Starosc z Narcyzem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 1,120 ]

391 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-24 23:47:32)

Odp: Starosc z Narcyzem
Tula napisał/a:


Napisałaś: "Odnosząc się do tego, co wcześniej napisałam, o kobiecie, którą wykorzystywał przez lata -  to nadal to robi." Wcale mnie to nie dziwi i powiem nawet więcej- tacy faceci zawsze wiedzą, jak dobrze się urządzić i jakby tego było mało, oni zawsze znajdą chętne na siebie. To dopiero jest chichot losu, ale niestety tak własnie jest.
Porządny facet będzie siedział w domu i płakał z samotności, a lowelas zawsze będzie miał branie i śmiał się jako ostatni.
Szkoda po prostu słów na to wszystko.


Tula, tak bardzo Cię lubię i chciałabym Cię przytulić w takich momentach jak surowo siebie oceniasz.. Naprawdę, Kochana, PRZESADZASZ. To nie kurtuazja, tylko pisze jak to widzę.
Jesteś szalenie inteligentną i doświadczoną kobietą, która umie łączyć fakty do kupy i wyciągać wnioski. Nie umniejszaj sobie tylko dlatego, że jakiś baran zrealizował  na Tobie swój chory Program, który polega na tym, że żeby się dowartościować musi przejechać się po innych jak walec.

Popełniłaś wiele błędów i nie ufałaś sobie, dlatego nie mogłaś być konsekwentna. Ale to dalej nie przesądza o tym, że ktoś jest idiotą. Za dużo w Tobie autorefleksji na to, idiota jej nie ma.

A co do tego co napisałaś odnośnie spadania przez takich lovelasów na 4 łapy to niestety dokładnie tak jest. Ale znowu - nie dlatego, że to są jacyś Magowie z tajną wiedzą o życiu czy gwiazdorzy, tylko przez to jak wiele kobiet hołubi pozorne wartości i pozory męskości, kierując się tylko tym, że dany facet jest bardzo przystojny i dobrze ustawiony. Podświadomość kojarzy z tym same pozytywne wartości, tzw. efekt aureoli.

JA tutaj zaglądam z ciekawością, bo będąc na portalach co i rusz dobija się do mnie jakiś narcyz i schemat zawsze jest ten sam: Ja Piękny Godzilla, Ty moja Jane wink A powiedz lub zareaguj tylko w sposób, który jest nie po myśli narcyza.. Odrazu zobaczysz tą drugą osobowość smile
Dla mnie to teraz, mając tą wiedze i dystans, to jest po prostu zabawne, kiedy mogę przewidzieć i rozumieć ich zachowanie i motywacje. Co nie zmienia faktu, że jest na nich popyt, tak jak napisałaś, laski się łokciami przepychają żeby je taki 'puknął' i to jest najsmutniejsze w tym wszystkim.
Ja kompletnie nie mam na takich panów ciśnienia, za to z przyjemnością i rozbawieniem obserwuję czasem jak daleko za mną 'pobiegną', czy na ile się pozornie oczywiście "ugną" żeby "Zaliczyć", a ja i tak wiem z góry, że to pobożne życzenie big_smile

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: Starosc z Narcyzem

Dziewczyny, trzymajcie kciuki, mój narcyz, który zreszta czyta pewnie czasem to forum, bo raz sie pode mnie podszył jako chla7586, złożył pozew. Trzymał to w tajemnicy od 2.08, pozew napisany 21 lipca. Ja odebrałam 18. Żeby było śmiesznie, 16 próbował jeszcze mnie zachęcać i podszczypywać. Na szczęście nie odwzajemnilam tego, bo cos czułam... Odebrałam, poryczalam sie, jeszcze tego samego dnia byłam u adwokata. Rano wstałam gotowa do walki i z wielka ulga, ze TO w końcu sie stanie. 19 on pozew wycofał z tylko jemu wiadomych powodów. Oficjalnie, bo "mu groziłam". Śmieszny, mały człowieczek. Pisze odp na pozew i nie zgadzam sie na wycofanie. Mam szanse przynajmniej oficjalnie sie od niego uwolnić!!! Teraz za pieniadze z zabranego mi auta (było jego na firmę), kupił jej mega furę. Oczywiście nieoficjalnie, mam nadzieje, ze adwokatowi sie to uda wykazać. Mamy 3 dzieci i my zostaliśmy bez auta, mam pożyczone, ale moze do tygodnia z pomocą rodziny cos sie uda. Za brak uległości sie plAci. Zabiera lub psuje komputery w domu, żebym nie miała jak pisać. Powiedział mi akcja/reakcja. Ja powinnam zaakceptować kochankę, nie chce? To teraz mi pokaże. Nie zależy mi na wygranej, choć wożąc sie mega furami zaproponował żenujące alimenty. Chce sie uwolnić. Myślcie o mnie ciepło dziewczyny.

393

Odp: Starosc z Narcyzem

Elle, dzięki. Ja już od dawna żyję sobie normalnie, ale czasem coś mną porządnie szarpnie i wtedy wszystko sobie przypominam. Wracają uśpione emocje i czuję nieprzyjemny skurcz na myśl o tym przez co przeszłam. Tym razem szarpnęło mną to, co napisała Ósemka, że ludzie znają historię kobiety, którą on przez lata wykorzystywał. Nieważne czy to ten sam facet, czy jakiś inny- ważne jednak, że ja niestety byłam taką własnie kobietą. Zrobiło mi się strasznie żal samej siebie. Poczułam się bowiem jak ostatnia bida, taka sierota boża, pokopana i stłamszona- nie wiem czy to rozumiesz. Strasznie nieprzyjemne uczucie, zwłaszcza, że ja nigdy nie zniosłabym cudzej litości nad sobą. Zawsze chciałam móc mówić o samej sobie, że świetnie radzę sobie w życiu i kurczę tak właśnie jest, ale ta historia sprawiła, że czasem czuję się jak ostatnie gofno, takie coś, które mozna ustawiać sobie dowolnie po kątach i nim rządzić, a ja zrobię tylko wielkie oczy i bez gadania dostosuję się do największego nawet idiotyzmu. A przecież w zyciu taka nie byłam i nie jestem, tyle tylko, że jak mam teraz samą siebie przekonać, że radzę sobie albo jakim cudem mogę teraz patrząc komuś w oczy powiedzieć, że nie jestem głupia? Chyba znowu będę musiała rozejrzeć się za jakimś sensownym psychologiem, bo słowa Ósemki otworzyły puszkę Pandory w mojej głowie. Ewidentnie mam problem z tym, by wybaczyć sobie to wszystko. Na płaszczyźnie rozumowej mam ten temat rozpracowany, ale okazuje się, że nadal choruje moja ambicja.
Ja też na milę wyczuwam  wszelkich zaburzeńców i też już mnie nie przerażają, tylko raczej śmieszą. Dla mnie to takie śmieszne podskakujące wysoko w górę pajace. gdyby zdarzyło się na przykład tak, że wylądowałabym z którymś z takich menów w łóżku, to jestem pewna, że dotyk takiego faceta wywoływałby u mnie łaskotki. nie wyobrażam sobie, żebym mogła podniecić się jako kobieta. No normalnie musiałabym tłumić śmiech w tym łóżku.
Jednak kobiety właśnie na takich pajaców lecą- to jest dopiero zagwozdka.
Jest taki mały ptaszek, który nazywa się altannik. Ptaszek ten, by zwabić partnerkę, buduje niesamowite gniazda. Potrafi pieknie je przyozdobić. Jeden altannik zdobi gniazdko np. na niebiesko i wtedy znosi on do tego swojego gniazdka różne niebieskie precjoza, a więc niebieskie nakrętki od butelek, jakieś niebieskie szmatki, rurki, druciki, kwiatki- no niebieskie śmieci sobie tam znosi. Inny barwi gniazdko na czerwono, a jeszcze inny na czarno (wtedy znosi do gniazdka różne kamyki, węgiel i gofienka żuczków)- no natura potrafi bardzo zadziwić. Ciekawa jestem jaki wniosek wypływa  czegos takiego? No wiadomo jaki- kobiety lubią jak facet się błyszczy, puszy i nadyma. Dopóki ktoraś nie dostanie porządnie po łbie od pozoranta, to do końca życia błądzi taka niczym dziecko we mgle.
Teraz kręci się koło mnie normalny facet, ale czy coś z tego będzie, to ja pojęcia nie mam, bo czasem czuję się tak stara i zużyta, że zastanawiam się czy znowu nie grozi mi, że popłynę z jakimś głupim prądem, który nie przystoi kobiecie w moim wieku i że potem, za jakiś czas, znowu będę sobie wyrzucała, iż zdurniałam do reszty.
Muszę zakręcić się koło jakiegos psychologa, bo mam miszmasz w głowie.
Pozdrawiam cię serdecznie. Elle w życiu się nie zmieniaj, bo jesteś naprawdę świetną dziewczyną. Ciekawa też jestem z jakim facetem  ostatecznie skończysz.

394

Odp: Starosc z Narcyzem

Tuła, to przeszłość, nie masz na nią wpływu. Mój maz na sylwestra kiedy miałam 16 lat upoił mnie alkoholem i w warunkach imprezowych, w łazience odbył sie mój pierwszy raz. Po godzinie zrobił to samo z inna dziewczyna. Czy można bardziej upodlić młoda zakochana dziewczynę? Do dzis nie potrafię bez łez o tym mowić. Pózniej został moim mężem. Gdzie był mój rozsądek? w rozmowie o tym, powiedział mi, ze to świadczy o mnie, jaka byłam ŁATWA. Był i jest moim jedynym facetem jeśli chodzi o sex. Wiec wiecie... Jestem głupia, naiwna , raczej byłam. Juz mu nie wierze. Tula, liczy sie tu i teraz. Czy jest tu ktoś kto rozwodził sie z narcyzem, miał dzieci i dzielił majątek? Chętnie bym sie dowiedziała jak takie typy reagują na rozwód. A on juz ma nowa ofiarę, wiec bedzie wspierany i głaskany po łysej główce. Ze bedzie sie mścił, nie watpię. Moze skończę pod mostem, ale WOLNA od tej podróbki mężczyzny, który nie ma odwagi wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Zazdroszczę tym , co są juz po.

395

Odp: Starosc z Narcyzem
chia7586 napisał/a:

Czy jest tu ktoś kto rozwodził sie z narcyzem, miał dzieci i dzielił majątek? Chętnie bym sie dowiedziała jak takie typy reagują na rozwód.

Chia,
podaje Ci link na forum -
"efekt lustra - związek z psychopatą"
temat: "Jak sie rozwiesc z psychopata".
(trzeba sie na to forum zalogowac)
http://www.efektlustra.4ra.pl/viewtopic.php?id=77

Zycze Ci powodzenia!

396

Odp: Starosc z Narcyzem
Tula napisał/a:

Pozdrawiam cię serdecznie. Elle w życiu się nie zmieniaj, bo jesteś naprawdę świetną dziewczyną. Ciekawa też jestem z jakim facetem  ostatecznie skończysz.

Dzięki Kochana :* Ty też jesteś świetną dziewczyną big_smile, ale pewnie obydwie jeszcze trochę się zmienimy, na lepsze, rozwiniemy itp.
Też jestem ciekawa co to będzie za 'typ faceta' u mnie. Wiem, że narcyz nie ma do mnie 'klucza dostępu', bo nie lubię egoistów.

I jeszcze jak tak czytam Wasze (ale nie tylko) historie z nimi, to rzuca się w oczy ten moment, kiedy narcyz dzwoni lub przyjeżdża i bezpośrednio pyta czy dana kobieta chce spędzić z nim noc (wiadomo o co kaman) i zawsze w tym momencie można podziękować, a jednak większość tego nie robi.
Właśnie pytanie DLACZEGO?
Wczoraj rozmawiając z kolejnym narcyzem (takim 100% narcyza w narcyzie) via tel. uświadomiłam sobie, że chodzi o dwie sprawy:

1. on bazuje na tym, że wykreował się na kogoś 'ponad przeciętną masę' facetów: on wygląda, ma status, ma wpływy, jest odważny (momentami arogancki) - co daje wrażenie męskości i że "on wie co robi i czego chce"

2. To wszystko powyżej daje złudzenie kobiecie, z która flirtuje czy podrywa do łóżka, że jest wyjątkowa, bo w końcu nie byle kto się nią zainteresował i co tu dużo ukrywać, dodaje to 'statusu', a my kobiety podświadomie chcemy żeby mężczyzna podnosił nam status, a nie go zaniżał wink

I teraz, kiedy taka "propozycję nie do odrzucenia" na wieczór stawia narcyz vs zwykły facet (którego większość kobiet z łatwością obśmieje i pogoni) to sytuacja sie komplikuje..

Ja bez problemu odmówiłam i fajnie było czuć to zmieszanie i konsternację nawet przez głupi telefon, już nie chciałam bawić się w gierki i robić mu to osobiście wink
In też wolał zbadać grunt PRZED. W każdym razie.. to są te momenty, kiedy można "zmieniać bieg historii" wink małymi kroczkami: "Nie, nie pójdę z Tobą do łóżka." itp. Nie trzeba odrazu zrywać kontaktu, on sam umrze śmiercią naturalną.

Tak zazwyczaj jest z narcyzami: oni nie urywają kontaktu z rozmysłem, bo lubiąc zostawić sobie 'furtkę'. Prędzej kobieta urwie gwałtownie kontakt.
Ja też nie urywam już. Uważam, że lepiej na spokojnie jak to sie rozsypie niż szarpać się ze sobą czy żeby jakieś ostrzejsze słowa padły, po co?

