netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Czy żyjesz byle jak ?

517 odpowiedzi37 449 wyświetleńzałożony przez Beatriss20200, 16.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 518 ]

326

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Fahkir napisał/a:

Generalnie caly wolny czas kreci sie wokol rodziny, a Arabowie tego czasu maja zazwyczaj dosyc sporo wolnego.

No i to jest wlasnie ciekawe zjawisko:) Maja duzo wolnego czasu ale nie narzekaja na nude. U Europejczykow wytwoirzyl sie jakis syndrom pracoholizmu i ogolnego pedu dokads..za wlasnym ogonem jak u psow:) I jak nagle trafi sie dzien bez pracy, to niektorzy nie wiedza co ze soba zrobic. Jak ten czas "zabic". A czasu chyba nie powinno sie zabijac tylko z niego korzystac. I nie mam na mysli zapelnienia sobie dnia wolnego od switu do nocy roznymi "pasjami" i zajeciami rozwojowymi tylko spedzenie milo dnia, tak zeby i cialo i dusza czuly sie zrelaksowane, doladowane pozytywna energia i we wspolnej harmonii. Ludzie poludnia to potrafia, zyja wolniej, pelniej, weselej, spokojniej, delektuja sie jedzeniem ( a nie lykaja fast foody), ciesza sie pogoda, otoczeniem, zdrowa i szczesliwa rodzina.

Gdyby tylko tej radosci zycia nie przerywaly ciagle konflikty. Ale to juz nie temat na ten watek.

327 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-28 15:30:58)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Mussuka, ale niektórzy swoje pasje normalnie LUBIA. To nie jest żaden wyścig ani lansowanie siebie przed znajomymi, a przyjemne spędzanie czasu. Ludzie różnią się poziomem energii i chęcią pogłębiania wiedzy czy też zwykłą ciekawością. Jednemu może wystarczą wiadomości w telewizji i jakiś serial, ale innego rozpiera wewnętrznie i musi zrobić coś fizycznego, albo też sięgnąć po jakiś podręcznik.

Gdybyś np mojemu facetowi dała bana na długie spacery z psem, na ogrodnictwo, na siłownię, to byłby on niesamowicie nieszczęśliwym człowiekiem. No, taki już jest. Ja lubię pływać i lubię trening siłowy. Oczywiście, chcę sobie wyrzeźbić sylwetkę, ale poza tym ten rodzaj zajęć rozluźnia mnie, dodaje mi energii, sprawia, że się mniej stresuję i dlatego na samą myśl o moim klubie robi mi się uśmiechaście big_smile

Inną sprawą jest to, że umiarkowany wysiłek fizyczny, dla osoby z siedzącą pracą, jest obiektywnie pozytywnym czynnikiem, niezależnie od tego czy to lubi czy nie.

328 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-08-28 18:34:14)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

No i to jest wlasnie ciekawe zjawisko:) Maja duzo wolnego czasu ale nie narzekaja na nude. U Europejczykow wytwoirzyl sie jakis syndrom pracoholizmu i ogolnego pedu dokads..za wlasnym ogonem jak u psow:) I jak nagle trafi sie dzien bez pracy, to niektorzy nie wiedza co ze soba zrobic. Jak ten czas "zabic". A czasu chyba nie powinno sie zabijac tylko z niego korzystac. I nie mam na mysli zapelnienia sobie dnia wolnego od switu do nocy roznymi "pasjami" i zajeciami rozwojowymi tylko spedzenie milo dnia, tak zeby i cialo i dusza czuly sie zrelaksowane, doladowane pozytywna energia i we wspolnej harmonii. Ludzie poludnia to potrafia, zyja wolniej, pelniej, weselej, spokojniej, delektuja sie jedzeniem ( a nie lykaja fast foody), ciesza sie pogoda, otoczeniem, zdrowa i szczesliwa rodzina.

Gdyby tylko tej radosci zycia nie przerywaly ciagle konflikty. Ale to juz nie temat na ten watek.

Pogoda i klimat bardzo determinuje mentalnosc ludzi:). Czasami nawet bardziej niz religia. Zreszta, komu by sie chcialo siedziec w domu, w ciepla noc. To juz lepiej pojsc polozyc sie na plaze :-).

A co do konfliktow, to... temat rzeka. Mozna sie czasami podlamac psychicznie, jak sie sledzi na biezaco sytuacje w Libii, Syrii, czy Iraku. Ale to jest ciezki temat, i jak sama zauwazylas nie na ten watek.

329

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Mussuka, jakbys mi zabrala w wakacje pisanie mojego artykulu nawet na najbardziej ohydny temat i kazala spedzac je z rodzina to uczynilabys ze mnie najbardziej nieszczesliwego czlowieka na swiecie.
Ja lubie ped.
I nie ma to nic wspolnego z jedzeniem fast foodow o ktorych wpomnialas tongue

330

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

No tak, to już kwestia indywidualna czy ktoś lubi bardzo dużo zajęć, pęd czy inaczej. Mnie jak pisałam zdarzy się nudzić, ale to dla mnie ludzka rzecz i nie przejmuję się tym, o ile nie trwa bardzo długo. Ja raczej wolę wolniejsze rzeczy, jak obowiązki są, ale też miejsca na przyjemności, gdzie te przyjemności czy coś wolę bez biegu, tylko na spokojnie i nie musi być to wiele rzeczy na raz, może też być parę albo jedna. Czasem powoli, tak czasem łatwiej mi docenić tę chwilę. No, ale ktoś może mieć inaczej. No, a inny dzień mogę mieć dużo do zrobienia czy więcej chcieć zrobić, a np następnego dnia też albo np nie i wtedy wolniej. To już zależy.

331

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Fahkir napisał/a:

Pogoda i klimat bardzo determinuje mentalnosc ludzi:). Czasami nawet bardziej niz religia. Zreszta, komu by sie chcialo siedziec w domu, w ciepla noc. To juz lepiej pojsc polozyc sie na plaze :-).

Oj tak, oj tak:)) Uwielbiam takie zycie na zewnatrz, od switu do nocy. Im mniej w domu czy biurze czy w jakimkolwiek pomieszczeniu tym lepiej sie czuje:) Dlatego poludniowcom zazdroszecze tego sielskiego klimatu i powolniejszego zycia. I tego zycia wspolnie, z rodzina, z sasiadami, ze znajomymi. Kiedy my nieco bardziej na polnoc zamykamy sie wieczorami w domach i albo gapimy w ekran (wszystko jedno od jakiego urzadzenia), zasypiamy z ksiazka w reku albo cos tam konczymy, na co nie bylo czasu w ciagu dnia, ludzie poludnia zastawiaja stoly, zapalaja swiece albo lampiony i goszcza sie wspolnie do polnocy albo i dluzej. Jak pozniej daja rade rano wstac, pozostaje dla mnie tajemnica:)) Ale ten styl zycia bardzo mi sie podoba, praca w ciagu dnia, sjesta w poludnie a wieczorem zabawa, goscina, wspolne rozmowy przy ksiezycu i cykadach. Ech, rozmarzylam sie:)

332

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

Oj tak, oj tak:)) Uwielbiam takie zycie na zewnatrz, od switu do nocy. Im mniej w domu czy biurze czy w jakimkolwiek pomieszczeniu tym lepiej sie czuje:) Dlatego poludniowcom zazdroszecze tego sielskiego klimatu i powolniejszego zycia. I tego zycia wspolnie, z rodzina, z sasiadami, ze znajomymi. Kiedy my nieco bardziej na polnoc zamykamy sie wieczorami w domach i albo gapimy w ekran (wszystko jedno od jakiego urzadzenia), zasypiamy z ksiazka w reku albo cos tam konczymy, na co nie bylo czasu w ciagu dnia, ludzie poludnia zastawiaja stoly, zapalaja swiece albo lampiony i goszcza sie wspolnie do polnocy albo i dluzej. Jak pozniej daja rade rano wstac, pozostaje dla mnie tajemnica:)) Ale ten styl zycia bardzo mi sie podoba, praca w ciagu dnia, sjesta w poludnie a wieczorem zabawa, goscina, wspolne rozmowy przy ksiezycu i cykadach. Ech, rozmarzylam sie:)

To widze, ze tak jak ja jestes cieplolubem:). Dodalbym jeszcze, ze ludzie z poludnia sa bardziej emocjonalni, podczas rozmowy zazwyczaj energicznie gestykuluja i glosno mowia.
Ps. To moze teraz Ty mi napisz, jaka zyja ludzie w Skandynawii i jak spedzaja wolny czas?

333

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Fahkir napisał/a:

To widze, ze tak jak ja jestes cieplolubem:). Dodalbym jeszcze, ze ludzchyba o niczym, skoro pol dnia wczesniej sie mijali:) ie z poludnia sa bardziej emocjonalni, podczas rozmowy zazwyczaj energicznie gestykuluja i glosno mowia.
Ps. To moze teraz Ty mi napisz, jaka zyja ludzie w Skandynawii i jak spedzaja wolny czas?

Jestem, jestem, temperament tez mam podobno "wloski":)) Poludniowcy nie tylko krzycza ale uwielbiaja zatrzymac sie na srodku drogi i wdac w dluzsza pogawedke o ..chyba o niczym waznym, skoro np. pol dnia wczesniej sie mijali i tez sobie pogadali:)

Zeby nas stad za off-top nie wykopali to nawiaze scisle do stylu zycia. Skandynawowie sa ruchliwi, ale ruchliwi inaczej, bardziej sportowo niz rekreacyjnie i towarzysko. Jest takie powiedzenie tutaj, ze nie ma zlej pogody, jest tylko nieodpowiednia odziez i to widac wlasnie po intensywnosci ruchu u ludzi polnocy. Deszcz leje, wiatr zacina, sniegiem sypie, mroz szczypie a oni albo na biegowkach, albo na rowerach albo biegaja, spaceruja z kijkami, plywaja (nawet zima w jeziorach). Taki ogolny trend do bycia fit.
Ale sporo czasu spedzaja tez w domach z rodzina, gotujac, czytajac, bawiac sie z dziecmi i oczywiscie ogladajac co? Hokej!:) Latem F1.
No i zdecydowanie duzo wiecej spia, ale czy to dziwne, kiedy pol roku to prawie noc?:) Zartuje, az tak zle nie jest. Niestety, czesc znajduje sobie rozrywke w piciu, ale nie jest to Aaz tak powszechny proceder, jak mity o tym tworza. Sadze, ze Polakow czy Rosjan nie przescigna:)

