Wychowanie nie swojego dziecka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wychowanie nie swojego dziecka.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Wychowanie nie swojego dziecka.

Witam,
że swoim partnerem jestem już około 4 lata. Od początku znajomości nie oklamywal mnie co do tego, że ma dziecko z poprzedniego związku. Problem jest taki, że Jego biologiczna matka się Nim wgl nie interesuje w związku z czym wszystkie swoje uczucia przelał na mnie. Chłopczyk ma 8 lat i jest naprawdę bardzo fajnym dzieciakiem. Od roku już mówi do mnie mamo, a na swoją biologiczna matkę po imieniu. Spotykają się mniej więcej raz na 3 miesiące. Niedawno z partnerem zdecydowaliśmy że biorąc pod uwagę nasza sytuacja materialna i fakt że mieszkamy w trójkę z Jego rodzicami, dobrze będzie jeżeli partner wyjedzie za granicę trochę zarobić. Tak też się stało. Mój problem jest niestety taki, że zostałam z "synem" sama i wszystkie obowiązki związane z jego wychowaniem spadły na mnie. Nie wiem czy jest to wiek w którym dzieci teraz tak bardzo się buntują. Ale dziecko zaczęło mi dosłownie wchodzić na głowę. Codziennie przy lekcjach są awantury, często podnosi głos i po prostu się nie słucha. W szkole nauczycielka też zaobserwowala, że się nie słucha, opuścił się w nauce i o bardzo wielu rzeczach nie pamięta. Stosuje rozmowy, kary, nagrody. Zrobiliśmy wspólnie nawet kartę motywacyjna i jest oceniany każdego dnia po czym nagradzany za dobre zachowanie bądź karany. Nie mam po prostu pomysłów co jeszcze zrobić, żeby po prostu słuchał tego co się dzieje na lekcji i tego co mówię do Niego w domu. Nie pomaga mi również fakt że we wszystkim obrońcę ma w swojej babci. Nieważne czy powiem spokojnie czy podniose głos czy dam karę czy cokolwiek innego "syn" po prostu sobie to kolokwialnie mówiąc olewa. Macie może jakieś rady? Byłabym wdzięczna. P, S, partner zjeżdża co dwa tygodnie i też rozmawia z dzieckiem. Dziecko obiecuję poprawę po czym partner wyjeżdża i jest znowu to samo.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-11-08 22:36:41)

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.
Petuś17 napisał/a:

Witam,
że swoim partnerem jestem już około 4 lata. Od początku znajomości nie oklamywal mnie co do tego, że ma dziecko z poprzedniego związku. Problem jest taki, że Jego biologiczna matka się Nim wgl nie interesuje w związku z czym wszystkie swoje uczucia przelał na mnie. Chłopczyk ma 8 lat i jest naprawdę bardzo fajnym dzieciakiem. Od roku już mówi do mnie mamo, a na swoją biologiczna matkę po imieniu. Spotykają się mniej więcej raz na 3 miesiące. Niedawno z partnerem zdecydowaliśmy że biorąc pod uwagę nasza sytuacja materialna i fakt że mieszkamy w trójkę z Jego rodzicami, dobrze będzie jeżeli partner wyjedzie za granicę trochę zarobić. Tak też się stało. Mój problem jest niestety taki, że zostałam z "synem" sama i wszystkie obowiązki związane z jego wychowaniem spadły na mnie. Nie wiem czy jest to wiek w którym dzieci teraz tak bardzo się buntują. Ale dziecko zaczęło mi dosłownie wchodzić na głowę. Codziennie przy lekcjach są awantury, często podnosi głos i po prostu się nie słucha. W szkole nauczycielka też zaobserwowala, że się nie słucha, opuścił się w nauce i o bardzo wielu rzeczach nie pamięta. Stosuje rozmowy, kary, nagrody. Zrobiliśmy wspólnie nawet kartę motywacyjna i jest oceniany każdego dnia po czym nagradzany za dobre zachowanie bądź karany. Nie mam po prostu pomysłów co jeszcze zrobić, żeby po prostu słuchał tego co się dzieje na lekcji i tego co mówię do Niego w domu. Nie pomaga mi również fakt że we wszystkim obrońcę ma w swojej babci. Nieważne czy powiem spokojnie czy podniose głos czy dam karę czy cokolwiek innego "syn" po prostu sobie to kolokwialnie mówiąc olewa. Macie może jakieś rady? Byłabym wdzięczna. P, S, partner zjeżdża co dwa tygodnie i też rozmawia z dzieckiem. Dziecko obiecuję poprawę po czym partner wyjeżdża i jest znowu to samo.

