Starosc z Narcyzem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 1,120 ]

586

Odp: Starosc z Narcyzem
Cierniczek napisał/a:

Pisz, pisz. Opisywanie b. dużo daje.

Napisze Ci coś, co odkryłam samodzielnie 'na detoksie', kiedy robiłam straszne rzeczy. Tylko się nie przestrasz:
- masz rację, ze psychicznie jesteś od niego uzależniona, on Ci reguluje nastrój, samoocenę, spędzanie czasu itp. Ale jest coś jeszcze: jak się zdecydujesz na odstawienie (albo On cię odstawi), zobaczysz, ze to są także fizjologiczne objawy uzależnienia i to bardzo silne, nie tak, jak po "zwykłym" zerwaniu. Jest to dosyć proste: organizm uzależnia się od nieustannej  kombinacji hormony walki i napięcia (o uwagę tej osoby, paradoksalnie: blokowanie numeru i walka sama z sobą też wyzwalają te same hormony, zauważyłaś?), a po nich hormony dobrego samopoczucia, ulga, że tę uwagę zdobyłaś, chwile euforii.  itp. Kiedy się zrywa taką relację, jest to jak w każdym innym uzależnieniu: nie doznajesz ulgi, więc hormony walki szaleją, robisz się niesamowicie agresywna, albo autoagresywna, masz wszystkie objawy zespołu abstynenckiego (zaburzenia snu, łaknienia, koncentracji). U mnie to trwało ok. 3 miesięcy. Dobra wiadomość: Biologicznie nie ma żadnych podstaw, żeby twało dłużej, chyba, ze sama będziesz "karmić" np. wspomnieniami, "przyjacielskim" kontaktem itp.  Trzeba to przetrzymać, to jest najgorsze. I poprosić kogoś z zewnątrz o pomoc. Organizm pozbędzie się tej mieszanki hormonów -takie są prawa biologii-  i poczujesz pustkę i spokój.
Ta pustka jest przerażająca i nowa, ale to jest wielka szansa.

Cierniczku, tak JESTEM w NAŁOGU ! Nałóg kieruje moim życiem, a wczorajsza analiza i dojście do tego, że nie mam władzy nad swoim życiem naprawde mnie przeraziła.
Coś muszę napisać, bo to ważne dla mnie bardzo. Mianowicie sama przed sobą przyznaje się, że nadążam sprawie rozstania zbyt mała wagę, bagatelizowałam, bo pewnie to taki rodzaj oszustwa samej siebie, że jak bede chciała to zakoncże ten zwiazek, troche powoli, ale dam radę. Jak ja się głupia oszukiwałam i środowisko moje też. Gowno prawda, jakos od roku nie mogłam sobie poradzić, ale takie myślenie pozwalało mi przetrwać, oszukiwałam i wypierałam rzeczywistość, a ta upomniała się o swoje. Nie dość, że on mnie okłamywał ( chyba we wszystkim) to jeszcze ja robiłam to sama sobie....jak nie zwariować? Jak moj organizm to zniósł ...a No wlasnie nie zniósł. Krwotoki, zaburzenia błędnika, bezsenność, problemy fizjologiczne, wypadanie włosów, zaburzenia hormonalne. Nadużywałam swój organizm, eksploatowała do granic możliwości, wszystko po to, by wytrzymać, ataki, szalona jazdę, by nie miał focha, by czym się nie narazić, bo bedzie zamrożenie kontaktów. Kiedys prosił mnie, żebym kładła rękę na jedno ramieniu, po kilku treningach , ręka sama juz tam szła, to taki głupi przykład, ale to dotyczy wszystkiego.
Cierniczku, ja juz to wszystko znam, hormon walki, to jest ten, którym matka natura obdarzyła mnie w największym stopniu.  Moje życie od dziecka , to walka z rodzicami alkoholikami, walka z butelka z imprezami w domu, walka o uwagę, o jedzenie o życie o przetrwanie. To doświadczenie z domu, spowodowało, że wyćwiczyła swój organizm niczym komandosi, żołnierze  szkoleni do walki, jestem takim żołnierzem specjalnej jednostki. Hormon walki nie jest gorszym od innych, ale teraz dopiero widze, czuje, że źle został przydzielony, nie do tego wojska. Nie walczyłam w tych bitwach w ktorych powinnam.
Masz absolutna racje, po każdym rozstaniu, gdy blokowałam z nim kontakt, walczyłam ze sobą, autoagresja na najwyższym poziomie , dokładnie tak jak to opisujesz, wewnętrzna i zewnętrzna, by nie odblokować, nie poddać się, a to wszystko ta cała moja walka przekształcała sie w moje agresywne zachowania, jak bardzo, nawet niechce pisać. Ale dostawałam dawkę tego jak mi potrzebnego hormonu, do przetrwania, bo bym oszalała. W pewnym momencie nie dawałam juz rady, nie wytrzymywałam, odblokowywalam  i karuzela kręciła się od nowa. On tylko na to czekał, dokładnie tak jak ja. Nie chce juz wracać do tego, nie chce, już dość, chce, by ten raz, co teraz się ze mną dzieje, miało miejsce, ostatni, niech boli, ale ostatni raz!


I musisz sobie zadać pytanie : czy ja chcę zerwać ten związek// czy ja chcę, żeby ten związek nie miał negatywnych konsekwencji? To jest dokładnie jak z każdym innym nałogiem: tak naprawdę nie chcesz z nim zrywac, tylko chcesz go kontynuuowac, ale tak, zeby nie miał negatywnych konsekwencji (np. zawalania innych spraw w życiu, zdrad, poczucia upokorzenia itp). A tak sie NIE DA. Nie da się tego związku zmienić w normalny. Bo to jest związek z czymś chorym, co Cię nie kocha, jak z butelką albo z hazardem.

Zobacz podobne tematy :

587

Odp: Starosc z Narcyzem

Jest jeszcze jedna sprawa z wielu z ktora sobie nie radzę , mianowicie odrzucenie, to odrzucenie powoduje, że włącza mi się hormon walki, a jakie są tego skutki to juz wiem. Odrzucal mnie pomimo tego co mówił, co obiecywał o czym zapewnia, co przysięgał, a co robił,  dostawalam wiele sprzecznych  komunikatów , które powodowały moja dezorientacje i uruchamiały jeszcze większa walkę, głupiałam,głupiałam, głupiałam,  nie wiedziałam co się dzieje, kto tu kłamie, czy ja oszukuje siebie, czy on mnie, czy ja zwariowałam (w czym nie czesto utwierdzał)przecież on mowi, ze wszystko jest w porządku??? O co tu chodzi, matko co sie ze mną wtedy działo, głowa wariowala, nie wierzyłam sobie, jemu tez przestawałem wierzyć, ale jak sie pojawiał to zapominałam.   
To był matrix, wirówka, karuzela, ciagle wystawianie sie na atak, oby tylko....
I to wmawianie mi, że wszystko co złe dzieje sie przeze mnie, moja wina..płakać mi sie chce ryczeć i wyć, nie wierze dzis juz nie dowierzam, moze sie w końcu przebudzilam, a moze to znowu oszukiwanie siebie, takie na przetrwanie.

588 Ostatnio edytowany przez Cierniczek (2017-08-27 14:17:12)

Odp: Starosc z Narcyzem
bazylkaja napisał/a:

Jest jeszcze jedna sprawa z wielu z ktora sobie nie radzę , mianowicie odrzucenie, to odrzucenie powoduje, że włącza mi się hormon walki, a jakie są tego skutki to juz wiem. Odrzucal mnie pomimo tego co mówił, co obiecywał o czym zapewnia, co przysięgał, a co robił,  dostawalam wiele sprzecznych  komunikatów , które powodowały moja dezorientacje i uruchamiały jeszcze większa walkę, głupiałam,głupiałam, głupiałam,  nie wiedziałam co się dzieje, kto tu kłamie, czy ja oszukuje siebie, czy on mnie, czy ja zwariowałam (w czym nie czesto utwierdzał)przecież on mowi, ze wszystko jest w porządku??? O co tu chodzi, matko co sie ze mną wtedy działo, głowa wariowala, nie wierzyłam sobie, jemu tez przestawałem wierzyć, ale jak sie pojawiał to zapominałam.   
To był matrix, wirówka, karuzela, ciagle wystawianie sie na atak, oby tylko....
I to wmawianie mi, że wszystko co złe dzieje sie przeze mnie, moja wina..płakać mi sie chce ryczeć i wyć, nie wierze dzis juz nie dowierzam, moze sie w końcu przebudzilam, a moze to znowu oszukiwanie siebie, takie na przetrwanie.


Rozumiem Cię w 100%, jestem z dysfunkcyjnego domu, ciągła walka o uwagę i akceptację ojca-pracoholika, fanatyka doskonałości. W kazdym działaniu włącza mi się światelko" czy zrobiłaś już WSZYSTKO, co mogłaś"? + mam też problem z odrzuceniem, którego nigdy nie udało mi się zwalczyć.
Takie osoby, jak my, muszą kogoś kochać i o coś walczyć. Ja jestem realistką: mam 40+, na zmianę osobowości jest za późno. Ósemka ma dużo racji z tym przytulaniem psa czy kota, ale to jednak nie to samo, chyba, ze chcesz zostać zwiariowaną "kocią matką".  Mnie uratowała miłość do dziecka, ma 10 lat i potrzebuje mnie. Masz może już wnuki albo kogoś, kto cię potrzebuje? Zastanawiałam się swego czasu, czy nie iść do hospicjum jako wolontariusz i tam poszukać kogoś, kto będzie mnie potrzebował. To na pewno lepsze niż dawanie siebie całej psychopacie.
Też miałaś pewnie wrażenie, że DAJESZ komuś coś bardzo, bardzo wielkiego i ważnego, a on się tym bawi i wyrzuca na śmietnik?

589 Ostatnio edytowany przez Cierniczek (2017-08-27 14:26:54)

Odp: Starosc z Narcyzem

Bazylkaja,

Po pierwsze:
zrób sobie takie ćwiczenie umysłowe: wyobraź sobie, że zamieniamy się naszymi Narcyzami- ja Ty i ósemka. Mój ma prawie 50 lat, jest łysy, ma brzuszek i ma okropnie skrzeczący głos. Wyobraź go sobie. I teraz wyobraź sobie, ze mój pisze do Ciebie, a Twój do mnie, albo do Ósemki. Mniej więcej te same teksty, nic przy tym nie czując. A my CZUJEMY nasze prawdziwe uczucia, wywołane przez te NIEPRAWDZIWE schematyczne teksty i zachowania  tych papierowych ludzików.
Widzisz to?


