Ten "mój" też głosił takie poglądy na temat kobiet ze wschodu. Nawet śmiał się, że jeśli ze mną mu nie wyjdzie, to na stare lata weźmie sobie jakąś poczciwą Ruską albo Ukrainkę, robotną i spolegliwą babę ze wschodu, bo taka będzie patrzyła na niego niczym w jakies bóstwo i bedzie dbała o niego. I to najlepiej taką, która pochodzić będzie z bidy. Dlaczego? Otóż ze względu na specyficzną mentalność kobiet ze wschodu i dlatego, że baba pochodząca z bidy będzie znała wartość chleba i bedzie potrafiła cieszyć się nawet, gdy rzuci jej się jakiś ochłap. Tak więc na stare lata dobra opiekunka i robotna baba ze wschodu bardzo mu sie sprawdzi. Ja jego zdaniem miałam wszystkie te cechy, tyle tylko że byłam za bardzo narowista (chodziło mu o te moje zrywania) i ciężko było mnie ustawić, choć z pozoru wydawać by się mogło, że ze mną pójdzie mu gładko.
Ósemko, cały czas zakładam, że piszemy o tym samym facecie.
Nie wiem czy ostatecznie popłyniesz w jego kierunku, czy nie, ale postanowiłam, że pokażę ci ewentualny związek z nim z troszkę innej strony, nie tylko z tej strony psychologicznej, ale tez z całkiem praktycznej i bardziej zyciowej . Będę pisała tak, jakbym pisała o tym swoim- jesli ten twój adorator jest kimś innym, to nie szkodzi- najwyżej popiszę sobie na darmo.
Pierwsza rzecz- facet ma 60+ na karku i kilka dość poważnych chorób (jeszcze raz podkreslam, że piszę o tym swoim), które w znaczący sposób wpływają na jego potencję i na ogólne jego samopoczucie na co dzień. Seks z nim od samego początku był dość specyficzny, ale nie bedę zdradzała szczegółów. Dość jednak, by powiedzieć, że były z tym postępujące problemy. Kto wie czy nie dlatego on lubił świeżynki, bo wtedy kuska lepiej mu stawała? Takie ostatnie podryki mocno więdnącej ostrygi- rozumiesz o co mi chodzi? A skoro tak, to zakładając, że on ciebie zdobędzie, to ty rzeczywiście możesz dostać faceta, który będzie siedział spokojnie na doopie i nie będzie już az tak intensywnie latał za babami. Jeśli on pozyje jeszcze jakąś dekadę albo dwie, to z każdym rokiem bedzie coraz bardziej ci wierny- ty będziesz wybrana jako ta na stare lata. nie wiem czy odpowiada ci coś takiego? No czy odpowiada ci rola opiekunki i robotnej oraz spolegliwej kobiety, która bedzie wielbiła swojego pana i zbawcę. Jesli tak, to w gruncie rzeczy mogłabyś zainteresowac się nim bliżej, bo jest realna szansa na to, że facet ten nie będzie doopczył na boku, z racji wieku i z powodu problemów z wackiem.
Dalej- to człowiek bardzo zamozny, ale też bardzo skąpy. Ma on również silnie rozwinięty instynkt właściciela. Czy on ożeni sie z tobą i czy staniesz się chociaż w marnej cześci współwłaścicielką jego majątku? Ja smiem w to wątpić. Za jego zycia będziesz jeździła z nim na wypasione wczasy (pod warunkiem, że on będzie miał ochotę gdzieś wyjeżdżać i czy zdrowie pozwoli mu na jakies wojaże), bedziesz mieszkała w luksusach, ale gdy przyjrzysz się temu wszystkiemu bliżej, to szybko zauważysz, że do niczego nie będziesz tam miała prawa. Jeśli masz dzieci i jesli go przezyjesz, to nie spodziewaj się, że twoja rodzina albo ty coś po nim odziedziczycie- będziesz mogła liczyć jedynie na zachówek w wysokości stosownej do tego, ile lat będziesz z nim zyła. Jego rodzina jest specyficzna i zapewniam cię, że gdy przyjdzie co do czego, to oni zeżrą cię tam zywcem, będą rozdrapywali jego majątek, a po tobie przejadą niczym walce. Wyjdziesz z tego wszystkiego goła i wesoła. On przed slubem będzie chciał podpisac z tobą stosowną intercyzę- jeśli nie zgodzisz się na to, wtedy on nie zalegalizuje waszego związku, będzie nadal z ciebie korzystał, ale na pewno wybierze bezpieczeństwo finansowe i nigdy nie doczekasz się slubu. Będzie po prostu zwodził cię, wpędzał w lata, ale uczciwie na pewno się nie zachowa. Kasa jest dla niego najwazniejsza. Będziesz więc musiała pójść na różne ustępstwa, jeśli jesteś zainteresowana małżeństwem z tym panem. Wiem co piszę. Filozofia życiowa tego faceta polega na tym, że on zyje tak, by majątku starczyło mu do końca zycia, ale żeby jednoczesnie nic po nim nie zostało dla jego bliskich. On nie wie ile jeszcze lat będzie zył, więc jak tu rozdzielic sobie kasę, by do końca mu wystarczyło, a jednocześnie, by po jego smierci nikt niczego po nim nie odziedziczył? Jego słowa "no powiedz mi jak mam rozdzielić sobie kasę na poszczególne lata, by mi starczyło i nikomu nic po mnie nie zostało? jesli coś komuś zapiszę, to potem taka osoba powie, "szkoda, że ten sukinsyn nie zdechł wcześniej, bo więcej bym dostał"- tak właśnie ten człowiek mysli. On ma komu zostawić swój majątek, bo zrobił kilkoro dzieci po drodze, ale rzecz jasna wypiął się i na kobiety, z którymi ma te dzieci, i na te dzieci. On od zawsze żył i zyje sam dal siebie. Nie licz więc na to, że ciebie będzie wspierał albo twoje dzieci.