Takie sa moje wnioski z wielu interakcji z facetami tego typu i co ważniejsze, bardzo mi sie sprawdzają smile
Może komuś też się przyda choć Ameryki nie odkryłam.

397

Odp: Starosc z Narcyzem

Tula, Elle88 ma dużo racji w tym, co pisze o Tobie, jesteś bardzo inteligentną osobą, co nie raz potwierdziłaś doradzając innym.
Twoje szczere i mądre a zarazem trafne wypowiedzi, pisane prostym językiem, które trafiają do nas, czyta się z wielką przyjemnością i nieważne czy piszesz o narcyzach, czy innych zaburzeniach lub po prostu o kłopotach z jakimi borykamy się na co dzień.

Bardzo Ci współczuję, że spotkałaś takiego popaprańca na swojej drodze, teraz, kiedy napisałaś więcej szczegółów jestem pewna, że to inny facet, tym bardziej jest mi przykro, że pisząc to jedno zdanie przyczyniłam się, ze przerabiasz to ponownie, tak surowo oceniając swoje postępowanie.
Twoje słowa dały mi dużo myślenia, uświadomiłaś mi bowiem, że doradzając lub oceniając kogoś na tym forum można nieświadomie zaszkodzić - wiedz, że tego nie chciałam.

W tym miejscu pomyślałam też o Lilce_15, która swoimi wypowiedziami mnie irytowała, ale pewnie masz rację pisząc, że ona robi to w dobrej wierze. Suma summarum, komuś tam pomogła, za co nawet jej dziękowano. No, cóż mogłam się mylić, oceniając ją zbyt surowo.
Zastanawiam się też nad tym, czy jeśli już tak narozrabiałam i poczułaś złość na to wszystko, czy mogłabyś tą złość wykorzystać w jakiś konstruktywny sposób, bo to właśnie ona – ta złość, jest procesem zmian, które dokonują się w naszej świadomości i tym samym działań jakich dokonujemy,  może to jest ten moment na całkowite oczyszczenie z tej relacji i zaprzestanie rozmów z tym lowelasem. Pomyśl, kiedyś ją już poczułaś i dokonałaś zmian, wyprowadzając się - nie wiem, sam to oceń.

Konkludując, cieszę się, że jest coraz więcej takich kobiet jak Elle88, świadomych i zasadniczych - im ich więcej, tym szybszy upadek narcyza.
Trzymam też kciuki za chia7586, może ktoś mądrzejszy jej coś doradzi.

398

Odp: Starosc z Narcyzem
obojetna.konsekwentna napisał/a:

Dziewczyny, jaki znak zodiaku mają Wasze narcyzy? Zastanawiam się czy ma to znaczenie, ponieważ ja jak na złość przyciągam zwykle dwa znaki, które do mnie nie pasują

Mój był spod znaku Wagi. A ja jestem spod znaku Lwa. Podobno para dobrze dobrana pod względem estetycznym wink Czy to ma jakieś znaczenie? smile

399

Odp: Starosc z Narcyzem

Nie wiem, ja jestem wagą a facet, który nie daje mi spokoju to lew. Mój kot to rak i bardzo go kocham.

400

Odp: Starosc z Narcyzem

Całe popołudnie sprzątałam, maz na randce, siedzę zmęczona na tarasie i patrzę na bawiące sie dzieci. Moje kochane 2 córeczki. Starsza juz pewnie nasiaknela tym patologicznym modelem związku miedzy kobieta i mężczyzna, czy da sie to naprawić? Nigdy nie chciałabym dla nich takiego życia. Dzis jego kontakt z dwulatka polegał na daniu jej buziaka. Żenada. Udawany związek, udawane ojcostwo, wszystko to podróbka. Ok, rozumiem, ze to lekcja dla mnie, ale dlaczego musiałam trafić na takiego emocjonalnego potwora!

401

Odp: Starosc z Narcyzem

Nie wiem czy trochę Tula nie przesadzasz? Odbiór społeczny pewnych rzeczy był, jest i chyba będzie dość jednoznaczny. Wrzucić do jednego worka można wiele zjawisk. Najbardziej mi znane i odczuwalne to alkoholizm. Patrząc po sobie i wielu moich znajomych, osąd osądem, a zmiany jakie każdy z nas dokonał w sobie to dwie różne rzeczy. Osąd tych zmian hamować nie powinien, za to zmiany na osąd wpływ mają. Zdanie ludzi bywa przykre. Ale też wg powiedzenia-głupiemu nie ma co tłumaczyć, mądremu nie potrzeba. Każde błędy, pomyłki, nawet winy są do nadrobienia. Nie zawsze można zapłacić bezpośrednio, ale zawsze można się postarać.
Pamięć o złym, złość, wstyd bywa motywujący, przesadne karmienie go jednak jest niedobre. Rodzi inne strachy.
Nie będę oceniał Twoich dokonań czy to na tym forum, czy w innych miejscach. Zadaj jednak sobie pytanie czy czy są coś warte. Czy muszą tak bardzo łączyć się z poczuciem wstydu, bezradności.

402 Ostatnio edytowany przez Tula (2016-08-25 21:01:43)

Odp: Starosc z Narcyzem

apologises, muszę ci powiedzieć, że posiadasz pewną niezwykłą cechę charakteru albo bardziej precyzyjnie rzecz ujmując, posiadasz jakąś zdolność szybkiego uspokajania cudzych złych emocji. Zawsze napiszesz coś takiego, co na innych może działać niezwykle łagodząco. Na mnie podziałały twoje słowa, że głupiemu nie ma co tłumaczyć, mądremu nie potrzeba. Nie wiem jakim cudem mogłam zapomnieć o tym prostym i mądrym powiedzeniu? Stało się tak chyba dlatego, że zrobiło mi się bardzo siebie żal i było mi po prostu przykro, że ktoś może śmiać się ze mnie za moimi plecami, że nie dość, że tyle się nacierpiałam, to jeszcze ludzie, którzy kompletnie mnie nie znają mogą wycierać sobie mną gębę i że ja nic nie moge z tym zrobić. Bo niby co miałabym teraz  zrobić? Miałabym pojechac do tamtego miasta, zaczepiac ludzi i wyjasniać im, że źle to wszystko pojęli i że nie o to mi chodziło, a ja wcale głupia nie jestem, tylko, że tak wyszło? No kompletny nonsens
szczekają, a karawana jedzie dalej. Dzięki apologises.
Elle, tylko mi się nie daj żadnemu narcyzowi, bo juz całkowicie zwątpię w mądrość kobiet.
Jak ja żałuję, że w czasach, gdy zaczynałam tamtą znajomość omijałam komputer szerokim łukiem i że tak mało było materiałów w necie, które skutecznie otwierałyby ludziom oczy. Ty Elle zapewne uczyłas się do jakiejś klasówki z  matematyki, gdy ja bezmyślnie marnowałam sobie kawał swojego zycia.
Chia zazdrościsz kobietom, które są już PO, a ja zazdroszczę tym dziewczynom, które dzisiaj mają po dwadzieścia albo trzydzieści lat i trafiły na takie fora, jak to na przykład. Te dziewczyny swoje dzisiaj przecierpią, ale mają szansę nauczyć się troszkę życia, by potem fajnie sobie pożyć. Gdy ja byłam w ich wieku nie doświadczyłam aż takiego zła i nie miałam pojęcia o zyciu, chociaż wydawało mi się wtedy, że wiem wszystko. Myliłam się.
Ósemko, bardzo dobrze, że tak napisałaś. Absolutnie niczego sobie nie wyrzucaj, bo ja doskonale wiem, że nie chciałaś zrobić mi przykrości. Zdrowy wkurw jeszcze nikomu nie zaszkodził. Pamiętam jak dobrze podziałała na mnie Milka, która weszła mi na ambicję- też się wtedy wkurzyłam, ale nie na nią, rzecz jasna. To co miałabym powiedzieć o sobie, skoro w wielu wątkach szłam po bandzie i też zdarzało mi się pisać takie rzeczy, że aż dziwię się, że do tej pory tylko raz zostałam zbanowana? Albo Elle, która też potrafi zaleźć za skórę? Albo Majka szpilka czy Feniks lub Josz? Ósemko, uwierz mi, jest ok- przecież ja i bez tego twojego zdania sama dobrze wiedziałam, że niektórzy ludzie mogą o mnie gadać i to niekoniecznie pozytywnie.
Chia nie musiałas trafić na takiego faceta, ale trafiłaś i nic z tym nie zrobisz. Ważne jest teraz tylko to, żebyś skutecznie podziękowała panu za ciąg dalszy, nie rozpaczała z jego powodu i bez większego żalu oddała go tej drugiej. Przyjdzie bowiem taki czas, że i ta druga gorzko zapłacze przez tego mena- bedzie tak, to tylko kwestia czasu. Wiem, że szkoda ci dzieci, ale co możesz z tym zrobić? Wiem, że zrobisz dla dzieci, co w twojej mocy, ale wiadomo, że w wielu sprawach bedziesz miała związane ręce i pewnych problemów po prostu nie przeskoczysz. Na współpracę ze strony tego faceta raczej nie licz i od razu wybij sobie coś takiego z głowy.  Poczytaj sobie blog roz drapanej- rzeczywiście jest kopalnią wiedzy dla kobiet uwikłanych w związki z tego typu facetami.

403 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-08-25 21:53:43)

Odp: Starosc z Narcyzem
Tula napisał/a:

apologises, muszę ci powiedzieć, że posiadasz pewną niezwykłą cechę charakteru albo bardziej precyzyjnie rzecz ujmując, posiadasz jakąś zdolność szybkiego uspokajania cudzych złych emocji. Zawsze napiszesz coś takiego, co na innych może działać niezwykle łagodząco. Na mnie podziałały twoje słowa, że głupiemu nie ma co tłumaczyć, mądremu nie potrzeba. Nie wiem jakim cudem mogłam zapomnieć o tym prostym i mądrym powiedzeniu? Stało się tak chyba dlatego, że zrobiło mi się bardzo siebie żal i było mi po prostu przykro, że ktoś może śmiać się ze mnie za moimi plecami, że nie dość, że tyle się nacierpiałam, to jeszcze ludzie, którzy kompletnie mnie nie znają mogą wycierać sobie mną gębę i że ja nic nie moge z tym zrobić. Bo niby co miałabym teraz  zrobić? Miałabym pojechac do tamtego miasta, zaczepiac ludzi i wyjasniać im, że źle to wszystko pojęli i że nie o to mi chodziło, a ja wcale głupia nie jestem, tylko, że tak wyszło? No kompletny nonsens
szczekają, a karawana jedzie dalej. Dzięki apologises.
Elle, tylko mi się nie daj żadnemu narcyzowi, bo juz całkowicie zwątpię w mądrość kobiet.
Jak ja żałuję, że w czasach, gdy zaczynałam tamtą znajomość omijałam komputer szerokim łukiem i że tak mało było materiałów w necie, które skutecznie otwierałyby ludziom oczy. Ty Elle zapewne uczyłas się do jakiejś klasówki z  matematyki, gdy ja bezmyślnie marnowałam sobie kawał swojego zycia.
Chia zazdrościsz kobietom, które są już PO, a ja zazdroszczę tym dziewczynom, które dzisiaj mają po dwadzieścia albo trzydzieści lat i trafiły na takie fora, jak to na przykład. Te dziewczyny swoje dzisiaj przecierpią, ale mają szansę nauczyć się troszkę życia, by potem fajnie sobie pożyć. Gdy ja byłam w ich wieku nie doświadczyłam aż takiego zła i nie miałam pojęcia o zyciu, chociaż wydawało mi się wtedy, że wiem wszystko. Myliłam się.
Ósemko, bardzo dobrze, że tak napisałaś. Absolutnie niczego sobie nie wyrzucaj, bo ja doskonale wiem, że nie chciałaś zrobić mi przykrości. Zdrowy wkurw jeszcze nikomu nie zaszkodził. Pamiętam jak dobrze podziałała na mnie Milka, która weszła mi na ambicję- też się wtedy wkurzyłam, ale nie na nią, rzecz jasna. To co miałabym powiedzieć o sobie, skoro w wielu wątkach szłam po bandzie i też zdarzało mi się pisać takie rzeczy, że aż dziwię się, że do tej pory tylko raz zostałam zbanowana? Albo Elle, która też potrafi zaleźć za skórę? Albo Majka szpilka czy Feniks lub Josz? Ósemko, uwierz mi, jest ok- przecież ja i bez tego twojego zdania sama dobrze wiedziałam, że niektórzy ludzie mogą o mnie gadać i to niekoniecznie pozytywnie.
Chia nie musiałas trafić na takiego faceta, ale trafiłaś i nic z tym nie zrobisz. Ważne jest teraz tylko to, żebyś skutecznie podziękowała panu za ciąg dalszy, nie rozpaczała z jego powodu i bez większego żalu oddała go tej drugiej. Przyjdzie bowiem taki czas, że i ta druga gorzko zapłacze przez tego mena- bedzie tak, to tylko kwestia czasu. Wiem, że szkoda ci dzieci, ale co możesz z tym zrobić? Wiem, że zrobisz dla dzieci, co w twojej mocy, ale wiadomo, że w wielu sprawach bedziesz miała związane ręce i pewnych problemów po prostu nie przeskoczysz. Na współpracę ze strony tego faceta raczej nie licz i od razu wybij sobie coś takiego z głowy.  Poczytaj sobie blog roz drapanej- rzeczywiście jest kopalnią wiedzy dla kobiet uwikłanych w związki z tego typu facetami.

