Elya, powiedz sama sobie po co Ci związek z osobą, którą podejrzewasz o zaburzenie i której zachowanie Cię rani. Ciekawe jak dotknęło Cię słowo "po cholerę" ,a dajesz się sterować chłopakowi? Nie piszę by Cię urazić, ale by dać Ci do myślenia. Ton nie ma nic na rzeczy. Jesteś jedyną osobą znającą wszystkie odpowiedzi. Dokop się do nich. Nie zawsze otrzymasz poklepywanie po ramieniu i słowa, które chcesz usłyszeć. Co nie znaczy, że ktoś chce Ci dowalić. Sama sobie odpowiedz - " po cholerę z nim jestem. Co on mi daje, jak okazuje swoje uczucia. Czy to na pewno uczucia wobec mnie, a nie jego chore ego" . To nie mi są potrzebne odpowiedzi, ale Tobie. Ty dokonujesz wyboru, Ty będziesz płaciła za swoje wybory.
457 2017-01-03 17:37:34 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-03 17:49:33)
apologises, sterowac mu się nie daję - bo jest moim EX, chce wiedzieć czy spotykałam się z narcyzem, borderem, egoistą czy moze on jest w porządku czy to "mi sie coś wydaje". A słowo "po cholerę" przywołało mi wspomnienia z moja niezrównoważona matką, pozbawiona empatii i manipulującą, która zrobiła mi wiele krzywdy w życiu.
I nie, nie pozwolę aby ktos mnie zahukał, był agresywny, zbyt dlugo rodzinka wykrzywiała mój zdrowy osąd sytuacji, rozzuchwalając zło i blokując moja możliwość bronienia się i przeciwstawiania zaburzonym krzywdzicielom.
Znasz Elya syndrom ddd? Pozostałość po wychowywaniu przez niezrównoważoną matkę. Z łatwością znajdziesz na necie, przyjrzyj się dlaczego pociągnęło Cię w stronę exa. Myślę, że jedno z drugim ładnie się łączy. Są też całkiem niezłe książki, opracowania w tym temacie. Przejmujemy wiele cech naszych rodziców. Nawet jeśli tego nie chcemy, a to dalej z automatu komplikuje nasze relacje z innymi ludźmi. Przyjrzyj się swojemu ddd, z łatwością rozpoznasz i ominiesz zaburzonych facetów. Myślę, że to samo powie Ci psycholog, gdybyś kiedyś do któregoś zawitała. By było jasne, psycholodzy są dla ludzi, nie mam tutaj niczego złego na myśli o Tobie, sam mam za sobą całkiem niezły sajgon. I podobnie jak Ty rodziców sobie nie wybierałem. Na to nie mamy wpływu, wpływ mamy na to, co z tą przeszłością zrobimy.
459 2017-01-03 19:21:07 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-04 00:34:43)
.
jaka jest zasadnicza róznica między borderem a narcyzem?
Mój były:
- po odwołanym przeze mnie spotkaniu odpisał mi szybko :"OK" i nie odzywał sie kilka dni. Nie zadzwonił jak zawsze, aby umówić sie na spotkanie w tygodniu. Gdy ja zadzwoniłam i zapytałam czemu nie spotkalismy się wczoraj, powiedział, że czeka, aż ja go poproszę o spotkanie, po tym jak go potraktowałam odwołując poprzednie. Zignorował tez mojego sms z tym samym zapytaniem 2 dni wczesniej.
- gdy przyszłam do niego do domu porozmawiać osobiście, nie przez telefon to postawił warunek, że albo idziemy w miejsce, które było 5 km od nas, albo nie będzie ze mna rozmawiał. Co uznałam za dziecinne i wyrachowane zachowanie. Jak można nie porozmawiac z kobietą, która stoi przed nim tu i teraz. (?)
-miałam wrażenie, że on decyduje sie podtrzymywac związek tylko z taka kobietą, w której widzi uwielbienie dla niego, ciągle się usmiecha, lekka oznaka odrzucenia wywoływała w nim złośliwość i mściwe zerwanie kontaktu ( znam jego historię z poprzednich związków).-nie odzywał się przez 2 tygodnie a na Wigilię wysłał mi sms z życzeniami, mimo iż go zignorowałam, w Sylwestra równiez przysłał sms( zyczył mi "faceta, który da mi miłośc bo jestem wyjatkowa kobietą" i takie podobne czułe teksty), odpowiedziałam ale on już zignorował moją odpowiedz-moja odp nie była w takim romantycznym nastroju, także moje pytanie czy dotarło do niego, że juz nie jestesmy razem zupełnie zignorował.
Elya, narcyza charakteryzuje poczucie wyższości, potrzeba podziwu oraz brak empatii. Wierzy, że jest kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym, ale cechy tej nie przypisuje innym ludziom.
Wymaga od swojego otoczenia przesadnego podziwu i bez skrupułów przejmuję przewagę nad innymi ludźmi, by osiągać swój cel działania. Skupia się na abstrakcyjnych, często wyidealizowanych celach. Najważniejsza okazuje się potrzeba eksponowania własnej postaci, a tego doświadcza spotykając się z uznaniem i pochwałami ze strony ważnych osób.
Nie dostrzega przy tym potrzeb i uczuć najbliższych sobie osób. Potrafi jednak zazdrościć, o ile uzna, że ma czego i jest przekonany, że większość ludzi zazdrości jemu samemu.
Borderline to tymczasem zaburzenie charakteryzujące się ogromnym lękiem przed odrzuceniem i działaniami, których celem jest uniknięcie tego odrzucenia. Bojąc się porzucenia całkowicie się izolują, trzymając wszystkich na dystans, albo wręcz odwrotnie, błagalnie wręcz dążą do utrzymania stałej bliskości z innymi ludźmi.
Relacje z innymi są dla nich najtrudniejsze, przerzucają się, i to dość szybko, od błagania do gróźb. Inni są albo fantastyczni albo kompletnie do niczego. Innym trudno te stany znieść, ale im samym ze sobą jest jeszcze trudniej.
Borderline często współwystępuje z narcystycznym zaburzeniem osobowości u jednej osoby.
Barbaro, masz swoje plany - rozumiem, ale żeby cokolwiek zacząć musisz się z nim rozwieść inaczej on zawsze będzie do Ciebie wracał, gdziekolwiek będziesz, ponieważ nadal będzie Twoim mężem.
Żyjesz z nadzieją, że on wróci do Polski, może i tak będzie, ale, co w przypadku kiedy w Polsce jednak jemu nie wyjdzie - wróci do Ciebie, jako mąż?
Musisz się też liczyć z tym, że dopóki nie znajdzie sobie innej ofiary będzie bombardowanie smsami, telefonami, składanie niechcianych wizyt.
Pozostając jego żoną zawsze będziesz czuła strach.
ósemko-dziekuje za kazde slowa.Rozwod juz jest złozony.Mamy rok separacji,tak jest w De.ten termin mija w marcu.Marwie sie jednak,ze poddam sie poniewaz czuje sie bardzo uzalezniona emocnonalnie od meza.Ma cholerny na mnie wplyw,taki wplyw ktorego bardzo sie boej choc zdaje sobie z niego sprawe.Mimo to zawsze udawalo mu sie manipulowac mna,z jego pokory w moment wzbudzil we mnie poczucie winy.I tego boje sie najbardziej.Zwyczajnie nie ufam sobie.I wciaz mysle jak sobie pomoc/
Elya, u kobiet częściej można mówić o borderline niż o narcyzmie. Narcyzm jest domeną mężczyzn, kobiety stanowią procentową mniejszość. Sporo cech zachowań jest wspólnych i dużo łatwiej separować się ogólnie od toksyków, niż macić głowę szczegółami diagnostycznymi.
Życie z toksykami zostawia piętno. Mało kto wychodzi z tego bez urazów. Te urazy to właśnie ddd - dorosłe dziecko rodziny dysfunkcyjnej. Cechy ddd wychodzą głównie, gdy wchodzisz w relacje z ludźmi, a już szczególnie w związki. Może stąd Twoje pytanie o byłego, jakbyś szukała i swojej winy? Nie myśl w taki sposób, raczej w ddd szukaj jak polepszyć swe relacje, umiejętność współpracy z innymi, byś żyła bez strachu, np spotkania kolejnego zaburzonego. Poczucie winy, braku bywa pataliżujące.
Nie traktuj też ddd jako jakiejś wady, czegoś złego. To zaledwie problem, jeden z wielu w życiu do przebrnięcia.
464 2017-01-03 22:03:07 Ostatnio edytowany przez ósemka (2017-01-03 22:06:29)
Barbaro, jeśli zdecydowałaś się na separację/rozwód, to dobrze ale wiedz, że czeka Cię jazda po emocjach, osaczanie, wzbudzanie poczucia winy i stalking.
Potrzebujesz sporej siły, żeby zmierzyć się z poczuciem ogromnej krzywdy oraz ze świadomością, że byłaś tak bardzo oszukaną. Ważne, abyś nie przenosiła pretensji za doznane zło na siebie. To nie Twoja wina, że stałaś się ofiarą, ale Twoja odpowiedzialność w tym, aby nie dopuścić do tego ponownie.
Jeśli ciągle będziesz wybaczać, a po chwilowej pozorowanej poprawie, on wraca do tych samych krzywdzących Cię zachowań, oznacza to marnowanie Twojej dobrej woli, czasu, wysiłku, emocji i nadużywanie Twojego zaufania. Taka sytuacja nie może trwać długo, ponieważ jest ona ogromnie wyniszczająca. Sama się o tym przekonałaś.
Narcyz czy psychopata niestety się nie zmienia, za to jest bardzo sprawny w pozorowaniu zmian. Twoja intuicja bije na alarm, ale Ty zamiast jej posłuchać, dajesz się nabrać kolejny raz. Wiesz dlaczego? dlatego, że unikasz prawdy i chcesz znaleźć racjonalne uzasadnienie dla trwania w nałogu. Tak jesteś od niego uzależniona i to coraz mocniej Cię wyniszcza a on kwitnie, bo im bardziej Ty dostajesz kręćka, tym bardziej on jest panem sytuacji i tym silniejszą rozpościera nad Tobą kontrolę.
