Cześć, mam na imię Karolina, mam 22 lata. Skonczylam studia wyzsze, na kierunku pielegniarstwo po czym podjelam prace w szpitalu. Z moim partnerem jesteśmy w związku od 4 lat. Nie jesteśmy małżeństwem. Jak widać po temacie wątku, zaszłam w nieplanowana ciążę (obecnie jestem w 5 tygodniu)... Ślub i zaręczyny planowaliśmy w nieco późniejszym terminie, ale wyszlo jak wyszlo. Wczoraj mój wybranek postanowił mi się oświadczyć, przyszedł do rodziców z kwiatami i "tradycyjna wodka". Niestety mam bardzo dziwnych rodziców, (głównie mamę) ktorzy zamiast okazac jakakokwiek radość i wsparcie okazali złość, że nie w święta są zaręczyny, że nie ma rodzeństwa mojego przy tym, a ze pierścionek to z cyrkoniami... było mi okropnie wstyd. A mojemu narzeczonemu bardzo przykro. Tym bardziej ze nie ma rodziców i całe życie radzi sobie sam, a w swoim wieku (22lat) zrobił o wiele więcej niż nie jeden 30-latek..
Przejdźmy do sedna sprawy. Jak powiedziec o ciazy? I o tym ze musimy przyspieszyć ślub?
Ja mam toksycznych rodziców, głównie mamę ... przez która na codzień jestem znerwicowana. Wszystko robię źle, nie tak, i mało mi wolno...
Poza tym jest religijna, mieszkanie po ślubie, dziecko po ślubie, seks po ślubie.
Jeśli w domu potrafi być awantura sprowokowana przez moja mamę o przykładowo nie umyty talerz, czy zrobione pranie nie wtedy co chciała to co będzie przy takiej wiadomości jak ciąża?
Codziennie płacze, zamartwiam się i nie wiem co robić. Narzeczony uważa ze powinniśmy jak najszybciej to oznajmić.. nawet chciał to zrobić po zareczynach, ale ze strachu odciaglam go od tego ![]()
Co robić?
Prosze o pomoc.
1 2015-12-07 19:07:14 Ostatnio edytowany przez 1993Karolina1993 (2015-12-07 19:10:08)
Podobne tematy
jeżeli Cię kochają, a na pewno tak jest to zrozumieją i wystarczy prosto z mostu wieczorem usiąść i im powiedzieć zanim sami zauważą
po za tym w tym wieku nie ma się co bać
co innego jakbyś miała 15 lat
Chyba nie ma przekłamania w "druku"....masz 22 lata.Jesteś dorosłą kobietą.A jak rodzice są religijni,to powinni uznać ciążę za błogosławieństwo,czyż nie tak powinno być?
Przestań się zatem zamartwiać i wpadać w obłęd,bo to niezdrowe ani dla Ciebie ani dla dziecka.
Powiedzcie to normalnie...to nie jest zrzucenie atomówki na Hiroszimę,tylko cudowna wiadomość ![]()
jeżeli Cię kochają, a na pewno tak jest to zrozumieją i wystarczy prosto z mostu wieczorem usiąść i im powiedzieć zanim sami zauważą
![]()
po za tym w tym wieku nie ma się co baćco innego jakbyś miała 15 lat
Tak, kochają na pewno. Tylko ze traktują mnie mimo mojego wieku jak 15-latkę.
Do tej rozmowy zabieram się od tygodnia jak tylko dowiedziałam się o tym ze jestem w ciąży.
Chyba nie ma przekłamania w "druku"....masz 22 lata.Jesteś dorosłą kobietą.A jak rodzice są religijni,to powinni uznać ciążę za błogosławieństwo,czyż nie tak powinno być?
Przestań się zatem zamartwiać i wpadać w obłęd,bo to niezdrowe ani dla Ciebie ani dla dziecka.