Moznaby powiedziec, ze czesc takich zasiedzialych osob zyje byle jak, ale skad ja mam wiedziec, jakie kto ma pasje, ktore w swoich 4-ch scianach rozwija? Moze ktos sobie maluje, inny pisze prace doktorska, trzeci cos programuje, czwarty bloga prowadzi, piaty wykancza projekt swojej letniej daczy (bardzo popularne tutaj) albo lodzi..nie wiem. Z pewnosci zauwaza sie, ze Skandynawowie tez zyja wolniej i spokojniej niz np. Polacy. I bardzo blisko natury, mozna zec, ze wpuszczaja przyrode do swoich domow:)

334

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

Jestem, jestem, temperament tez mam podobno "wloski":)) Poludniowcy nie tylko krzycza ale uwielbiaja zatrzymac sie na srodku drogi i wdac w dluzsza pogawedke o ..chyba o niczym waznym, skoro np. pol dnia wczesniej sie mijali i tez sobie pogadali:)

Zeby nas stad za off-top nie wykopali to nawiaze scisle do stylu zycia. Skandynawowie sa ruchliwi, ale ruchliwi inaczej, bardziej sportowo niz rekreacyjnie i towarzysko. Jest takie powiedzenie tutaj, ze nie ma zlej pogody, jest tylko nieodpowiednia odziez i to widac wlasnie po intensywnosci ruchu u ludzi polnocy. Deszcz leje, wiatr zacina, sniegiem sypie, mroz szczypie a oni albo na biegowkach, albo na rowerach albo biegaja, spaceruja z kijkami, plywaja (nawet zima w jeziorach). Taki ogolny trend do bycia fit.
Ale sporo czasu spedzaja tez w domach z rodzina, gotujac, czytajac, bawiac sie z dziecmi i oczywiscie ogladajac co? Hokej!:) Latem F1.
No i zdecydowanie duzo wiecej spia, ale czy to dziwne, kiedy pol roku to prawie noc?:) Zartuje, az tak zle nie jest. Niestety, czesc znajduje sobie rozrywke w piciu, ale nie jest to Aaz tak powszechny proceder, jak mity o tym tworza. Sadze, ze Polakow czy Rosjan nie przescigna:)

Moznaby powiedziec, ze czesc takich zasiedzialych osob zyje byle jak, ale skad ja mam wiedziec, jakie kto ma pasje, ktore w swoich 4-ch scianach rozwija? Moze ktos sobie maluje, inny pisze prace doktorska, trzeci cos programuje, czwarty bloga prowadzi, piaty wykancza projekt swojej letniej daczy (bardzo popularne tutaj) albo lodzi..nie wiem. Z pewnosci zauwaza sie, ze Skandynawowie tez zyja wolniej i spokojniej niz np. Polacy. I bardzo blisko natury, mozna zec, ze wpuszczaja przyrode do swoich domow:)

Arabowie i Andaluzyjczycy, tez dosyc dlugo spia - zycie rodzinne i towarzyskie zaczyna rozkwitac poznym popoludniem i w nocy, kiedy na zewnatrz temperatra jest troche nizsza i powietrze bardziej rzeskie.  Np. u mnie w domu (od strony ojca) jest tak, ze obiad rodzinny w dni wolne, rozpoczyna sie gdzies kolo 16 a konczy o 3:00 w nocy, albo czasami nad ranem. Piszac 'obiad', nie mam na mysli tylko i wylacznie jedzenia przez kilka-kilkanascie godzin, ale ogolnie przesiadywanie i spedzanie razem czasu z rodzina (rodzicami, dziadkami, babciami, ciotkami, kuzynami, etc).
A tak na marginesie, powiem Ci szczerze - ze ja zawsze podziwialem u Skandynawow ich punktualnosc, zorganizowanie i pracowitosc. Jakby nie patrzec ludzie polnocy stanowia czesto wzorzec, ktory kojarzy sie nierozerwalnie z rozwojem cywilizacyjnym i ekonomicznym.

Czy widzialas zorze polarna:)?

335

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Fahkir napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jestem, jestem, temperament tez mam podobno "wloski":)) Poludniowcy nie tylko krzycza ale uwielbiaja zatrzymac sie na srodku drogi i wdac w dluzsza pogawedke o ..chyba o niczym waznym, skoro np. pol dnia wczesniej sie mijali i tez sobie pogadali:)

Zeby nas stad za off-top nie wykopali to nawiaze scisle do stylu zycia. Skandynawowie sa ruchliwi, ale ruchliwi inaczej, bardziej sportowo niz rekreacyjnie i towarzysko. Jest takie powiedzenie tutaj, ze nie ma zlej pogody, jest tylko nieodpowiednia odziez i to widac wlasnie po intensywnosci ruchu u ludzi polnocy. Deszcz leje, wiatr zacina, sniegiem sypie, mroz szczypie a oni albo na biegowkach, albo na rowerach albo biegaja, spaceruja z kijkami, plywaja (nawet zima w jeziorach). Taki ogolny trend do bycia fit.
Ale sporo czasu spedzaja tez w domach z rodzina, gotujac, czytajac, bawiac sie z dziecmi i oczywiscie ogladajac co? Hokej!:) Latem F1.
No i zdecydowanie duzo wiecej spia, ale czy to dziwne, kiedy pol roku to prawie noc?:) Zartuje, az tak zle nie jest. Niestety, czesc znajduje sobie rozrywke w piciu, ale nie jest to Aaz tak powszechny proceder, jak mity o tym tworza. Sadze, ze Polakow czy Rosjan nie przescigna:)

Moznaby powiedziec, ze czesc takich zasiedzialych osob zyje byle jak, ale skad ja mam wiedziec, jakie kto ma pasje, ktore w swoich 4-ch scianach rozwija? Moze ktos sobie maluje, inny pisze prace doktorska, trzeci cos programuje, czwarty bloga prowadzi, piaty wykancza projekt swojej letniej daczy (bardzo popularne tutaj) albo lodzi..nie wiem. Z pewnosci zauwaza sie, ze Skandynawowie tez zyja wolniej i spokojniej niz np. Polacy. I bardzo blisko natury, mozna zec, ze wpuszczaja przyrode do swoich domow:)

Arabowie i Andaluzyjczycy, tez dosyc dlugo spia - zycie rodzinne i towarzyskie zaczyna rozkwitac poznym popoludniem i w nocy, kiedy na zewnatrz temperatra jest troche nizsza i powietrze bardziej rzeskie.  Np. u mnie w domu (od strony ojca) jest tak, ze obiad rodzinny w dni wolne, rozpoczyna sie gdzies kolo 16 a konczy o 3:00 w nocy, albo czasami nad ranem. Piszac 'obiad', nie mam na mysli tylko i wylacznie jedzenia przez kilka-kilkanascie godzin, ale ogolnie przesiadywanie i spedzanie razem czasu z rodzina (rodzicami, dziadkami, babciami, ciotkami, kuzynami, etc).
A tak na marginesie, powiem Ci szczerze - ze ja zawsze podziwialem u Skandynawow ich punktualnosc, zorganizowanie i pracowitosc. Jakby nie patrzec ludzie polnocy stanowia czesto wzorzec, ktory kojarzy sie nierozerwalnie z rozwojem cywilizacyjnym i ekonomicznym.

Czy widzialas zorze polarna:)?

Ech, kolejny mit z ta punktualnoscia i pacowitoscia:)) na zywo to nie zawsze tak wyglada, ale faktem jest, ze malo kto sie obija w pracy czy w ogole nie pracuje. Natomiast bardzo sobie cenia punktualnosc w zakonczeniu pracy i cos takiego jak nadgodziny to niezwykle rzadkie zjawisko:) Sa o wiele bardziej wyluzowani w pracy niz dzieje sie to w Polsce. Duzy wplyw ma na to rola zwiazkow zawodowych faktycznie broniacych praw pracownika.

Zorze widzialam wielokrotnie, bo przez 7 lat mieszkalam niecale 200km od kola podbiegunowego:) Teraz, tu na "poludniu" zorzy nie widuje. A jest na co popatrzec, super! Ostatnio widzielismy w lutym tego roku podczas ferii w Laponii. Widziales taki film: So weit die Füße tragen - o jenc niemieckim uciekajacym z lagru na Syberii? Tam jest scena z zorza, taka widzialam na zywo. Tylko tak szybko nie latala po niebie, no ale wiadomo, u Rosjan wsio bystriej letajet:)

336

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

bardzo ciekawy watek. Sama z siebei zaczelam sie zastanawiac, czy wg spoleczenstwa moje zycie mozna uznac za byle jakie .. coz, meza mam, dzieci mam, mieszkanie may.. na chleb nam nie brakuje. w wolnym czasien a to szyje, a to cos upchce. raz na jakis czas wyjedziemy w nowe miejsce pozwiedzac albo do rodziny. i dobrze nam czy to jest byle jakie zycie?

337

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
krystyna654 napisał/a:

bardzo ciekawy watek. Sama z siebei zaczelam sie zastanawiac, czy wg spoleczenstwa moje zycie mozna uznac za byle jakie .. coz, meza mam, dzieci mam, mieszkanie may.. na chleb nam nie brakuje. w wolnym czasien a to szyje, a to cos upchce. raz na jakis czas wyjedziemy w nowe miejsce pozwiedzac albo do rodziny. i dobrze nam czy to jest byle jakie zycie?


I dobrze nam - czy to jest byle jakie zycie? - te dwa czlony Twojego zdania zaprzeczaja soebie nawzajem wiec odpowiedz sama znasz. Jak moze byc to byle jakie zycie, jesli komus jest z tym zyciem dobrze? To zadowolenie z wlasnego zycia w zupelnosci wystarczy, zeby smialo napisac - NIE jest byle jakie. Tak zyja miliardy ludzi na calym swiecie i nie jest to zaden ewenement. Nie trzeba od razu budowac sputnikow, nurkowac w Pacyfiku, szwargotac w 10 jezykach czy udzielac sie w partiach i zrzeszeniach miedzynarodowych, zeby czuc sie wyjatkowa jednostka i szczesliwym czlowiekiem. A jesli ktos jest szczesliwy to jego zycie jest wartosciowe - dla niego. I to sie liczy, nie ocena innych.

338

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

Ech, kolejny mit z ta punktualnoscia i pacowitoscia:)) na zywo to nie zawsze tak wyglada, ale faktem jest, ze malo kto sie obija w pracy czy w ogole nie pracuje. Natomiast bardzo sobie cenia punktualnosc w zakonczeniu pracy i cos takiego jak nadgodziny to niezwykle rzadkie zjawisko:) Sa o wiele bardziej wyluzowani w pracy niz dzieje sie to w Polsce. Duzy wplyw ma na to rola zwiazkow zawodowych faktycznie broniacych praw pracownika.