Oliwio przyłączam sie do słów Apologises. Nie biczuj sie dłużej Kochana. Ten wkurw ktory odczuwasz jest zdrowy i potrzebny ale nie kieruj go przeciw sobie. Każdy z nas popełnił w życiu jakies błędy mniejsze i większe. Jak sama zauważyłaś te tematy kiedyś nie były tak popularne w necie, sam net nie był tak popularny jeszcze kilkanaście lat temu a na pewno nie tak dostępny jak dziś wiec cieżko było o informacje i wsparcie osób ktore przeszły to samo. Zreszta nawet dziś wiele jest tematów tu na forum gdzie ludzie opisują swój problem, dostają masę rad a i tak okazuje sie z perspektywy czasu ze nie posłuchali i musieli osobiście dostać na maxa po doopie zeby uwierzyć ze jednak "wrzątek jest gorący". Taka już ludzka natura ze uczymy sie najlepiej na własnych błędach. Cudze nie dokonca nas przekonywują no bo jednak moze nasza historia jest inna, lepsza no i moze warto dać szanse.
Najważniejsze ze już wiesz ze tu nie warto smile

404

Odp: Starosc z Narcyzem

Mariza, dziekuje bardzo, nie znalam tego bloga.
Tula, masz racje, jedyne wyjscie to mu podziekowac...

405

Odp: Starosc z Narcyzem

feniks35, dopiero dzisiaj zajrzałam na forum i zauważyłam, że napisałaś. Bardzo ci dziękuję za wsparcie.
Ze mną to jest tak, że ja dzisiaj mam już tę sprawę daleko za sobą, chociaż nie powiem, żebym już tak do końca pogodziła się z tym wszystkim. Idę jednak do przodu i nigdy więcej nie dam się nikomu wykorzystać- to oczywiste.
Mam nadzieje, że ten wątek przyczyni sie do tego, że wszelkie kurfiarze staną się znacznie mniej popularne, że kobiety wyciągnęły odpowiednie wnioski z tej lektury i może przestaną uganiać sie za takimi pseudo facetami. Bo jak na razie żyją ci ludzie jak pączki w maśle. A nie powinno tak być.
Niech tacy dostają się wywłokom- wtedy wszystko idealnie się wyrówna.
Każdy nowy wpis w internecie na ten temat, to kolejna cegiełka w walce ze złem. Niech polskie kobiety zaczną wreszcie nabierać rozumu, bo naprawdę wiedza na temat zaburzeńców i zepsutych do szpiku kości łajdaków jest w naszym kraju po prostu żenująca.
Im dalej na wschód, tym gorzej jest z tymi kobietami.
Pozdrawiam wszystkich i zyczę podejmowania mądrych decyzji.
Dziękuję wszystkim osobom, które wypowiadały się w mojej sprawie w tym wątku.

406 Ostatnio edytowany przez ósemka (2016-08-30 19:39:27)

Odp: Starosc z Narcyzem

No to mnie Tula zbiłaś z pantałyku pisząc ..”Im dalej na wschód, tym gorzej jest z tymi kobietami..”
Osoba, którą opisywałam właśnie pochodzi z tego regionu Polski i wczoraj podobne słowa usłyszałam od niego o kobietach ze wschodu. Nie wiem, jak dokładnie wyglądały jego interesy w jego miejscu zamieszkania a wszystko o czym pisałam wiem od osób trzecich, poznałam go bowiem w drugiej części Polski, gdzie od jakiegoś czasu rozpościera skrzydła, choć uważam, że z marnym skutkiem (może nie ta branża? – nie wiem).
W każdym razie bez wsparcia nie da sobie rady, bowiem tutaj panują trochę inne warunki.

Nie wiem może już doznaje jakiejś paranoi, ale ten człowiek nie daje mi spokoju, sprawia, że czuje taki niepokój, którego nie umiem uzasadnić, sam fakt, że o nim myślę i tutaj piszę, jest już niepokojący.
Tak mi zalazł za skórę - manipulant okropny i kyrwiarz, tak to czuję.
Człowiek, który nie rozumie, co znaczy słowo – nie chcę, nie jestem zainteresowana – spadaj. On nie przyjmuje tego do wiadomości. Walczy albo niszczy – masakra.
Tula, ja Tobie również dziękuje, że chciałaś się podzielić tutaj na forum swoją historią, dostarczyło mi to bowiem ważnych wskazówek i nie ważne czy to ten czy inny – ja wyciągnęłam z Twojej historii i po części Kalejdoskopki jak i innych kobiet cenne wnioski, za które serdecznie dziękuję.

407 Ostatnio edytowany przez Tula (2016-08-31 11:50:08)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ten "mój" też głosił takie poglądy na temat kobiet ze wschodu. Nawet śmiał się, że jeśli ze mną mu nie wyjdzie, to na stare lata weźmie sobie jakąś poczciwą Ruską albo Ukrainkę, robotną i spolegliwą babę ze wschodu, bo taka będzie patrzyła na niego niczym w jakies bóstwo i bedzie dbała o niego. I to najlepiej taką, która pochodzić będzie z bidy. Dlaczego? Otóż ze względu na specyficzną mentalność kobiet ze wschodu i dlatego, że baba pochodząca z bidy będzie znała wartość chleba i bedzie potrafiła cieszyć się nawet, gdy rzuci jej się jakiś ochłap. Tak więc na stare lata dobra opiekunka i robotna baba ze wschodu bardzo mu sie sprawdzi. Ja jego zdaniem miałam wszystkie te cechy, tyle tylko że byłam za bardzo narowista (chodziło mu o te moje zrywania) i ciężko było mnie ustawić, choć z pozoru wydawać by się mogło, że ze mną pójdzie mu gładko.
Ósemko, cały czas zakładam, że piszemy o tym samym facecie.
Nie wiem czy ostatecznie popłyniesz w jego kierunku, czy nie, ale postanowiłam, że pokażę ci ewentualny związek z nim z troszkę innej strony, nie tylko z tej strony psychologicznej, ale tez z całkiem praktycznej i bardziej zyciowej . Będę pisała tak, jakbym pisała o tym swoim- jesli ten twój adorator jest kimś innym, to nie szkodzi- najwyżej popiszę sobie na darmo.
Pierwsza rzecz- facet ma 60+ na karku i kilka dość poważnych chorób (jeszcze raz podkreslam, że piszę o tym swoim), które w znaczący sposób wpływają na jego potencję i na ogólne jego samopoczucie na co dzień. Seks z nim od samego początku był dość specyficzny, ale nie bedę zdradzała szczegółów. Dość jednak, by powiedzieć, że były z tym postępujące problemy. Kto wie czy nie dlatego on lubił świeżynki, bo wtedy kuska lepiej mu stawała? Takie ostatnie podryki mocno więdnącej ostrygi- rozumiesz o co mi chodzi? A skoro tak, to zakładając, że on ciebie zdobędzie, to ty rzeczywiście możesz dostać faceta, który będzie siedział spokojnie na doopie i nie będzie już az tak intensywnie latał za babami. Jeśli on pozyje jeszcze jakąś dekadę albo dwie, to z każdym rokiem bedzie coraz bardziej ci wierny- ty będziesz wybrana jako ta na stare lata. nie wiem czy odpowiada ci coś takiego? No czy odpowiada ci rola opiekunki i robotnej oraz spolegliwej kobiety, która bedzie wielbiła swojego pana i zbawcę. Jesli tak, to w gruncie rzeczy mogłabyś zainteresowac się nim bliżej, bo jest realna szansa na to, że facet ten nie będzie doopczył na boku, z racji wieku i z powodu problemów z wackiem.
Dalej- to człowiek bardzo zamozny, ale też bardzo skąpy. Ma on również silnie rozwinięty instynkt właściciela. Czy on ożeni sie z tobą i czy staniesz się chociaż w marnej cześci współwłaścicielką jego majątku? Ja smiem w to wątpić. Za jego zycia będziesz jeździła z nim na wypasione wczasy (pod warunkiem, że on będzie miał ochotę gdzieś wyjeżdżać i czy zdrowie pozwoli mu na jakies wojaże), bedziesz mieszkała w luksusach, ale gdy przyjrzysz się temu wszystkiemu bliżej, to szybko zauważysz, że do niczego nie będziesz tam miała prawa. Jeśli masz dzieci i jesli go przezyjesz, to nie spodziewaj się, że twoja rodzina albo ty coś po nim odziedziczycie- będziesz mogła liczyć jedynie na zachówek w wysokości stosownej do tego, ile lat będziesz z nim zyła. Jego rodzina jest specyficzna i zapewniam cię, że gdy przyjdzie co do czego, to oni zeżrą cię tam zywcem, będą rozdrapywali jego majątek, a po tobie przejadą niczym walce. Wyjdziesz z tego wszystkiego goła i wesoła. On przed slubem będzie chciał podpisac z tobą stosowną intercyzę- jeśli nie zgodzisz się na to, wtedy on nie zalegalizuje waszego związku, będzie nadal z ciebie korzystał, ale na pewno wybierze bezpieczeństwo finansowe i nigdy nie doczekasz się slubu. Będzie po prostu zwodził cię, wpędzał w lata, ale uczciwie na pewno się nie zachowa.  Kasa jest dla niego najwazniejsza. Będziesz więc musiała pójść na różne ustępstwa, jeśli jesteś zainteresowana małżeństwem z tym panem. Wiem co piszę. Filozofia życiowa tego faceta polega na tym, że on zyje tak, by majątku starczyło mu do końca zycia, ale żeby jednoczesnie nic po nim nie zostało dla jego bliskich. On nie wie ile jeszcze lat będzie zył, więc jak tu rozdzielic sobie kasę, by do końca mu wystarczyło, a jednocześnie, by po jego smierci nikt niczego po nim nie odziedziczył? Jego słowa "no powiedz mi jak mam rozdzielić sobie kasę na poszczególne lata, by mi starczyło i nikomu nic po mnie nie zostało? jesli coś komuś zapiszę, to potem taka osoba powie, "szkoda, że ten sukinsyn nie zdechł wcześniej, bo więcej bym dostał"- tak właśnie ten człowiek mysli. On ma komu zostawić swój majątek, bo zrobił kilkoro dzieci po drodze, ale rzecz jasna wypiął się i na kobiety, z którymi ma te dzieci, i na te dzieci. On od zawsze żył i zyje sam dal siebie. Nie licz więc na to, że ciebie będzie wspierał albo twoje dzieci.
Następna rzecz. Napisałaś, że masz kota. W takim razie musisz brać pod uwagę także dobro swojego kota. Ten facet to pedant i on w zyciu nie zaakceptuje twojego kota pod swoim dachem. Niby się zgodzi na twojego kota, ale któregoś dnia możesz przezyć wielką tragedię, bo wrócisz np. w zakupów, a on powie ci, że nie wie gdzie jest twój kot. On wywali ci kota prosto na ulicę i w zyciu sie do tego nie przyzna, bedzie ściemniał ci, że kot np. wyskoczył z tarasu albo z okna i nie wiadomo gdzie jest. Bedzie nawet głaskał cię po głowie, gdy ty bedziesz płakała. Ja też mam kota i powiem ci szczerze, że nie odważyłabym sie na to, by zostawić swojego kota pod jego opieką. On miał do mnie pretensje, że kupiłam sobie kota, a przecież mój kot mieszkał ze mną, w niczym mu nie wadził i nie było szans na to, bym nagle wylądowała u niego ze swoim kotem, bo facetowi daleko było do tego, by ze mną zamieszkać, a mimo to non stop czepiał się mojego kota.
kupiłam kota bez uzgodnienia z nim, więc oczywiście postąpiłam debilnie, co zresztą usłyszałam wiele razy- nie wiem jakim cudem chociażby po takich jego słowach nie nabrałam obrzydzenia do tego faceta.
Jeśli masz dzieci albo nawet wnuki, to wybij sobie z głowy to, że oni bedą mogli przyjeżdżać do was, jak do drugiego swojego domu. Bedzie wprost przeciwnie- on bedzie krzywo patrzył na twoje kontakty z dziecmi i bedzie stwarzał taką atmosferę, byś ty dla świętego spokoju ograniczała kontakt z dziecmi do minimum, a najlepiej, żebyś w ogóle nie miała z dziećmi żadnego kontaktu. Jesli ty będziesz wyjeżdżała do swoich dzieci, wtedy przekonasz się, jakie on zafunduje ci miłe powroty do JEGO domu. Odechce ci się wszystkiego, nawet zyć ci się odechce.
Teraz kończę, bo czas mnie goni.
Ósemko, nie patrz tylko na zagrożenia psychologiczne wynikające z faktu, że facet jest socjopatą czy tam psychopatą- patrz przede wszystkim zyciowo na całą tę sprawę i zastanów się czy warta jest skórka za wyprawkę.
Łaska pańska na pstrym koniu sobie jeździ.
Ja odkąd zaczęłam myśleć o tym facecie bardziej praktycznie, bardziej zyciowo, to uwierz mi szybciej wywietrzały mi głupoty z głowy. Bo jakie ja mialabym z tym człowiekiem zycie? Nawet jesli siedziałby na doopie i nie zarywał boczniar? Przecież siedziałabym sama w jego wypasionej chałupie i czułabym się jak kołek w płocie. Do niczego nie miałabym prawa, moja córka nie mogłaby odwiedzić matki, bo facet patrzyłby na nią krzywo. Z kotem też musiałabym się pożegnać (dałabym go córce), bo non stop musiałabym pilnowac zwierzaka w obawie, że facet korzystając z mojej nieuwagi wywaliłby go z domu. To ja już wole domek ciasny ale własny i bycie panią samej siebie. Samotność jest rzeczą straszną, bo jest jak ciężka choroba, ale czy będąc z tym facetem nie byłam samotna? Może nie zyję w takich luksusach jak ten chłop i nigdy nie będę, ale nikt niczego mi nie wypomina i chleb nie staje mi w gardle w uczuciu tłumionej przykrości.
Ósemko, trzymaj się.

