Starosc z Narcyzem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 1,120 ]

131 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-11 19:39:36)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwia, ja nie do końca rozumiem tę radę czy też punkt widzenia:

"Słuchaj więc dalej- on specjalnie potrzyma cię w niepewności albo w ogóle ciebie oleje. Nie funduj sobie takiego syfu- nie tędy do takiego typola. Musisz wziąć go posługując się jego własną bronią, ale musisz też liczyć się z tym, że on do tej pory naprawdę ma cię gdzieś. W takim wypadku powiesz sobie- trudno i będziesz zyła dalej. Na tym chłopie twój świat nie zaczyna się i nie kończy- z czasem i ty będziesz miała gdzieś tego faceta. Jeśli jednak jest tak, że on faktycznie wróciłby do ciebie, to siedź cicho, jak mysz pod miotłą i załatw go jego własną bronią. Jest całkiem możliwe, że i jemu szkoda waszej znajomości, ale to  nie dlatego, że on ciebie kochał, lecz dlatego, że ty wytrzymałaś z nim najdłużej i zniosłaś najwięcej."


Po co wnikać co by było jakby wrócił i jakich metod używać, skoro teoretycznie chodzi o to aby właśnie odejść na dobre

Czy warto podejmować decyzje o odejściu na 95%, a w 5% łudzić się nadzieją że "a może jeszcze wróci"? Skąd pomysł przedstawiania tej alternatywnej strategii Kalejdoskopce?

A jakby wrócił to co? To jak to wówczas widzisz?

To przecież od Was zalezy co będzie. Czy on "wróci" czy nie, zadzwoni, zastuka do drzwi etc (zakreśl dowolne)

Poza tym, nie ma czegoś takiego jak "załatwienie ich własną bronią"

Z tego typu osobami się nie negocjuje, nie urządza się podchodów - to dla nich woda na młyn, przecież na tym polegaja te "związki"

Jedynym wyjściem jest całkowite zakończenie "relacji", niestety

Chyba że o tym piszesz, a nie o "przetrzymaniu go" aby podgrzać chorą atmosferę smile

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Starosc z Narcyzem

Milko, masz rację, ale pamiętaj, że Kalejdoskopka jest świeżo po zerwaniu i ona nie dojrzała jeszcze do całkowitej rezygnacji z tego faceta. Ona potrzebuje troszkę więcej czasu i przede wszystkim praktycznej wiedzy jak radzic sobie z takimi ludźmi. Ja pisząc do niej w taki sposób chciałam uświadomić jej absurd takich relacji. Nie chciałam żeby ona odzywala się do tego faceta. Jutro napisze troszkę więcej na ten temat. Dobranoc.

133

Odp: Starosc z Narcyzem
Dorula napisał/a:

Ja wiem, chciałam tylko powiedzieć, ze nie każdy taki .... jest kobieciarzem, nie dla każdego
takiego dupka to ma znaczenie, bo trzeba sie wysilic, bo reputacja, bo jednak co swoja kobieta, to swoja.
A moze sie mylę?
Moze moj mąż mnie zdradza i moj rozwod będzie latwiejszy?
Płonne nadzieje...
Codziennie słyszę : a moze jakiś seks?
Jak ulegnę, to za chwile żałuję,  bo pozniej jest tylko gorzej i gorzej...
O co tu chodzi???

Wiem, o co.
Ale to chyba wszyscy wiemy...


Dorulo,
Nie moim zamiarem jest cie martwic, ale skad ta pewnosc, ze on cie nie zdradza? I chcialam powiedziec, ze ostatnio zostalam oswiecona i podobno, to ze on czesto chodzi/chodzil z toba do lozka i podobalo mu sie twoje cialo, wcale nie swiadczy o tym, ze nie zdradza...niestety...tez tak myslalam.

134 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-12 13:31:25)

Odp: Starosc z Narcyzem
oliwia9195 napisał/a:

Milko, masz rację, ale pamiętaj, że Kalejdoskopka jest świeżo po zerwaniu i ona nie dojrzała jeszcze do całkowitej rezygnacji z tego faceta. Ona potrzebuje troszkę więcej czasu i przede wszystkim praktycznej wiedzy jak radzic sobie z takimi ludźmi. Ja pisząc do niej w taki sposób chciałam uświadomić jej absurd takich relacji. Nie chciałam żeby ona odzywala się do tego faceta. Jutro napisze troszkę więcej na ten temat. Dobranoc.


Tak, niestety jeszcze nie dojrzalam do 100% pewnosci, ze juz go nie chce...Trudno jest, bo potrafil byc wspanialy. I nie moge sie pogodzic z tym, ze mnie nie chcial...I caly czas mysle sobie, ze to ze mna jest cos nie tak. Mial zwiazki, w ktorych to on gonil za kobieta, i pewnie dla nich byl w stanie bardziej sie starac, spedzac z nimi wiecej czasu. Ale wiecie co, te kobiety, na ktorych najbardziej mu zalezalo, w krotkim czasie zostawialy jego. Jedna z nich mieszkala z nim - tak wyszlo, ze nie miala gdzie mieszkac, biedna studentka, wiec sie nia zaopiekowal. A ona raczej nigdy go nie kochala, raczej to ona wykorzystala jego. A potem go zostawila. Do dzis zastanawiam sie dlaczego odeszla, jestem ciekawa co tam bylo nie tak. Z kolei jesli chodzi o mnie, to od poczatku byla bardzo dziwna sytuacja, bo on mnie nie chcial nawet zaprosic do siebie z wizyta, rozumiecie?? Przyszlam do niego tylko raz, wlasnie niedawno, pod koniec zwiazku! I to po dlugim czasie wymyslnego mojego dzialania i podchodow. Na poczatku zwiazku, kiedy go o to pytalam, to nie uzyskalam odpowiedzi dlaczego nie chce mnie zaprosic, a potem kiedy coraz bardziej sie o to wkurzalam, to sie obrazil i zaczal wycofywac, wlasciwie to prawie sie przez to rozstalismy. Przebakiwal tylko cos o tym, ze to jego mieszkanie, to jest jego azyl i o tym, ze jest z niego egoista. Wczesniej bylam u jego rodziny, niz u niego w mieszkaniu. Tak wiec, zastanawiam sie ze moze jednak chodzi tutaj o mnie...dlaczego nie potrafil mnie kochac, tak jak tamta studentke, ktora byl w stanie wziac do siebie, zeby z nim mieszkala...?!!! Bardzo to boli.

135

Odp: Starosc z Narcyzem

Jak sama piszesz, nie kochała go. Może dlatego ona była fizycznie bliżej niego, bo nie stwarzała "zagrożenia" bliskości emocjonalnej?

136

Odp: Starosc z Narcyzem
cb napisał/a:

Jak sama piszesz, nie kochała go. Może dlatego ona była fizycznie bliżej niego, bo nie stwarzała "zagrożenia" bliskości emocjonalnej?


To ma sens....

137 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-10-12 15:30:46)

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko,
Jak czytam to, co piszesz o swoim partnerze, to czuje sie tak, jakbym czytała opis klinicznego
przypadku ciężkiego zaburzenia osobowości.
Nie obraz sie, ale to nie sa normalne cechy charakteru; każda dbajaca o zdrowie psychiczne osoba spierdzela jak najdalej od takiego starego pryka i nie czeka na rozwój wypadkow, bo wie, czym to sie moze skończyć.
Ciesz sie, ze on Ciebie nie chce, a studentce nie zazdrość, bo, wierz mi, nie ma czego.
Już widzę, jak on jej dał do wiwatu...
Biedna dziewczyna...

Pozdrawiam

138

Odp: Starosc z Narcyzem
Dorula napisał/a:

Kalejdoskopko,
Jak czytam to, co piszesz o swoim partnerze, to czuje sie tak, jakbym czytała opis klinicznego
przypadku ciężkiego zaburzenia osobowości.
Nie obraz sie, ale to nie sa normalne cechy charakteru; każda dbajaca o zdrowie psychiczne osoba spierdzela jak najdalej od takiego starego pryka i nie czeka na rozwój wypadkow, bo wie, czym to sie moze skończyć.
Ciesz sie, ze on Ciebie nie chce, a studentce nie zazdrość, bo, wierz mi, nie ma czego.
Już widzę, jak on jej dał do wiwatu...
Biedna dziewczyna...

Pozdrawiam


No widzisz Dorulko, ja wiem dobrze, ze jestem zaslepiona, i to wszystko wbrew logice mialo dla mnie zawsze sens...Naprawde tak to z boku wyglada, ze to chore? Bo ja czesto mam watpliwosci, i mysle ze to moze on jest tutaj normalny i to moze ja z czyms przesadzilam, i ze np. nie jestem zbyt ambitna - a on lubi ambitne...Studentka jest ambitna. Chcialabym zapytac te studentke jak tam bylo dokladnie miedzy nimi, ale jakos nie ufam jej do konca, bo ona nadal ma z nim kontakt od czasu do czasu (kiedys uwazalam ja za zagrozenie, bo on ja traktowal jakby nadal mu sie podobala, i pewnie tak bylo. Wiem, ze z jej strony jest to tylko wdziecznosc dla niego, za to ze jej pomogl. I ogolnie wiem, ze ona go lubi - wiec moze nie byl taki zly - przynajmniej dla niej...Wiec moze jednak da sie z nim zyc? I potrafi kochac?

139

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko, czy mogę Cię zapytać, ile masz lat, mniej więcej?

140 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-10-12 17:05:51)

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopku,
pierwszy z brzegu przykład:
" Z drugim dzieckiem nie ma kontaktu, bo nienawidzi jego matki (ponieważ osmielila się go zdradzić) – On może zdradzac, ale nie daj boze, żeby to jego ktoś zdradzil. Twierdzi nawet ze to nie jego dziecko, ale alimenty placi i nigdy nie zrobil zadnych testow, żeby udowodnić ze nie jest ojcem. Jak dla mnie sprawa jest jasna – to jego dziecko. Ta matka chce żeby miał z tym dzieckiem kontakt, chociaż zyczenia na urodziny itp. – ale on na te prośby milczy i tylko wysyla pieniądze."

Uważasz, ze to jest normalne???

Aaa, i jeszcze takie pytanie mi sie nasuwa.
Co on w tym swoim mieszkaniu ma, ze przez pare lat nie chciał Cię zaprosić nawet na kawę?
Poćwiartowane zwłoki, czy co?

141

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko, myślisz dokładnie tak samo, jak ja. Ja też najbardziej głowiłam się nad tym dlaczego ten facet tak mnie traktował, a dlaczego inaczej i lepiej traktował te inne. Nie mogłam tego pojąć. Podam Ci konkretny przykład- on nigdy nie spędził ze mną żadnego swojego urlopu, chociaż ja bardzo chętnie wszędzie bym z nim pojechała. I nie na sępa- ja sama za siebie bym zapłaciła. On wiecznie gdzieś sobie wyjeżdżał, bo było go na to stać, lubił to, ale uparcie nigdy i nigdzie nie chciał wyjechać ze mną. Ja siedziałam w swoim domu i czekałam na zasrane telefony od niego, tęskniłam i głowiłam sie dlaczego on tak długo do mnie nie dzwoni. Ja pojęcia nawet nie miałam, że on pojechał sobie czwarty albo piąty raz w roku pod palmy- siedziałam w swoim domu na dupie i zagryzałam wargi z przykrości, tęskniąc za nim i często zwyczajnie zamartwiając się o niego. telefonów ode mnie nie odbierał, nie pisał i nie odpisywał- wyjeżdżał na urlop i miał mnie w wielkim poważaniu. Dzwonił jak gdyby nigdy nic, gdy wracał do Polski, do naszego miasta i gdy miał w danym dniu ochotę na seks, akurat ze mną chciał sobie pobzykać. Wtedy dzwonił, a ja do niego biegłam cała szczęśliwa, że nic mu się nie stało i jak dobrze, że jednak on sie odezwał- pisałam juz wczesniej o tym.
Tymczasem potem, na sam koniec dowiedziałam się, że z innymi kobietami on wyjeżdżał. Na własne oczy widziałam zdjęcia z jego wyjazdów. Dla mnie ta sytuacja była nie do wyobrażenia nienormalna i do dzisiaj, prawdę mówiąc, nie zdołałam tak całkowicie rozwiazać tej zagadki. Jestem, jak na swoje lata, ciągle bardzo atrakcyjną kobietą (a zresztą gdyby było inaczej on nigdy by się mną nie interesował- to przystojny i zadbany facet, wielki esteta i perfekcjonista), potrafię zachować się w róznych sytuacjach, nie jestem matołkiem, nie ubieram się jak ciotka klotka- no obciachu nikomu swoim wyglądem ani zachowaniem ja na pewno nikomu nie przynoszę- tymczasem te kobiety, które widziałam  z nim na wakacyjnych wojażach naprawdę nie były jakimiś nie wiadomo jakimi to pięknościami. no normalne kobiety, zadbane i ładne. Dlaczego więc on z nimi chciał wyjeżdżać, a ze mną nie? Dopóki nie dowiedziałam sie o tych innych kobietach i o tym, że dla nich potrafił on zrobić to i owo, jak normalny facet, ja odbierałam go, jako bardzo dziwnego faceta, który nie do końca wie, jak zachowywać sie bedąc w związku z kobietą. Dawałam mu więc wielkie fory, bo inna bedąc na moim miejscu dawno kopnełaby go w dupę, podczas gdy ja tak naprawdę mu matkowałam i tłumaczyłam, jak krowie na rowie, że mężczyzna, to powinien robic to, że tego mi brakuje i dlaczego on nigdzie mnie zabiera, dlaczego nie kupi mi kwiatka, że ja tego chcę i tłumaczyłam jak małemu chłopcu dobrotliwym i wyrozumiałym tonem. Tymczasem pojęcia nie miałam, że ten facet dokładnie w tym samym czasie spotyka sie z innymi kobietami i w stosunku do nich zachowuje się tak, jak powinien zachowywać się facet. Miałam go za niedoświadczonego w sprawach z kobietami matoła, troszkę ekscentrycznego starego kawalera, podczas, gdy on doskonale wiedział, jak ma się zachowywać, jesli chce zatrzymać przy sobie kobietę. No istna parodia i komedia. Na koniec dowiedziałam się, że ten facet jest jednym z najbardziej znanych w województwie kobieciarzem, że jedne baby wchodziły do jego domu i w drzwiach mijały się z tymi, które akurat od niego wychodziły, że facet ten zawsze miał po kilka kobiet w tym samym czasie. Robiłam wielkie oczy, gdy dowiadywałam się z kim dokładnie miałam do czynienia. Srodowisko, w którym obraca się ten człowiek to istna wylęgarnia łajdactwa i zepsucia. Tam nikogo nie raziło to, jak ten facet żyje, bo oni wszyscy tak właśnie żyli. Tam żony tych bogaczy przechodziły z wyrka do wyrka- po prostu burdel na kółkach. Któż by tam rozważał jakieś moralne aspekty zdrady- tam brało się, według standardów życiowych tego środowiska, z zycia to, co najlepsze. Jak facet chciał mieć pięć dup na boku, chociaż miał żonę, to brał sobie pięć kochanek i nikt nie patrzył na takiego krzywo- wprost przeciwnie, jeszcze był podziwiany. Kręciło sie więc koło tych bogatych chłopów całe mnóstwo cwanych dziw.
Kalejdoskopko, ja w takie gofno wdepnęłam, ale pojęcia o niczym nie miałam, bo jak zyję wcześniej nie znałam takich ludzi (chyba ze z filmów)i z premedytacją byłam trzymana od tego wszystkiego z daleka. Jak pisałam wcześniej nie zostałam wprowadzona w krąg jego znajomych- ja byłam przedstawiona tylko jego rodzinie. Pojęcia zielonego nie miałam z kim sie zadaję- rozumiesz? Bywałam w jego domu, ale nie wiem czy on tam mieszkał na stałe, czy tylko wtedy, gdy miał akurat taki kaprys. Byłam postrzegana przez niego, jak jakieś ufo, jak osoba z innego świata, jak ciekawostka - taka mała śmieszna kobietka strasznie przejęta tym, że ma faceta i jak to poważnie wszystko traktująca.
Dziś aż mną otrząsa, gdy przypominam sobie to wszystko- zrobiłam z siebie naiwniarę do potęgi ntej. Do końca zycia nie wybaczę sobie tego wszystkiego. On musiał mieć ze mnie dobrą polewkę przy spotkaniach ze swoimi kumplami, bo drugiej takiej głupiej gęsi długo mozna byłoby szukać.
Wierzę w to, że mogłas do tego stopnia być opętana przez swoje pobozne zyczenia, że nawet tolerowałaś fakt, że facet nigdy nie zabierał cię do swojego domu. Normalnie kopnełabyś takiego faceta w dupę, bo to szczyt wszystkiego, ale ja wiem, że mogło tak ci sie wszystko pomerdać w tej skołowanej twojej głowinie, że ty patrzyłaś na czarne i wiedziałaś o ty, że to czarne, ale facet mówił ci "słuchaj mnie, to nie jest czarne, to jest białe, widzisz jakie to jest białe?"i ty patrzyłas i widziałaś czarne jako białe, bo tak powiedział ci ten facet.
Bardzo ci współczuję tego, co ciebie spotkało, bo jeszcze sobie troszkę pocierpisz.
Ja np. zauważyłam, że mówienie temu facetowi o swoich uczuciach dla niego stanowiło idealna pożywke i jesli na czymś konkretnie mi zależało i płakałam mu, gdy mówiłam, jak jest mi przykro, to potem w zadziwiający sposób własnie tego, na czym mi zależało, ja nie dostawałam. Facet wchodził mi na głowę i to na moich oczach i dokładnie za moim przyzwoleniem. Byłam dupą wołową chyba największą w naszym kraju.
Ty chciałaś normalnego związku, on o tym wiedział i właśnie dlatego sabotował normalny przebieg związku. On robił wszystko dokładnie odwrotnie do tego, jak chciałam ja- dziewczyno, to była walka na noże, prawie na smierć i zycie. dlatego właśnie uciekłam z tego piekła, inaczej dalej bym w tym tkwiła, chyba do usranej śmierci. A on spokoju mi nie daje i ostatnio dzwoni do mnie prawie codziennie. Tyle tylko, że mnie lata to i powiewa- on o tym wie i dlatego do mnie wydzwania. kochana, to są czuby a nie mężczyźni do związku.
nie przejmuj sie już tym śmieciem.
Przeżyłam coś takiego na własnej skórze i wiem, że takie opętanie jest możliwe. To tak jakbyś była w sekcie- to tak działa. Tego nie zrozumie ten, który nigdy nie doświadczył takiej sytuacji.
Ja ciebie rozumiem.
Studentka w niczym lepsza od ciebie nie była- ona po prostu nie była opętana na jego punkcie i traktowała go, jak jednego z wielu. Wydoiła starego cwaniaka i tyle, a gdy przestał być jej potrzebny, to go sobie zostawiła. Ty nie porównuj się z nia, bo to nie ma żadnego sensu. To nie w tobie był problem, że ten facet ciebie nie chciał- problem ma ten facet.
Później jeszcze napiszę.

