netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód - jak to przejść

391 odpowiedzi48 239 wyświetleńzałożony przez Zorija, 13.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - jak to przejść

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 392 ]

196 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-22 14:08:02)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Dzięki Basieńko smile
Ja już niczego mu nie okazuję - zerwałam z nim każdy kontakt... a on jest teraz na mnie obrażony! hehehehe... Chociaż od czasu do czasu próbuje... a nuż się uda? A to deklaruje pomoc... a to mnie o coś pyta... ja w ogóle nie odpowiadam... nic, ani słowa... to go chyba najbardziej drażni... bo to oznacza zero punktu zaczepienia...

Podziwiam Cię, że sama podjęłaś taką decyzję. Wiem, że to trudne i większość kobiet sama się oszukuje, ma nadzieję itd. i tkwi w takich układach przez lata.
Trzeba być silną kobietą, żeby się nie dać smile
pozdrawiam Cię gorąco !

197

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorijko najważniejsze to nie zapominać o godności i szacunku do samej siebie.
Winnym tu jest twój mąż i to, że teraz jest obrażony haha jakie to typowe mój też był wielce obrażony( o co nie wiem do dziś.. chyba tak dla zasady) haha

A  to,że ja podjęłam taką a nie inną decyzje wynikało przede wszystkim z  troski o syna i z szacunku do siebie.
Nie lubię zaklinać rzeczywistości i czekać na niemożliwe.
Jeśli raz  coś pęknie w drobny mak to nawet jak sie sklei to i tak po czasie się to rozsypie. Nie ma sensu.
Ważne by jednak w całym tym ambarasie odstawić złość na bok i rozstać się z klasą i szacunkiem.
Kiedy już emocje opadają i nalezy podjąc dalsze decyzje i nie  kierować się emocjami - bo to zły doradca. A jak sie juz przejdzie ten etap złości, wściekłości , żalu, upokorzenia ect.. później jest już  tylko lepiej.. znacznie lepiej.. smile

198

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorijko najważniejsze to nie zapominać o godności i szacunku do samej siebie.
Winnym tu jest twój mąż i to, że teraz jest obrażony haha jakie to typowe mój też był wielce obrażony( o co nie wiem do dziś.. chyba tak dla zasady) haha

A  to,że ja podjęłam taką a nie inną decyzje wynikało przede wszystkim z  troski o syna i z szacunku do siebie.
Nie lubię zaklinać rzeczywistości i czekać na niemożliwe.
Jeśli raz  coś pęknie w drobny mak to nawet jak sie sklei to i tak po czasie się to rozsypie. Nie ma sensu.
Ważne by jednak w całym tym ambarasie odstawić złość na bok i rozstać się z klasą i szacunkiem.
Kiedy już emocje opadają i nalezy podjąc dalsze decyzje i nie  kierować się emocjami - bo to zły doradca. A jak sie juz przejdzie ten etap złości, wściekłości , żalu, upokorzenia ect.. później jest już  tylko lepiej.. znacznie lepiej.. smile

Basia38 podziwiam cię, że odeszłaś od zdrajcy itp. moj mąz 6 mcy po slubie zostawił mnie i moją córkę bez słowa pozew zlożył, rozwód w grudniu. co ja przezyłam z córką za pieklo tylko ja wiem- on się bawi dobrze teraz chce eksmisji mnie i córki mojej z jego mieszaknia, to tak boli staralismy się o dziecko on całą winę zwalił na mnie ja zawsze musiałam się jemu podporządkować zawsze nie mogłam narzekać, że mi źle bez niego jak on jest  w Norwegi, że mam być silna a nie ciepłe kluchy, zawsze musiał miec rację we wszystkim zawsze a jak powiedziałam, że nie będę spłacac jego kredytu- polowy bo jest intercyza i to jego a on mnie wykorzystywał to przestał się odzywać. Tak się boję tego co będzie.. co on zrobi był dwa dni temu  wmieszkaniu jak była moja córka mnie nie było z jakąś kobietą a mi napisał smsm, że to jego siostra jasne...myślał, że sie wyprowadziłyśmy jak nakazał w piśmie nam jego adwokat był zdziwiony..

