Nie moge j7z - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 43 ]

Temat: Nie moge j7z

Hej, chcialabym gdzies wyrzucic wszystko z siebie. Ogolnoe mysle, ze jestem frajerka, nikim, nic nie znacze. Nic mi nie wychodzi. Mam 30 lat. Lecze sie na nerwice, walcze z przeszloscia i ze slabosciami, ale juz nie moge.

Nigdy nie doswiadczylam bezwarunkowej milosci. Nawet ze strony rodziny. Zero wsparcia, tylko wymagania, przemoc, przemoc w szkole. Wyprowadzka okazala sie wybawieniem. Co z tego jak mam tak duzo emocjonalnych brakow, ktorych nie da sie wypelnic. Za soba mam dlugi przemocowy zwiazek. Właściwie powtorzylam sytuacje z domu. Czulam sie po nim zbrukana i wyniszczona. Czesc znajomych sie odsunela, bo przeciez to ja jestem ta gorsza. Kolejne zwiazki dramat, albo robie za plaster, albo za szmatę. Nie wychodza.

Czuje sie gorsza. Mysle, ze naprawde jestem nudna i chyba zasluguje na swoj los.


Jescze jest praca. W ktorej rowniez doswiadczylam dyskryminacji, bo nie jestem zbyt "wesola". To korpo, a ja nie umiem udawac cool osoby. Nie napawam sie soba.

Nie wiem, co juz robic.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-29 20:41:00)

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:

Hej, chcialabym gdzies wyrzucic wszystko z siebie. Ogolnoe mysle, ze jestem frajerka, nikim, nic nie znacze. Nic mi nie wychodzi. Mam 30 lat. Lecze sie na nerwice, walcze z przeszloscia i ze slabosciami, ale juz nie moge.

Nigdy nie doswiadczylam bezwarunkowej milosci. Nawet ze strony rodziny. Zero wsparcia, tylko wymagania, przemoc, przemoc w szkole. Wyprowadzka okazala sie wybawieniem. Co z tego jak mam tak duzo emocjonalnych brakow, ktorych nie da sie wypelnic. Za soba mam dlugi przemocowy zwiazek. Właściwie powtorzylam sytuacje z domu. Czulam sie po nim zbrukana i wyniszczona. Czesc znajomych sie odsunela, bo przeciez to ja jestem ta gorsza. Kolejne zwiazki dramat, albo robie za plaster, albo za szmatę. Nie wychodza.

Czuje sie gorsza. Mysle, ze naprawde jestem nudna i chyba zasluguje na swoj los.


Jescze jest praca. W ktorej rowniez doswiadczylam dyskryminacji, bo nie jestem zbyt "wesola". To korpo, a ja nie umiem udawac cool osoby. Nie napawam sie soba.

Nie wiem, co juz robic.

no ludzie nie lubia smutnych i wykorzystuja slabych. mnie tez denerwuja rozne patologiczne miejsca pracy. jesli nie jest to dobra praca to mozesz zmienic. co to za dyskryminacja? u mnie kiedys w pracy gadali pare razy ze malo mowie (bo sie po prostu spieszylem cos zrobic) ale i tak mnie lubili


a facetom nie ufaj, wiekszosc chce seksu, odnajdz szczescie w sobie

3

Odp: Nie moge j7z

Robie wszystko zeby zmienic. Ale pozostaje z korpo do korpi, a nie chce tak. No szefowa powiedziala wprost, ze odbiegam zachowaniem, ze powinnam wyleciec, ale daje mi ostatnia szanse. A z powietrza nie moge zyc. Dramat. Wkurza mnie, to ze osoby, ktore mnie skrzywdzily maja sie dobrze, a ja nie.

Reklama

4

Odp: Nie moge j7z

A i zeby nie bylo. Chodze na terapie, medytuje, wychodze z domu, jestem na roznych kursach, jestem wolontoriuszka, nawet rysuje i robie na drutach wink wiec z zapelnieniem czasu nie ma problemu, ale ta pustka i poczucie gorszosci jest dobijajace.