Powiedzcie to normalnie...to nie jest zrzucenie atomówki na Hiroszimę,tylko cudowna wiadomość
Faktycznie ciąża to błogosławieństwo, też tak uważam. Niestety w takim przypadku będą bronić na wszystkie sposoby ze to grzech, wstyd, co ludzie powiedzą.. Do tej pory nie wolno mi zostawać u partnera na noc. Bo jak to przecież będzie przy ślubie? Takie teksty słyszałam przy rozmowie odnośnie "spania". Dlatego się obawiam ![]()
majkaszpilka napisał/a:Chyba nie ma przekłamania w "druku"....masz 22 lata.Jesteś dorosłą kobietą.A jak rodzice są religijni,to powinni uznać ciążę za błogosławieństwo,czyż nie tak powinno być?
Przestań się zatem zamartwiać i wpadać w obłęd,bo to niezdrowe ani dla Ciebie ani dla dziecka.
Powiedzcie to normalnie...to nie jest zrzucenie atomówki na Hiroszimę,tylko cudowna wiadomośćFaktycznie ciąża to błogosławieństwo, też tak uważam. Niestety w takim przypadku będą bronić na wszystkie sposoby ze to grzech, wstyd, co ludzie powiedzą.. Do tej pory nie wolno mi zostawać u partnera na noc. Bo jak to przecież będzie przy ślubie? Takie teksty słyszałam przy rozmowie odnośnie "spania". Dlatego się obawiam
Z ludźmi nie będziesz żyła ani Ty,ani Twój przyszły mąż,ani nawet rodzice.
A że gadają to fakt i gadać będą zawsze.Wystarczy,że pierniesz,a już powiedzą,że się zesrałaś...sorrki,ale to dla zobrazowania.
Takie teksty,w tej konkretnej sytuacji powinni sobie odpuścić.No chyba,że zaproponują mniej "kłującą w oczy sąsiadów czy proboszcza"....aborcję.
Ale czy tak się godzi?
Nie jesteś malutką dziewczynką,która chciała spróbować "paluszka i pępuszka"...świadomą decyzją było uprawianie seksu przez Was.I to wasza spawa.No chyba,że dulszczyzna i zakłamanie jest takie istotne.
Głowa do góry ![]()
Karolina - uważam, że to świetny egzamin dla twojej dorosłości i dojrzałości. Nie możesz bać się reakcji rodziców, masz 22 lata, narzeczonego, pracę, będziesz miała dziecko. I już teraz musisz nauczyć rodziców, że to twoje życie, twoje decyzje i twoje sprawy. Jeśli nie zrobisz tego teraz, do końca ich życia będziesz się czuła taką małą, zalęknioną dziewczynką, która nie ma prawa zrobić nic bez wiedzy i pozwolenia mamusi i tatusia. Już teraz ci mówię - ucierpi na tej chorej zależności twoje małżeństwo i macierzyństwo, ucierpi też twoje dziecko. Ja na twoim miejscu w ogóle nie mówiłabym o ciąży. Wzięłabym ślub wtedy, kiedy pasowało by to tobie i narzeczonemu,a nie widzimisię mamusi. Otrząśnij się, widząc tytuł byłam pewna, że pisze to przerażona 15 latka, nie dorosła kobieta, to samo zszokowało przedmówców - czy to nie daje ci do myślenia?
Karolina - uważam, że to świetny egzamin dla twojej dorosłości i dojrzałości. Nie możesz bać się reakcji rodziców, masz 22 lata, narzeczonego, pracę, będziesz miała dziecko. I już teraz musisz nauczyć rodziców, że to twoje życie, twoje decyzje i twoje sprawy. Jeśli nie zrobisz tego teraz, do końca ich życia będziesz się czuła taką małą, zalęknioną dziewczynką, która nie ma prawa zrobić nic bez wiedzy i pozwolenia mamusi i tatusia. Już teraz ci mówię - ucierpi na tej chorej zależności twoje małżeństwo i macierzyństwo, ucierpi też twoje dziecko. Ja na twoim miejscu w ogóle nie mówiłabym o ciąży. Wzięłabym ślub wtedy, kiedy pasowało by to tobie i narzeczonemu,a nie widzimisię mamusi. Otrząśnij się, widząc tytuł byłam pewna, że pisze to przerażona 15 latka, nie dorosła kobieta, to samo zszokowało przedmówców - czy to nie daje ci do myślenia?