408

Odp: Starosc z Narcyzem

Tula, nie sądzę, żeby ten człowiek związał się z kimś na stałe, jeśli nawet jakaś desperatka - bo każda normalna ucieknie, wywalczy kluczyki do jego domu to będzie to na zasadzie współlokatora, kogoś z kim wymieniałby się usługami typu zakupy, sprzątanie, obiady, pewnie inne przyjemności jej już odpadną zostaną wizualne dla niego.
Chociaż wymiana usług w tym przypadku to zbyt wielkie słowo, bowiem wszystko musi być przekalkulowane i przede wszystkim opłacać się jemu.
Na pewno nie będzie to partnerski związek, a raczej życie w klatce i może ona nawet być ze złota ale to zawsze klatka.
Znam parę kobiet, z pozoru szczęśliwe, a wewnątrz zniszczone przez psychopatę i nie chcę takiego życia dla siebie.

Nie jestem i nie będę niczyją własnością, jestem kobietą, która wie, czego chce i mam prawo to zrealizować.
Nawet podjęłam już pewne kroki aby odciąć się całkowicie od tego palanta.

Tula, jeśli masz rodzinę i kota, to nie jesteś samotna. Powodzenia.

409

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemko, ja myslę, że on bez problemu znajdzie jakąś desperatkę, bo jak zyje sie w naszym kraju, to rzecz powszechnie wszystkim znana. Wiele kobiet wylądowało  na bruku i bez środków do życia, a są już w takim wieku, że wysoko nie podskoczą. Na dodatek on, jak przystało na psychola, potrafi uzależniać od siebie ludzi- mam na mysli opetanie emocjonalne na jego punkcie, które kogos może dopaść. Jesli on uzna, że z jakiegoś powodu opłacać mu sie będzie trzymać pod swoim dachem obcą babę, to wystarczy, że tylko wyciągnie rekę i wyciągnie z tłumu tę, która mu podpasuje.
Normalna się nie zgodzi i ucieknie? Dyskutowałabym z tym, bo ja też kiedyś, zanim go poznałam, byłam normalna i co zrobiła ze mnie ta znajomość? Latami musiałam od niego uciekać i leczyć otumanioną głowę oraz obolałe serce- no chyba, że jednak od samego początku nie byłam normalna, a dzisiaj tylko tak mi się wydaje, że byłam.
To człowiek bardzo wyrachowany i oczywiście, zanim on coś zrobi, to zawsze kalkuluje sobie rzecz na zimno czy opłaca mu sie dane przedsięwzięcie, czy nie, ile na tym zarobi, a ile ewentualnie straci. Murzynów do roboty też potrafi sobie zorganizować i żeby było śmieszniej, to ci Murzyni jeszcze skaczą z radości, że mogą coś dla niego zrobić.
Wniosek z tego nasuwa się taki, że ALBO LUDZIE SĄ TACY GŁUPI, ALBO ON JEST TAKI MĄDRY.
Ósemko, jesli on zagiał na ciebie parol, to na pewno nie wypuści cię z rąk tak łatwo. Musi być jakiś powód dla którego on ciebie sobie upatrzył. Może nie masz rodziny, dzieci ani żadnych zobowiązań wobec nikogo?(pytanie retoryczne), wtedy bardzo byś mu pasowała. jeśli chodzi o mnie, to wybitnie nie pasowała mu moja córka- gdy mnie poznał dziewczyna chodziła do drugiej klasy LO, więc wiadomo o co chodzi. Potem studiowała i non stop była na moim garnuszku. Potem usamodzielniła się, ale przecież ciągle jej pomagam i na ten temat on też sporo miał do powiedzenia, głównie na temat mojej bezdennej głupoty, że tak jestem związana z córką. Potem wzięłam sobie jeszcze kota i jakby tego było mało, to zawinęłam się i przeprowadziłam za córką. Tego to już było aż nadto.
Byłam więc absolutnie nieopłacalna. Miałam jednak wiele innych zalet, które jemu pasowały, więc trzymał mnie przy sobie latami, jako koło zapasowe, bo a nóż widelec?
Jeśli ty faktycznie mu zwiejesz, to spodziewam się, że za jakis czas, on znowu do mnie zadzwoni, chyba że zabezpieczył się i ma jeszcze jakieś inne na podorędziu.
To prawda, że wiele kobiet, które z pozoru wydają się być szczęśliwe, w zaciszu domowym bardzo cierpi. Szkoda mi takich kobiet. Niektóre z nich pozostaną w swoich klatkach na zawsze- ot, takie to będą zmarnowane zycia ludzkie.
Ósemko, wiem że nie jestem samotna- żyję tu teraz naprawdę bardzo fajnie i powiem ci szczerze, że nie wiedziałam,iż będzie mi tu aż tak dobrze. Nawet coś tam świta mi w sprawach osobistych- zmiana miejsca zamieszkanie, wszystko to było dla mnie kolejną wielką traumą, ale daję radę. Było warto troszkę o siebie zawalczyć.
Ja też zyczę ci powodzenia.

410

Odp: Starosc z Narcyzem

Nie wiem Tula, czy zagiął na mnie parol, czy to zwykły sadyzm, ma on bowiem, jakąś taką przyjemność w oglądaniu cierpienia swoich ofiar, wyjątkowo złośliwym dążeniem do zemsty, zawiścią i okrutnym traktowaniem celów, jakie wybiera sobie do prześladowania.

Stara się wydawać wielki, lepszy i ważniejszy od innych, niezależny, nieustraszony, a tak naprawdę ciągle miewa jakieś lęki, jest zazdrosny i zawistny nawet o zwykłych ludzi. I nigdy nie jest usatysfakcjonowany - nigdy.

Napisałaś:  …”że ALBO LUDZIE SĄ TACY GŁUPI, ALBO ON JEST TAKI MĄDRY”…

Czy mądry? Hm.. dyskutowałabym, na pewno jest cwany i wszystkich uzależnia od siebie wykorzystując swoją pozycję i pieniądze, śmiejąc się przy tym jacy wszyscy są dookoła głupi i naiwni.
Normalni ludzie nawet nie podejrzewają, że stojąca przed nimi osoba może nie mieć sumienia i jest zdolna do czynienia takiego zła, co daje mu ogromną przewagę. Może na tym  polega ta na nasza głupota, każdy bowiem mierzy swoją miarką.

Moja przygoda z tym panem już się zakończyła, wyszłam z tego cała, może trochę zrył mi psychikę ale przez to czuję się silniejsza i ostrożniejsza na takie czy inne zachowania.

Z pewnością wykorzystam tą wiedzę, gdyż tym razem trafiłam na panią narcyz - to już jakaś epidemia.

Tobie Tula dziękuję za wszystkie twoje rady i tak osobiste zwierzenia.
Jesteś mądrą kobietą i omijaj ludzi, którzy myślą inaczej. Układaj sobie życie i nie karm już tego trolla.
Trzymaj się!

411 Ostatnio edytowany przez Tula (2016-09-01 23:57:38)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemko, krzyżyk mu na drogę i niech mu ziemia lekką będzie.

Nie przejmuj się tym palantem, bo szkoda twojego czasu i zdrowia.
On zawsze był złosliwy, mściwy i zawistny, a teraz z każdym rokiem będzie coraz gorszy, bo przecież już od dawna kuśka mu siada- która kobieta zgodzi się na to, by godzinami i w pocie czoła ciągnąć mu druta, a przecież on tylko tak może spuścić sobie z krzyża. No nie oszukujmy się, ale taka jest prawda. Ile jeszcze on tak powojuje? Przyjdzie taki moment, że do brylowania bedą mu musiały wystarczyć tylko pieniądze. Przecież on od lat leci na viagrze i na innych medykamentach tego typu- daj spokój. To wrak a nie facet. Ile lat on jeszcze sobie tak za darmo pobzyka? Rok albo dwa, dłużej nie wydoli.
Dlatego właśnie tak bardzo zalezy mu na kasie, bo kobitki go opuszczą, a mamona zostanie z nim do końca, jako najwierniejsza jego przyjaciółka, nawet do grobu ją sobie weźmie.
Zawsze mu mówiłam, że jego problem polega na tym, że nie odróznia wrogów od prawdziwych przyjaciół, bo z jednej strony on jest niby taki cwany, więc niby powinien wiedzieć kogo się trzymać, ale z drugiej strony, zawsze pomiatał ludźmi, którzy dobrze mu zyczyli, a poważał tych, którzy tylko czekali na to, by wbić mu nóż w plecy. To zawsze mnie w nim zdumiewało- po prostu nie warto było być dla tego człowieka dobrym ani, tym bardziej, za dobrym. Daj kurze grzędę, to wyżej siędzie- kompletnie nie potrafił obrócić się między normalnie myślącymi ludźmi, tak by ich do siebie nie zrazić.
Natomiast tam, gdzie faktycznie powinien kogos pogonić, tam zginał sie  w scyzoryk i żarł gófno spod siebie.
Nic dziwnego, że chociaż przez całe zycie miał całe tabuny kobiet, to z żadną nie związał się na stałe i nie ułozył sobie życia. Nie wiem jaka to musiałaby kobieta, by z nim wytrzymała. Każdej potrafił tylko zryć beret, narobić chaosu w jej zyciu, a jak robiło się za gorąco, to uciec jak nędzny szczur z tonącego okrętu. Taki figo-fago.
Tak samo jest z jego przyjaciółmi, których tak naprawdę on przecież nie ma. Ma licznych znajomych, ale od interesów, jednak gdyby przyszło co do czego, to pies z kulawą nogą by mu nie pomógł, jesli nie widziałby w tym żadnej korzyści. Takich właśnie ma przyjaciół, ale nic dziwnego, skoro zyczliwych mu ludzi zraził do siebie i przegnał na cztery wiatry.
Chamstwo i bufonada- palant i tyle.
Ósemko, trzymaj się. Będzie dobrze.
Ile jest wart taki facet, który nawet własnych dzieci nie uszanuje, tylko odwróci sie na pięcie, bo szkoda mu kasy na własne dzieci. Zero honoru i odpowiedzialności.
Dla niego liczy sie tylko mamona i własna przyjemność nieważne czyim kosztem. Ludzie są po to by mu sluzyc- wyobraz sobie że tak mi kiedyś powiedział " kiedyś ją służyłem ludziom a dzisiaj ludzie służą mi".
Nie potrafił wykonać żadnej męskiej roboty i do byle pierdoly wzywal fachowca a potem pysznil sie że jego godzina pracy warta jest tysiąc złotych a nie 20 zł które zapłacił jakiemuś nedznemu szaraczkowi hydraulikowi. Kiedyś sama osobiście czyscilam kolanko pod zlewem jak zapchalo nam sie przy gotowaniu. A on stał i gapił sie tylko- taki to z niego wielki mężczyzna. Wszystko cudzymi rękami i ani pocałuj sie w dupe nie potrafił człowiekowi powiedzieć za dobre serce.
Ósemko, dość tego. Bierzemy sie w garść a idiocie kopen w dupen na rozpęd.
Dobranoc.

412 Ostatnio edytowany przez Tula (2016-09-02 00:43:48)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemko, ja znam tego faceta z jego macierzystego miasta, ty jak sie domyślam z tamtych stron, gdzie on od jakiegoś czasu rozkręca interesy ( nie będę wymieniala miast ani regionów polski). Co chce ci jeszcze opowiedzieć. Otóż wyobraz sobie że facet ten w tym swoim mieście mial ogromna chałupę (450m2), od kilku lat ma jeszcze większa, w tamtym czasie jeździł wypasionym mercem a jeden z jego synów jadł w szkole wyzebrane przez matkę obiady. Skandal. Gdy rozmawialam z nim o tym to wiesz co odpowiedział? " To dobrze że jadl darmowe obiady, przecież wszyscy chętnie biorą to co jest za darmo, idz do kościoła a przekonasz sie ilr tam jest darow ja też chodziłem po takie dary bo były za darmo. Czujesz to Ósemko? Facet milioner a jego dziecko żyło w biedzie. Matka poszła do szkoły i płakała żeby dali jej chociaż jakąś zniżkę. Szkoła przyznała darmowe dożywianie. A ten wozil sie wypasionymi furami mieszkał w pałacach i prowadzał sie z różnymi młodymi cwaniarami. Szkoda nawet słów na to jaką reputacja cieszy sie tutaj ten facet.
Podejrzewam że tam, w twoich stronach, on kreuje sie na poważnego biznesmena.

Odp: Starosc z Narcyzem

Pomiatają tymi, którzy są dla nich dobrzy, ponieważ maja narąbane we łbach i nie uszanują człowieka, który życzy im dobrze. Uważają, że jeśli ktoś jest dobry, uczciwy, to jest automatycznie frajerem i takiego to można ewentualnie wyssać, wykorzystać i  wyrzucić, jak przestanie spełniać swoją funkcję, czyli nie przyniesie narcyzkowi żadnych korzyści. Poza tym jak ktoś jest dla nich dobry sądzą, że osoba taka jest cieniasem, miernotą bo musi sie podlizywać, żeby zaskarbic sobie sympatię  pana. Osoba taka zatem jest frajerem i podnóżkiem.

No ale już osoby chamskie, przebiegłe, bezwgladne budzą w narcyzkui podziw, narcyzek wie, ze musi czuwac, by mu nie wbiły noża w plecy. Takie osoby według niego są godne szacunku, nie to co podkładający sie frajer. Podziwia ich umiejetność wykorzystywanie innych frajerów i umiejetność ustawienia się tak, by im było najlepiej. Tacy ludzie według niego są godni uwagi, bo o szacunku nie wspomnę z wiadomych względów.