199

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija miejmy nadzieje, że wszystko się ułoży i będziemy spokojnie żyły bez nich- mój jest tak zapatrzony w siebie i bajki opowiada siostrom i zajomym tchórz, że to moja wina, moejje córki pytał dwa dni temu z kim mieszkamy jeszcze w jego mieszkaniu- ona, że same - szuka na mnie haka a ja zawsze byłam fer

200 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-22 17:43:25)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Basiu, mój jm nie dał mi szansy na przejście tego etapu bólu, złości i upokorzenia.
Złożył pozew natychmiast po wyprowadzce. Ja już daję sobie radę, ale emocje we mnie są jeszcze bardzo silne. Nie mniej, postaram się w sądzie zachowywać spokojnie i bez okazywania żadnych uczuć.
Połknę jakieś tabletki i dam radę tongue
I mimo, że na spokojnie - to chcę się rozwieść z orzeczeniem jego winy.

Franiu, oczywiście, że damy radę. Ty jesteś jeszcze młodziutka - ułożysz sobie życie tak, jak będziesz chciała. Ja też sobie poradzę. Sama czy z kimś, mam zamiar wieść szczęśliwe i spełnione życie smile

ps. szykowałam dziś materiały do sądu. Przeczytałam jego maile, które słał do mnie tuż po wyprowadzce. Boże, teraz z perspektywy czasu widzę, jaki to kawał sku...na
jaki manipulant! i kłamca!
Dobrze, że to przeczytałam. Bo wtedy ja prawie nie żyłam i niewiele do mnie docierało, a juz na pewno żadne refleksje. A teraz, na trzeźwo, widzę co to za człowiek. I NIGDY już nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Ja to mówili na wsi: "skończyło się babki sr...nie" tongue

201

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija moze i jestem mloda smile 34 lata niebawem corka 12 ale tyle lat z jm 10 w tym odchodzil potem pozwalalam sie ranic krzywdzic mial furtke nie szanowal ja wierzylam kochalam. Odszedl na rok wrocil jak juz chcial slubu i dziecka mysle uauu dojzal -ma 37 lat to pewnie bedzie ok- niestety po 6mcach od slubu odszedl bez slowa nigdy nie dawal mi pieniedzy itp. Jest przystojny i lubi kobiety. Widze na fb jak dodaje nowe znajome nawet rosjanki gotuje sie we mnie. Chce nas eksmitowac z domu!! Bez serca czlowiek. Tez mam 2tyg na odp pozwu - odpisuje z jego winy. Boze kiedy to minie

202

Odp: Rozwód - jak to przejść

@Franiu.... Tak  Ci współczuję.. domyślam sie jaki to cios dla Ciebie.. ale po 1. dla samej siebie nie śledź go na fb , necie ..  pomaga uwierz... 
Poza tym ten drań nie zasługuje na ciebie dlatego  spokojnie.. on chce rozwodu proszę bardzo ale z orzeczeniem o winie jego.. nie  daj się wkręcić w polubowne rozstanie, a już na pewno w żadną eksmisję Twoją i dziecka. A niby dlaczego ?
Czy w pozwie określił jaką kwotę będzie płacił alimentów na wasze dziecko? Jeśli nie,   napisz odpowiedź na pozew,  w którym możesz zażądać określonej kwoty  oraz odpowiedzieć na uzasadnienie orzeczenia rozwodu.(n czyli  opis  sytuacji, która w ocenie Twojego męża przyczyniła się do rozpadu związku) 
Nie rozpaczaj przypomnij sobie jak cię nie szanował, jak upokorzył i walcz o siebie i dziecko..
Żaden facet nie jest wart naszych łez..

203 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-22 19:58:04)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Frania - dokładnie tak, jak nam tu Basia pisze - walczymy smile
I też dokładnie tak jak Basia pisze - ja sobie coraz częściej przypominam różne rzeczy... sytuacje... - bo prawda jest taka, że my, często dlatego, że mamy dzieci, im się poświęcamy - nie robimy kariery. A nasi mężowie tak. I potem już bardzo łatwo o postawę pt: "kto tu jest panem i władcą"...