Po drugie: albo masz strasznie kiepskiego terapeutę, albo nie mówisz mu całej prawdy (tak często bywa przy związku z jakimkolwiek Panem Toksycznym, wstydzimy się). To, co teraz odkrywasz pisząc na forum, powinnaś odkryć dawno temu na terapii. Zażadaj zwrotu pieniędzy. wink


Po trzecie:
Nie blokuj go - z powodów, o jakich pisałaś wyżej. Odstrasz go jak stalkera. Napisz do Narcyza (albo lepiej zadzwoń, jeśli masz siłę - będzie bardziej wiarygodne), że nie życzysz sobie dalszego kontaktu i że obok Ciebie jest twój syn, który jest świadkiem tej rozmowy. Jeśli nie uwzględni Twojego życzenia  będzie nadal Cię nekał, Twoja rodzina będzie musiała wkroczyć i interweniować. Pokaż mu, ze ma Cię kto bronić, że życie to nie gra w kotka i myszkę. Bądź uprzejma i stanowcza, jakbyś pisała pismo do urzędu. Nie wyjaśniaj, czemu nie chcesz kontaktu. Uzyj słowa "nękanie".

Uwaga: to są moje propozycje, nie jestem psychoterapeutą, ani psychiatrą, tylko mam pewne podobieństwo doświadczeń, weź to pod uwagę. Skonsultuj tę poradę z fachowcem.

590 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-08-28 16:15:02)

Odp: Starosc z Narcyzem

Fajnie dziewczyny , że piszecie:)
Nie wiedziałam , że objawy odstawienia trwają 3 mce.Jest to dla mnie mega pocieszające ponieważ jest to konkretny czas gdzie jak się uda przeczekać to jest szansa , że będzie dobrze daje to motywację.
U mnie zaczęło dziać się coś czego wcześniej nie doświadczyłam .Nie wiem czy pisałam ale ja mam kontakt ze swoim narcyzem nie bezpośredni ale piszemy ze sobą.Nie potrafię zerwać całkowicie i jest to takie koleżeńskie pisanie ale też przynosiło mi to wiele bólu chociaż nie zaburza to mojego funkcjonowania w drastyczny sposób .Oczekiwanie na to kiedy napisze wzmaga duży niepokój a potem przychodzi ulga gdy już on odpisze.W tej chwili nie ma już tej ulgi gdy on odpisuje a jest rozdrażnienie, irytacja i chęć wyciszenia tego pisania.Jestem w momencie kiedy mój nałóg przestał dawać mi korzyści więc może to już oznacza koniec ?Mam taką nadzieję smile
Nie potrafię jeszcze nie odpisać i olać jego wiadomości ale postęp jest taki , że już nie mam chęci pisać pierwsza i tylko zdawkowo odpisuję .

591

Odp: Starosc z Narcyzem

Wanilia, nie będę Ci pisała, że to co robisz, rozsądnym nie jest - bo to zapewne wiesz.

Sama się okłamujesz. Doskonale wiesz, że gdyby powiedział, że z tamtą mu nie wyszło i chce wrócić do Ciebie - bo jednak nie docenił, zrozumiał, że Ciebie kocha - wróciłabyś do niego w podskokach i była najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Wiadomo - do czasu.

Jako substytut zostawiłaś sobie otwarte drzwi do niego. Pisząc z nim, masz cały czas informację - co u niego. Moim, zdaniem w Twoim przypadku nie potrwa to 3 miesiące - bo już trwa pół roku, będziesz się z tego leczyła znacznie dłużej, bo nadal wszystko zależy od niego.

Chce się mylić.


Swoją drogą, to ciekawa jestem, czy Bazylkaja nie popłynęła podczas weekendu smile

592 Ostatnio edytowany przez Cierniczek (2017-08-28 23:59:17)

Odp: Starosc z Narcyzem

Wanilia, u mnie ostanie pól roku ograniczało się do pseudoprzyjacielskiej  korespondencji mailowej i smsowej (oprócz mijania w pracy, którego unikalam). Tez mi się zdawało, że to nic takiego, ze umrze śmiercią naturalną, że jestem pogodzona.... Dopiero po ostatecznym odstawieniu nastąpił szok i zaczęłam wariować. Jak on Ci napisze "Czuję, że to koniec, ale to Ty wszystko zburzyłaś"- to dostaniesz amoku. Uważaj na tego typu wiadomości. Może u Ciebie będzie inaczej, trzymam kciuki.

593

Odp: Starosc z Narcyzem
Cierniczek napisał/a:

Może u Ciebie będzie inaczej

Nie będzie.

594 Ostatnio edytowany przez Cierniczek (2017-08-28 23:56:03)

Odp: Starosc z Narcyzem

Pewnie masz rację. To Klub Anonimowych Narcyzoholiczek . Bazylkaja nie przyszla na miting, bo nie wytrwała w trzeźwosci. (że tak pozwolę sobie na wisielczy humor)
Z taką różnicą, że uczestnicy spotkan Al-Anon mówią o sobie, o swoich próbach zerwania i upadkach. A my tu ciągle zastanawiamy się: "Co czuje moja butelka, może mnie kocha jednak? Czy może myśli o mnie? Może nie jest takim potworem?"
Ja też dziś cały ranek przesiedziałam zastanawiając się "Kim byłam dla niego?". Już w czasie przeszłym, ale jednak myślalam. "Nikim"- odpowiedział rozum.

595 Ostatnio edytowany przez bazylkaja (2017-08-29 06:54:33)

Odp: Starosc z Narcyzem
Cierniczek napisał/a:

Pewnie masz rację. To Klub Anonimowych Narcyzoholiczek . Bazylkaja nie przyszla na miting, bo nie wytrwała w trzeźwosci. (że tak pozwolę sobie na wisielczy humor)
Z taką różnicą, że uczestnicy spotkan Al-Anon mówią o sobie, o swoich próbach zerwania i upadkach. A my tu ciągle zastanawiamy się: "Co czuje moja butelka, może mnie kocha jednak? Czy może myśli o mnie? Może nie jest takim potworem?"
Ja też dziś cały ranek przesiedziałam zastanawiając się "Kim byłam dla niego?". Już w czasie przeszłym, ale jednak myślalam. "Nikim"- odpowiedział rozum.

Witajcie dziewczyny, mam na imię Bazylkaja i jestem zaawansowaną narcyzoholiczka. Cierniczku, masz racje nie wytrwałam w trzeźwości.
Rozmawiałam z nim wczoraj kilka razy. Co mi to dało, to co narkomanowi strzał w źylę. Nie dałam rady..odebrałam telefon. Niczego nowego się nie dowiedziałam, czego bym nie wiedziała wcześniej. Nic a nic nie zmienił stosunku do mnie. Dalej jest napastliwy, obwiniający, butny, opryskliwy, wstrętny. Kłamie, łże, obwinia, manipuluje, próbuje. Nie pytajcie mnie, co mi to dało, czego jeszcze potrzebuje, bo sama nie wiem. Nie wiem co sie ze mną dzieje. Jestem na głodzie, a jak go słyszę to czuje obrzydzenie, taka jestem mistrzyni w oszukiwaniu siebie.

Kiedyś, nigdy nie zaakceptowałabym, by ktos z mojego otoczenia żył na granicy z prawem, oszukiwał, mataczył, był niebezpieczny, uciekała bym natychmiast, teraz jestem omotana przez nałóg i przestałam na to zwracać uwagę, będąc w kontakcie to tak jakbym godziła sie na takie standardy zycia jakie on wiedzie. Cieżko mi bardzo, czuje sie bezbronna wobec tego co sie dzieje.

596 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-08-29 13:37:50)

Odp: Starosc z Narcyzem

Cierniczku , bardzo pomógł mi Twój post ( niestety nie potrafię go zacytować).
Szkoda Bazylkaja , że z Nim rozmawiałaś no ale wiem jak to jest .Może dzisiejszy dzień będzie lepszy.
Myślę , że my też tu mówimy o swoich próbach, wzlotach i upadkach.Raczej nie skupiamy się chyba na tym co on czuje.
Najważniejsze to ciągle próbować od nowa po "upadku" bo może ta następna próba będzie udana.
Ja spróbuję od dzisiaj zerwać kontakt.

597

Odp: Starosc z Narcyzem

Wanilia, masz rację, to jest forum o nas, pisałam o tych butelkach na zasadzie gorzkiego humoru. Wiadomo, to ludzie, nie butelki i zastanawia nas, czym się kierują.
Ten tekst pewnie znacie: http://www.psychologia.org/zrozumiec-narcyzm/
Ja zerwałam z konkretnym egzemplarzem, ale niewykluczone, że za kilka lat powtórzę cykl z kim innym, bo mam taką skłonność.

Trzymamy za siebie kciuki - trzeba próbować.

598

Odp: Starosc z Narcyzem

Witam
Żyłam długie lata z Narcyzem zawsze się ludzilam ze przecież on mnie kocha ..
Cierpialam przez tego czlowieka długie lata .
Jego ciągle odwracanie mnie i dzieci od swojej osoby bo praca zmęczenie ...gidzilam się na  wszystko na poniżanie przedrzeznianie pogarde ..tylko że mój Narcyz nie sypial ze mną prawie wogole to był rodzaj kary ..przez 15 lat upakarzal mnie na każdym kroku.
A ja durna tkwilam w tym chorym układzie bo dom bo dzieci i przecież tak bardzo jego kocham .Bylam tak uzalezniona od jego osoby niewyobrazalam sobie życia bez niego .
Rok temu nie wytrzymałam już psychicznie ..
Wyprany mózg na maksa  zero wiary w siebie ..próba samobójstwa   ....
Odeszlam kiedy udowodnilam jemu kolejna zdrada ..I To był mój największy błąd  bo zaczął  się koszmar mojego życia który jeszcze trwa od marca zeszłego roku..
Chciałam tylko napisać i ostrzec wszystkie naiwne dziewczyny kobiety takie jak ja..które otaczają mężczyznę miłością oddają jemu całą siebie i zostają z wielką dziurą w psychice po takim związku ....
NIGDY NIE ZMIENI SIĘ TEN CHORY CZŁOWIEK DLA ŻADNEJ Z WAS ..on potrzebuje uznania podziwu A jak przestanie to już od Ciebie otrzymywać czas na Zmianę ...
On żyje pełnią życia z nową panną A Ty spędzasz tygodnie ..miesiące  na Forum czytasz tygodniami książki o psychopatami itd.
Ja przeczytałam przez te ostatnie miesiące już prawie wszystko na te temat ..
Od roku jestem po opieką psychologa ...
A MASZ PAN WŁADCA UŻYWA ŻYCIA ..
czym prędzej odetniesz ta gangryne z życia tym mniej uszkodzeń psychicznych i zdrowotnych.Mogłabym wymieniać  wszystko choroby mojego ciała spowodowane stresem ale to i tak nie zwróci mi już straconych lat z psycholem.....
Wiem ze jest ciężko i ta tesknota za potworem .przeplakalam prawie pół roku ...