To są właśnie efekty toksycznego wychowania, z którego zdaje sobie sprawę.
Do chwili obecnej jestem od nich zależna gdyż dopiero nie dawno podjęłam pracę. Przy studiach mi pomogli...
Wszystkie wypowiedzi dają do myślenia jak najbardziej i gdzieś tam w środku się lokują. Może nawet trochę dodają odwagi i wsparcia.. Jednak po chwili przypominają mi się wszystkie wypowiedziane słowa w różnych okolicznościach, poglądy itp. Te określenia padające przy rozmowie o innych znajomych dziewczynach które kiedyś znalazły się w tej sytuacji co ja.... że odsuna się całkowicie, ze wstyd rodzinie się przynosi.
Ja natomiast potrzebuje wyłącznie wsparcia psychicznego.
Pozdrawiam
Przede wszystkim zachowaj pogodę ducha, od tego zależy komfort życia Twojego dziecka. Ja nie jestę naukowcę ale wiem z mądrej książki że im bardziej będziesz podminowana w trakcie ciąży tym bardziej przez całe życie dziecko będzie miało "niski próg reaktywności" (nie wierzę że to napisałem xd), mówiąc wprost - będzie wycofane i zmulone. Jeszcze prawie 8 mcy przed Tobą więc nie ma powodów do paniki ale jednak spróbuj wyluzować.
Dziewczyno, spokojnie.
Tak przede wszystkim.
Wiedz, że twoi rodzice mówili tak o innych dziewczynach, które zaszły w ciążę przed slubem, bo uważali, że jak tak Ci powiedzą to Ty tego nie zrobisz.
To tylko takie straszenie. Przecież jacy by nie byli to na pewno się od Ciebie nie odwrócą. Z tego co piszesz to zawsze chcieli dla Ciebie jak najlepiej więc kochają Cię i nawet jeśli ich pierwsza reakcja nie będzie zbyt entuzjastyczna to oswoją się z sytuacją i bedą Cię wspierać. Gwarantuję Ci to! Nie łam się i powiedz im jak najszybciej, bo męczysz siebie i niepotrzebnie się zamartwiasz. Powodzenia. Daj znać co i jak. Zdrówka dla Ciebie i maluszka. ![]()
Dziewczyno, spokojnie.
Tak przede wszystkim.
Wiedz, że twoi rodzice mówili tak o innych dziewczynach, które zaszły w ciążę przed slubem, bo uważali, że jak tak Ci powiedzą to Ty tego nie zrobisz.To tylko takie straszenie. Przecież jacy by nie byli to na pewno się od Ciebie nie odwrócą. Z tego co piszesz to zawsze chcieli dla Ciebie jak najlepiej więc kochają Cię i nawet jeśli ich pierwsza reakcja nie będzie zbyt entuzjastyczna to oswoją się z sytuacją i bedą Cię wspierać. Gwarantuję Ci to! Nie łam się i powiedz im jak najszybciej, bo męczysz siebie i niepotrzebnie się zamartwiasz. Powodzenia. Daj znać co i jak. Zdrówka dla Ciebie i maluszka.
Jak to pieknie brzmi wszystko, i wydaje się to takie łatwe
Jak czytam wszystkie wypowiedzi to mam ochotę w tej chwili iść porozmawiać... Dziś wróciłam z pracy, oczywiście atmosfera w domu nie ciekawa. Dzięki komu? Mojej mamie.... W każdym jej coś nie pasuje i w każdym szuka problemu... potem na domowników przechodzi wszystko... Nie wiadomo Jak sie odezwać bo z byle czego potrafi stworzyć awanturę... W takich z kolei chwilach ręce opadają i żyć się nie chce.