Frania, Ty straciłaś 10 lat... ja 20-cia... nie żałuję, bo mam dzieci, mnóstwo bardzo dobrych wspomnień... nie mniej, zawsze byłam od niego zależna... nawet jak już byłam niezależna! hehehehe... to tak się każdy z nas przyzwyczaił... ehhh, szkoda gadać - że dalej byłam zależna. Teraz mam wolność. I wiecie co, myślę, że to mu teraz najbardziej doskwiera. On lubił rządzić. Decydować. Wszystkich ustawiać.
Teraz ma wolność... ale ni porządzi sobie (choć, tak jak pisałam, pomimo odejścia - dalej ze mną próbował)... to dla niego będzie największa kara! tongue

Frania, kiedy masz rozprawę? Ja w drugiej połowie września.

204

Odp: Rozwód - jak to przejść

Tak  Ci współczuję.. domyślam sie jaki to cios dla Ciebie.. ale po 1. dla samej siebie nie śledź go na fb , necie ..  pomaga uwierz... 
Poza tym ten drań nie zasługuje na ciebie dlatego  spokojnie.. on chce rozwodu proszę bardzo ale z orzeczeniem o winie jego.. nie  daj się wkręcić w polubowne rozstanie, a już na pewno w żadną eksmisję Twoją i dziecka. A niby dlaczego ?
Czy w pozwie określił jaką kwotę będzie płacił alimentów na wasze dziecko? Jeśli nie,   napisz odpowiedź na pozew,  w którym możesz zażądać określonej kwoty  oraz odpowiedzieć na uzasadnienie orzeczenia rozwodu.(n czyli  opis  sytuacji, która w ocenie Twojego męża przyczyniła się do rozpadu związku) 
Nie rozpaczaj przypomnij sobie jak cię nie szanował, jak upokorzył i walcz o siebie i dziecko..
Żaden facet nie jest wart naszych łez..
Dziekuję Basia!!! córka jets tylko moja z poprzedniego gowniarskiego zwiazku jak mialam 19 lat. Moj jm wychowywal z emna córkę odkad miala 3 latka teraz ma 12 sad wiec aliemnty od niego na dziecko odpadaja. O swoje sie staralismy o swoje wspolne dziecko. wiesz co zrobil badania ktorych mi nie pokazal sad i jestem za to b. zla na niego i powiedzial- ciesz sie, ze masz swoje dziecko- ciekawe czy nie ma problemow z bezplodnoscia- tyle lat bylismy razemi nic.. a teraz staralismy sie sporo. bolii. Mam swojego adwokata musialam wziasc sama nie dam rady

205

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija - to szybko masz rozprawe a w jakim miescie? Ja mam 3grudnia rozprawe a maz zlozyl pozew w maju. sad

206

Odp: Rozwód - jak to przejść

W-wa, a Ty?

207

Odp: Rozwód - jak to przejść

Franiu ale czy ty wiesz skąd u niego taka nagła decyzja o rozwodzie? Bo w sumie to dziwne trochę,że po latach wspólnego życia, starania o dziecko, wspólnym mieszkaniu tuż po ślubie on odchodzi. Oczywiście nie musisz tego wywlekać na forum.. To Twoja prywatna sprawa ale mnie to właśnie zastanowiło. Jeśli znasz powody  to ok..  Ale sądzę,że  powinnaś zawalczyć o mieszkanie . On po ślubie z Tobą przecież przysposobił Twoje dziecko i eksmitowanie kogoś nie jest wcale  takie łatwe jakby się mogło wydawać.
Eksmisje można zasądzić w określonych warunkach i okolicznościach. Adwokat pewnie Ci to wszytsko rzeczowo wyjasni.Jedno wiedz juz teraz jeśli mieszkanie jest waszą wspólną własnością będzie mu trudno cie z niego  wyrzucić.
Prawo w tej materii jest dośc czytelne.
Tylko takie rażące nieodpowiedzialne zachowanie takie, które jest zagrożeniem dla innych  członków rodziny  ect może być przesłanką do ewentualnego orzeczenia eksmisji. I on musiałby to udowodnić przed sądem.
Troszkę inaczej rzecz się ma jeśli mieszkanie należy do jednego z małżonków. Ale nie jest to tez takie hop siup więc  spokojnie.  ech nie ma   serca ten człowiek skoro nie interesuje go to gdzie się podziejecie jeśli opuścicie wasz dom. Cóż za  bezduszność.