Przerwij to! bo będziesz się tak kręcić w kółko, aż zwariujesz.
Elya, u kobiet częściej można mówić o borderline niż o narcyzmie. Narcyzm jest domeną mężczyzn, kobiety stanowią procentową mniejszość. Sporo cech zachowań jest wspólnych i dużo łatwiej separować się ogólnie od toksyków, niż macić głowę szczegółami diagnostycznymi.
Życie z toksykami zostawia piętno. Mało kto wychodzi z tego bez urazów. Te urazy to właśnie ddd - dorosłe dziecko rodziny dysfunkcyjnej. Cechy ddd wychodzą głównie, gdy wchodzisz w relacje z ludźmi, a już szczególnie w związki. Może stąd Twoje pytanie o byłego, jakbyś szukała i swojej winy? Nie myśl w taki sposób, raczej w ddd szukaj jak polepszyć swe relacje, umiejętność współpracy z innymi, byś żyła bez strachu, np spotkania kolejnego zaburzonego. Poczucie winy, braku bywa pataliżujące.
Nie traktuj też ddd jako jakiejś wady, czegoś złego. To zaledwie problem, jeden z wielu w życiu do przebrnięcia.
A ja wręcz odwrotnie - spotykałam same kobiety narcystyczne. I to nie o tendencjach ale silnie zaburzone. Co do trzech jestem pewna. A faceta właśnie podejrzewam o border. Będąc w związku ja nie miałam ze sobą żadnych problemów. Po prostu zauwazyłam u niego dziwne zachowania, głównie 3 razy fochy - w ciągu niespełna 2 lat. Masz rację, nieważne czy i jakie ma zaburzenie, jesli ktos postępuje tak, ze czuję dyskomfort to po co byc w związku z nim. Tylko kazdy normalny człowiek nie trzaska drzwiami przed nosem komus, z kim był prawie dwa lata, jeśli się okaże, że on ma cos w rodzaju lęku przed odrzuceniem to czy odejsc czy próbowac go wspierać? Teraz przeczytałam cały wątek i on nie jest narcyzem. Czy to jest do wyprostowania? Na border sie nie znam.
Nie spierajmy się , bo zasadniczo tylko psychiatra postawi diagnozę takiemu no i sam faceta nie znam. Szanse są bardzo niewielkie, znam wiele przykładów zdrowienia zaburzonych, ale nie znam żadnego przypadku wyleczenia. Coś zawsze zostaje. To nie grypa. Możesz zresztą poczytać na pogranicza.pl . Nawet popytać. Pisze dziewczyna z zaburzeniem, swoją drogą całkiem poukładana, po terapiach, po zmianach, ale nadal zaburzona. Zaburzenie zostaje na całe życie.
psychofagi różneja masci nie zdrowieja
takie sa fakty
V, nie da się ich wyleczyć by byli w stu procentach zdrowi, to na pewno, a bardzo niewielu podejmuje się leczenia. Mamy choćby uświadomionego przemocowca Amethis tutaj. Sam znam co najmniej dziesięciu, którzy ze stwierdzonymi zaburzeniami żyją i oni, ich rodziny mają się dobrze, sam mam żonę zaburzoną i jest ok. Słowo nigdy nie istnieje, ale też nie powinno być wytrychem do pchania się w związki z zaburzonymi, a i występowanie w roli "ja kocham, ja go wyleczę" mija się z celem. Tylko nieliczni zaburzeni zdrowieją, takie są fakty.
Dziekuje bardzo za edukacyjne słowa.Potrzebuje uswiadomienia mnie i wyzbycia wszelkich nadzieji poniewaz zdaje sopbie sprawe z tego jak destrukcynie na mnie to wszystko wplywa.Najgorsze jest to uzaleznienie i panowanie jego nademna.Zebym umiala to zmienic,temu sie sprzeciwiac jego manipulcja i pokusom.Trzymam sie ale jednoczesnie licze sie z tym ze nadejdzie moment ze mnie zlamie.jak temu zaradzic?chyba tylko terapia a nie jest to u mnie mozliwe ![]()
Barbaro, tak na zdrowy rozum, nie da się manipulować, wpływać, panować nad kimś, kto na to nie pozwala. Na pewnym etapie smsy, telefony wzbudzają tylko złość, że pamięć telefonu zajmują. Spójrz jak ten człowieczek panicznie boi się stracić wpływ na Ciebie. On bez Ciebie jest nikim. Jego pewność spada na pysk. Być może nauczysz się bez emocji odpisać "nie żal ci kasy i czasu? Ciebie już nie ma" i równie spokojnie wyłączyć fona na tydzień.
To sobie nadajesz znaczenie jego mocy. Bez Twojej zgody nie może nic.
471 2017-01-04 15:03:07 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-04 18:03:29)
Apologises, nie będę wysyłała kogos do psychiatry, bo ma fochy, przeciez. Ale nie znam sie na objawach borderline, dlatego pytałam czy to się kwalifikuje do objawów czy takie zachowania sa normą tylko faceta... oniesmielam? Nie spotkałam sie wczesniej z tym, aby facet miał takie fochy. Czy kazde fochy musza świadczyc o zaburzeniu? Apologises, w sumie dobrze piszesz i widzę, że starasz sie doradzić ale nie mówisz nic konkretnie, a masz żonę borderline, tak? Czy ona miała takie objawy zanim się pobraliście? Czy ktos z osób tutaj zaglądających a mających do czynienia z tego typu zaburzeniem u partnera może napisac coś o pierwszych sygnałach niepokojących, jakie zauwazyli u takich osób? Co do roli "kocham i go wylecze" to mnie to nie dotyczy. Lubię wyciągac wnioski na przyszłość.
P.s. Lilka-15 bardzo dobrze pisze. Dobrze poradziła Tuli. Tulę się fajnie czytało na poczatku, ale potem było bardzo mocno widoczne, ze była uzależniona od byłego. Miała dużo żalu. Dobrze jej Lilka poradziła.
Poruszyłaś Elya parę tematów. Po kolei. Obiegowa opinia o borderach mówi, że zaburzenie poznaje się po ofiarach bordera, że borderline to worek do którego wkłada się osoby trudne, że cechy bordera uchodzą w tłumie i osoby te są zwyczajnie ciekawe lub tzw trudne w obyciu. Tak naprawdę z bodajże siedmiu kryteriów diagnostycznych ( są dwie klasyfikacje europejska i amerykańska, nieco się różnią) , wystarcza mieć trzy i po wizycie u psychiatry w papierach wpisane zaburzenie. Psycholodzy nie są upoważnieni do wystawiania diagnoz z prostej przyczyny. Nie uczą u nas ich tego i nieliczni mają praktykę w takim kierunku. Pseudo diagnozę możemy i my wystawić. Ja wolę mówić o moim przekonaniu, jest uczciwiej. Choć pierwszą diagnozę żony postawiło forum (akurat nie to) i była celna.
Z tych kryteriów nie trzeba mieć wszystkiego, dlatego borderem będzie i dziewczyna z zaburzeniami odżywiania (np bulimia z otoczką) i facet zdradzający żonę ( oczywiście jego wszystkie zachowania muszą spełniać kryteria) . W borderline jednym z kryteriów jest agresja, innym brak "ja" . Te dwa są powodem zachowań skrajnych od wmawiania poczucia winy, przez wymuszanie do przemocy fizycznej i psychicznej. Zbyt łatwo pomylić z narcyzmem. Dlatego dla nas laików wg najrozsądniej mówić o psychofagu.
Sporo ludzi ,całkiem zdrowych, traci opanowanie. Często ofiary przemocy, zaburzeńców i uzyskują łatkę świra. Bez poznania człowieka i jego historii trudno mówić cokolwiek.
Pytałaś o moją żonę. Na początku część jej zachowań wziąłem za ciężki charakter, szybko zacząłem szukać czy ze mną coś nie tak. Obydwoje z trudnych domów to łatwo w pułapkę trafić. Równie szybko wpadłem , na zasadzie ucieczki, w pracoholizm i alkoholizm. Z alkoholu jakoś łatwiej wyszedłem ,ok 5 lat picia. Praca nad sobą pozwoliła dostrzec, że to nie we mnie tkwi błąd, podwójne życie żony dopełniło reszty.
473 2017-01-04 16:37:07 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-04 17:39:55)
U ex agresji czynnej brak. Raczej po prostu jest niedojrzały. Napisz, proszę coś bliżej na temat tego braku "ja"? Na czym to polega?
I jest jeszcze jedno pytanie - jest bardzo ważne dla mnie. Dotyczy mojej osobistej sytuacji.Niezwiązane z ex. Czy borderline stosuje tech. gasnacego płomienia czy narcyz? Czy wiadomo Ci coś na temat skutków stosowania tego u ofiary? Co grozi osobie, ktorej postrzeganie rzeczywistosci było podwazane, chodzi o ciagłe wypaczanie jej odczuc wzgledem wyrzadzanej krzywdy, nawet po latach samo wspomnienie o tym co robil krzywdzacy powoduje reakcje obronne u krzywdzacego w postaci napasci słownej, wyparcia i robienia wariata z ofiary.
Bardzo trudno mi znaleźć kogoś ( takiego jak ja), kto miał az takiego pecha i był tak wyeksploatowany przez psychofaga. ( oczywiście nie szukam takiego kogos, zeby wspólnie wylewac żale ale dla samej świadomości, że ktoś mnie rozumie bo przeszedł przez to samo i jak sobie radzi).
apologises-zgadzam się z Toba.Faktycznie masz racje,bez mojego przyzwolenia żadnego wpływu nademną by nie miał.Chyba faktycznie nadałam temu zbyt wielką moc i wielki rozmiar.Uczepiłam się tego a być może wyolbrzymiam.Siłe ma i władze ale na ile,jak długo to zależy odemnie choc nie jest łatwo.Bardzo chcialabym by czas gdy nie bede reagować na jego zaczepki nastąpił bardzo szybko.Puki co rozpacz i bezsilność.Można by rzecz gryze ściany
w życiu bym nie uwierzyła, że wpadne w coś takiego ![]()
475 2017-01-04 18:20:08 Ostatnio edytowany przez apologises (2017-01-04 18:22:23)
Wieczorem poszukam odpowiedzi na Twoje pytania.