Kochając narzeczonego, spędzając z nim dużo czasu czy wyjezdzajac na wakacje według mojej mamy ponizam rodzinę.. ponizam ją.. rodzina nie jest wazna...
A ona wgl nikomu nie potrzebna! Takie słowa padają... Z krzykiem i wyzwiskami.
Sorry, ale Twoja matka zachowuje się jak ktoś emocjonalnie niezrównoważony. Nie jesteś jakąś piętnastolatką, że musi kontrolować z kim się zadajesz, czy uprawiasz seks i gdzie spędzasz czas. Jesteś dorosłą kobietą- z niczego, nawet z ciąży, nie musisz się jej tłumaczyć.
14 2015-12-08 20:16:47 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-12-08 20:17:00)
Po pierwsze - gratuluję dziecka i trzymam kciuki żeby było zdrowe, jak i Tobie zdrówka życzę ![]()
Po drugie - Twoi rodzice Cię kochają, a Twoje dziecko będzie ich wnuczkiem - więc myślę, że nawet gdyby na początku robili problemy to po pewnym czasie pójdą po rozum do głowy.
Nie załamuj się - wszystko się ułoży ![]()
A ja Ci napiszę jedną, bardzo prostą rzecz.
Po prostu powiedz rodzicom i udowodnij im, że jesteś dorosła nie tylko na papierku.
Bądź odpowiedzialna, dbaj o siebie, nie funduj sobie dodatkowych stresów.
Wydaj na świat malucha i bądź dobrą mamą.
Tak naprawdę reakcja Twoich rodziców nie ma znaczenia. JUŻ jesteś w ciąży i to się nie zmieni.
Także zadbaj o siebie.
P.S Nie znam dziadków, którzy po porodzie nie zmiękli widząc małą istotkę ![]()
Cześć, mam na imię Karolina, mam 22 lata. Skonczylam studia wyzsze, na kierunku pielegniarstwo po czym podjelam prace w szpitalu. Z moim partnerem jesteśmy w związku od 4 lat. Nie jesteśmy małżeństwem. Jak widać po temacie wątku, zaszłam w nieplanowana ciążę (obecnie jestem w 5 tygodniu)... Ślub i zaręczyny planowaliśmy w nieco późniejszym terminie, ale wyszlo jak wyszlo. Wczoraj mój wybranek postanowił mi się oświadczyć, przyszedł do rodziców z kwiatami i "tradycyjna wodka". Niestety mam bardzo dziwnych rodziców, (głównie mamę) ktorzy zamiast okazac jakakokwiek radość i wsparcie okazali złość, że nie w święta są zaręczyny, że nie ma rodzeństwa mojego przy tym, a ze pierścionek to z cyrkoniami... było mi okropnie wstyd. A mojemu narzeczonemu bardzo przykro. Tym bardziej ze nie ma rodziców i całe życie radzi sobie sam, a w swoim wieku (22lat) zrobił o wiele więcej niż nie jeden 30-latek..
Przejdźmy do sedna sprawy. Jak powiedziec o ciazy? I o tym ze musimy przyspieszyć ślub?
Ja mam toksycznych rodziców, głównie mamę ... przez która na codzień jestem znerwicowana. Wszystko robię źle, nie tak, i mało mi wolno...
Poza tym jest religijna, mieszkanie po ślubie, dziecko po ślubie, seks po ślubie.
Jeśli w domu potrafi być awantura sprowokowana przez moja mamę o przykładowo nie umyty talerz, czy zrobione pranie nie wtedy co chciała to co będzie przy takiej wiadomości jak ciąża?
Codziennie płacze, zamartwiam się i nie wiem co robić. Narzeczony uważa ze powinniśmy jak najszybciej to oznajmić.. nawet chciał to zrobić po zareczynach, ale ze strachu odciaglam go od tego
Co robić?