208

Odp: Rozwód - jak to przejść

Franiu ale czy ty wiesz skąd u niego taka nagła decyzja o rozwodzie? Bo w sumie to dziwne trochę,że po latach wspólnego życia, starania o dziecko, wspólnym mieszkaniu tuż po ślubie on odchodzi. Oczywiście nie musisz tego wywlekać na forum.. To Twoja prywatna sprawa ale mnie to właśnie zastanowiło. Jeśli znasz powody  to ok..  Ale sądzę,że  powinnaś zawalczyć o mieszkanie . On po ślubie z Tobą przecież przysposobił Twoje dziecko i eksmitowanie kogoś nie jest wcale  takie łatwe jakby się mogło wydawać.
Eksmisje można zasądzić w określonych warunkach i okolicznościach. Adwokat pewnie Ci to wszytsko rzeczowo wyjasni.Jedno wiedz juz teraz jeśli mieszkanie jest waszą wspólną własnością będzie mu trudno cie z niego  wyrzucić.
Prawo w tej materii jest dośc czytelne.
Tylko takie rażące nieodpowiedzialne zachowanie takie, które jest zagrożeniem dla innych  członków rodziny  ect może być przesłanką do ewentualnego orzeczenia eksmisji. I on musiałby to udowodnić przed sądem.
Troszkę inaczej rzecz się ma jeśli mieszkanie należy do jednego z małżonków. Ale nie jest to tez takie hop siup więc  spokojnie.  ech nie ma   serca ten człowiek skoro nie interesuje go to gdzie się podziejecie jeśli opuścicie wasz dom. Cóż za  bezduszność.                             Basia38 - nie wiem dlaczego odszedl on zna tylko powod!- ja wiem tylko z rozmowy z maja gdzie udalo mi sie z nim tel porozmawiac od kilku mcy braku odzewu ze- stal ze mna w miejscu przez 6mcy brak naszego dziecka, nie zmienilam pracy na lepsza co smieszne lubie swoja i pracuje w niej od 2lat wiedzial o tym to ze nie mam pasji - a mam nie moglam ich rozwijac ze wzgledu finansowego gdzie on zarabia 10 tys ja piec razy mniej i corke utrzymuje nie dawal nam na nic. To takie powody a i ze narzekalam ze np zmeczona jestem po pracy a po 12 gidz pracuje. Przed slubem kazal mi intercyze podpisac uleglam mieszkanie jest jego wiec lipa. Corki mojej nie przysposobil. Z tego co wiem bawi sie dobrze lata na wycueczki korzysta z zycia Pan i wladca byl despotyczny zawsze coz kochalam drania

209

Odp: Rozwód - jak to przejść

W-wa, a Ty?
Zorija - ja w Gdansku. A dlugo czekalas od zlozenia pozwu na termin rozprawy?

210

Odp: Rozwód - jak to przejść

pozew złożył jm - 3 mesiące temu
olej go... poradzisz sobie Frania, jesteś silna kobieta smile

211

Odp: Rozwód - jak to przejść

ozew złożył jm - 3 mesiące
olej go... poradzisz sobie Frania, jesteś silna kobieta smile Zorija- nie mam wyjscia musze sobie radzic a to co w glowie sie kotluje to szook

212

Odp: Rozwód - jak to przejść

Hej. Zorija. Jak się czujesz?

213

Odp: Rozwód - jak to przejść

cześć Frania smile ładna niedziela... jadę na wycieczkę rowerową z synem... a Ty?
nie martw się tymi myślami.
miną
potem - jak chcesz - polecę Ci książki
pozdrawiam i dla wszystkich - miłego dnia smile

214

Odp: Rozwód - jak to przejść

Witaj Ja w pracy siedzę... fajnie korzystaj z pogody smile myśli mnie zabijają!!! Boli to, że tyle razem planów mielismy i nic nie ruszyło tak bardzo chciałam mieć z nim dziecko sad napisz mi potem jakie ksiązki miłej niedzieli

215

Odp: Rozwód - jak to przejść

Cześć dziewczyny...
A ja mam remont...i bajzel,burdel...straszne.Dobrze,że lubię wyzwania lol