599 Ostatnio edytowany przez Cierniczek (2017-08-31 20:31:05)

Odp: Starosc z Narcyzem

Dzięki, ze napisałaś, Kasiu. Ja mogę tylko napisać, że CiĘ PODZIWIAM, że to wszystko przetrwałaś. I że moje kłopoty wydają się przy tym malutkie.

600

Odp: Starosc z Narcyzem

Dzięki Cierniczek za ten link.Przeczytałam cały i jestem pod wrażeniem.Chyba to sobie wydrukuję i będę to czytać co jakiś czas aż się nauczę na pamięć;)
Niestety smutne to ale miejscami jakbym czytała o mojej mamie:(
Kasia - fajnie , że napisałaś tutaj.Ściskam Cię mocno i szkoda , że nie mogę przytulić.
Trzymajcie się dziewczyny smile

601

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej dziewczyny
Dziękuję za miłe słowa naprawdę z serca ...
Przeżyłam z nim piekło na ziemi ..mogłabym książkę trzy tomy napisać ...
Najgorsze jest to ze nikt o tym nie wiedzial NIKT ..na zewnątrz jest człowiekiem którego wszyscy uwielbiaja  ..czarujacy jednym slowem marzenie kazdej kobiety ...
Zniszczył życie moje i dzieci ..córka chodziła do psychologa i syn ..
Nie da się tego opisać słowami ..
Jedyna osoba która mnie potrafi zrozumieć to psycholog ..
Samo życie z psycholem jest straszne A co dopiero rozwód to jest masakra ..
Ludzie którzy nie doświadczyli manipulacji  kłamstw  szantażu nigdy nie będą w stanie nas zrozumieć czym naprawdę jest życie z Narcyzem ...
Ja nie zwiezam się prawie nikomu bo i tak by mi nikt nie uwierzyl...on pan dyrektor wspaniały człowiek i ja sprzątaczka po studiach ..mieszkam za granicą ...zostawiłam dla niego rodzinny kraj i wyjechałem bo obiecywał mi miłość której tak bardzo pragnąłam. Mialam 27 lat i wychowywalam sama dziecko bo moja pierwsza wielka milosc mnie po pieciu latach zostawiła kiedy byłam w ciąży ...I wtedy pojawił się ON MÓJ OSOBISTY TERRORYSTA ..zebym wtedy wiedziala jak on wyglada kiedy sciagnie maske.....
Mam 42 lata i jestem jedna Wielka kupa stresu ..nocne koszmary
dziewczyny uciekajcie kiedy nie jest zapozno .kiedy pojawiały się miesiące miodowe wmawialam sobie ze on się zmienił bo jednak mnie kocha ...
Ostatnie miesiące z nim to był koszmar ..nie spałam czasem 2 godziny na dobę nie moglam jesc ..na tabletkach uspokajajacych i kroplach kiedy on zabawial się z kolejną panną ..
Doszło jeszcze szarpanie ..duszenie i zucanie mna o drzwi ..piana z ust mu szła takiej wscieklizny dostawał ...
Pisze to wszystko tylko po to żebyście  otorzyly oczy ...nie marnujcie życia  młodość dla człowieka bez empatii  ...ktory wysysa z was cala energia zycia ...
Ja zylam jak robot ...zaplanowany idealny ROBOT .. 
Jak chcecie mnie jeszcze poczytać to dajcie znać ...moje życie z nim było horrorem ...
Pozdrawiam Was dziewczyny i ściskam gorąco ..

602

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja chcę posłuchać , jeśli chcesz i nie sprawia Ci to bólu to pisz.
Słysząc historię innych kobiet i czytając o narcyźmie upewniam się , że miałam do czynienia właśnie z takim typem człowieka sad

603

Odp: Starosc z Narcyzem

Myślę Kasiu, że wiele kobiet tutaj na forum Ci współczuje i wesprze w tych trudnych dla Ciebie chwilach. Także, jeśli masz siłę to napisz.

604

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej dziewczyny
Pisząc tutaj na Forum nie chce się uzalac nad sobą bo i tak to juz nic nie zmieni .
Chciałabym pomóc innym kobietą tylko zrozumieć uzależnienie które jest tak ogromne ze niszczy nas od srodka ....
Czym dłużej brniemy w tym związku tym gorsze będą skutki ..
Ja chciałam odejść już 10 lat temu od niego ...Ale dzieci były małe i zawsze znalazłam wytłumaczenie na to żeby zostać ...
I doczekałam się najgorszej wersji wydarzen .Czasem kiedy o tym pisze alb  rozmawiam z psychologiem to nie chce mi się samej wierzyć że mówię o swoim życiu..
Pobierał od czterech lat pieniądze na moje nazwisko dofinansowania które mam się nie należały A ja o niczym nie wiedziałam bo byłam tak naiwna i głupia zarazem ..kiedy zaczął się rozwód okazało się ze mam ponad 10000€do spłaty bo to moje nazwisko ..przeżyłam szok .. przegralam sprawę w sądzie ..po 15 latach zabrałam telewizor i dwa fotele ubrania i kwiatki z domu ...zostałam bez dachu nad głową z dwójką dzieci ...pomogła mi opieką społeczna i w ostatni dzień dostałam mieszkanie ze spółdzielni ...RUINA ...Boże jak  wtedy plakalam ....moja pensja  nie wystarczala  nawet na podstawowe rachunki ..i wtedy zaczelam szukac pomocy wszedzie ..godziny spedzone w urzedach u adwokata ...
Pomału już ogarnąłam mieszkanie przy pomocy przyjaciół i ludzi o wspaniałych sercach ..
Wciąż jeszcz nie jest łatwo ale nie poddaje się i walczę dla moich dzieci bo one są wszystkim najważniejszym w moim zyciu ..Córka moja jest moim skarbem ma 20 lat wspierała mnie w najgorszych chwilach ...
Narcyz niszczy życie najbliższym ludziom ..
Innych traktuje ulgowy żeby przypadkiem nie wyszl na jaw kim on jeż naprawdę ..
Widziałem tyle jego MASEK ..ze czasem wydawało mi się ze już całkiem wariuje ..
Potrafił  zmieniać się jak  kameleon...
Jest dyrektorem więc zna bardzo dużo ludzi  wszyscy nasi wspolni znajomi odwrócił się odemnie ...popristu nie moglam w to uwierzyć że po tylu latach nikt nie stanął obok mnie ...
Wmówił im ze jestem wariatka bo przecież biegam do psychiatry i psychologa ..I on już nie radzi sobie  Z taką kobieta jak ja..Która dostaje napady szału i płacze tygodniami ..chciał uratować małżeństwo Ale mu się nie udało ...
Odegrał przedstawienie. .dostał oklaski i manipulacją zadziałała znowusz..a 5 miesięcy później wprowadził się do kochanki mieszkać..
Potem napisze o kochanie osobny wątek bo to jest dopiero opowieść ..Ale to potem..
Czytaliście  MOJE DWIE GŁOWY  albo Kobiety kochające za bardzo ...
Więc wiecie że jest tylko jedno wyjście
UCIECZKA JAK NAJDALEJ
pomyślcie nad swoim życiem ..czy warto się tak poświęcać ..
Pozdrawiam i ściskam cieplutko wszystkie kobiety..

605

Odp: Starosc z Narcyzem

Cóż, z takim osobnikiem nie ma kompromisów, nie ma "przyjacielskich rozstań" ani zachowywania tego, co było dobre.
W sumie to niewiele dobrego jest w związku będącym fikcją, gdzie wszystko jest na pokaz, a takim wydaje się być małżeństwo z narcyzem.

Kasiu, dobrze, że masz wsparcie w córce i przyjaciół, że nie zostałaś z tym sama - to bardzo ważne.
Jesteś już po rozwodzie, czy w trakcie jego trwania?

606

Odp: Starosc z Narcyzem

Jestem już po rozwodzie  od paru miesięcy ale teraz toczy się następna sprawa o kredyty i jego dlugi ....
Za dwa tygodnie wyrok sądu ..boję się ze znowusz przegram...
Ale postanowiłam walczyć do końca bo i tak nie mam nic do stracenia...

...

607

Odp: Starosc z Narcyzem

Kasiu, trzymam za Ciebie kciuki smile
Jesteś fajną babką, nawet jeśli przegrasz - to i tak jesteś wygrana. Dasz sobie radę ze wszystkim smile

608 Ostatnio edytowany przez Cierniczek (2017-09-03 20:39:41)

Odp: Starosc z Narcyzem

Trzymam kciuki.

609

Odp: Starosc z Narcyzem
Cierniczek napisał/a:

Trzymam kciuki.

Kasia i ja tez trzymam za Ciebie kciuki, za siebie też trzymam.

Witajcie dziewczyny,
Dziekuje za wsparcie, wrocilam dzis z wyjazdu, byłam w górach i duzo myslalam o tym wszystkim co sie wokol,mnie dzieje. Rozmawiałam z nim wiele razy przez telefon, nic a nic nie zmienił swojego podejścia. To jest swieta prawda, oni sie nie zmieniają, oni robią sie coraz gorsi. Bozee jedyny, jak mńie zbeształ za brak kontaktu i informacji gdzie ja jestem gdzie sie schowałam, a on nie moze do mńie przyjechać. Nawet nie bede tego pisała, bo to nie ludzkie metody. Szlag go trafił, jak mu powiedziałam, ze niechce go juz znać, byc z nim i próbować kolejny raz, dostał szału, potem płakał, potem obrócił kota ogonem i zaatakował mnie, bezpardonowo wmawiając mi winę za nieudany zwiazek, matko, nawet teraz jak to pisze, ńie moge uwierzyć w jego ogromna przebiegłość, refleks, wymyślne pokrętne sztuczki, ktore na mńie praktykuje. Uwierzcie mi, ze zbierało mi sie na wymioty, jak go słuchałam, ja naprawde nie zartuje, taka reakcja organizmu. Nie wiem co napisać. Zal mi siebie, bardzo chce sie chronić.
Prosze napisz sie cos do mńie.