Nic bez przyczyny się nie dzieje. Nagła zmiana zachowania dziecka oznaczać może, że nie radzi on sobie z czymś. Ze swoimi emocjami. W tej sytuacji zgaduję, że przyczyną jest wyjazd jego ojca. Przeżył już jedno rozstanie.  Może obecna sytuacja kojarzy mu się z odejściem matki. Boi się, że sytuacja może się powtórzyć. Być może stracił poczucie bezpieczeństwa? Odreagowuje.
Potrzebujesz porady psychologa albo doświadczonego pedagoga, który pomógłby Tobie dotrzeć do dziecka.
Na pewno nie pomaga to, że zamiast zainteresowania tym, jakie on przeżywa emocje, to spotykają go uwagi, że źle się zachowuje.

3

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

A dziwisz się dziecku? Przecież on zostaje z obcą mu kobietą. Porozmawiaj ze swoim partnerem, bo to nie na Twojej głowie powinno być wychowywanie jego dziecka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Reklama

4

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

Żyjemy już razem 4 lata. Myślę, że dziecko miało dużo czasu żeby się do mnie przyzwyczaić. Po za tym już od ponad roku mówi do mnie mamo. Sam chciał, nikt Go do tego nie namawiał. Partnera nie maz ale mieszkamy wspólnie z dziadkami, więc nie jestem z Nim sama.

5

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.
Petuś17 napisał/a:

Witam,
że swoim partnerem jestem już około 4 lata. Od początku znajomości nie oklamywal mnie co do tego, że ma dziecko z poprzedniego związku. Problem jest taki, że Jego biologiczna matka się Nim wgl nie interesuje w związku z czym wszystkie swoje uczucia przelał na mnie. Chłopczyk ma 8 lat i jest naprawdę bardzo fajnym dzieciakiem. Od roku już mówi do mnie mamo, a na swoją biologiczna matkę po imieniu. Spotykają się mniej więcej raz na 3 miesiące. Niedawno z partnerem zdecydowaliśmy że biorąc pod uwagę nasza sytuacja materialna i fakt że mieszkamy w trójkę z Jego rodzicami, dobrze będzie jeżeli partner wyjedzie za granicę trochę zarobić. Tak też się stało. Mój problem jest niestety taki, że zostałam z "synem" sama i wszystkie obowiązki związane z jego wychowaniem spadły na mnie. Nie wiem czy jest to wiek w którym dzieci teraz tak bardzo się buntują. Ale dziecko zaczęło mi dosłownie wchodzić na głowę. Codziennie przy lekcjach są awantury, często podnosi głos i po prostu się nie słucha. W szkole nauczycielka też zaobserwowala, że się nie słucha, opuścił się w nauce i o bardzo wielu rzeczach nie pamięta. Stosuje rozmowy, kary, nagrody. Zrobiliśmy wspólnie nawet kartę motywacyjna i jest oceniany każdego dnia po czym nagradzany za dobre zachowanie bądź karany. Nie mam po prostu pomysłów co jeszcze zrobić, żeby po prostu słuchał tego co się dzieje na lekcji i tego co mówię do Niego w domu. Nie pomaga mi również fakt że we wszystkim obrońcę ma w swojej babci. Nieważne czy powiem spokojnie czy podniose głos czy dam karę czy cokolwiek innego "syn" po prostu sobie to kolokwialnie mówiąc olewa. Macie może jakieś rady? Byłabym wdzięczna. P, S, partner zjeżdża co dwa tygodnie i też rozmawia z dzieckiem. Dziecko obiecuję poprawę po czym partner wyjeżdża i jest znowu to samo.

Porozmawiaj o tej sytuacji szczerze z partnerem oraz z babcią dziecka. Babcia niczego nie ułatwia, chociaż to ona powinna być w tej sytuacji osobą przede wszystkim zobowiązaną do większej pomocy nad dzieckiem. Postawiłabym babci jasne warunki - albo przejmuje opiekę nad wnukiem podczas nieobecności syna albo nie wtrąca się do sposobu w jaki Ty sprawujesz opiekę nad dzieckiem. Niestety Ty jesteś formalnie obca, a poza tym wygląda na to, że mimo tego, że dziecko mówi do Ciebie 'mamo' nie traktuje Cię jak matkę.