142

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko, gubisz się w domysłach, bo wielu rzeczy nie możesz pojąć. Raz wydaje ci się, że łaczyła cię z tym człowiekiem wyjątkowa, niemal magiczna więź, a za chwilę wątpisz we wszystko i jesteś pewna, że ciebie traktował najgorzej za wszystkich swoich kobiet. Masz istny mętlik w głowie, a ponieważ jesteś osobą inteligentną i dociekliwą nie potrafisz tak po prostu pizdnąć wszystkimi tymi wielce skomplikowanymi zagadkami, jakie zadał ci ten facet, zostawić tę sprawę i zająć się własnym zyciem. Opanowała cię obsesja na punkcie tego faceta i to jest dla ciebie bardzo złe. Jednak to minie- oby jak najszybciej.
Pomysl więc o tym w taki sposób.
Spotykałaś się z tym facetem kilka lat, ale chociaż starałaś się, jak mogłaś, to jednak nie udało ci się zachęcić tego człowieka do związku zgodnego z twoim wyobrażeniem. Ty na pewno podobałaś mu się, jako kobieta i na pewno bardzo go pociągałaś. On też pociągał cię jako facet, więc nic dziwnego, że mieliście udany seks. Ty będąc z nim w łóżku czułaś to jego wielkie pożądanie i na tej podstawie zbudowałaś w swojej głowie mit, że wasz seks jest wyjątkowy i że to niemozliwe, by facet po tak udanym seksie czuł potrzebę zbliżania sie do innych kobiet (miałam dokładnie to samo i dlatego długo na różne sposoby tłumaczyłam sobie jego dziwne zachowania, nigdy nie podejrzewałam, że najciemniej jest właśnie pod latarnią), tymczasem dowiedziałaś się, że mimo bardzo udanego seksu z tobą on i tak nie stronił od innych kobiet. Gdy ty coraz bardziej angażowałaś się uczuciowo w ten związek, on spokojnie się spotykał się także z innymi kobietami, a ty o niczym nie miałaś pojęcia. Dostawałaś wprawdzie sygnały, że jest coś mocno nie halo, ale przymykałaś na to oko, bo chciałas wierzyc w mit wielkiej miłości. Facet całymi latami zwodził cię i kpił ci prosto w oczy, bo czym innym, jak nie kpiną jest niezaproszenie swojej kobiety do własnego domu? Porządny facet, który traktowałby cię poważnie i z szacunkiem w zyciu tak by się nie zachowywał. W pierwszym rzędzie chciałby, żebyś była w jego domu, żebyś była obecna w jego zyciu i starałby się o to, byś nie straciła do niego zaufania. Ten natomiast postepował dokładnie odwrotnie- dawał ci więc jasne sygnały kim dla niego jesteś. I nie dlatego, że jesteś mało ambitna albo nie dość atrakcyjna, albo że on tobie nie ufał czy cóś w tym stylu. On traktował Cię tak, bo wiedział, że włos mu ze łba nie spadnie, bo ty przełkniesz każdą zniewagę i każdą chamówę z jego strony. Wywaliłaś dla niego drzwi na całą szerokość i dlatego on tobą pomiatał, ale to nie zmienia faktu, że fajnie mu się z tobą rozmawiało i że miło było mu bzykać się z tobą.
Kochana, gdy masz do czynienia z takim facetem, jakim był ten niby twój (on twój nie był, ty byłaś jego, ale on twój nigdy nie był), to wiedz, że udany seks nigdy nie da ci gwarancji, że on będzie ci wierny. Taki człowiek może mieć udany seks z tobą i udany seks z innym w tym samym czasie. Każda z jego kobiet może miec wrażenie, że jest tą jedyną, bo facet tak zachowuje się w tym łóżku, że właściwie nie ma żadnych powodów do niepokoju. Tak więc ty po takiej seks randce wracałaś do swojego domu wielce uskrzydlona, pewna że masz wyjątkowe szczęście, że żadna inna para na świecie nie ma takiego cudownego seksu, jak wy, a on miał do tego zupełnie inne podejście. Owszem cieszył, się, że spotyka się z młodą atrakcyjną kobitką i puszył się że ciągle działa na młode laski, ale dla niego cos takiego było jak chleb powszedni, bo on takich jak ty miał kilka i każda jego kobieta tak samo była nim zachwycona, jak ty. Dlatego ja takich ruchaczy określam mianem rozwydrzeńców. Oni sa rozwydrzeni przede wszystkim przez głupie baby.

Socjopata może miec kilka kobiet w tym samym czasie i z każdą z tych kobiet będzie łączył go nieziemski seks.
Dlaczego tak jest?
Otóż jest tak dlatego, że seks kobiety, jej orgazm są tak naprawdę w jej glowie, a nie poniżej pasa. a ponieważ związki z zaburzeńcami zawsze nacechowane są chaosem, silnymi emocjami, więc nic dziwnego, że uplątane w układy z nimi kobiety wszystkie łóżkowe bodźce odbierają bardzo mocno. Właśnie na tym polega ta wielce zagadkowa tajemnica dlaczego seks w toksyku najcześciej jest dla kobiety nieziemski.

Nie przejmuj sie tym facetem, bo niczego źle nie robiłaś. Gdybys była z porządnym człowiekiem i dawała mu z siebie to wszystko, co dawałaś zaburzonemu, to z mądrym i uczciwym facetem do dzisiaj zbudowałabys wspaniały związek. nie siedziałabyś teraz w domu przed kompem i nie czytałabyś książek na temat zaburzeń osobowości, tylko byłabyś w domku ze swoim facetem i normalnie byś sobie z nim zyła.
Z tym jednak facetem od samego początku byłaś na przegranej pozycji-tak jak ja. Nic nie mogłam zrobić- ty też nic nie mogłaś.
Napisałam już wczesniej- to wory bez dna.
Nie wiadomo czym dokładnie kieruje się taki człowiek gdy na samym początku ocenia wartość rynkową danej kobiety- to jak gra na kogo wypadnie na tego bęc (znasz tę rymowankę, prawda?). Nie mozna dać sie zwariować, bo nie ma mozliwości, by można było nadążyć za chorym umysłem.
Trzeba po prostu przyjąć do wiadomości, że z tym facetem nie było ci po drodze i obojętne, jak traktował on inne- dla ciebie najważniejsze powinno być to, jak on traktował ciebie. Inne, być może, on nosił na rękach- to bez znaczenia. Liczy się tylko to, że ciebie on na rękach nie nosił. Z jakiegoś powodu on tego nie chciał i dlatego nie tęsknij za kimś dla kogo ty byłaś kołem zapasowym.
Facet zakpił sobie z ciebie, z twojego zycia i nie zasługuje na to, byś ty za nim tęskniła. niech bierze go sobie inna i niech on tę inną nosi na rękach albo niech jej nie nosi - niech ciebie nie interesuje juz co robi ten człowiek, gdzie i z kim, bo on zyje sobie swoim zyciem i nawet pięciu minut nie traci na rozmyślania o tobie. Zacznij myśleć tak, jak on- to łatwe. Od razu lepiej się poczujesz, bo mocno się wkurzysz na całą tę sytuację.
dobranoc.

143

Odp: Starosc z Narcyzem

To prawda Oliwia - widocznie nie dojrzała ..

Żeby przerwać taka relację trzeba sięgnąć własnego dna, dla każdego ono się pozycjonuje gdzie indziej, niestety

Ile razy jeszcze chcesz przechodzić to samo Kalejdoskopko? Może czas dojrzeć do męskiej decyzji i być konsekwentną po to by odzyskać szacunek i zaufanie do siebie samej?

A szczucie innymi kobietami, jakimiś studentkami (ha-ha) pozostawiam bez komentarza, jeden z najtańszych chwytów. Na mnie akurat nigdy nie zadziałał, a wręcz przyspieszył w tył odwrót

Naprawdę jesteś ciekawa ich relacji i gotowa to drążyć? Przecież to graniczy z obsesją

Czy ten Pan jest faktycznie wart rozlewania się Twojej energii życiowej na boki?

oliwia9195 napisał/a:

Milko, masz rację, ale pamiętaj, że Kalejdoskopka jest świeżo po zerwaniu i ona nie dojrzała jeszcze do całkowitej rezygnacji z tego faceta. Ona potrzebuje troszkę więcej czasu i przede wszystkim praktycznej wiedzy jak radzic sobie z takimi ludźmi. Ja pisząc do niej w taki sposób chciałam uświadomić jej absurd takich relacji. Nie chciałam żeby ona odzywala się do tego faceta. Jutro napisze troszkę więcej na ten temat. Dobranoc.

144

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja się wycofałam, bo ja mam nieco inny związek. Nie do pomyślenia żebyśmy razem nie wyjeżdżali na wakacje czy żeby mi nie kupił kwiatów.
Ale mam dla Was taką radę. Co mi sam psycholog tłumaczył. Z tego co widzę, to WY się panie same katujecie, same sobie dajecie kopa.
Lżej Wam? Jeżeli przeczytacie te książki, czy wylejecie żale tu na forum? Może trochę tak ze 20% a wiecie co by Wam ulżyło?

Gdybyście to co tu piszcie były w w stanie powiedzieć w twarz do tych facetów. Tak po prostu bez zapowiedzi iść do nich spojrzeć w oczy i wyrzucić z siebie wszystkie żale. Wykrzyczeć, wypłakać, wylać z siebie.
Dla mnie takie zawszenie na dłuższą metę byłoby nie do wytrzymania. W tym momencie to nie faceci są chorzy, a Wy same siebie doprowadzacie do choroby bo uczucia tłamszone, maskowane, gaszone doprowadzają do choroby.
To taki rollercoaster zadzwoni nie zadzwoni, napisze nie napisze, a może ja się odezwę, albo zapytam co u niego. Idzie oszaleć.
Ja kiedyś pod adresem pewnej osoby (akurat nei faceta) też miałam takie zdanie jak Oliwia  też wyzywałam od różnych, ale do psychologa, a psycholog mi doradził, po co mi to pani mówi? Niech to powie pani tej osobie. Pani sobie ulży i ktoś sobie ulży. Ja już zastosowałam to raz i działa.
Ktoś kto jest skrzywdzony, odczuje ulgę, że rachunki są wyrównane. A osoba która skrzywdziła tez poczuje ulgę, że w podświadomości widziała, ze źle robi i teraz poniosła konsekwencje. Wtedy już sprawa jasna jesteśmy kwita, rozchodzimy się wszystko sobie wyjaśniliśmy.

Jak uważacie, że Ci faceci mają zaburzenia, że na nich trudno wpłynąć. A no bo do tej pory żadna kobieta się nie doważyła. I zawsze kończyło  się tak samo oni zrywali a kobiety cierpiały w milczeniu, lub jakieś mętne tłumaczenia, próby,
A gdyby któraś, odważyła się poszła do jego mieszkania bez zapowiedzi, zadzwoniła dzwonkiem i w drzwiach bez przywitania przeszła do rzeczy: przyszłam Ci powiedzieć: ze kawał łajdaka z Ciebie, brak mi słów jak mnie skrzywdziłeś itd....ale to śmiało głośno póki się ma odwagę. To by zadziałało, bo to byłby efekt: WOW, Terapia szokowa.
Po takiej akcji takim zimnym prysznicu facet zapewne by się ogarnął. I jasno określił. Możliwe, że wtedy by dotarło do niego jaką krzywdę Wam zrobił, i może nawet by przeprosił.
Ale przede wszystkim to nie byłoby Dla niego tylko dla Was.
Oliwia to jak piszesz, ze ten facet do Ciebie dzwoni to czemu mu przez tel nie wygarniesz, tego co tu piszesz o nim? Mam pytanie czy tu mu w ogóle powiedziałaś 10% tego co tu piszesz o tym jak się czułaś, że byłaś naiwna i za kogo go uważasz?

145 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-12 23:37:28)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwio, dzieki za te dwa mega dlugie posty, odpisze na to jutro obszerniej. Jedno, co mi sie nasuwa najbardziej to to, ze niestety, ale jednak tak, jest to dla mnie wazne, ze inne nosil na rekach. I wkurzam sie, bo gdybym byla swiadoma tego wszystkiego co wiem teraz, to moglabym miec takie podejscie jak studentka i wtedy moze nosilby mnie na rekach tak jak ją. Mam jeszcze do ciebie pytanie - twoj narcyz dzwoni do ciebie codziennie - ale ty odbierasz i rozmawiasz z nim? Czy moze dzwoni, ale ty nie odbierasz? Jak to teraz wyglada? O co chodzi? Jesli chcesz pisac oczywiscie...

Milko, on mnie nie szczul ta studentka, ja to wiem od ludzi, on sam niewiele o niej mowil, raz tylko powiedzial, ze ich relacja byla dziwna, to wszystko.

146 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-10-12 23:47:40)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwio, matko jedyna!
Co to za środowisko??
Lekarze, aktorzy???
Kurde, nie mam pojecia w co Ty wpadłaś, nie wierze, ze wcześniej nie wyczułaś pisma nosem,
to brzmi jak Dynastia, każdy z każdym???
Nie, no, fajnie...
Przepraszam, ze tak dosadnie, ale ja bym takiego kijem nie dotknęła...

Dobranoc.

147

Odp: Starosc z Narcyzem

Dorulko oczywiście że czułam że coś mocno capi, ale wtedy miałam w głowie takie priotytety, że aż wstyd jest mi dzisiaj przyznawać się do tego. Mówiąc krotko- facet zapachnial mi wielkim światem, zewnętrznym blichtrem, taki pachnący i ładny i mnie uroila się w głowie bajka o kopciuszku. Sama aż takim kopciuszkiem nie jestem ale w porównaniu z nim na pewno. No poplynelam na swojej glupocie. Zakochała się więc bardzo szybko, dalam mu wielki kredyt zaufania bez żadnego zabezpieczenia, potem mocno go pokochała i tak na własne życzenie zmarnowałam sobie kupe lat życia. Tego dzisiaj nikt mi nie odda ale chcę uratować chociaż tą resztkę.
Wolę nie pisać co to za sridiwisko- powiem tylko że to świat biznesu ale nie podam szczegółów. Ja pasowalam do tych ludzi jak kwiatek do kozucha.
Potem jeszcze napisze.

148

Odp: Starosc z Narcyzem

Ludmilo, on dzwoni, ją odbieraniem i rozmawiać z nim normalnie. Nie mam z tym żadnych problemów bo nic mi już nie grozi że strony swojej głupoty. Nie wrócę do tego faceta a już na pewno nie wrócę do tego co było. On doskonale wie o tym co sądzę na jego temat ale on nie ma problemu z tym jakie ją mam na jego temat zdanie. Zawsze robił to co chciał więc skoro teraz chce mu się że mną kontaktować to po prostu to robi. Jeśli nagle zawieje mu z innej strony to przestanie się odzywać, zniknie po angielski i absolutnie nie będzie to dla niego żadnym problemem. Ja mam do niego identyczne podejście. Póki co mam ochotę odbierać telefon i rozmawiać z nim o pierdolach więc robię to. Gdy mi się to znudzi wtedy nie będę odbierała telefonu i na pewno nie będę wyjaśniała mu dlaczego. Wiem że to dziwne i chore ale ja muszę zrekompensować sobie pewne rzeczy. Nie cierpie już nie mecze się czuję się świetnie i niczego się nie boję ponieważ nawet na centymetr mu tym razem nie ustapie. Albo będzie tak jak ja tego chcę, albo nie będzie nic. On nie ma już nade mną władzy. To go irytuje i dlatego dzwoni.