414 Ostatnio edytowany przez ósemka (2016-09-02 18:26:14)

Odp: Starosc z Narcyzem

Tula, miałam już zakończyć to pisanie o kimś, kto nie jest wart nawet minuty mojego życia, ale mnie sprowokowałaś i domyślam się dlaczego, znasz bowiem schemat  jego działania, ale ja między innymi dzięki tobie też go poznałam. Także nie ma zagrożenia, ale doceniam twoją inteligencję i rozumiem przekaz.
Wiedz, że już się nie przejmuję tym palantam, właśnie dlatego, że okazał się tak bezwzględnym człowiekiem, zakończyłam z nim współpracę. Zbyt dużo stresu mnie to kosztowało a doszły to tego jeszcze dość dwuznaczne propozycje. To już przelało szale goryczy i podjęłam takie a nie inne działania.   
Teraz to on będzie musiał się postarać, żeby „przeżyć” tutaj.
Swoją drogą to nie spodziewałam się, że taki „bisnesmen” jest takim draniem. Jejku! Jak przeczytałam o tym co napisałaś to aż mi włosy stanęły dęba – a mam je dość długie.
To, że zwierząt nie toleruje to wiem, ale żeby własne dzieci tak potraktować!  Nie mieści mi się to w głowie, dla mnie dziecko jest na pierwszym miejscu a potem cała reszta.
Nie rozumiem, też po co się tak zawsze prężył przed kobietami na spotkaniach i  kreował na najlepszego "ogiera w stadzie", poniżając przy okazji  innych mężczyzn, skoro ma takie problemy z potencją.
Zwróciłam uwagę na słowo mamona, nigdy dotąd nie słyszałam takiego określenia kobiety.
Domyślam się co znaczy ale dokładnie nie wiem.
Indywidualistka_87 tez pewnie miała z takim do czynienia, bo mądrze pisze, ciekawe jak sobie radzi chia7586 ze swoim narcyzem - może się odezwie.

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemko prawdopodobnie miałam do czynienia z takim człowiekiem, mówię prawdopodobnie,ponieważ była to krótka znajomość, żaden zwiazek. On próbował sobie zrobić ze mnie przyjaciółke do seksu. Tyle, że, to facet dwudziestopatoletni. Przemawiał cechy zaburzenca, ta krótka znajomość zakończyła sie i postanowiłam nigdy wiecej nie dać mu sie sprowokowac. Po paru miesiacach probowal nawiazac kontakt, ale mu nie odpisalam. Jak bede miec wiecej czasu opisze szczegoly, choc w porownaniu do was bylo tego malutko. Sledze forum odxdawna, ale nic nie pisalam, bo w porownaniu z dziewczynami tutaj przezylam niewiele. Jednak kiedys opisze go☺

416

Odp: Starosc z Narcyzem

Indywidualistka_87, jeśli Twoja znajomość była krótka i rozstaliście się a ty masz pewność, że miałaś do czynienia z narcyzem to jest ci łatwiej, bo chociaż wiele złego uczynił, szybciej się z tego pozbierasz.
Sama  widzisz, czytając ten wątek jak dłuższa znajomość kończy się z takim człowiekiem.

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja się już pozbierałam, bo wlasciwie nie miałam się z vzego zbierać z tak krotkie znajomosci. Mimo tego źle wspominam okres kontaktu z tym człowiekiem. Czulam się ciągle źle, bylam poddenerwowana. Jestem zła na siebie tylko za to, ze nie pogonilam go od razu, jak tylko zobaczylam przejaw buractwa? Niezrownowazenia? Ten facet zmieniał zdanie z sekundy na sekundę. Myslalam, ze jest szalony, specyficzny i nie wiem po co chcialam pokazać mu, ze jego zagrywki nie robią na mnie wrażenia. Jakos przyjelam to za punkt honoru.

418

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemko, mamona to kasa- cyt z wik. "Powszechnie kojarzone jest z pieniędzmi, bogactwem. W chrześcijańskiej interpretacji kojarzone jest z mamieniem, pokusą, fałszywym źródłem poczucia bezpieczeństwa. W Biblii odniesienie jest do bożka Mammona"
Ten facet ukochał mamonę, czyli pieniądze. Jest i chciwy, i skąpy zarazem, chociaż pozornie wcale na takiego nie wygląda. Jednak zapewniam cię, że dla kasy dałby się zabić i zjadłby spod siebie.
A swoją drogą, to dzisiaj sobie pomyslałam, że to niesamowite, iż odnalazłaś mnie na tym portalu, że od samego początku coś cię tknęło i że śledziłaś moje wpisy. Widocznie tak miało być. Może jakaś opatrzność czuwa nad tobą? Ja wierzę w takie rzeczy, więc wcale teraz nie żartuję. Ja strasznie żałuję, już o tym pisałam, że gdy zaczynałam tę znajomość unikałam komputera i że tak mało było wtedy informacji na temat związków z takimi ludźmi.
Indywidualistka_87, jesteś absolutnie genialna- pięknie to napisałaś.

Odp: Starosc z Narcyzem

Tula, ale to ja Was podziwiam na tym forum! Jestescie bardzo mądrymi kobietami. Trzymam kciuki za każda i mam nadzieję, że Chia jak najszybciej przejdzie przez rozwód i odetchnie. Tu na forum miło spotkać kobiety, które powiedziały dość, zawalczyly i ocalily swoją godność. Przecież same wspominalyscie, że wiele jest bab gotowych lizac stopki tym upośledzonym facetom i jeszcze się bić o nich. Takie kobiety chyba lecza swoje kompleksy, pocieszajac sie tym, że taki wpływowy, fajny narcyzik się nimi zainteresował. Owszem każda by chciała faceta fajnego, zaradnego. Bo jeśli się taki mną zainteresował, to też musze być fajna. No ale nie za taką cenę!  Przecież facet nie musi podnosić wartosci kobiety, a już nie upośledzonym narcyz. Bo dla mnie oni są upośledzeni, nie obrażając chorych. Brak im empatii. I powinno się ich pożałować- ake z daleka

Odp: Starosc z Narcyzem

Tula, to właśnie ja was podziwiam, że udało wam się uwolnić od tych uposledzonych facecikow, nie obrażając chorych. Bo oni są uposledzeni emocjonalnie. Zero odruchów ludzkich i empatii. Takich należy tylko żałować- ale z daleka

421 Ostatnio edytowany przez Tula (2016-09-03 09:23:06)

Odp: Starosc z Narcyzem

Indywidualistka_87, no właśnie- nie za taką cenę. Człowiek naprawdę źle wychodzi na znajomościach z takimi ludźmi, bo raz, że po drodze naszarpie się, nadenerwuje i napracuje jak dziki osioł, to na koniec zamiast słowa dziękuję i przepraszam zostanie wdeptany w ziemię, niczym nędzny robal. Ma się po wszystkim tak zryty beret, że dopiero wtedy zaczyna się koszmar, bo trzeba przecież dojść jakoś do siebie po takich przeżyciach, a to wcale nie jest takie proste.
Gdy rozstajesz się z normalnym facetem, to też jest to wielka przykrość i trauma, ale to jest niczym w porównaniu z tym, co dzieje się z tobą po rozstaniu z psycholem. Osoby, które przeszły przez coś takiego wiedzą o czym teraz piszę. Osoby, które nie znają takich relacji, mogą pomyśleć sobie "ale głupia baba, jakaś histeryczka, o czym ona w ogóle gada?"
A co z psycholem po rozstaniu? ano nic- on żyje sobie dalej swoim życiem, spokojnie realizuje swoje plany i jest jeszcze bardziej przekonany o swojej doskonałości i wspaniałości.
Zawsze mnie zdumiewało w tym facecie to, że ma taki tupet, że jest aż tak siebie pewny i totalnie bezkrytyczny. Zrobił mi np. jakieś świństwo i to z gatunku tych poniżej pasa, ja z nim zrywałam albo nie zdążyłam, bo on po prostu sobie zniknął, po czym za jakiś czas dzwonił sobie do mnie jak gdyby nigdy nic, nawet we łbie mu nie piknęło, że może tym razem przegiął i nie ma juz po co do mnie telefonować. Zero wyjaśnień, jakiegoś przepraszam czy choćby spanielowatych oczu- wprost przeciwnie, dalej butna i pewna siebie mina. I żeby było ciekawiej, to wręcz ja czułam się winna zaistniałej sytuacji "oj dziecko, nie ma problemu, ja już się przyzwyczaiłem do twoich numerów, który inny by z tobą wytrzymał? mówione te bzdety pół żartem pół serio- no paranoja.
Rok w rok powtarzał na przykład taki schemat- spotykał się ze mną pod koniec listopada, czasem na początku grudnia i wtedy bajerował mnie szczególnie intensywnie, a więc były liczne wyznania miłosne, obwoził mnie po różnych parcelach, snuł wizje naszej przyszłości, wyciskał na mnie różne obietnice- no działał tak, że mnie aż w głowie wirowało od tego szczęścia i myślałam "a może jednak? A może tak? a jeśli tak, no to Boże!" i jak już porządnie mnie ugotował, to po prostu sobie znikał. Zaliczałam więc zero telefonu od niego, ode mnie też nie odbierał- facet rozpływał się po prostu. Dlaczego? Otóż dlatego, że wielkimi krokami zbliżały się święta i sylwester. A w związku z tym należało zrobić ze mną porządek na ten czas. Na święta nawet życzeń mi nie składał. W czasach, gdy ja jeszcze składałam mu życzenia, on nawet mi nie dziękował- takie chamstwo, że w głowie się nie mieści. Tak więc rok w rok miałam zrąbane święta i sylwestra, przepłakane i nieszczęśliwe. Ileż to ja razy przysięgałam sobie wtedy, że  koniec z tą znajomością, że jak zadzwoni, to nie odbiorę itd. Tymczasem mijały święta, mijał sylwester i pod koniec stycznia albo na początku lutego zaczynałam mieć głuche telefony z jakichś obcych numerów albo z zastrzeżonych. Wiedziałam oczywiście, że to on. Potrafił zadzwonić mi nawet w nocy. Wiedziałam, że lada moment zadzwoni normalnie. To co działo się ze mną po drodze, zanim do mnie normalnie zadzwonił kwalifikowało mnie do natychmiastowego odstawienia do czubków. I dzwonił, a ja zgadzałam się na spotkanie i zabawa zaczynała się od nowa, aż do świąt wielkanocnych. Święta wielkanocne były już troszkę lepsze, bo znacznie krótsze, a poza tym on zazwyczaj spotykał się ze mną na dwie trzy godzinki w drugi dzień świąt.
Jakim trzeba być człowiekiem, by tak kogoś traktować i mieć  przyjemność z tego, że krzywdzi się drugiego człowieka? Porządny i normalnie myślący facet nigdy by tak nie postępował, bo mało kto lubi robić komuś świństwa. Pomyślałby sobie "cholera, co ja najlepszego robię tej kobiecie?ona kocha mnie, dobra z niej kobitka, ale ja pzecież nie zwiążę się z nią, więc zwodząc ją robię jej przecież świństwo, muszę to skończyć, bo tak postępować się nie godzi itd."- ten natomiast takich refleksji nie miał. Wprost przeciwnie- dawałam mu palec, to bez pardonu brał sobie całą rękę i jeszcze uważał, że powinnam być mu wdzięczna, że w ogóle się mną zajmuje.
Tak więc tupet i chamstwo tego człowieka aż porażały. Do tego stopnia, że zbijały mnie z tropu, bo jak to? On jest taki siebie pewny, zero wątpliwości, to znaczy, że to on ma rację, a ja waham się, więc na pewno wyolbrzymiam, histeryzuję i przesadzam. Muszę więc popracować nad sobą, bo w końcu stracę to cudo, on ode mnie odejdzie i ja stracę tę wielką miłość- takie mniej więcej chodzą człowiekowi mysli po głowie w czasie, gdy znajomosć jest najbardziej intensywna. Non stop czujesz się wina i gorsza od innych kobiet, które są w normalnych związkach, bo potrafią utrzymać przy sobie mężczyznę. Ja najwyraźniej tego nie potrafiłam, byłam beznadziejna, więc dlatego on tak mnie traktował. Bogu dziękowałam, że on w ogóle jeszcze ze mną wytrzymuje. Tak o sobie myślałam- totalny idiotyzm. Wtedy właśnie przyjść może do człowieka nerwica, depresja, poczucie beznadziei, traci się siły i chęci do zycia. Stajesz się bezwolną kukłą, którą byle czub może ustawiać po kątach wedle swojego widzimisię.
dlatego właśnie relacje z takimi ludźmi są tak niebezpieczne.
To istny oblęd. Nikomu czegoś takiego nie polecam, nie zyczę- to wykańczalnia za zycia a nie związek.
Doszłam nawet do takiego etapu samooszukiwania się, że okłamywałam córkę i znajomych. Przez lata nie przyznawałam się córce ani znajmym, że sylwestry spędzam sama, że zazwyczaj ryczę wtedy jak bóbr- wiedziałam, że córka, mój brat albo ktoś z moich znajomych załatwiliby tego palanta za mnie, mój brat zapolowałby na niego i dałby mu porządny łomot- wiedziałam więc, że muszę siedzieć cicho. Opowiadałam więc potem jak to cudownie spędziłam sylwestra- no masakra. Mieszkałam od lat sama, więc mogłam kłamać ile wlezie i robiłam to.

Odp: Starosc z Narcyzem

Tak, tak. Ten mój znajomy też się odezwał po 4 miesiacach od burzliwego zakonczenia naszej znajomosci. Bezczelnie napisal, jak do starej znajomej, co tam slychac i ze pewnie zaskoczona jestem jego smsem. Akurta zaskoczona nie byłam, po tym bezczelu spodziewalam sie odzewu. Moze myślał, przemyslalam sprawe i wreszcie mnie urobi i sie zgodze na znajomosc bez zobowiązań.