216 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-23 12:07:16)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Frania231 napisał/a:

Franiu ale czy ty wiesz skąd u niego taka nagła decyzja o rozwodzie? Bo w sumie to dziwne trochę,że po latach wspólnego życia, starania o dziecko, wspólnym mieszkaniu tuż po ślubie on odchodzi. Oczywiście nie musisz tego wywlekać na forum.. To Twoja prywatna sprawa ale mnie to właśnie zastanowiło. Jeśli znasz powody  to ok..  Ale sądzę,że  powinnaś zawalczyć o mieszkanie . On po ślubie z Tobą przecież przysposobił Twoje dziecko i eksmitowanie kogoś nie jest wcale  takie łatwe jakby się mogło wydawać.
Eksmisje można zasądzić w określonych warunkach i okolicznościach. Adwokat pewnie Ci to wszytsko rzeczowo wyjasni.Jedno wiedz juz teraz jeśli mieszkanie jest waszą wspólną własnością będzie mu trudno cie z niego  wyrzucić.
Prawo w tej materii jest dośc czytelne.
Tylko takie rażące nieodpowiedzialne zachowanie takie, które jest zagrożeniem dla innych  członków rodziny  ect może być przesłanką do ewentualnego orzeczenia eksmisji. I on musiałby to udowodnić przed sądem.
Troszkę inaczej rzecz się ma jeśli mieszkanie należy do jednego z małżonków. Ale nie jest to tez takie hop siup więc  spokojnie.  ech nie ma   serca ten człowiek skoro nie interesuje go to gdzie się podziejecie jeśli opuścicie wasz dom. Cóż za  bezduszność.                             Basia38 - nie wiem dlaczego odszedl on zna tylko powod!- ja wiem tylko z rozmowy z maja gdzie udalo mi sie z nim tel porozmawiac od kilku mcy braku odzewu ze- stal ze mna w miejscu przez 6mcy brak naszego dziecka, nie zmienilam pracy na lepsza co smieszne lubie swoja i pracuje w niej od 2lat wiedzial o tym to ze nie mam pasji - a mam nie moglam ich rozwijac ze wzgledu finansowego gdzie on zarabia 10 tys ja piec razy mniej i corke utrzymuje nie dawal nam na nic. To takie powody a i ze narzekalam ze np zmeczona jestem po pracy a po 12 gidz pracuje. Przed slubem kazal mi intercyze podpisac uleglam mieszkanie jest jego wiec lipa. Corki mojej nie przysposobil. Z tego co wiem bawi sie dobrze lata na wycueczki korzysta z zycia Pan i wladca byl despotyczny zawsze coz kochalam drania

Witaj Frania, mam prośbę, jeśli cytujesz byś używała kodów opisanych na stronie
http://www.netkobiety.pl/help.php?section=bbcode
ponieważ w Twoich postach ciężko odróżnić cytat od tego co sama napisałaś.
Możesz kliknąć w prawym dolnym rogu posta, który chcesz zacytować, w opcję "cytuj", a następnie wyciąć z cytatu zbędne fragmenty i zostawić to co chcesz zacytować.

Mieszkasz w bliskim mojemu sercu mieście, w którym od złożenia pozwu do rozprawy czeka się ok 3-4 miesiące.

Pozdrawiam

majkaszpilka napisał/a:

Cześć dziewczyny...
A ja mam remont...i bajzel,burdel...straszne.Dobrze,że lubię wyzwania lol

może Ci pomóc big_smile

217

Odp: Rozwód - jak to przejść
majkaszpilka napisał/a:

Cześć dziewczyny...
A ja mam remont...i bajzel,burdel...straszne.Dobrze,że lubię wyzwania lol

A ja upackałam ściany w kuchni smile I potrzebuje przycinarke do plytek lol I mam nosie ze sciany nierowne....

Tak właśnie pachnie wolnośc smile Nic nie musze. Mogę smile

218

Odp: Rozwód - jak to przejść

Ołł jeee..."prondu" sie boję..."umisz"naprawić to i owo???
A tak powaznie,to mam sprzątania na tydzień...jak dla mnie,bo jestem zafiksowaną pedantką i więcej grzechów nie pamiętam.Kropka


A sorki...żaden burdel...znowu się zlecą te...wiecie które lol

219 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-23 12:48:19)

Odp: Rozwód - jak to przejść
majkaszpilka napisał/a:

Ołł jeee..."prondu" sie boję..."umisz"naprawić to i owo???
....

yhy, umisz .

