Kalejdoskopko, myślisz dokładnie tak samo, jak ja. Ja też najbardziej głowiłam się nad tym dlaczego ten facet tak mnie traktował, a dlaczego inaczej i lepiej traktował te inne. Nie mogłam tego pojąć. Podam Ci konkretny przykład- on nigdy nie spędził ze mną żadnego swojego urlopu, chociaż ja bardzo chętnie wszędzie bym z nim pojechała. I nie na sępa- ja sama za siebie bym zapłaciła. On wiecznie gdzieś sobie wyjeżdżał, bo było go na to stać, lubił to, ale uparcie nigdy i nigdzie nie chciał wyjechać ze mną. Ja siedziałam w swoim domu i czekałam na zasrane telefony od niego, tęskniłam i głowiłam sie dlaczego on tak długo do mnie nie dzwoni. Ja pojęcia nawet nie miałam, że on pojechał sobie czwarty albo piąty raz w roku pod palmy- siedziałam w swoim domu na dupie i zagryzałam wargi z przykrości, tęskniąc za nim i często zwyczajnie zamartwiając się o niego. telefonów ode mnie nie odbierał, nie pisał i nie odpisywał- wyjeżdżał na urlop i miał mnie w wielkim poważaniu. Dzwonił jak gdyby nigdy nic, gdy wracał do Polski, do naszego miasta i gdy miał w danym dniu ochotę na seks, akurat ze mną chciał sobie pobzykać. Wtedy dzwonił, a ja do niego biegłam cała szczęśliwa, że nic mu się nie stało i jak dobrze, że jednak on sie odezwał- pisałam juz wczesniej o tym.
Tymczasem potem, na sam koniec dowiedziałam się, że z innymi kobietami on wyjeżdżał. Na własne oczy widziałam zdjęcia z jego wyjazdów. Dla mnie ta sytuacja była nie do wyobrażenia nienormalna i do dzisiaj, prawdę mówiąc, nie zdołałam tak całkowicie rozwiazać tej zagadki. Jestem, jak na swoje lata, ciągle bardzo atrakcyjną kobietą (a zresztą gdyby było inaczej on nigdy by się mną nie interesował- to przystojny i zadbany facet, wielki esteta i perfekcjonista), potrafię zachować się w róznych sytuacjach, nie jestem matołkiem, nie ubieram się jak ciotka klotka- no obciachu nikomu swoim wyglądem ani zachowaniem ja na pewno nikomu nie przynoszę- tymczasem te kobiety, które widziałam z nim na wakacyjnych wojażach naprawdę nie były jakimiś nie wiadomo jakimi to pięknościami. no normalne kobiety, zadbane i ładne. Dlaczego więc on z nimi chciał wyjeżdżać, a ze mną nie? Dopóki nie dowiedziałam sie o tych innych kobietach i o tym, że dla nich potrafił on zrobić to i owo, jak normalny facet, ja odbierałam go, jako bardzo dziwnego faceta, który nie do końca wie, jak zachowywać sie bedąc w związku z kobietą. Dawałam mu więc wielkie fory, bo inna bedąc na moim miejscu dawno kopnełaby go w dupę, podczas gdy ja tak naprawdę mu matkowałam i tłumaczyłam, jak krowie na rowie, że mężczyzna, to powinien robic to, że tego mi brakuje i dlaczego on nigdzie mnie zabiera, dlaczego nie kupi mi kwiatka, że ja tego chcę i tłumaczyłam jak małemu chłopcu dobrotliwym i wyrozumiałym tonem. Tymczasem pojęcia nie miałam, że ten facet dokładnie w tym samym czasie spotyka sie z innymi kobietami i w stosunku do nich zachowuje się tak, jak powinien zachowywać się facet. Miałam go za niedoświadczonego w sprawach z kobietami matoła, troszkę ekscentrycznego starego kawalera, podczas, gdy on doskonale wiedział, jak ma się zachowywać, jesli chce zatrzymać przy sobie kobietę. No istna parodia i komedia. Na koniec dowiedziałam się, że ten facet jest jednym z najbardziej znanych w województwie kobieciarzem, że jedne baby wchodziły do jego domu i w drzwiach mijały się z tymi, które akurat od niego wychodziły, że facet ten zawsze miał po kilka kobiet w tym samym czasie. Robiłam wielkie oczy, gdy dowiadywałam się z kim dokładnie miałam do czynienia. Srodowisko, w którym obraca się ten człowiek to istna wylęgarnia łajdactwa i zepsucia. Tam nikogo nie raziło to, jak ten facet żyje, bo oni wszyscy tak właśnie żyli. Tam żony tych bogaczy przechodziły z wyrka do wyrka- po prostu burdel na kółkach. Któż by tam rozważał jakieś moralne aspekty zdrady- tam brało się, według standardów życiowych tego środowiska, z zycia to, co najlepsze. Jak facet chciał mieć pięć dup na boku, chociaż miał żonę, to brał sobie pięć kochanek i nikt nie patrzył na takiego krzywo- wprost przeciwnie, jeszcze był podziwiany. Kręciło sie więc koło tych bogatych chłopów całe mnóstwo cwanych dziw.
