacznie się bronić, a wówczas trudno o konstruktywne wnioski.
On się do mnie przestał odzywać, czy ja mogę do niego teraz napisać? Męczy mnie ta cisza, nie wiem co i jak...
Nas pytasz czy możesz? Zapytaj siebie, czy tego chcesz. Dla mnie to niepoważne zachowanie. Ale musisz wiedzieć na czym stoisz, po co to przeciągać.
Z mojego niedawnego doświadczenia, sprzed kilku dni: niepewność i łudzenie sie sa gorsze, od zlej wiadomości.
Jasne sytuacje tworzą przyjaciol.
I jeszcze cytat z mojej psychoterapeutki. Napisała mi to w ramach odpowiedzi na sms, w którym jej podziękowałem i "pochwaliłem sie" podjęta decyzja o zakończeniu toksycznej i zawieszonej w niepewnosci relacji:
Wyjaśnienia i jasność w sprawie na ogol przynoszą ulgę.
Co to za facet,że to dziewczyna musi do niego jeździć.Nie mam więcej pytań.
Byłam głupia, bardzo. Napisałam do niego żeby się dowiedzieć co z nami odpowiedział mi "nie wiem, rób co chcesz". Nawet nie potrafi podjąć męskiej decyzji, jestem załamana tym że byłam z takim człowiekiem tyle czasu.
przyjeżdżam do niego jak tylko mogę, zawsze na jakieś okoliczności wysyłam mu upominki, pomaga jak tylko potrafię gdy czegoś potrzebuje, a w zamian nie dostaje nic, nigdy do mnie nie przyjechał, jak go o coś proszę to prawie zawsze słyszę odmowę, nigdy nie słyszę komplementów.
Oboje mamy po 24 lata, jesteśmy z sobą 2 lata znamy się niecałe 4 lata. Pomagałam mu głownie przy pisaniu prac, finansowo to jedynie jakie drobne kwoty, dokładałam się jak kupował coś związanego z swoją pasją żeby mógł kupić lepszy model.
Kup mu samochód, może wtedy zechce do Ciebie przyjechać (wężykiem).
Przeczytaj ten watek - http://www.netkobiety.pl/t101403.html , sytuacja trochę podobna do Twojej, z tym, że tamten ograniczał się tylko do pięknych słów (czasami), za którymi nie szły czyny. W Twoim przypadku nie dostajesz nawet tego, tylko jasny dowód na to, że on ma Cie w głębokim poważaniu.
Wystarczyło Ci jedno hasło "to moja dziewczyna" i oddałaś się cała, chcąc kupić jego miłość i zainteresowanie.
Zmarnowałaś dwa lata na dobijanie się do niego i zabieganie o jego łaskawe spojrzenie, jak długo jeszcze zamierzasz upokarzać się?
Niestety, nie jesteś w żadnym związku, choć bardzo chciałabyś. Chyba już bardziej nie można dać do zrozumienia drugiemu człowiekowi, że ma się go gdzieś.
Odpuść, przestań się oszukiwać, zignoruj go zupełnie, bo tylko na tyle zasłużył. Następnym razem, nie wychylaj się przed szereg i dawaj tyle, ile sama dostajesz.
Po trzech blisko tygodniach lektury forum i po własnym na nim udzielaniu sie konstatuje, ze gdy pojawia sie hasło "ratowanie związku", to ratować juz nie ma czego.
Misiakg, w tym związku byłaś stroną bardziej zaangażowaną, całkowicie skoncentrowaną na zaspokojeniu jego potrzeb w wyniku czego pojawiła się dysproporcja - zabrakło równowagi pomiędzy dawaniem a braniem.
On nie musiał o nic zabiegać, wszystko otrzymywał bez wysiłku, więc nie stanowiłaś dla niego żadnego wyzwania.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, pozwoliły mi oprzytomnieć i teraz wiem ze to nie ja mam coś z głową i się czepiam tylko problem istnieje rzeczywiście. Mój obrażony chłopak już się raczej do mnie nie odezwie więc zwiazek mogę uznać za zakończony.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, pozwoliły mi oprzytomnieć i teraz wiem ze to nie ja mam coś z głową i się czepiam tylko problem istnieje rzeczywiście. Mój obrażony chłopak już się raczej do mnie nie odezwie więc zwiazek mogę uznać za zakończony.