423

Odp: Starosc z Narcyzem

Oczywiście, że dał ci czas na autorefleksję. A wiesz co? Mnóstwo kobiet, nie wyłączając mnie, rzecz jasna, łapie się na takie chwyty.
Kurefwo pierwszego sortu.
Ktoś czytając moje zwierzenia na tema tych świąt i sylwestrów mógłby sobie pomyśleć "ot, głupia baba, na milę widać, że facet był zonaty, ale tak sprytny, że przez lata udawało mu się ukryć żonę, przecież takie zachowania są typowe dla zonatych, weekend w domu przy zonce, święta i sylwestry też w chałupie, a kochanka w tygodniu. Ja też szłam tym tropem, ale zapewniam wszystkich, że w przypadku tego faceta, ne o żonę żadną chodziło, bo facet ten nigdy nie miał zony ani z nikim nie związał się na stałe. Rzecz sprawdzona dokumentnie. Chodziło po prostu o to, że on zawsze miał kilka takich jak ja, w róznych miastach je sobie miał, za granicą też jedną namierzyłam. I on w zalezności od tego, w którą stronę mu zawiało, na świeta i na sylwestry wybierał sobie jedną ze swoich kobiet i najczęściej wyjeżdżał z nią na wypasione wczasy pod palmy. Te kobiety były różne, jedna z nich mieszkała za granicą. Gdy spotykał sie ze mna w lutym zawsze był opalony jak czekoladka. Aż miałam kompleksy, gdy tak na niego patrzyłam, bo byłam strasznym białasem przy tym menie.
Dziewczyny, masakra.
teraz coś tam się u mnie kroi w sprawach osobistych, ale ja w zyciu nie przyznam się temu facetowi, jesli znajomosć się utrzyma, do tego w czym tkwiłam. Pomyslałby sobie ten facet, że jestem psychicznie chora, bo to niemozliwe, żebym była zdrowa na głowę, skoro pozwalałam na coś takiego. Na razie unikam rozmów na tematy osobiste jak ognia.

424 Ostatnio edytowany przez Lillka-15 (2016-09-03 10:22:16)

Odp: Starosc z Narcyzem
Tula napisał/a:

Indywidualistka_87, no właśnie- nie za taką cenę. Człowiek naprawdę źle wychodzi na znajomościach z takimi ludźmi, bo raz, że po drodze naszarpie się, nadenerwuje i napracuje jak dziki osioł, to na koniec zamiast słowa dziękuję i przepraszam zostanie wdeptany w ziemię, niczym nędzny robal. Ma się po wszystkim tak zryty beret, że dopiero wtedy zaczyna się koszmar, bo trzeba przecież dojść jakoś do siebie po takich przeżyciach, a to wcale nie jest takie proste.
Gdy rozstajesz się z normalnym facetem, to też jest to wielka przykrość i trauma, ale to jest niczym w porównaniu z tym, co dzieje się z tobą po rozstaniu z psycholem. Osoby, które przeszły przez coś takiego wiedzą o czym teraz piszę. Osoby, które nie znają takich relacji, mogą pomyśleć sobie "ale głupia baba, jakaś histeryczka, o czym ona w ogóle gada?"
A co z psycholem po rozstaniu? ano nic- on żyje sobie dalej swoim życiem, spokojnie realizuje swoje plany i jest jeszcze bardziej przekonany o swojej doskonałości i wspaniałości.
Zawsze mnie zdumiewało w tym facecie to, że ma taki tupet, że jest aż tak siebie pewny i totalnie bezkrytyczny. Zrobił mi np. jakieś świństwo i to z gatunku tych poniżej pasa, ja z nim zrywałam albo nie zdążyłam, bo on po prostu sobie zniknął, po czym za jakiś czas dzwonił sobie do mnie jak gdyby nigdy nic, nawet we łbie mu nie piknęło, że może tym razem przegiął i nie ma juz po co do mnie telefonować. Zero wyjaśnień, jakiegoś przepraszam czy choćby spanielowatych oczu- wprost przeciwnie, dalej butna i pewna siebie mina. I żeby było ciekawiej, to wręcz ja czułam się winna zaistniałej sytuacji "oj dziecko, nie ma problemu, ja już się przyzwyczaiłem do twoich numerów, który inny by z tobą wytrzymał? mówione te bzdety pół żartem pół serio- no paranoja.
Rok w rok powtarzał na przykład taki schemat- spotykał się ze mną pod koniec listopada, czasem na początku grudnia i wtedy bajerował mnie szczególnie intensywnie, a więc były liczne wyznania miłosne, obwoził mnie po różnych parcelach, snuł wizje naszej przyszłości, wyciskał na mnie różne obietnice- no działał tak, że mnie aż w głowie wirowało od tego szczęścia i myślałam "a może jednak? A może tak? a jeśli tak, no to Boże!" i jak już porządnie mnie ugotował, to po prostu sobie znikał. Zaliczałam więc zero telefonu od niego, ode mnie też nie odbierał- facet rozpływał się po prostu. Dlaczego? Otóż dlatego, że wielkimi krokami zbliżały się święta i sylwester. A w związku z tym należało zrobić ze mną porządek na ten czas. Na święta nawet życzeń mi nie składał. W czasach, gdy ja jeszcze składałam mu życzenia, on nawet mi nie dziękował- takie chamstwo, że w głowie się nie mieści. Tak więc rok w rok miałam zrąbane święta i sylwestra, przepłakane i nieszczęśliwe. Ileż to ja razy przysięgałam sobie wtedy, że  koniec z tą znajomością, że jak zadzwoni, to nie odbiorę itd. Tymczasem mijały święta, mijał sylwester i pod koniec stycznia albo na początku lutego zaczynałam mieć głuche telefony z jakichś obcych numerów albo z zastrzeżonych. Wiedziałam oczywiście, że to on. Potrafił zadzwonić mi nawet w nocy. Wiedziałam, że lada moment zadzwoni normalnie. To co działo się ze mną po drodze, zanim do mnie normalnie zadzwonił kwalifikowało mnie do natychmiastowego odstawienia do czubków. I dzwonił, a ja zgadzałam się na spotkanie i zabawa zaczynała się od nowa, aż do świąt wielkanocnych. Święta wielkanocne były już troszkę lepsze, bo znacznie krótsze, a poza tym on zazwyczaj spotykał się ze mną na dwie trzy godzinki w drugi dzień świąt.
Jakim trzeba być człowiekiem, by tak kogoś traktować i mieć  przyjemność z tego, że krzywdzi się drugiego człowieka? Porządny i normalnie myślący facet nigdy by tak nie postępował, bo mało kto lubi robić komuś świństwa. Pomyślałby sobie "cholera, co ja najlepszego robię tej kobiecie?ona kocha mnie, dobra z niej kobitka, ale ja pzecież nie zwiążę się z nią, więc zwodząc ją robię jej przecież świństwo, muszę to skończyć, bo tak postępować się nie godzi itd."- ten natomiast takich refleksji nie miał. Wprost przeciwnie- dawałam mu palec, to bez pardonu brał sobie całą rękę i jeszcze uważał, że powinnam być mu wdzięczna, że w ogóle się mną zajmuje.
Tak więc tupet i chamstwo tego człowieka aż porażały. Do tego stopnia, że zbijały mnie z tropu, bo jak to? On jest taki siebie pewny, zero wątpliwości, to znaczy, że to on ma rację, a ja waham się, więc na pewno wyolbrzymiam, histeryzuję i przesadzam. Muszę więc popracować nad sobą, bo w końcu stracę to cudo, on ode mnie odejdzie i ja stracę tę wielką miłość- takie mniej więcej chodzą człowiekowi mysli po głowie w czasie, gdy znajomosć jest najbardziej intensywna. Non stop czujesz się wina i gorsza od innych kobiet, które są w normalnych związkach, bo potrafią utrzymać przy sobie mężczyznę. Ja najwyraźniej tego nie potrafiłam, byłam beznadziejna, więc dlatego on tak mnie traktował. Bogu dziękowałam, że on w ogóle jeszcze ze mną wytrzymuje. Tak o sobie myślałam- totalny idiotyzm. Wtedy właśnie przyjść może do człowieka nerwica, depresja, poczucie beznadziei, traci się siły i chęci do zycia. Stajesz się bezwolną kukłą, którą byle czub może ustawiać po kątach wedle swojego widzimisię.
dlatego właśnie relacje z takimi ludźmi są tak niebezpieczne.
To istny oblęd. Nikomu czegoś takiego nie polecam, nie zyczę- to wykańczalnia za zycia a nie związek.
Doszłam nawet do takiego etapu samooszukiwania się, że okłamywałam córkę i znajomych. Przez lata nie przyznawałam się córce ani znajmym, że sylwestry spędzam sama, że zazwyczaj ryczę wtedy jak bóbr- wiedziałam, że córka, mój brat albo ktoś z moich znajomych załatwiliby tego palanta za mnie, mój brat zapolowałby na niego i dałby mu porządny łomot- wiedziałam więc, że muszę siedzieć cicho. Opowiadałam więc potem jak to cudownie spędziłam sylwestra- no masakra. Mieszkałam od lat sama, więc mogłam kłamać ile wlezie i robiłam to.

Tula, dlaczego to sobie robisz?
Dlaczego wciąż przywołujesz tę przeszłość, rozgrzebujesz to, rozpamiętujesz, pogardzasz sobą i nim.
Dlaczego nie chcesz przyjąć, że na tamten czas taka byłaś, dawałaś się tanio sprzedać - taka byłaś Tula.
Ale kto z nas nie był, kto nie popełniał błędów?
Wybacz już sobie, daruj, przytul siebie.
Ja uważam, że Ty masz w sobie ogromne poczucie żalu i ranę, którą wciąż posypujesz solą.
Ta rana nie chce się goić m.in. dlatego, że nie potrafisz zaakceptować siebie z tamtego okresu, tego co robiłaś i jaką świadomość wtedy miałaś.
Możesz tak przez kolejne lata tu pisać, żyć przeszłością, podłączać się pod inne historie, ale to nic nie da.
Moim zdaniem powinnaś udać się do specjalisty i poprosić o pomoc w przepracowaniu tego.
Tula - to jest do zrobienia, tylko daj sobie pomóc, otocz się opieką, spójrz na siebie łaskawie i z wyrozumiałością.
Jeszcze tyle życia przed tobą, jeśli pojawi się ktoś nowy, twoja niezamknięta przeszłość nie pozwoli ci być spontaniczną i naturalną.

Odp: Starosc z Narcyzem

Tula, życzę powidzenia. Oby trafił Ci sie ktoś fajny

426

Odp: Starosc z Narcyzem

Lilka, no dokładnie tak jest. Znowu muszę zakręcić się koło jakiegos terapeuty i zresztą już to zrobiłam, bo przecież od tamtego zdania Osemki (ze ludzie wiedzą o kobiecie, którą on wykorzystywał przez lata) znowu przeżywam to wszystko. A wczesniej czułam się naprawdę bardzo dobrze. Muszę przestać karmić tego potwora, na nowo zacząć terapię i przede wszystkim raz na zawsze skończyć z takimi forami. wydaje mi sie, że i tak wielu osobom na tyle już pomogłam, że więcej, ze względu na własne dobro, już nie powinnam.
Dziewczyny, koniec z tym pisaniem.
Dziękuję wszystkim i życzę powodzenia.

427

Odp: Starosc z Narcyzem

Masakra. Jakich to ludzi nosi ta nasza ziemia! A gdy pomyślę, że nosi jeszcze gorsze gnidy to aż włosy jeżą mi się na głowie.
Przeczytałam wszystko i to trzy razy i dopiero teraz pojęłam czym jest ten narcyzm i jak myśli psychopata.  Zgroza.
Wszystko wyłożone jasno i konkretnie.
Dziękuję za ten bardzo pouczający wątek.

428

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja też mam za sobą toksyczny związek. Jeszcze nie wygrzebałam się z traumy i tych wszystkich etapów żałoby po rozstaniu. Mój były chłopak miał w sobie dużo z piotrusia pana i narcyza, był bardzo niedojrzały i z czasem również zdystansowany emocjonalnie. Dużo się z nim namęczyłam. Wybaczałam absurdalne zachowania, zdrady emocjonalne, kłamstwa, brak empatii, wieczne manipulacje. Cały czas wypierałam ze świadomości bolesną rzeczywistość. Teraz jestem na etapie zdrowienia, które nie należy do najłatwiejszych. Czasem nie mogę po prostu uwierzyć jak z tego dobrego, miłego chłopaka, którego na początku polubiłam, wynurzył się egoistyczny, wygodnicki i wyrachowany dzieciak, przy czym tak bardzo jest mi żal siebie, że dałam mu przyzwolenie na bycie takim wobec mnie. Wiem, że teraz ma nową dziewczynę, a ja nie wyobrażam sobie, żebym mogła tak szybko wejść w nową relację. Dodam, że to ja zakończyłam ten pseudozwiązek, zresztą tak jak inicjowałam wszystkie poprzednie rozstania z tym człowiekiem, który sam z siebie nie potrafił i nie chciał odejść, pomimo szukania w internecie innych dziewczyn.