5

Odp: Nie moge j7z

Wszystkie złe słowa, które słyszałaś to tylko opinia tych konkretnych osób. Oddziel się od tego. Nie jest to prawda obiektywna czy absolutna. Zapomnij o ludziach, którzy Ciebie skrzywdzili i o wypowiedzianych przez nich słowach.
Można Ciebie pochwalić, że robisz różne rzeczy dla siebie -za to, że chodzisz na terapie, za wolontariat, za rozwijanie zainteresowań. Dostrzegaj te pozytywy i bądź z siebie dumna. Wolontariat, czyli pomaganie innym pozwala zapomnieć o sobie, pokazuje innych ludzi, którzy też mają ciężko. Pomaganie innym uszczęśliwia. Jezus powiedział, że więcej szczęścia wynika z dawania niż z otrzymywania.
Pamiętaj każdemu człowiekowi należy się szacunek. Szanuj siebie, wtedy inni też będą.

Życzę powodzenia

Reklama

6

Odp: Nie moge j7z

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie dręczy. Moj ostatnio niefortunny eks, zostawił mnie, mowiac, ze niby ze mną w porządku, ale patrząc na to, ze wszystkie jego dotychczasowe partnerki to raczej kobiety sukcesu, to mam wrażenie, ze to nie chciał mnie, bo jestem przegrancem hmm

7

Odp: Nie moge j7z

A zastanowiłaś się jakie cechy w tobie sprawiają, że nie wychodzi w kolejnych pracach, w kolejnych związkach. Nie chodzi o dołowanie się ale o zastanowienie. 'Jestem inna' to  nie odpowiedź. Co sprawia, że jesteś inna?

Być może jesteś w tej chwili w depresji. Co mówi twój terapeuta/tka?

8

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:

A zastanowiłaś się jakie cechy w tobie sprawiają, że nie wychodzi w kolejnych pracach, w kolejnych związkach. Nie chodzi o dołowanie się ale o zastanowienie. 'Jestem inna' to  nie odpowiedź. Co sprawia, że jesteś inna?

Być może jesteś w tej chwili w depresji. Co mówi twój terapeuta/tka?


Podobno zbyt czesto przezywam stany zalamania. Od 20 roku zycia przynajmniej z 5 razy, to zbyt czesto zeby nazwac to tylko depresja. Stad nerwica lekowa. Dodatkowo mam Hashimoto, to nie pomaga.

Jesli chodzi o zwiazki to niestety jestem typem Matki Teresy. Interesuja mnie faceci, ktorzy rowniez sa zawichrowani, interesujacy, z duza wiedza, artystowscy lub tez po ciezkich przezyciach.
Mam wrazenie, ze tylko z takimi jestem w stanie sie porozumiec na poziomie emocjonalnym, a w praktyce to nie wychodzi. Spotykam sie ze sciana.
To juz wiem, wiem z terapii, ze dzialam wedlug schematu dobrej dziewczynki/piastunki czy czego tam jeszcze.

A co do pracy, ja nie umiem znalezc pracy poza korpo, a jestem typem raczej free spirit. Nienawidze konwenansow, ale jesc trzeba tongue Tak, jest w 3miescie. A nienawidze tych miejsc. Jak juz wsponialam te miejsca sa sprzeczne z moimi wartosciami, mam gdzies wyscig szczurow, wieczny poscig za forsa i posiadaniem. Nie lubie gierek i podlizywania sie. Jestem szczera osoba i to moze niesamowicie wkurzac. Wiem o tym, ale ja nie lubie udawac. Meczy mnie to. Ale tkwie tu, bo wiem, ze nikt mi nie pomoze.


Przepraszam za brak polskich znakow.