Nie zgadzam się z opinią, że dziecko w ten sposób odreagowuje wyjazd ojca. Wyjazd ojca uwidocznił tylko i wyłącznie to, kto tak naprawdę jest jego rodzicem i kogo w pełni akceptuje dziecko. Partner powinien wrócić dla dobra syna. Bez jego obecności nie poradzisz sobie z dzieckiem, ponieważ ono podświadomie czuje, że nie musi Ciebie słuchać.

Kluczyki mam, telefon mam, wstydu nie mam - mogę iść.  GG:66434334
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-11-09 15:51:31)

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.
Petuś17 napisał/a:

Żyjemy już razem 4 lata. Myślę, że dziecko miało dużo czasu żeby się do mnie przyzwyczaić. Po za tym już od ponad roku mówi do mnie mamo. Sam chciał, nikt Go do tego nie namawiał. Partnera nie maz ale mieszkamy wspólnie z dziadkami, więc nie jestem z Nim sama.

Petuś, jak Ty się czujesz z tym, że Twój partner wyjechał a Ty zostałaś z codziennymi sprawami sama? Na dodatek musisz samodzielnie sprawować opiekę nad jego dzieckiem, a przy tym mieszkasz u jego rodziców.
Jak Tobie jest w tej sytuacji?

7

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

Po pierwsze; nie powinnaś z nie swoim dzieckiem zostawać sama.
Po drugie; Zrozum dzieciaka? Matka jakaś niewydarzona, on zostaje z obcą mu kobietą.

Po trzecie; Karami do niego nie dotrzesz... Nie w tym stadium. On szuka teraz oparcia, kogoś komu może zaufać, bezgranicznie.. Stosując kary, stawiasz się w pozycji osoby opresyjnej. Można to wybaczyć najbliższym , ale nie tylko bliskim.

W kilku slowach nie da się tego wytlumaczyć. Powinnaś sama skorzystać z pomocy psychologa, nawet bez tego dziecka. On ci podpowie, jak się zachowywać.

I znowu pytanie; Nie jestes wykorzystywana?

8

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

Jeżeli chodzi o wykorzystywanie to chyba nie, po tylu latach to już się bardziej członkiem tej rodziny czuje. Nie wiem natomiast jak dotrzec do dziecka, ma w sobie bardzo dużo agresji. Wyczerpalam już chyba wszystkie pomysły jakie wpadły mi do głowy na poprawę chociaż w małym stopniu Jego zachowania. Dzisiaj NP. zbuntowal się bo chciałam żebyśmy trochę pouczyli się pisać pełnymi zdaniami,poprawnie ortograficznie. Rozpoczął więc swój bunt po czym zrobił to co kazalam a na końcu chyba już z tych wyrzutów sumienia, na że kolejny raz na mnie głos podniósł sam z siebie rozłożył mi lozko. Nie wiem jest bardzo wrażliwym dzieckiem, ale też skryrym. I na dodatek jeszcze ta Babcia we wszystko się wtrąca. Dzisiaj po godzinie 19 przyniosła Mu ze sklepu paczki w czekoladzie. Co dla mnie jest absolutnie wykluczone biorąc pod uwagę porę oraz Jego zachowanie. Ale już nic nawet nie powiedziałam.

9

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

MagdaLena1111
Było mi ciężko z tym, że partner wyjechał na początku.. Teraz już jest mi coraz lepiej. Pociesza mnie Myśl że zarobi, wróci i wkoncu będziemy mogli rozpocząć normalne życie w naszym domu. Gdzieś chyba za cel postawiłam sobie wychowanie tego dziecka, ponieważ Jego matka już od 5 lat nie jest wgl obecna w Jego życiu, a widzę jak bardzo potrzebuje matczynego ciepła. Niestety jak w każdej rodzinie pojawiają się problemy. Tylko po prostu nie mam już pomysły jak sobie radzić z tym Jego buntem wobec świata.