Prosze o pomoc.
Masz 22 lata, czyli od 4 lat jesteś dorosła. Skończyłaś studia, pracujesz czyli zarabiasz na siebie, a panikujesz jak małe dziecko, które jest zależne od rodziców. Razem z narzeczonym informujecie rodziców o przyśpieszonym ślubie, podajecie powód i sprawę macie z głowy. Zaczynacie załatwiać formalności, ostatecznie jak w domu zacznie dochodzić do awantur z tego powodu to wynajmujecie mieszkanie i zaczynacie mieszkać razem jeszcze przed ślubem, ty i narzeczony, a rodzice będą mieć czas na pogodzenie się z tym faktem. Tak robią dorośli, a wy chyba nimi jesteście. W ogóle nie rozumiem skąd ten strach, co matka cię zbije? Jeżeli rodzinę masz toksyczna to co tam jeszcze robisz, wyprowadź się jak najszybciej. Religijność matki nie ma tu znaczenia, liczy się wasze zdanie, twoje i twojego narzeczonego.
A najważniejsze, jesteś pielęgniarką, tj. osobą która opiekuje się innymi, która musi dość często podejmować szybko decyzje ratujące życie innych, szczególnie na dyżurach nocnych gdy nie zawsze lekarz jest pod ręką, a w domu trzęsiesz się przed własna mamą, więcej odwagi dziewczyno i pewności siebie.
Mam córkę pielęgniarkę tylko trochę starszą od ciebie, pracuje na oddziale paliatywnym, nie może pozwolić sobie na wahania i trzęsawicę i wiem że nigdy by mi nie pozwoliła skrytykować swojego narzeczonego za to, że w nieodpowiednim terminie oświadczył się czy za pierścionek z cyrkoniami, a ty pozwoliłaś. Zacznij walczyć o siebie.
Twoja mama wszelkimi możliwymi dla siebie sposobami usiłuje uzależnić Cię od siebie. Wykrzykuje, grozi, upokarza. Ty - łykasz niemal wszystko. Łykasz, ale i tak - wbrew poglądom mamy - robisz to, co uznajesz za stosowne. Tymczasem te zdania
(...) rodzina nie jest wazna...
A ona wgl nikomu nie potrzebna! Takie słowa padają... Z krzykiem i wyzwiskami.
wyjaśniają przyczyny jej zachowania wobec Ciebie. To ona boi się, że przestanie dla Ciebie istnieć. To ona boi się, że nie jest już Ci potrzebna, że po opuszczeniu domu rodzinnego nie będzie dla Ciebie ważną osobą. Dla niej, podejrzewam, miłość jest równoznaczna z byciem potrzebnym. Stoisz na własnych nogach, jesteś niezależna, czyli jej nie potrzebujesz i porzucisz. Smutne, bo nie umie przejść na inny poziom bycia z Tobą. Ty też tego nie umiesz, bo normalne sprawy traktujesz jako rzeczy nie do przejścia, zamartwiasz się tym, co dla dorosłej osoby jest rzeczą normalną. Chcesz, by matka nie traktowała Cię jak 15-latki. Rozumiem. Spójrz na datę urodzenia i zachowaj się adekwatnie do niej.
Jesteś dorosłą.
Jesteś kobietą.
Jesteś matką.
Wstań z kolan i poinformuj kobietę, która Ciebie urodziła, że będzie babcią.
Twoi rodzice na pewno zdają sobie sprawę że kochasz się ze swoim narzeczonym,więc nie powinni być jakoś ekstra zaskoczeni że zaszłaś w ciąże, poza tym masz 22 lata prace i skończone studia.Jeżeli nie zechcą Ci pomóc lub się obrażą poradzicie sobie we dwoje.Wydaje mi się że powinniście wraz z partnerem zaprosić twoich rodziców na obiad lub chociażby kawę i wspólnie im powiedzieć że będą dziadkami.Prawdopodobnie padną nie przyjemne słowa,ale nie powinniście się tym przejmować a wręcz powiedzieć wtedy że liczyliście na większą pomoc lub radość z ich strony.Może zawstydzenie Twojej mamy zmieni jej postępowanie.Powodzenia
Sorry, ale jeżeli kobieta lat 22 boi się powiedzieć że jest w ciąży, to dla mnie jest co wielkiego nie halo.