149

Odp: Starosc z Narcyzem
oliwia9195 napisał/a:

On doskonale wie o tym co sądzę na jego temat ale on nie ma problemu z tym jakie ją mam na jego temat zdanie. Zawsze robił to co chciał więc skoro teraz chce mu się że mną kontaktować to po prostu to robi. Jeśli nagle zawieje mu z innej strony to przestanie się odzywać, zniknie po angielski i absolutnie nie będzie to dla niego żadnym problemem. Ja mam do niego identyczne podejście. Póki co mam ochotę odbierać telefon i rozmawiać z nim o pierdolach więc robię to. Gdy mi się to znudzi wtedy nie będę odbierała telefonu i na pewno nie będę wyjaśniała mu dlaczego. Wiem że to dziwne i chore ale ja muszę zrekompensować sobie pewne rzeczy.  To go irytuje i dlatego dzwoni.

Oliwio tym wpisem potwierdzasz co napisałam bodajże w pierwszym moim poście . Narcyz utrzymuje kontakty ze swoimi Ex. Z relacji jakie przedstawia mi moj Narcyz rodzinny wyglada to tak: " zobacz mimo ze związek nam nie wyszedł to jednak nie jestem takim złym facetem , człowiekiem  bo one nadal chcą utrzymywać ze mną kontakt " 

Narcyza to nie irytuje a potwierdza go tylko w przekonaniu ze jest wyjątkowy. Jak pisałam wczesniej ten moj rodzinny Narcyz gdy kończył sie jeden związek ( np 4 letni ) minęł miesiac , dwa i juz była kolejna Pani nie świadoma w co wchodzi . Po nim poprzedni związek spływał jak po kaczce : było minęło zaczynam od nowa.

Bardzo duzo z nim rozmawiam i kiedys żalił sie ze on ma juz 60+ nie moze znaleźć ( przez 20 lat w 8 związkach o których wiem, przelotne tez były  ) kobiety na stałe.
Delikatnie sugerowałam moze on rowniez popełnia wciaz te same błędy w tych wszystkich związkach, usłyszałam: Ja jestem juz za stary aby sie zmienic , wszystko co w zyciu osiągnąłem ( i tu jest wykaz osiągnieć całego zycia .... Lista bez końca )to  dzieki temu jaki jestem tylko trafiam na nieodpowiednie kobiety które nie spełniają moich warunków !!!!

150

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwio,
nie pisz, proszę, ze byłaś dla niego kopciuszkiem, ze on taki wspaniały, cudowny...
Przecież to zwykły ku....iarz, chyba nie chciałabyś dołączyć do jego charemu?
Niech sobie lata pod te palmy, tez mi atrakcja...
Myślisz, ze oni sa w czymś lepsi od Ciebie?
Ciekawe, w czym.
Bo maja kasę? W dodatku pewnie niezbyt uczciwie zarobioną?
No, proszę Cię...
Przecież i tak nic z tego nie miałaś, nawet na wakacje z księciem nie zasłużyłaś.
Wierz mi, nie ma czego żałować.
I Ty jeszcze z nim rozmawiasz?
Z tym.... brak mi słów.
Naplułbym mu w twarz.

Jestes cudowna osoba, to on Cie powinien podziwiać, a Ty nim gardzić.
Ze tez takich ziemia nosi...

151

Odp: Starosc z Narcyzem

Rybko, właśnie na tym polega " fenomen" tych ludzi że po nich wszystko spływa jak po kaczce chyba że jest to coś co mocno godzi w ich rozbuchane ego, wtedy potrafią mocno przeżywać swoją porażkę. Natomiast nieznane jest tym ludziom uczucie cierpienia po stracie np.miłości. Ją rozumiem to tak- nie można stracić czegoś czego nie miało się w swoim sercu. Narcyz kocha tylko i wyłącznie siebie, dlatego z taką łatwością i swobodą może ciągnąć z kobietami na kilka frontów. Ja o tym wiem i dlatego nie mam żadnych złudzeń co do intencji tego człowieka. Niczego na jego telefonach nie buduje i wiem że on w każdej chwili może przestać dzwonić. Nikomu nie życzę poznania takiego człowieka.

152 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 12:30:54)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwia ja się zgadzam z Rybką, facet tymi telefonami trzyma nogę w Twoich drzwiach. Wg mnie o prostu chodzi o kontrolę i Twoją uwagę - podejmując z nim jakiekolwiek rozmowy dajesz mu ją i jeszcze tłumaczysz sobie że "akurat masz na to ochotę"

On ma z tego satysfakcję i pewność, że jest kobieta która zawsze była na jego łańcuchu, nadal na nim jest. Ty - świadomie czy nie - pielęgnujesz cień nadziei, że wkrótce z jego strony stanie się coś przez lata wyczekiwanego, jakieś magiczne "nareszcie'

Warto też naprawdę sobie uświadomić, że nie jesteś w stanie postępować z nim wg jego standardów. To niemożliwe. Zobacz ile emocji wkładasz w tę relację, mimo że ona formalnie nie istnieje. On takich uczuć nie ma, dla niego to telepfhonos automaticos - czysta strategia. Nie jesteś gadem więc nie jesteś w stanie postępować jak gad. Po co się oszukiwać, takie myślenie daje tylko pozorną przewagę.

Lepiej ucieszyć się z tego i iść przed siebie aby nie wikłać się dalej w ten kontakt

Bardzo za to podoba mi się, że stać Cię na konstruktywny rachunek sumienia, przyznanie do błędów, własnej lekkomyślności. To duży krok do przodu, nie zmarnuj tego! Bo tak naprawdę to my decydujemy o "tych" relacjach - o tym czy zgadzamy się na taką jakość związków w naszym życiu. Wiem, że najtrudniejsze jest zobaczyć w tym wszystkim samą siebie. I moment kiedy zaczynasz sobie uświadamiać własne pobudki dla których w ogóle weszłaś w to głębiej.

A jak tymi swoimi deficytami zarządzać, żeby znów nie wpaść? No ja do dziś pracuje nad tym i się zastanawiam. Nie jest łatwo ale warto.


ryba81 napisał/a:
oliwia9195 napisał/a:

On doskonale wie o tym co sądzę na jego temat ale on nie ma problemu z tym jakie ją mam na jego temat zdanie. Zawsze robił to co chciał więc skoro teraz chce mu się że mną kontaktować to po prostu to robi. Jeśli nagle zawieje mu z innej strony to przestanie się odzywać, zniknie po angielski i absolutnie nie będzie to dla niego żadnym problemem. Ja mam do niego identyczne podejście. Póki co mam ochotę odbierać telefon i rozmawiać z nim o pierdolach więc robię to. Gdy mi się to znudzi wtedy nie będę odbierała telefonu i na pewno nie będę wyjaśniała mu dlaczego. Wiem że to dziwne i chore ale ja muszę zrekompensować sobie pewne rzeczy.  To go irytuje i dlatego dzwoni.

Oliwio tym wpisem potwierdzasz co napisałam bodajże w pierwszym moim poście . Narcyz utrzymuje kontakty ze swoimi Ex. Z relacji jakie przedstawia mi moj Narcyz rodzinny wyglada to tak: " zobacz mimo ze związek nam nie wyszedł to jednak nie jestem takim złym facetem , człowiekiem  bo one nadal chcą utrzymywać ze mną kontakt " 

Narcyza to nie irytuje a potwierdza go tylko w przekonaniu ze jest wyjątkowy. Jak pisałam wczesniej ten moj rodzinny Narcyz gdy kończył sie jeden związek ( np 4 letni ) minęł miesiac , dwa i juz była kolejna Pani nie świadoma w co wchodzi . Po nim poprzedni związek spływał jak po kaczce : było minęło zaczynam od nowa.

Bardzo duzo z nim rozmawiam i kiedys żalił sie ze on ma juz 60+ nie moze znaleźć ( przez 20 lat w 8 związkach o których wiem, przelotne tez były  ) kobiety na stałe.
Delikatnie sugerowałam moze on rowniez popełnia wciaz te same błędy w tych wszystkich związkach, usłyszałam: Ja jestem juz za stary aby sie zmienic , wszystko co w zyciu osiągnąłem ( i tu jest wykaz osiągnieć całego zycia .... Lista bez końca )to  dzieki temu jaki jestem tylko trafiam na nieodpowiednie kobiety które nie spełniają moich warunków !!!!

153

Odp: Starosc z Narcyzem
oliwia9195 napisał/a:

Rybko, właśnie na tym polega " fenomen" tych ludzi że po nich wszystko spływa jak po kaczce chyba że jest to coś co mocno godzi w ich rozbuchane ego, wtedy potrafią mocno przeżywać swoją porażkę.

Wiesz kogo najbardziej moj Rodzinny narcyzm wspomina z sentymentem  ??

Kobietę ktora odciela sie od niego po roku niby zwiazku . Mimo ze po niej były juz 2 związki dłuższe z tylu głowy jest ona - bo nie osiągalna dla niego , mimo standardowych prób utrzymania kontaktu .

154 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-13 13:52:42)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwio, odpisujac na twoje dwa dlugie posty - musze ci powiedziec, ze podobienstwa sa zaskakujace, wlasciwie wszystko jest podobne: to, ze on jest zadbany i jest w okropnym srodowisku, ktory nazwalabym : jeden wielki kurwidolek. W kazdym razie, on tez tworzy to srodowisko przeciez. Roznice sa subtelne, bo on czasem zabieral mnie ze soba na urlop - powiedzmy ze 20% jego wyjazdow bylo ze mna, a kiedy jechal sam, to kontaktowal sie ze mna, dzwonil albo pisal i przysylal kartki, bo je lubilam. A potem dowiedzialam sie, ze na tych samych wyjazdach, z ktorych do mnie dzwonil, chodzil tez do burdelu. A ja sie cieszylam, ze dzwoni bo chce sie ze mna podzielic swoim szczesciem. Po powrocie wracal do mnie. Zastanwiam sie nad tym sabotowaniem zwiazku - to jest tak jakby 50/50 . Nie zapraszal mnie i nie zabieral, bo wiedzial ze tego chcialam, nie dawal mi kwiatow, chociaz wiedzial, ze je lubilam, itd... Ale czasem mial gest i wlasnie zabieral mnie gdzies, np. do rodziny i wkoncu zgodzil sie mnie zaprosic - i to wygladalo tak, jakby robil to zeby mi zrobic wlasnie przyjemnosc...wiec nie zawsze sabotowal...ale moze bylo to tylko tzw. podtrzymanie zwiazku, no bo tak zupelnie "nic" to nie mogl nie dawac...nie wiem.
Jesli chodzi o twoje rozmowy z nim, to uwazam ze dziewczyny wyzej maja racje (ja, ktorej tez ciezko sie trzymac - chyba jakos latwiej dawac rady komus obok). Nie powinnas wogole z nim gadac. ja cie rozumiem, ze chcesz sobie zrekompensowac pewne rzeczy - uwierz mi, ze cie rozumiem! Przeciez jest wiele ksiazek, ktore daja rady jak postepowac z takimi dupkami, wiem ze po prostu chcesz sobie udowodnic, ze mozesz sie od niego oddzielic emocjonalnie, bo podobno na takich idiotow jakos to dziala, czuja ze nie maja do konca nad toba wladzy, a i ty sama lepiej i bardziej zdrowo sie czujesz. A jednak powiem ci, ze to, ze rozmawiasz z nim normalnie, po tym wszystkim jak cie traktowal, to tylko znak dla niego, ze jego zachowanie bylo ok, nie ma zadnych konsekwencji tego, jak cie tratowal, nie ma zadnego problemu. Tak jak pisala Ryba, ze skoro utrzymuje kontakt z byla, to znaczy ze wszystko jest ok, ze jest spoko gosciem. Narcyz nie lubi konfliktow, wiec to mu pasuje, ze mimo chamstwa i gnoju ktory wniosl na swoich butach do czyjegos zycia, kobieta robi dobra mine do zlej gry i nadal rozmawia z nim o pogodzie, jakby nigdy nic. Moja terapeutka mowi, ze to tak jakby gowno lezalo na podlodze, ale my go obchodzimy dookola, zeby nie daj boze w to wdepnac i udajemy ze nie smierdzi. Poza tym wydaje mi sie, ze gdyby jakis znajomy czy kolega traktowal cie chamsko, to czy chcialabys mimo wszystko utrzymywac z nim kontakt i normalnie rozmawiac? Zazwyczaj wlasnie urywa sie kontakt z takimi pseudo-znajomymi czy pseudo-przyjaciolmi. Taka powinna byc konsekwencja zlego traktowania ludzi - ostracyzm i dziwne jest jakiekolwiek inne zachowanie. Moj narcyz ma wieloletnia znajoma, nazwijmy ja Wiolonczelistka, ktora wiele lat spedzila na usidleniu go. Byla z nim przez jakis czas, a potem jeszcze wiele lat bedac z nim w przyjazni, nadal probowala wszelkimi sposobami byc w jego zyciu, pracowali razem. Pamietam, bo trwalo to jeszcze dlugo po tym jak juz zaczal byc ze mna. Ona zawsze byla dla niego, pomagala mu na wszelkie sposoby, jakby sie cokolwiek dzialo, to mogl na nia liczyc. A jednoczesnie on ja publicznie bardzo zle traktowal, krzywil sie jak cos mowila, olewal, nie zwracal na nia uwagi, chamsko jej odpowiadal itp. Patrzylam na to i myslalam sobie wtedy, jak to dobrze ze jestem po tej drugiej stronie, ze dla mnie jest taki dobry i mily. Ale gdzies podskornie wiedzialam i balam sie, ze kiedys dla mnie tez moze sie taki stac, i oczywiscie tak sie stalo! W kazdym razie na pewien czas ich kontakt sie urwal, ona znalazla sobie kogos innego, potem sie rozstala, ale tez zaczela odnosic pewne sukcesy i okazalo sie, ze moze byc dla niego nawet bardzo przydatna! Tak wiec, wrocila do lask i ich przyjazn kwitnie. Wiecie, co mnie najbardziej zdumiewa w zachowaniu Wiolonczelistki? Ze ona po tym calym zlym traktowaniu, nadal wokol niego skacze i jest gotowa pomagac i dawac mu gwiazdki z nieba. Nadal uwaza sie za jego bliska osobe, a on oczywiscie korzysta. Jej zachowanie wydaje mi sie bez godnosci i szacunku do siebie. Jak sie jej noga powinie, albo nie bedzie juz z niej pozytku, to mysle, ze moj narcyz sie znowu wycofa, bez slowa dziekuje, czy przepraszam, czy chociaz pocaluj mnie w doope. On nigdy nie wykazywal zadnej refleksji na temat tego jak ta Wiolonczelistke traktowal, zero, nul, byla mu zupelnie obojetna. A na poczatku musial za nia szalec i podobala mu sie, bo np. zeby zalatwic jej prace, usunal ze stanowiska jej poprzedniczke. Oto jak sie dla niej "poswiecal". I niedawno tez dowiedzialam sie, ze po roku bycia ze mna, zamiast mnie wzial na pewien wyjazd wlasnie ja. Dlatego Oliwio wydaje mi sie, ze niedobrze robisz, ze wogole z nim rozmawiasz. Dajesz mu komunikat, ze wszystko, co ci zrobil zostalo wybaczone, skoro jestes w stanie normalnie z nim rozmawiac. A tak naprawde w sercu i glowie masz wszystkie te wspomnienia i wiedze na jego temat, ktorej nic nie jest w stanie zatrzec. Jego winy i zachowanie sa wiekszego kalibru. On do ciebie strzela z pistoletu, a ty go probujesz uderzyc piorkiem. Ja stwierdzilam, ze nie chce robic tak jak Wiolonczelistka, nie ma szans. Musi poniesc konsekwencje, nauczyc sie wkoncu, ze skoro wklada sie palce do kontaktu, to prad go pokopie. I niech zaluje.

155 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-13 13:50:54)

Odp: Starosc z Narcyzem
ryba81 napisał/a:

Wiesz kogo najbardziej moj Rodzinny narcyzm wspomina z sentymentem  ??

Kobietę ktora odciela sie od niego po roku niby zwiazku . Mimo ze po niej były juz 2 związki dłuższe z tylu głowy jest ona - bo nie osiągalna dla niego , mimo standardowych prób utrzymania kontaktu .

No wlasnie - ja mam taki zamiar!!! Odciac sie zupelnie, wiem ze wtedy bedzie mnie pamietal. Chce, zeby zalowal ze mnie stracil.
Rybo, czy myslisz ze to mozliwe, zeby tego zalowal, skoro wczesniej ponad 4 lata zgadzalam sie na niepowazne traktowanie? (Czasem sie nie dawalam, ale jednak calosciowo tak to mozna nazwac).