Agresję przyjmuje się często jako fizyczną, czynną. Przecież agresji jest wiele rodzajów, skierowane na kogoś, na siebie, czynna bierna pozostanie agresją. Mało mówi się o autoagresji.
Basia na to czas i trening potrzebny. Dasz radę, bo nie jesteś wyjątkiem, ani tym bardziej gorsza od innych. Dasz radę.
Dać rade dam.w Końcu dam tylko ogromnie niepokoję się z jaką psychiką wyjde z tego i ile to potrwa.Ile jeszcze poniose uszczerbków,na ile mnie to zmieni.
Basiu, na tyle, na ile sobie pozwolisz.
Dawanie drugiej szansy jest piękne, dawanie kolejnych - głupie.
Czy Ty do niego jeszcze coś czujesz - kochasz go? Masz nadzieję, że on się zmieni, że wam razem jeszcze może się ułożyć?
Czy fakt, że Cie zdradził był decydującym, że złożyłaś pozew o rozwód, czy może on to zrobił?
Co jest, że Ty go się tak boisz?
U ex agresji czynnej brak. Raczej po prostu jest niedojrzały. Napisz, proszę coś bliżej na temat tego braku "ja"? Na czym to polega?
I jest jeszcze jedno pytanie - jest bardzo ważne dla mnie. Dotyczy mojej osobistej sytuacji.Niezwiązane z ex. Czy borderline stosuje tech. gasnacego płomienia czy narcyz? Czy wiadomo Ci coś na temat skutków stosowania tego u ofiary? Co grozi osobie, ktorej postrzeganie rzeczywistosci było podwazane, chodzi o ciagłe wypaczanie jej odczuc wzgledem wyrzadzanej krzywdy, nawet po latach samo wspomnienie o tym co robil krzywdzacy powoduje reakcje obronne u krzywdzacego w postaci napasci słownej, wyparcia i robienia wariata z ofiary.
Bardzo trudno mi znaleźć kogoś ( takiego jak ja), kto miał az takiego pecha i był tak wyeksploatowany przez psychofaga. ( oczywiście nie szukam takiego kogos, zeby wspólnie wylewac żale ale dla samej świadomości, że ktoś mnie rozumie bo przeszedł przez to samo i jak sobie radzi).
Elya, nie czytałam już dalej tego wątku, a teraz tylko pobieżnie jakieś bieżące wpisy, ale dla Twojej wiadomości border i narcyz to zaburzenia osobowości. Obie zaburzone osobowości zawsze odwrócą kota ogonem, zawsze z ciebie zrobią idiotę i nienormalnego, zawsze wyprą się manipulacji, jazd, egoizmu, zmienności nastrojów, ciągłej huśtawki emocji. To wszystko - to Ty
.
Jak tylko odetniesz się od osób z zaburzeniami osobowości (tego nie da się naprawić żadną terapią, ew. modelować ich postrzeganie, reakcje emocjonalne, ale i tak zawsze będzie to ktoś, kto nie ma ręki, a wyuczono go jak to jest się "czuć" z nią i funkcjonować), to od razu odżyjesz, wraca Ci mózg i myślisz sobie: o ja cie perdzielu, z kim ja żyłam, przecież to świr był
.
Jedyna trauma jest taka, że jeśli kochałaś, to trudno jest potem żyć, kiedy odeszło się z przymusu (aby ratować siebie). Długo się jeszcze kocha taką osobę, jest duży żal, że nie wyszło, wspomina się fajne chwile (bo jest ich cała masa, zaburzeńcy to jedni z bardziej inteligentniejszych osób, życie z nimi jest naprawdę ciekawe i nietuzinkowe), potem trzeba to zaakceptować, nauczyć się żyć, a potem czas robi swoje. Po kilkunastu miesiącach/latach jest się kompletnie czystym i można już wchodzić w kolejny związek. Z reguły, po doświadczeniach z zaburzeńcami, już ma się radar i odsiewa od razu takich gagatków. Bo! Jeśli miałaś siłę odejść z tak zaburzonego świata, to znaczy, że jesteś zdrowa i silna, tylko raz zostałaś zwabiona przez niewłaściwą dla siebie osobę - mała pomyłeczka
.
Boje sie siebie najbardziej i swojej uleglosci,poddawaniu sie manipulacji wplywu jaki mozna miec nademna.konkretnie jaki maz ma na mnie.Wzbudzania we mnie poczucia winy,obracanie kota ogonem ze czasami watpie we wlasna poczytalnosc.Rozwod zlozylam tutaj w De a zdroady,mase zdrad byly w polsce.Tutaj juz tez.Potrafil zdardzic i tam wzbudzic poczucie winy ze to ja staralam sie o jego powrot.To chore.Jest tez bardzo msciwy i doznalam tego jak sadownie o moje mieszkanie sie staral,potal do sadu o pieniadze i jego rodzina zeznawala nieprawde.Boje sie glownie jego wplywu na mnie i za kazdym razem mu sie to udaje.Kiedykolwiek nie zechce
ja tylko przypomne ze nie ma obowiązku dawania drugiej szansy - w wiekszosci przypadków nawet sie nie powinno
Elya, nie czytałam już dalej tego wątku, a teraz tylko pobieżnie jakieś bieżące wpisy, ale dla Twojej wiadomości border i narcyz to zaburzenia osobowości. Obie zaburzone osobowości zawsze odwrócą kota ogonem, zawsze z ciebie zrobią idiotę i nienormalnego, zawsze wyprą się manipulacji, jazd, egoizmu, zmienności nastrojów, ciągłej huśtawki emocji. To wszystko - to Ty
.
Jak tylko odetniesz się od osób z zaburzeniami osobowości (tego nie da się naprawić żadną terapią, ew. modelować ich postrzeganie, reakcje emocjonalne, ale i tak zawsze będzie to ktoś, kto nie ma ręki, a wyuczono go jak to jest się "czuć" z nią i funkcjonować), to od razu odżyjesz, wraca Ci mózg i myślisz sobie: o ja cie perdzielu, z kim ja żyłam, przecież to świr był
.
Jedyna trauma jest taka, że jeśli kochałaś, to trudno jest potem żyć, kiedy odeszło się z przymusu (aby ratować siebie). Długo się jeszcze kocha taką osobę, jest duży żal, że nie wyszło, wspomina się fajne chwile (bo jest ich cała masa, zaburzeńcy to jedni z bardziej inteligentniejszych osób, życie z nimi jest naprawdę ciekawe i nietuzinkowe), potem trzeba to zaakceptować, nauczyć się żyć, a potem czas robi swoje. Po kilkunastu miesiącach/latach jest się kompletnie czystym i można już wchodzić w kolejny związek. Z reguły, po doświadczeniach z zaburzeńcami, już ma się radar i odsiewa od razu takich gagatków. Bo! Jeśli miałaś siłę odejść z tak zaburzonego świata, to znaczy, że jesteś zdrowa i silna, tylko raz zostałaś zwabiona przez niewłaściwą dla siebie osobę - mała pomyłeczka
.
Gorzej sie odciąć jak narcyzem jest matka i siostra. Zresztą ciotka-siostra matki też ma takie zapędy. W ogóle mam wrażenie, że rodzeństwo mojej matki całe jest zaburzone w ten sam sposób. Więc coś im musiało ten narcyzm zrobić. Wszyscy podobni do siebie z wyglądu nawet są, jak bliźniaki. A ja nawet fizycznie do nich podobna nie jestem.
Exem sobie głowy nie zawracam. On był po prostu egoistą. Jak sięgam pamięcią to nigdy nie miałam partnera narcyza ani borderline.
482 2017-01-29 00:39:05 Ostatnio edytowany przez eugenika (2017-01-29 00:45:10)
Dziewczyny, Ósemko długo mnie tu nie było, ale teraz postanowiłam wrócić na chwilę, by opowiedzieć wam o pewnym zdarzeniu, które dla mnie nie ma żadnego znaczenia, ale cały ten wątek Starość z narcyzem traktuje jako taki troszkę rodzaj poradnika dla osób tkwiacych w zwiazkach z narcyzami i nie tylko, więc chce opisać do czego może posunąć się narcyz. Ósemko, ten "moj" w połowie stycznia tego roku zadzwonił do mnie kilka razy- nie odebrałam. Po kilku dniach znowu zadzwonił i tym razem odebrałam. Opowiadał mi o swoich zagranicznych wojazach, na których to spędził prawie pół roku i pytał co u mnie itd. Spytał czy się spotkamy i że koniecznie musimy. Dla osób mniej wtajemniczonych informacja-nie widziałam tego faceta już że dwa lata a on dzwoni do mnie co kilka miesięcy i nagle znika. To tak wygląda jakby nasycil się informacjami na temat tego, co się że mną dzieje i skoro już wie, to znika proponuj\c przed zniknięciem spotkanie, na które ja się nie zgadzam. Zastanawiam się ile jeszcze lat on będzie tak do mnie wydzwanial i o co tak naprawdę mu chodzi? Czy to jest już stalking?
Ósemko, czy jesteś zaskoczona?
