Mnie tutaj chodzi, o szacunek taki jakby większy dla siebie. Dla mnie dziewica to kojarzy mi się z taką niewinnością, delikatnością.
Bo masz 20 lat, nie miałeś nigdy kobiety, nie byłeś nigdy w związku to sobie kreujesz jakieś wizje które z życiem nie mają wiele wspólnego. Sorry, że to piszę, ale tak po prostu jest. Tobie coś się kojarzy. A co jak dziewczyna poznała chłopaka w wieku 16 lat, była z facetem 5 a straciła dziewictwo np w wieku 19 lat, bo czekała tak długo. A potem im nie wyszło. Też się mniej szanuje? Jest mniej nieskazitelna? Wiesz dlaczego starsze dziewice najczęściej są dziewicami? Nie, nie z tego powodu, że się bardziej szanowały, czy czekały na swojego księcia, tylko tego księcia nie było żadnego. Proste.
Chodzi o wyobrażenie; jej w akcie uniesienia z innym, dodatkowo takie przeczucie, że ktoś "tam" był, jakoś mnie zniechęca.
Wybacz. Nie piszę tego absolutnie złośliwie. Masz ogromny problem z samooceną jeśli się zastanwiasz co było przed. Jeśli wyobrażasz sobie co ona robiła z innym wcześniej. Ludzie z odpowienią samooceną w ogóle się takimi rzeczami nie przejmują, bo to nie ma najmniejszego sensu. Liczy się tu i teraz i to co JA mogę jej dać.
Dodatkowo wspólne, pierwsze uczucie bliskości intymne, ja tej dziewczynie coś daje i ona mi. No i ta satysfakcja, że warto było czekać dla tej dziewczyny i uczucie radości, gdy wiesz że on też się z tego cieszy.
Owszem. To fajne uczucie. Ale wyobraź sobie, że za miesiąc może wasz związek się rozpaść, może się rozpaść za pół roku, rok, 5 lat i co wtedy da to cieszenie i czekanie. No nic. Bo w zasadzie to czy wiążesz się z dziewicą, czy z osobą po 1,5,10 związkach nie daje Ci żadnej gwarancji że związek się utrzyma. Żadnej. Seks jest ważny w związku. Jak już będziesz w związku to się o tym dowiesz. Bo póki co wybacz, ale jesteś jedynie teoretykiem i rozmawiasz głównie z praktykami. Czekanie na dziewicę zawsze stanowi ryzyko, że seks będzie fatalny. Fatalny seks jest główną przyczyną zdrad i rozpadu związku. I pamiętaj. Pierwszy raz rzadko kiedy dla kobiety jest przyjemny. Najczęściej jest bolesny. Więc to raczej nie jest jakaś super chwila uniesienia tylko test dla faceta czy za daleko nie pójdzie i będzie umiał się odpowiednio zachować kiedy kobieta będzie chciała to przerwać. Pamiętaj, życie to nie film i pierwszy raz najczęściej nie wygląda tak pięknie jak na filmach.
A jeszcze wrócę się do nie-dziewicy, nie zastanawiał byś się, że jeżeli miała x partnerów i z nimi jej nie wyszło, to coś jest nie halo z jej emocjami czy tam uczuciami? Bo ja bym się zastanawiał.
Nie. Bo nie mam problemu ze swoją samooceoną. Ty za dużo się zastanawiasz i analizujesz.
Ale ja mam takie postrzeganie, takie poglądy i chce, a raczej chciałbym przeżyć to z taką właśnie dziewczyną, przecież mam do tego prawo.
Oczywiście, że masz prawo. Nikt Ci tego nie odmawia. Tylko staramy się Ci przetłumaczyć, że teorie sobie a życie sobie. Ty piszesz z punktu widzenia osoby niedoświadczonej, kreujesz swoją własną wizję świata. Tylko ta wizja niestety ma niewiele wspólnego z rzeczywistością i wybacz ale spełnienie Twoich marzeń też ma niewielkie szanse na spełnienie.
Ja nie mogę postępować według własnych zasad, bo jakiejś dziewczynie sprawiło by to żal?
Tyle, że Ty swoimi zasadami karasz ją za to co było zanim Cię poznała.
To jakbyś Ty to rozegrał jakbyś miał takie poglądy i zasady jak ja?
Przede wszystkim przemyślałbym czy te zasady mają sens. Bo moim zdaniem nie mają. Jak już wcześniej napisałem wykreowałeś sobie jakąś wizję pięknego romantycznego świata. A świat taki nie jest. Im dłużej będziesz czekał tym trudniej będzie Ci spełnić Twoje oczekiwanie. Ba. Uważam, że już teraz graniczy to wręcz z cudem ponieważ te zasady są strasznie nieżyciowe i dla mnie są... conajmniej dziwne i totalnie niezrozumiałe. Piszesz, że nie przekreślałbyś takiej osoby, bo mógłbyś zostąć kolegą/przyjecielem. A ja Ci gwaratnuję, że 99,9% takich kobiet nie będzie chciało mieć z Tobą nic wspólnego, bo oceniasz ludzi po tym co było bez względu na kontekst. Liczy się tylko, że był seks. I nie ma znaczenia, czy przygodny, czy w długim i poważnym związku. A co jakbyś np. spotkał młodą wdowę? Nie szanowała się? Była w długim związku, świetna kobieta, uczynna, seksowna, wygadana. Ale jej mąż zginął. One nie chce być sama. Też ją skreślasz bo na Ciebie nie czekała? Bo nie jest nieskazitelna i niewinna? Wybacz, ale ja totalnie tego nie rozumiem. I nie napisałem ani jednego słowa złośliwie. Takie jest moje zdanie na ten temat, jako praktyka. Nie masz wielkich szans na związek. Szansa na granicy cudu.
PS. Dla mnie jak ktoś wcześniej uprawiał dużo seksu, a potem nagle stwierdza, że do ślubu nie to jest to raczej dość dziwne. Ale cóż. To moje zdanie. Jeśli jednak ktoś od razu na początku nowemu partnerowi o tym mówi to jest ok, jeśli jednak nie i robi to po czasie to jest to niewporządku.