9

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:

A i zeby nie bylo. Chodze na terapie, medytuje, wychodze z domu, jestem na roznych kursach, jestem wolontoriuszka, nawet rysuje i robie na drutach wink wiec z zapelnieniem czasu nie ma problemu, ale ta pustka i poczucie gorszosci jest dobijajace.


a co niby w twoim zachowaniu jest nie tak? bo ja uwazam terapie za naciaganie, medytacje i wolontariat za marnowanie czasu, tak samo jak takie rzeczy jak robienie na drutach.. jestem wrecz uzasadnionym socjopata ale nikt mi nie mowi ze zachowaniem odbiegam, nawet jak wiem ze odbiegam. socjalizowanie sie jest wazne ale nie wszyscy tego potrzebuja, niektorzy maja hamulce

wiec ponawiam pytanie, co w twoim zachowaniu jest zle?

poza tym jak 5 osob na 7 w pomieszczeniu bedzie mowilo ze jestes dziwna (mimo ze nie jestes dziwna,ale jestes najslabszym ogniwem) to ta szosta osoba TEZ uwierzy ze taka jestes.

w nastepnej pracy gadaj z ludzmi wiecej

10

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:
Libelle napisał/a:

A i zeby nie bylo. Chodze na terapie, medytuje, wychodze z domu, jestem na roznych kursach, jestem wolontoriuszka, nawet rysuje i robie na drutach wink wiec z zapelnieniem czasu nie ma problemu, ale ta pustka i poczucie gorszosci jest dobijajace.


a co niby w twoim zachowaniu jest nie tak? bo ja uwazam terapie za naciaganie, medytacje i wolontariat za marnowanie czasu, tak samo jak takie rzeczy jak robienie na drutach.. jestem wrecz uzasadnionym socjopata ale nikt mi nie mowi ze zachowaniem odbiegam, nawet jak wiem ze odbiegam. socjalizowanie sie jest wazne ale nie wszyscy tego potrzebuja, niektorzy maja hamulce

wiec ponawiam pytanie, co w twoim zachowaniu jest zle?

poza tym jak 5 osob na 7 w pomieszczeniu bedzie mowilo ze jestes dziwna (mimo ze nie jestes dziwna,ale jestes najslabszym ogniwem) to ta szosta osoba TEZ uwierzy ze taka jestes.

w nastepnej pracy gadaj z ludzmi wiecej

Ale ja nie chce znimi gadac, ja nawet nie chce tam byc. Kumasz ?

11 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-10-30 14:30:39)

Odp: Nie moge j7z

Terapia chyba nie bardzo ci pomaga. Zastanawiałaś się nad zmianą terapeuty?
Czy szukasz na serio pracy poza korpo? Ale tak naprawdę z przekonaniem? Czy masz pomysł, co chciałabyś robić, a bardziej sprecyzowany niż 'coś artystycznego'.
Czy możesz nie wchodzić w żaden nowy związek przez jakiś czas, żeby nie nakręcać tej spirali dalej?
Rozumiem, że Hashimoto masz pod kontrolą? Ja też z tym żyję, da się i to całkiem dobrze.
Masz możliwość przejść na inne stanowisko w firmie? Nie ma sensu, byś szukała nowej pracy w innej firmie bez zmiany czegokolwiek, bo tylko powtórzysz schemat i jeszcze bardziej się zdołujesz.
Czy twoje dodatkowe zajęcia poza pracą zapewniają ci jakiś znajomych?.

12

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:
Libelle napisał/a:

A i zeby nie bylo. Chodze na terapie, medytuje, wychodze z domu, jestem na roznych kursach, jestem wolontoriuszka, nawet rysuje i robie na drutach wink wiec z zapelnieniem czasu nie ma problemu, ale ta pustka i poczucie gorszosci jest dobijajace.


a co niby w twoim zachowaniu jest nie tak? bo ja uwazam terapie za naciaganie, medytacje i wolontariat za marnowanie czasu, tak samo jak takie rzeczy jak robienie na drutach.. jestem wrecz uzasadnionym socjopata ale nikt mi nie mowi ze zachowaniem odbiegam, nawet jak wiem ze odbiegam. socjalizowanie sie jest wazne ale nie wszyscy tego potrzebuja, niektorzy maja hamulce

wiec ponawiam pytanie, co w twoim zachowaniu jest zle?

poza tym jak 5 osob na 7 w pomieszczeniu bedzie mowilo ze jestes dziwna (mimo ze nie jestes dziwna,ale jestes najslabszym ogniwem) to ta szosta osoba TEZ uwierzy ze taka jestes.

w nastepnej pracy gadaj z ludzmi wiecej

Ale ja nie chce znimi gadac, ja nawet nie chce tam byc. Kumasz ?