Zorze widzialam wielokrotnie, bo przez 7 lat mieszkalam niecale 200km od kola podbiegunowego:) Teraz, tu na "poludniu" zorzy nie widuje. A jest na co popatrzec, super! Ostatnio widzielismy w lutym tego roku podczas ferii w Laponii. Widziales taki film: So weit die Füße tragen - o jenc niemieckim uciekajacym z lagru na Syberii? Tam jest scena z zorza, taka widzialam na zywo. Tylko tak szybko nie latala po niebie, no ale wiadomo, u Rosjan wsio bystriej letajet:)

To w takim razie, mam bardzo stereotypowa wizje Skandynawii - w moim wyobrazeniu ludzie z polnocy bardzo duzo pracuja, sa pedantyczni, zdyscyplinowani i skrupulatni. Maja jasne wlosy i blada jak smierc skore, w relacjach z innymi sa zachowawczy i zdystansowani. Poludniowcy w porownaniu do Skandynawow to nieokrzesane glosne dzikusy i lenie tongue. (troche banalnie, ale wlasnie taka mialem wizje Europejczykow zyjacych na polnocy).

A tego filmu, o ktorym pisalas niestety nie ogladalem. Ale widzialem zorze polarna na LiveLeak'u, podobno jej orginalna nazwa 'aurora borealis', oznacza spotkanie bogini Aurory z Borealisem bogiem wiatru.

339

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Fahkir napisał/a:

To w takim razie, mam bardzo stereotypowa wizje Skandynawii - w moim wyobrazeniu ludzie z polnocy bardzo duzo pracuja, sa pedantyczni, zdyscyplinowani i skrupulatni. Maja jasne wlosy i blada jak smierc skore, w relacjach z innymi sa zachowawczy i zdystansowani. Poludniowcy w porownaniu do Skandynawow to nieokrzesane glosne dzikusy i lenie tongue. (troche banalnie, ale wlasnie taka mialem wizje Europejczykow zyjacych na polnocy).

taaak, bardzo duzo pracuja, w sensie sa w pracy, bo z ta wydajnoscia to roznie bywa;) Ale odebrac takiemu Finowi mozliwosc wyjscia z domu do pracy to tak jakby mu noge odrabac. Punktualni zazwyczaj sa, ale nie przesadzajmy, zdarzalo mi sie niejednokrotnie, ze pierswsza stawialam sie na jakies spotkanie o umowionej godzinie, reszta nadciagala o pare minut pozniej. Wlosy jasne to u dzieci, dorosli maja rozne, choc kruczoczarnych u Skandynawa czystej krwi raczej nie uswiadczysz. A skore maja owszem blada, ale ja bym ja porownala bardziej do nieopalonego Polaka niz smierci:)) Najtrafniej opisales ich relacje miedzyludzkie. Z drugiej strony mowi sie (ale nie wiem czy to znowu nie mit), ze jesli zaprzyjaznisz sie z Finem raz, to on juz bedzie Twoim przyjacielem na zawsze. I sa zdecydowanie bardziej malomowni i cisi niz Wlosi czy Hiszpanie. Na szczescie, bo bym musiala dom gdzies w lesie pobudowac:))

Wiesz, to lenistwo poludniowcow tez jest przesadzone, kiedys spedzilam cale dlugie wakacje z tata na poludniu Turcji i zauwazylam jak ciezko tam ludzie pracuja, tyle, ze w innych porach dnia niz my w Europie Centralnej i Polnocnej jestesmy przyzwyczajeni. Obserwowalam np. budowe domu tuz obok naszego bungalowu, zaczela sie mniej wiecej wtedy kiedy tam przyjechalam. Kiedy ja sie na drugi bok jeszcze w lozku przewracxalam, tam juz robota wrzala, na szczescie niezbyt glosna. Okolo 10-tej rano plac budowy powoli pustoszal i tak do 16-tej nic sie tam praktycznie nie dzialo. Pozniejszym popoludniem znow pojawiala sie ekipa i do bardzo poznego wieczora, w zasadzie nocy konczyli to co zostawili. Przed moim wyjazdem dom stal i byl wyposazany juz od wewnatrz, w sensie dekorowany.
W Dalmacji robotnicy w stoczni niedaleko naszego pensjonatu i takze stawiajacy domy przy tej samej ulicy harowali nawet w upaly 30+ stopniowe, robiac sobie przerwe w najgoretszym momencie dnia, tak od 14-tej do 17-tej.
Leniuchami ani brudasami czy dzikusami bym ich nie nazwala. Zreszta polnocni Skandynawowie tez moga byc do dzikusow porownani:)) Zarosnieci, brodaci, latajacy za zwierzem po lasach i bagnach:))

Jesli interesuja Cie czasy barbarzynstwa skandynawskiego;), to polecam spis basni pt. Kalevala - troche poznasz stamtad ich "spokojny" charakter:)

Fahkir napisał/a:

A tego filmu, o ktorym pisalas niestety nie ogladalem. Ale widzialem zorze polarna na LiveLeak'u, podobno jej orginalna nazwa 'aurora borealis', oznacza spotkanie bogini Aurory z Borealisem bogiem wiatru.

Film szczerze polecam, obejrzalam juz kilka razy i jeszcze nie raz do niego wroce, bo mam na DVD. W wersji angielskiej to jest As far as my feet will carry me.

O tym spotkaniu Aurory i Borealisa nie wiedzialam, musze poczytac. Po naszemu zorza polarna to revontuli.

340 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-09-02 13:59:24)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

taaak, bardzo duzo pracuja, w sensie sa w pracy, bo z ta wydajnoscia to roznie bywa;) Ale odebrac takiemu Finowi mozliwosc wyjscia z domu do pracy to tak jakby mu noge odrabac. Punktualni zazwyczaj sa, ale nie przesadzajmy, zdarzalo mi sie niejednokrotnie, ze pierswsza stawialam sie na jakies spotkanie o umowionej godzinie, reszta nadciagala o pare minut pozniej. Wlosy jasne to u dzieci, dorosli maja rozne, choc kruczoczarnych u Skandynawa czystej krwi raczej nie uswiadczysz. A skore maja owszem blada, ale ja bym ja porownala bardziej do nieopalonego Polaka niz smierci:)) Najtrafniej opisales ich relacje miedzyludzkie. Z drugiej strony mowi sie (ale nie wiem czy to znowu nie mit), ze jesli zaprzyjaznisz sie z Finem raz, to on juz bedzie Twoim przyjacielem na zawsze. I sa zdecydowanie bardziej malomowni i cisi niz Wlosi czy Hiszpanie. Na szczescie, bo bym musiala dom gdzies w lesie pobudowac:))

Wiesz, to lenistwo poludniowcow tez jest przesadzone, kiedys spedzilam cale dlugie wakacje z tata na poludniu Turcji i zauwazylam jak ciezko tam ludzie pracuja, tyle, ze w innych porach dnia niz my w Europie Centralnej i Polnocnej jestesmy przyzwyczajeni. Obserwowalam np. budowe domu tuz obok naszego bungalowu, zaczela sie mniej wiecej wtedy kiedy tam przyjechalam. Kiedy ja sie na drugi bok jeszcze w lozku przewracxalam, tam juz robota wrzala, na szczescie niezbyt glosna. Okolo 10-tej rano plac budowy powoli pustoszal i tak do 16-tej nic sie tam praktycznie nie dzialo. Pozniejszym popoludniem znow pojawiala sie ekipa i do bardzo poznego wieczora, w zasadzie nocy konczyli to co zostawili. Przed moim wyjazdem dom stal i byl wyposazany juz od wewnatrz, w sensie dekorowany.
W Dalmacji robotnicy w stoczni niedaleko naszego pensjonatu i takze stawiajacy domy przy tej samej ulicy harowali nawet w upaly 30+ stopniowe, robiac sobie przerwe w najgoretszym momencie dnia, tak od 14-tej do 17-tej.
Leniuchami ani brudasami czy dzikusami bym ich nie nazwala. Zreszta polnocni Skandynawowie tez moga byc do dzikusow porownani:)) Zarosnieci, brodaci, latajacy za zwierzem po lasach i bagnach:))

Jesli interesuja Cie czasy barbarzynstwa skandynawskiego;), to polecam spis basni pt. Kalevala - troche poznasz stamtad ich "spokojny" charakter:)

Fahkir napisał/a:

A tego filmu, o ktorym pisalas niestety nie ogladalem. Ale widzialem zorze polarna na LiveLeak'u, podobno jej orginalna nazwa 'aurora borealis', oznacza spotkanie bogini Aurory z Borealisem bogiem wiatru.

Film szczerze polecam, obejrzalam juz kilka razy i jeszcze nie raz do niego wroce, bo mam na DVD. W wersji angielskiej to jest As far as my feet will carry me.

O tym spotkaniu Aurory i Borealisa nie wiedzialam, musze poczytac. Po naszemu zorza polarna to revontuli.

Wiesz, nie sugeruj sie tym, ze pisze iz poludniowcy sa leniwi i dzicy - pisze o tym, z przymruzeniem oka a nie na powaznie. Chociaz tak calkiem serio, Turcy sa bardziej pracowici od Arabow tych z Zatoki Peskiej. Sa tez nizsi i bardziej drobni fizycznie. Jeszcze inni sa Persowie, ktorzy sa dobrze wyksztalceni i ambitni, nawet znajduja sie w czolowce najleszej kadry inzynierow oraz fizykow. Generalnie spoleczenstwo Bliskiego Wschodu i Maghrebu nie jest jakims monolitem, a bardziej bogata mozaika zbudowana przez rozne poludniowe ludy i kultury.

Co do filmu, to zobacze skoro tak bardzo go polecasz smile. Ja ogladalem "The Way Back" o podbnej tematyce - film jest o Polaku, ktory ucieka z sowieckiego gulagu (oparty na autentycznej historii Slawomira Rawicza).

341

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:

I dobrze nam - czy to jest byle jakie zycie? - te dwa czlony Twojego zdania zaprzeczaja soebie nawzajem wiec odpowiedz sama znasz. Jak moze byc to byle jakie zycie, jesli komus jest z tym zyciem dobrze? To zadowolenie z wlasnego zycia w zupelnosci wystarczy, zeby smialo napisac - NIE jest byle jakie.

Nie zgadzam się z tym. Tzn. nie mówię tu o poście, do którego się odnosiłaś, tylko do samej zasady - jak się podoba, to nie byle jakie. Nieprawda. Mam znajomego, którego całe życie zamyka się w "znaleźć byle jaką pracę, pograć na kompie i czasem wyskoczyć na dupeczki" - mniej więcej. Liceum nie skończył, pracuje to na magazynie, to na produkcji, to... wcale. Mieszka z mamą. Ma dziecko, które mieszka z matką na drugim końcu Polski. Czasami się z nim zobaczy. Naprawdę jego każdy dzień wygląda tak samo - do roboty, której nie lubi, ale kasa się przyda, do domu, siąść z browarami przed komputerem i grać do późnej nocy. I tak DZIEŃ W DZIEŃ. I on jest zadowolony ogólnie rzecz biorąc. A na pewno nie zgodzę się z tym, że praca na magazynie + gry komputerowe + piwo + sen = nie byle jakie życie.