220

Odp: Rozwód - jak to przejść

Mieszkasz w bliskim mojemu sercu mieście, w którym od złożenia pozwu do rozprawy czeka się ok 3-4 miesiące.

Własnie udało mi się wyciąć tekst smile Tak w Gdańsku mieszkam smile I na rozprawę rozwodową czekam dokładnie 7mcy- tj. mąż złożył pozew w maju a w grudniu jest rozprawa pierwsza więc dłużej niż 3-4mce Pozdrawiam

221 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-24 10:17:39)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Frania231 napisał/a:

Mieszkasz w bliskim mojemu sercu mieście, w którym od złożenia pozwu do rozprawy czeka się ok 3-4 miesiące.

Własnie udało mi się wyciąć tekst smile ....

Może przyda się:
Ideałem by było by cytować czyjąś wypowiedź, użyjąc tagu quote. Możesz go używać bez podawania nazwy użytkownika.

[quote]...CYTAT....[/quote]SWÓJ Tekst

pzdr

222

Odp: Rozwód - jak to przejść

Dobry wieczór...
Dziewczyny i chłopaki.
Znowu opuściłam się w czytaniu,ale już nadrabiam. Zorija,co u Ciebie?Jakieś zmiany,coś nowego się urodziło?

223

Odp: Rozwód - jak to przejść

Cześć Majka smile
Zagadywałam Cię na innym wątku... ale Ty sprzątałaś... i szorowałaś.... i czyściłaś.... odpuść to już Kobieto! wystarczy! smile wink

Co do mojego rozwodu - ach!! mam w końcu takiego adwokata, który jest po prostu genialny smile

Doradził mi dokładnie to samo, co ja na początku chciałam zrobić - nie zgodzę się na rozwód, ale udowodnię winę męża.

Teraz jesteśmy w trakcie pisania odpowiedzi na pozew.
Ciekawi mnie bardzo reakcja mojego jm. który, jestem pewna, na 100% liczy, że dostanie to co chciał - czyli rozwód bez orzekania na pierwszej rozprawie.

Poza tym... co tam jeszcze w mojej sprawie...

Mąż rozpowiada plotki... że rozstaliśmy się polubownie, po porozumieniu się w tej kwestii, ja się na to zgodziłam..... tylko później COŚ MI SIE STAŁO!! (niewiarygodne... wiem, że kłamie, ale posunąć się aż do takiej ściemy? żeby co? chronić teraz swój tyłek?)

I drugie ploty - że ograniczam mu kontakt z dziećmi, które on tak kocha i z którymi dotychczas miał takie wspaniała relacje (znów kręcenie, bo on wie dobrze, że to dzieci nie chcą sie z nim widywać, a sa na tyle duże, że ja nie mam tu nic w zasadzie do gadania).

To tyle.
Powolutku wszystko idzie do przodu.
Pewnie "najlepsze" dopiero się zacznie.
Buziaki! smile

224

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Cześć Majka smile
Zagadywałam Cię na innym wątku... ale Ty sprzątałaś... i szorowałaś.... i czyściłaś.... odpuść to już Kobieto! wystarczy! smile wink

Co do mojego rozwodu - ach!! mam w końcu takiego adwokata, który jest po prostu genialny smile

Doradził mi dokładnie to samo, co ja na początku chciałam zrobić - nie zgodzę się na rozwód, ale udowodnię winę męża.

Teraz jesteśmy w trakcie pisania odpowiedzi na pozew.
Ciekawi mnie bardzo reakcja mojego jm. który, jestem pewna, na 100% liczy, że dostanie to co chciał - czyli rozwód bez orzekania na pierwszej rozprawie.

Poza tym... co tam jeszcze w mojej sprawie...

Mąż rozpowiada plotki... że rozstaliśmy się polubownie, po porozumieniu się w tej kwestii, ja się na to zgodziłam..... tylko później COŚ MI SIE STAŁO!! (niewiarygodne... wiem, że kłamie, ale posunąć się aż do takiej ściemy? żeby co? chronić teraz swój tyłek?)