156

Odp: Starosc z Narcyzem

A moim zdaniem nieważne jakie sygnały mu wysyła. Wysyła na jakie ma ochotę i kropka. Czemu ma się nadal, jak przez ostatnie lata, zastanawiać co Staruszek-Narcyz, sobie myśli? Jeśli Oliwa, ma przyjemność z tej niewielkiej kontroli, jaką teraz nad nim ma, to niech się kobieta bawi tym. Niech się zastanawia, co ona sama myśli i czuje. A co dziadowi w głowie siedzi, to już nie jej sprawa.

Jeśli zerwie z nim kontakt, to i tak się będzie łudzić, że coś się zmieni, że wróci. Jeśli to trwało lata, to nie tak łatwo wyjść z uzależnienia. Potrzeba czasu.

Oliwio, ale czy Ty nie czujesz do niego obrzydzenia? To zepsuty człowiek. Czy zachowuje pozory dobroci i moralności, które pozwalają Ci go usprawiedliwiać? Czy może podziwiasz jego umiejętności odcinania się od emocji i ich zazdrościsz?

157 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-10-13 14:48:39)

Odp: Starosc z Narcyzem
Kalejdoskopka napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Wiesz kogo najbardziej moj Rodzinny narcyzm wspomina z sentymentem  ??

Kobietę ktora odciela sie od niego po roku niby zwiazku . Mimo ze po niej były juz 2 związki dłuższe z tylu głowy jest ona - bo nie osiągalna dla niego , mimo standardowych prób utrzymania kontaktu .

No wlasnie - ja mam taki zamiar!!! Odciac sie zupelnie, wiem ze wtedy bedzie mnie pamietal. Chce, zeby zalowal ze mnie stracil.
Rybo, czy myslisz ze to mozliwe, zeby tego zalowal, skoro wczesniej ponad 4 lata zgadzalam sie na niepowazne traktowanie? (Czasem sie nie dawalam, ale jednak calosciowo tak to mozna nazwac).

Ty powinnas sie odciąć DLA WŁASNEGO DOBRA a nie aby on żałował . Co ci po jego żalu ?? Wiem jedno z tych rozmow z moim narcyzem . On nie wyciąga żadnych wniosków , nie widzi swoich błędów mimo moich delikatnych sugestii ( czasem cos mu doradzam bo żal mi tych kobiet ) ale On Jest Najmądrzejszy i zyje dalej swoim schematem .
Kolejne związki zaczynaja sie tak samo i kończą tak samo .

158 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 14:38:52)

Odp: Starosc z Narcyzem

jaka kontrola i jaka zabawa..?

czy narkoman także kontroluje swój nałóg i potrafi nim się "bawić?"

niestety to jest głębokie emocjonalne uzależnienie

zrozumienie mechanizmu i konsekwencja to podstawa, no nie chce być inaczej

dorabianie do tego innych ideologii to niestety wyczekiwanie c.d.





cb napisał/a:

A moim zdaniem nieważne jakie sygnały mu wysyła. Wysyła na jakie ma ochotę i kropka. Czemu ma się nadal, jak przez ostatnie lata, zastanawiać co Staruszek-Narcyz, sobie myśli? Jeśli Oliwa, ma przyjemność z tej niewielkiej kontroli, jaką teraz nad nim ma, to niech się kobieta bawi tym. Niech się zastanawia, co ona sama myśli i czuje. A co dziadowi w głowie siedzi, to już nie jej sprawa.

Jeśli zerwie z nim kontakt, to i tak się będzie łudzić, że coś się zmieni, że wróci. Jeśli to trwało lata, to nie tak łatwo wyjść z uzależnienia. Potrzeba czasu.

Oliwio, ale czy Ty nie czujesz do niego obrzydzenia? To zepsuty człowiek. Czy zachowuje pozory dobroci i moralności, które pozwalają Ci go usprawiedliwiać? Czy może podziwiasz jego umiejętności odcinania się od emocji i ich zazdrościsz?

159

Odp: Starosc z Narcyzem

Jakie narkotyki? Przecież uzależnienie emocjonalne od drugiego człowieka to co innego niż uzależnienie od substancji.
Substancja to nie człowiek.

160

Odp: Starosc z Narcyzem
cb napisał/a:

Jakie narkotyki? Przecież uzależnienie emocjonalne od drugiego człowieka to co innego niż uzależnienie od substancji.
Substancja to nie człowiek.

CB, nie zgadzam sie, uzaleznienie ma taki sam mechanizm, niewazne czy od substancji czy czegos innego. W przypadku substancji dochodzi po prostu jeszcze fizyczne uzaleznienie, ale glowne jadro uzaleznienia jest w psychice. Ja tez jestem ciagle jeszcze w tym jedna noga tak jak Oliwia, ciagle mamy uchylone drzwi w jakims stopniu. Moja przyjaciolka mowi mi, ze to tak jakby alkoholik, ktory chce przestac pic, ciagle jednak wachal otwarta butelke.

161 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 14:51:43)

Odp: Starosc z Narcyzem

CB, niestety to bardzo podobnie działa, poczytaj o tym, literatury od groma

cb napisał/a:

Jakie narkotyki? Przecież uzależnienie emocjonalne od drugiego człowieka to co innego niż uzależnienie od substancji.
Substancja to nie człowiek.

162 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-13 14:55:52)

Odp: Starosc z Narcyzem
cb napisał/a:

A moim zdaniem nieważne jakie sygnały mu wysyła. Wysyła na jakie ma ochotę i kropka. Czemu ma się nadal, jak przez ostatnie lata, zastanawiać co Staruszek-Narcyz, sobie myśli? Jeśli Oliwa, ma przyjemność z tej niewielkiej kontroli, jaką teraz nad nim ma, to niech się kobieta bawi tym. Niech się zastanawia, co ona sama myśli i czuje. A co dziadowi w głowie siedzi, to już nie jej sprawa.

Jeśli zerwie z nim kontakt, to i tak się będzie łudzić, że coś się zmieni, że wróci. Jeśli to trwało lata, to nie tak łatwo wyjść z uzależnienia. Potrzeba czasu.

Oliwio, ale czy Ty nie czujesz do niego obrzydzenia? To zepsuty człowiek. Czy zachowuje pozory dobroci i moralności, które pozwalają Ci go usprawiedliwiać? Czy może podziwiasz jego umiejętności odcinania się od emocji i ich zazdrościsz?


Zgadzam sie, ze potrzeba czasu, zeby wyjsc z tego uzaleznienia, i doskonale rozumiem Oliwie. Jednak uwazam, ze to wazne jakie sygnaly mu wysyla. On nadal trzyma ja na smyczy niestety, nadal ma nad nia wladze w jakims stopniu, juz przez sam fakt odbierania jego telefonow...nie wierze w to, zeby mozna bylo zupelnie nie zastanawiac sie co on sobie mysli, niestety mozliwe jest to dopiero wtedy, kiedy ten czlowiek staje ci sie zupelnie obojetny, a tak jeszcze niestety nie jest w przypadku Oliwii. Oliwio, wiem ze to boli.

163

Odp: Starosc z Narcyzem

Czytałam.

164

Odp: Starosc z Narcyzem

Powiem wam dziewczyny, że we wszystkim macie absolutną rację, tyle tylko, że ze mna po tej przeprowadzce zrobiło się coś dziwnego. Nigdy nie czułam się aż tak bezpieczna. Uciekłam daleko do innego miasta, bo miałam taką okazję (względy zawodowe), ale jak pisałam wcześniej ostatecznym bodźcem, który skłonił mnie do wyjazdu były sprawy osobiste. Wiedziałam doskonale o tym, że pomimo całego zrozumienia syfu, w którym tkwiłam (naprawdę przerobiłam ten toksyk od prawej do lewej i od lewej do prawej, łącznie z analizą swojego dzieciństwa- no prawie alfa i omega w tych sprawach), to jesli tam zostanę, to i tak dalej będę latała na te randeczki, chociaż bym rzygała na kilometr, to jak przyszłoby co do czego, to bym polazła. Uwierzcie mi- pierwszy raz w zyciu spotkało mnie cos takiego. I wiedziałam, że przyjdzie taki czas, że ta znajomość w końcu mnie zabije, że naprawdę marnie skończę. Odkąd się przeprowadziłam (kilka miesięcy) czuję się taką wirachą, że nie macie pojęcia. I dlatego zachciało mi sie gierek, bo teraz to ja mam przewagę. Wiem jak to brzmi i wiem, że tak naprawdę, to gofno mam, a nie przewagę, ale naprawdę chwilowo bawi mnie ta sytuacja. Niczego na podstawie jego telefonów nie buduję, żyję chwilą i nie analizuje tego, co on ma na mysli i o co dokładnie mu teraz chodzi. Mam to gdzieś- dla mnie liczy się to, że chociaż powymachuję sobie teraz piórkiem, to w jakis dziwny sposób fajnie mi z tym. Żadna siła nie zmusi mnie teraz do tego, bym oto pewnego dnia pojechała do niego- nie ma takiej opcji. Przez wszystkie te lata nigdy niczego mu nie odmówiłam, tylko dwa razy odwołałam spotkanie, bo wypadło mi wtedy naprawdę coś ważnego. On wypominał mi te dwa razy przez wiele lat- teraz odmawiam mu siebie, bo  nie zrobię juz tego, czego on ode mnie chce- on o tym wie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że bez sensu kuszę los, że stąpam po cienkiej linie, bo igram z własnym uzależnieniem. To tak jakby postawić przed alkoholikiem flaszkę i wiecznie oczekiwać od niego, że na pewno się nie złamie- to bardzo ryzykowna dla mnie zabawa. Wiem o tym, ale na razie jestem tak zaskoczona tym, że on znowu zaczął się do mnie odzywać, tak mnie to wkurza, że wydaje mi się, że dam sobie z nim radę.
Kalejdoskopko, ja z takiego myslenia, że on, gdy mnie straci na pewno będzie żałował juz dawno wyrosłam. Uważam, że jesli człowiekowi na czymś zależy, to dla o to, a skoro nie dba, to znaczy, że mu nie zależy. Idąc tym tokiem rozumowania doszłam do wniosku, że skoro ten facet nie dbał o znajomosć ze mną, to znaczy, że mu na mnie nie zależało. Jakim więc cudem on miałby żałować tego, że mnie stracił? Ucierpiało tylko jego chore ego, ale tego, że on to niby teraz pojął, jaka to ja byłam dla niego cenna, ja nie kupuję. Ten facet nie kochał mnie, ale mnie  miał i to w zupełności mu wystarczało. Ja natomiast kochałam go, ale od samego początku nie miałam żadnych szans na to, by go mieć.
Życie toczy się dalej i każdy dzień przynosi nowe sprawy i nowe troski. Nie wrócę już do tego, co było. Nie sądziłam, że on będzie odzywał się do mnie, a skoro tak się jednak stało, to ja zafundowałam sobie chwilkę relaksu. Nie wiem jak wam to wytłumaczyć- chyba cb rozumie najbardziej.
Potem jeszcze napiszę.
Świetnie mi sie z wami rozmawia.

165 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-13 15:52:32)

Odp: Starosc z Narcyzem
ryba81 napisał/a:

Ty powinnas sie odciąć DLA WŁASNEGO DOBRA a nie aby on żałował . Co ci po jego żalu ?? Wiem jedno z tych rozmow z moim narcyzem . On nie wyciąga żadnych wniosków , nie widzi swoich błędów mimo moich delikatnych sugestii ( czasem cos mu doradzam bo żal mi tych kobiet ) ale On Jest Najmądrzejszy i zyje dalej swoim schematem . Kolejne związki zaczynaja sie tak samo i kończą tak samo .


Rybo,
To prawda, ze oni nie ucza sie na bledach, tez zauwazylam to u swojego.
Zgadza sie, ze musze to zrobic dla siebie, ale powiem ci, ze swiadomosc ze on bedzie tego zalowac jest bardzo mocna motywacja, zwlaszcza w chwilach kiedy czuje sie slaba i kiedy zaczynam za nim tesknic. Chocby po to potrzebny mi ten jego zal. Mysle, ze z czasem, kiedy mocniej bede stawac na nogach, bedzie mi to bardziej obojetne. To jest tez potrzeba jakiejs sprawiedliwosci, Rybo. Jak sie czuje czlowiek, ktory zostal napadniety kiedy uniewinniaja sprawce? W przypadku takich narcyzow nie ma zadnych przepisow, ktore chronilyby kobiety, a poczucie niesprawiedliwosci jest po prostu wszechogarniajace. Nawet jesli stanie mi sie juz obojetny, to jednak gdzies ta potrzeba sprawiedliwosci i tak zostaje. To, ze ja w wyniku swoich problemow i na wlasne zyczenie wpadlam w cos takiego, to jedno - i mysle ze za swoja glupote juz zaplacilam - wlasnie zwiazkiem z nim. A on jak i kiedy niby ma za to zaplacic? Dlatego uwazam, ze jego zal, to przynajmniej jakas czesc naleznej mu kary, a dla mnie ulga.

166 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-13 15:51:23)

Odp: Starosc z Narcyzem
oliwia9195 napisał/a:

Kalejdoskopko, ja z takiego myslenia, że on, gdy mnie straci na pewno będzie żałował juz dawno wyrosłam. Uważam, że jesli człowiekowi na czymś zależy, to dla o to, a skoro nie dba, to znaczy, że mu nie zależy. Idąc tym tokiem rozumowania doszłam do wniosku, że skoro ten facet nie dbał o znajomosć ze mną, to znaczy, że mu na mnie nie zależało. Jakim więc cudem on miałby żałować tego, że mnie stracił? Ucierpiało tylko jego chore ego, ale tego, że on to niby teraz pojął, jaka to ja byłam dla niego cenna, ja nie kupuję. Ten facet nie kochał mnie, ale mnie  miał i to w zupełności mu wystarczało. Ja natomiast kochałam go, ale od samego początku nie miałam żadnych szans na to, by go mieć.
Życie toczy się dalej i każdy dzień przynosi nowe sprawy i nowe troski. Nie wrócę już do tego, co było. Nie sądziłam, że on będzie odzywał się do mnie, a skoro tak się jednak stało, to ja zafundowałam sobie chwilkę relaksu. Nie wiem jak wam to wytłumaczyć- chyba cb rozumie najbardziej.
Potem jeszcze napiszę.
Świetnie mi sie z wami rozmawia.

Oliwio,
Ja to dobrze rozumiem, dlaczego to robisz...wbrew pozorom. Latwo jest mi tobie doradzac, bo z boku to wydaje sie oczywiste, co ktos powinien zrobic i co byloby najlepsze. Jesli chodzi o ten jego zal - to pisze o nim z powodu tego, co napisala Ryba - bo ten narcyz z jej rodziny wlasnie zaluje i wspomina kobiete, z ktora nie ma kontaktu - a kiedy z nia byl to prawdopodobnie zle ja traktowal - jak to pisze Ryba - tak jak inne kobiety. A jednak docenil ja po fakcie i zrozumial, ze stracil cos cennego. Nie zachowywal sie w czasie tego zwiazku jakby mu na niej zalezalo i pewnie wlasnie mu nie zalezalo, ale zaczelo mu zalezec wtedy gdy ja stracil, bo z perspektywy czasu zobaczyl, ze mial cos cennego.

Mnie tez sie swietnie z wami rozmawia, dziewczyny!

167

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko, ja tak sobie myslę, że nie ma co się łudzić co do tego, ze taki facet zapłaci za swoje podłości- nie ma sprawiedliwości na świecie, a w takie rzeczy, jak karma raczej nie wierzę. Wierzę tylko w to, co napisane jest w Biblii, ze każdy zbierze to, co posiał- a może to jest własnie ta karma, tylko ja tego tak nie nazywam? Bo czyż nie jest tak, ze gdy człowiek posieje marchewkę, to wyrośnie mu marchewka, a nie pietruszka lbo seler, nawet jesli ta marchewka będzie marna, to jednak będzie to marchewka.
Podły człowiek sieje wokół siebie mnóstwo zła, cierpienia i nienawiści- jakim więc cudem ktos taki miałby zebrać dobre owoce swojego postępowania?
Chociaż w drugiej strony, to wcale nie jestem taka pewna, tego co teraz piszę. Mówi się przecież, że biednemu wiatr w oczy, a złego i diabli nie wezmą- naprawdę można zwariować od tego myślenia.
Ciężko jest wybaczyć swojemu krzywdzicielowi.
Na takich ludzi powinny być stosowne paragrafy, bo moralność, to oni mają, wiadomo gdzie.