342

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:
Mussuka napisał/a:

I dobrze nam - czy to jest byle jakie zycie? - te dwa czlony Twojego zdania zaprzeczaja soebie nawzajem wiec odpowiedz sama znasz. Jak moze byc to byle jakie zycie, jesli komus jest z tym zyciem dobrze? To zadowolenie z wlasnego zycia w zupelnosci wystarczy, zeby smialo napisac - NIE jest byle jakie.

Nie zgadzam się z tym. Tzn. nie mówię tu o poście, do którego się odnosiłaś, tylko do samej zasady - jak się podoba, to nie byle jakie. Nieprawda. Mam znajomego, którego całe życie zamyka się w "znaleźć byle jaką pracę, pograć na kompie i czasem wyskoczyć na dupeczki" - mniej więcej. Liceum nie skończył, pracuje to na magazynie, to na produkcji, to... wcale. Mieszka z mamą. Ma dziecko, które mieszka z matką na drugim końcu Polski. Czasami się z nim zobaczy. Naprawdę jego każdy dzień wygląda tak samo - do roboty, której nie lubi, ale kasa się przyda, do domu, siąść z browarami przed komputerem i grać do późnej nocy. I tak DZIEŃ W DZIEŃ. I on jest zadowolony ogólnie rzecz biorąc. A na pewno nie zgodzę się z tym, że praca na magazynie + gry komputerowe + piwo + sen = nie byle jakie życie.

A ja nie zgodzę się z Tobą Eileen. Bliżej mi do podejścia Mussuki.
Życie Twojego znajomego jest byle jakie, ale dla Ciebie (dla mnie zresztą też), pewno jeszcze dla innych. Ale jeżeli on jest rzeczywiście z niego zadowolony, to tylko to dla jego życia ma znaczenie.
Każdy pewno ma znajomych, których życie uważa za byle jakie. Ale to jest tylko Twój, mój czy innych punkt widzenia.
Mam znajomych, którzy pracują od - do. Po zakończeniu pracy (czasem nudnej) po prostu zamykają drzwi i nic ich więcej nie interesuje. Nie potrafiłabym takiej pracy wykonywać. Mam znajomych, którzy spędzają wolny czas przed komputerem czy telewizorem. Takich, którzy mogą wypoczywać tylko w zorganizowanej formie. Takich, których nie kręcą podróże i nigdy nigdzie nie wyjeżdżają. Takich, którzy nigdy nie spali pod namiotem lub pod gołym niebem. Nie doświadczyli uczucia, które ogarnia mnie w górach lub na morzu. Etc, etc. Nie ośmieliłabym się nazwać ich życia byle jakim, choć gdyby moje takie było, to tak bym je określiła. Mój punkt widzenia nijak się ma do oceny ich życia i ich zadowolenia z niego.
Nie uzurpujmy sobie prawa do autorytatywnej oceny życia innych.

343

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:
Mussuka napisał/a:

I dobrze nam - czy to jest byle jakie zycie? - te dwa czlony Twojego zdania zaprzeczaja soebie nawzajem wiec odpowiedz sama znasz. Jak moze byc to byle jakie zycie, jesli komus jest z tym zyciem dobrze? To zadowolenie z wlasnego zycia w zupelnosci wystarczy, zeby smialo napisac - NIE jest byle jakie.

Nie zgadzam się z tym. Tzn. nie mówię tu o poście, do którego się odnosiłaś, tylko do samej zasady - jak się podoba, to nie byle jakie. Nieprawda. Mam znajomego, którego całe życie zamyka się w "znaleźć byle jaką pracę, pograć na kompie i czasem wyskoczyć na dupeczki" - mniej więcej. Liceum nie skończył, pracuje to na magazynie, to na produkcji, to... wcale. Mieszka z mamą. Ma dziecko, które mieszka z matką na drugim końcu Polski. Czasami się z nim zobaczy. Naprawdę jego każdy dzień wygląda tak samo - do roboty, której nie lubi, ale kasa się przyda, do domu, siąść z browarami przed komputerem i grać do późnej nocy. I tak DZIEŃ W DZIEŃ. I on jest zadowolony ogólnie rzecz biorąc. A na pewno nie zgodzę się z tym, że praca na magazynie + gry komputerowe + piwo + sen = nie byle jakie życie.

No, ja mam kuzyna który ma lat ponad 40 i jest na utrzymaniu mamusi.... i jest ze swojego życia zadowolony.
A jak go ktoś zapytał, co będzie robił jak matka odejdzie, to powiedział, że najwyżej będzie zbierał puszki. Autentycznie.
I nie jest upośledzony intelektualnie.

344

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
luc napisał/a:

A ja nie zgodzę się z Tobą Eileen. Bliżej mi do podejścia Mussuki.
Życie Twojego znajomego jest byle jakie, ale dla Ciebie (dla mnie zresztą też), pewno jeszcze dla innych. Ale jeżeli on jest rzeczywiście z niego zadowolony, to tylko to dla jego życia ma znaczenie.
Każdy pewno ma znajomych, których życie uważa za byle jakie. Ale to jest tylko Twój, mój czy innych punkt widzenia.
Mam znajomych, którzy pracują od - do. Po zakończeniu pracy (czasem nudnej) po prostu zamykają drzwi i nic ich więcej nie interesuje. Nie potrafiłabym takiej pracy wykonywać. Mam znajomych, którzy spędzają wolny czas przed komputerem czy telewizorem. Takich, którzy mogą wypoczywać tylko w zorganizowanej formie. Takich, których nie kręcą podróże i nigdy nigdzie nie wyjeżdżają. Takich, którzy nigdy nie spali pod namiotem lub pod gołym niebem. Nie doświadczyli uczucia, które ogarnia mnie w górach lub na morzu. Etc, etc. Nie ośmieliłabym się nazwać ich życia byle jakim, choć gdyby moje takie było, to tak bym je określiła. Mój punkt widzenia nijak się ma do oceny ich życia i ich zadowolenia z niego.
Nie uzurpujmy sobie prawa do autorytatywnej oceny życia innych.

No tak, ale to już kwestia tego, czy "byle jakie życie" rozważamy jako konkret (o tyle, o ile - każdemu coś na to przychodzi do głowy, to są różne rzeczy, ale mniej więcej no... w tym samym sensie *miszcz tómaczenia*), czy jako hmm... kompletną abstrakcję albo coś absolutnie relatywistycznego.

Bo jeśli opcja nr 2, to odpowiedzi nie będą miały za wiele wspólnego z życiem. Więcej z podejściem jednostki, charakterem - bo konkretne cechy będą determinowały odpowiedź, a nie to życie, o które przecież chodzi. Optymista powie, że ma fajne życie, no bo przecież nie jest tak źle. Pesymista - że beznadziejne, bo coś tam. I wiele innych cech będzie miało wpływ na to.

Namieszałam chyba. Generalnie chodzi mi o coś takiego - dobro dla każdego człowieka też może znaczyć coś innego. Jeden będzie czuł się dobry, bo pomaga innym, drugi - bo nie robi nikomu krzywdy, a trzeci - bo bije tylko żonę, a dzieci nie. Nie chodzi mi o tworzenie ścisłej definicji byle jakiego życia albo wyznaczanie sztywnych granic. Ale uważam, że jednak jakieś są - może szerokie, płynne, rozmyte... ale są.

I to nie ma nic wspólnego z tym, jakie życie jest dla mnie odpowiednie, a jakie nie. Nie powiedziałabym, że misjonarz w Afryce ma byle jakie życie, mimo że prędzej sama zamknęłabym się w domu z grami komputerowymi, niż poleciała do Afryki na misje. ;p

345

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Dla mnie byle jakie życie jest wtedy, kiedy ktoś robi z tym życiem tylko minimum, to co musi.
Nie ma żadnego hobby, żadnych zainteresowań, żadnych "zajęć ponadprogramowych" (i nie mówię o zajęciach jakkolwiek zorganizowanych, może to być obojętnie co - bieganie, śpiewanie, granie na gitarze, fotografia, moda, rysunek, ambitniejsze kino, muzyka poważna, COKOLWIEK).
Ja nie uważam, że ludzie powinni interesować się tym, co ja uważam za słuszne. Ale jak się ktoś nie interesuje NICZYM, to moim zdaniem ma ze sobą... poważny problem.

346

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Nom, kammiś, uważam podobnie. Nie życie, tylko egzystencja. ;p

347

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Nom, kammiś, uważam podobnie. Nie życie, tylko egzystencja. ;p

Wegetacja wręcz tongue

348 Ostatnio edytowany przez luc (2015-09-02 19:41:44)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Nom, kammiś, uważam podobnie. Nie życie, tylko egzystencja. ;p

Chyba znów popełniasz ten sam błąd. Dla jednych takie życie będzie wegetacją, dla innych normalnym życiem.
Poza tym, dawno już zauważyłam, że nie ma ludzi (w każdym razie ja nie znam), którzy kompletnie niczym się nie interesują. Tyle, że te zainteresowania nie są tak postrzegane przez inną grupę. Każdy z nas ma tendencje do postrzegania innych przez pryzmat własnych poglądów np. na życie.
Dla mnie niezrozumiałym jest np. zainteresowanie sportem poprzez oglądanie go w telewizji, a nie jego uprawianie (w jakiejkolwiek formie). Nie można jednak powiedzieć, że ten ktoś niczym się nie interesuje, tylko, że te zainteresowania do nas nie przemawiają. Dlatego uznajemy, że niczym się nie interesuje. A przecież to nieprawda.
Jeżeli ktoś uwielbia słuchać disco polo (której nie znoszę), to chętnie ocenimy to jako brak zainteresowań.
Jeśli panienka jest zainteresowana tylko modą, ciuchami, kosmetykami, to znów podobne nasuwa skojarzenia. Itd., itd.
Ergo - każdy się czymś interesuje wink
Inną rzeczą jest czy z takim kimś mielibyśmy jakąkolwiek nić porozumienia.

349 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-02 19:59:47)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
luc napisał/a:
Eileen napisał/a:

Nom, kammiś, uważam podobnie. Nie życie, tylko egzystencja. ;p

Chyba znów popełniasz ten sam błąd. Dla jednych takie życie będzie wegetacją, dla innych normalnym życiem.
Poza tym, dawno już zauważyłam, że nie ma ludzi (w każdym razie ja nie znam), którzy kompletnie niczym się nie interesują. Tyle, że te zainteresowania nie są tak postrzegane przez inną grupę. Każdy z nas ma tendencje do postrzegania innych przez pryzmat własnych poglądów np. na życie.
Dla mnie niezrozumiałym jest np. zainteresowanie sportem poprzez oglądanie go w telewizji, a nie jego uprawianie (w jakiejkolwiek formie). Nie można jednak powiedzieć, że ten ktoś niczym się nie interesuje, tylko, że te zainteresowania do nas nie przemawiają. Dlatego uznajemy, że niczym się nie interesuje. A przecież to nieprawda.
Jeżeli ktoś uwielbia słuchać disco polo (której nie znoszę), to chętnie ocenimy to jako brak zainteresowań.
Jeśli panienka jest zainteresowana tylko modą, ciuchami, kosmetykami, to znów podobne nasuwa skojarzenia. Itd., itd.
Ergo - każdy się czymś interesuje wink
Inną rzeczą jest czy z takim kimś mielibyśmy jakąkolwiek nić porozumienia.