I drugie ploty - że ograniczam mu kontakt z dziećmi, które on tak kocha i z którymi dotychczas miał takie wspaniała relacje (znów kręcenie, bo on wie dobrze, że to dzieci nie chcą sie z nim widywać, a sa na tyle duże, że ja nie mam tu nic w zasadzie do gadania).

To tyle.
Powolutku wszystko idzie do przodu.
Pewnie "najlepsze" dopiero się zacznie.
Buziaki! smile


hahahaha...ale teraz mogę jeść z podłogi...a jakże lol
Śmignęłaś mi teraz w innym  wątku.
Good Girl...od razu wiedziałam,że tamta papuga to doopa.Nie odpuszczaj,jeszcze się wiele o sobie "dowiesz".Moim zdaniem, nie można się poddawać...walkower jest dla sportowców i to przy czystych zasadach,a tutaj takich nie będzie zapewne.Dasz radę,nie jesteś zahukanym "ptactwem domowym".A niedługo sam się przekona, jak Ci odje....odwaliło znaczy lol
Buźka...choć jeszcze się pewnie gdzieś tu spotkamy...
Trzymaj się ciepło.

225

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

...Doradził mi dokładnie to samo, co ja na początku chciałam zrobić - nie zgodzę się na rozwód, ale udowodnię winę męża....

perfect, zakręć mu koło d..y. Ty nic nie tracisz. Nim się nie martw.
Twój poprzedni adwokat chciał jak najprościej. Skasować gotówkę i doprowadzić do rozwodu bez orzekania czyli to co mogłaś sama za darmo, bez adwokata mieć. Dla niego miało być spokojnie, bezpiecznie, wysiłek = 0 byleby się dutki zgadzały

226

Odp: Rozwód - jak to przejść

Ja mam podobnie- maz po 14 latach stwierdzil ze nic do mnie nie czuje itd I chce rozwodu. Rok temu bylismy na terapi, uwazam ze maz stosowal wobec mnie I corki przemoc psychiczna, ciche dni, niewspolmierne kary I zakazy, obrazanie sie. Wiecznie sie z nim klocilam o okazanie serca dla corki. A corka chora- dlatego bylo mi trudniej.Mamy dom.   Ja wyladowalam u psychiatry. Zagrozilam mu kilka razy ze bede orzekac jego wine jak nie zostawi dla nas domu. Chyba sie uda- czekam jeszcze na papierkowe sprawy I teraz przed rozwodem moge zrobic rozdzielnosc a ta czesc domu ktora jest na niego w formie darowizny przepisze on dla corki. A najbardziej mnie teraz wk......ze dla corki sie zrobil super, prezenciki, zero kar, wielka milosc, a dzis koniecznie chcial isc do szkoly tak zeby go wszyscy widzieli, nigdy jej nie odprowadzal choc to piata klasa!!!

227 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-01 13:30:02)

Odp: Rozwód - jak to przejść

hmmm.... to chyba dobrze że zmienił się dla własnej córki , jeśli zmiana będzie permanentną to już w ogóle będzie super.
i lepiej aby tak już zostało ...
Pamiętaj to co mniedzy wami nie grało nie może mieć żadnego negatywnego wpływu na dziecko. Mnie osobiście znacznie łatwiej jest się pogodzić że zdrada mojej Z niż faktem że za parę miesięcy z powodu wielkiej nienawiści (chyba zbyt szybko ja nakrylem :-) i dalem upust emocjom wśród znajomych ) mojej jeszcze Z,  będę dzieciaki oglądał co 2 tygodnie, chociaż są dla mnie wszystkim.
Licze jednak na wyrozumiałość sedziny i wierze  że nie zostanę weekendowym ojcem :-)

