netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wdzięczność za wychowanie..... ?

78 odpowiedzi10 066 wyświetleńzałożony przez theonlyone, 07.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wdzięczność za wychowanie..... ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 79 z 79 ]

66

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Wątek zaczyna się pytaniem: "(...) czy powinniśmy być wdzięczni za wychowanie ? (...)". Sformułowanie 'powinniśmy' wywołuje mój opór, podobnie jak użyte w kolejnym zdaniu 'wypada'. Oba zakładają przymus, brak możliwości wyboru. Na tak skonstruowane pytania odpowiadam przecząco: nie powinniśmy, nie wypada. To od nas (przepraszam za to 'pluralis maiestatis', ale dostosowałam się do stylu autora) zależy to, czy jesteśmy wdzięczni, czy też nie. To nasza niezależna decyzja.

Czy jestem wdzięczna moim rodzicom za wychowanie? Tak, dzięki nim jestem i dzięki - między innymi - im jestem takim człowiekiem, jakim jestem. Czy owa wdzięczność zakłada idealizowanie ich? Nie. Widziałam i widzę moich rodziców z wszystkimi ich zaletami i wadami. Za błędy popełnione wobec mnie wybaczyłam. Wybaczyłam nie dlatego, że tak wypada, nie dlatego, że powinnam, a dlatego, że nie chciałam żyć z czarnym sercem, wypełnionym złością, nienawiścią, rozgoryczeniem i innymi mało sympatycznymi uczuciami, nie chciałam, by owe uczucia mnie zatruły.


Czy oczekuję wdzięczności od moich, dorosłych już, dzieci? Nie. Urodziłam je i wychowałam (a raczej wychowaliśmy z mężem) nie dlatego, by oczekiwać i domagać się ich wdzięczności. To, w jaki sposób ich wychowałam/wychowaliśmy jest konsekwencją decyzji o posiadaniu dzieci, przydatnym był nasz system wartości. O dziecku i wychowaniu piękne a proste słowa napisał Khalil Gibran w książce "Prorok".

67 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-12-10 15:26:05)

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

tak, ale watek jest o szacunku a nie o wybaczaniu. Nie mieszajmy pojec. Wybaczac nalezy, bo, jak napisala slusznie Olinka, to uwalnia nas od przeszlosci i pozwala isc przez zycie bez zalu i nienawisci. Wybaczajac innym, robimy przysluge glownie sobie. A wiec tez jestem za tym, aby wybaczyc rodzicom. Nie ma sensu, aby jeszcze do zmarnowanego dziecinstwa dokladac sobie negatywne emocje tu i teraz i na przyszlosc. W ten sposob tylko przedluzamy wplyw toksycznych rodzicow na nasze zycie. Bo silne emocje wiaza sprawce z ofiara.

Ale wybaczyc nie znaczy szanowac. Bo co ma wspolnego jedno z drugim? Zupelnie nic. A temat przewodni watku jest wlasnie o szacunku.
A wiec czy nalezy szanowac rodzicow, odpowiedz kazdy ma wlasna w zaleznosci od tego, czy ma za co tych rodzicow szanowac.
Ja na ten przyklad nie mam i nie uznaje szacunku z automatu. Kazdy na szacunek musi zasluzyc, on nie bierze sie z powietrza. Czyli, odpowiadajac na konkretne  pytanie autora -  tak, to zalezy od okolicznosci i konkretnego przypadku.

68

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę fakt,że w czasach kiedy rodzice mnie wychowywali,nie było "parcia" na wychowywanie emocjonalne,
ważne było przede wszystkim zdobycie jedzenia,więc na wsi trzeba było się nieźle naharować.
Rodzice po prostu wychowywali mnie,tak jak ich wychowywali dziadkowie,zwłaszcza,że na wsi nigdy nie ma jakiegoś kosmicznego
postępu,życie płynie swoim rytmem.

69

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?
facetJAKwielu napisał/a:

Dlatego nie dziwi mnie twoje och ach w sprawie twojego partnera, bo KAŻDY młody, nieopierzony tak miał. Potem przychodził czas zawodu, refleksji.

że co?? gdzie ja się tu tak zachwycam partnerem? big_smile chyba coś Ci się pomieszało. Nigdy nie uważałam go za kogoś idealnego, po prostu dobrze mi się z nim żyje, dogaduje.   