To nie jest kwestia nici porozumienia.
Mogę nie mieć żadnej nici porozumienia - i w sumie nie mam - z facetem, który pasjonuje się starymi samochodami i nawet angażował się w organizowanie zlotu pojazdów zabytkowych (autentyczny człowiek). Nie interesuję się motoryzacją, aczkolwiek nie przeszkadza mi to w stwierdzeniu, że facet ma dość ciekawe zainteresowania, robi COŚ ze swoim życiem, do czegoś zmierza i na pewno nie wegetuje.
Zainteresowanie modą a zainteresowanie modą - zawsze może oznaczać coś innego. Modą interesowała się Coco Chanel i interesuje się Ewa Minge. Nie nazwałabym plastikowej barbie miłośniczką mody, bo ona nic na ten temat nie wie... To tak jakbym ja powiedziała, że interesuję się prawem konstytucyjnym, a nie potrafiła powiedzieć, jakie mamy w Polsce systemy wyborcze...  Zainteresowania są wtedy, kiedy choć troszeczkę znamy się na danej dziedzinie.
A Ty podałaś przykład zabijania czasu.

350

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:

Nie nazwałabym plastikowej barbie miłośniczką mody, bo ona nic na ten temat nie wie...

Tego to nie wiesz.
Z góry uznajesz plastikową barbie za osobę bez żadnych zainteresowań tylko dlatego, że to nie jest "Twoja bajka". Błąd.

kammiś napisał/a:

Zainteresowania są wtedy, kiedy choć troszeczkę znamy się na danej dziedzinie.

Tyle, że nie wiesz na ile ktoś zna się na danej dziedzinie jeżeli z góry uznajesz ją (tę dziedzinę) za ...hm...mało wartościową.

kammiś napisał/a:

A Ty podałaś przykład zabijania czasu.

To tylko Twoja ocena. Dla kogoś innego, to są właśnie zainteresowania.

351

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Luc, nie do końca tak. Już kiedyś próbowałam to tłumaczyć w jakimś wątku o zainteresowaniach. Jeżeli facet powie, że jego PASJĄ jest piłka nożna, a objawia się to tym, że jak w TV natrafi na mecz, to nie przełącza kanału, to ja tego pasją nie nazwę. Najwyżej zainteresowaniem i to raczej niewielkim. Tak samo, jakby powiedział, że tylko interesuje się tą piłką, a oznaczałoby to wybiórcze oglądanie Mundialu raz na 4 lata, to to nie jest zainteresowanie piłką, a zainteresowanie wynikiem Mundialu.

Tak samo z tą modą. To że dla mnie moda jest nudna, nie ma nic do rzeczy. I Barbie oczywiście modą może się interesować, tak samo jak każdy inny. Tyle że jeśli jej zainteresowanie modą = idę do sklepu i kupuję sobie ciuchy, które mi się podobają, to to z modą nie ma nic wspólnego. Ona jest zainteresowana zakupami albo tym, żeby dobrze wyglądać. Bo inaczej każda osoba, która gdzieś usłyszała piosenkę, mogłaby twierdzić, że interesuje się muzyką.

Ja nie biorę pod uwagę tutaj podziału na zainteresowania ciekawe/nudne, wartościowe/beznadziejne itp., bo to faktycznie może być moje widzimisię. Mówię o samym stopniu zaangażowania, bo ludzie często mylą pojęcia pasji/zainteresowania/robienia czegoś. A z tym to już nie jest tak, że każdy sobie może stwierdzić wg własnego uznania. Nie każda osoba, która sobie parzy kawę rano, może powiedzieć, że interesuje się baristyką.

352

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:
luc napisał/a:
Eileen napisał/a:

Nom, kammiś, uważam podobnie. Nie życie, tylko egzystencja. ;p

Chyba znów popełniasz ten sam błąd. Dla jednych takie życie będzie wegetacją, dla innych normalnym życiem.
Poza tym, dawno już zauważyłam, że nie ma ludzi (w każdym razie ja nie znam), którzy kompletnie niczym się nie interesują. Tyle, że te zainteresowania nie są tak postrzegane przez inną grupę. Każdy z nas ma tendencje do postrzegania innych przez pryzmat własnych poglądów np. na życie.
Dla mnie niezrozumiałym jest np. zainteresowanie sportem poprzez oglądanie go w telewizji, a nie jego uprawianie (w jakiejkolwiek formie). Nie można jednak powiedzieć, że ten ktoś niczym się nie interesuje, tylko, że te zainteresowania do nas nie przemawiają. Dlatego uznajemy, że niczym się nie interesuje. A przecież to nieprawda.
Jeżeli ktoś uwielbia słuchać disco polo (której nie znoszę), to chętnie ocenimy to jako brak zainteresowań.
Jeśli panienka jest zainteresowana tylko modą, ciuchami, kosmetykami, to znów podobne nasuwa skojarzenia. Itd., itd.
Ergo - każdy się czymś interesuje wink
Inną rzeczą jest czy z takim kimś mielibyśmy jakąkolwiek nić porozumienia.


To nie jest kwestia nici porozumienia.
Mogę nie mieć żadnej nici porozumienia - i w sumie nie mam - z facetem, który pasjonuje się starymi samochodami i nawet angażował się w organizowanie zlotu pojazdów zabytkowych (autentyczny człowiek). Nie interesuję się motoryzacją, aczkolwiek nie przeszkadza mi to w stwierdzeniu, że facet ma dość ciekawe zainteresowania, robi COŚ ze swoim życiem, do czegoś zmierza i na pewno nie wegetuje.
Zainteresowanie modą a zainteresowanie modą - zawsze może oznaczać coś innego. Modą interesowała się Coco Chanel i interesuje się Ewa Minge. Nie nazwałabym plastikowej barbie miłośniczką mody, bo ona nic na ten temat nie wie... To tak jakbym ja powiedziała, że interesuję się prawem konstytucyjnym, a nie potrafiła powiedzieć, jakie mamy w Polsce systemy wyborcze...  Zainteresowania są wtedy, kiedy choć troszeczkę znamy się na danej dziedzinie.
A Ty podałaś przykład zabijania czasu.


No tylko, że niektórym wystarczy, że interesują się czymś tak ogólnie, nie potrzebują tak bardzo mocno tego umieć. Ja np mam parę hobby, ale właśnie na razie nie mam czegoś czemu oddawałabym się bez reszty i nie mam w żadnej z tych dziedzin dużej wiedzy. No i taki przykład, lubię oglądać horrory, bo naprawdę lubię, ale za to nie opowiem Ci jaka była dokładna historia gatunku, choć jakieś tam nazwiska paru reżyserów znam. Nie oznacza to jednak, że mnie to nie interesuje, ale każdego może interesować w takim stopniu w jakim chce, mnie w dużej mierze póki co wystarcza oglądanie, ktoś inny może robić tu coś innego, niemniej nie ma tu jak dla mnie podziału na lepsze czy gorsze.

353

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Nie kazde hobby musi byc uprawiane "czynnie". Przeszlo trzydziesci lat mialam psy wyscigowe, co wymagalo duzo pracy. Byly zagraniczne wyjazdy i sukcesy. Teraz ja mam suke, a siostra psa i suke adoptowane z Anglii, wycofane z wyscigow. Wiec pozostaja spacery, poza tym psy raczej nieklopotliwe. I jest to nie mniejsza przyjemnosc. Pies po prostu jest. Mozna spacerowac w pieknej okolicy, przy okazji wyprowadzania psa. Ma sie piekne zwierze kolo siebie w domu.
Mysle ze takie przejscie do "kontemplacji" jest stopien wyzej od "aktywnosci".

354

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
luc napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie nazwałabym plastikowej barbie miłośniczką mody, bo ona nic na ten temat nie wie...

Tego to nie wiesz.
Z góry uznajesz plastikową barbie za osobę bez żadnych zainteresowań tylko dlatego, że to nie jest "Twoja bajka". Błąd.

kammiś napisał/a:

Zainteresowania są wtedy, kiedy choć troszeczkę znamy się na danej dziedzinie.

Tyle, że nie wiesz na ile ktoś zna się na danej dziedzinie jeżeli z góry uznajesz ją (tę dziedzinę) za ...hm...mało wartościową.

kammiś napisał/a:

A Ty podałaś przykład zabijania czasu.

To tylko Twoja ocena. Dla kogoś innego, to są właśnie zainteresowania.


Dokladnie tak Luc.

Doceniam, ze ktos ma jakies 'ambitne zainteresowania' ale jak to ma isc w parze ze snobizmem to tysiac razy wole kogos kogo hobby to ogladanie 'dlaczego ja?'.

355 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-09-02 21:34:17)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
truskaweczka19 napisał/a:

[
No tylko, że niektórym wystarczy, że interesują się czymś tak ogólnie, nie potrzebują tak bardzo mocno tego umieć. Ja np mam parę hobby, ale właśnie na razie nie mam czegoś czemu oddawałabym się bez reszty i nie mam w żadnej z tych dziedzin dużej wiedzy. No i taki przykład, lubię oglądać horrory, bo naprawdę lubię, ale za to nie opowiem Ci jaka była dokładna historia gatunku, choć jakieś tam nazwiska paru reżyserów znam. Nie oznacza to jednak, że mnie to nie interesuje, ale każdego może interesować w takim stopniu w jakim chce, mnie w dużej mierze póki co wystarcza oglądanie, ktoś inny może robić tu coś innego, niemniej nie ma tu jak dla mnie podziału na lepsze czy gorsze.

Ja widzę różnicę między "moje zainteresowanie to..." a "coś tam mnie interesuje". Może nie umiem tego wyjaśnić, ale np. z tymi horrorami mam podobnie - uwielbiam oglądać horrory, znam typy horrorów, kojarzę co znaczniejszych dla horrorów reżyserów i tyle. Cała moja - nikła - wiedza wyszła "przy okazji". Nie nazwałabym horrorów zainteresowaniem. Po prostu... lubię je, ciekawią mnie, ale to nie zainteresowaniem. Albo inny, chyba lepszy przykład. Ciekawią mnie kraje Ameryki Południowej. Chciałabym kiedyś niektóre zwiedzić, zobaczyć kilka konkretnych miast. Te kraje mnie INTERESUJĄ. Ale nie zaliczę ich do moich ZAINTERESOWAŃ. Wiem, że w języku polskim jest to pozbawione sensu, bo zainteresowanie = coś, co kogoś interesuje, dlatego mam nadzieję, że przykład w miarę wyjaśnił, o co mi chodzi. Albo wystarczy zamienić zainteresowanie na hobby. ;p

NinaLafairy napisał/a:

Dokladnie tak Luc.