Następna rzecz. Napisałaś, że masz kota. W takim razie musisz brać pod uwagę także dobro swojego kota. Ten facet to pedant i on w zyciu nie zaakceptuje twojego kota pod swoim dachem. Niby się zgodzi na twojego kota, ale któregoś dnia możesz przezyć wielką tragedię, bo wrócisz np. w zakupów, a on powie ci, że nie wie gdzie jest twój kot. On wywali ci kota prosto na ulicę i w zyciu sie do tego nie przyzna, bedzie ściemniał ci, że kot np. wyskoczył z tarasu albo z okna i nie wiadomo gdzie jest. Bedzie nawet głaskał cię po głowie, gdy ty bedziesz płakała. Ja też mam kota i powiem ci szczerze, że nie odważyłabym sie na to, by zostawić swojego kota pod jego opieką. On miał do mnie pretensje, że kupiłam sobie kota, a przecież mój kot mieszkał ze mną, w niczym mu nie wadził i nie było szans na to, bym nagle wylądowała u niego ze swoim kotem, bo facetowi daleko było do tego, by ze mną zamieszkać, a mimo to non stop czepiał się mojego kota.
kupiłam kota bez uzgodnienia z nim, więc oczywiście postąpiłam debilnie, co zresztą usłyszałam wiele razy- nie wiem jakim cudem chociażby po takich jego słowach nie nabrałam obrzydzenia do tego faceta.
Jeśli masz dzieci albo nawet wnuki, to wybij sobie z głowy to, że oni bedą mogli przyjeżdżać do was, jak do drugiego swojego domu. Bedzie wprost przeciwnie- on bedzie krzywo patrzył na twoje kontakty z dziecmi i bedzie stwarzał taką atmosferę, byś ty dla świętego spokoju ograniczała kontakt z dziecmi do minimum, a najlepiej, żebyś w ogóle nie miała z dziećmi żadnego kontaktu. Jesli ty będziesz wyjeżdżała do swoich dzieci, wtedy przekonasz się, jakie on zafunduje ci miłe powroty do JEGO domu. Odechce ci się wszystkiego, nawet zyć ci się odechce.
Teraz kończę, bo czas mnie goni.
Ósemko, nie patrz tylko na zagrożenia psychologiczne wynikające z faktu, że facet jest socjopatą czy tam psychopatą- patrz przede wszystkim zyciowo na całą tę sprawę i zastanów się czy warta jest skórka za wyprawkę.
Łaska pańska na pstrym koniu sobie jeździ.
Ja odkąd zaczęłam myśleć o tym facecie bardziej praktycznie, bardziej zyciowo, to uwierz mi szybciej wywietrzały mi głupoty z głowy. Bo jakie ja mialabym z tym człowiekiem zycie? Nawet jesli siedziałby na doopie i nie zarywał boczniar? Przecież siedziałabym sama w jego wypasionej chałupie i czułabym się jak kołek w płocie. Do niczego nie miałabym prawa, moja córka nie mogłaby odwiedzić matki, bo facet patrzyłby na nią krzywo. Z kotem też musiałabym się pożegnać (dałabym go córce), bo non stop musiałabym pilnowac zwierzaka w obawie, że facet korzystając z mojej nieuwagi wywaliłby go z domu. To ja już wole domek ciasny ale własny i bycie panią samej siebie. Samotność jest rzeczą straszną, bo jest jak ciężka choroba, ale czy będąc z tym facetem nie byłam samotna? Może nie zyję w takich luksusach jak ten chłop i nigdy nie będę, ale nikt niczego mi nie wypomina i chleb nie staje mi w gardle w uczuciu tłumionej przykrości.
Ósemko, trzymaj się.