No kumamy, to jest cos co czujesz w srodku i bierze sie to glownie od reakcji z ludzmi w danym miejscu. Mozesz to odbierac inaczej ale raczej tak sie nie stanie, wiec zostaje Ci zmiana pracy, ale lepiej byloby Ci sie zmienic. A najlepiej i to i to.

Zakladajac ze tacy ludzie sa w trzech na dwa miejsa pracy, to bedzie Ci zle az w dwoch miejscach i dopiero w trzecim bedzie Ci dobrze TYLKO dlatego ze ludzie byli tam w porzadku i nie wykorzystywali Twoich slabosci. A jak dojdzie chociaz jedna nieznosna osoba to znowu spadniesz na swoje miejsce osoby "gorszej", wszyscy sie obroca przeciwko Tobie i znowu nie bedziesz chciala chodzic do pracy.

Zeby sie zmienic musisz miec pozytywne bodzce poza praca i wiecej pewnosci siebie. I tak przez dlugi okres czasu. To da Ci wiecej sily wewnetrznej. Pewnosc siebie jest zewnetrzna i wewnetrzna. Zewnetrzna pochodzi z relacji z ludzmi. U ciebie zewnetrzna i wewnetrzna sa zerowe.

Dlatego po pracy musisz miec pozytywne relacje z ludzmi zeby wytrzymac w pracy ze zlymi ludzmi. Gdybys miala rdzenna wewnetrzna pewnosc siebie to nie potrzebowalabys pozytywnych relacji z ludzmi zeby dac rade, ale jej nie masz.

13

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:

Terapia chyba nie bardzo ci pomaga. Zastanawiałaś się nad zmianą terapeuty?
Czy szukasz na serio pracy poza korpo? Ale tak naprawdę z przekonaniem? Czy masz pomysł, co chciałabyś robić, a bardziej sprecyzowany niż 'coś artystycznego'.
Czy możesz nie wchodzić w żaden nowy związek przez jakiś czas, żeby nie nakręcać tej spirali dalej?
Rozumiem, że Hashimoto masz pod kontrolą? Ja też z tym żyję, da się i to całkiem dobrze.
Masz możliwość przejść na inne stanowisko w firmie? Nie ma sensu, byś szukała nowej pracy w innej firmie bez zmiany czegokolwiek, bo tylko powtórzysz schemat i jeszcze bardziej się zdołujesz.
Czy twoje dodatkowe zajęcia poza pracą zapewniają ci jakiś znajomych?.


Tak, szukam. Zdobywam nowe kwalifikacje, chodze na kursy - pisalam juz smile
Tak, wiem, co chcialabym robic, ale nikt mnie nie chce. Moglabym zrobic niezla wsytawe z odeslanymi negatywnymi odpowiedziami z roznych firm.
Hashimoto mam pod kontrola i obecnie nie jestem w zadnym zwiazku.

Nie przejde na inne stanowisko, bo szefowa wystawila mi najnizsze mozliwe oceny, co w oczach HR mnie skresla.

Ja mam spore grono znajomych i poza ta korpo-praca funkcjonuje lepiej, bo gadam z ludzmi, ktorzy mnie interesuja, inspiruja mnie itd. Nie musze sie wysilac. Mam przyjaciol, tu nie ma problemu.
Ci z pracy mnie tylko wkurzaja, bo okazuja mi pogarde, bo mysle inaczej, interesuja mnie inne rzeczy, dla mnie to nieakceptowalne. Nie chce tu byc.