Nie ma starości z narcyzem i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Nie ma. Sama jestem zamieszana w coś takiego i mam to głębokie przekonanie że tak jest. Mam złożoną sytuację z tego powodu że szantażuje mnie finansowo - wspólny kredyt którego nie płaci a bank odmówił rozdzielenia kredytu na dwa osobne. Zaciągam pożyczki na ratę i teraz powiedziałam stop niech mnie zlicytują bo na koniec zostanę sama z kredytami a on dostanie za darmo pół domu. Wiem że to rozwiązanie jest tragiczne ale może ktoś mi coś podpowie? Na dodatek mój powiedzmy że mąż zabawia się zdrowym odżywianiem, kształtowaniem osobowości, mistycyzmem, uzdrawianiem i chyba jest opętany. Wraca z pracy kładzie się ze słuchawkami na łóżku i tak leży od piątku do poniedziałku. Zmienia pozycje, wzdłuż w poprzek łóżka, tańczy sam ze sobą, skacze na skakance. Ja po pracy rozmawiam z dziećmi, sprzątam , piorę, prasuję i robię dodatkowe zlecenia. Jestem szantażowana bo odmówiłam zakończenia zleceń męża. Robiłam je wcześniej pomimo tego że niósł moją ofertę i zaniósł swoją tańszą. Godziłam się na to bo mieliśmy kłopoty finansowe i on z tych pieniędzy płacił też rachunki. Teraz przestał i ja przestałam robić. Święta spędziliśmy osobno ja z dziećmi u swojej rodziny on u swojej, obiecał płacić rachunki, oddał kluczyki do samochodu. Minął niecały miesiąc sytuacja się powtarza. Nie ma siły na psychopatę, trzeba się uwolnić. Tylko muszę jeszcze wiedzieć jak, żeby mnie to nie kosztowało utratę wszystkiego co mam. Co zrobić z dużym domem obciążonym hipoteką? trudno sprzedać.
Dziewczyny, Ósemko długo mnie tu nie było, ale teraz postanowiłam wrócić na chwilę, by opowiedzieć wam o pewnym zdarzeniu, które dla mnie nie ma żadnego znaczenia, ale cały ten wątek Starość z narcyzem traktuje jako taki troszkę rodzaj poradnika dla osób tkwiacych w zwiazkach z narcyzami i nie tylko, więc chce opisać do czego może posunąć się narcyz. Ósemko, ten "moj" w połowie stycznia tego roku zadzwonił do mnie kilka razy- nie odebrałam. Po kilku dniach znowu zadzwonił i tym razem odebrałam. Opowiadał mi o swoich zagranicznych wojazach, na których to spędził prawie pół roku i pytał co u mnie itd. Spytał czy się spotkamy i że koniecznie musimy. Dla osób mniej wtajemniczonych informacja-nie widziałam tego faceta już że dwa lata a on dzwoni do mnie co kilka miesięcy i nagle znika. To tak wygląda jakby nasycil się informacjami na temat tego, co się że mną dzieje i skoro już wie, to znika proponuj\c przed zniknięciem spotkanie, na które ja się nie zgadzam. Zastanawiam się ile jeszcze lat on będzie tak do mnie wydzwanial i o co tak naprawdę mu chodzi? Czy to jest już stalking?
Ósemko, czy jesteś zaskoczona?
Cześć Eugenika, może i stalking, ale w białych rękawiczkach. więc jeśli tylko dzwoni, co klika miesięcy, nic takiemu nie udowodnisz - można zablokować numer, ale w przypadku takich typów okazuje się to nieskuteczne.
Kiedy przestanie? Jak nie będzie miał siły utrzymać telefonu w ręku:)
Jeśli z tej relacji już się emocjonalnie uwolniłaś, powinnaś sobie poradzić.
Myślę, że możesz się mylić twierdząc, że nasycił się informacjami i siedzi sobie zadowolony, że u Ciebie wszystko w porządku. Jeśli poznałaś go dobrze, wiesz, że to wielki egoista, który myśli tylko i wyłącznie o sobie, więc wszystkie jego działania podyktowane są jego własnym interesem.
Dlatego podejrzewam, że on rzeczywiście liczy na spotkanie z Tobą i dzwoni nie wtedy, kiedy jest jemu tak dobrze, może być wręcz na odwrót.
Zapewne kojarzysz mu się z dobrym okresem w jego życiu i w momentach trudnych, powraca myślami do Ciebie. Dzwoni, upewniając się czy aby miałby jakieś szanse na powrót do tego, co było mu znane i tak wspaniałe a przede wszystkim wygodne dla niego.
Zawsze podbudowałoby to jego zachwiane ego.
Wiadomo, że czas każdemu leci w równym stopniu.. zaciera złe wspomnienia, zaczynamy pamiętać te dobre chwile - on właśnie może na to liczyć. Może też okazać się, że jesteś zranioną "zwierzyną", więc i polowanie na taką będzie łatwiejsze.
Cokolwiek nim kieruje, bądź dzielną dziewczyną i nie wracaj do tego syfu ani w myślach, ani w czynach - nie warto!
Życzę Ci powodzenia i tylko mądrych decyzji.
485 2017-01-29 20:33:37 Ostatnio edytowany przez eugenika (2017-01-29 20:36:43)
Ósemko, miło że napisałaś.
Oczywiście, że uwolniłam się od tego człowieka i to pod każdym względem. Nie ma takiej możliwości, bym chciała do niego wrocic albo chociaż spotkać się z nim. Za bardzo boję się chorób, a przecież wirus hpv może uaktywnic się nawet po wielu latach u kobiety, więc zanim na dobre uspokoję się, że niczego od niego nie złapałam, minąć musi jeszcze kilka lat. Nie będę igrala z własnym losem i to dla kogoś takiego-nie ma takiej opcji.
Tak naprawdę to napisałam głównie dlatego, byś mogła jeszcze raz zweryfikować sobie czy pisałyśmy o tym samym facecie, czy jednak o innym-dlatego wspomniałam, że przez ostatnie miesiące on bardzo dużo podróżował po świecie ( pochwalił się gdzie był itd.)jeśli to ten sam, to będziesz mogła zorientować się czy ten twój znajomy też dużo podróżował, czy nie.
On powiedział, że poza granicami kraju spędził prawie pół roku.
Zaglądam czasem na forum i muszę przyznać, że udzielasz bardzo dużo mądrych rad, ale zauważyłam też, że forum nie jest już takie aktywne, jak kiedyś.
Chcę wszystkich pozdrowić i życzyć mądrych wyborów i decyzji, bo życie można zmarnować sobie bardzo łatwo i na wiele sposobów.
Trzymajcie się wszyscy.
A do Iwony- no cóż? Musisz przeliczyć sobie zyski i straty, i niestety tacy ludzie nie odczepiaja się tak łatwo od swoich żywicieli. Czasem nawet nożem ciężko jest takiego z siebie zeskrobac. Ale życzę ci, byś znalazła dobre dla siebie rozwiazanie.
Kontaktu z nim już nie mam, jedynie znajomi coś tam napomkną. Wiem, że wybierał się do Dubaju.
Też się trzymaj.
Do Dubaju? Tak, mówił mi o wyjeździe do Dubaju, do Izraela itd. To jeszcze ci coś napiszę- powiedział mi, że tak bardzo przeżył moja przeprowadzkę, że mogłam zrobić coś takiego, że dla odzyskania równowagi psychicznej musiał gdzieś wyjechać i że wrócił i czuje się teraz fantastycznie. Śmiać mi się chciało, gdy tego słuchałam. Spodziewam się, że to nie był jego ostatni telefon do mnie.
Tak więc obie miałyśmy nosa czując przez skórę, że piszemy o tym samym.
Trzymaj się Ósemko.
488 2017-01-30 16:22:56 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-01-30 16:43:48)
Ósemko jak tylko nabrałam podejrzeń, że mój już ex może być narcyzem z cechami jakiegoś innego zaburzenia osobowości to przerzuciłam się na ten wątek.Przeczytałam go dokładnie i tak jakbym "widziała" mojego exa w Waszych wypowiedziach.
Tylko ,że zdążyłam się od niego uzależnić.Też mam problem z zerwaniem kontaktu na amen.Kilka razy już wszystko blokowałam i znowu przychodziła chęć kontaktu i się łamałam.Wiem ,że on na pewno się ze mną kiedyś skontaktuje.Teraz odszedł żeby poszukać sobie innej ale wiem ,że jak mu z nową nie wyjdzie albo się nią rozczaruje to będzie próbował odnowić kontakt.Teraz jest cisza, jestem na razie dzielna i się nie odzywam on też.
Iwona19 mój też miał bzika na punkcie zdrowego odżywiania, medytacji , samorozwoju i paru innych takich rzeczy totalna koncentracja na sobie.
Mam nadzieję ,dziewczyny ,że mnie wesprzecie.
Dla mnie najważniejszy problem to jak się uwolnić od niego emocjonalnie?
Jak pokonać to uzależnienie ?Odciąć się od niego .
Z drugiej strony mam pragnienie ukarania go za to wszystko co mi zrobił.Czuję wściekłość w jego kierunku.
Z drugiej strony współczuję mu takiego życia bo wiem ,że on pragnie miłości ale z drugiej strony zaraz musi zniszczyć osobę, która mu ją okaże.Zauważyłam też,że im bardziej okazuje mu się miłość to on tym bardziej niszczy człowieka i to w bardzo sadystyczny sposób- ma z tego widoczny ubaw.
Wiem jakie deficyty z dzieciństwa powodują we mnie te reakcje, czyli uzależnienie od niego.Uświadomiłam to sobie ale teraz muszę pracować nad tym jak to odwrócić tzn pozbyć się tych moich zachowań.Zapisałam się już na psychoterapię.
Zastanawiam się czy warto też powiedzieć mu o tym ,że jest zaburzony żeby trochę nad sobą pomyślał?Wiem ,że są u niego jakieś momenty przebłysku gdy uświadamia sobie to ,że jest dziwny np. kiedyś bardzo poważnie powiedział mi, że on wie ,że wszystkich niszczy i że nie potrafi kochać- było to na serio jedyny raz kiedy widziałam w nim taki ogromny smutek i żal ale za parę minut był już "sobą".
Ósemko jak tylko nabrałam podejrzeń, że mój już ex może być narcyzem z cechami jakiegoś innego zaburzenia osobowości to przerzuciłam się na ten wątek.Przeczytałam go dokładnie i tak jakbym "widziała" mojego exa w Waszych wypowiedziach.
Tylko ,że zdążyłam się od niego uzależnić.Też mam problem z zerwaniem kontaktu na amen.Kilka razy już wszystko blokowałam i znowu przychodziła chęć kontaktu i się łamałam.Wiem ,że on na pewno się ze mną kiedyś skontaktuje.Teraz odszedł żeby poszukać sobie innej ale wiem ,że jak mu z nową nie wyjdzie albo się nią rozczaruje to będzie próbował odnowić kontakt.Teraz jest cisza, jestem na razie dzielna i się nie odzywam on też.Iwona19 mój też miał bzika na punkcie zdrowego odżywiania, medytacji , samorozwoju i paru innych takich rzeczy totalna koncentracja na sobie.