Czasami zastanawiam się czy taki chłopak/mężczyzna może się zmienić? Czy dla innej dziewczyny/kobiety będzie inny, lepszy, będzie ją szanował, gdy naprawdę się zakocha? Mój były wychował się w dziwnej rodzinie. Jego matka to cicha alkoholiczka, ojciec ma go gdzieś, oboje są nowobogackimi imprezowiczami, pomnażają swoje dobra materialne, a od syna tylko wymagają i poniżają go. Nie raz byłam świadkiem jak jego ojciec się do niego zwraca, tak bezuczuciowo, dosłownie jak do psa, a matka ma nad nim pełną kontrolę. Poza tym ex opowiadał mi często, że dochodzi między nim a rodzicami do bójek, widziałam zadrapania na jego rękach. Dla mnie to patologiczne. Ale czy ktoś, kto ma takie rodzinne wzorce, może wyrosnąć na emocjonalnie dojrzałego człowieka i stworzyć normalny partnerski związek? Ja właśnie czegoś takiego oczekiwałam od niego, kochałam go, ale on zachowywał się tak jakby bał się pełnego zaangażowania i oddania drugiej osobie. Tak więc wniosek jaki mogę wysnuć z jego postępowania wobec mnie, to taki, że nikt nie nauczył go dojrzałości, odpowiedzialności i otwartości na szczerą rozmowę w obliczu kłopotów, kryzysu, trudnych sytuacji. Związek z nim był trudny, ja sama zaczęłam stawać się przy nim cholernie trudna, nie ufałam mu, zaczęłam wariować słysząc i widząc sprzeczności między tym co mówi, a tym co robi. Moja cierpliwość była wystawiana na próbę, ale to ja według niego byłam zakompleksioną wariatką, tylko dlatego, że ośmieliłam się oczekiwać czegoś lepszego. 

Dziś wiem ile energii zabrał mi ten człowiek i jak bardzo zrył mi psychikę. Mam w sobie coś z syndromu kkzb i jestem w pełni tego świadoma, ale nie wszystko jest takie oczywiste i schematyczne, poza tym jest jeszcze kilka indywidualnych czynników, które przyczyniły się do tego, że tkwiłam w relacji, która mnie nie satysfakcjonowała, a ja nie potrafiłam tego przerwać. Przykro mi tylko, że coś takiego mnie spotkało.

429

Odp: Starosc z Narcyzem
serdeczna napisał/a:

Czasami zastanawiam się czy taki chłopak/mężczyzna może się zmienić? Czy dla innej dziewczyny/kobiety będzie inny, lepszy, będzie ją szanował, gdy naprawdę się zakocha?

jeszcze dluga droga do wyzdrowienia przed Toba

430

Odp: Starosc z Narcyzem
serdeczna napisał/a:

Czasami zastanawiam się czy taki chłopak/mężczyzna może się zmienić? Czy dla innej dziewczyny/kobiety będzie inny, lepszy, będzie ją szanował, gdy naprawdę się zakocha?

Chyba każda z nas szuka takiego potwierdzenia. Nie wiem czy autorka wchodzi jeszcze w ten wątek, ale pierw trzeba dojść do tego jak ktoś staje się narcyzem. Opcje są dwie, albo nadopiekuńczość jednego z rodziców, najczęściej matki, albo skrajnie egoistyczni (narcystyczni często) rodzice. W drugim przypadku dziecko rośne w poczuciu, że jego potrzeby emocjonalne nie są najważniejsze i rodzice je ignorują. Wtedy ktoś taki ciągle szuka potwierdzenia akceptacji, nie potrafi również znieść samego siebie, bo mimo że na zewnątrz są to ludzie, którzy rzekomo nie mają problemów z samooceną to w głębi duszy czują się bardzo źle sami ze sobą. Nic nie usprawiedliwia takiego a nie innego ich zachowania, ale niektóre ich działa to reakcja obronna/półświadoma. Musimy sobie uzmysłowić jedno - narcyz nie kocha prawdziwą bezinteresowną miłością. Ktoś może powiedzieć "kocha na swój sposób" - dopóki ty jesteś dostateczną pożywką dla jego ciągle urażonego ego, jak mu się znudzisz następna i nie oczekuj, że będzie szukał, bo on już ma kolejkę wybraną smile

431

Odp: Starosc z Narcyzem

Czytam kobietki te wasze posty, doczytałam do 3 strony i..nie chce mi się nawet wiecej. Macie problem ( ja sama jestem klinicznym narcyzem)  nie rozumiecie podstaw, nic w ząb. Złapałysćie jakichśtam facetó i planujecie przyszłość ale nie rozumiecie, że oni was nie kochają i nie pokochają. Bo:jesteście naiwne i nie takie jak oni. Jakbyście miały TĄ ŻYŁKĘ, to byście nie pisały. NIe wiecie w ogóle jak myśłi taki facet-narcyz, obwiniacie wszelkie wasze niepowodzenia zwiazkowe o jego narcyzm, a to nie tak.... jako narcyz szczerze wam radze: za wysokie progi na wasze nogi, a jko czlowiek nie wiem co mam doradzić. Albo jest miłość albo jej nie ma. Jeśli jest, człowiek nawet nie wie, że istnieją takie fora. Ja mam odwrotną sytuację. Zawsze latałąm za tymi tzw. narcyzami, przez to nigdy nie miałam "normalnego" związku i cierpiałam, obecnie jestem z normalnym facetem ( normalny-nienarcyz) i nie czuję się szczęsliwa, bo jest dla mnie za prosty, zbyt oczywisty...On by mi nieba przychylił, ja to szanuję ale średnio z głębi serca. Nie chę się wyżalać ale czytam co piszecie, i tak jest z wami, średnio ruszacie tych waszych upolowanych facetó. Szukajcie sobie kogoś jak wy.

432

Odp: Starosc z Narcyzem

witaj beddina
Jestem z narcyzem któremu pare razy dziennie muszę przyklasnąć jaki jest wspaniały troskliwy, jak o mnie dba jak ja to doceniam jaki jest wysportowany jak dobrze wygląda jaka ma kondycje itd 
ja mam nature szarej myszki jestem bez ambicji jesli chodzi o błysk w towarzystwie
wiem że on wciąż poszukuje kobiet luster z reguły takich co to użalaja sie jakiego maja wstrętnego zdradzajacego je męza
On chetnie wysłuchuje daje dobre rady itd jest mu potrzebne bycie potrzebnym może to brzmi dziwnie ale tak jest
nie umiem zrezygnowac z tego związku a i jemu na ta chwile jest wygodnie myśle że mnie zostawi ...kiedys

Odp: Starosc z Narcyzem

Beddina, no właśnie nie doczytalas, a się madrzysz. W tym wątku żadna z kobiet nie zwalała winy na narcyza, a wręcz same dziewczyny przyznaly, że były naiwne, zaslepione i braly winę na siebie, że to one wczesniej nie pogonily zaburzenca, widząc, jak je traktuje i że nie chce zwiazku z nimi, a są tylko zabaweczka w tej gierce. Jeśli nie chciało ci się przeczytać wszystkiego, a po kilku stronach wydalas osąd, to nie powinnaś wcale sie odzywac. Każda tutaj zdawala sobie sprawe, że wtopila, że byla naiwna. No ale ty na hura, musialas napisac, jaka ty jestes madra, a tymczasem kompromitujesz sie. Poza tym jesli o progi jakiekolwiek chodzi, to u mnie progi dla narcyza sa za wysokie. Tylko zakompleksiona kobieta może biegać za jakimś rozwydrzencem, bo jej sie wydaje,że to taki cudowny facet i musi mu udowadniać,że jest jego warta. Kobieta pewna siebie odwroci sie na pięcie i nie będzie zebrac o zainteresowanie. A tobie jak tak źle, to zostaw tego dobrego faceta,co by ci nieba uchylil. I lataj za narcyzami, ktorzy maja cie w doooopie i udowadniaj im, ze jestes na ich progi akurat. Chociaz z tego co piszesz zaden narcyz cie nue chcial, zatem idac twoim tokiem myślenia, jestes kiepska i nieciekawa. Zadne wyzwanie z tobą byc. Zostają ci szaraczki.

434

Odp: Starosc z Narcyzem

Przykład beddiny, świadczy właśnie o tym, że narcyz ma przekonanie o swojej wyjątkowości i unikatowości.

Beddina, wiemy, że narcyz nie zakochuje się w osobie, ale w jej wizerunku czy raczej wyobrażeniu, który ma z kolei wzmocnić jego wizerunek. Wiemy również, że w związku z narcyzem im więcej dajesz, tym mniej otrzymujesz. Jest to związek męczący i wypalający – współczuję twojemu partnerowi.

435

Odp: Starosc z Narcyzem

Witam panie smile Narcyz? a co jesli narcyz,psychopata,psychofag?pisze tutaj bo poszukuje pomocy.Pomocy od pani ktora ze mna pisala na zdradzie.Jestem zabita za zycia sad jestem pograzona bez reszty a do tego wyjechalam do niemiec a tu nie mam liczyc za jakakolwiek fachowa pomoc.Sytuacja patowa.Jestem wciaz manipulowana przez psychopate,wyszlam za niego za maz.Myslalam ze pare lat wstecz uciekne za 10 razem w koncu.Ale to nie byl moj czas sad niewiem czy kiedykolwiek bedzie.Jestem zdruzgotana.Poalczenie narcyza,psychopaty to nawet na mnie tak silna jest zbyt wiele.Powili zapominam kim jestem i po co zyje sad

436

Odp: Starosc z Narcyzem

od razu mówię, że nie jestem tą kobietą, której poszukujesz.

Barbaro, chory związek prędzej czy później doprowadzi do takiego stanu w którym jesteś a bez wątpienia związek z psychopatą, narcyzem, takim jest,  pochłania on bowiem olbrzymią ilość czasu zdrowia, uczuć, emocji, energii - wszystkiego.
Psychopata cieszy się Twoim stanem, ponieważ jesteś wówczas bezbronna i podatna na każdą jego manipulację.
Dlaczego tkwisz w tym syfie? Na domiar złego wyjechałaś z nim do Niemiec.

437

Odp: Starosc z Narcyzem

Tak wzielam slub 2 lata temu i wyjechlam do niemiec z nim a tu zostalam sama bez rodziny i znajomych z tym i bez jezyka.Pograzylam sie na maxa.Nie zdawalam sobie sprawy z powagi sytuacji a rok przed wyjazdem zmienil sie diametralie albo tak to widzialam.dzis szukam wszedzie pomocy bo jestem na dnie,przeczochral mnie po podlodze,tzn moja psychike.2 miesiace zastosowalam 0 kontaktu ale...dopadl mnie i z podwujna sila sponiewieral.tego nie da sie opisac.Niemam tu nikogo,pol dnia spedzilam szukajac terapii psychologa bez rezultatu

438

Odp: Starosc z Narcyzem

Blagam pomozcie smile nie mam sil,dostaje obledu.40 wiadomosci a ze mnie zycie uchodzi

439

Odp: Starosc z Narcyzem

Od dwoch dni jestem atakowana przez mojego narcyza i psychopate.To co sie ze mna dzieje jest nie do opisania.Dzis atakuje ze wzmozona sila.40 wiadomosci polaczenia na nic nie reaguje ale czytam i doslownie mam odloty tak sie czuje.Siedze i wyje jaki ten czlowiek ma nademna wplyw.jestem bardzo uzalezniona.% lat poniewirki,zdrad,upokorzen,powrotow i ucieczek.Niewiem kim dzis jestem i po co zyje bo przeciez nie Bóg chce dla mnie takiego zycia.kazda wiadomosc a ja czuje jak otrzymuje swoja toksyne i jak kojaco na mnie dziala.Czy jestem chora?jestem wiem ale doskonale zdaje sobie z tego sprawe.Duzo chce ale nic nie moge.nie mam wladzy zadnej nad soba.Tula poznala moj problem dawno temu,niestety nie ma jej juz tu ale pol nocy czytalam te forum.widze,ze sa tu kobietki znajace problem.Od kilku lat czytam wszelkie informacje na temat psychopatow,wszelkie fora.Brakuje mi tylko pomocy psychologo.Jestem w Niemczech zupelnie samabez jezyka i jakiejkolwiek pomocy.Bezsilnosc mnie zabija.Jego nie ma teraz,jest daleko odemnie.Napisala ze nie odpusci ze przyjedzie bo tego tak nie zostawi.Musialabym umrzec chyba zeby mnie nie dopadl.I dopadnie.Blagam pomozcie mi jakos,naprostujecie choc troszke moj chory uzalezniony umysl.jestescie takie madre.:(

440

Odp: Starosc z Narcyzem

Jesteś w stanie schować komórkę gdziekolwiek głęboko, spędzać czas u kogoś znajomego poza domem?

441

Odp: Starosc z Narcyzem

No wlasnie nie bardzo ani jedno ani drugie.telefon to moja jedyna lacznosc z Corkami w Pl,mama i rodzina.Bez tego wogole bym nie funkcjonowala.A jesli chodzi o znajomych to mam tylko jedna kolezanke co wyjechala na 2 miesiace a druga ma rodzine,meza i szczerze to nie mnie nie wezma.Na wet na sylwestra sama bylam bo nie mialam tu nikogo.Swoja droga kiedy probuje komus wytlumaczyc z czym sie zmagam,ludzie tego nie rozumieja.Mysla ze rozstaje sie z mezem i to problemy malzenskie nikt nie zna powagi sytuacji,nikt nie zdaje sobie sprawy z calego wyniszczajacego mnie zwiazku i lat meki i uzaleznienia.Nawet wyczowam niechec gdy ktorys raz probuje rozmawiac o tym co mnie spotkalo.Co sie dziwic 2 osoby w obcym panstwie ktore znam.Jedyne co dodaje mi sil to corki,z ktorymi mam duzy kontakt i ktore mnie motywuja.Ja sama sobie juz niewierze.Niewiem na ile dam sie omotac i przed tym tak rozpaczliwie chce uciec.Niemoc i bezsilnosc

442

Odp: Starosc z Narcyzem

Nawet nie chodzi o tłumaczenie ignorantom co przeżywasz. Bardziej o zajęcie umysłu i czasu innymi sprawami, choćby były nie wiem jak odległe od Twoich spraw. Na sport, czy fryzjera cię nie namawiam, ale na wyjście do ludzi, nawet obcych jak najbardziej. Co z lekami na obniżenie nastroju? Czasem to konieczność by się wyciszyć. No i co Cię trzyma w obcym kraju, gdzie jesteś sama jak kołek?
Nie myślałaś o zmianie numeru telefonu? Wiem, że nie pierwszy raz, ale na jakiś czas kontakt z nim się zerwie.