14 Ostatnio edytowany przez Libelle (2017-10-30 14:49:18)

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:
Libelle napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

a co niby w twoim zachowaniu jest nie tak? bo ja uwazam terapie za naciaganie, medytacje i wolontariat za marnowanie czasu, tak samo jak takie rzeczy jak robienie na drutach.. jestem wrecz uzasadnionym socjopata ale nikt mi nie mowi ze zachowaniem odbiegam, nawet jak wiem ze odbiegam. socjalizowanie sie jest wazne ale nie wszyscy tego potrzebuja, niektorzy maja hamulce

wiec ponawiam pytanie, co w twoim zachowaniu jest zle?

poza tym jak 5 osob na 7 w pomieszczeniu bedzie mowilo ze jestes dziwna (mimo ze nie jestes dziwna,ale jestes najslabszym ogniwem) to ta szosta osoba TEZ uwierzy ze taka jestes.

w nastepnej pracy gadaj z ludzmi wiecej

Ale ja nie chce znimi gadac, ja nawet nie chce tam byc. Kumasz ?

No kumamy, to jest cos co czujesz w srodku i bierze sie to glownie od reakcji z ludzmi w danym miejscu. Mozesz to odbierac inaczej ale raczej tak sie nie stanie, wiec zostaje Ci zmiana pracy, ale lepiej byloby Ci sie zmienic. A najlepiej i to i to.

Zakladajac ze tacy ludzie sa w trzech na dwa miejsa pracy, to bedzie Ci zle az w dwoch miejscach i dopiero w trzecim bedzie Ci dobrze TYLKO dlatego ze ludzie byli tam w porzadku i nie wykorzystywali Twoich slabosci. A jak dojdzie chociaz jedna nieznosna osoba to znowu spadniesz na swoje miejsce osoby "gorszej", wszyscy sie obroca przeciwko Tobie i znowu nie bedziesz chciala chodzic do pracy.

Zeby sie zmienic musisz miec pozytywne bodzce poza praca i wiecej pewnosci siebie. I tak przez dlugi okres czasu. To da Ci wiecej sily wewnetrznej. Pewnosc siebie jest zewnetrzna i wewnetrzna. Zewnetrzna pochodzi z relacji z ludzmi. U ciebie zewnetrzna i wewnetrzna sa zerowe.

Dlatego po pracy musisz miec pozytywne relacje z ludzmi zeby wytrzymac w pracy ze zlymi ludzmi. Gdybys miala rdzenna wewnetrzna pewnosc siebie to nie potrzebowalabys pozytywnych relacji z ludzmi zeby dac rade, ale jej nie masz.




Mam zycie po pracy tongue Moj kolejny post. Nie, nie dopasuje sie do nich. Nie bede jak laska, ktora chodzi z kims do lozka, zeby miec wyzsze stanowisko. Sorry, nie jara mnie to.
Niestety to tez nie jest tylko kwestia ludzi. Jak widze Excela to mi sie otwiera noz w kieszeni. Robie co tylko dlatego, ze jestem tansza od programsty, a ta praca to jak zbieranie bawelny kiedys.

15

Odp: Nie moge j7z

Reasumując, życie poza pracą masz, masz zainteresowania i znajomych, problem masz ze związkami i pracą. Ze związków możesz czasowo zrezygnować, z pracy nie. 

Niestety, nikt akurat tego problemu za ciebie nie rozwiąże. NIe masz innego wyjścia jak dalej cierpliwie szukać pracy, która będzie ci bardziej odpowiadała.

16

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:

Reasumując, życie poza pracą masz, masz zainteresowania i znajomych, problem masz ze związkami i pracą. Ze związków możesz czasowo zrezygnować, z pracy nie. 

Niestety, nikt akurat tego problemu za ciebie nie rozwiąże. NIe masz innego wyjścia jak dalej cierpliwie szukać pracy, która będzie ci bardziej odpowiadała.



ale ile mozna ech, zwlaszcza, ze coraz gorzej i gorzej

17

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:
Swanen napisał/a:

Reasumując, życie poza pracą masz, masz zainteresowania i znajomych, problem masz ze związkami i pracą. Ze związków możesz czasowo zrezygnować, z pracy nie. 