Mam nadzieję ,dziewczyny ,że mnie wesprzecie.
Dla mnie najważniejszy problem to jak się uwolnić od niego emocjonalnie?
Jak pokonać to uzależnienie ?Odciąć się od niego .
Z drugiej strony mam pragnienie ukarania go za to wszystko co mi zrobił.Czuję wściekłość w jego kierunku.
Z drugiej strony współczuję mu takiego życia bo wiem ,że on pragnie miłości ale z drugiej strony zaraz musi zniszczyć osobę, która mu ją okaże.Zauważyłam też,że im bardziej okazuje mu się miłość to on tym bardziej niszczy człowieka i to w bardzo sadystyczny sposób- ma z tego widoczny ubaw.
Wiem jakie deficyty z dzieciństwa powodują we mnie te reakcje, czyli uzależnienie od niego.Uświadomiłam to sobie ale teraz muszę pracować nad tym jak to odwrócić tzn pozbyć się tych moich zachowań.Zapisałam się już na psychoterapię.
Zastanawiam się czy warto też powiedzieć mu o tym ,że jest zaburzony żeby trochę nad sobą pomyślał?Wiem ,że są u niego jakieś momenty przebłysku gdy uświadamia sobie to ,że jest dziwny np. kiedyś bardzo poważnie powiedział mi, że on wie ,że wszystkich niszczy i że nie potrafi kochać- było to na serio jedyny raz kiedy widziałam w nim taki ogromny smutek i żal ale za parę minut był już "sobą".
Uświadamianie mu czegokolwiek mija sie z sensem. "Mój" toksyk sam mi kiedyś powiedział ,ze jest socjopatą i bardzo ładnie i składnie poparł swoja tezę . Nie zmieniło to jego postępowania , nie dało do myślenia ani go nie uszczęśliwiło. Ot -po prostu jest inteligentny więc wie w czym odbiega od normy ,ale mu to zwisa i powiewa.
A co do łamania się -jak mam doła i nachodzi mnie durnowata chęć odezwania się do gnojka to piszę posta na forum i zawsze mi trochę lżej ![]()
Też tak pomyślałam, że pewnie to nic nie da.To inteligentny człowiek i mógłby jeszcze wykorzystać to przeciwko mnie i grać na moim poczuciu winy i współczuciu.
491 2017-01-30 19:59:52 Ostatnio edytowany przez Damian Parcel (2017-01-30 20:01:07)
Erich Fromm, psychoanalityk, twierdził, że źle postrzegamy istotę Narcyzmu. Według powszechnego mniemania narcyz się bardzo kocha, Fromm twierdził, że Narcyz w rzeczywistości się nienawidzi! Jego przesadne dbanie o siebie, zainteresowanie się wyłącznie sobą jest próbą ucieczki od nienawidzenia siebie, jest to swego rodzaju kamuflaż. Narcyz skoro więc nie jest zdolny do kochania siebie, nie jest również zdolny do pokochania innych. Nie ma w nim miłości ani do siebie, a skoro nie ma w nim miłości nie potrafi szczerym uczuciem obdarować innych istot. Narcyzm jest więc niczym czarna dziura, a nie gwiazda, tak bym to powiedział. Gwiazda daje swą energię, obdarowuje, czarna dziura zasysa, ciągle jej mało, pochłania nie dając.
Mam nadzieję, że pomogłem i pokazałem problem w innym świetle;))
Wanilia, przede wszystkim musisz sama sobie uświadomić problem. Sama sobie. Bo przecież już wiesz, że rozmowy z nim nic nie dają a ciągłe powroty wykańczają.
Czasem może robi wrażenie, jakby się przejmował i dbał, ale gdy bliżej się mu się przyjrzysz, okazuje się, że robi to, by dobrze wypaść we własnych i cudzych oczach- stąd te chwilowe przebłyski, mówienie Ci, ze on pragnie miłości, ale nie może jej dać. I jest to prawdą, dlatego, że najbardziej ze wszystkiego boi się zaangażowania, tego, że mu będzie na kimś zależeć. W momencie gdy Ty dążysz do bliższej relacji, on się wycofuje, traktując to jako zagrożenie dla własnej wolności.
A ponieważ nie potrafi żyć bez wiecznego uwodzenia innych kobiet, często tworzy "długie" toksyczne związki z kobietami – nałogowcami miłości, polegające na ciągłych rozstaniach i powrotach. Bardzo często, kilka jednocześnie, mając zawsze w zanadrzu jakąś Wanilię, do której zapuka a ona go wpuści i będzie szczęśliwa, że takie cudo ją zechciało.
Dlaczego wraca?
Bo czuje się samotny, gdy coś mu nie wyjdzie z kolejną kobietą (a przeważnie nie wychodzi) , zaczyna odczuwać brak kochającej go, czułej i troskliwej partnerki. Ponownie nawiązuje kontakt, jeśli Ty zniechęcona jego wcześniejszym postępowaniem, stawiasz początkowo opór, stajesz się ponownie dla niego wyzwaniem, bo on uwielbia zdobywać. Uwodzi Cię po raz kolejny i kolejny - tak potrafi mamić Cię latami.
Jeśli jakimś cudem zwiąże się z Tobą na dłużej, to nie z miłości ale wygody, po to aby mieć dzieci (bo koledzy już mają), służącą w domu, terapeutkę, kochankę – i z tym mu wygodnie. Coraz mniej się angażuje, coraz częściej wyjeżdża i jest zajęty wyłącznie własnymi sprawami. Swojej wolności broni jak fortecy – nosi przy sobie telefon komórkowy, w komputerze wprowadza hasło, i korzystając z tych narzędzi uwodzi kolejne kobiety. Jeśli go zdemaskujesz reaguje agresją, wpędzając w poczucie winy. Ty przyznajesz mu rację, bo nie potrafisz już odejść. Uzależniasz się od niego, kochasz go, mimo wszystko. Wolisz cierpieć, będąc z nim niż decydować się na przeżycie koszmarnego bólu rozstania. Bo niewątpliwie takim będzie.
Czy takiego partnera szukasz? Czy mając wybór, zgodziłabyś się na takie traktowanie? Czy naprawdę jesteś tak beznadziejna? - zastanów się zanim ponownie do niego wrócisz.
Możesz też czekać, aż zmądrzejesz, albo aż on zrobi coś takiego, czego już nie będziesz w stanie mu wybaczyć. Tylko jeśli to będzie dopiero za 5, 10 lat - nie szkoda Ci czasu?
493 2017-01-31 11:27:34 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-01-31 11:33:21)
Ósemko dziękuję za to co napisałaś.
Nieźle mi już dał popalić.Najgorsze są właśnie te znikania i powroty.Te niszczenie mojej wartości.Te bolesne słowa, wieczna krytyka jak to bolało.
Odkąd się dowiedziałam ,że ma cechy zaburzonej osobowości zaczęły się ze mną dziać dziwne rzeczy- chyba dobre.
Najpierw poczułam ogromny smutek i żal z powodu ,że jest to sytuacja (tzn,jego zaburzenie) , która nigdy się nie zmieni.Żal bo coś jednak straciłam - swoje marzenia.
Poczułam ogromną złość za to jak mną manipulował.Później przyszła pewna ulga, że to koniec.
Ósemko nie chcę tak żyć, wolę być sama.Niech on idzie gdzie pieprz rośnie.
Dziś już dwa smsy ale ich nie przeczytałam- boję się ich znowu mi dokopie w bardzo wyrafinowany sposób.
Czuje ,że to koniec z mojej strony ale trochę nie dowierzam , że tak może być.
Postanowiłam zająć się sobą z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie z psychologiem.Ciekawych rzeczy się o sobie dowiaduje.
Jeśli jednak coś strzeli mi do głowy ,żeby z nim pogadać to zaraz tu napiszę, żebyście mi to wybiły.
Damian dobre jest to porównanie do czarnej zasysającej dziury.
Narcyzm jest więc niczym czarna dziura, a nie gwiazda, tak bym to powiedział. Gwiazda daje swą energię, obdarowuje, czarna dziura zasysa, ciągle jej mało, pochłania nie dając.
Tu się zgadza, już od dawna myślałam o jednej z narcystycznych osób z mojego bliskiego otoczenia, że jest jak czarna dziura.
Wanilia, dobrze, że zrozumiałaś , że z szamba, perfumerii nie zrobisz.
Psycholog zapewne Ci uświadomi, że im szybciej zaakceptujesz fakt, że nawet, kiedy jesteś w związku, nie zaspokoi on Twoich deficytów, nie uwolni przed cierpieniem i nie ochroni przed całym światem, tym szybciej zyskasz wolność i stworzysz normalny związek.
Damian Parcel napisał/a:Narcyzm jest więc niczym czarna dziura, a nie gwiazda, tak bym to powiedział. Gwiazda daje swą energię, obdarowuje, czarna dziura zasysa, ciągle jej mało, pochłania nie dając.
Tu się zgadza, już od dawna myślałam o jednej z narcystycznych osób z mojego bliskiego otoczenia, że jest jak czarna dziura.
![]()
Mimo ,że nie jesteśmy razem to dziś mnie zdołował.Dowiedziałam się, że tak naprawdę to nigdy nie chciał ze mną być bo nie podoba mu sie coś w moim zachowaniu i to sobie uświadomił - przykro mi strasznie ale jakoś to przełknę.I teraz się zastanawiam czy warto mówić mu w takich sytuacjach .,że zrobił mi tym przykrość i mógł tego nie mówić skoro to nie istotne , czy nic nie mówić?
Niestety czasami mam z nim jeszcze kontakt- nie da się tego uniknąć.Co robić jak mi tak dowali?Dlaczego on to robi?
Bo odeszłaś.
Na nich to tak działa, ich się nie porzuca - oni porzucają.