Chloe, wybacz, ale naprawdę odlatujesz momentami.
Myślę że nie przeżyłaś zbyt wiele. Coś tam może na pewno i na tej bazie budujesz swoje opinie. Bo wybaczyłaś że ojciec głos podnosi? Bo tak jakoś to widzę.

nie sądzisz, że jeśli ojciec by tylko głos podnosił to nie wypowiadałabym się tutaj? Mówiłam już wcześniej, że jest alkoholikiem i przez niego kiedyś często brakowało na chleb, bo musial mieć co wypić. teraz jest o tyle lepiej, że sama w wakacje pracuję, więc wydatki są mniejsze. Wsiadał do samochodu i odjeżdżał, nie było wiadomo czy cos się nie stało a on po prostu jechał żeby zwyczajnie dopić, tak do nieprzytomności. poza tym teraz jest lepiej niż kiedyś ale nie ma sensu na ten temat się rozpisywać. wybaczenie może pozwolić alkoholikowi wziąć się za siebie i chcieć się zmienić.

70

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Chloe, wybaczenie wcale nie pozwala się alkoholikowi zebrać do kupy. Co mu pozwala zebrać się do kupy to WŁASNA chęć wytrzeźwienia i wzięcie za siebie odpowiedzialności. Wybaczać komuś uzależnionemu można codziennie do us****j śmierci bez najmniejszych zmian w jego zachowaniu.

Dziecko, Ty naprawdę naiwna jesteś i dajesz się manipulować hmm

71

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Hahah no tak daje sie manipulować i pewnie właśnie dlatego się u mnie znacznie poprawila sytuacja wink
Bezcelowa dyskusja ja mam na własnym przykładzie osobę, ktora jest w stanie wybaczyć i być mimi wszystko wdzięcznym i ojca który sie podniósł i dzięki RODZINIE wziął sie w garść. Nie daje sobą manipulować, nie martw się.

72

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Jeżeli Twój tata się wziął w garść, to wcale nie dlatego, że mieliście pobożne życzenia i klepaliście go po główce w stylu "Bo ty bidny żuczek jesteś...", ale dlatego, że SAM zdecydował się przestać pić (zakładam, bo Twoje zapewnienie, że "jest lepiej" może być równie dobrze równoznaczne z tym, że pije mniej i pokazuje wszystkim dokoła, że "sobie radzi").

Wybaczenie za wyrządzone krzywdy jest rzeczą osobistą, i jak najbardziej porządaną dla POKRZYWDZONEGO. Nie ma żadnego wpływu na krzywdzącego. Wiesz, możesz wybaczyć komuś kto zabił Ci członka rodziny, co wcale nie znaczy, że on tego będzie żałował.

Przykro mi, ale twisz ciągle we współuzależnionej więzi z manipulującym alkoholikiem.

73

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?
Beyondblackie napisał/a:

Jeżeli Twój tata się wziął w garść, to wcale nie dlatego, że mieliście pobożne życzenia i klepaliście go po główce w stylu "Bo ty bidny żuczek jesteś...", ale dlatego, że SAM zdecydował się przestać pić (zakładam, bo Twoje zapewnienie, że "jest lepiej" może być równie dobrze równoznaczne z tym, że pije mniej i pokazuje wszystkim dokoła, że "sobie radzi").

Wybaczenie za wyrządzone krzywdy jest rzeczą osobistą, i jak najbardziej porządaną dla POKRZYWDZONEGO. Nie ma żadnego wpływu na krzywdzącego. Wiesz, możesz wybaczyć komuś kto zabił Ci członka rodziny, co wcale nie znaczy, że on tego będzie żałował.

Przykro mi, ale twisz ciągle we współuzależnionej więzi z manipulującym alkoholikiem.

dokładnie tak. Co więcej, osoba, której wybaczamy, może nawet w ogóle nie wiedzieć, że to uczyniliśmy. Bo przebaczenie to akt naszej woli.