Niestety, nikt akurat tego problemu za ciebie nie rozwiąże. NIe masz innego wyjścia jak dalej cierpliwie szukać pracy, która będzie ci bardziej odpowiadała.



ale ile mozna ech, zwlaszcza, ze coraz gorzej i gorzej

Nie rozumiem. Nie mozesz odejsc bo szefowa jakas zla ocene wystawi? Przeciez ona ci grozila zwolnieniem, wiec teoretycznie chce zebys odeszla. Chyba ze to byla zagrywka psychologiczna z jej strony. W kazdym razie kazdy czlowiek ma prawo zrezygnowac z roboty kiedy chce

18 Ostatnio edytowany przez Libelle (2017-10-31 13:48:32)

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:
Libelle napisał/a:
Swanen napisał/a:

Reasumując, życie poza pracą masz, masz zainteresowania i znajomych, problem masz ze związkami i pracą. Ze związków możesz czasowo zrezygnować, z pracy nie. 

Niestety, nikt akurat tego problemu za ciebie nie rozwiąże. NIe masz innego wyjścia jak dalej cierpliwie szukać pracy, która będzie ci bardziej odpowiadała.



ale ile mozna ech, zwlaszcza, ze coraz gorzej i gorzej

Nie rozumiem. Nie mozesz odejsc bo szefowa jakas zla ocene wystawi? Przeciez ona ci grozila zwolnieniem, wiec teoretycznie chce zebys odeszla. Chyba ze to byla zagrywka psychologiczna z jej strony. W kazdym razie kazdy czlowiek ma prawo zrezygnowac z roboty kiedy chce


Nie, w korpo jest tak, ze otrzymujesz oceny za wydajnosc, ale tez za tak zwana postawe w pracy, i tu mozna podpiac wszystko. Ja niestety mialam stan depresyjny i jej sie to nie spodobalo, bo nie bylam nakrecona, bo w korpo trzeba byc wciaz gadatliwm, towarzyskim, heheszkowatym i w ogole. Niska ocena uniemozliwia mi przejscie do innego dzialu. A tak po prostu sie nie zwolnie, bo kto mnie utrzyma ?

19

Odp: Nie moge j7z

Czy poza terapią jeszcze jakos leczysz swoje stany depresyjne? Chodzi mi o farmakologię.

20

Odp: Nie moge j7z

Leczę się farmakologicznie również.

21

Odp: Nie moge j7z

Mimo wszystko wiesz zapewne, że tylko ty sama możesz to rozwiązać. Być może jest za późno, by odkręcić sytuację w obecnej pracy i trzeba szukać nowej. Możesz poprosić terapeutę, byście przepracowali twoje niepowodzenia w pracy?

Dobrym pomysłem byłoby pójść na urlop zdrowotny, pojechać do sanatorium. Masz podstawy, postaraj się załatwić to. Taka przerwa, totalne odcięcie od środowiska, pracy jest genialne.

22

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:

Mimo wszystko wiesz zapewne, że tylko ty sama możesz to rozwiązać. Być może jest za późno, by odkręcić sytuację w obecnej pracy i trzeba szukać nowej. Możesz poprosić terapeutę, byście przepracowali twoje niepowodzenia w pracy?

Dobrym pomysłem byłoby pójść na urlop zdrowotny, pojechać do sanatorium. Masz podstawy, postaraj się załatwić to. Taka przerwa, totalne odcięcie od środowiska, pracy jest genialne.



Moze i tak, moze trzeba tak zrobic, ale swiadomosc, ze w dwoch przestrzeniach, zawodowo i zwiazkowo, ponioslam sromotna kleske, jest dobijajaca. Znajomi sa, ale maja wlasne zycie, no wiecie jak to jest.

23 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-11-02 18:23:39)

Odp: Nie moge j7z

Jeżeli jesteś w depresji, to wszystko widzisz na czarno i wszystko jest niemożliwe. Masz terapeutę, porozmawiaj z nim o tym i załatw chociaż to wolne. I szukaj pracy. Nie jesteś jedyną, którą ponosi porażki, każdy jakieś porażki ma. Ważne, by się z nich podnieść.