Takie postępowanie dodatkowo wzmacnia w nich poczucie o własnej wyjątkowości.
A skoro Ty się ośmieliłaś to uczynić, to trzeba Ciebie ukarać.
No a jak karać boleśniej niż deprecjonowaniem Twojej wartości ?
Niż poniżaniem, złośliwościami itp. ?
Jeśli zwrócisz mu na to uwagę, to potwierdzisz, że jego strategia działa.
Wobec czego on będzie ją dalej z zapałem stosował ![]()
499 2017-02-09 18:14:07 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-02-09 18:22:30)
Ale to on mnie zostawił.
Niestety ale chyba źle zrobiłam bo powiedziałam mu ,że byłam od niego uzależniona ale sobie to uświadomiłam ,chciałam dać mu do zrozumienia ,że jestem silna i nie ma nade mną już władzy.
Kurcze jakie to bagno.
Faktycznie od takich facetów trzeba wiać .To jest taka dezorientacja ,że człowiek zaczyna wątpić w rzeczywistość.
Mam do Was dziewczyny jeszcze takie pytanie.Jak taki narcyz sprawdza się w przyjaźni ?Czy względem swoich przyjaciół ( płci męskiej) potrafi być lojalny czy im też robi świństwa.Czy np. potrafi cieszyć się ich sukcesami czy potrafi zaakceptować to ,że przyjaciel jest na wyższym stanowisku .Jak narcyz podchodzi w pracy do przełożonych czy potrafi zaakceptować fakt, że ktoś jest od niego wyżej.
Niestety ale nie mogę dostać nigdzie ,żadnej z polecanych książek:( Chętnie bym poznała ich " zwyczaje".
Wanilia, nie ma sensu nic mówić, myślę, że jest świadomy tego co powiedział. Ba, on zapewne zrobił to celowo, właśnie po to aby zrobić Ci przykrość. Takie typy zanim ostatecznie odejdą lubią jeszcze pomęczyć swoją ofiarę - jest to dla nich pożywką. Lubią wywoływać emocje na innych a najbardziej właśnie te negatywne. Bardzo prawdopodobne, że po rozstaniu, które Ci ogłosił liczył, że będziesz się przed nim kajała, zabiegała o niego, prosiła o powrót. Jeżeli tego nie zrobiłaś postanowił Cie ukarać, dobić tak żebyś to odczuła, straciła swoje poczucie wartości, co jak widać mu się udało.
Jeśli musisz się z nim spotykać najlepiej nie okazuj emocji - żadnych, to najbardziej ich wkurza, że mogą być dla kogoś nikim.
501 2017-02-09 18:28:01 Ostatnio edytowany przez ósemka (2017-02-09 18:34:59)
Ale to on mnie zostawił.
Niestety ale chyba źle zrobiłam bo powiedziałam mu ,że byłam od niego uzależniona ale sobie to uświadomiłam ,chciałam dać mu do zrozumienia ,że jestem silna i nie ma nade mną już władzy.
Kurcze jakie to bagno.
Faktycznie od takich facetów trzeba wiać .To jest taka dezorientacja ,że człowiek zaczyna wątpić w rzeczywistość.Mam do Was dziewczyny jeszcze takie pytanie.Jak taki narcyz sprawdza się w przyjaźni ?Czy względem swoich przyjaciół ( płci męskiej) potrafi być lojalny czy im też robi świństwa.Czy np. potrafi cieszyć się ich sukcesami czy potrafi zaakceptować to ,że przyjaciel jest na wyższym stanowisku .Jak narcyz podchodzi w pracy do przełożonych czy potrafi zaakceptować fakt, że ktoś jest od niego wyżej.
Niestety ale nie mogę dostać nigdzie ,żadnej z polecanych książek:( Chętnie bym poznała ich " zwyczaje".
Źle zrobiłaś, jego nie obchodzisz Ty, ważny jest ON. Nie ma co, podbudowałaś jego ego na maksa. Właśnie udowodniłaś mu, że ma nad Tobą władzę i nie jest Ci obojętny. Będzie Cię jeszcze dręczył i będzie miał z tego satysfakcje.
Nie akceptuje nikogo komu się lepiej powodzi, kto ma większe powodzenie, wszystkim zazdrości. Znajomości muszą mu się opłacać. Szanuje tylko tych, od których jest zależny, ale nie przeszkadza im to w tym aby ich obgadać i poważać ich kompetencje.
502 2017-02-09 18:31:07 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-02-09 18:42:02)
Tak sobie teraz pomyślałam,że taki narcyz to ma w gruncie rzeczy zaje..fajne życie i czasami też tak bym chciała.
Nie odczuwać przywiązania- jak nie ten to inny, nie odczuwać tego ,że się kogoś krzywdzi, nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia itd...Być uroczym i czarującym.
Nigdy nie ponosić konsekwencji swoich czynów bo przecież ja nic takiego nie zrobiłem to ty masz ze sobą problem .I zawsze znajdzie się jakaś frajerka ,która się w nim zakocha.....
Kurcze....żyć nie umierać.
Ósemko ale ja mu to powiedziałam w takim sensie ,że to przeszłość , że już sobie z tym poradziłam.....Kurcze nie myślałam ,że to podbuduje mu ego.Mnie by to przygnębiło gdyby ktoś się ode mnie uzależnił bo poczułabym się jak rzecz........no to narobiłam..............A ja myślałam ,że on odebrał to tak jakbym powiedziała: " to nie była miłość tylko uzależnienie" ja bym to tak odebrała.
Ósemko ,czyli jak napompowałam to jego ego to będzie mnie niszczył?
Tak sobie teraz pomyślałam,że taki narcyz to ma w gruncie rzeczy zaje..fajne życie i czasami też tak bym chciała.
Nie odczuwać przywiązania- jak nie ten to inny, nie odczuwać tego ,że się kogoś krzywdzi, nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia itd...Być uroczym i czatującym.
Nigdy nie ponosić konsekwencji swoich czynów bo przecież ja nic takiego nie zrobiłem to ty masz ze sobą problem .I zawsze znajdzie się jakaś frajerka ,która się w nim zakocha.....
Kurcze....żyć nie umierać.Ósemko ale ja mu to powiedziałam w takim sensie ,że to przeszłość.....Kurcze nie myślałam ,że to podbuduje mu ego.Mnie by to przygnębiło gdyby ktoś się ode mnie uzależnił bo poczułabym się jak rzecz........no to narobiłam..............A ja myślałam ,że on odebrał to tak jakbym powiedziała: " to nie była miłość tylko uzależnienie" ja bym to tak odebrała.
Najbardziej cierpią jak tracą stanowisko, władzę, urodę, pieniądze lub zdrowie. Wtedy na prawdę cierpią i nienawidzą wszystkich nawet tych, którzy chcą mu pomóc.
Ale Ósemko wytłumacz mi to łopatologicznie dlaczego jak napompowałam jego ego to będzie mnie niszczył.
Nie pojmuję- olewam go - niszczy mnie
Pompuję jego ego- niszczy mnie
No gdzie tu jest logika?
Wanilko, w postępowaniu Narcyza nigdy nie ma żadnej logiki, próżno jej się tam doszukiwać.
Przyjemność sprawia im jakikolwiek przejaw zainteresowania, łapią się czegokolwiek co schlebia.
Działa to tak, że jeśli jesteś na jego orbicie i okazujesz mu zainteresowanie, to dla niego bardzo dobrze. Bo może Cię gnebic i ranić. I będzie to robił, korzystając z każdej możliwej do tego okazji.
A jeżeli wypadasz z jego orbity i tylko czasem się na nią zaplaczesz, to jest wściekły - że może Cię pognebic tylko czasami. Więc rzadkie ku temu okazje będzie wykorzystywał w dwojnasob.
Z takimi osobnikami nie gawedzi się o uczuciach czy o emocjach.
Jeśli zachodzi konieczność spotkania, to unika się rozmowy, albo stosuje się uprzejme zwroty zamknięte.
I tak, z jednej strony nie może się do Ciebie przyczepić, bo jesteś grzeczna i Twoja retoryka jest bez zarzutu.
Z drugiej strony mówisz mu np: rozumiem, że twoja opinia na mój temat jest taka. Moje zdanie jest całkowicie odmienne, ale dziękuję że podzieliles się swoimi przemyśleniami.
No i uśmiech do ósemek.
Wanilia, logiki tu nie ma - jest manipulacja. Niszczy, bo tym się karmi a Ty będąc wrażliwą osobą, jesteś dobrym żywicielem.
Powiedziałaś jemu, że sobie z tym poradziłaś - Ty wiesz, że tak nie jest, on zapewne też o tym wie lub w to nie wierzy. A może być też tak, że będzie chciał Ci udowodnić, że się mylisz. Robią tak, chociażby po to aby podbudować swoje ego i nie ważne, że za chwilę znowu porzucą.
Może i oni nie odczuwają empatii ale niesamowicie wyczuwają emocje innych.
Jeśli za każdym razem do niego wracałaś, dlaczego tym razem miałoby być inaczej.
Bo nie chcesz? Bo to uzależnienie a nie miłość? On Twoją miłość ma gdzieś, to on decyduje kiedy możesz odejść - nie Ty.
Nawet wtedy kiedy on Cię nie chce, powinnaś do niego wzdychać i go podziwiać, prosić o powrót. Jeżeli tego nie robisz i dochodzi do niego ten fakt, stanowisz dla niego wyzwanie i będzie robił wszystko, żebyś poczuła się gorsza od niego, nic nie warta, że nikt inny Cię nie zechce bo masz krzywe nogi i wredny charakter. Kiedy już w to uwierzysz, to możliwe, że znowu się nim zainteresujesz, bo on w międzyczasie np. uśmiechnie się do Ciebie, pochwali za coś, nawet rzuci jakiś komplement. Ty głupiejesz, cieszysz się, że takie bóstwo za jakie sam niewątpliwie się uważa, zwróciło uwagę na tak niedoskonałą kobietę. Masz wątpliwości czy aby nie miał racji, starasz się być lepszą, dajesz mu kolejna szansę, wracasz. Jak już poczujesz się lepiej, on upewni się, że ma kontrolę, zaczyna znowu podważać Twoje umiejętności, urodę i użyje wszystkich sposobów abyś ponownie straciła wiarę w siebie. Wszystko po to abyś nie poczuła się zbyt pewnie, aby poczuć władzę nad Tobą, nad Twoimi emocjami - wtedy czuje się panem sytuacji.