74

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Za wychowanie moze i mozna byc wdziecznym ale za codzienne awantury rzucanie przedmiotami duzymi i malymi nie mozna.
Nie wiem czy DDA moze byc wdzieczny za rozpierd...enie zycia, raczej nie ale jesli ktos wychowal sie w normalnej rodzinie gdzie byla milosc i panowaly normalne relacje nie bylo wyzywania(od dzi..ek i tym podobnym, co w pewnym sensie zmienilo moj stosunek do kobiet). Wdziecznosc mozna okazac drugiemu rodzicowi ze probowal nas z tego wyrwac np. postawil sprawe jasno albo wodka albo my, znam takie kobiety i tam dzieci jeszcze sie uratowaly i wlasnie jak mialbym taka matke czy babcie bylby im bardzo wdzieczny, ale mojej rodzinie z to ze musialem sam sobie caly czas radzic i przejmowac obowiazki pijaka juz w mlodym wieku to raczej nie moge sie cieszyc(jak z reszta inni w mojej sytuacji). Nie wiem moze to nas czegos nauczylo, jakiejs samodzielnosci. Nie wiem czy mozna byc wdziecznym za to ze nie raz sie nie mialo pieniedzy na rozne rzeczy bylo sie tym gorszym, i czy pojscie do pracy w wieku 9 lat zeby zmienic swoja sytuacje jest az super zeby byc wdzieczny swoim rodzica...
Najbardziej nie nawidze ich za to ze nikogo nigdy tak naprawde nie obchodzilem, ja odnioslem sukces to bylo super ale jak dazylem do niego to zawsze slyszalem po co to robisz i tak ci sie nie uda itp.
Ogolnie nie jest mi zbyt milo ze widze ze tyle osob zylo w "rodzinach" ktore nie byly normalnymi rodzinami, szkoda mi zycia tych osob.

75

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?

Teo Mat - problem jest taki, że ludzie boją się mówić o tego typu sprawach. W końcu "tak długo jak to nie dotyka mnie to nie jest mój problem". To właśnie osoby ze zniszczonym dzieciństwem powinny stworzyć wspólny front przeciwko tej całej chorej patologii. Pewne zjawiska istnieją tylko dlatego, że nie tyle społeczność, a najbliższe otoczenie, które widzi co się dzieje nie ma za przeproszeniem jaj, żeby zareagować

Osobiście wolę nie pisać co wyniosłem z młodości i jaki to ma wpływ na moje obecne życie, ale moje nastawienie do ludzi jako istot jest bardzo dalekie od dobrego

76

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?
Lucyfer666 napisał/a:

Teo Mat - problem jest taki, że ludzie boją się mówić o tego typu sprawach. W końcu "tak długo jak to nie dotyka mnie to nie jest mój problem". To właśnie osoby ze zniszczonym dzieciństwem powinny stworzyć wspólny front przeciwko tej całej chorej patologii. Pewne zjawiska istnieją tylko dlatego, że nie tyle społeczność, a najbliższe otoczenie, które widzi co się dzieje nie ma za przeproszeniem jaj, żeby zareagować

Osobiście wolę nie pisać co wyniosłem z młodości i jaki to ma wpływ na moje obecne życie, ale moje nastawienie do ludzi jako istot jest bardzo dalekie od dobrego

Tak masz racje, ludzie nawet bardzo czesto wytykaja palcami takie osoby...
Tylko ze polskie spoleczenstwo chyba nigdy sie tak naprawde nie polaczy, tak u nas juz jest ze kazdy sobie.
Tak, wiesz ja nie mialem jak bylem maly, moglem z domu uciekac ale gdzie nikogo nie mialem jedynie tu w polsce babcie u ktorej kiedys mieszkalem ale dziadek tez pil wiec z deszczu pod rynne.
Dorosli bardzo czesto bagatelizuja sprawe bo przeciez nic sie nie dzieje to przeciez tylko wodka, taki pijak musi cos ostrego wywojowac moze wtedy druga strona sie obudzi chociaz powiem ci ze moja matka dalej sie nie obudzila i blaganie proszenie nic nie daje, no ale co ja moge jest dorosla.
Tak wiem zakochalem sie w pewnej dziewczynie ktora jak zaczyna pic to oczywiscie juz sie musi upic do nie przytomnosci na szczescie balem sie isc za tym uczuciem z powodu wlasnie jej picia.
No pewnie ze nie musisz pisac o tym co czujesz, moze kiedys bedziesz chcial to napiszesz. W sumie nie dziwie sie ze twoje nastawienie bo ja mam nastawienie negatywne do pijakow i do kobiet do facetow jako takich raczej nie za bardzo.