610

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej bazylkaja

Trzymaj się ..nie załamuj ..
To jest ich taktyka ...On będzie Ci wszystko wmawial przekrecal słowa wszystkie informacje zebyc straciła grnunt pod nogami ...
Doświadczyłam tego przed cale lata ..wyrzuc GO raz na zawsze ze swojego życia .. każdy kolejny dzień i miesiąc  będzie jeszcze gorzej ...
Dla niego odejście i zakończenie związku jest dla niego porażka ..To on musi Ciebie zostawić bo to On kieruję Twoim życiem i tylko na jego warunkach odejdziesz ....
Ja swojego psychola wrzuciłam z domu. ..on się tego nie spodziewał A ja okropnie bałam ...musiał przyjść TEN DZIEŃ   kiedy powiedziałam dość  ...
I to dla nich jest najgorze ze Ty już jego nie chcesz to jest nie możliwe że go nie kochasz...
Zrób ten KROK  I wyrzuć go ze swojego życia. .
Masz tylko jedno życie i nie zmarnuj jego dla faceta który nie zasługuje na Twoją miłość ...
Wiem ze jest Ci strasznie źle ..Ale dasz radę ..ja dałam Ty też dasz ..ból i upokorzenie do tej pory z tym walczę ...
Zawacz o swoje JA  ....
I pisz do nas ...

611

Odp: Starosc z Narcyzem

Jakiś czas temu przeczytałam książkę pt.Narcyz obok ciebie dr Josepha Burgo - bardzo fajna .Często jak mam doła to do niej wracam.
Opisuje różne przypadki narcystów np. upierdliwy do bólu sąsiad albo koleżanka z pracy to też mogą być narcyści.Najlepiej od takiej osoby uciekać i to nie drażniąc narcysty.Znam ze swojego podwórka przykład sąsiadki , która niewiedzieć czemu tak utruła życie sąsiadom łącznie z donosami do skarbówki , odcinaniem rur od ogrzewania itd. , że ci biedni ludzie po latach udręczenia zwyczajnie musieli się wyprowadzić sad

Trzymaj się Bazylka, dasz radę smile
Kasia też się trzymaj smile Fajnie , że masz taką dużą córkę to na pewno jest wsparcie i chęć do walki.

Dziewczyny , jakie książki o narcyźmie byście jeszcze poleciły?

612 Ostatnio edytowany przez bazylkaja (2017-09-04 22:44:11)

Odp: Starosc z Narcyzem

Witajcie dziewczyny, umęczona jestem. Nie mam siły pisać, narcyz próbuje mnie przekonać do siebie, przekonać do ostatniej szansy, chyba pięćdziesiątej w historii. Idzie do psychologa w środę chce prosi bym i ja z ńim poszła.ehh co ja miałabym powiedziec temu terapeucie, prawde, to powie bym uciekala gdzie pieprz rośnie. Nie wiem sama, ten dzwoni, prosi wije się, a wczoraj mnie zwyzywał tak obrzydliwymi słowami. Za wszystko złe miedzy nami ja ponoszę winę, gdybym nie prowokowała jego, to on nie musiałby w ten sposób reagować i tracić kontrole nad sobą,a co za tym idzie nie byłby agresywny wobec mnie. Wczoraj tak na mnie krzyczał, ze stracił,głos!

Ja czytam czesto ten artykuł od jakiegoś czasu, w temacie narcyza.

  http://www.psychologia.org/zrozumiec-narcyzm/
Moze któraś z was ma link w temacie, książek nie mam poza dwiema głowami. Chętnie poczytam coś nowego.

Pozdrawiam serdecznie i wszystkim dziękuje za wsparcie, czytam wszystko co piszecie, czy do mnie czy nie.
kasiablauuw bardzo Tobie dziekuje za słowa skierowane do mnie. smile próbuje, uwierzcie mi:)

613 Ostatnio edytowany przez bazylkaja (2017-09-04 21:34:02)

Odp: Starosc z Narcyzem

Nie moge sobie poradzić z takimi listami od niego, on wie co mnie rusza, z czym mam problem gdzie uderzyć, bym zareagowała, czy wy teź tak miałyście, poniżej jeden z listów dzisiejszych.
Najukochańsza, daj mi proszę szansę naprawienia tego zła, które Ci zgotowałem. Proszę, błagam daj mi szansę. Wszystko zrobię aby ten dramat już się więcej nie powtórzył. Wierzę, że moja determinacja, miłość do Ciebie, pomoc terapeuty sprawią, że wybaczysz mi i zapomnisz o tej traumie. Nic w tej chwili nie jest dla mnie ważniejsze niż zmazanie swojej winy. Jakim ja jestem durniem, jak mogłem tak się zachować. Proszę daj mi szansę.
Cały czas myślę o tym, co się stało. Jak to w ogóle mogło się wydarzyć, jak mogłem całkowicie stracić kontrolę nad sobą. Nie umiem tego wytłumaczyć w żaden sposób. Wydawało mi się, że już nigdy do takiego, mojego zachowania nie dojdzie. Ale coś się zadziało, że doprowadziło mnie do takich potwornych zachowań. Mam nadzieję, że terapeuta  potrafi sobie z tym poradzić, daj mi tą, jeszcze jedną szansę, a przysięgam że jej nie zmarnuję, że doprowadzę swoje emocje do normalności Proszę Cię na wszystko daj mi tą ostatnią możliwość, tą ostatnią szansę. BŁAGAM CIĘ WYBACZ MI   

Ja mam z tym problem, jestem emocjonalna i empatyczna, moja słaba strona jest przez niego doskonale rozpracowaną.

614

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej bazylkaja

Ja z moim też byłam u psychologa ..wmawial Pani psycholog ze on teraz zrozumial  ze nie był ze mną i z dziećmi i mówił wszystko co ja chciałam tam usłyszeć. .po powrocie do domu mnie wyzwal i jednym slowem skomentował ..Ale Ty jesteś durna  normalnie czub pojebany ..
I zaczęło się od Nowa A wieczorem po pracy wyznał mi miłość jak on kocha mnie i nie potrafi żyć bezemnie a następnie pojechał do kochanki i wrócił nad ranem ...
A ja żyłam jak na karuzeli ..
Zawalcz o siebie ..nie wiem ile masz lat  Ale to nie ważne jest ...zawalcz o siebie ..
Ja  od roku już nie muszę się bać że wróci do domu  I wybierze albo mnie albo może córkę  czy też syna do odstrzału ..I będzie jazda ...
I skończy się jak zawsze ..BO TO TWOJA WINA  tysiace razy slyszalam   ...
Dziewczyno nie daj się już manipulować  I oszukiwać ....to jest strasznie ciężko . Wiem co mówię bo jak wyrzucilam jego z domu to brakowało mi jego jak  powietrza dusilam się potrzebowałam jego jak tlenu ..dwa tygodnie lezalam jak obezwladniona w luzku ..nie miałam siły żeby wstać i umyć się ...moja córka była przy mnie ...ja tylko lezalam ...
A teraz remontuje mieszkanie biegam po adwokatach. .urzędach ..jeżdżę na rowerze.
Są dni kiedy wracają wspomnienia i rycze jak durna ..Ale  nie daje sie ...
TY TEŻ DASZ RADE ...WYRZUC JEGO ZE SWOJEGO SERCA BO TO JEST TRUCIZNA KTORA ZATROWA  TWIJE CIAŁO I DUSZE ...
ściskam ciepło i pozdrawiam

615

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej bazylkaja

Ja z moim też byłam u psychologa ..wmawial Pani psycholog ze on teraz zrozumial  ze nie był ze mną i z dziećmi i mówił wszystko co ja chciałam tam usłyszeć. .po powrocie do domu mnie wyzwal i jednym slowem skomentował ..Ale Ty jesteś durna  normalnie czub pojebany ..
I zaczęło się od Nowa A wieczorem po pracy wyznał mi miłość jak on kocha mnie i nie potrafi żyć bezemnie a następnie pojechał do kochanki i wrócił nad ranem ...
A ja żyłam jak na karuzeli ..
Zawalcz o siebie ..nie wiem ile masz lat  Ale to nie ważne jest ...zawalcz o siebie ..
Ja  od roku już nie muszę się bać że wróci do domu  I wybierze albo mnie albo może córkę  czy też syna do odstrzału ..I będzie jazda ...
I skończy się jak zawsze ..BO TO TWOJA WINA  tysiace razy slyszalam   ...
Dziewczyno nie daj się już manipulować  I oszukiwać ....to jest strasznie ciężko . Wiem co mówię bo jak wyrzucilam jego z domu to brakowało mi jego jak  powietrza dusilam się potrzebowałam jego jak tlenu ..dwa tygodnie lezalam jak obezwladniona w luzku ..nie miałam siły żeby wstać i umyć się ...moja córka była przy mnie ...ja tylko lezalam ...
A teraz remontuje mieszkanie biegam po adwokatach. .urzędach ..jeżdżę na rowerze.
Są dni kiedy wracają wspomnienia i rycze jak durna ..Ale  nie daje sie ...
TY TEŻ DASZ RADE ...WYRZUC JEGO ZE SWOJEGO SERCA BO TO JEST TRUCIZNA KTORA ZATROWA  TWIJE CIAŁO I DUSZE ...
ściskam ciepło i pozdrawiam

616

Odp: Starosc z Narcyzem

Chętnie obejrzałabym film o relacji z narcyzem/socjopatą, czy istnieją takowe produkcje?

617

Odp: Starosc z Narcyzem
bazylkaja napisał/a:

Chętnie poczytam coś nowego.