A teraz kilka słów ogólnie. Co z tego że skończyłaś studia, skoro mentalnie ciebie nie ma w świecie dorosłych?
Nie mam zwyczaju buntować dzieci przeciw rodzicom, ale przypominasz mi moją żonę, zanim się poznaliśmy która nawet konto w banku miała razem z mamusią. Pamiętam jak matka potrafiła jej robić karczemne awantury o to, że wybrała wiecej niż zarobiła.
Albo jesteś dorosła, albo nie.
To że matka płacze? Trudno, może warto odciąć się na dłuższy czas i dać matce zrozumieć że nie masz 10 lat ale więcej i jesteś dorosłą?
Jeżeli padają takie słowa że twoja matka jest nikomu nie potrzebna, to jest to już oczywiste. Jest to szantaż. Ja bym odpowiedział że to matka musi sama dorosnąć i że skoro nie potrafi zrozumieć że córka podejmuje samodzielne decyzje, musi nabrać dystansu. Jest to dla mnie oczywistość.
w takiej sytuacji postawiłbym wszystko na swoje i odizolował się na jakiś czas, a jeżeli to by niczego nie zmieniło, to odizolowałbym się na dłużej.
Moja żona tak zrobiła i dzisiaj widzi że to była najlepsza decyzja.
Wszystko sami organizowaliśmy, ślub, wesele za swoje. I dzisiaj tylko stawiamy na siebie.
21 2015-12-10 11:10:53 Ostatnio edytowany przez umieram (2015-12-10 11:14:00)
Sorry, ale jeżeli kobieta lat 22 boi się powiedzieć że jest w ciąży, to dla mnie jest co wielkiego nie halo.
uwierz, że takie "nie halo" zdarza się dość często. Znam to z autopsji. Ale można się z tego wyleczyć
w pewnym stopniu.
do autorki wątku... nie bój się, reakcję matki przeżyjesz cyniczna napisała Ci całą prawdę, po porodzie dziadkowie "zmiękną", ale uważaj na jedną kwestię - czy nie postarają się być dla Twojego dziecka rodzicami "bardziej" niż Ty. Ja o swoje dziecko "walczyłam" z matką, bardzo podobną do Twojej... walczę do dziś ![]()
w takiej sytuacji postawiłbym wszystko na swoje i odizolował się na jakiś czas, a jeżeli to by niczego nie zmieniło, to odizolowałbym się na dłużej.
Moja żona tak zrobiła i dzisiaj widzi że to była najlepsza decyzja.
Wszystko sami organizowaliśmy, ślub, wesele za swoje. I dzisiaj tylko stawiamy na siebie.
to jest BARDZO dobra rada. Ja się nie odizolowałam, wpadłam w wir manipulacji i utknęłam, każda próba odejścia kończyła się...oj ... długo by opowiadać. Nawet gdy na chwilę się wyrwałam, to byłam tam częściej niż jak gdybym tam mieszkała...
facetJAKwielu czy aby Ty nie pomogłeś swojej żonie?
Bo tutaj w Twojej historii chodzi, o to że Twoja mam myśli:
A co sobie ludzie pomyślą. Takie osoby, żyją rodem z "średniowiecznych" poglądów, czyli wszystko po ślubie. Bo co sobie ksiądz i inni pomyślą.
Jeżeli dalej będziesz mieszkać w tym domu, to oberwie się też dziecku. Już to widzę, jakie będziesz zbierała krytyki za to że nie wychowujesz dziecka tak jak Twoja mama chce.