168 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 16:47:59)

Odp: Starosc z Narcyzem

moim zdaniem Oliwia, mimo że uważam że dużo próbujesz zrobić i mam do Ciebie wiele sympatii, te zabawy to jednak prowokowanie go

a to niestety oznacza formę flirtu z psycholem

jeśli tak dalej pójdzie to co w sumie zmieni odległość?

przecież on zaraz ci przyjedzie pod drzwi, bo jego to nic nie kosztuje a ty się będziesz z czasem nakręcać że oto on, "jak nigdy dotąd", "zaczął się starać"

będzie miał po prostu port w innym mieście, dla nich to bomba, im więcej punktów na mapie tym lepiej

i za hotel nie trzeba płacić

pytacie, czy oni się dobrze mają i czy spotyka ich na końcu jakieś rozczarowanie/kara jak zwał tak zwał

otóż własnie dlatego nie - ławka rezerwowych zawsze ciepła, zawsze ktoś na niej siedzi

całym tyłkiem czy półdupkiem - to akurat nie ma znaczenia

w końcu chodzi o "psychozdobywanie" czyli pociąganie za czyjeś czułe struny, a to wymaga otwartości obu stron

same leziecie w paszczę lwa

169

Odp: Starosc z Narcyzem

Milko, bo to jest trochę tak, że są ludzie, którzy tak po prostu potrafią odpuścić, dać sobie z czymś spokój i nie mają potem żadnego problemu z tym, że nie dostali tego, czego chcieli. Dążą do jakiegos celu, ale gdy widzą, że rzecz ich przerasta, że nie jest dla nich, to dają sobie z tym czymś spokój i do widzenia. Wracają do swojej rzeczywistości i jakos nie rwą sobie włosów z głowy. Biorą zycie takim, jakim ono jest.
Jednak są i tacy ludzie, którzy mają naprawdę wielki problem z odrzuceniem i są bardzo uparci. Chociaż wiedzą, że ogień poparzy im łapy, to jednak wyciągają te łapy.
Może to kwestia pokory?
On mi pod drzwi nie przyjedzie, bo nie podałam mu swojego adresu (zna tylko miasto), ale oczywiście wiem też o tym, że jesli bedzie chciał mnie namierzyć, to dla niego nie bedzie to żadnym problemem (podobnie było z telefonami, zmieniałam numer a on i tak zdobywał mój nowy numer)- tyle tylko, ze mnie jakoś cieżko jest wyobrazić sobie, by taki królewicz aż do tego stopnia chciał się ponizyć i zastukać do moich drzwi. Raczej bedzie chciał urobić mnie w tym kierunku, żebym to ja do niego przyjechała. A o tym nie ma nawet mowy, w zyciu tego nie zrobię.
Fajnie sie teraz bawię. Obym za jakis czas znowu nie ryczała w poduszkę. Musicie przemówić mi do rozsądku, bo od kilku dni zachowuje się jak małolata. Dobrze mu tak temu ujowi.

170 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 19:10:29)

Odp: Starosc z Narcyzem

ok Oliwia, zwizualizujmy to

Kończysz znajomość, zbierasz się w sobie. Opuszczasz miasto by zacząć nowe życie. Ale i dlatego, iż wiesz doskonale, że dawniej wystarczyło kilka smsów i dawałaś się złamać. Rozmowa o tym, również tu na forum, pomaga Ci oczyścić się z całej krzywdy. Stawiasz  co prawda małe kroczki, ale jednak każdy jest do przodu

Nie stać cię wciąż na przerwanie kontaktu. Mimo ze jesteś w nowym miejscu, masz szansę otoczyć się inna energią, nowymi ludźmi czekasz wciąż na pik-pik w telefonie. Ten dźwięk, mówisz obojętny, a jednak przyprawia Cię o mrowienie. Wiesz że to telefon od niego, czy tam wiadomość. Choćby byle jaka - ale jest. A więc pisze, myśli i tak dalej. Mówisz, że to zabawa. Argumentujesz, że przecież jesteś daleko. Tłumaczysz sobie z cieniem dumy, że właśnie pokonujesz go jego własną bronią. Dopóki o tym opowiadasz nam, na głos - łatwiej Ci w to uwierzyć.

Na pytanie co by było gdyby, tłumaczysz: przecież on nigdy nie zadał sobie trudu, nie przyjechałby tu, nigdy nie deklarował (czy nie na to właśnie czekasz w duchu, tym razem?) Oliwia czy to Ci daje poczucie bezpieczeństwa? Ci mężczyźni są zdolni do wszystkiego, do każdego gestu i deklaracji jak tylko zaczyna im się jarzyć w mózgownicy, że to męska decyzja a nie jakieś tam "pitu-pitu". Bo o ile kobiety mają obsesję na ich punkcie to jest jeszcze coś. Oni maja obsesję na punkcie Waszej obsesji:) Świadomość, że ją macie i pielęgnujecie jest im po prostu potrzebna do życia

Tymczasem spójrzmy jak wygląda sytuacja po drugiej stronie magicznego telefonu. On:

Wyjechała, i ok. Odczekam, z innymi babami pełne ręce roboty. Sama się przybłąka.

Nie? Ok, stary numer: SMS. Dwa, może więcej, ok - niech jej będzie.

Codziennie? Widzę że udajesz panienkę nie do zdobycia, maleńka. No ok, kręci mnie to w sumie, nawet wydajesz się ładniejsza niż zwykle. Na SMSki mogę sobie pozwolić, w końcu wysyłam te wszystkie newsy z kanapy. Nie będziesz mi się na smyczy szarpać, a koszt przecież żaden. Poza tym inne baby zbyt jęczące coś się robią, skomlące. Nie staje od tego ani ego ani nic innego

No! nie jest źle, reaguje - odpisuje. Odruchy Pavłowa prawidłowe, w końcu tresowane to to jest.

Jest kontakt no to niech się trochę podgrzeje. Zaraz ją przytrzymam, no nareszcie coraz częściej mi staje. Niechże mi tu za chwilę zacznie przyjeżdżać na zawołanie. Może nawet i lepszy układ z tą odległością - przynajmniej mi się nie kręci po rewirze łowieckim.

Przyjeżdżać na SMS nie będzie? No to patrz co Ci zaraz dam - solidną dawkę nadziei. Pokażę coś na co wcześniej sobie (UWAGA OLIWIA) nie zadałem nawet trudu, czego nigdy nie deklarowałem (bo nie musiałem, he-he) Przyjadę, napiszę, znajdę. Kto wie, może nawet wyznam, że żałuję, że się zmienię, bla-bla. No coś co na inne zawsze działało, jakieś oświadczyny.... O dziecko! Dziecko to zawsze pewniak. A jak to nie zadziała, zacznę truć, wypisywać, wystawać, zaczepiać na inne sposoby (...)

PAUZA..

... tu już zaczyna się stalking (tak, tak - nie wszyscy - ale i do tego co poniektórzy są zdolni jak jest pilna potrzeba)

Natomiast Oliwia ja chcę Ci pokazać co innego tą bajeczką - ty jesteś z nim w kontakcie. I chcesz tego czy nie - podświadomie czekasz aż on sobie "zada trud"

A wierz mi, jak trzeba będzie to sobie zada .. przyjedzie, usłyszysz słowa na jakie czekałaś od lat (życzę sobie i Tobie abym się myliła)

I co wtedy zrobisz?

Nie obawiasz się spełnienia własnych, skrytych oczekiwań?



oliwia9195 napisał/a:

Milko, bo to jest trochę tak, że są ludzie, którzy tak po prostu potrafią odpuścić, dać sobie z czymś spokój i nie mają potem żadnego problemu z tym, że nie dostali tego, czego chcieli. Dążą do jakiegos celu, ale gdy widzą, że rzecz ich przerasta, że nie jest dla nich, to dają sobie z tym czymś spokój i do widzenia. Wracają do swojej rzeczywistości i jakos nie rwą sobie włosów z głowy. Biorą zycie takim, jakim ono jest.
Jednak są i tacy ludzie, którzy mają naprawdę wielki problem z odrzuceniem i są bardzo uparci. Chociaż wiedzą, że ogień poparzy im łapy, to jednak wyciągają te łapy.
Może to kwestia pokory?
On mi pod drzwi nie przyjedzie, bo nie podałam mu swojego adresu (zna tylko miasto), ale oczywiście wiem też o tym, że jesli bedzie chciał mnie namierzyć, to dla niego nie bedzie to żadnym problemem (podobnie było z telefonami, zmieniałam numer a on i tak zdobywał mój nowy numer)- tyle tylko, ze mnie jakoś cieżko jest wyobrazić sobie, by taki królewicz aż do tego stopnia chciał się ponizyć i zastukać do moich drzwi. Raczej bedzie chciał urobić mnie w tym kierunku, żebym to ja do niego przyjechała. A o tym nie ma nawet mowy, w zyciu tego nie zrobię.
Fajnie sie teraz bawię. Obym za jakis czas znowu nie ryczała w poduszkę. Musicie przemówić mi do rozsądku, bo od kilku dni zachowuje się jak małolata. Dobrze mu tak temu ujowi.

171

Odp: Starosc z Narcyzem

Powiem ci szczerze, że obawiam sie takich jego kroków np. oświadczyn albo czegos w tym stylu. Określenie obawiam sie jest tu oczywiście wielkim eufemizmem, bo tak naprawdę, gdyby przyszlo co do czego, to aż włos jeży mi sie na głowie ze strachu. Jakie bowiem miałabym z nim zycie, to wiem doskonale. I nawet nie chodzi o inne kobiety, bo ten facet nie jest już młodzieniaszkiem, więc może nie miałby już ochoty na skoki w bok aż w takim stopniu, jak do tej pory, ale chodzi o coś znacznie gorszego. Ten facet jest przede wszystkim wygodnickim egoistą i wielkim egocentrykiem, na dodatek pedantem i wielkim estetą, i jakby tego było mało jest typem WŁAŚCICIELA. W sposobie bycia potrafi być on bardzo urokliwy, ale w wymuszaniu na innych usług na jego rzecz nie ma chyba drugiego takiego cwaniaka, jak on. Nie wiem czy miałabym czas na to, by zająć się sobą albo posłuchać muzyki, którą kocham czy poczytać sobie albo położyć się w spokoju i poleniuchować. Cały czas chodziłabym na wysokich obrotach, bo w domu musiałby panować idealny porządek, ja nie mogłabym mieć gorszego dnia albo złego humoru, bo to perfekcjonista, oczywiście cudzymi rękami. Wszystko musiałoby być pod niego- ja byłabym nikim w jego domu, a on juz zadbałby o to, żebym przypadkiem nie poczuła się za bardzo siebie pewna. Miałabym na karku i na stałe starego zgryźliwego zgreda, który nie umiałby radzić sobie ze starzeniem się, z tym że przybywa mu chorób, że ma zmarszczki albo wiszący brzuch, do czego ma skłonności. Moim zdaniem najgorzej radzilby sobie ze swoim starzeniem się- myslę, że byłby bardzo złosliwy i stetryczały i przerażony wizją śmierci. Do niczego nie miałabym prawa i nie mogłabym pokazywać, że jest mi za dobrze, bo zaraz wpadałby w panikę, że knuję coś przeciwko niemu. nie mogłabym chodzić ze zwieszoną głową, bo też podejrzewałby mnie o to, że knuję podstęp i że chcę zostawić go na lodzie. Zyłabym z nim jak na tykającej bombie. Ja nie sądzę, by wyrosł z niego miły urokliwy starszy pan, z którym aż miło się rozmawia i spędza czas.
Tyle tylko, że taka wizja wydaje mi się tak nierealna, że nie myślę takimi kategoriami. Dodatkowo ta odległość sprawia, że czuję się bohaterką.
A poza tym jest jeszcze jedna rzecz, która dla mnie jest bardzo wazna. Chodzi o to, że średnio radzę sobie z poczuciem niesprawiedliwości, jakiej doznałam z jego strony. Wiem jak facet ten żył przez całe swoje zycie, że to zwykły zepsuty łajdak, że wiele osób przez niego płakało itd. i nagle co? On miałby za wszystkie swoje podłości dostać na stare lata mnie w nagrodę? Nie chodzi o to, że mam sie za Bóg wie kogo, ale wiem, że jestem porządnym człowiekiem i że można na mnie polegać. Mam mnóstwo takich zalet, które w jego środowisku może uważane są za starodawne, średniowieczne- no chodzi o to, że mam zasady np.w życiu się nie łajdaczyłam, więc tym bardziej na stare lata nie będę tego robiła. Stary zepsuty chłop dostałby w nagrodę za łajdackie życie porządną kobietę- watpię w to, bym mogła się z czymś takim pogodzić. Gdybym danego dnia np nie była na niego zła albo o coś obrażona, to ok. mogłabym przymknąć oko na to, że tak mu sie fartnęło, jednak gdyby on wkurzył mnie albo zrobiłby mi jakaś przykrość, to wiem, że aż buzowałoby we mnie w środku od tego buntu. Nie wytrzymałabym czegoś takiego- on musiałby non stop traktować mnie bardzo dobrze, żebym ja nie myslała w taki sposób. A to jak wiadomo jest nierealne. Bo urokliwym dobrze wychowanym i empatycznym staruszkiem on nigdy nie bedzie. Myślałabym więc "widzisz głupia babo, zwiazałas się z szują, chociaż na stare lata on powinien dostać wywłokę a nie ciebie, widzisz głupia co ty narobiłaś?itd"
Milko, twoja wizualizacja dotarła do mnie, bo przecież w razie czego, co ja na Boga zrobię?
Łatwo mi jest teraz tak sobie podskakiwać, bo nie wierzę w żadne jego konkretne ruchy w moją stronę, ale co będzie, jesli naprawdę porządnie go wkurzę?

172

Odp: Starosc z Narcyzem

no właśnie Oliwia, co wtedy będzie?

oliwia9195 napisał/a:

Powiem ci szczerze, że obawiam sie takich jego kroków np. oświadczyn albo czegos w tym stylu. Określenie obawiam sie jest tu oczywiście wielkim eufemizmem, bo tak naprawdę, gdyby przyszlo co do czego, to aż włos jeży mi sie na głowie ze strachu. Jakie bowiem miałabym z nim zycie, to wiem doskonale. I nawet nie chodzi o inne kobiety, bo ten facet nie jest już młodzieniaszkiem, więc może nie miałby już ochoty na skoki w bok aż w takim stopniu, jak do tej pory, ale chodzi o coś znacznie gorszego. Ten facet jest przede wszystkim wygodnickim egoistą i wielkim egocentrykiem, na dodatek pedantem i wielkim estetą, i jakby tego było mało jest typem WŁAŚCICIELA. W sposobie bycia potrafi być on bardzo urokliwy, ale w wymuszaniu na innych usług na jego rzecz nie ma chyba drugiego takiego cwaniaka, jak on. Nie wiem czy miałabym czas na to, by zająć się sobą albo posłuchać muzyki, którą kocham czy poczytać sobie albo położyć się w spokoju i poleniuchować. Cały czas chodziłabym na wysokich obrotach, bo w domu musiałby panować idealny porządek, ja nie mogłabym mieć gorszego dnia albo złego humoru, bo to perfekcjonista, oczywiście cudzymi rękami. Wszystko musiałoby być pod niego- ja byłabym nikim w jego domu, a on juz zadbałby o to, żebym przypadkiem nie poczuła się za bardzo siebie pewna. Miałabym na karku i na stałe starego zgryźliwego zgreda, który nie umiałby radzić sobie ze starzeniem się, z tym że przybywa mu chorób, że ma zmarszczki albo wiszący brzuch, do czego ma skłonności. Moim zdaniem najgorzej radzilby sobie ze swoim starzeniem się- myslę, że byłby bardzo złosliwy i stetryczały i przerażony wizją śmierci. Do niczego nie miałabym prawa i nie mogłabym pokazywać, że jest mi za dobrze, bo zaraz wpadałby w panikę, że knuję coś przeciwko niemu. nie mogłabym chodzić ze zwieszoną głową, bo też podejrzewałby mnie o to, że knuję podstęp i że chcę zostawić go na lodzie. Zyłabym z nim jak na tykającej bombie. Ja nie sądzę, by wyrosł z niego miły urokliwy starszy pan, z którym aż miło się rozmawia i spędza czas.
Tyle tylko, że taka wizja wydaje mi się tak nierealna, że nie myślę takimi kategoriami. Dodatkowo ta odległość sprawia, że czuję się bohaterką.
A poza tym jest jeszcze jedna rzecz, która dla mnie jest bardzo wazna. Chodzi o to, że średnio radzę sobie z poczuciem niesprawiedliwości, jakiej doznałam z jego strony. Wiem jak facet ten żył przez całe swoje zycie, że to zwykły zepsuty łajdak, że wiele osób przez niego płakało itd. i nagle co? On miałby za wszystkie swoje podłości dostać na stare lata mnie w nagrodę? Nie chodzi o to, że mam sie za Bóg wie kogo, ale wiem, że jestem porządnym człowiekiem i że można na mnie polegać. Mam mnóstwo takich zalet, które w jego środowisku może uważane są za starodawne, średniowieczne- no chodzi o to, że mam zasady np.w życiu się nie łajdaczyłam, więc tym bardziej na stare lata nie będę tego robiła. Stary zepsuty chłop dostałby w nagrodę za łajdackie życie porządną kobietę- watpię w to, bym mogła się z czymś takim pogodzić. Gdybym danego dnia np nie była na niego zła albo o coś obrażona, to ok. mogłabym przymknąć oko na to, że tak mu sie fartnęło, jednak gdyby on wkurzył mnie albo zrobiłby mi jakaś przykrość, to wiem, że aż buzowałoby we mnie w środku od tego buntu. Nie wytrzymałabym czegoś takiego- on musiałby non stop traktować mnie bardzo dobrze, żebym ja nie myslała w taki sposób. A to jak wiadomo jest nierealne. Bo urokliwym dobrze wychowanym i empatycznym staruszkiem on nigdy nie bedzie. Myślałabym więc "widzisz głupia babo, zwiazałas się z szują, chociaż na stare lata on powinien dostać wywłokę a nie ciebie, widzisz głupia co ty narobiłaś?itd"
Milko, twoja wizualizacja dotarła do mnie, bo przecież w razie czego, co ja na Boga zrobię?
Łatwo mi jest teraz tak sobie podskakiwać, bo nie wierzę w żadne jego konkretne ruchy w moją stronę, ale co będzie, jesli naprawdę porządnie go wkurzę?