Doceniam, ze ktos ma jakies 'ambitne zainteresowania' ale jak to ma isc w parze ze snobizmem to tysiac razy wole kogos kogo hobby to ogladanie 'dlaczego ja?'.

Ale to chyba nie chodzi o ambitność zainteresowań, a o stopień zaangażowania.

356

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Ale to chyba nie chodzi o ambitność zainteresowań, a o stopień zaangażowania.

No, to ja już cała głupia jestem Eileen... wink Przecież  osobę która całymi dniami ogląda te nieszczęsne seriale, to raczej należałoby zaliczyć do tych zaangażowanych... W końcu jakaś systematyczność w tym wypadku występuje, czasami nawet wieloletnia. Znam osobę, która swój rytm dnia układa według ulubionego serialu. Mnie się wydaje, że to jest jednak znaczne zaangażowanie... wink

357

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ja już też przestałam rozumieć o co Wam właściwie chodzi. big_smile

358

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

No ok, w sumie kwestia jak to nazwiemy nie jest dla mnie taka ważna, no ok, po prostu hobby smile Dla mnie to nie zmienia faktu, że i tak po prostu każdy interesuje się czymś w jakim natężeniu chce, lubi, nie jest to dla mnie ani lepsze ani gorsze.

No i tak oglądanie meczy to dla mnie też hobby, ale i tak nie raz mi imponuje ile faceci czasem wiedzą o piłce nożnej. No i nie przeszkadza mi, że np tylko wtedy ją oglądają. No i tak miło posłuchać, mimo że ja się specjalnie na tym nie znam. Niemniej czasem myślę, że może być też tak, że sami chcieliby grać, ale mają jakieś obawy, to już chociaż oglądają, bo to też dla nich coś i dla mnie to też ok.

359

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
cslady napisał/a:

Ja już też przestałam rozumieć o co Wam właściwie chodzi. big_smile

Jak to o co? O pokazanie calemu swiatu, a przynajmniej nam tutaj, jakie to obie kolezanki sa PONAD przecietne. A ja nadal nic szczegolnego w zyciu jednej czy drugiej nie zauwazylam. Poza opisami : tu biegam, to czytam, w to gram itp. Jak na moj gust niczym sie nie roznia od tych barbie stopniem zaangazowania w sampopochwalach i oklaskach nad swoim nadzwyczjnym JA:) Z ta roznica, ze barbie skupiaja sie na powloce zewnetrznej a tu mamy pokaz fajerwerkow dot. niby intelektu i rozlicznych "pasji".

Ciekawe, czy np. zycie kobiety, ktora opiekuje sie i wychowuje przykladowo 5-tke dzieci, w tym moze jedno niepelnosprawne, ktora poswieca im czas na zabawe, nauke, posilki, higiene, ubieranie itp. i w zwiazku z tym nie ma czasu spedzac godziny z Mel B czy C, nie moze sobie pozwolic na wyjscie 3 razy w tygodniu na silownie, do czytelni, do teatru czy posiadowe do plnocy przed komputerem - czy jej zycie nazwalibyscie byle jakim? Ja na pewno nie i jej dzieci tez nie.

360

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ja mniej wiecej rozumiem o co chodzi. Po prostu pewne osoby uwazaja ze zycie jest niebylejakie/aktywne/ambitne gdy zrobimy sobie grafik. 16 00-18 00 silownia, 18 00- 20 00 przerabianie lekcji angielskiego. Jezeli ja w tych godzinach pojde z psem na dlugi spacer (ide bardzo szybko, a na silownie i tak sie nie nadaje) i potem spedzam czas w internecie poslugujac sie angielskim to zyje byle jak. No bo przeciez zycie ma byc zaplanowane!
Dla mnie wlasnie zycie pod scisly grafik to zycie byle jakie. To jest nie tylko odczucie. Wiem z doswiadczenia ze jezyk "wchodzi" gdy uzywa sie go nieswiadomie. Przestajemy myslec o gramatyce, ukladac zdanie po polsku i starannie tlumaczyc na jezyk obcy. Tylko odpala w mozgu aparat ktory dziala jak w wypadku jezyka ojczystego.
Trzeba tez zmieniac sobie pole dzialania, nie mozna np, caly czas zajmowac sie jedna tematyka. Jak sie jest "scislowcem" to zajac sie np, poezja. I po godzinie wkuwania swojej dziedziny poczytac poezje. Albo romansidlo, co kto lubi.

361

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Najlepsze jest  że jakby spytać tej  kobiety czy  żyje byle jak to by się zdziwiła.To że ktoś z zewnątrz ocenia jej życie jako byle jakie to nie jest żaden wyznacznik.
Może każdy postęp tego niepełnosprawnego dziecka   jest dla niej wielkim sukcesem.
Ale na to żeby spojrzeć na życie innych ich oczami trzeba trochę wyobraźni.
Jeśli ktoś widzi tylko czubek własnego nosa to trudne.

362

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ale tak naprawdę co za różnica? Gdybym lubiła oglądać sobie telenowele przy piwie, to wisiałoby mi czy ktoś uważa moje życie za byle jakie. Wcześniej też już podkreślałam, że grunt, by dana osoba była w swoim życiu szczęśliwa. Jeśli pasja i praca są ucieczką od czegoś, to życie takiego człowieka też jest byle jakie i zwyczajnie nieprawdziwe, mimo że robi milion rzeczy. A to wcale nie są rzadkie przypadki, także to nie jest takie proste, by osoba stojąca z boku rzucała takie opinie.

363 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-03 09:54:19)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
niki71 napisał/a:

Najlepsze jest  że jakby spytać tej  kobiety czy  żyje byle jak to by się zdziwiła.To że ktoś z zewnątrz ocenia jej życie jako byle jakie to nie jest żaden wyznacznik.
Może każdy postęp tego niepełnosprawnego dziecka   jest dla niej wielkim sukcesem.
Ale na to żeby spojrzeć na życie innych ich oczami trzeba trochę wyobraźni.
Jeśli ktoś widzi tylko czubek własnego nosa to trudne.

Tu nawet nie chodzi o to, że horyzont dla niektórych kończy się na czubku własnego nosa.
Chodzi o to, że każdy ma swój odrębny system wartości. Niektórzy bardziej powierzchowny i oparty na atrybutach zewnętrznych, nierzadko narzuconych przez społeczeństwo i kulturę, co sprawia, że czują się lepsi i bardziej wartościowi. Inni kierują się wewnętrznymi potrzebami, zrozumieniem siebie, wsłuchiwanie się w to, co rzeczywiście sprawia im przyjemność i ich ubogaca.
I na szczęście wszystko może się zmienić w miarę upływu czasu i nabierania doświadczeń życiowych.

364

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Mussuka nie bądź taka surowa smile Wprawdzie dziewczynom momentami wydaje się, że "pozjadały wszystkie rozumy" ale obiektywnie patrząc intelektu im nie brakuje. Młodość chyba to do siebie ma, że człowiek bywa hardy i przekonany o własnej nieomylności. Sama mając 20 lat wiedziałam o życiu i jego "jakości" zdecydowanie "więcej' niż teraz wink

365

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ja widze dziecieca fascynacje madrosciami coach"ow.

366 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-09-03 10:34:48)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Pozwole sie sobie wtrącic: gdyby tak zamienić sie to chwalenie sie spędzeniem godziny na ćwiczeniach z mel b na godzinkę spedzona np w hospicjum jesli ktos ma taka możliwość czy pomoc sasiadce czy rodzinie to ok ja tez moge sie pozachwycac jaki ktos jest super ale to nie o to chodzi w zyciu o przechwalki. Mam wiecej szacunku do tej wspomnianej kobiety z 5 dzieci ogladajacej seriale niz mlodej dziewczyny ktora chwali sie ze jej zycie jest wyjatkowe i bardziej wartosciowe bo chodzi do teatru czy dyskutuje o polityce. Takze wazny jest umiar we wszystkim. Kazdy zyje jak chce.

367

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Volver napisał/a:

Mussuka nie bądź taka surowa smile Wprawdzie dziewczynom momentami wydaje się, że "pozjadały wszystkie rozumy" ale obiektywnie patrząc intelektu im nie brakuje.

Ta, bardzo waskotorowego intelektu. Wystarczy poczytac te pierepalki ze Snakiem i juz widac kto jakim intelektem dysponuje. Co innego prawdziwa inteligencja a co innego wyuczone teorie. W mojej pierwszej pracy w centrali HZ takich wystudiowanych inteligentow nawet zatrudniac nie bardzo chciano, bo jak twierdzil dyrektor tej placowki - ksiazki to przeczytali, ale nie kazdemu magistrowi od tego rozumu przybylo. Tak na marginesie dot. to studentow SGPiS-u:)

368

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ja na szczęście w porę zrezygnowałem ze studiów, które polegały na pochłanianiu książek na pamięć. Była to trudna decyzja, bo szykowałem się kilka lat, zawód dobry i wiedziałem, że nie będę miał specjalnych problemów na tych studiach. Na szczęście mój ojciec dał mi kopa w tyłek i zapytał czemu nie chcę iść na studia, które łączą się z tym co robiłem całe młode lata na zasadzie zabawy. Pomyślałem, przemyślałem i porzuciłem myśli o karierze dobrze zarabiającego konowała. Poszedłem na studia, gdzie nie wiele kazali nam czytać. Jeszcze mniej kazali się uczyć na pamięć smile, bo po to są książki żeby do nich zaglądać kiedy potrzebujemy informacji. Kazali myśleć i mieć frajdę. No to mam frajdę z tego co robię zawodowo i jeszcze mi za to płacą smile Pewnie jako konował zarabiałbym więcej ale, że lekarze są również moimi częstymi klientami, to za każdym takim przypadkiem myślę sobie, że trzeba na kolanach na ojca grób się wybrać...

369

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Volver napisał/a:
Eileen napisał/a:

Ale to chyba nie chodzi o ambitność zainteresowań, a o stopień zaangażowania.