Jeżeli jesteś upartą ofiarą i już nie działa na Ciebie jego urok, jeśli rozpracowałaś jego taktyki, wtedy stajesz się jego wrogiem i należy Cię zniszczyć, tak żebyś zapamiętała go na długo, dlatego nie warto z nimi dyskutować i cokolwiek tłumaczyć. Należy uprzejmie się wycofać.
507 2017-02-09 22:46:58 Ostatnio edytowany przez asanas29 (2017-02-09 22:50:24)
Cześć dziewczyny/kobiety,
Ostatnimi czasy mam bliski kontakt z mega narcyzem-manipulantem. Widzę to wszystko, przejrzałam jego gierki, sztuczne uśmiechy, udawane emocje. Powiem wam że to chyba najokropniejsza z "opcji"osobowości z jaką się spotkałam.... Najgorsze w tym wszystkim jest to dziwaczne przyciąganie- co oni w sobie takiego mają? co Nas przy nich trzyma? Czy to nasza niska samoocena, czy ich jakieś magiczne uroki? Ciul ich wie...
Mój narcyz jest jeszcze młodym okazem i zastanawiało mnie to czy kiedykolwiek ułoży sobie tak normalnie, zwyczajnie życie? po waszych wpisach widzę że przyszłość tych ludzi to w większości samotność i życie na pokaz w kolejnych przelotnych znajomościach. Któraś z was pisała że dopiero gdy na starość zostają sami dochodzi do nich odrobina pokory...
Wiem że pisze nieskładnie i bezsensu ale dusze w sobie te wszystkie emocje i czuje że muszę powoli zacząć je wypuszczać bo za chwilę wybuchnę.
Zastanawia mnie też co by się stało gdyby wpadli przypadkiem na godnego siebie przeciwnika? Gdybyśmy nagle zaczęły robić to co oni: żywić się ich nieszczęściem, okazywać dezaprobatę, potęgować w nich poczucie beznadziejności, unikać kontaktu na jakiś czas, bawić się i grać na ich zasadach? Czy wtedy zyskałybyśmy szacunek w ich oczach czy raczej uciekaliby gdzie pieprz rośnie w strachu przed utrata poczucia wyjątkowości?
Dzięki waszym wpisom zdałam sobie sprawę że nie ma sensu walczyć, że na pewno nic nie przyniosą starania bo to tylko pożywka na ich ego, wiem to wszystko ale ciężko mi się odciąć od tego człowieka, on jest jak narkotyk. Nie wiem czy to te częste zmiany sytuacji, kolejne stresy i emocje tak mnie uzależniły? Stanowczo nie jest to kandydat ani na męża, ani na ojca ani nawet na dalekiego kuzyna:P
Piszę w sumie z podziękowaniami dla was za pomoc w uzyskaniu tej świadomości że mój narcyz to narcyz.... Teraz jeszcze tylko muszę uwolnić się z jego sideł.
Co do wątku Wanilii: Kochana nie zastanawiaj się już czy napompowałaś jego ego czy nie. To dla Ciebie nie powinno mieć już znaczenia i jeśli chce to niech cieszy się tymi ochłapami które mu rzuciłaś i niech poczuje się na chwile lepiej.... Bo wiesz to tylko na chwilę. Nie myśl o tym co on poczuł jak rozumie twoje zdanie, ważne jest tylko to co Ty miałaś na myśli i to że nie chcesz mieć już więcej kontaktu z tym człowiekiem bo zwyczajnie na niego nie zasługuje. Pozwól sobie odnaleźć szczęście a za parę lat podziękujesz sobie za to że urwałaś tą znajomość. Oni żerują na każdym kontakcie i nawet zwyzywanie ich i obelgi to dla nich "nagroda" - informacja o tym że nie są nam obojętni. Mój narcyz sam przyznał że najbardziej ludzi boli obojętność i brak kontaktu po czym przestał się odzywać na dwa dni...:) no cóż początkowo się przejęłam później zrozumiałam że to szansa dla mnie żeby powoli uniezależniać się od niego. Nie odzywaj się przez pare dni a zobaczysz jak zacznie wypisywać Ci i robić piruety-bzdety o wielkiej miłości. Jedna rzecz może nas uratować: konsekwencja.
508 2017-02-10 11:49:48 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-02-10 12:10:25)
Kochane dziękuję Wam za to ,że piszecie. Bardzo mi to pomaga
Nie tylko mnie:)
Gdybym na własnej skórze nie odczuła postępowania takiego człowieka to bym nie wierzyła w to co piszecie, bo to się aż w głowie nie mieści ![]()
Odnoszę jeszcze wrażenie ,że jak pojawia sie narcyz wszystko , cała rzeczywistość, robi się jakaś nierealna.Jakby się wpadło w sam środek jakiejś gry ,której reguły są kompletnie niezrozumiałe ale czujesz się zmuszona grać w tą grę.
Nie znasz reguł, a gdy wydaje ci się, że załapałaś o co chodzi nagle reguły się w jakiś niejasny sposób zmieniają.
Paskudne do granic możliwości.
Dziewczyny a miałyście takie poczucie,że zostałyście przez narcyza zaszczute?
Ja też może dam Wam coś od siebie.
Wiecie co zauważyłam , co na mnie podziałało jak kubeł zimnej wody?
Popatrzenie z boku jak narcyz potraktował swoją byłą.Wiadomo ,że jeśli wiążemy się z narcyzem to jest z nami " coś nie tak" i raczej potrafimy znieść wiele względem siebie ale mamy też bardzo dobrze rozwiniętą empatię i przejmujemy się losem innych_ przynajmniej ja tak mam.
Gdy dowiedziałam się jak on potraktował wręcz sadystycznie i bestialsko swoją byłą to zrobiło mi się żal tej dziewczyny i poczułam taką złość na narcyza ,że aż trudno to opisać.Później wyobraziłam sobie ,że ja jestem zamiast niej w tamtym czasie i miejscu i wiecie co , zaczęłam nad sobą płakać....i powiedziałam sobie ,że ten człowiek na nic nie zasługuje za to co jej i mnie zrobił .
Wanilio ja byłam z narcyzem ,samo odejście od niego to nie lada sprawa i fakt to uzależnienie , proces wyjścia z takiego związku jest na prawde mega długi i jak ktoś już tu napisał że liczy sie On a nie ty przerobiłąm to kiedy wielokrotnie on wracał a ja wierzyłam i tak z dziesieć razy i wiesz co? tyle razy zaliczyłam kopy od niego w tyłek bo zawsze on odchodzil..... ,łacznie terapia u psychologa by zrozumieć to wszystko do teraz jest ciężko , ale trzeba sobie zdać sprawe z tego , że najpierw jestes najważniejsza ty sama.
Nie ma szans, żeby narcyz zainteresował się drugą zaburzoną osobą. On, żeby przeżyć, musi mieć silnego żywiciela. Takim będzie mądra, uczciwa i wrażliwa kobieta. Zaburzona nie ma zasobów, którymi byłby zainteresowany. On bazuje na tym, co masz najlepszego - ufność, uczciwość, zaangażowanie.
Jak wpuścisz go do swojego życia, już nic nigdy nie będzie takie samo.
Jeśli w porę go nie rozszyfrujesz i pozwolisz się opleść jego siecią obietnic bez pokrycia i umiejętnie budowanych iluzji – sama nie wiesz, jak i kiedy stajesz się jego ofiarą. Jesteś wrakiem emocjonalnym, straciłaś przyjaciół, pasje, radość życia. zaniedbałaś siebie a wszystko się kręci wokół niego i jego wymagań.
Dostajesz łyżkę miodu - na podtrzymanie i tonę trucizny. Jesteś wykorzystana, oszukana, zadręczona, systematycznie zdradzana.
Jednym z powodów dla których wiążesz się z raniącą osobą i w tym trwasz, może być między innymi kompensacja twoich niezaspokojonych potrzeb -szacunku do siebie. Przypuśćmy, że narcyz wmawiając ci wady zdołał skutecznie obniżyć twoją wiarę w siebie - uznajesz się już za osobę niezgrabną, nieatrakcyjną, niezbyt inteligentną, niezaradną, słabą seksualnie, nielubianą i nudną. Masz więc wszelkie powody, by trzymać się kogoś z kim jesteś i kto ci to mówi.
Na zasadzie -jestem do niczego, ale przynajmniej jestem z kimś fajnym i ważnym. A niewątpliwie narcyz może z pozoru się takim wydawać - dumny, wyniosły, zadbany i tak pewny siebie, właśnie jego siła leży w jego wystudiowanej pewności siebie, imponowaniem i szarmanckim zachowaniem oraz przekonaniem o własnej wartości. Paradoksalnie ma wszystko czego tobie brakuje.
To twoje - ja, którym jesteś, żyje dzięki temu, że wciąż jakoś usiłuje siebie lubić i jeśli ty sama siebie nie lubisz, to w jakiś inny sposób wciąż usiłujesz wywalczyć dla siebie cokolwiek dobrego. Chcesz czuć się wartościowa w jakikolwiek dostępny tobie sposób. Jeśli więc ty osobiście nie czujesz się już kimś, kto ma wartość, pojawia się potrzeba odbudowywania swojej wartości choćby poprzez związek z kim innym, kto byłby wartościowy zamiast ciebie - niejako w twoim imieniu. Z tym kimś identyfikujesz się - czując, że jesteś kiepska, czerpiesz szacunek do siebie z bycia w związku z kimś tak wspaniałym.
Narcyz jest idealnym kandydatem na to stanowisko, zaniża twoją samoocenę swoimi krytycznymi uwagami na twój temat.