173

Odp: Starosc z Narcyzem

Gdy w moim zyciu zachodziły wielkie zmiany, bo pojawiła się okazja do zmiany miejsca zamieszkania mieliśmy akurat przerwę (no bylismy na tamten moment zerwani) i on przeoczył ten czas. Ja miałam dość tej znajomości i postanowiłam pójść za ciosem- podjęłam decyzję bez względu na to, co spotka mnie w nowym miejscu. Niczego się nie bałam- bałam sie tylko tam zostać, bo wiedziałam, że ta znajomość w końcu mnie zabije. W ostatniej chwili, moment przed przeprowadzką, gdy niczego już nie mogłam cofnąć on nagle przypomniał sobie o mnie. Spotkałam się z nim i powiedziałam, że wyjeżdżam i że jest już po ptakach. Jego mina bezcenna- był w szoku. Nakarmił mnie toksyną, czyli podsumował moją decyzję, jako kompletny debilizm, że ja w zyciu się tu nie zaaklimatyzuję, że to i tamto- aż para buchała mu z nosa, taki był zły. Spotykał się ze mną codziennie, bo chyba nie dowierzał w to, że ja naprawdę wyjeżdżam. Nie chodziłam z nim do łóżka w tamtym czasie. On mnie nie poznawał- nasza przerwa w spotkaniach trwała prawie pół roku. Myślał, że jak zwykle czekam na niego, a tymczasem ja wywinęłam taki numer. W końcu nadszedł ten dzień, gdy wyjechałam.
Nie odzywał się do mnie, ja też tego nie robiłam. Przestałam nawet czytać książki na temat zaburzeń i powolutku urządzałam sie tutaj. W nowym miejscy, jak wszędzie są plusy i minusy, ale generalnie idę sobie do przodu. Mija kilka miesięcy i znowu on. I trwa to już jakieś trzy tygodnie. Dlatego właśnie odezwałam się w wątku Kalejdoskopki i napisałam jej na dzień dobry, że z nieba mi spadła z tym swoim wątkiem.
On nie dzwoni codziennie- raz na dwa trzy dni. Ja do niego nie odzywam sie wcale. On wie doskonale o tym, że nie zmienię swojego zdania i dlatego na razie nie porusza naszych tematów (wie, że usłyszałby odpowiedź odmowną), tylko gawędzimy sobie o pierdołach. nie wiem dlaczego on do mnie dzwoni, ale nie pytam go o to, bo ja też jak ognia unikam rozmów z nim na nasze tematy (one były omówione przed moją przeprowadzką). Udaję więc jego koleżankę, a on udaje mojego kolegę. Na razie on niczego mi nie proponuje, niczego na mnie nie wymusza- to są bardzo sympatyczne rozmowy. Chwilami zapominam o tym, co mnie z nim łączy i kim jest ten facet.
Na razie nie dzieje się nic takiego, czego musiałabym się obawiać.
Jeśli ten kontakt utrzyma sie dalej, to w końcu któreś z nas wymięknie, ale to na pewno nie będę ja. Jednak wiem, że dojdzie do konfrontacji. Boję się tego.

174 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 22:04:01)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwia, ty "udajesz jego koleżankę"? Po co... Grasz z nim w jakieś bzdury pt "kto wymięknie" i deklarujesz że to nie będziesz Ty?

Przykro mi, ale kładziesz się mu na tacy, posypana parmezanem i pietruszką

I wierz mi, potwierdzasz w jego oczach, jaka jesteś do bólu przewidywalna

Po tym wpisie mam też wątpliwości czy szukasz wsparcia w trudnych chwilach po podjęciu ważnej decyzji? Czy podziwu, że go tak tu sprytnie przechytrzyłaś i przetrzymałaś?

Jeśli masz poczucie, że zadziało się to drugie, to niestety rzeczywistość wygląda tak, że facet w dalszym ciągu z Ciebie kpi a Ty wmawiasz sobie przewagę i siłę ..

A co do Twojej myśli tj. "Na razie nie dzieje się nic takiego, czego musiałabym się obawiać" - ja bym się najbardziej obawiała właśnie tego, że to już się wszystko dzieje

No ale ostatecznie zobaczysz to co będziesz chciała









oliwia9195 napisał/a:

Gdy w moim zyciu zachodziły wielkie zmiany, bo pojawiła się okazja do zmiany miejsca zamieszkania mieliśmy akurat przerwę (no bylismy na tamten moment zerwani) i on przeoczył ten czas. Ja miałam dość tej znajomości i postanowiłam pójść za ciosem- podjęłam decyzję bez względu na to, co spotka mnie w nowym miejscu. Niczego się nie bałam- bałam sie tylko tam zostać, bo wiedziałam, że ta znajomość w końcu mnie zabije. W ostatniej chwili, moment przed przeprowadzką, gdy niczego już nie mogłam cofnąć on nagle przypomniał sobie o mnie. Spotkałam się z nim i powiedziałam, że wyjeżdżam i że jest już po ptakach. Jego mina bezcenna- był w szoku. Nakarmił mnie toksyną, czyli podsumował moją decyzję, jako kompletny debilizm, że ja w zyciu się tu nie zaaklimatyzuję, że to i tamto- aż para buchała mu z nosa, taki był zły. Spotykał się ze mną codziennie, bo chyba nie dowierzał w to, że ja naprawdę wyjeżdżam. Nie chodziłam z nim do łóżka w tamtym czasie. On mnie nie poznawał- nasza przerwa w spotkaniach trwała prawie pół roku. Myślał, że jak zwykle czekam na niego, a tymczasem ja wywinęłam taki numer. W końcu nadszedł ten dzień, gdy wyjechałam.
Nie odzywał się do mnie, ja też tego nie robiłam. Przestałam nawet czytać książki na temat zaburzeń i powolutku urządzałam sie tutaj. W nowym miejscy, jak wszędzie są plusy i minusy, ale generalnie idę sobie do przodu. Mija kilka miesięcy i znowu on. I trwa to już jakieś trzy tygodnie. Dlatego właśnie odezwałam się w wątku Kalejdoskopki i napisałam jej na dzień dobry, że z nieba mi spadła z tym swoim wątkiem.
On nie dzwoni codziennie- raz na dwa trzy dni. Ja do niego nie odzywam sie wcale. On wie doskonale o tym, że nie zmienię swojego zdania i dlatego na razie nie porusza naszych tematów (wie, że usłyszałby odpowiedź odmowną), tylko gawędzimy sobie o pierdołach. nie wiem dlaczego on do mnie dzwoni, ale nie pytam go o to, bo ja też jak ognia unikam rozmów z nim na nasze tematy (one były omówione przed moją przeprowadzką). Udaję więc jego koleżankę, a on udaje mojego kolegę. Na razie on niczego mi nie proponuje, niczego na mnie nie wymusza- to są bardzo sympatyczne rozmowy. Chwilami zapominam o tym, co mnie z nim łączy i kim jest ten facet.
Na razie nie dzieje się nic takiego, czego musiałabym się obawiać.
Jeśli ten kontakt utrzyma sie dalej, to w końcu któreś z nas wymięknie, ale to na pewno nie będę ja. Jednak wiem, że dojdzie do konfrontacji. Boję się tego.

175

Odp: Starosc z Narcyzem

Będę więc musiała całą tę orkę nad sobą, czyli orkę na ugorze zacząć od nowa- czuję się tak, jakbym miała jakiś przyklejony do tyłka ogon, którego za nic w świecie nie mogę się pozbyć.
Zrobiłam sobie porządną przerwę od wszystkich tych klimatów związanych z przemocowymi i innymi takimi, aż tu nagle telefon. Byłam już taka spokojna. Aż tu nagle telefon od pana i władcy. Znowu więc przysiadłam do kompa, żeby sobie poczytać. Patrzę i oczom własnym nie wierzę- wątek pt. "Starość z narcyzem" jak na zamówienie dla mnie. i jak tu nie wierzyć, że opatrzność ciągle czuwa nade mną?
Dziewczyny, chyba znowu wrócę do pierwszego dnia, gdy sie tu przeprowadziłam i przypomnę sobie, jak świetnie się wtedy czułam. Byłam taka wolna.
Muszę troszkę ochłonąć po twoim ostatnim wpisie Milko, bo zdaje mi się, że udało ci się wejść mi na ambicję. Dziękuję ci za to.
Mam do odrobienia trudną pracę domową pt. zmądrzej kobieto w trybie pilnym", taką samą, jaką tak chętnie zadaję innym osobom.
Dobranoc dziewczyny. Kalejdoskopko dobrze, że załozyłaś ten wątek.

176 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-13 23:42:30)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwia, jesteś na pewno dobrą i bardzo wartościową osobą. Nie sprzedawaj tego, chroń jak najpiękniejszy kwiat.

Zmień numer i zablokuj gadzinę na portalach społecznościowych

Aaa. I nie tłumacz mu się - przecież pożegnałaś się przed wyjazdem



oliwia9195 napisał/a:

Będę więc musiała całą tę orkę nad sobą, czyli orkę na ugorze zacząć od nowa- czuję się tak, jakbym miała jakiś przyklejony do tyłka ogon, którego za nic w świecie nie mogę się pozbyć.
Zrobiłam sobie porządną przerwę od wszystkich tych klimatów związanych z przemocowymi i innymi takimi, aż tu nagle telefon. Byłam już taka spokojna. Aż tu nagle telefon od pana i władcy. Znowu więc przysiadłam do kompa, żeby sobie poczytać. Patrzę i oczom własnym nie wierzę- wątek pt. "Starość z narcyzem" jak na zamówienie dla mnie. i jak tu nie wierzyć, że opatrzność ciągle czuwa nade mną?
Dziewczyny, chyba znowu wrócę do pierwszego dnia, gdy sie tu przeprowadziłam i przypomnę sobie, jak świetnie się wtedy czułam. Byłam taka wolna.
Muszę troszkę ochłonąć po twoim ostatnim wpisie Milko, bo zdaje mi się, że udało ci się wejść mi na ambicję. Dziękuję ci za to.
Mam do odrobienia trudną pracę domową pt. zmądrzej kobieto w trybie pilnym", taką samą, jaką tak chętnie zadaję innym osobom.
Dobranoc dziewczyny. Kalejdoskopko dobrze, że załozyłaś ten wątek.

177 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-14 10:35:20)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwio, Milka ma duzo racji! Wiesz co by ci moglo pomoc (mnie zreszta chyba tez), zeby zaczac sie umawiac i rozgladac za jakims normalnym facetem i przerzucic swoja uwage na kogos innego po prostu. Po tym wszystkim co juz wiemy, co przeczytalysmy, po terapii i calym tym doswiadczeniu, uwazam ze toksykow latwiej nam juz teraz rozpoznac i nie wpakowac sie w takie g drugi raz. Podobno (i ja tak juz czuje), kiedy my zdrowiejemy psychicznie i mamy swiadomosc dlaczego przyciagali nas popaprancy, to zaczynaja nam sie podobac normalni faceci.  A i my zaczynamy sie takim podobac - bo to co mamy w glowie widac na zewnatrz. Absolutnie powinnas zerwac z nim kontakt, i absolutnie niczego mu nie tlumaczyc!! Nie zasluguje na to. Potraktuj go tak jak on ciebie - olewajaco!! Ja uwazam, ze bardzo prawdopodobne jest ze do ciebie przyjedzie i bedzie tak jak pisze Milka, ze ty sie z tego ucieszysz, bo on do tej pory nigdy czegos takiego dla ciebie nie zrobil. A prawda jest taka, ze to wcale nie jest jakies wielkie poswiecenie, zeby pojechac do kobiety - no sorry!!! wrecz jest to normalne, zeby facet pojechal za kobieta do innego miasta!!! Czy to dla niego jakis wielki wysilek?? Bedzie go to kosztowalo tyle co cena benzyny - jak pisala Maja Friedrich.
Moja terapeutka powiedziala mi, (w odniesieniu do czegos, co moj narcyz kiedys dla mnie zrobil, ale to nie istotne teraz co): ze po ciaglym rzucaniu mi okruchow, nagle dal mi talerz zupy, wiec jak tu sie nie cieszyc?? Tylko ze inni maja na stole trzy dania!!
Dla niego to jest gra, mysl w ten sposob, i bedzie bezwzgledny w tym, zeby odzyskac tereny, ktore juz raz zdobyl, a teraz traci nad nimi panowanie. A potem z krzywym usmieszkiem, znowu zatriumfuje.
Oliwio, ja tez sie ciesze, ze zalozylam ten watek. I chyba tak, ktos nad toba czuwa. Odbior.

178

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko, świetnie to napisas- chodzi mi o ten talerz zupy, gdy inni w tym czasie mają obiad składający się z trzech dań.
Tak właśnie jrst- człowiek został przyzwyczajony do racji głodowych więc jak raz dostanie coś więcej to już wydaje się mu że bóg wie co się dzieje. Jakby było się żebrakiem.
Milka ma rację i rację ma też rybka, i cb, i Ty też.
Przez tego faceta wpadlam w jeszcze większe kompleksy, nabawilam się nerwicy która raz się wycofuje a za chwilę wraca, przez tę znajomość uwiklalam się w matnie- same straty. To nie do pomyślenia żebym znowu miała przechodzić przez to samo piekło jakie miałam przez tyle lat. Chyba już się ogarnelam bo wczoraj zapieklo mnie to co napisała Milka.
Nie będę igrala z ogniem bo tylko się poparze. Koniec z tymi durnowatymi rozmowami przez telefon bo nikt nie będzie kpił sobie że mnie. Niech on  KPI sobie z innych skoro te inne pozwalają mu na to- ze mnie kpil nie będzie.
To prawda że po takich toksykach, jeśli kobieta wyciągnęła odpowiednie wnioski to potem nie grozi jej wdepniecie w podobne badziewie.
Nie będę odbierała telefonów od niego. Niech on dzwoni sobie do innej przewidywalnej.
Później też napisze.

179

Odp: Starosc z Narcyzem

Pewnie wyczuje, jak się od niego oddzielisz mentalnie i przestanie się kontaktować. To zadziwiające, jak to działa. smile

Czytaj książki, nigdy dość! Mnie się czasem wydaje, że już się naczytałam na jakiś temat, robię kilka miesięcy przerwy i potem znowu hurtowo czytam na temat
danego zagadnienia.

Oliwio Ty musisz mieć silną psychikę, skoro wytrzymałaś tyle lat w bagnie i nie zwariowałaś. Silna z Ciebie kobieta.

180 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-14 17:57:38)

Odp: Starosc z Narcyzem

Przykro mi ale lata w takim bagnie to objaw słabej woli i uleganie własnym, krzywym instynktom

To także rodzaj szaleństwa, przecież dziewczyna sama o tym pisze

Siłą jest wyjście z takiej relacji w czym Ci Oliwia będę szczerze kibicować

Zmień numer i się barykaduj jak chcesz przetrwać, serio

A jeśli od razu odpuści - tym lepiej dla Ciebie

Będzie za co dziękować Bogu smile




cb napisał/a:

Pewnie wyczuje, jak się od niego oddzielisz mentalnie i przestanie się kontaktować. To zadziwiające, jak to działa. smile

Czytaj książki, nigdy dość! Mnie się czasem wydaje, że już się naczytałam na jakiś temat, robię kilka miesięcy przerwy i potem znowu hurtowo czytam na temat
danego zagadnienia.

Oliwio Ty musisz mieć silną psychikę, skoro wytrzymałaś tyle lat w bagnie i nie zwariowałaś. Silna z Ciebie kobieta.

181

Odp: Starosc z Narcyzem

Milko, zmiana numeru telefonu nic nie da, bo ja już robiłam takie rzeczy- nawet zastrzeżone potrafił namierzyć, gdy chciał (ten chłop ma forsę)- on odbierze to, jako rodzaj kokieterii z mojej strony, że niby znowu mam humory i robię z siebie szklaną górę nie do zdobycia. On tego inaczej sobie nie zinterpretuje, bo takie rzeczy miały miejsce w przeszłości i on jest przyzwyczajony do tego rodzaju moich zachowań. On po prostu bimba sobie z moich słów, bo zawsze i tak do niego wracałam. To było tylko kwestią czasu. Sama tego go nauczyłam.
Lada moment on zadzwoni, jutro, dzisiaj albo za dwa dni i ja muszę skonfrontować się z nim. Uniki nic mi nie dadzą.
Okropnie się czuję, bo strasznie nie lubię być dla kogoś chamska i niemiła. Mocno przeżywam takie sytuacje i nie są one bez wpływu na moje zdrowie.
Najchętniej zawinęłabym się w jakiś koc i przespała wszystkie te trudne chwile. a potem chciałabym się obudzić i zupełnie nie pamiętać o tym, że miałam taki problem.