Gratuluję rozsądku ![]()
Życzę kolejnego związku bez takich atrakcji, zasługujesz na to ![]()
Fajnie tak - nie odezwać się, nie powiedzieć co i jak. No naprawdę przedszkole.
Na Twoim miejscu na jednak bym coś na do widzenia powiedziała, tak, żeby zamknąć temat. Bo to z kolei wygląda tak, jakby mógł tak Ciebie traktować i jakbyś dawała na to przyzwolenie. Ale lepiej nie wkręcaj się w jakąś chorą dyskusję.
Mam nadzieję ze będę silna i już nigdy nie popełnia takiej głupoty.
Hej opowiem ci swoją sytuacje ... poznałam chłopaka na wakacjach w lato 2016 zaczęliśmy pisać dzwonić do siebie , ,mieszkamy w innych krajach ale oboje byliśmy zdeterminowani żeby być ze sobą i tak minęło 5 miesięcy , ja się zaangażowałam wydawało mi się ze on tez widzieliśmy się 4 razy ale praktycznie cały czas pisaliśmy Nin stop ...mieliśmy zaplanowane wspólne wakacje i sylwestra I poznanie jego rodzicow ... tydzień przed przylotem do mnie i wzięcie wszystko na inny poziom on zrezygnował ... mówiąc ze nie wie co czuje na dodatek napisał to smsach a dwa dni później zadzwonił przepraszając ze zmarnował mi czas i ze chciałby być znajomymi... było mi ciężko bo naprawdę coś poczułam ale jakoś to przetrwalam... Jednak on Dalej pisal sprawdzal co u mnie, wysylal foty itp spotkalismy sie na tym holideju przyszedl z kwiatem, spedzilismy calego holideja razem jak para lacznie z sylwestrem ... w ostatni dzien wyczulam ze cos nie tak ale udawakan ze wszystko jest super i nie chcialam psyc chwili pytaniami o nas bo bylo idealnie ... pozegnalismy powiedzial ze widzimy sie u niego za pare tygodni jak planowalismy ... jednak wczesniej do kolezanki mojej napisal ze nic z tego nie bedzie bo on tego nie czuje tak jak powinien i cos we mnie peklo bo zranil mnie tak drugi raz i pocielam sie teraz bede miala blizny przez jakiegos faceta w ktorym sie zakochalam a nie jest wart ani jednej mojej sekundy i lzy pisze to jako przestroge dla wszystkich dziewczyn bawienie sie czyimis uczuciami jest po prostu straszne
Mój chłopak też mnie wystawił w Sylwestra, mieliśmy spędzić go razem ale wolał iść się napić z kolegami, często proponowałam mu żebyśmy gdzieś razem pojechali, wynajęli tanią kwaterę, zwiedzali nowe miejsca, spędzali z sobą jak najwięcej czasu(przecież jesteśmy młodzi i zakochani) ale cały czas słyszałam tylko, że nie nawet jak (wiem jestem idiotką) zaproponowałam że zapłacę sama za te wczasy pod gruszą. Nigdy nie dostałam od niego kwiatów mimo że jak krowie na rowie powiedziałam, że chciałabym dostać, chociaż taki bukiecik tulipanów z Biedronki. Teraz wole być sama i skupić się na moim kocie, on chociaż odwdzięczy mi się za to że go rozpieszczam. Pozdrawiam!
Mój chłopak też mnie wystawił w Sylwestra, mieliśmy spędzić go razem ale wolał iść się napić z kolegami, często proponowałam mu żebyśmy gdzieś razem pojechali, wynajęli tanią kwaterę, zwiedzali nowe miejsca, spędzali z sobą jak najwięcej czasu(przecież jesteśmy młodzi i zakochani) ale cały czas słyszałam tylko, że nie nawet jak (wiem jestem idiotką) zaproponowałam że zapłacę sama za te wczasy pod gruszą. Nigdy nie dostałam od niego kwiatów mimo że jak krowie na rowie powiedziałam, że chciałabym dostać, chociaż taki bukiecik tulipanów z Biedronki. Teraz wole być sama i skupić się na moim kocie, on chociaż odwdzięczy mi się za to że go rozpieszczam. Pozdrawiam!