W nocy sprobuję przesłać  Ci na maila ksiazki
Trzymaj sie cieplutko

618 Ostatnio edytowany przez kateen (2017-09-07 14:30:03)

Odp: Starosc z Narcyzem
bazylkaja napisał/a:

Nie moge sobie poradzić z takimi listami od niego, on wie co mnie rusza, z czym mam problem gdzie uderzyć, bym zareagowała, czy wy teź tak miałyście, poniżej jeden z listów dzisiejszych.
Najukochańsza, daj mi proszę szansę naprawienia tego zła, które Ci zgotowałem. Proszę, błagam daj mi szansę. Wszystko zrobię aby ten dramat już się więcej nie powtórzył. Wierzę, że moja determinacja, miłość do Ciebie, pomoc terapeuty sprawią, że wybaczysz mi i zapomnisz o tej traumie. Nic w tej chwili nie jest dla mnie ważniejsze niż zmazanie swojej winy. Jakim ja jestem durniem, jak mogłem tak się zachować. Proszę daj mi szansę.
Cały czas myślę o tym, co się stało. Jak to w ogóle mogło się wydarzyć, jak mogłem całkowicie stracić kontrolę nad sobą. Nie umiem tego wytłumaczyć w żaden sposób. Wydawało mi się, że już nigdy do takiego, mojego zachowania nie dojdzie. Ale coś się zadziało, że doprowadziło mnie do takich potwornych zachowań. Mam nadzieję, że terapeuta  potrafi sobie z tym poradzić, daj mi tą, jeszcze jedną szansę, a przysięgam że jej nie zmarnuję, że doprowadzę swoje emocje do normalności Proszę Cię na wszystko daj mi tą ostatnią możliwość, tą ostatnią szansę. BŁAGAM CIĘ WYBACZ MI   

Ja mam z tym problem, jestem emocjonalna i empatyczna, moja słaba strona jest przez niego doskonale rozpracowaną.

Bazylkajo, jestem niecałe 2 miesiące od skończenia związku z panem psychopatą. Scenariusz standardowy - przekroczył moje wszelkie granice, poblokowałam go gdzie się da, wybłagał kolejną szansę obiecując naprawdę życia, ale, że ja już wtedy zaczęłam ogarniać co się wokół dzieje i psychicznie z tego wyzwalać, to po dostaniu tej swojej szansy zniknął z mojego życia stwierdzając, że nie jestem warta cywilizowanego rozstania i blokując mnie wszędzie - klasyczna akcja na zrobienie "ostatniego słowa". Chciałam zauważyć, że minęło zaledwie z 8 tygodni od naszego rozstania a ja już się śmieję pisząc o tym, chociaż myślałam, że moje życie bez niego nie ma sensu. W każdym razie ja nie o tym.

Bardzo żałuję, że pokasowałam całą naszą historię wiadomości. Jestem w szoku, bo czytając wiadomość od tego Twojego czuję się jakbym znała tę osobę. Te mechanizmy, ten sposób pisania. Przeszukałam dla Ciebie wszystko - kosze w mailach itd, wklejam to co zostało. Brzmi podobnie, nie uważasz?

"Przede wszystkim: błagam Cię o wybaczenie. Wiem, że nie powinienem mówić tego, co teraz powiedziałem, to było takie  durne gadanie dla samego gadania. Zachowałem się jak idiota i nie wiem dlaczego to powiedziałem zamiast ugryźć się w język.To było obliczone na głupią prowokację i zaszokowanie Cię. Nie wiem co mi odbiło. Przepraszam Cię też za całą agresję, cały syf, gnojenie Cię i podkopywanie wszystkiego, co dobre i piękne. Wiesz dobrze, że nienawidzę sam siebie i w głębi wcale nie jestem z siebie zadowolony ani dumny. Wiem, że rzeczywiście jestem złym człowiekiem i potrzebuję radykalnej, gruntownej zmiany postępowania i myślenia. Wiem, jak małe, niskie, marne i podłe są moje zachowania. Wiem jak bardzo ranią Cię moje wątpliwości i inne z pozoru niewinne słowa. Wiem, że moim psim obowiązkiem jest Cię chronić i wspierać i być dla Ciebie, a nie wykorzystywać Cię. Wiem jak bardzo spieprzyłem i jak na Ciebie nie zasługuję. Obiecuję, że jeśli mi wybaczysz i przyjmiesz mnie, wszystko będzie zupełnie inaczej niż dotychczas. Trzy dni bez tego syfu wystarczyły żebym zaczął dostrzegać pewne rzeczy i patrzeć inaczej. Wiem, że teraz zapłonę dla Ciebie, nigdy więcej nie będzie draństwa i nieczułości".


Mam nadzieję, że uświadomi Ci to, że teorie teoriami, że zawsze w głowie mamy poczucie, że nasza historia jest wyjątkowa, ale - na Boga - NIE JEST. Ci ludzie naprawdę chodzą po świecie, te historie naprawdę wyglądają tak samo, te słowa, wyznania, urabianie - wyglądają TAK SAMO.
Nawiązując do wątku zapewnień o psychologu - gdybym miała te wiadomości, te smsy, to nie wiem ile byłoby tam zapewnień o pójściu do psychologa. 100?200?  Żeby zaraz pisać, że to mu i tak nic nie pomoże. Że szkoda kasy. Że to ciagnięcie kasy. Albo, że oczywiście pójdzie, ale żeby być normalnym dla innej kobiety. Że może to ja jednak powinnam. A po chwili "przepraszam, już się zapisuję".
Podobno poszedł, raz, stwierdził, że lekarzowi chodzi tylko o zarobienie kasy. Czy poszedł? Równie dobrze mógł spędzić tę godzinkę na dymaniu jakiejś koleżanki, nie zdziwiłabym się i to pogodzenie się z rzeczywistością, pogodzenie się, że człowieka za którym tęsknię, którego pokochałam po prostu NIE MA, że jest pan oszust, zdrajca, dziwkarz, urabiacz, daje poczucie totalnej wolności smile Nie poddawajcie się dziewczyny.

619

Odp: Starosc z Narcyzem

Fajnie Kateen , że tu napisałaś:)
Napisz nam jak udało Ci się skończyć z psychofagiem.

Dziewczyny właśnie czytam "Moje dwie głowy" .....i powiem Wam , że czuje się tak niesamowicie podle....
Niektóre fragmenty są dla mnie takim olśnieniem i mówię sobie : tak , to mój psychofag ( a raczej nie mój bo nawet sama myśl " mój " mnie obrzydza)
Te same techniki , te same reakcje z mojej stron sad nawet nie chce mi się pisać o tych moich książkowych odkryciach.
Na razie to jestem w szoku ..........
Fajnie , że jest taka książka .
Trzymajcie dziewczyny za mnie kciuki bo bardzo ciężko mi się to czyta ale chcę przebrnąć przez to czytanie do końca .

620

Odp: Starosc z Narcyzem

Co tam u Was słychać dziewczyny?
Ja już po lekturze "dwóch głów".
Trzymam się dzielnie - zero kontaktu .
Dobrze mi idzie chociaż jestem kłębkiem nerwów , trzęsą mi się ręce ale tłumaczę sobie , że tak może być i to etap przejściowy.
Dopiero widzę ile szkód gadzina mi wyrządziła i to nie tylko w sferze psychicznej.Zauważyłam , że odkąd pojawił się w moim życiu ciągle mam jakieś infekcje, trudne do wytłumaczenia bóle wcześniej tego nie wiązałam z gadziną ale teraz widzę jak moje ciało reaguje na odstawienie trutki .

621 Ostatnio edytowany przez sunrider (2017-09-17 10:00:59)

Odp: Starosc z Narcyzem

Współczuję wam strasznie, ja się tylko w toksycznym, pozbawionym empatii narcyzie zakochałam ale żadnego związku nie było. Odciełam się od niego totalnie bo stwierdziłam że ja nie muszę sobie tego robić, pozwalać na podłe teksty, wzbudzanie zazdrości, żerowanie na moim współczuciu. Ale boli mnie to, i jak znam siebie to bedzie boleć jeszcze długo, mimo że wiem że absolutne odcięcie się jest najlepszą drogą.

622

Odp: Starosc z Narcyzem

Dziewczyny mam do Was pytanie.Czy lepiej tak zniknąć - rozpłynąć się w powietrzu bez żadnej informacji typu , że nie chce się już kontaktu  ?Czy lepiej napisać taką informację ?

623

Odp: Starosc z Narcyzem

Zniknąć.  ...ZERO KONTAKTU...
nie pisać ...dzwonić ..sprawdzać ..poprostu NIC ..To jest dla nich najgorsze ..ignorancja. ..
Nie tłumaczyć się  dlaczego i po co ...wtedy tracisz swoją energię A on staje się silniejszy ..
Znikasz z jego życia ...raz na zawsze ...
Nie ma powrotów do psycholow. ..jak wrócisz do niego to pokarzesz jemu ze może robić z Tobą co ze chce ..ze ma władzę nad Tobą i kontrole ....

624

Odp: Starosc z Narcyzem

Nie znoszą kiedy się ich ignoruje, także jeśli chcesz, żeby to odczuł to olanie go będzie lepszym wyborem.

625 Ostatnio edytowany przez Indywidualistka_87 (2017-09-18 21:59:32)

Odp: Starosc z Narcyzem

Jeśli byś chciała coś napisać, to ewentualnie krótka wiadomosc, komunikat, typu zrywam nasza znajomość, to koniec naszej znajomości, nie kontaktuj sie ze mną. Żadnego zegnania się, tlumaczenia czy takich innych. Chociaż, tak jak dziewczyny radzą najlepiej olac dziada. A potem tylko trzymać się postanowienia i cieszyć się, że dziad tonie w klozecie czasu.

Odp: Starosc z Narcyzem
sunrider napisał/a:

Współczuję wam strasznie, ja się tylko w toksycznym, pozbawionym empatii narcyzie zakochałam ale żadnego związku nie było. Odciełam się od niego totalnie bo stwierdziłam że ja nie muszę sobie tego robić, pozwalać na podłe teksty, wzbudzanie zazdrości, żerowanie na moim współczuciu. Ale boli mnie to, i jak znam siebie to bedzie boleć jeszcze długo, mimo że wiem że absolutne odcięcie się jest najlepszą drogą.

                Bardzo dobrze! Nawet jak boli,to już nie tracisz energii na tego dziada i przynajmniej nie będzie Cie eksploatował! Powodzonka.