182 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-14 20:15:14)

Odp: Starosc z Narcyzem

no wiesz co ... skoro uważasz że zaprzestanie jakichkolwiek rozmów nic nie da a on jest tak wszechmocny, że niezależnie od tego co zrobisz i tak jesteś skazana na kontakt z nim to nie wiem co Ci poradzić ..

może to że, czas na zaprzestanie wszelkich wymówek?

co do twojej myśli tj. "Lada moment on zadzwoni, jutro, dzisiaj albo za dwa dni i ja muszę skonfrontować się z nim. Uniki nic mi nie dadzą."

co ty jesteś owieczką na postronku? Jak czegoś nie chcesz to nie chcesz, to nie jest XIX wiek gdzie kobieta pod każdym względem zależała od swojego Pana (choć są i takie, które zapłacą każdą cenę byleby nadal tak było)

zobacz tez co sama piszesz: "zmiana numeru telefonu nic nie da, bo ja już robiłam takie rzeczy- nawet zastrzeżone potrafił namierzyć, gdy chciał (ten chłop ma forsę)- on odbierze to, jako rodzaj kokieterii z mojej strony" - a jak myślisz jak wyglądają Twoje gierki przez ten telefon? To jest własnie Oliwia kokieteria i wierz mi, nie trzeba być narcyzem żeby tak to interpretować. Dajesz kolesiowi błogą radochę i zachowujesz się przy tym jakbyś nie miała swojej woli i rozumu

otwórz oczy dziewczyno

będzie szukał kontaktu. no. i co. za każdym razem będziesz wyliczać sobie ślepe uliczki tylko po to żeby przypadkiem nie przestał się Ci wlewać tych wszystkich bzdur które nazywasz "miłymi, koleżeńskimi rozmowami"?

przestań się zastanawiać co on myśli i czy wypadniesz na uprzejmą

zajmij się sobą i swoim nowym życiem skoro wydarłaś sobie na nie szansę






oliwia9195 napisał/a:

Milko, zmiana numeru telefonu nic nie da, bo ja już robiłam takie rzeczy- nawet zastrzeżone potrafił namierzyć, gdy chciał (ten chłop ma forsę)- on odbierze to, jako rodzaj kokieterii z mojej strony, że niby znowu mam humory i robię z siebie szklaną górę nie do zdobycia. On tego inaczej sobie nie zinterpretuje, bo takie rzeczy miały miejsce w przeszłości i on jest przyzwyczajony do tego rodzaju moich zachowań. On po prostu bimba sobie z moich słów, bo zawsze i tak do niego wracałam. To było tylko kwestią czasu. Sama tego go nauczyłam.
Lada moment on zadzwoni, jutro, dzisiaj albo za dwa dni i ja muszę skonfrontować się z nim. Uniki nic mi nie dadzą.
Okropnie się czuję, bo strasznie nie lubię być dla kogoś chamska i niemiła. Mocno przeżywam takie sytuacje i nie są one bez wpływu na moje zdrowie.
Najchętniej zawinęłabym się w jakiś koc i przespała wszystkie te trudne chwile. a potem chciałabym się obudzić i zupełnie nie pamiętać o tym, że miałam taki problem.

183

Odp: Starosc z Narcyzem

Napisałam wcześniej, że przez całe lata zachowywałam się w tej znajomości jak największa w naszym kraju dupa wołowa i teraz znowu ogarnia mnie taki bezwład.
Myślę, że jeszcze dzisiaj zrobię jakieś generalne porządki w domu, może wymyję okna, pozmieniam firanki, posprzątam każdy kąt, by pot kapał ze mnie, nawet do północy. No mówię ci czuję się tak, jakby wszystko miało we mnie zaraz wybuchnąć- coś potwornego. Nic nie idzie po mojej myśli.
Zgadzam się z każdym twoim zdaniem, bo chociaż jesteś bardzo ostra, to wiem, że masz rację.
Biorę się za robotę, a od jutra zaczynam nowe zycie. Jak on zadzwoni, to nie odbiorę, tylko zaraz mu napiszę, żeby raz na zawsze odpie...ł się ode mnie. No mówię ci, już nie mogę tego wytrzymać. I jest tak od wczoraj, od twojego posta, w którym to napisałaś, że on ze mnie kpi itd. to mną tąpnęło, szczególnie że zgadzam się z tobą. Przez te prawie trzy tygodnie zyłam jak głupek odkąd zaczął do mnie dzwonić- dopiero ty uświadomiłaś mi, że to średniej jakości zabawa i że znowu źle skończę.
Idę do roboty- Milko jesteś bardzo mądrą osobą. Dziękuję.

184 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-10-15 11:49:16)

Odp: Starosc z Narcyzem
Kalejdoskopka napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ty powinnas sie odciąć DLA WŁASNEGO DOBRA a nie aby on żałował . Co ci po jego żalu ?? Wiem jedno z tych rozmow z moim narcyzem . On nie wyciąga żadnych wniosków , nie widzi swoich błędów mimo moich delikatnych sugestii ( czasem cos mu doradzam bo żal mi tych kobiet ) ale On Jest Najmądrzejszy i zyje dalej swoim schematem . Kolejne związki zaczynaja sie tak samo i kończą tak samo .


Rybo,
To prawda, ze oni nie ucza sie na bledach, tez zauwazylam to u swojego.
Zgadza sie, ze musze to zrobic dla siebie, ale powiem ci, ze swiadomosc ze on bedzie tego zalowac jest bardzo mocna motywacja, zwlaszcza w chwilach kiedy czuje sie slaba i kiedy zaczynam za nim tesknic. Chocby po to potrzebny mi ten jego zal. Mysle, ze z czasem, kiedy mocniej bede stawac na nogach, bedzie mi to bardziej obojetne. To jest tez potrzeba jakiejs sprawiedliwosci, Rybo. Jak sie czuje czlowiek, ktory zostal napadniety kiedy uniewinniaja sprawce? W przypadku takich narcyzow nie ma zadnych przepisow, ktore chronilyby kobiety, a poczucie niesprawiedliwosci jest po prostu wszechogarniajace. Nawet jesli stanie mi sie juz obojetny, to jednak gdzies ta potrzeba sprawiedliwosci i tak zostaje. To, ze ja w wyniku swoich problemow i na wlasne zyczenie wpadlam w cos takiego, to jedno - i mysle ze za swoja glupote juz zaplacilam - wlasnie zwiazkiem z nim. A on jak i kiedy niby ma za to zaplacic? Dlatego uwazam, ze jego zal, to przynajmniej jakas czesc naleznej mu kary, a dla mnie ulga.

Kalejdoskopko

Skupiasz sie na tym a aby on żałował ze konkretnie Ciebie stracił. To tak nie działa .  Na przykładzie Mojego narcyza rodzinnego ( nazwijmy go X dla ułatwienia ). Jego zycie to nie tylko "związki " z kobietami. To jest rowniez rodzina , przyjaciele , znajomi / znajome ( Ex ) imprezy, zycie towarzyskie itp . Ja widząc X widze człowieka mimo wszystko samotnego , nieszczęśliwego który jest nieświadomy dlaczego tak jest .  Mimo ze zawsze zachwalał sie ogromna ilością przyjaciół , to teraz mając 60+ to nie przyjaciele do niego garną ale on do nich ( napraszajac sie ). Córki dorosłe mające swoje zycie nie czuja potrzeby emocjonalnej aby zadzwonic do niego i zapytac " tato jak sie czujesz , co slychac? " nie jednokrotnie żalił sie mi " dlaczego one tak postepują? " moja cicha odpowiedz w głowie - bo tak zostały wychowane przez Ciebie i zapracowałes na to przez lata Zostawił je i ich matkę dla kochanki. Córki dostawały dobra materialne ale więzi emocjonalnej nie ma. Z grzeczności zaproszą go na uroczystości rodzinne ( Komunia czy ur. Wnuczki ) bo tak wypada i tyle. On juz ma mysli ze na stare lata jak bedzie niedołężny bedzie w domu starców nie przy córkach . Do czego zmierzam. Narcyz moze żałować swoich błędów na łożu śmierci jak zostanie kompletnie sam. Życie jest sprawiedliwe uwierz w to

Oliwio piszesz ze utrzymujesz kontakt koleżeński bo on dzwoni. Dokładnie tak robi moj X ( pisałam zreszta o tym . Pamiętaj ze on nie tylko z Toba utrzymuje taki kontakt ale z innymi (ex i nowymi )rowniez bo jest w tym jakis cel: np. Musi jakos zapełnić sobie czas , podbudować jakos swojego ego , dowartościować sie.

Kilka lat temu mieliśmy 2 wesela pod rząd w rodzinie . X był wtedy w kolejnym zwiazku no ale jak to zycie pokłócił sie wczesniej  z obecna partnerką. Aktualnej partnerki rodzina nie miała okazji wczesniej poznać wiec wykorzystał okazje i poszedł na wesele ze swoja Ex ktora większość znała . Ona doznała wielkiego wow nigdy na takich wielkich uroczystościach jej nie zabierał .  Została wyróżniona      bo zabrał ja na 3dni na drugi koniec Pl na wesele bliskich mu osób. Wspólne noce , zrodziły sie nadzieje ze moze cos zrozumiał , zaczynamy od nowa itp .
Tydzien poźniej zabrał na kolejne wesele aktualną partnerkę. Ciotki sie wygadaly  i jakie było jej zdziwienie ze o poprzednim weselu nic nie wiedziała , ze on był z inna do tego exowa.
X nie widział w tym wszystkim problemu. Bo gdzie tu jakis problem ??? Zrobił jak chciał a aktualna i Ex maja jakies pretensje .??? One winne ( bo go nie rozumieją ) nie on .
On chciał isc sie pobawić spędzić miło czas ale nie pomyślał co one beda czuły w takiej sytuacji . Wazne ze jemu było dobrze .

185 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-10-15 10:06:40)

Odp: Starosc z Narcyzem

....

186

Odp: Starosc z Narcyzem

Rybo, jestes bardzo dobrym obserwatorem, to ci trzeba przyznac! Oczywiscie, ze ja nie postrzegam mojego narcyza tylko poprzez pryzmat zwiazkow, bo wiem ze on ma w zyciu inne priorytety, takie jak slawa, pieniadze, uznanie, sukces, bycie autorytetem, bycie najlepszym, bycie pozadanym przez kobiety, bycie w centrum uwagi, zabawa, roznej masci przyjemnosci...i inne narcystyczne cele. Tyle, ze jest w tym wszystkim jakas ambiwalencja, bo zwiazki sa dla niego rowniez bardzo wazne, ma silna potrzebe milosci, tyle ze teskni za miloscia idealna, ktorej nigdy nie znajdzie, bo cos takiego nie istnieje. Jego priorytety sa niezdrowe i powoduja wlasnie ogromna pustke i samotnosc. W momencie kiedy dojrzalby albo zrozumial ze jego priorytety sa powierzchowne, jednoczesnie musialby dostrzec, co jest w zyciu tak naprawde wazne, a wtedy musialby dostrzec ze mial milosc, zapewne nie tylko ze mna, oraz to, co bylo podstawa i szansa na stworzenie zwiazku.

187 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-15 13:44:28)

Odp: Starosc z Narcyzem
oliwia9195 napisał/a:

Jak on zadzwoni, to nie odbiorę, tylko zaraz mu napiszę, żeby raz na zawsze odpie...ł się ode mnie.

Oliwio, i co, dzwonil znow? Co zrobilas?
Wiesz co, wydaje mi sie ze to, ze mu napiszesz zeby sie odp...l rowniez moze byc przez niego zrozumiane, jako twoje udawanie niedostepnej...Mysle, ze najlepsza opcja to zero kontaktu - jak radzi Maja w Moich Dwoch Glowach.
A mnie mecza sny z nim zwiazne, sni mi sie wlasciwie codziennie. Najpierw snily mi sie sytuacje, w ktorych jest on i mnostwo innych ludzi, zwlaszcza kobiet. On zawsze cos organizuj, ale mnie w tym nie uwzglednia (czyli tak jak w zyciu). Jestem w tych snach zawsze z boku, nigdy nie dopuszczona do niczego, chociaz wiem, ze bylabym dobra w tych zadaniach, ktore dostaja sie komus innemu. Zawsze jestem gdzies za drzwiami, na koncu, albo nawet pod podloga, skad obserwuje to, co sie dzieje.... Teraz mam sny, w ktorych on jest w jakis sposob obecny w moim zyciu, lacza nas jakies sprawy, wyjazdy, zawsze on sie gdzies w poblizu kreci, albo ja obok niego. Te sny sa bardzo emocjonalne....

188

Odp: Starosc z Narcyzem
Kalejdoskopka napisał/a:

Rybo, jestes bardzo dobrym obserwatorem, to ci trzeba przyznac!

Czy jestem dobrym obserwatorem , nie wiem nie mi to oceniać smile
Widzisz ja przez lata tego nie dostrzegałam. Dopiero moje osobiste problemy spowodowały ze zagłębiałam sie w psychologie i oczy zaczęły mi sie otwierać na otaczających mnie ludzi . Odnosnie X , zaczelam puzzle układać odnosnie jego zycia , traktowania ludzi na podstawie rozmow bezpośrednio z nim jak i obserwacji go w rożnych sytuacjach . Ja jako osoba postronna spotykając i rozmawiając z nim ( on lubi rozmawiac bo jestem dobrym słuchaczem tongue) zastanawiam sie ile w tej rozmowie jest jego szczerości a ile manipulacji mną. Podskornie czuje ze moze chce mnie do czegos wykorzystać a moze rzeczywiście jest szczery ???

Pytanie bez odpowiedzi .

189 Ostatnio edytowany przez Kalejdoskopka (2015-10-15 14:33:48)

Odp: Starosc z Narcyzem

Rybo, to co ty widzisz odnosnie X, zazwyczaj jest widziane dopiero przez tych, ktorzy sami maja zle doswiadczenia z takimi osobami....a jakie sa/byly twoje problemy? Byc moze pisalas juz cos na forum, ale mniej wiecej? Ja mysle, ze X jest z toba szczery, podobne rzeczy mowil tez moj Narcyz do osoby ze swojej rodziny, ktora mi o nim opowiadala...widocznie oni potrzebuja rozmowy, pomocy, tylko sa zbyt dumni zeby o nia prosic, wiec moga przynajmniej sie wygadac od czasu do czasu. Terapeutka mowi mi ze oni maja od czasu do czasu takie przeblyski swiadomosci i zazwyczaj wtedy zaluja pewnych rzeczy, albo sie do nich przyznaja. To sa podobno takie przerwy w ich zaburzeniu.

190

Odp: Starosc z Narcyzem

Rybko,

Jeszcze jedno. Najpierw piszesz tak:

1. " Wiesz kogo najbardziej moj Rodzinny narcyzm wspomina z sentymentem ??
Kobietę ktora odciela sie od niego po roku niby zwiazku . Mimo ze po niej były juz 2 związki dłuższe z tylu głowy jest ona - bo nie osiągalna dla niego , mimo standardowych prób utrzymania kontaktu ."

A potem:

2. " Kalejdoskopko, Skupiasz sie na tym a aby on żałował ze konkretnie Ciebie stracił. To tak nie działa . Na przykładzie Mojego narcyza rodzinnego ( nazwijmy go X dla ułatwienia ). Jego zycie to nie tylko "związki " z kobietami. "

Czy mozesz w takim razie powiedziec mi dlaczego to niemozliwe, zeby tesknil wlasnie za mna, zwlaszcza jesli przestane sie do niego zupelnie odzywac?

191 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-15 20:16:04)

Odp: Starosc z Narcyzem

Kalejdoskopko, a ty wiecznie niech on żałuje i żałuje

Uwierz mi nie ma sensu tego nawet analizować, żal Twojego czasu

Po pierwsze w przypadku tego typu ludzi nie ma miejsca na refleksję - oni myślą swoimi popędami, kierują nimi impulsy, a nie rozum. W tych głowach jest wielki chaos i bałagan. Lepiej się nie znajdować w polu rażenia choćby dlatego, że może wciągnąć jak bagno

Po drugie, gadają jedno, robią co innego i o wszystkim zaraz zapominają - a takie kobity później to analizują robiąc gadom po prostu dobrze

To tak jakbyś próbowała z pijanym rozmawiać i się wczuwać w jego stany ..

Nawet jakbyś dowiedziała się od kogoś że wielce żałuje - jaką w sumie wartość ma taka informacja. Tym bardziej że oni dostosowują fakty do sytuacji i rozmówcy

Jak mu zależy żeby przyciągnąć X to pierdoli w tym kierunku, jak Y to w innym i zawsze jest do kogo pojechać ze wzwodem smile

A mało tego - baby wiedzą o sobie nawzajem i jeszcze rywalizują o rękę księcia jak Ty z Wiolonczelistką.