No, to ja już cała głupia jestem Eileen... wink Przecież  osobę która całymi dniami ogląda te nieszczęsne seriale, to raczej należałoby zaliczyć do tych zaangażowanych... W końcu jakaś systematyczność w tym wypadku występuje, czasami nawet wieloletnia. Znam osobę, która swój rytm dnia układa według ulubionego serialu. Mnie się wydaje, że to jest jednak znaczne zaangażowanie... wink

To o zaangażowaniu dotyczyło tego, co można nazwać zainteresowaniem, a co po prostu się lubi od czasu do czasu, a nie o byle jakie życie. Nie określałabym jakości życia przez samo posiadanie zainteresowań bądź ich brak. Jest więcej rzeczy, np. tak, jak ktoś już wcześniej napisał, cel w życiu.

Ten przykład, z facetem, który mieszka z matką i gra całe dnie w gry komputerowe, nie dotyczył tego, że go nic nie interesuje. Był o tym, że można być zadowolonym z życia, a ono dalej może być byle jakie. Bo ta osoba nie ma żadnego celu, zarabia grosze (nie żeby samo to było złe, tylko fakt, że nic się nie zamierza z tym robić - bo gdyby nie mieszkanie u mamy, to nie byłby w stanie się utrzymać, a tak jego pensja idzie na alimenty i konto premium w grze wink).

A pani przed TV z serialami podawana była chyba w ramach skrótu myślowego o byle jakim życiu - przynajmniej przeze mnie. Jako przykład taki, jak tego mojego znajomego. Tyle że zamiast gier są seriale. Które nawet w tym przypadku bardziej uznawałam za zabijanie czasu, a nie prawdziwą pasję.

Mussuka napisał/a:

Ciekawe, czy np. zycie kobiety, ktora opiekuje sie i wychowuje przykladowo 5-tke dzieci, w tym moze jedno niepelnosprawne, ktora poswieca im czas na zabawe, nauke, posilki, higiene, ubieranie itp. i w zwiazku z tym nie ma czasu spedzac godziny z Mel B czy C, nie moze sobie pozwolic na wyjscie 3 razy w tygodniu na silownie, do czytelni, do teatru czy posiadowe do plnocy przed komputerem - czy jej zycie nazwalibyscie byle jakim? Ja na pewno nie i jej dzieci tez nie.

To zależy od kobiety. Chyba że to dziecko faktycznie jest niepełnosprawne. To zupełnie coś poza kategorią dla mnie - bo ona jest do pewnych rzeczy zmuszona. Tak samo, jakby ona sama była niepełnosprawna - też wielu rzeczy nie może zrobić. Ale to nie dlatego, że nie chce/nie ma pomysłu/po co, tylko dlatego, że nie jest w stanie.

Femte, ja sobie żadnego grafiku nie robię, ale nie sądzę, żeby jego zrobienie wpłynęło na cokolwiek poza zorganizowaniem mojego życia.

Femte napisał/a:

Ja widze dziecieca fascynacje madrosciami coach"ow.

A ja widzę brak argumentów maskowany wariacją typowego "za młoda jesteś, żeby...".

370

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

widze , ze watek dośc pokaznie się rozwinal:) chciaabym dodać swoje 3 grosze, piszac: i jest nam dobrze, czy to jes byle jaie zycie" mialam na mysli spoleczenstwo i jego sposob patrzenia na ludzi, ktorzy dzialaja po prostu w domu. wg spoleczenstwa takie zycie jest malo warte, jestem nie warta uwagipania, bo po pracy nie mam innych pasji niz maz i dzieci. zadne z nich nie narzeka na swoje zycie, ja z reszta tez - dlaczego wiec spoleczenstwo mnie przekresla

371

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Nie chodzi chyba o przekreślanie. Raczej o to, że często to są osoby, które nie mają żadnych hm... perspektyw? celów? czegoś, do czego dążą? Tzn. oczywiście można powiedzieć, że dla kogoś takiego celem jest właśnie takie życie, więc każdego dnia ma cel - utrzymać je. Ale to no... nie wiem, jak to dobrze ująć. To jest stanie w miejscu. Brak rozwoju. Oczywiście mówię o osobie, która faktycznie nie robi niczego poza dbaniem o męża na przykład. Bo samo dbanie o męża nie wyklucza innych rzeczy ani od razu nie określa jakości życia. Ja już pisałam, tylko nie jestem pewna, czy w tym wątku - np. moja mama przecież wychowała dwójkę dzieci. I sam ten fakt nie wpływał na nic - bo zawsze się rozwijała. Nie byliśmy z bratem jej całym światem. Miała swoje życie, swoje zainteresowania, pasję, pracę, kontynuowała kształcenie się nawet.

Nikt nie powie, że rozwijanie się jest złe. To coś takiego, jak z dzieckiem - lepiej jak po szkole gra tylko w gry komputerowe i ogląda telewizję, czy lepiej, jak trochę się pobawi, ale do tego odrobi lekcje, poczyta książkę, pójdzie pograć w piłkę nożną/koszykówkę/cokolwiek innego albo na kółko matematyczne. I widzę analogię w życiu dorosłym - nie robię minimum (szkoła/praca/dom). A o ile jeśli chodzi o dzieci, większość ma podobne o zdanie, o tyle w przypadku dorosłych część forsuje tutaj, że robienie czegokolwiek jest tak samo hm... wartościowe, jak siedzenie w domu.

372 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-03 12:57:21)

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Nikt nie powie, że rozwijanie się jest złe. To coś takiego, jak z dzieckiem - lepiej jak po szkole gra tylko w gry komputerowe i ogląda telewizję, czy lepiej, jak trochę się pobawi, ale do tego odrobi lekcje, poczyta książkę, pójdzie pograć w piłkę nożną/koszykówkę/cokolwiek innego albo na kółko matematyczne. I widzę analogię w życiu dorosłym - nie robię minimum (szkoła/praca/dom). A o ile jeśli chodzi o dzieci, większość ma podobne o zdanie, o tyle w przypadku dorosłych część forsuje tutaj, że robienie czegokolwiek jest tak samo hm... wartościowe, jak siedzenie w domu.

To zależy jakie rozwijanie. Czasami rodzice mają nierealne wymagania w stosunku do dzieci, które "muszą" (potem same wierzą, że to był ich wybór) robić tysiąc rzeczy po szkole, bo przecież wszystkie są potrzebne. Nauka 2 języków, lekcje jazdy konnej, fortepianu itp. W dorosłym życiu takie dzieci powielają schemat znany z dzieciństwa. Czy to zdrowe i wartościowe? Spierałabym się.

373

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Nie, nie. Podałam różne możliwości dlatego, żeby zasugerować, że każde dziecko może znaleźć coś dla siebie. Niemniej jednak, jeśli mowa o małym dziecku, to rodzice i tak muszą dziecku coś zaproponować, żeby ono zdecydowało, czy chce to dalej robić, czy nie. Poza tym wspomniałam o odrabianiu lekcji i czytaniu książek - jest wiele rzeczy, które nie muszą być zorganizowane.

374

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Nie chodzi chyba o przekreślanie. Raczej o to, że często to są osoby, które nie mają żadnych hm... perspektyw? celów? czegoś, do czego dążą? Tzn. oczywiście można powiedzieć, że dla kogoś takiego celem jest właśnie takie życie, więc każdego dnia ma cel - utrzymać je. Ale to no... nie wiem, jak to dobrze ująć. To jest stanie w miejscu. Brak rozwoju. Oczywiście mówię o osobie, która faktycznie nie robi niczego poza dbaniem o męża na przykład. Bo samo dbanie o męża nie wyklucza innych rzeczy ani od razu nie określa jakości życia. Ja już pisałam, tylko nie jestem pewna, czy w tym wątku - np. moja mama przecież wychowała dwójkę dzieci. I sam ten fakt nie wpływał na nic - bo zawsze się rozwijała. Nie byliśmy z bratem jej całym światem. Miała swoje życie, swoje zainteresowania, pasję, pracę, kontynuowała kształcenie się nawet.

Nikt nie powie, że rozwijanie się jest złe. To coś takiego, jak z dzieckiem - lepiej jak po szkole gra tylko w gry komputerowe i ogląda telewizję, czy lepiej, jak trochę się pobawi, ale do tego odrobi lekcje, poczyta książkę, pójdzie pograć w piłkę nożną/koszykówkę/cokolwiek innego albo na kółko matematyczne. I widzę analogię w życiu dorosłym - nie robię minimum (szkoła/praca/dom). A o ile jeśli chodzi o dzieci, większość ma podobne o zdanie, o tyle w przypadku dorosłych część forsuje tutaj, że robienie czegokolwiek jest tak samo hm... wartościowe, jak siedzenie w domu.

Posluchaj Eileen, czy raczej poczytaj:) Jesli kiedys dojdzie Ci do Twojej zawodowej opieka nad rodzina, dziecmi, to wrocimy do tematu. Poki co piszesz z pozycji uczennicy, ktorej na tacy podano i z tacy sobie wybiera, to co jej i tylko jej pasuje. A sztuki dzielenia sie chyba jeszcze nie posiadlas. Mam tu na mysli czas i energie, nie kwestie materialne. Moze przyjsc dzien, ze Ty tez z checia posiedzisz tylko w domu.

To, ze Twoja mamam ksztalcila sie, maiala jakies tam "pasje" (czy jak to normalbie sie mowi - zainteresowania czy koniki) i wychowala dwojke dzieci to niestety nie jest zaden wyczyn na miare Nobla. Bo TAK zyje pewnie 99% kobiet posiadajacych rodzine. NO moze nie wszystkie zaraz na uniwerek 3-go wieku biegaja ale zaloze sie, ze tez potrafia doksztalcic sie z dziedzin je pasjonujacych. Chociazby pojda na kurs kroju i szycia. Albo pieczenia ciast. Albo malowania paznokci. Naprawde, skad Ty mozesz wiedziec, jak inni ludzie zyja?

375

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Ale ja nie twierdzę właśnie, że to jest wyczyn na miarę Nobla. Dla mnie to jest właśnie NORMALNE. A skoro zgadzamy się, że takie jest, to oznacza, że nie jest to zadaniem ponad siły = jeśli kobieta nic nie robi i tłumaczy to domem i dziećmi, to to jej wybór, a nie ciężkie okoliczności. Właśnie o to mi chodzi. smile Że dom, mąż i dzieci nie przekreślają nikomu robienia czegoś dla siebie, rozwijania się.

Tylko co tu ma uniwerek 3. wieku wspólnego z moją mamą? smile

376

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Eileen napisał/a:

Ale ja nie twierdzę właśnie, że to jest wyczyn na miarę Nobla. Dla mnie to jest właśnie NORMALNE. A skoro zgadzamy się, że takie jest, to oznacza, że nie jest to zadaniem ponad siły = jeśli kobieta nic nie robi i tłumaczy to domem i dziećmi, to to jej wybór, a nie ciężkie okoliczności. Właśnie o to mi chodzi. smile Że dom, mąż i dzieci nie przekreślają nikomu robienia czegoś dla siebie, rozwijania się.