Masz pracę, odpowiedzialnego narzeczonego, pracujecie. Nic tylko spieprzać z tego domu jak najszybciej.
Masz 22 lata, nie masz 15 lat aby bać się ciąży. Mnie wydaję się że 22 lata to dobry okres na malucha.
ps. A seks przed ślubem nie jest zły, o ile jest robiony przez ludzi darzącym się uczuciem. ![]()
facetJAKwielu napisał/a:Sorry, ale jeżeli kobieta lat 22 boi się powiedzieć że jest w ciąży, to dla mnie jest co wielkiego nie halo.
uwierz, że takie "nie halo" zdarza się dość często. Znam to z autopsji. Ale można się z tego wyleczyć
w pewnym stopniu.
do autorki wątku... nie bój się, reakcję matki przeżyjesz cyniczna napisała Ci całą prawdę, po porodzie dziadkowie "zmiękną", ale uważaj na jedną kwestię - czy nie postarają się być dla Twojego dziecka rodzicami "bardziej" niż Ty. Ja o swoje dziecko "walczyłam" z matką, bardzo podobną do Twojej... walczę do dziś
facetJAKwielu napisał/a:w takiej sytuacji postawiłbym wszystko na swoje i odizolował się na jakiś czas, a jeżeli to by niczego nie zmieniło, to odizolowałbym się na dłużej.
Moja żona tak zrobiła i dzisiaj widzi że to była najlepsza decyzja.
Wszystko sami organizowaliśmy, ślub, wesele za swoje. I dzisiaj tylko stawiamy na siebie.to jest BARDZO dobra rada. Ja się nie odizolowałam, wpadłam w wir manipulacji i utknęłam, każda próba odejścia kończyła się...oj ... długo by opowiadać. Nawet gdy na chwilę się wyrwałam, to byłam tam częściej niż jak gdybym tam mieszkała...
facetJAKwielu czy aby Ty nie pomogłeś swojej żonie?
Odrobinę, przez co zostałem persona non grata w ich domu, ale wiesz co? Jakoś mi to nie przeszkadza. Moja żona dzisiaj naprawdę często mówi sama do siebie jak mogła być tak głupia aby w wieku 23-4 lat robić to co "podpowiada" mama, co rzekomo jest najlepsze. Dziewczyna nie miała żadnego czasu dla siebie. A najlepsze było to, że mieszkała na wsi, mieli rzekomo gospodarstwo, do którego żona nie miała żadnych praw, ale to ONA opłacała wszelkie rachunki, wyremontowała.... nie nie wyremontowała ale postawiła łazienkę od gołej ziemi.... I za każdym razem słyszała że to przecież nic takiego.
Dzisiaj się także procesuje o zwrot kasy za remont.
Odrobinę, przez co zostałem persona non grata w ich domu, ale wiesz co? Jakoś mi to nie przeszkadza. Moja żona dzisiaj naprawdę często mówi sama do siebie jak mogła być tak głupia aby w wieku 23-4 lat robić to co "podpowiada" mama, co rzekomo jest najlepsze. Dziewczyna nie miała żadnego czasu dla siebie. A najlepsze było to, że mieszkała na wsi, mieli rzekomo gospodarstwo, do którego żona nie miała żadnych praw, ale to ONA opłacała wszelkie rachunki, wyremontowała.... nie nie wyremontowała ale postawiła łazienkę od gołej ziemi.... I za każdym razem słyszała że to przecież nic takiego.
Dzisiaj się także procesuje o zwrot kasy za remont.
...to co najlepsze... ochhh jak ja to znam
wieś, brak praw, wymagania, pretensje że nie dbasz o "swoje" które twoim de facto nie jest...
zazdraszczam Twojej żonie, że dostała rękę której mogła się złapać (jeżeli nie obrazisz się za takie porównanie)
ja ręki się złapałam, a ona mnie puściła, łapała inne ręce, miała ważniejsze sprawy... granie, marnowanie pieniędzy, zaciąganie kredytów... i spadłam w objęcia mamy... i koło się zamknęło.
