niki71 napisał/a:Ale nie każdy żyje po to żeby się nim interesowano i aby błyszczeć w towarzystwie.
Niektórzy żyją dla siebie,robią to co lubią w wolnym czasie.
DLA SIEBIE,a nie po to żeby było czym błysnąć w towarzystwie.
A ja bezwstydnie powiem, że tak, lubię błyszczeć. Ale tego się raczej nie osiąga... osiągnięciami. Raczej sposobem mówienia, odpowiednimi uwagami w odpowiednim czasie, humorem, mimiką. Generalnie żadna z moich pasji mi w tym nie pomaga. No, może jedynie aktorstwo - bo tam się nauczyłam mówić tak, że się słucha. A cała reszta? Tutaj się rozmawia o zainteresowaniach, więc może tak to wygląda, ale raczej na spotkaniach ze znajomymi nie prowadzimy rozmów "jak Ci minął dzień?", bo bym się chyba poszła z nudów utopić.
in_ka napisał/a:Ludmiło czy jaki tam nick przedtem miałaś ... a nawet i kilka wink
przecież kto troszku na forum "pomieszkał", to zna twój sposób postrzegania świata
nuda, nuda - nuda powiem szczerze,
ile razy można rozmawiać z Tobą ( lub twoim akurat wybranym nickiem) na te same tematy wink
o macierzyństwie z Tobą - daj spokój
o rodzinie - nie, no co Ty
o kosmetykach, ciuchach a i wojskowych to tak - nawet 3 X Tak smile
Ja bym chętnie rozmawiała z Ludmiłąą. Głównie dlatego, że jej posty nie są hmm... jęczące, jest osobą zdecydowaną, konkretną, ma ciekawe poglądy. Zdecydowanie wolałabym z nią rozmawiać o macierzyństwie czy rodzinie (nie dlatego, że ma przekonania zbieżne z moimi, a dlatego, że pisze o nich wprost, bez zastanowienia się, czy tak wypada, czy nie) niż z przeciętną osobą, która mówi to samo, co większość. I na pewno ciekawie by mi się z nią dyskutowało również na tematy, w których bym się z nią nie zgadzała - bo nie owija w bawełnę i jej zdanie, nawet jeśli odmienne, byłoby interesujące. Zdecydowanie też wolałabym z nią rozmawiać o rodzinie i dzieciach niż o kosmetykach i ciuchach.
femte napisał/a:No i nie dziwie sie ze wciaz sie angielskiego uczysz... Chyba jest w podstawowce, potem gimnazjum, liceum i na studiach. A jezyk prosty jak konstrukcja cepa.
Ja nie miałam w podstawówce angielskiego, tylko niemiecki. W gimnazjum obydwa. W liceum miałam 4 języki, z których musiałam wybrać dwa, nie musiałam się uczyć angielskiego, gdybym nie chciała. Na studiach możesz wybrać z jeszcze większej puli zazwyczaj. A przy takim układzie nauki języka musisz wziąć pod uwagę, że zazwyczaj w podstawówce masz od podstaw, w gimnazjum często też, ewentualnie zrobią Ci podział na dwa poziomy (bo nie wszyscy się uczyli, więc nie zawsze będzie kontynuacja), w liceum dopiero miałam porządny podział na poziomy, chyba na 4. Ja nie narzekam, bo i tak wzięłam rozszerzony angielski w liceum, więc miałam 3 godziny w tygodniu dodatkowe, ale tylko mówię, że nie każdy, kończąc liceum, angielski znać musi. Tak samo nie każdy bierze angielski na studiach - ja np. uznałam, że mi szkoda powtarzać, bo na tyle znam, że wzięłam sobie francuski, żeby utrwalić, bo na co dzień nie mam gdzie używać.