Olinka napisał/a:Elle88 napisał/a:Ale "twardy" w znaczeniu siły psychicznej i 'ostoi' dla kobiety, coś a la Clint Eastwood w "Gran Torino" czy w sensie "badboyowym" czyli pic na wodę -fotomontaż?
Mnie zdecydowanie chodziło o pierwsze ujęcie, ale przecież może być to odczucie bardzo subiektywne i dla kogoś innego będzie oznaczać właśnie bad boya
.
cslady napisał/a:Karetka napisał/a:Twardy mężczyzna to według mnie taki, który potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji na spokojnie, bez wpadania w histerię i odwrotnie niż kobieta. Przykładem może być pęknięta rura w mieszkaniu, gdzie kobieta biega i krzyczy a facet zaczyna brać się za opanowanie sytuacji (zakręcanie zaworów, zatkanie dziury czy dzwonienie odpowiednie miejsce i takie tam)
O kurczę, jestem twardym facetem. 
Ja też
, bo nigdy w takich sytuacjach nie tracę głowy.
Kim zatem dla mnie jest twardy mężczyzna? To ktoś, kto ma niezłomne (!) zasady i nie chwieje się jak chorągiewka na wietrze, w zależności od okoliczności. Kiedy jednak zdarza się, że nawali, to zamiast mętnie się tłumaczyć i szukać miliona usprawiedliwień, bierze to na klatę. Powinien być też honorowy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. To osoba silna psychicznie, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji, a przy tym nie rozczula się nad sobą. To ktoś, kto daje innym poczucie bezpieczeństwa, choć niekoniecznie jest to związane z siłą fizyczną, a raczej z umiejętnością wzięcia odpowiedzialności za siebie oraz drugiego człowieka i sprostaniu temu zadaniu.
Też uważam, że o takie cechy chodzi. Przy czym to nie są oczywiście cechy nie do wyrobienia, bo moim zdaniem można nie być twardym, mieć jakieś problemy, ale poradzić sobie z tym. Dodatkowo wiadomo, że i tak każdy ma chwile słabości. Niemniej tę umiejętność można w sobie wyrobić. Tak samo może wyrobić to kobieta i tak sobie myślę nawet, że gdy kobieta ma te cechy, a nie jest taka, że jest bardzo mocno delikatna, tak w drugą stronę, to facetowi jest łatwiej. No bo wiadomo można być delikatną, ale przy tym radzić sobie w życiu, a będąc mocno delikatną, już częściej, chodzi mi o przesadę w drugą stronę. Facetowi może być wtedy łatwiej, bo wie, że nie spoczywa wszystko na jego barkach, tylko, że ona też ma jakąś siłę. To nic złego też jeśli facet ma tej siły psychicznej więcej i służy jej wsparciem, ale chodzi o to, by ona też jakąkolwiek siłę miała, bo inaczej ona cały czas będzie musiał być jej wsparciem, a to już jest trudne i wtedy nawet najsilniejszy psychicznie mężczyzna mógłby nie podołać, bo on też potrzebuje wsparcia. Dlatego jak dla mnie najlepiej jest, jak on owszem jak ona nie wytrzymuje, jest jej bardzo ciężko, to daje jej wsparcie, ale też dobrze jak ona czasem też potrafi dać mu wsparcie, bo zawsze dobrze myślę jak to działa w miarę w obie strony.
No i tak, twarda osoba, niezależnie od płci też moim zdaniem powinna okazywać emocje. Z tym, że wiadomo, że lepiej sobie z nimi poradzi. No, ale okazywanie, mówienie o nich, to dobrze. Tłumienie ich to taka udawana twardość dla mnie bardziej i szybko może odbić się na psychice. Dlatego lepiej choć czasem o nich mówić, nie udawać, że ich nie ma, wtedy jest i człowiekowi myślę łatwiej, a przy tym łatwiej chyba zobaczyć tego rozwiązanie, bo nazywa to co czuje.