Podziwiam kobiety, takie jak Twoja żona, które emocjonalnie wyzwoliły się spod tego płaszcza "opieki". Pępowinę z takim rodzicem ciężko odciąć, wiele w dzieciach takich rodziców jest strachu....
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, podniosły mnie trochę na duchu, nieco może odwagi dodaly.
Wszyscy macie rację, każdy z Was daje dobrą radę.
Mam bardzo ciężko z tą mamą... ;(
Tu już nie chodzi o to czy jestem dojrzała czy nie, po prostu boję się ewentualnych kłótni, wyzwisk. Sam fakt, że jestem w ciąży nie jest dla mnie żadnym problemem, nie przeraża mnie to. Przeraza mnie tylko to gadanie które wiem że będzie..
Tak nawiasem (bo o tym nie pisalam) mam rodzeństwo. Brata 37 lat i siostrę 35 lat. Brat jest sam, z nikim nie wszedł ani nie próbował wejść w żaden związek. Mamie zawsze ktoś nie pasuje, mimo że nawet nie porozmawia z ta osoba.. Także z góry widocznie założył ze nic z tego i zamknął się w sobie.. siostra jest po rozwodzie 10 lat. Rodzice w ciężkich chwilach bardzo jej pomogli, psychicznie i finansowo. Obecnie układa sobie życie na nowo. Jest zareczona z nowym mężczyzną, ale... jeśli jedzie gdzieś ze swoim facetem i nie dzwoni do mojej mamy ta bardzo się czuje urazona. Bo jak to tak? Tyle się pomogło a tu wdzięczności żadnej? Odezwać się nie może? ...
Siostra z kolei jest podobna do mamy.. bardzo nią "nasiakla". Nie mogę iść porozmawiać bo wszystko powtarza mamie. Każdy mój ruch obydwie 'komentuja' i obgadują.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, podniosły mnie trochę na duchu, nieco może odwagi dodaly.
Wszyscy macie rację, każdy z Was daje dobrą radę.
Mam bardzo ciężko z tą mamą... ;(
Tu już nie chodzi o to czy jestem dojrzała czy nie, po prostu boję się ewentualnych kłótni, wyzwisk. Sam fakt, że jestem w ciąży nie jest dla mnie żadnym problemem, nie przeraża mnie to. Przeraza mnie tylko to gadanie które wiem że będzie..Tak nawiasem (bo o tym nie pisalam) mam rodzeństwo. Brata 37 lat i siostrę 35 lat. Brat jest sam, z nikim nie wszedł ani nie próbował wejść w żaden związek. Mamie zawsze ktoś nie pasuje, mimo że nawet nie porozmawia z ta osoba.. Także z góry widocznie założył ze nic z tego i zamknął się w sobie.. siostra jest po rozwodzie 10 lat. Rodzice w ciężkich chwilach bardzo jej pomogli, psychicznie i finansowo. Obecnie układa sobie życie na nowo. Jest zareczona z nowym mężczyzną, ale... jeśli jedzie gdzieś ze swoim facetem i nie dzwoni do mojej mamy ta bardzo się czuje urazona. Bo jak to tak? Tyle się pomogło a tu wdzięczności żadnej? Odezwać się nie może? ...
Siostra z kolei jest podobna do mamy.. bardzo nią "nasiakla". Nie mogę iść porozmawiać bo wszystko powtarza mamie. Każdy mój ruch obydwie 'komentuja' i obgadują.
Niech gadają,od tego jeszcze nikt nie zszedł... a może im ulżyć.Ty się zajmij sobą i dzieckiem.A jak będziesz miała ciężkie chwile,to zawsze znajdziesz tu jakieś pocieszenie.Wirtualnie...ale i to dobre,skoro nie masz komu się wygadać, ze swoich niesnasek ![]()