Przede wszystkim jeśli chcesz walczyć o alimenty, to tylko z prawnikiem, bo sama w sądzie, z facetem, który ma kasę nie masz szans wygrać. To się łatwo mówi "alimenty na siebie i na dziecko, bo decyzja o niepracowaniu była wspólna". Mój ojciec miał wykazywane znacznie mniej niż w rzeczywistości zarabiał, łożył więc na mnie marne grosze (300 zł), a na żonę (moją matkę) wcale. Gdy skończyłam 18 lat także przestał płacić, bo miał chody w sądzie i znał sędziego, który uznał, że 18 lat to dorosłość i można się samemu wtedy utrzymać. Choć tu ja nie miałam za bardzo argumentów obronnych, bo chodziłam do szkoły zaocznej i faktycznie wtedy dorywczo pracowałam, bo wiadomo, że te jego 400 zł (potem była podwyżka) to na dużo nie wystarczało. Z jednej strony się cieszę, że tak wyszło, bo przynajmniej moja matka odzyskała godność i nie spełniała kaprysów pana i władcy, tylko dlatego, że to on żywił rodzinę. W sytuacji gdy sprawa rozchodzi się już o emeryturę, to wiadomo, że takiej osobie trudniej o podjęcie pracy, itd, ale autorka wątku spokojnie mogłaby sama zarobić na swoje utrzymanie, córka także, zwłaszcza, że sama już jest matką, więc co ona chce od życia? Zrobiła dziecko, to trzeba je wychować, ubrać, wyżywić. Chyba znała konsekwencje macierzyństwa, prawda? Ja być może nie mam super poglądu, nie szanuje faceta, który sam z siebie nie chce pomóc własnemu dziecku w trudnej sytuacji (w żaden sposób go nie bronię tutaj, bo ojcem powinien być całe życie, a więc i wsparciem powinien być całe życie), ale też nie popieram podejścia "niech obydwie panie siedzą na dupach i we dwie niańczę jedno dziecko, a on niech za wszystko płaci, pomimo że już z nami nie mieszka". Trzeba mieć jednak jakiś szacunek do samej siebie i przyjmować odpowiedzialność za swoje czyny, w tej sytuacji twoja córka powinna wziąć odpowiedzialność za swoją córkę, a ty za siebie i utrzymanie domu, a jego zwyczajnie olać, jedynie podział majątku zrobić i wymagać pomocy finansowej dopóki nie znajdziesz pracy, ale to też nie tak, że nie będziesz jej szukała i z uśmiechem czekała na wpływ alimentów na konto. Kobieto jesteś dorosła, jesteś odpowiedzialna, powinnaś w takiej sytuacji stać się samodzielna i uwierz, że wtedy będzie ci przyjemnie się patrzyło w lustro. Ja po przeczytaniu twoich postów odnoszę wrażenie, że ty nie szukasz wyjścia z trudnej sytuacji w jakiej się znalazłaś, tylko patrzysz jak dalej przeżyć i się nie narobić (idziesz taką najmniejszą linią oporu i na wszystko, coby wymagało od ciebie jakichkolwiek działań mówisz "nie" i kręcisz nosem). Nawet jeśli sąd da alimenty tobie i córce, to przyzna je na jakiś czas. Twój były mąż nie będzie miał już obowiązku by utrzymywać cię całe życie, to będzie rok lub dwa, dla córki być może pięć, ale co dalej? W końcu i tak będziesz musiała się ruszyć i podjąć jakieś działanie.