443

Odp: Starosc z Narcyzem

Teraz mam wolne od szkoly wiec ogolnie zajecie mam,sykcesywnie ucze sie jezyka.Hmmm na ile umie sie skupic.Przyjechala do De z mezem i nowymi nadziejami i planami.Leglo to w gruzach ale nie chce sie poddac bo to byloby najprostrze.Chce i jedna juz sciagam corke zeby mialy lepsze zycie,bo nie powiem jest duzo lepsze.Pozatym wiem ze On rozwaza powrot wiec bylby daleko odemnie.Nie chce wracac,jestem na tyle silna osoba,ze chce przejsc to wszystko i powalczyc.Najlatwiej sie poddac,to bylaby dla mnie porazka.Raczej w dniu codziennym nie proznuje,staram sie jak moge zyc aktywnie,nie nudze sie i niewiem skad czerpie sily ale duzo robie.Chodze do szkoly,na masarze,pozadkuje sprawy ze zdrowiem wiec jakos tam walcze uporczywie o siebie.Nie siedze i nie proznuje ale onazuje sie wszystko za malo.Telefon juz zmienialam i mysle nad zmiana,tylko to tez wiarze sie z problemami.Wszedzie musialabym zglosic zmiane numeru a z moim jezykiem to niezle wyzwanie.Podejme je,jak tylko dostane pieniazki zabiore sie za to.W tej chwili nie mam nawet na nowa karte.Tylko mowie to nie uchroni mnie przed nim ,fakt zminimalizuje.Dzis pisal mi ze tego tak nie zostawi ze bedzie pisal i dzwonil co dzien a wraca do niemiec pod koniec tygodnia.Wiec wiadomo czym to pachnie.Przyjedzie.Haa nawet policji nie wezwe bo sie nie wygadam.I tak bledne kolo.Moze nie szukam tu cudownych sposobow na pozbycie sie Jego.Bardziej zrobienie mi tak zwanego prania mozgu przez osoby tutaj.Przeciez jemu sie udalo,czemu mialabym nie przyjac waszych rad,sugestii i postawienia mnie do pionu.Pisalam do polskiej pani psycholog dzis i ponownie.Narazie nie odpisala.Bede szukac dalej chocbym miala 50 kilometrow jezdzic,ale nawet z tym mi sie nie udaje,nic znalesc nie umiem.

444

Odp: Starosc z Narcyzem

Co do lekow,ide w czwartek do lekarza,myslalam juz o tym wlasnie.W czwartki bywa w moim miescie polski lekarz.Napewno pujde po jakies leki uspakajajace.

445

Odp: Starosc z Narcyzem

Siedzisz tam sama, nie znasz języka, nie masz pracy i pieniędzy, córki i rodzina są w Polsce  - co Ciebie tam trzyma?
Mąż Cię krzywdzi, czujesz się fatalnie, cierpisz coraz bardziej, jesteś traktowana bez szacunku, odzierana z godności, okłamywana, zdradzana a Ty w tym tkwisz, ba jeszcze twierdzisz, że tam życie jest lepsze - trudno mi to pojąć, bo dla mnie byłoby to piekło a nie lepsze życie.
Na domiar złego ściągasz jedną córkę do tego bagna w którym sama tkwisz. Czy to dorosłe dziewczyny, co one na to wszystko?, znają Twoją sytuację, czy tylko mówisz im o tym lepszym życiu w Niemczech?
Szukasz kogoś, kto by Ci pomógł, ale w czym? żeby dał Ci złoty środek jak żyć z psychopatą? Nie da się, przynajmniej normalnie, jedyne wyjście żeby przerwać ten koszmar to zerwanie wszelkich więzi łączących Cię z nim, innej drogi nie ma - no chyba, ze nie jest tak źle jak opisujesz albo nie piszesz o wszystkim.

446

Odp: Starosc z Narcyzem

Pieniadze mam na zycie,jezyka sie ucze tak wiec calkowicie nie proznuje sad praca jest, choc puki co kiepskie pieniadze .Ale jest bo sama sie o nia wystaralam.Ide w miare do przodu i jak pisalam sama.Nie mieszkam z mezem od 2 miesiecy aktualnie wiec corke sciagam nie do piekla,chyba ze pieklo rozumujac moje problemy z jakimi sie zmagam w tym zwiazku,raz bylym raz aktualnym.Zerwalam wszelkie kontakty,nie reagowalam na telefony sms az do ostatnich dni kiedy przeczytalam.Wiem diabel mnie podkusil bo czulam ze w miare wychodze na prosta a to rozlozylo mnie na czynniki pierwsze.Nie zdaje sobie chyba do konca sprawy z sily jaka ja musze miec i jego nieustepliwosci.Zdaje mi sie momentami ze nic mnie nie ruszy,zaden sms a jednak....rusza i to do tego stopnia ze cofam sie diametralnie w swoich uczuciach,emocjach i postanowieniach.Nie nalerze ósemko do slabych osob,tak zawsze sadzilam i sadze.Wciaz mam mase planow,marzen i celow.Moze dlatego ciezko mi pojac co sie ze mna dzieje,ze ktos ma nademna taka wladze,potrafi tak mna manipulowac i wplywac na moje mysli i uczucia i stan psychiczny.Nie sadze ze dramatyzuje.nie ukrywam rowniez niczego.trudno opisac w skrocie to wszystko co przechodzilam i przechodze,Jednak gotowa jestem odpowiedziec  na kazde pytania.Moje poczucie kleski,wyczerpanie psychiczne wg mnie swiadczy o czyms nadwyraz toksycznym.Tym bardziej ze potrafie zniesc naprawde wiele zlego,zbyt wiele.Dziewczynki moje sa dorosle, tak.Co one na to?znaja sytuacje od samego poczatku,to one w srodku nocy zabieraly mnie z jego mieszkania w Polsce.Staram sie im opowiadac i rozumieja,szczerze nienawidza meza.Mimo to bardzo mnie kochaja i gdy sie godzilam....akceptowaly to.W koncu to moje zycie i decyzje co boedne mogly.Nie raz kontaktowaly sie z nim zeby dal mi spokuj,nawtykaly ale na nic,chyba tez nigdy nie przepadal za nimi.Za nikim z mojej rodziny czy otoczenia.Wszystkim ublizal do mnie,ponizal,wyzywal i izolowal ale bardzo niepostrzezenie.Np absorbujac mnie tak obowiazkami i swoimi sprawami ze nie mialam nawet jak utrzymywac wieksze relacje.Jesli pojechalam do rodziny, corek,obrazal sie i ponizal wszystkich.Ciagne corki do mnie poniewaz widze tu swoja przyszlosc(zaznaczam ze on analizuje powrot do Pl) i milo by bylo miec rodzine przy sobie a najblizsza sa mi corki.Nie oczekuje zlotego srodku.Moze sily,moze wnikliwego i doglebnego wyjasnienia mi jak mam sie ratowac,jak wy walczylyscie i w efekcie uporaly sie z tym wszystkim

447

Odp: Starosc z Narcyzem

Mam nowy telefon.Poblokowalam wszystko,smsy,polaczenia wszystko od niego,tez whatsap i facebooka.O kontaktu,chyba procz przyjechania pod dom nie moge miec z nim kontaktu.Tylko teraz jak uchronic sie przed przyjazdem.Na to juz wplywu nie mam.Co moge jeszcze? jak postaepowac?

448

Odp: Starosc z Narcyzem

Czy jak mężczyzna po 30tce obraza się za odwołane spotkanie ( na godzine przed spotkaniem)  bo nie podałam mu powodu odwołania, tylko info odwołuje spotkanie i jego zdaniem jest to równoznaczne z "pocałuj mnie w d" to podpada pod narcyzm? Stosuje tez fochy, nie potrafi wyartykułować  swoich stanów emocjonalnych. Zamyka sie.
Jak sądzicie?

449

Odp: Starosc z Narcyzem
elya napisał/a:

Czy jak mężczyzna po 30tce obraza się za odwołane spotkanie ( na godzine przed spotkaniem)  bo nie podałam mu powodu odwołania, tylko info odwołuje spotkanie i jego zdaniem jest to równoznaczne z "pocałuj mnie w d" to podpada pod narcyzm? Stosuje tez fochy, nie potrafi wyartykułować  swoich stanów emocjonalnych. Zamyka sie.
Jak sądzicie?

Bardzo ogólne informacje.
Jeśli nic się złego nie działo, a nagle napisałaś "odwołuję spotkanie" i tyle, to też bym się zdenerwowała tongue

450

Odp: Starosc z Narcyzem
Byla_Narzeczona napisał/a:
elya napisał/a:

Czy jak mężczyzna po 30tce obraza się za odwołane spotkanie ( na godzine przed spotkaniem)  bo nie podałam mu powodu odwołania, tylko info odwołuje spotkanie i jego zdaniem jest to równoznaczne z "pocałuj mnie w d" to podpada pod narcyzm? Stosuje tez fochy, nie potrafi wyartykułować  swoich stanów emocjonalnych. Zamyka sie.
Jak sądzicie?

Bardzo ogólne informacje.
Jeśli nic się złego nie działo, a nagle napisałaś "odwołuję spotkanie" i tyle, to też bym się zdenerwowała tongue

ups, takiej odpowiedzi sie nie spodziewałam. Teraz wyjdzie, że niepotrzebnie rzuciłam faceta ;>

451

Odp: Starosc z Narcyzem

Przeżyłaś dzień Barbaro? Szukasz i znajdujesz pomoc?

452 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-01-03 16:31:10)

Odp: Starosc z Narcyzem

jaka jest zasadnicza róznica między borderem a narcyzem?
Mój były:
- po odwołanym przeze mnie spotkaniu odpisał mi szybko :"OK" i nie odzywał sie kilka dni. Nie zadzwonił jak zawsze, aby umówić sie na spotkanie  w tygodniu. Gdy ja zadzwoniłam i zapytałam czemu nie spotkalismy się wczoraj, powiedział, że czeka, aż ja go poproszę o spotkanie, po tym jak go potraktowałam odwołując poprzednie. Zignorował tez mojego sms z tym samym zapytaniem 2 dni wczesniej.
- gdy przyszłam do niego do domu porozmawiać osobiście, nie przez telefon to postawił warunek, że albo idziemy w miejsce, które było 5 km od nas, albo nie będzie ze mna rozmawiał. Co uznałam za dziecinne i wyrachowane zachowanie. Jak można nie porozmawiac z kobietą, która stoi przed nim tu i teraz. (?)
-miałam wrażenie, że on decyduje sie podtrzymywac związek tylko z taka kobietą, w której widzi uwielbienie dla niego, ciągle się usmiecha, lekka oznaka odrzucenia wywoływała w nim złośliwość i mściwe zerwanie kontaktu ( znam jego historię z poprzednich związków).

-nie odzywał się przez 2 tygodnie a na Wigilię wysłał mi sms z życzeniami, mimo iż go zignorowałam, w Sylwestra równiez przysłał sms( zyczył mi "faceta, który da mi miłośc bo jestem wyjatkowa kobietą" i takie podobne czułe teksty), odpowiedziałam ale on już zignorował moją odpowiedz-moja odp nie była w takim romantycznym nastroju, także moje pytanie czy dotarło do niego, że juz nie jestesmy razem zupełnie zignorował.

453

Odp: Starosc z Narcyzem

Elya, kto Ci na tej podstawie postawi diagnozę? Albo coś Ci odpowiada w tym związku, albo nie. Zwykłego człowieka nie zmienisz na swoje życzenie, co dopiero zaburzonego. Znajdzie się osoba, która powie "to narcyz" i co z tym fantem zrobisz? Border? Też ciekawe paskudztwo i co z tym zrobisz ? Po cholerę z nim jesteś?

454

Odp: Starosc z Narcyzem
apologises napisał/a:

Elya, kto Ci na tej podstawie postawi diagnozę? Albo coś Ci odpowiada w tym związku, albo nie. Zwykłego człowieka nie zmienisz na swoje życzenie, co dopiero zaburzonego. Znajdzie się osoba, która powie "to narcyz" i co z tym fantem zrobisz? Border? Też ciekawe paskudztwo i co z tym zrobisz ? Po cholerę z nim jesteś?

a "po cholerę "Ty tu piszesz? "po cholerę" jest ten wątek?
na Twojej opinii mi nie zależy, są tu mądrzy ludzie.
Nie podoba mi sie Twój agresywny ton.

455

Odp: Starosc z Narcyzem

Tak przezylam,choc jest bardzo cieżko.Duzo płacze,wyladowywuje sie w domu na robotach.Ale fatalny stan psychiczny mnie nie opuszcza.W czwartek do lekarze moze on bedzie mial namiar na jakas pomoc psychologiczna.Pomocy znalazlam w postaci osob ktore sie odezwaly.Fachowej pomocy nie umiem znalesc.Jest bardzo duzo for ale w wyznaczonych dniach.Ale tak jak pisales mam taka potrzebe ogromna otrzymac pomoc w postaci terapi lub zajec z psychologiem.Puki co tu w De jest taka bardzo daleko

Posty [ 391 do 455 z 1,120 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024