24

Odp: Nie moge j7z

Co z tego jak wroce, to i tak nie zmienie charkaetru pracy, od dluzszego czasu sie staram, nie wiem, moze trzeba zmienic miasto.

25

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:

Co z tego jak wroce, to i tak nie zmienie charkaetru pracy, od dluzszego czasu sie staram, nie wiem, moze trzeba zmienic miasto.

Jeżeli jesteś w depresji to nawet jak ci szczęście spadnie na głowę, to go nie rozpoznasz. Czy ty już wcześniej miasta nie zmieniałaś?

26

Odp: Nie moge j7z

Nie zmienialam. Moze to jest sposob jesli Gdansk to taki syf.

27

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:

Nie zmienialam. Moze to jest sposob jesli Gdansk to taki syf.

Jeżeli nie przepracujesz tego, co syf zabierzesz ze sobą. Problem, który jest w tobie potęguje problemy zewnętrzne.

28

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:
Libelle napisał/a:

Nie zmienialam. Moze to jest sposob jesli Gdansk to taki syf.

Jeżeli nie przepracujesz tego, co syf zabierzesz ze sobą. Problem, który jest w tobie potęguje problemy zewnętrzne.

Tylko ze to niekoniecznie jest problem w niej. Sa po prostu ludzie z mniejszymi zdolnosciami adaptacyjnymi (zazwyczaj 'introwertycy')i sa dwa wyjscia:
1. Albo sie zmienisz.
2. Albo pozbedziesz sie niefajnych ludzi.
3. Albo bedziesz sie meczyc.


Wiekszosc ludzi sie nie zmienia wiec 1. odpada, 2 uwazasz ze odpada bo jakies oceny, 3 no coz.

29 Ostatnio edytowany przez Libelle (2017-11-07 13:17:58)

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:
Swanen napisał/a:
Libelle napisał/a:

Nie zmienialam. Moze to jest sposob jesli Gdansk to taki syf.

Jeżeli nie przepracujesz tego, co syf zabierzesz ze sobą. Problem, który jest w tobie potęguje problemy zewnętrzne.

Tylko ze to niekoniecznie jest problem w niej. Sa po prostu ludzie z mniejszymi zdolnosciami adaptacyjnymi (zazwyczaj 'introwertycy')i sa dwa wyjscia:
1. Albo sie zmienisz.
2. Albo pozbedziesz sie niefajnych ludzi.
3. Albo bedziesz sie meczyc.


Wiekszosc ludzi sie nie zmienia wiec 1. odpada, 2 uwazasz ze odpada bo jakies oceny, 3 no coz.

Nie rozumiem, dlaczego ludzie nie zauwazaja, ze sie mecze, bo jestem niewolnica kontekstu. Nie lubie korpo i koniec. Fin, Schluss, end, nie i koniec, a poza tym miejscem nie udaje mi sie zaistmiec. To po co mam sie przystosowywac do czegos czego nienawidze ? Alez ja probuje sie zmienic, naprawde przeszlam dluga droge, ale tak przyznaje, ze mam mala tolerancje na glupote, i sobieoraz innym ludziom stawiam poprzeczke wysoko. Z drugiej strony ja nie potrzebuje uwielbienia ludzmi, mam to w d..., chce zeby mi dali spokoj, dlatego tez nie chce byc w korpo, mam dosc tylko ctrl C i ctrl V, ale nikt poza korpo nie chce mnie zatrudnic. Nie wiem dlaczego. No chyba, ze juz z moich CV wylazi pogarda, zniechcecenie i smutek tongue [sarkazm]. Najlepiej jakbym miala chyba cos wlasnego, wtedy nie musialabym z nikim sie liczyc.

30

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:

Tylko ze to niekoniecznie jest problem w niej. Sa po prostu ludzie z mniejszymi zdolnosciami adaptacyjnymi (zazwyczaj 'introwertycy')

Nieumiejętnośc adaptacji też jest problemem.