627 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-24 15:31:12)

Odp: Starosc z Narcyzem

Witam.Właśnie skończyłam czytać powyższy wątek. Nie napiszę nic nowego że żałuję, że tak późno dopiero natrafiłam na powyższy temat.
Jestem drugi miesiąc na przymusowym detoksie. Tak na przymusowym. Moj znajomy z dnia na dzień przestał sie odzywać, kontaktować, dzwonić. Nie napisze nic nowego jak sie czuję. Bo umieram codziennie zachodząc w głowe co zrobiłam źle, czym go uraziłam. Dobijam sie do jego drzwi ale.niestety nie odbiera telefonów, nie odpisuje na smsy, wiadomosci na fb odczytuje ale ignoruje na każdym kroku. Czuje sie odrzucona, czuje ze sie.mna bawi. Pisalam setki smsow chcialam dostac odpowiedz. Ponizylam sie wyznawalam w smsach milosc, prosilam.o przebaczenie, zeby wrocił i nic jakbym z kamieniem miala doczynienia. Wytrzymalam 3 tg, w tym tygodniu wygarnelam mu wszystko na fb ale on dalej mnie ignoruje. Chcialam zeby mnie zablkowal na telefonie ale widze ze tego nie zrobil czemu?? Bawi go.moje upodlenie?
Ale od poczatku. Poznalismy sie na wakacjach lata temu. Iskrzylo miedzy nami ale byliśmy obydwoje młodzi, żadne nie miało odwagi przyznać się do swoich uczuć.Odnalazł mnie po latach poprzez fb, tlumacząc sie ciekawością co porabia osobe którą tak kiedyś kochał. Byłam na zakrecie życiowym,zmarla moja mama po ciezkiej chorobie, dotego szereg innych problemow. I wtedy pojawił się on. Wypełnil pustke po śmierci mamy, przywołał.wspomnienie z lat młodości obudził tę dziewczynę z przed lat. I tak sie zaczelo. Oszałalam, stracilam głowe żylam jak w na haju zakochalam sie bez pamieci. A on zapewnial o swoim uczuciu. Spotkalismy sie chyba trzy razy to byly najcudowniejsze spotkania. Bajka zawsze sie kiedys konczy. W maju nie pojawił sie na umowionym spotkaniu. I nie byloby to nic strasznego ale byl to juz jego drugi numer. Ponadto ja na spotkanie musialam dojechac 2h samochodem a on mial 30 minut. I co ja czekam jest juz godzina spotkania a.jego.nie ma. Nie dzwoni, nie pisze to ja musialam dopiero dopraszac sie o wyjasnienia.
I tak powoli zauwazam ze tylko ja inicjuje kontak, on jak chce to odpusuje, jak chce to dzwoni. Nie odpowiada na smsy, zwodzi ze potem, że zajęty, że się zmieni bo i tak kocha.
A ja głupia wierzę, przepraszam ze jestem nie cierpliwa itp.
A teraz czuję że mnie niema , nie mogę sie poskladc, wpadłam w depresje. Najgorsze są poranki kiedy boli mnie całe moje serce, dusza i całe ciało. Nie mogę sie poskładać zawalam pracę i dom.

628

Odp: Starosc z Narcyzem

Tak, didlos, poniżasz się przed nim, czym dłużej to robisz, tym większą satysfakcję mu sprawiasz.
Przestań się do niego dobijać, przepraszać, wyznawać miłość, bo on ma Twoje uczucie w doopie.
Sama zablokuj jego numer, pousuwaj gdzie się da - zrób to dla siebie.

629 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-24 20:49:21)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemka
Wykasowałam wszystkie jego smsy, zdjęcia, konwersacje na mesengerze. Przez ostatnie 3 tygodnie nie napisałam żadnej wiadomości. Popełniłam tylko błąd że nie wykasowałam go z facebooka, to był dla mnie jak e-papieros. Nie miałam z nim kontaktu ale widziałam jego aktywność, co było błędem, ponieważ ten okres czasu był non stop aktywny, ewidentnie z kimś pisał, Dobijało mnie to bo dla mnie nie miał czasu. Nie wytrzymałam wylałam na niego cały kubeł rzygowin, i wykasowałam i zablokowałam. Niestety nie przyniosło mi to ulgi żadnej. jest gorzej rozgrzebałam ranę i krwawi na nowo. Wpadłam od poniedziałku w taką depresje do tego ta pogoda. Na mesengerze juz nie piszę ale nie wytrzymałam wczoraj i wysłałam znów smsy, jak zablokować numer zeby do niego nie pisać przecież nie ma takiej możliwości. Nie mogę pogodzić sie że ja poukładana kobita, rozsądna i jak to mówią Ci co mnie nie lubią pozjadałam wszystkie rozumy, dałam się tak zmanipulować.

630 Ostatnio edytowany przez Gregoria (2017-09-24 20:50:58)

Odp: Starosc z Narcyzem

U mnie mija jakieś 1,5 miesiąca  od odejścia... Głowa, rozum nie mają już dawno żadnych wątpliwości, jeszcze oddzywają się emocje, tęsknota za narkotykiem, którym się karmiłam przez 5 lat. Modlę się o całkowite wyleczenie. Didlos, Jesteś jeszcze w fazie silnego uzależnienia... polecam Ci artykuł "Dlaczego kobiety trwają przy socjopatach i manipulatorach" (wpisz w wyszukiwarkę). Trzymam kciuki za każdą z Nas... abyśmy zostały w pełni wyleczone z tego dziadostwa

631

Odp: Starosc z Narcyzem
didlos napisał/a:

Ósemka
Wykasowałam wszystkie jego smsy, zdjęcia, konwersacje na mesengerze. Przez ostatnie 3 tygodnie nie napisałam żadnej wiadomości. Popełniłam tylko błąd że nie wykasowałam go z facebooka, to był dla mnie jak e-papieros. Nie miałam z nim kontaktu ale widziałam jego aktywność, co było błędem, ponieważ ten okres czasu był non stop aktywny, ewidentnie z kimś pisał, Dobijało mnie to bo dla mnie nie miał czasu. Nie wytrzymałam wylałam na niego cały kubeł rzygowin, i wykasowałam i zablokowałam. Niestety nie przyniosło mi to ulgi żadnej. jest gorzej rozgrzebałam ranę i krwawi na nowo. Wpadłam od poniedziałku w taką depresje do tego ta pogoda. Na mesengerze juz nie piszę ale nie wytrzymałam wczoraj i wysłałam znów smsy, jak zablokować numer zeby do niego nie pisać przecież nie ma takiej możliwości. Nie mogę pogodzić sie że ja poukładana kobita, rozsądna i jak to mówią Ci co mnie nie lubią pozjadałam wszystkie rozumy, dałam się tak zmanipulować.

Usuń jego numer! Po co do niego piszesz? przecież on i tak nie odpowiada.
Didlos, czemu Ty sobie robisz? Gregoria dobrze Ci radzi - dużo czytaj. To pomaga.
Nie zawalaj pracy i nie zaniedbuj domu, bo wpadniesz w jeszcze gorszy dołek.
Oj, trudny czas przed Tobą.

632

Odp: Starosc z Narcyzem

Gregoria

Didlos, Jesteś jeszcze w fazie silnego uzależnienia...
Tak chyba to prawda,od lipca przeczytałam 1000 postów na tym forum, szukam odpowiedzi..Niedawno trafiłam na ten wątek. Nie jestem przekonana czy Mój Pan X jest narcyzem, ale na pewno ma p.....ca na punkcie swego EGO. Zresztą czasami wpadał w złość gdy wytykałam mu jego postępowanie, gdy zarzucałam mu tchórzostwo. Ponadto zawsze wszystko kręciło się wokół niego. Jego problemów i nie zrozumienia jego osoby przez otoczenie. Bardzo rzadko był zainteresowany tym co u mnie słychać, jak minął mi dzień. Dociera do mnie powoli ze mam do czynienia z jakimś rodzajem psychopaty ale mam wrażenie że to sen...zły sen.

633

Odp: Starosc z Narcyzem

Ósemka
Didlos, czemu Ty sobie robisz?...
Dobre pytanie czemu. Numer wykasowałam ale cholera znam na pamięć a ja mam dobrą pamięć. Mimo że wykasowałam smsy i konwersacje pamiętam każde słowo.
Czemu to robię? Bo jak napisałam w pierwszym poście zakochałam sie jak szalona. Czułam że dotyka mego serca mych zmysłów. Bo nigdy nie przeżywałam takich emocji a młoda nie jestem...Bo uwierzyłam w wielką miłość i w bratnią dusze jaki 15 lata...

634

Odp: Starosc z Narcyzem

Didlos, to nie jest miłość....to iluzja.... Oni potrafią wszystko zagrać... Zakochałyśmy się w aktorach, którzy przenikają kobiecy umysł i serce na wskroś.... Uwielbiają te gierki... to wampiry emocjonalne. Karmią się widokiem szamocącej ofiary w swojej sieci.... Takich ofiar potrafią mieć nawet kilka w jednym czasie.... Uciekaj..... każdy kontakt z nim rodzi cierpienie... Tak jak z narkotykiem...chwila na haju a potem Cię skręca..... Szkoda życia... Im szybciej zaczniesz to zabijać w sobie tym więcej życia na radość Ci zostanie...

635 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-25 16:23:33)

Odp: Starosc z Narcyzem
Gregoria napisał/a:

Didlos, to nie jest miłość....to iluzja.... Oni potrafią wszystko zagrać... Zakochałyśmy się w aktorach, którzy przenikają kobiecy umysł i serce na wskroś.... Uwielbiają te gierki... to wampiry emocjonalne. Karmią się widokiem szamocącej ofiary w swojej sieci.... Takich ofiar potrafią mieć nawet kilka w jednym czasie.... Uciekaj..... każdy kontakt z nim rodzi cierpienie... Tak jak z narkotykiem...chwila na haju a potem Cię skręca..... Szkoda życia... Im szybciej zaczniesz to zabijać w sobie tym więcej życia na radość Ci zostanie...