77

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?
Beyondblackie napisał/a:

Chloe, wybaczenie wcale nie pozwala się alkoholikowi zebrać do kupy. Co mu pozwala zebrać się do kupy to WŁASNA chęć wytrzeźwienia i wzięcie za siebie odpowiedzialności. Wybaczać komuś uzależnionemu można codziennie do us****j śmierci bez najmniejszych zmian w jego zachowaniu.

Podpisuję się, a od siebie jeszcze dodam, że najczęściej ta własna chęć wytrzeźwienia następuje po tym, jak alkoholik dotknie dna. Wybaczenie ma dla niego znaczenie dopiero na etapie powracania do względnie normalnego życia, kiedy nagle okazuje się, że inni mogą być wsparciem i "jednak fajnie jest mieć obok siebie kogoś drugiego", ale - raz jeszcze podkreślę - to następuje już PO podjęciu decyzji.

78 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-12-11 10:55:48)

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?
Teo Mat napisał/a:

No pewnie ze nie musisz pisac o tym co czujesz, moze kiedys bedziesz chcial to napiszesz. W sumie nie dziwie sie ze twoje nastawienie bo ja mam nastawienie negatywne do pijakow i do kobiet do facetow jako takich raczej nie za bardzo.

A społeczeństwo ogólnie to wytyka palcami raczej członków rodziny, którzy zaczynają stosować jedyną działającą metodę na alkoholika czyli odcięcie się i nie dawanie pieniędzy. Wtedy mówią. Co to za rodzina, on leży pod klatką pijany, a oni nic nie robią. On nie ma co jeść, chodzi brudny a oni nic nie robią.  I współczują z alkoholikiem, a nie rodziną która przecież cierpi widząc to co się dzieje, ale wie że to jedyna szansa.
Raz mieliśmy taką sytuację, jak brat mieszkał z rodzicami, że nei dotarł do domu tylko zaległ pod klatką i tam spał. Było lato, więc krzywda mu się nie działa. Ale sąsiadka dzwoniła non stop domofonem, że on tam leży i dlaczego nikt po niego nie zejdzie, że co my robimy. Kazałem jej się nie wpieprzać w naszą rodzinę, a jak lubi swojego syna alkoholika opierać i dawać mu jeść to jej sprawa, a nie nasza. Jak zaległ to niech leży. Krzywda mu się nie dzieje. A jak jej nie pasuje to niech dzwoni po policję to go zabiorą na izbę. Atakowana jest najczęściej rodzina alkoholika za to, że tak naprawdę próbuje mu pomóc w jedyny działający sposób.

79

Odp: Wdzięczność za wychowanie..... ?
Martainn napisał/a:

A społeczeństwo ogólnie to wytyka palcami raczej członków rodziny, którzy zaczynają stosować jedyną działającą metodę na alkoholika czyli odcięcie się i nie dawanie pieniędzy. Wtedy mówią. Co to za rodzina, on leży pod klatką pijany, a oni nic nie robią. On nie ma co jeść, chodzi brudny a oni nic nie robią.  I współczują z alkoholikiem, a nie rodziną która przecież cierpi widząc to co się dzieje, ale wie że to jedyna szansa.
Raz mieliśmy taką sytuację, jak brat mieszkał z rodzicami, że nei dotarł do domu tylko zaległ pod klatką i tam spał. Było lato, więc krzywda mu się nie działa. Ale sąsiadka dzwoniła non stop domofonem, że on tam leży i dlaczego nikt po niego nie zejdzie, że co my robimy. Kazałem jej się nie wpieprzać w naszą rodzinę, a jak lubi swojego syna alkoholika opierać i dawać mu jeść to jej sprawa, a nie nasza. Jak zaległ to niech leży. Krzywda mu się nie dzieje. A jak jej nie pasuje to niech dzwoni po policję to go zabiorą na izbę. Atakowana jest najczęściej rodzina alkoholika za to, że tak naprawdę próbuje mu pomóc w jedyny działający sposób.