31 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-11-07 13:22:30)

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Tylko ze to niekoniecznie jest problem w niej. Sa po prostu ludzie z mniejszymi zdolnosciami adaptacyjnymi (zazwyczaj 'introwertycy')

Nieumiejętnośc adaptacji też jest problemem.

jakby wszyscy byli ekstrawertykami i kazdy mial zdolnosc adaptacji to spoleczenstwo by jeszcze nie zeszlo z drzewa

32

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:

jakby wszyscy byli ekstrawertykami i kazdy mial zdolnosc adaptacji to spoleczenstwo by jeszcze nie zeszlo z drzewa

Gdybyś ty miał rację to człowiek rodziłby się z góry skazany na sukces lub porażkę i nie miałby żadnych szans, by kierować swoim życiem.

33

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

jakby wszyscy byli ekstrawertykami i kazdy mial zdolnosc adaptacji to spoleczenstwo by jeszcze nie zeszlo z drzewa

Gdybyś ty miał rację to człowiek rodziłby się z góry skazany na sukces lub porażkę i nie miałby żadnych szans, by kierować swoim życiem.


Sorry, ale to takie polskie dla mnie typowe cierpietnictwo. Zaakceptuj swoj los, albo jak moj byly, ktory dawal mi przklad Zydow. Sorry, ale nie chce byc mentalnym niewolnikiem, konformista. Jesli tak wyglada adapatacja, w sensie, tez mam wejsc w wyscig szczurow i polubic klikanie to ja dziekuje bardzo. Nie godze sie.

34 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-11-07 13:56:00)

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

jakby wszyscy byli ekstrawertykami i kazdy mial zdolnosc adaptacji to spoleczenstwo by jeszcze nie zeszlo z drzewa

Gdybyś ty miał rację to człowiek rodziłby się z góry skazany na sukces lub porażkę i nie miałby żadnych szans, by kierować swoim życiem.


O tak, jestem pewien ze Einstein i inni swietni matematycy, wynalazcy, lacznie z wlascicielem facebooka i appla to ekstrawertycy


poza tym nie mowie tu akurat tylko o genetyce tylko o tym jakim czlowiekiem (charakter) sie stales po okresie dziecinstwa

35

Odp: Nie moge j7z

Ale w sumie to dziekuje Wam, bo widze, ze nie ma, co sie przystosowywac do innych i trzeba robic swoje, bo inni cie tylko ciagna w dol i kaza sie przystosowywac do jakis chorych sytuacji tongue a dla mnie jakosc zycia jest wazna.

36

Odp: Nie moge j7z
rwaczkobiet napisał/a:

poza tym nie mowie tu akurat tylko o genetyce tylko o tym jakim czlowiekiem (charakter) sie stales po okresie dziecinstwa

Charakter kształtuje się nie tylko w dzieciństwie a przez całe życie i masz możliwość sam zmieniać swoje cechy charakteru.

37

Odp: Nie moge j7z
Libelle napisał/a:

Sorry, ale to takie polskie dla mnie typowe cierpietnictwo. Zaakceptuj swoj los, albo jak moj byly, ktory dawal mi przklad Zydow. Sorry, ale nie chce byc mentalnym niewolnikiem, konformista. Jesli tak wyglada adapatacja, w sensie, tez mam wejsc w wyscig szczurow i polubic klikanie to ja dziekuje bardzo. Nie godze sie.

Ale co nazywasz cierpiętnictwem? Ja ci nie każe biernie zaakceptować swojego losu tylko pracować nad sobą, by ten los był lepszy.

38

Odp: Nie moge j7z
Swanen napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

poza tym nie mowie tu akurat tylko o genetyce tylko o tym jakim czlowiekiem (charakter) sie stales po okresie dziecinstwa

Charakter kształtuje się nie tylko w dzieciństwie a przez całe życie i masz możliwość sam zmieniać swoje cechy charakteru.

charakter to glownie geny i okres dziecinstwa. w wieku 30 lat (nawet 20) bardzo trudno zmienic sie z intra na ekstra i odwrotnie.

Posty [ 1 do 38 z 43 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018