Tylko co tu ma uniwerek 3. wieku wspólnego z moją mamą? smile

dobra, moze 2-go wieku.

A tak delikatnie spytam - jaki zawod ma mama i ile godzin dziennie pracuje? Bo wiesz, znam takie panie, ktore zwyczajnie nie maja sily ani czasu na robienie czegos "dla siebie" w tym czasie po pracy. Po pracy, ktora np. koncza o 22-giej i ledwo po niej na nogach stoja.

Poza tym, dlaczego uwazasz, ze zajmowanie sie domem: czyli takie glupoty jak pranie, sprzatanie, ugotowanie czegos, naprawienie, posiedzenie z mezem i dziecmi przy kolacji albo i wlaczonym telewizorze nie jest robieniem czegos dla siebie? Przeciez czyste mieszkanie, smaczny obiad, mily rodzinny wieczor, usmiechniete dzieciakii zadowolony maz to tez przyjemnosc dla mnie.
Zeby bylo jasne - nie jestem zwolenniczka zrzucania tych wszystkich obowiazkow tylko na jedna osobe, najczesciej kobiete. Natomiast nie uwazam tych czynnosci za oglupiajace i bezsensowne oraz strate czasu.

377

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Sa rozne rodzaje rozwijania sie. Mozna z wewnetrznej potrzeby. Robic to co sie lubi. Nawet zawalac z tego powodu prace, narazac sie ludziom czy rodzinie. tracic czas i pieniadze.
I spelniac oczekiwania innych. Rodzicow czy pani z przedszkola. Wybierac takie zainteresowania ktore uzyskaja ich aprobate. I zwieksza szanse na sukces.
Wiec zainteresowania zwiazane z zawodem, wszelkie formy dbania o wyglad zewnetrzny, ktory jest dla kobiet moze nawet wazniejszy w uzyskaniu sukcesu czy aprobaty. Jezyki, rozumiane nie jako klucz do nowego swiata, tylko do kariery. Bo tego oczekuja rodzice czy spoleczenstwo.
To sa oczywiscie dwie skrajnosci -pasja jako czynnik niszczacy i jako wygodny stopien kariery. Trzeba wybrac cos posrodku.
Bardzo cenie prawdziwych pasjonatow, nawet jezeli nie podzielam ich zainteresowan.

378

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

czy żyję byle jak?
a co komu do tego wink
ważne jest, żeby żyć tak jak się chce żyć, w zgodzie ze sobą samym, w harmonii ze światem
bo jaką miarą  dla mnie są cudze kategorie jakości życia ? żadną
no chyba, że przeze mnie wybranych Wzorców

379

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
in_ka napisał/a:

czy żyję byle jak?
a co komu do tego wink
ważne jest, żeby żyć tak jak się chce żyć, w zgodzie ze sobą samym, w harmonii ze światem
bo jaką miarą  dla mnie są cudze kategorie jakości życia ? żadną
no chyba, że przeze mnie wybranych Wzorców

O to chodzi smile


Kiedyś każdy z nas dotrze do kresu swego życia.
Gdy ostatni raz odwrócisz głowę, aby spojrzeć na to, co zostawiasz, co przeżyłeś, czego doświadczyłeś, to co chciałbyś zobaczyć?
To, że byłeś pilnym uczniem?
To, że byłaś znakomitym pracownikiem?
Matką, bratem, przyjaciółką, kolegą,... ?
...
Czy to, że kochałeś, lubiłeś, cieszyłeś się dużymi i małymi rzeczami, że spotkałeś ciekawych ludzi?

380

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
in_ka napisał/a:

czy żyję byle jak?
a co komu do tego wink
ważne jest, żeby żyć tak jak się chce żyć, w zgodzie ze sobą samym, w harmonii ze światem
bo jaką miarą  dla mnie są cudze kategorie jakości życia ? żadną
no chyba, że przeze mnie wybranych Wzorców

Amen!!!

381

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Mussuka, ale moja mama się już nie uczy. ;p Tzn. w czasie posiadania mnie skończyła studia, a w czasie posiadania mojego brata zrobiła drugie, podyplomówke i doktorat. Teraz na uczelniach tylko wykłada i przygotowuje się spokojnie do habilitacji. No ale nie studiuje już nigdzie.

Hm, pracuje jakoś od 8 (albo 7:30? tongue) do 15:00 pon. - pt. (kierownik zakładu, wcześniej - w innym - rehabilitantka, godziny podobne). Weekendy różnie - do rozplanowania jest, w zależności od semestru, pensum na 2-4 uczelniach, czyli chyba 240 (albo 210?) godzin na rok. Bywa weekend zawalony typu 8:00 - 20:00, bywa wolny. To nie tak tragicznie, ale na każdą uczelnię dojeżdża (70 - 100 km).

Ja nie twierdzę, że pranie, gotowanie, sprzątanie itp. itd. są niepotrzebne/nie mogą być przyjemnością. Ja też czasem lubię ugotować coś specjalnego. Ale to jest normalne dla każdego, tyle że w różnym stopniu. Ja np. rzadko sprzątam, ale nie ma chyba osoby, która nigdy nie sprząta, nie gotuje, nie pierze itp. itd. Dla mnie to jest coś tak naturalnego, jak to, że 10-latek w Polsce chodzi do szkoły. Przecież nie jest tak, że kobieta, która rozwija swoje zainteresowania, automatycznie nie może zajmować się domem ani dziećmi. Tzn. nie jest to dla mnie coś, co jest czymś niezwykłym. Niezwykły złe słowo nawet, bo nie chodzi mi o to, że trzeba robić coś specjalnego, tylko o to, że każdy w jakimś stopniu coś tam w domu zrobi. Mniej więcej tak, jak była dyskusja o kobietach pracujących i kurach domowych - te drugie twierdzą, że zajmują się domem i to ich praca. Tyle że te pierwsze TEŻ się domem zajmują, a do tego pracują. Tak samo z tymi zainteresowaniami. Kobieta, która je ma, też ma dom. ;p

382

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
femte napisał/a:

To sa oczywiscie dwie skrajnosci -pasja jako czynnik niszczacy i jako wygodny stopien kariery. Trzeba wybrac cos posrodku.
Bardzo cenie prawdziwych pasjonatow, nawet jezeli nie podzielam ich zainteresowan.

Jakiś czas temu miałem pewną pasję. Poświęcałem na nią kupę wolnego czasu, nie napiszę ile pieniędzy, bo żona czyta smile Dalej mam tą pasję ale musiałem się bardziej poświęcić rodzinie. Zacząłem budować dom, to czas i wydatki. Dom już zamieszkany ale wydatki są nadal, a pasja leży pochowana w pudełkach w piwnicy. Nie mam jakiegoś poczucia straty, bo przecież dokonałem wyboru co jest dla mnie w danej chwili ważniejsze. Mały przykład co tam sobie dziubałem:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

383

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Snake, to może być głupie pytanie, ale Ty to składałeś? Takie duże? *.*

384

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

To nie jest duże smile Są w skali więc nie są większe od kartki papieru A4 smile

385

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Jeszcze głupsze pytanie: A TEN CZŁOWIEK?! big_smile

Tak czy siak, świetnie to wygląda. big_smile Znaczy, ja się na tym nie znam, więc to nie jest miarodajne, ale podoba mi się. tongue

386

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Człowiek też malutki smile

387

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Fajne. Ja nie mam zdolności do takich rzeczy, rekordem było sklejenie z kartki prostopadłościanu w szkole. ;_;

388

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
Mussuka napisał/a:
cslady napisał/a:

Ja już też przestałam rozumieć o co Wam właściwie chodzi. big_smile

Jak to o co? O pokazanie calemu swiatu, a przynajmniej nam tutaj, jakie to obie kolezanki sa PONAD przecietne. A ja nadal nic szczegolnego w zyciu jednej czy drugiej nie zauwazylam. Poza opisami : tu biegam, to czytam, w to gram itp. Jak na moj gust niczym sie nie roznia od tych barbie stopniem zaangazowania w sampopochwalach i oklaskach nad swoim nadzwyczjnym JA:) Z ta roznica, ze barbie skupiaja sie na powloce zewnetrznej a tu mamy pokaz fajerwerkow dot. niby intelektu i rozlicznych "pasji".

Ciekawe, czy np. zycie kobiety, ktora opiekuje sie i wychowuje przykladowo 5-tke dzieci, w tym moze jedno niepelnosprawne, ktora poswieca im czas na zabawe, nauke, posilki, higiene, ubieranie itp. i w zwiazku z tym nie ma czasu spedzac godziny z Mel B czy C, nie moze sobie pozwolic na wyjscie 3 razy w tygodniu na silownie, do czytelni, do teatru czy posiadowe do plnocy przed komputerem - czy jej zycie nazwalibyscie byle jakim? Ja na pewno nie i jej dzieci tez nie.


Ales sie zapowietrzyla z powodu "dwoch kolezanek" big_smile
A pomysl kim wiekszosc ludzi w towarzystwie byloby bardziej zainteresowanych - Eileen czy kobieta, ktora zna sie tylko na wychowywaniu dzieci.

389

Odp: Czy żyjesz byle jak ?

Snake
Rysunek (ten zolnierz) super.
mam dwoch kolegow co skladaja.

Inny kolega pojechal do Mandzurii i przywiozl sobie Harleya z krotkiej serii, robionej na potrzeby jakiejs wojny(chyba rosyjsko-japonskiej, ale nie pamietam dobrze). Sa dwa takie egzemplarze na swiecie.

390

Odp: Czy żyjesz byle jak ?
kammiś napisał/a:

A pomysl kim wiekszosc ludzi w towarzystwie byloby bardziej zainteresowanych - Eileen czy kobieta, ktora zna sie tylko na wychowywaniu dzieci.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

femte napisał/a:

mam dwoch kolegow co skladaja.

A nie zjedliby cię za to "składanie"? lol To bardzo drażliwe środowisko... dlatego się z niego wyalienowałem jakieś 3 lata temu. Ja jako chłop jestem przyzwyczajony do różnych męskich głupot ale i tak w końcu wymiękłem. Nigdy nie sądziłem jak bardzo stare chłopy mogą drzeć koty o kawałek plastiku. Argumenty typu: Zenek, robisz ch.....we rzeczy, bo ty ch....j jesteś po prostu mnie akurat nie ruszały. To jest nawet wkalkulowane ryzyko pobytu w męskim gronie ale kiedy z ust sympatycznego i inteligentnego faceta usłyszałem jeden taki tekst, którego nawet nie przytoczę pod kątem innego faceta, to pomyślałem sobie - co ja robię wśród tych ludzi? I, że zacytuję mistrza:

Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.
Od tamtej pory
powoli
zbliżam się
do wyjścia.

Posty [ 326 do 390 z 518 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026