Coś na zasadzie:
słyszysz negatywną informację o sobie -> wierzysz w nią -> nabierasz przekonania, że nie znajdziesz nikogo lepszego -> on zaczyna ci się wydawać jedynym możliwym -> paradoksalnie rośnie jego atrakcyjność w twoich oczach -> rośnie waga tego, co on myśli -> rośnie waga tego, co on mówi -> kolejna negatywna informacja na twój temat jest przyjmowana bardziej bezkrytycznie, bo pochodzi już od osoby strategicznie dużo ważniejszej i ocenianej znacznie wyżej.
Ciągłe zaniżanie twojej samooceny może mieć działanie wiążące, sprawia bowiem, że nietrafnie oceniasz swoje szanse na nawiązanie innej trwałej relacji niż ta, w której jesteś obecnie. Masz poczucie swoistego zobowiązania w stosunku do niego - jestem niedoskonała, a on pozostaje ze mną mimo moich wad, a więc w jakiś sposób zobowiązuje ciebie do lojalności wobec niego. Paradoksalnie możesz więc odczuwać wzrost lojalności w stosunku do niego dlatego, że swoimi krytycznymi uwagami na twój temat obniżył ci samoocenę. Właśnie przez to, że teraz masz ją już obniżoną, możesz czuć się zobowiązana wobec niego za to tylko, że ciągle jeszcze chce być z tobą.
Dlatego dziewczyny więcej wiary w siebie.
ósemeczko wszystko piękne co piszesz ale i bardz prawdziwe zgodze sie z każdym słowem , natomiast samo odejście i tzw detoks zaczyna sie po czasie bardzo krótkim który jest najcięższy do zniesienia wewnętrznie dosłownie można sie zwijać wtedy z bólu wewnętrznego , ale po czasie mija to , przerabiałam to wielokrotnie jak i również teraz ale już z inną świadomościa siebie samej i tego człowieka , najważniejsze to zdać sobie sprawę że on patrzy tylko i wyłącznie pod dobro siebie samego a nie swojej połówki.
Dorotko, on nie ma żadnej swojej polówki, zawsze jest tylko on i to w całości. Możesz być jedynie jego chwilowym dodatkiem, który podbuduje jego i tak już nabrzmiałe ego - nic więcej. Narcyz jest próżny, egoistyczny i gotowy osiągać swoje cele twoim kosztem. Często ma za sobą tuziny nieudanych związków, ponieważ nie potrafi się uczuciowo angażować ani kochać. Kiedy zależy mu na jakiejś relacji potrafi być czuły, troskliwy, ciepły, ale uczucia opadają natychmiast, gdy relacja zaczyna się ustatkowywać albo robić nudna. Całe życie dąży do władzy, do kontrolowania innych, do atrakcyjnego prezentowania się - wszystko to w najgorszym tego słowa znaczeniu.
Jednego dnia kocha, drugiego odtrąca. Jest materialistą, jest jak handlowiec pozbawiony etyki, sprzedający rozdęty wizerunek samego siebie i iluzje, w które wierzysz.
Jeszcze do Ciebie wrócę.
513 2017-02-11 19:36:52 Ostatnio edytowany przez Indywidualistka_87 (2017-02-11 19:45:09)
Wanilia, każdy człowiek ma jakieś wady, pewnie twoi znajomi też? Ale gdy kogoś lubisz, nie zwracasz uwagi na te wady i nie rozbijasz osoby na czesci pierwsze i analizujesz każdego zachowania, gestu, czy cechy. No chyba, że ktoś takim zachowaniem krzywdzi Cie,no to oczywiste, że mówisz komuś do sluchu,albo zrywasz znajomosc. Oczywiste? No ale narcyzki robią inaczej. Doczepiaja się tego czego mogą,ale ofiary nie rzucaja. Tylko kąsają do czasu kiedy mogą i widzą, że ich gra działa. Pisalam kiedyś o krótkiej znajomosci z narcyzkiem, który chciał sobie ze mnie zrobić koleżankę do seksu. Też mi ciagle przygadywal, że jestem za spokojna itp. A jak mi w koncu numer odwalil i go opierdzielilam,to nagle zmienil zdanie i stwierdzil, że spokojna to ja nie jestem i potem dalej się czepial innych rzeczy. Najbardziej absurdalna rzecz której się czepil? To bylo to,że podczas studiów nie mieszkalam w akademiku ha ha. Serio. Ciagle mi to wypominal. Myslalam z poczatku,ze to takie glupie zarty. Aż mi nie powiedzial, ze zycia nie znam, bo sie nie puszczalam po akademikach z kolegami i robie z siebie nie wiadomo kogo. Także narcyz dla mnie jest idiota, ktory musi komus dokuczac i widziec jak ktos sie denerwuje, cierpi itp. Itd. Powiedział mi nawet, że on już mi pokaże, co to znaczy mu odmawiać. No i pokazywal. Tylko, że krótko, bo zerwalam znajomość, aj sorry on zerwał. Napisal po kilku miesiacach, ale ja juz nie odpisałam.
A do pytania, jak narcyz sprawdza się w przyjaźni, odpowiem, że w ogóle się nie sprawdza,bo nie wie co to w ogóle jest. Narcyzi nie potrafia się przyjaźnic, bo do tego trzeba miec jakies uczucia i empatie, życzyć lydziom dobrze i ogolnie nie być skrajnym egoistą.
A do pytania, jak narcyz sprawdza się w przyjaźni, odpowiem, że w ogóle się nie sprawdza,bo nie wie co to w ogóle jest. Narcyzi nie potrafia się przyjaźnic, bo do tego trzeba miec jakies uczucia i empatie, życzyć lydziom dobrze i ogolnie nie być skrajnym egoistą.
Tak, to prawda, są wokół niego tylko klakierzy, którzy potwierdzają jego nadęte ego - inni są po prostu zbędnymi idiotami.
Narcyzi nie znaja nic takiego jak przyjaźn to po pierwsze mój byly zawsze zaznaczał ze jego kolezanka nie bede no i chwała za to bo przyjazn nie wchodzi w gre bo nie ma poczucia kontroli jak nie ma tego nie ma nic , grunt to zdać sobie sprawe , ja na własnej skórze przerobiłam miłośc ale tydzień poźniej wiadro pomyj nie ma tu mowy o stabilizacji uczuc
Na dodatek mój powiedzmy że mąż zabawia się zdrowym odżywianiem, kształtowaniem osobowości, mistycyzmem, uzdrawianiem i chyba jest opętany.
Moj ex tez byl fanatykiem zdrowego odzywiania.
Mam rowniez kolezanke, wpatrzona w swoje jelita i ich zawartosc przez caly dzien.
Mysle, ze ma zaburzona osobowosc, jest wyprana z uczuc, bardzo oschla, apodyktyczna (sama okreslila sie jako GENERAL W SPODNICY).
W mailach informuje mnie zawsze, co aktualnie jada i czego nie jada, ze sie oczyszcza, itp.. Uwaza sie za bardzo rozwinieta duchowo i moralnie, prawie ze oswiecona, mowi bez przerwy o pozytywnym mysleniu, milosci i dobroci..
Kiedy ona sama przezywala kryzys psychiczny, wtedy ja bylam telefonem zaufania i przez kilka miesiecy wysluchiwalam o jej dolach i negatywnych myslach.
Kiedy mnie zdarzy sie zly dzien, nie moge liczyc na zrozumienie i wysluchanie, wtedy dowiaduje sie, ze wszystko jest moja wina, widocznie zasluzylam na ten los, nie wykluczone, ze "bylam w poprzednim wcieleniu w Wermachcie".
Mam miec zawsze tylko i wylacznie pozytywne mysli..Zycie jest piekne..
A w ogole, to ona nie ma czasu rozmawiac, bo corka, bo praca i czesc.
Jak bylam przez tydzien w szpitalu, wyslala mi 1 SMS-a. Na moje Sms-y nie odpowiadala. Nie miala czasu zadzwonic, bo corka miala urodziny, bo praca...Oczywiscie, o tym, ze mnie nie odwiedzi, uprzedzila mnie z gory.
Dziewczyny - wytłumaczcie mi po ludzku co to jest ta "koluzja narcystyczna"?
To uwikłanie, uzależnienie od osoby, która przedstawia cechy typowego narcyza. Takiego, który uważa, że jest we wszystkim najlepszy, najprzystojniejszy, najlepiej wykształcony, najbardziej oczytany, itd. Pod taką skorupą pewności siebie ukrywa liczne kompleksy. Na ogół jest on mężczyzną, który znajduje sobie kobietę, która jest w niego wpatrzona jak w obrazek. On może przy niej błyszczeć - ona go podziwia.
Głównym ich problemem jest niskie poczucie wartości, jednak każdy z nich radzi sobie z nim w odmienny sposób. Narcyz pragnie podziwu i ciągłej aprobaty, kobieta zaś identyfikuje się z jego wyidealizowanym wizerunkiem, w ten sposób oboje dowartościowują się dążąc do stania się jednością. Można by rzec, wzajemnie się uzupełniają.
Z czasem jednak narcyz zaczyna czuć się osaczony i dąży do separacji, zaś kobieta porzuca idealizacje i doświadcza rozczarowania narcyzem.
520 2017-02-16 12:54:13 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-02-16 12:55:35)
Dzięki Ósemko.
Z tą " jednością " jest faktycznie coś na rzeczy.Zawsze słyszałam ,że on musi mieć kobietę , która będzie do niego jak najbardziej podobna.Jeśli tylko okazywało się, że w czymś się nie zgadzamy albo ,że ja lubię coś innego zaraz zaczynał wątpić czy powinniśmy być razem i czy to w ogóle ma sens.
To bardzo bolało.Później bałam się już z nim rozmawiać w obawie , że znowu odkryje coś co się mu we mnie nie podoba.
W takim związku nie można być sobą a jeśli próbujesz to robić to dostajesz ciągle ciosy.
Teraz już wiem ,że związek z narcyzem jest NIEMOŻLIWY !
Poza tym mi się chyba trafił jakiś sadysta.
Rzucił mnie , nic mu się we mnie nie podoba a ...Przysłał mi życzenia na Walentynki............Przecież to sadyzm.Przynajmniej ja to tak odebrałam .