Masz racje my nie mielismy mozliwosci odciecia sie z reszta co ja moglem, bylem wtedy mlody ale dziadek mial emeryture wiec cala przepijal dodatkowo jeszcze od babci pieniadze wyludzal nie raz bylo tak ze jak mu nie dala 10 zl to przyszedl z siekiera, lub akcja przyszedl nie dopity nie dostal 10 zl nie mogl wejsc do domu to jedne drzwi chcial rozwalic kilofem nie udalo mu sie ich doszczetnie zdemolowac a drugich wybil szybe taka 8mm wieciej sprzatania i kosztow niz to wszystko warte, dla mnie osoby ktora miala chyba wtedy 10 lat to byla normalnie porazka zyciowa mieszkac w takim srodowisku. Co do zostawiania pijaka samego sobie tam gdzie upadl zeby sie przespal tez ja stosowalem bo czemu ja majac nascie lat mam targac ponad 100kg trupiej wagi... Wiesz tylko to nic nie dalo najpierw budzil sie wstawal szedl dalej do sklepu po flaszke i waracal z nia do domu i tu sie znowu w trupa upijal sikal pod siebie itd. Nie raz tez bywalo tak ze stawial pijaka butelke a oni go do domu przyprowadzali, pozniej juz mial padaczke i prawie wszystkie jego nie powroty konczyly sie na pogotowiu... W koncu dostal padaczki jak nikogo w domu nie bylo i ... skonczyl swoj zywot mialem wtedy chyba 19 lat(moze to okrutne, ale byl to dla mnie bardzo szczesliwy dzien juz poprostu nie dawalem sobie rady z dwoma pijakami). Ten drugi zaczal pic jak sie przeprowadzilem do matki, myslalem ze bede miec normalna rodzine nie wiedzialem ze pije mialem 12 lat jak tylko sie wprowadzilem juz sie zaczely libacje na poczatku bylo to takie niby nie grozne picie, ale pojniej zaczela sie agresja rzucanie stolikami przedmiotami, przemoc fizyczna jak i ta psychiczna. Tutaj tez pieniedzy mu nikt nie dawal koledzy mu stawiali lub jak szedl do pracy to bylo wiadomo juz jak to bedzie czyli codziennie przychodzil albo podpiety(to rzadko) lub pjany jak swinia tez nie raz bylo tak jak sie do niego dzwonilo to juz bylo slychac ze ledwo rozmawia i zwykle wtedy nie wracal do domu tylko matke od szmat i takich innych wyzywal przez telefon, bylo tego tyle ze nie sposob opisac ale spedzilem z nim 9 lat, ogolnie bylem w jednym zwiazku z nie dziewica co gorsza byla dupo dajka starsza o 2 lata jakos na owe czasy mi to nie przeszkadzalo bylo super fajnie tylko ja bylem tak zajety sytuacja w domu brak czasu(ktos musial sprzatac, gotowac, uczyc sie) i tak zalamany swoja sytuacja ze nie bylo mowy ze ten zwiazek wypali, ona stracila w sumie 2 lata swojego zycia zeby mnie jakos przekonac do tego ze warto byc razem, w sumie wtedy bylem jak smiec nie dosc ze ta sytuacja mnie dobijala to jeszcze ludzie mnie palcami wytykali z powodu nadwagi(juz dawno jej nie mam) i tradziku.

Rozumie twoja stytuacje w czesci bo nie wiem jak to jest miec brata ale wiem ze w Polsce ludzie pod tym wzgledem sa naprawde malo wyrozumiali, pewnie bylo tak ze gadali co to za rodzice ze takiego pijusa wychowali itp.
Ja bym chcial zeby kobiety byly bardziej zdecydowane, nie moga czekac na nie wiadomo na co tylko trzeba odejsc od pijaka.
Ja np. unikam dziewczyn ktore bardzo duzo pija(do nie przytomnosci) i bardzo czesto np. sa tygodnie ze taka co 2 dzien lezy pjana, jest nawet z tego powodu szczesliwa oh jaka to ona koneserka, oh  ah a faceci biegna za nia szczesliwi ze maja sie z kim napic.

Posty [ 66 do 79 z 79 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wdzięczność za wychowanie..... ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026