Ja dopiero po przeczytaniu całego wątku uświadomiłam sobie, że mam do czynienia z psychopata emocjonalnym. Przez te 8 miesięcy nie zdawałam sobie z tego sprawy, ja tak popłynęłam na fali tego uczucia że żyłam jak w transie. Uwierzyłam w każde jego słowo, nawet był wiarogodny w swoich opowieściach. Do tej pory nie mogę uwierzyć, w to że porostu bawi się moimi uczuciami. Sadzę że to jego milczenie jest kara dla mnie ale sama sobie jestem winna. Byliśmy umówieni w wakacje na wspólny jednodniowy wypad, oczywiście jak można było przewidzieć nic z tego nie wyszło. Pomimo obietnic, pomimo urlopu był cały czas zajęty. Ale obiecał wpaść na kawę, standardowo wykolegował mnie w pięknym stylu. Wpadłam w złość , napisałam mu co myślę bo telefonów moich nie odbierał, wykasowałam z portalu społecznościowego. Ale nie przewidziałam że nie jestem na to gotowa, i po tygodniu ja idiotka przepraszałam go za swoje zachowanie, odwaliło mi na maksa. Ja go przepraszałam za to ze okazał się s.....em, Wiem że sobie o mnie pomyślicie głupia idiotka ale miałam wyrzuty sumienia, ze on ma tyle zobowiązań wobec rodziny, ze jestem egoistką i chcę mieć go tylko na własność a to jest nie możliwe, pomyślałam że pewnie odwalają mi moje hormony i działam nie racjonalnie, impulsywnie. Wytłumaczyliśmy sobie wszystko, był kochany, czarujący jak zwykle. Po tych dwóch tygodniach przestał się odzywać, ukarał mnie za moją słabość, za moje oddanie i miłość zostawił na dnie piekła z wątpliwościami, z poczuciem krzywdy i odrzucenia. A ja muszę z tym żyć dalej, wiem że coś jest nie tak bo gdy się kogoś kocha to się nie rani, nie mniej jednak ból jest nie do zniesienia....
Takich ofiar potrafią mieć nawet kilka w jednym czasie.....myślę że tak jest to możliwe, raz w maju zapewniał mnie ze nie ma żadnej innej kobiety w jego życiu, zdziwiło mnie jego zachowania ponieważ nic mu nie sugerowałam nawet wtedy nie myślałam ze możne być taka ewentualność, czyżby zasada że tłumacza się winni....

636

Odp: Starosc z Narcyzem

Fajnie Didlos , że tu napisałaś.Dasz radę kochana.Może to jeszcze potrwa ale dasz radę.I nie załamuj się jeśli potkniesz się i upadniesz .Najważniejsze to się otrzepać i iść dalej bo za którymś razem się uda.Mi się udało smile
Czytam Was Dziewczyny i zaglądam tu każdego dnia jednak często nie wiem co Wam napisać sad Jak Was pocieszyć i dodać otuchy ....ale wiem jakie to trudne to co przechodzicie.

637

Odp: Starosc z Narcyzem

„Powinniśmy zrozumieć, że nie dostaniemy z powrotem żadnej chwili, którą się nie cieszyliśmy – nie będziemy mogli pójść do żadnego biura, złożyć reklamacji i dostać kilku dodatkowych lat do przeżycia jak w jednej z książek Sartra. Każdy nasz dzień jest pierwszym dniem reszty naszego życia. Dlatego naprawdę musimy zadbać o to, żeby wszystkie nasze dni były dobre.” Ole Nydahl


Wszystkiego dobrego, dziewczyny smile i nie rozmyślajcie za dużo o tym, co było - skupcie się raczej na tym, co przed wami.

638

Odp: Starosc z Narcyzem

Bardzo mądre słowa ósemka. ..
Najważniejsze żeby postarać się samemu storzyc lepszy świat dla nas samych ..
Każdy dzień to szansa na lepsze życie ...
Nikt nam już nie zwroci zmarnowanych lat ..najwazniejsze zeby kolejne lata byly juz inne od tych poprzednich ..
Życzę każdej z Was lepszego jutra i nowego innego początku ....

639 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-09-29 23:42:20)

Odp: Starosc z Narcyzem

Kazdy dzien to walka o siebie. W pierwszym miesiącu byłam oszołomiona, nie wiedziala co zrobiłam źle , czym go uraziłam. Dzwonilam oczywiscie nie odbierał telefonów.Pisalam smsy, wiadomosci na komunikatorze, chcialam wiedziec co sie stało, chcialam odpowiedzi nawet gdyby była ona brutalna.Lepsza brutalna prawda od milczenia. A on nic jak głaz jakby nie miał serca, On który wydawało mi sie ze ma piękne i dobre serce bo przeciez za to serce go pokochalam. Gdy trafiłam na wątek Kalejdoskopki uświadomiłam sobie że to zabawa. Ze mam doczynienia z wrednym egocentrykiem i klamcą. W pełną całosc zaczeły sie ukladac obrazy z naszej znajomości gdzie tylko On był ważny. Tylko jego problemy . Tylko on, nigdy nie zapytal co u mnje słychac bo na horyzoncie byl on. Wszedl w moje zycie z brudnymi butami i zdeptal wiare w miłosc , w drugiego człowieka. Wiedzial ze jestem na zakrecie zyciowym i mimo wszystko wykozystał moja słabosc. To okropnie boli, jak płomienie ognia. Miotaja mna sprzeczne uczucia. Raz go nienawidze za to że jest tchorzem i draniem, drugim szukam w nim dobra i kocham, do tego nie moge patrzyc na siebie w lustro ze dalam sie tak podejsc jak małolat ze ponizylam sie do swoich granic. Co.wiecej gdy mialam.18 lat bylam bardziej rozsadna niz teraz. Nikt nigdy nie zakpil ze mnie w ten sposob, nie zabawil sie mym sercem a potem wyrzucił na śmieci.

640

Odp: Starosc z Narcyzem

Każda z nas pragnie kochać i być kochaną ze wzajemnością. Nie zawsze jednak to się udaje i dochodzi do porażki, która powoduje utratę wiary w miłość.
Kiedy się poznaje mężczyzn i jest się ciągle odtrącanym, lub po jakimś czasie trwania związku oszukiwaną, to dochodzi do zniechęcenia i utraty wiary w człowieka, który nie raz Cię zawiódł. Naturalnym jest, że dochodzi do blokady emocjonalnej, która nie pozwala myśleć pozytywnie, lecz negatywnie i blokuje możliwość zbudowania nowego związku.

Odzyskanie wiary w miłość jest procesem, który wymaga przede wszystkim czasu.

Jeśli chcesz odzyskać wiarę w miłość, powinnaś  odpocząć od mężczyzn przynajmniej przez kilka miesięcy. Szukanie na siłę, mimo że poniosło się dotkliwą porażkę i straciło się wiarę w miłość, może tylko pogłębić problem. A teoria, że najlepszym lekarstwem na nieudany związek jest nowa miłość, jest wielką bzdurą, która całkowicie może nas zablokować.

Odzyskiwanie wiary w miłość nie może przebiegać prawidłowo, jeśli w trakcie tego procesu będzie się nawiązywać próby tworzenia nowego związku, nie będąc do końca pewną, że jest się na niego gotową. Myślenie, że nie chcę być samą i niechęć do dania sobie czasu, aby zapomnieć i odpocząć, nie pozwoli Ci odzyskać wiary w miłość.

Tylko odpowiednie podejście i pogodzenie się z rzeczywistością daje możliwość stworzenia w przyszłości szczęśliwego i udanego związku. Czasami szukanie na siłę i z urazem emocjonalnym, doprowadza do tego, że trafi się na osobę z tym samym problem lub właśnie mocno zaburzoną, co w konsekwencji zabija resztki wiary w miłość.

Dlatego nie śpiesz się i jeśli już się kogoś poznasz, to zwyczajnie spotykaj się, zaprzyjaźń, bez żadnych deklaracji na początku, tylko zostańcie "dobrymi kumplami".
Szukaj w mężczyźnie cech, które pokażą Ci, że nie każdy jest taki sam i szuka tylko zabawy. Mężczyźni nie są tacy sami i nie wolno uogólniać. Spotykaj się z taką osobą bez deklaracji i zbędnych czułości, które tworzą więź emocjonalną. Dopiero, jeśli w pełni przekonasz się, że masz do czynienia z osobą, która Cię poważnie traktuje, wtedy możesz się angażować. Teraz, kiedy doświadczyłaś relacji z osobą zaburzoną, będzie Ci łatwiej taką rozpoznać i omijać wielkim łukiem.

To właśnie pośpiech i szybkie angażowanie w znajomość, powoduje rozczarowania i ból po stracie osoby, którą się kocha. Nie można po kilku spotkaniach wiedzieć, czy Ci na kimś zależy, czy nie. Po krótkim czasie można się tylko przekonać, czy dogadujesz się z tą osobą i czy się sobie podobacie. Aby się przekonać, czy jest to miłość, trzeba czasu, ponieważ często jest ona mylona z fascynacją seksualną. Zawsze analizuj sytuację i nie dawaj się ponieść emocjom, bo to nieprzemyślane decyzje pod wpływem impulsu, zabijają wiarę w miłość.




„Bądź jak drzewo i pozwól martwym liściom opadać.” RUMI

641 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-10-04 08:38:30)

Odp: Starosc z Narcyzem

Dziewczyny mam problem.
Pisałam Wam , że chodzę na psychoterapię .Moja psychoterapeutka zasugerowała wczoraj , że może ja się stawiam tylko w pozycji ofiary a wcale nią nie jestem  , może ten facet wcale nie był taki zły skoro ja  czuje potrzebę kontaktu.Czułam , że uważa , że przesadzam , że źle odbieram rzeczywistość - nawet to powiedziała.Sama już nie wiem o co chodzi.Zupełnie sie rozsypałam :)Czuje się przez nią kompletnie niezrozumiana sad
Cały czas czuję jakby mi sugierowała , że skoro zrywam kontakty nawet z ludźmi którzy mnie krzywdzili to coś jest ze mną nie tak , że powinnam w tych ludziach dostrzec coś dobrego.Później gdy próbuję dostrzegać coś dobrego w tych ludziach to twierdzi że ich tłumaczę i nie potrafię wyrażać złości - o co tu chodzi .Czy ze mną jest coś nie tak czy ta pani jest niekompetentna.Niby ma wszystkie certyfikaty bo sprawdziłąm.A może to taki etap terapii żeby skołować człowieka ?

642 Ostatnio edytowany przez cb (2017-10-04 09:22:11)

Odp: Starosc z Narcyzem
Wanilia42 napisał/a:

Dziewczyny mam problem.
Pisałam Wam , że chodzę na psychoterapię .Moja psychoterapeutka zasugerowała wczoraj , że może ja się stawiam tylko w pozycji ofiary a wcale nią nie jestem  , może ten facet wcale nie był taki zły skoro ja  czuje potrzebę kontaktu.Czułam , że uważa , że przesadzam , że źle odbieram rzeczywistość - nawet to powiedziała.Sama już nie wiem o co chodzi.Zupełnie sie rozsypałam :)Czuje się przez nią kompletnie niezrozumiana sad
Cały czas czuję jakby mi sugierowała , że skoro zrywam kontakty nawet z ludźmi którzy mnie krzywdzili to coś jest ze mną nie tak , że powinnam w tych ludziach dostrzec coś dobrego.Później gdy próbuję dostrzegać coś dobrego w tych ludziach to twierdzi że ich tłumaczę i nie potrafię wyrażać złości - o co tu chodzi .Czy ze mną jest coś nie tak czy ta pani jest niekompetentna.Niby ma wszystkie certyfikaty bo sprawdziłąm.A może to taki etap terapii żeby skołować człowieka ?