10

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

Wydajesz się odpowiedzialna i może nawet nadodpowiedzialna, pamiętaj jednak, że to nie Twoje dziecko, ojciec i babcia formalnie powinni być pierwsi w kolejce do wychowania a ojca nie ma a babcia chyba się nie nadaje do tego za bardzo, pewnie i dlatego, że Ty przejęłaś obowiązki wychowawcze to ona może sobie pozwolić na 'rozpieszczanie', pewnie byłoby inaczej gdyby to ona zmagała się z problemami wnuczka.
Układ w jakim funkcjonujesz wydaje się niejasny - może przede wszystkim to poukładaj, obowiązki jakie przejęłaś to obowiązki żony i matki a NIE JESTEŚ żoną i matką.

11 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-11-10 11:58:29)

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.
Petuś17 napisał/a:

MagdaLena1111
Było mi ciężko z tym, że partner wyjechał na początku.. Teraz już jest mi coraz lepiej. Pociesza mnie Myśl że zarobi, wróci i wkoncu będziemy mogli rozpocząć normalne życie w naszym domu. Gdzieś chyba za cel postawiłam sobie wychowanie tego dziecka, ponieważ Jego matka już od 5 lat nie jest wgl obecna w Jego życiu, a widzę jak bardzo potrzebuje matczynego ciepła. Niestety jak w każdej rodzinie pojawiają się problemy. Tylko po prostu nie mam już pomysły jak sobie radzić z tym Jego buntem wobec świata.

Zapytałam o Twoje odczucia, ale napisałaś tylko o trudnościach, bez słowa na czym ta trudność polegała. To pokazuje, że masz trudność ;-) z mówieniem o swoich emocjach i odczuciach. Dużo ludzi tak ma.
Napisałaś ważną rzecz dotyczącą tego, jaką strategię zaradczą zastosowałaś, żeby poradzić sobie ze swoimi emocjami. Tymi emocjami, których nie wyartykulowałaś. To jest coś.
Moim zdaniem najlepiej, gdy dotrzesz do emocji dziecka, które wychowujesz. Zapytaj go tak jak ja wcześniej Ciebie o to, jak on się czuje w tej sytuacji? Spróbuj się dowiedzieć, czy czegoś się obawia (strach), albo czy jest mu smutno, bo jego taty nie ma z Wami na co dzień. Może brakuje mu poczucia bezpieczeństwa a ono jest dla dziecka kluczowe.
Możesz powiedzieć mu, że Ty też tęskinisz
Potem pomóż mu wypracować sobie jego własną strategię radzenia sobie z emocjami, które przeżywa. Dzieciom jest trudniej znaleźć sobie coś, co pomaga im przetrwać ciężkie chwile.
Jeśli będziesz uważna na emocje dziecka i delikatna, to Was bardzo do siebie zbliży, ale też pomoże przeżyć trudny czas nieobecności przy Was ważnej dla Was obojga osoby.

12

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

Pytałam wielokrotnie jak się z tym czuje odpowiadał że jest okej, że nie Tęskni i, że wcale nie przez to się tak zachowuje. Natomiast za powód swojego zachowania podawał nie wyspanie się, zły dzień w szkole czy kłótnie z kolegą. Jest On bardzo zamkniętym dzieckiem i sama do końca nie jestem pewna, czy On umie nazwać te emocje, które w Nim siedzą i czy On do końca wie co On tak naprawdę czuje.. Jak już wcześniej napisano mówi, że jestem Jego Mama i że mnie Kocha ale chyba sam nie wie co to znaczy tak naprawdę.

13

Odp: Wychowanie nie swojego dziecka.

Nie wiem jak do końca wygląda sytuacja w waszej rodzinie i dlaczego odeszła matka chłopca. Nie wnikając w to mogę powiedzieć że kiedyś byłam na tym samym miejscu co Twój syn. Kiedy działo się coś złego w szkole na podwórku później na studiach nigdy nie otworzyłam się przed tą drugą mama. Przytuliłam się ona wiedziała że coś jest nie tak. Po próbowała dojść do mnie pomoc pocieszyć. Mimo tego w ukryciu płakałam i myślałam o mojej prawdziwej mamie. W myślach pytałam Dlaczego mnie zostawiłaś? Dzisiaj jestem dojrzałą kobietą mam dwóch synów . Wiem jaka jest moja prawdziwą mama i wiem że nie mogę na nią liczyć bo nie ma nawet czasu porozmawiać ze mną przez tel. Mimo tego w trudnych chwilach nadal płacze i myślę Dlaczego mnie zostawiłaś?  Może po części podobnie jest z Twoim ,,synem".

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wychowanie nie swojego dziecka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018