Panowie, dla mnie to trudny temat. Mam 22 lata, łysienie mam androgenowe, w rodzienie połowa łysa. Ja do 18~ miałem zawsze bujne włosy, gęste i lubię do dziś robić różne wariacje na głowie... sęk w tym, że włosów mam coraz mniej i zakola dość spore się robią, idzie to w złym kierunku coraz ciężej mi ułożyć włosy. Najgorsze w tym wszystkim, że kiedy ich nie ułożę to wyglądam jak ZUPEŁNIE inny człowiek, tracę na atrakcyjności bardzo, czuje się źle, nieswojo a co dopiero gdy będę łysy, będę się wstydził iść do sklepu. Miałem dziewczynę, wstawałem z rana to pierwsze o czym myślałem to żeby ogarnąć włosy na głowie, żeby nie widziała tego. Nie ma opcji zebym wyszedł bez ułożonych włosów nawet do sklepu, kaptura lub czapki nie zakładam bo wszystko się niszczy i widać te zakola... masakra jednym słowem.
Doszło do tego stopnia, że wczoraj zaczałem brać Finasteryd po długim rozmyślaniu (w domu mam go od 3 miesięcy)- zmiejsza DHT (silniejsze od testosteronu) można mieć przez to problemy z libidem, brak erekcji, dużo można mieć problemów i niekoniecznie po odstawieniu wszystko wraca do normy, ale powiedziałem sobie, że spróbuję a jak zobaczę efekty uboczne to postaram się z tym pogodzić i odstawię to w cholerę, może dobrze zareaguję i bedzie dobrze?
Jak radzic sobie z łysieniem? Ja nie potrafię, czuje się jak inna osoba, wstyd mi, żadnej kobicie się nie podobam na pewno bo to nieba a ziemia.