MrSpock napisał/a:Chciałbym wiedzieć co czują ludzie mając seks bez miłości. Dla mnie to jest gwałt. Tobie nie da się pomóc, bo pasuje ci taka relacja bez uczuć, a nauczenie się uczuciowości wymaga setek lat. W jednym życiu tego nie zrobisz (mówię o reinkarnacji).
To nie tak, że uczuć między nami nie było. Były z mojej strony na pewno, z jego też - tylko jakie? Ja czułam chemię, pociąg fizyczny i te słynne motyle w brzuchu. Może nie od razu aż tak mocno, ale po około miesiącu/ dwóch juz było to z mojej strony na serio. Słowo zakochałam się jednak nigdy bezpośrednio nie padło ani ode mnie ani z jego strony. Jednak w luźnych rozmowach i zartach padały takie podteksty po których mogłam wywnioskować, że to nie tylko "Lubie Cię". Mówił, że nie jestem mu obojętna, że tęskni, że mu na mnie zależy. To ja byłam bardziej skrywa z wyznawaniem czegokolwiek, on problemu nie miał. Chciałam zaczekać jakiś czas by się przekonać czy nie jestem tylko czasoumilaczem, ale był konsekwentny w tym co mówił i robił. Czasem miał jakieś zachwiania, palną głupim tekstem czy coś głupio się zachował, jakby jednak nie był pewny i uznał, że to a szybko. Taki trochę rollercoaster...Ale serio dawał mi powody myśleć ze to jest na serio. I w czynie i w słowie. Rozumiem, że pewne rzeczy przychodzą z czasem, ale czas mija a jest niewoadomo co. Ani w jedną stronę ani w drugą, taki martwy punkt. Nie chce mi się juz tego dłużej ciągnąć, czuje zniechęcenie jego niezdecydowaniem, a on chyba oczekuje, że zaczekam na niego aż się wyszaleje. Czekałam trochę, teraz już mi szkoda czasu...