Obserwując to forum i, trochę, moje otoczenie, dochodzę do wniosku że czasy się mocno zmieniły. W czasach kiedy byłem młody, oczywiście nie mówię tu o odwiecznej patologii, chłopak zabiegając o dziewczynę musiał być dla niej miły. Kupno, bądź nazbieranie, kwiatów było absolutnym minimum. Pamiętam jak z moją żoną byliśmy na wystawie "Wiosna w tulipanach". To był ostatni dzień wystawy, było tuż przed zamknięciem. Kupiliśmy sobie chyba z dwieście tulipanów najróżniejszych form i kolorów.
Standardem było, że idąc na spacer kupowałem jej jakieś drobne kwiatki, typu żonkile, tulipanki, goździki. Mimo że te ostatnie były wtedy synonimem komunistycznej tandety, to były ładne i kolorowe i ona je lubiła. To samo robili kumple. Jak laska nie była na jedną noc, to po prostu trzeba było dawać jej kwiaty, drobne prezenty, być dla niej miłym. Inaczej związek trwał tyle, ile pierwsza rozmowa. Dziewczyny się szanowały, więc i chłopcy musieli je szanować.
Moja córka miała dwóch chłopaków. Jeden jej kiedyś powiedział, że nadaje się tylko do tego żeby zamoczyć. Pomijam inne jego zachowania, ale jedno takie zdanie wystarczy, żeby gnoja pogonić na drzewo. Ona była z nim dłużej. Ma menda szczęście, że córka nie powiedziała mi od razu co ją spotkało, bo ukręciłbym szmaciarzowi łeb. Drugi, poznany na studiach, był na tyle bezczelny że potrafił kazać jej nosić swoje bagaże.
Teraz jest z mężczyzną. Takim przez duże M. Nie wiem czy ich małżeństwo przetrwa, bo życie pisze różne scenariusze, ale chłopak się stara. Takie drobne rzeczy. Otworzy przed nią drzwi samochodu, żeby łatwiej było jej wsiąść, czasem kupi drobny prezent, kwiaty, jest miły, rozmawia z nią.
Wprawdzie czasy się zmieniły, ludzie też, ale w pewnych sprawach nie wolno iść na kompromis. Jeśli facet Tobą pomiata, jeśli Cię nie adoruje, jak Cię nie szanuje, to go pogoń. Seks jest wspaniały, ale czy dla niego warto zrezygnować ze swojej godności? Czy nie warto poczekać i pozwolić się zdobyć (tak, właśnie zdobyć), prawdziwemu mężczyźnie. Takiemu który będzie Cię kochał, podziwiał, pożądał. Jeśli takich brakuje w pobliżu, to ja, będąc na Twoim miejscu, też wybrałbym kota, choć nie, ja wolałbym psa ![]()
Misiakg, rozsądku życzę i konsekwencji, zwłaszcza jeśli się zdarzy, że on sobie za jakiś czas o Tobie przypomni. Ten facet (bo nie mężczyzna) przede wszystkim Cię nie szanuje, nie wspominając o jakimś glębszym uczuciu, co już jest wystarczającym powodem, aby w to dalej nie brnąć.
Trollu, być może czasy się zmieniły, a być może gdzieś zapodziały się pewne zasady. Ja mojego syna uczulam na pewnego typu zachowania, bo jeśli nie wyniesie tego z domu, to nie mam pewności czy gdzieś indziej ktoś mu da właściwy wzorzec. Widzę, że to procentuje, bo dla niego już dziś jest oczywiste, że jak się gdzieś idzie z dziewczyną, to należy o nią zadbać, odprowadzić (odwieźć) do domu, zrobić wszystko, aby w jego towarzystwie i towarzystwie innych, obcych jej osób, czuła się komfortowo. Mimo tego, kiedy tydzień temu wybierał się na studniówkę, na którą został zaproszony, to miałam z nim małą pogadankę, żeby pamiętał, że dziewczyna ten wieczór prawdopodobnie zapamięta do końca życia, więc niech się postara, żeby to wspomnienie miało charakter mocno pozytywny.
Czasem są to drobne gesty, ale jakie w związkach ważne, bo przecież budują całokształt wzajemnej relacji. W relacji Misiakg i jej chłopaka, miejmy nadzieję już byłego, zdecydowanie tego nie ma.
Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi które dostałam
Trudno mi się pogodzić, że nic nie znaczyłam dla mojego chłopaka i że tak bardzo jestem mu obojętna, ale staram się nie płakać bo nie ma za kim ![]()