Kalejdoskopko, ja w takie gofno wdepnęłam, ale pojęcia o niczym nie miałam, bo jak zyję wcześniej nie znałam takich ludzi (chyba ze z filmów)i z premedytacją byłam trzymana od tego wszystkiego z daleka. Jak pisałam wcześniej nie zostałam wprowadzona w krąg jego znajomych- ja byłam przedstawiona tylko jego rodzinie. Pojęcia zielonego nie miałam z kim sie zadaję- rozumiesz? Bywałam w jego domu, ale nie wiem czy on tam mieszkał na stałe, czy tylko wtedy, gdy miał akurat taki kaprys. Byłam postrzegana przez niego, jak jakieś ufo, jak osoba z innego świata, jak ciekawostka - taka mała śmieszna kobietka strasznie przejęta tym, że ma faceta i jak to poważnie wszystko traktująca.
Dziś aż mną otrząsa, gdy przypominam sobie to wszystko- zrobiłam z siebie naiwniarę do potęgi ntej. Do końca zycia nie wybaczę sobie tego wszystkiego. On musiał mieć ze mnie dobrą polewkę przy spotkaniach ze swoimi kumplami, bo drugiej takiej głupiej gęsi długo mozna byłoby szukać.
Wierzę w to, że mogłas do tego stopnia być opętana przez swoje pobozne zyczenia, że nawet tolerowałaś fakt, że facet nigdy nie zabierał cię do swojego domu. Normalnie kopnełabyś takiego faceta w dupę, bo to szczyt wszystkiego, ale ja wiem, że mogło tak ci sie wszystko pomerdać w tej skołowanej twojej głowinie, że ty patrzyłaś na czarne i wiedziałaś o ty, że to czarne, ale facet mówił ci "słuchaj mnie, to nie jest czarne, to jest białe, widzisz jakie to jest białe?"i ty patrzyłas i widziałaś czarne jako białe, bo tak powiedział ci ten facet.
Bardzo ci współczuję tego, co ciebie spotkało, bo jeszcze sobie troszkę pocierpisz.
Ja np. zauważyłam, że mówienie temu facetowi o swoich uczuciach dla niego stanowiło idealna pożywke i jesli na czymś konkretnie mi zależało i płakałam mu, gdy mówiłam, jak jest mi przykro, to potem w zadziwiający sposób własnie tego, na czym mi zależało, ja nie dostawałam. Facet wchodził mi na głowę i to na moich oczach i dokładnie za moim przyzwoleniem. Byłam dupą wołową chyba największą w naszym kraju.
Ty chciałaś normalnego związku, on o tym wiedział i właśnie dlatego sabotował normalny przebieg związku. On robił wszystko dokładnie odwrotnie do tego, jak chciałam ja- dziewczyno, to była walka na noże, prawie na smierć i zycie. dlatego właśnie uciekłam z tego piekła, inaczej dalej bym w tym tkwiła, chyba do usranej śmierci. A on spokoju mi nie daje i ostatnio dzwoni do mnie prawie codziennie. Tyle tylko, że mnie lata to i powiewa- on o tym wie i dlatego do mnie wydzwania. kochana, to są czuby a nie mężczyźni do związku.
nie przejmuj sie już tym śmieciem.
Przeżyłam coś takiego na własnej skórze i wiem, że takie opętanie jest możliwe. To tak jakbyś była w sekcie- to tak działa. Tego nie zrozumie ten, który nigdy nie doświadczył takiej sytuacji.
Ja ciebie rozumiem.
Studentka w niczym lepsza od ciebie nie była- ona po prostu nie była opętana na jego punkcie i traktowała go, jak jednego z wielu. Wydoiła starego cwaniaka i tyle, a gdy przestał być jej potrzebny, to go sobie zostawiła. Ty nie porównuj się z nia, bo to nie ma żadnego sensu. To nie w tobie był problem, że ten facet ciebie nie chciał- problem ma ten facet.
Później jeszcze napiszę.