Zakończ "terapię" z tą osobą jak najszybciej. Kobieta albo niekumata albo sama psycholka. W tym zawodzie to niestety częsty przypadek. Na obronę Twojej psychoterapeutki dodam tylko, że sama mogła przejść psychoterapię na studiach, którą prowadził narcyz/psychopata i dlatego ma zaburzone postrzeganie. Ale jeśli to co napisałaś jest prawdą, czyli nic co zrobisz nie jest dla niej dobre, to raczej jest narcyzka/psychopatka. Już Tobą manipuluje i świetnie się bawi. Oczywiście może być taka głupiutka po prostu, ale raczej wątpię.
Poczytaj "Molestowanie moralne". Tam jest wyjaśnione, jak ten zawód przyciąga wszelkie narcystyczne typy oraz jak rozpoznawać, gdy ktoś robi z Ciebie wariatkę. Jak nie masz książki to jest w internecie dużo źródeł o tzw. wtórnej wiktymizacji. Szczególnie w języku angielskim.
Nie chce mi się już tu produkować na temat tego, dlaczego czujesz potrzebę kontaktu. Napisano o tym wiele książek i blogów. Tutaj jest mnóstwo pożytecznej treści: http://psychopathsandlove.com/
http://psychopathsandlove.com/first-do- … hotherapy/

643

Odp: Starosc z Narcyzem
cb napisał/a:
Wanilia42 napisał/a:

Dziewczyny mam problem.
Pisałam Wam , że chodzę na psychoterapię .Moja psychoterapeutka zasugerowała wczoraj , że może ja się stawiam tylko w pozycji ofiary a wcale nią nie jestem  , może ten facet wcale nie był taki zły skoro ja  czuje potrzebę kontaktu.Czułam , że uważa , że przesadzam , że źle odbieram rzeczywistość - nawet to powiedziała.Sama już nie wiem o co chodzi.Zupełnie sie rozsypałam :)Czuje się przez nią kompletnie niezrozumiana sad
Cały czas czuję jakby mi sugierowała , że skoro zrywam kontakty nawet z ludźmi którzy mnie krzywdzili to coś jest ze mną nie tak , że powinnam w tych ludziach dostrzec coś dobrego.Później gdy próbuję dostrzegać coś dobrego w tych ludziach to twierdzi że ich tłumaczę i nie potrafię wyrażać złości - o co tu chodzi .Czy ze mną jest coś nie tak czy ta pani jest niekompetentna.Niby ma wszystkie certyfikaty bo sprawdziłąm.A może to taki etap terapii żeby skołować człowieka ?

Zakończ "terapię" z tą osobą jak najszybciej. Kobieta albo niekumata albo sama psycholka. W tym zawodzie to niestety częsty przypadek. Na obronę Twojej psychoterapeutki dodam tylko, że sama mogła przejść psychoterapię na studiach, którą prowadził narcyz/psychopata i dlatego ma zaburzone postrzeganie. Ale jeśli to co napisałaś jest prawdą, czyli nic co zrobisz nie jest dla niej dobre, to raczej jest narcyzka/psychopatka. Już Tobą manipuluje i świetnie się bawi. Oczywiście może być taka głupiutka po prostu, ale raczej wątpię.
Poczytaj "Molestowanie moralne". Tam jest wyjaśnione, jak ten zawód przyciąga wszelkie narcystyczne typy oraz jak rozpoznawać, gdy ktoś robi z Ciebie wariatkę. Jak nie masz książki to jest w internecie dużo źródeł o tzw. wtórnej wiktymizacji. Szczególnie w języku angielskim.
Nie chce mi się już tu produkować na temat tego, dlaczego czujesz potrzebę kontaktu. Napisano o tym wiele książek i blogów. Tutaj jest mnóstwo pożytecznej treści: http://psychopathsandlove.com/
http://psychopathsandlove.com/first-do- … hotherapy/

Cb, nie uważasz, że trochę przesadzasz. Z jednego przekazu, i to pośredniego, wywnioskowałaś przesłanki wskazujące na molestowanie moralne, wzywasz kogoś do zaprzestania terapii z "tą" osobą, którą wpakowałaś łącznie z większością środowiska psycho i logów w pudełko z nazwą narcyzi i psychopaci.
Dramat!
Odbiór przez Wanilię słów jej terapeutki może być zniekształcony przez nią samą, więc lepiej, żeby  Wanilia z nią o tym porozmawiała. Ponadto oprócz terapii wspierającej, mamy terapię prowokatywną i celem terapeutki mogło być sprowokowanie Wanilii do nieco innego spojrzenia na sytuację. Przecież terapia polega także na tym, żeby zakwestionować dotychczasowy obraz siebie, innych ludzi i świata. I już tylko dodam, że molestowanie moralne dotyczy drobnych, uporczywych (regularnych i powtarzalnych) działań, mających na celu zniszczenie jednostki.

644 Ostatnio edytowany przez Wanilia42 (2017-10-04 11:10:18)

Odp: Starosc z Narcyzem

Tez nie mówiłabym od razu o jakimś zaburzeniu u tej babki , raczej o zwykłym braku kompetencji.Chodzi mi właśnie o to jak rozróżnić czy to jest jej zamierzone działanie czy błąd w prowadzeniu terapii.Mam świadomość , że ja mogę zniekształcać ale jakoś w głębi nie mam do niej zaufania i boję się że zryje mi psychikę do reszty.Też nie chce tak nagle zrywać terapii.Wiem , że najlepiej by było z nią o tym porozmawiać ale ja ma wrażenie , że ona mnie nie rozumie sad ja mówie jedno a ona drugie sad Też odnoszę wrażenie , że ona jest strasznie szorstka i bez empatii ale może oni tak muszą sad

645

Odp: Starosc z Narcyzem

Czegoś tutaj nie rozumiem ...
Terapeuta jest od tego żeby pomóc ..zrozumieć...dodać Ci siły aby  odnaleźć siebie ...
Od roku chodzę na terapię i nigdy nie usłyszałam że to moja wina ze psychol mnie wykanczal emocjonalnie ...
Skoro udalas się do psychologa tzn ze potrzebujesz zrozumienia i pomocy A nie wysluchiwania na swój temat ze może Ty jestes sama sobie winna i zaluzylas żeby Twój osobist y Narcyz zrobił Ci pranie mózgu ... 
Ta kobieta pomyliła się z zawodem w moim mniemaniu ...

646

Odp: Starosc z Narcyzem

Kasiu ona dokładnie nie powiedziała ,że to moja wina tylko , że może on tak właściwie nie jest taki zły skoro ciągle coś od niego chcę w postaci chęci utrzymywania kontaktu i ,że może to nie wygląda tak jak ja to przedstawiam.
Kurcze ja już nic nie wiem , jestem totalnie skołowana.
Nie wiem czy to normalne ,że przychodzę do domu po terapii i mam ochotę skończyć ze sobą.Podobno im człowiek się gorzej po terapii czuje tym lepiej ona działa ale ja już zaczęłam się trochę obawiać czy w moim przypadku to złe samopoczucie to faktycznie efekt dobrego działania psychoterapii sad

647

Odp: Starosc z Narcyzem

Czesc Dziewczyny,

Czytam ten watek juz od dawna i chcialabym prosic o rade..

Mieszkam w akademiku, studiuje. W zimie mialam ciezki okres, potrzebowalam bliskosci no i zrobilam cos bardzo glupiego, weszlam w zwiazek z facetem, ktory okazal sie narcyzem. Przez trzy miesiace narobil mi tyle swinstwa, tyle przykrosci, ze w czerwcu nie wytrzymalam, wybuchlam i zerwalam. Wyjechalam od razu na poczatku lipca, a teraz musze wrocic do akademika.. On mieszka na tym samym pietrze, a ja nie chce sie przeprowadzac, bo pokoj i wspollokatorka sa super.

Dlatego chcialabym wiedziec, jak traktowalybyscie go na moim miejscu? Nie chce juz miec z nim nic wspolnego, ale wolalabym tez zachiwywac sie cywilizowanie i nie robic 'kwasu'. Ignorowac go mijajac na korytarzu? Wdawac sie w rozmowy? Uciekac? Usmiechac sie?

To straszny manipulator, troche sie boje..

Juz gdzies kiedys pisalam o moim problemie, ale uznalam, ze tutaj znajde najtrafniejsze odpowiedzi, od tych, ktorzy byli w moich butach i potrafia mnie zrozumiec..

Pozdrawiam smile

648

Odp: Starosc z Narcyzem

Cześć Marcheweczko,
najlepiej byłoby nie okazywać emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych - zwykłe "cześć" wystarczy.

649

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej marcheweczko

Nie będzie łatwo bo oni tak szybko nie odpuszczają ..To raczej on musi chcieć Ciebie ignorować ..Ale  jeżeli to nie jest w jego planach bedziesz pod jego obserwacją  przez jakiś czas ...Sama wiesz.. to jest manipulat ...więc wszystko się może zdarzyć ..najlepiej ignorować ...zero emocji ...NIC .......

650

Odp: Starosc z Narcyzem

Dzieki za dobre rady smile
Podczas tych ostatnich trzech miesiecy w ogole nie mielismy ze soba kontaktu, ani ja nie pisalam (powiem szczerze, ze przez pierwsza polowe wakacji w ogole o nim nie myslalam, nie tesknilam.. zreszta nadal nie tesknie, bo nie ma wlasciwie za czym), ale zaczelam sie coraz bardziej denerwowac z kazdym dniem zblizajacego sie do konca wakacji.

Skoro on nie dawal znakow zycia przez tyle czasu, to juz pewnie sie mna nie interesuje?

Czy mam utrzymywac kontakt wzrokowy na korytarzu (np. gdy jestesmy kilka metrow od siebie), czy mam w ostatniej chwili na niego spojrzec i rzucic obojetne "czesc"? I czy to ja powinnam pierwsza sie przywitac?  Czy poczekac na niego? A jesli on nie odpowie/ sam pierwszy sie nie odezwie?

Wiem, ze to dziecinne pytac o takie drobnostki, ale chce to wlasciwie rozegrac..

Posty [ 586 do 650 z 1,120 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024