Dla mnie ten typ człowieka to jakiś fenomen przyrodniczy. Dlatego jeszcze wciąż od czasu do czasu czytam na ten temat

Patrzę już na to laboratoryjnie jak na robala na szpilce. Albo jak na jakieś zjawisko typu grzyb radioaktywny, ebola czy inne czynniki szkodliwe dla środowiska

Oni nie żałują niczego, nigdy. Z wyjątkiem takiej sytuacji, gdzie się czują kastrowani brakiem czyjegoś zaangażowania/uwagi/obsesji

Tak, tak - kastrowani..

Normalnym i tym bardziej empatycznym ludziom z boku to wygląda jak "żal", "refleksja", a to w istocie czysty behawioryzm

Kalejdoskopko, sama dopytywałaś czy "oni ponoszą konsekwencje swojego postępowania"

No nie, nie muszą - właśnie dzięki obsesyjnym kobietom. Swoim obecnym myśleniem sama dokładasz kilka litrów swojej krwi do ich komfortu

Walcz z tym z całych sił, przede wszystkim dla siebie

Dlaczego?

Bo ciężki jest los niewolnika..









Kalejdoskopka napisał/a:

Rybko,

Jeszcze jedno. Najpierw piszesz tak:

1. " Wiesz kogo najbardziej moj Rodzinny narcyzm wspomina z sentymentem ??
Kobietę ktora odciela sie od niego po roku niby zwiazku . Mimo ze po niej były juz 2 związki dłuższe z tylu głowy jest ona - bo nie osiągalna dla niego , mimo standardowych prób utrzymania kontaktu ."

A potem:

2. " Kalejdoskopko, Skupiasz sie na tym a aby on żałował ze konkretnie Ciebie stracił. To tak nie działa . Na przykładzie Mojego narcyza rodzinnego ( nazwijmy go X dla ułatwienia ). Jego zycie to nie tylko "związki " z kobietami. "

Czy mozesz w takim razie powiedziec mi dlaczego to niemozliwe, zeby tesknil wlasnie za mna, zwlaszcza jesli przestane sie do niego zupelnie odzywac?

192

Odp: Starosc z Narcyzem

Milka, ty jak cos napiszesz to w punkt...chociaz boli, to trafiasz celnie. Tak jak z masazem, kiedy uciska sie pewne punkty, boli cholernie, ale dzieki temu leczy sie napiete miesnie...

193

Odp: Starosc z Narcyzem

Tak, to prawda, że Milka potrafi trafić w samo sedno i niby ja np. wszystko to wiem, o czym ona pisze, to jednak słowa Milki potrafią odpowiednio podziałać na człowieka. Ja przez trzy tygodnie chodziłam prawie jak zaczarowana, bo chociaż doskonale wiedziałam, że balansuję na cienkiej linie (dlatego przyskoczyłam do kompa, by znowu się dokształcić i tak trafiłam na twój wątek), to przecież głupota i próżność też nie leniuchowały. Milka weszła mi skutecznie na ambicję, poczułam się jak ostatnia jełopka i wczoraj jakby oprzytomniałam. Posprzątałam chałupę, posłuchałam koncertu gitarowego, bo tak chciałam i nawet nie słyszałam durnego telefonu. Zawsze całe życie odbierałam od niego telefony (byłam bardzo posłuszna i zawsze taka akuratna), a tu proszę- przez ponad dwie godziny on czekał aż oddzwonię- czysty przypadek sprawił, że nie oddzwoniłam. Może i tak bym nawet wczoraj zrobiła, ale było już troszkę za póxno na telefon. Stwierdziłam że nie będę dzwoniła do obcego człowieka po 23 tej, bo to nie wypada. Dzisiaj też nie zadzwoniłam, a on już się nie odezwał. Nie napisałam też chamskiego smsa. Taki książe a tu proszę, zwykły kopciuszek nie odebrał telefonu i nie oddzwonił.
Ciekawa jestem co on teraz zrobi.
I to  jest święta prawda, że tacy faceci niczego nie żałują w takim znaczeniu tego słowa, jak my to rozumiemy. To zupełnie inny swiat, inna mentalność. Nie można oceniać tych ludzi własną miarą, bo jak gdzieś wyczytałam, można doznać szoku. Należy cały czas pamiętać z kim ma się do czynienia i brać na to poprawkę.
Kalejdoskopko, on nie będzie żałował tego, że cię stracił, bo w jego mniemaniu on ciągle ciebie ma i on jest tego bardzo pewny. On doskonale wie o tym, że ty spotykałaś się z nim i chociaż dyktowany przez niego przebieg waszej znajomości był nienormalny, to przecież ty i tak do niego należałaś. To on podjął decyzję, że woli jakąś inną, więc w jego pojęciu nawet jego rozbuchane ego nie odchorowało tego, że zniknęłaś z jego zycia. On wiedział że bardzo go kochasz, ale jemu nie zależało na twoim uczuciu, tak jak ty to rozumiesz. On lubił spotykać się z tobą, bo na pewno jesteś atrakcyjną dziewczyną i miło mu było chodzić do łóżka z zakochaną w nim kobietą, ale on do wzdychających kobiet jest przyzwyczajony i ma ich na pęczki- zawsze miał, więc nigdy nie miał szansy zaznac głodu miłości. On zanim zamarzył o miłości jakiejś kobiety, już to miał- ci faceci zawsze mają wielkie powodzenie. Dzisiaj to starszy facet, więc krag jego wielbicielek troszkę sie zawęził, ale wybij sobie z głowy to, że on nagle zostanie sam. Po domach siedzi mnóstwo samotnych ludzi, którzy czasem aż płaczą z tej samotności- narcyz takiego uczucia nie zna. Jeśli on na dodatek ma kasę, jest sławny, ma władzę i robi wrażenie światowca, pachnie i nieźle się prezentuje, to nie ma takiej mozliwości, by on długo był sam. Tacy faceci rozchodzą się jak świeże bułeczki. Dlaczego tak jest, było i będzie? bo durnych kobiet takich jak ja albo ty (tylko sie na mnie teraz nie pogniewaj, ja chcę twojego dobra) nigdy nie brakowało i nigdy nie zabraknie.
On będzie ciebie wspominał, jakos tam może i zatęskni czasami, ale Ty i tak nigdy nie dostałabyś od niego obiadu składającego się z trzech dań.
Nie kontaktuj się z nim i nie żałuj, że straciłaś to cudo, bo nie można stracić czegoś, czego się nie miało. Ty tylko go miewałaś, gdy on miał na ciebie kaprys, ale nie miałaś go w takim znaczeniu tego słowa, jakie masz na myśli. Związki z takim facetam zawsze są na pół gwizdka, destrukcyjne i bez szans na dogadanie się oraz spokój i poczucie bezpieczeństwa.
To nie twoja wina, że nie wyszło ci z tym facetem.

194 Ostatnio edytowany przez milka_a (2015-10-15 20:56:07)

Odp: Starosc z Narcyzem

Oliwia ma rację, to nie Twoja wina że Ci z nim nie wyszło. Po prostu w pierwszej ocenie tego "kandydata" wkradł się jakiś błąd

Może byłaś długo sama, a może marzyłaś o związku -  no był jakiś powód dla którego nie chciałaś widzieć czerwonych lampek i dałaś się zaprosić w to bagno

To się zdarza

ALE

Ale no właśnie ...

Błąd powtarzany po kilkakroć to już jest głupota i to taka, która wcale nie wzbudza współczucia

Zobacz jak jest, Oliwia ma rację: " On lubił spotykać się z tobą, bo na pewno jesteś atrakcyjną dziewczyną i miło mu było chodzić do łóżka z zakochaną w nim kobietą, ale on do wzdychających kobiet jest przyzwyczajony i ma ich na pęczki- zawsze miał, więc nigdy nie miał szansy zaznac głodu miłości. On zanim zamarzył o miłości jakiejś kobiety, już to miał- ci faceci zawsze mają wielkie powodzenie"

Jeśli to szczerze, racjonalnie zrozumiesz, nabijesz na widelec i przełkniesz - to pierwszy krok aby znów zacząć panować nad swoim życiem i uczuciami

Bolesna prawda a jednak przyjęcie jej ratuje godność, warto się z nią zmierzyć

To jest wg mnie prawdziwa pokora a nie jakieś tam titu-titu dorabianie ideologii do...

Teraz powiem coś mocnego - do mentalnej prostytucji, niestety

Bo można w tych relacjach się tak zeszmacić, że nie widzi się już innego świata. Są takie dziewczyny -  niektóre skończą w ten sposób na dobre, inne się pozbierają (czego wszystkim zawsze życzę)

I spokojnie, nikogo nie mam zamiaru urazić - bo jak pisałam mam też swoją niechlubną "przeszłość" z gadziną

Dziś jestem poza tym wszystkim, NAPRAWDĘ

Koszt był wysoki ale cena za wolność nigdy nie jest zbyt wygórowana





oliwia9195 napisał/a:

Tak, to prawda, że Milka potrafi trafić w samo sedno i niby ja np. wszystko to wiem, o czym ona pisze, to jednak słowa Milki potrafią odpowiednio podziałać na człowieka. Ja przez trzy tygodnie chodziłam prawie jak zaczarowana, bo chociaż doskonale wiedziałam, że balansuję na cienkiej linie (dlatego przyskoczyłam do kompa, by znowu się dokształcić i tak trafiłam na twój wątek), to przecież głupota i próżność też nie leniuchowały. Milka weszła mi skutecznie na ambicję, poczułam się jak ostatnia jełopka i wczoraj jakby oprzytomniałam. Posprzątałam chałupę, posłuchałam koncertu gitarowego, bo tak chciałam i nawet nie słyszałam durnego telefonu. Zawsze całe życie odbierałam od niego telefony (byłam bardzo posłuszna i zawsze taka akuratna), a tu proszę- przez ponad dwie godziny on czekał aż oddzwonię- czysty przypadek sprawił, że nie oddzwoniłam. Może i tak bym nawet wczoraj zrobiła, ale było już troszkę za póxno na telefon. Stwierdziłam że nie będę dzwoniła do obcego człowieka po 23 tej, bo to nie wypada. Dzisiaj też nie zadzwoniłam, a on już się nie odezwał. Nie napisałam też chamskiego smsa. Taki książe a tu proszę, zwykły kopciuszek nie odebrał telefonu i nie oddzwonił.
Ciekawa jestem co on teraz zrobi.
I to  jest święta prawda, że tacy faceci niczego nie żałują w takim znaczeniu tego słowa, jak my to rozumiemy. To zupełnie inny swiat, inna mentalność. Nie można oceniać tych ludzi własną miarą, bo jak gdzieś wyczytałam, można doznać szoku. Należy cały czas pamiętać z kim ma się do czynienia i brać na to poprawkę.
Kalejdoskopko, on nie będzie żałował tego, że cię stracił, bo w jego mniemaniu on ciągle ciebie ma i on jest tego bardzo pewny. On doskonale wie o tym, że ty spotykałaś się z nim i chociaż dyktowany przez niego przebieg waszej znajomości był nienormalny, to przecież ty i tak do niego należałaś. To on podjął decyzję, że woli jakąś inną, więc w jego pojęciu nawet jego rozbuchane ego nie odchorowało tego, że zniknęłaś z jego zycia. On wiedział że bardzo go kochasz, ale jemu nie zależało na twoim uczuciu, tak jak ty to rozumiesz. On lubił spotykać się z tobą, bo na pewno jesteś atrakcyjną dziewczyną i miło mu było chodzić do łóżka z zakochaną w nim kobietą, ale on do wzdychających kobiet jest przyzwyczajony i ma ich na pęczki- zawsze miał, więc nigdy nie miał szansy zaznac głodu miłości. On zanim zamarzył o miłości jakiejś kobiety, już to miał- ci faceci zawsze mają wielkie powodzenie. Dzisiaj to starszy facet, więc krag jego wielbicielek troszkę sie zawęził, ale wybij sobie z głowy to, że on nagle zostanie sam. Po domach siedzi mnóstwo samotnych ludzi, którzy czasem aż płaczą z tej samotności- narcyz takiego uczucia nie zna. Jeśli on na dodatek ma kasę, jest sławny, ma władzę i robi wrażenie światowca, pachnie i nieźle się prezentuje, to nie ma takiej mozliwości, by on długo był sam. Tacy faceci rozchodzą się jak świeże bułeczki. Dlaczego tak jest, było i będzie? bo durnych kobiet takich jak ja albo ty (tylko sie na mnie teraz nie pogniewaj, ja chcę twojego dobra) nigdy nie brakowało i nigdy nie zabraknie.
On będzie ciebie wspominał, jakos tam może i zatęskni czasami, ale Ty i tak nigdy nie dostałabyś od niego obiadu składającego się z trzech dań.
Nie kontaktuj się z nim i nie żałuj, że straciłaś to cudo, bo nie można stracić czegoś, czego się nie miało. Ty tylko go miewałaś, gdy on miał na ciebie kaprys, ale nie miałaś go w takim znaczeniu tego słowa, jakie masz na myśli. Związki z takim facetam zawsze są na pół gwizdka, destrukcyjne i bez szans na dogadanie się oraz spokój i poczucie bezpieczeństwa.
To nie twoja wina, że nie wyszło ci z tym facetem.

195

Odp: Starosc z Narcyzem

Facet spotykał się z tobą, zwodził cię, chociaż doskonale wiedział o tym, że nie ma nic do zaoferowania- to świnia a nie mężczyzna.
Pod koniec waszej znajomości zniknął, jak ostatnie badziewie, nie miał nawet za grosz zwykłej kultury osobistej, by zawiadomić cię o tym, że wybrał, jego zdaniem, lepszą dla niego opcję. Ty odchodziłaś od zmysłów, bo pojęcia nie miałaś, co się dzieje, czy faceta auto gdzieś przypadkiem nie pierdyknęło, czy łba mu gdzieś nie ucięli, a może wylądował w szpitalu z zawałem, sto myśli i znaków zapytania chodziło ci po głowie- on w tym czasie adorował jakąś kobitkę (dobrze, że chociaż ona pokazała mu gdzie zgina się dziób pingwina)- dopiero musiałaś sama do niego zadzwonić, żeby dowiedzieć się, co jest grane. Szczyt chamstwa i bezczelności. To zwykły burak i cham- czy on narcyz, czy border, czy jakiś inny popapraniec, to naprawdę jeden grzyb.
Facet ten za moment skończy 60-tkę, a zachowuje się jak zwykły gówniarz- daj sobie z nim spokój.
Niektórym ludziom palma odbija pod wpływem nadmiaru powodzenia w życiu. Wystarczy, że on ma troszkę więcej kasy niż inni, coś tam osiągnął, a jż wydaje się takiemu, że świat ogonem przewróci do góry nogami. Ludzi traktują z góry, jakby inni byli jakims plebsem- wielkie zasrane paniska, których śmierć i tak wyrówna, jak wszystkich. Potem na stare lata, gdy brzuszysko zwisa takiemu i ma on kilka chorób na karku, wtedy nie radzą sobie z niczym, bo jak to? On taki niezniszczalny? Bata na niego nie bylo.
Porządny mężczyzna w zyciu tak by się nie zachowywał. To normalne, że ktoś chce wycofać się ze związku, ale kurczę, obowiązują jeszcze jakieś normy zachowań, bo wszystko jest dla ludzi, ale bez przesady. Ci natomiast idą przez zycie niczym walce- Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Po co on ma się przed kimś tłumaczyć? Niech inni tłumaczą się przed nim- on nie musi. Taki ugnie się tylko przed kimś, kto w jakims sensie, w czymś go przewyższa. I ugnie się nie z szacunku do drugiego człowieka, lecz ze strachu albo z wyrachowania. Gdzie tacy ludzie sie rodzą, skąd bierze sie coraz więcej takich chłystków, to ja pojęcia nie mam.
Kalejdoskopko, ja wróciłam już na właściwe tory i wiesz pocieszające jest to, że nawet jesli jeszcze raz odbiję mi palma, to przynajmniej okresy debilizmu będą u mnie coraz krótsze. Ty też wyjdziesz z tego dziadostwa. Nie wierz w to, że chłop ten kiedykolwiek kogos uszczęśliwi- on zawsze zrobi tak, by uszczęśliwić siebie, ale w to, że on nagle będzie kochał kogoś i poważał, tak jak robią to dojrzali i normalni faceci, absolutnie nie wierz.
Głowa do góry, bo będzie dobrze. Korzyść z tej znajomości masz wielką, bo dzisiaj jesteś jeszcze bardzo młodą kobietą i z daleka będziesz rozpoznawała takich facetów. Wątpię w to, byś nastepnym razem zlekcewazyła jakiekolwiek czerwone lampki. Niech znajomosć z tym lowelasem będzie dla ciebie wielką zyciową lekcja i wielką nauczką.
To był bardzo niegodziwy człowiek- nie przejmuj się nim.
dobranoc dziewczyny- jesteście super.

Posty [ 131 do 195 z 1,120 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024