228

Odp: Rozwód - jak to przejść

Tak, ale jak ja moge patrzeć na to wszystko teraz???  Największe problemy mieliśmy z komunikacją nt wychowywania dziecka.
Jak było nie po myśli ojca to było obrazanie, a nie po myśli było kilka razy dziennie. Wyłączył się ze wszystkiego: nauki, lekarstw,
wychowywania itd.
A teraz?   Przekonał się ze miałam rację?  Ale przy okazji przestał mnie kochać. 
Na szczęście córa widziała to wszystko i pamięta. Ale czy kiedykolwiek zrozumiie? Jak jej wytłumaczyć rozwód?
Pisze na szczęście, bo teraz to ja jestem ta niedobra, a tatuś wspaniały. I to boli. Cholernie. 
Ja nie chciałam się rozwodzić, chciałam naprawiać. Znajomi, rodzina męża mówi mi teraz,  że on nigdy nie powinien się
żenić, ze nie nadaje się do małżeństwa, że jest typem samotnika, ze wszyscy byli zaskoczeni ze b yliśmy tyle lat.

229 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-01 18:03:48)

Odp: Rozwód - jak to przejść

jak to mówią ... lepiej późno niż wcale ... Twój mąż poprostu zrozumiał co stracił w sensie rodzine... przelewa całe swoje uczucia na dziecko ... to ta optymistyczną wersja ... ta do bani ... to będzie się migał od wysokosci alimentow :-)

230 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-01 18:06:59)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Sias09, to nie walcz z nim. Pozwól mu to robić, a Ty zachowuj do tego wszystkiego maksymalny dystans. Skoro teraz "stał się nagle" dobrym tatą, to niech będzie - dziecko na tym skorzysta. A Ty bądź dobra mamą.
Jeśli to tylko gra z jego strony - szybko się o tym przekonasz (szczególnie, gdy przestaniesz się sprzeciwiać czy okazywać jakiekolwiek zainteresowanie - bo to go tylko nakręca teraz).
W sumie, to tak jak napisał mailbox - tak powinno być. Ojciec ma się dobrze zajmować swoim dzieckiem. Troszczyć o nie. To dobre i normalne.
Odpuść sobie i rób swoje.
Ja wiem, że to bardzo ciężko... że oni NAGLE okazali się takimi dobrymi tatusiami... a do tej pory całe lata ich jakoś nie było....
I że łatwo jest być dobrym tatusiem od święta... gorzej, gdy trzeba codziennie wykonywać te wszystkie zwykłe obowiązki...
Ale - moim zdaniem - nie powinnaś walczyć, ale wykorzystać tą sytuację. Jak mąż zabiera córkę - Ty idź gdzieś z przyjaciółką... umów się z kolegą... idź do kina... idź na basen, na siłownię, pobiegać.
Wszystkim wyjdzie to na dobre smile

231

Odp: Rozwód - jak to przejść

Dzień dobry wszystkim.
Otóż to..."Tatuś od Święta"...ile ja się nasłuchałam o takich.Szkoda tylko,że to tak krótko trwa,zazwyczaj do ostatniej rozprawy sądowej,a potem zwrot na poprzedni kurs.
Wiecie,wczoraj rozmawiałam ze znajomym,który jest w podobnej sytuacji.Jego żona piła całe ich życie małżeńskie(a wcześniej z pierwszym mężem),dwa razy wywalili ją z pracy,wróciła do pierwszego męża(na marginesie też alkoholika).Mają dwoje dzieci,którymi zajmuje się on.Ciągłe chandryczenie się w sądach i takie tam.Starsze dziecko,uczennica pierwszej klasy gimnazjum,już korzysta z pomocy psychologa,jest bardzo agresywna.Młodsze...sześciolatek...całkowicie wyalienowane. Patrząc z boku,człowiek ma wrażenie,że to katatonik.To skutek tego wszystkiego,ciągłych awantur,stresu,przemocy psychicznej i fizycznej.Tego,że komuś nagle odwidziało się bycie normalnym,odpowiedzialnym rodzicem.Tego,że kogoś coś...kolokwialnie mówiąc "zaswędziało w kroku",tego,że nagle ktoś sobie uświadomił,że tak potrzebuje "miłości",że jest w stanie poświęcić dla tego wszystko.Rodzinę dzieci...ich zdrowie,a kto wie,może nawet życie.I pal licho,że to jest żona czy mąż...to dorośli ludzie,ogarną się...ale dzieci?Co trzeba mieć w głowie...nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.

232

Odp: Rozwód - jak to przejść

Majko, ja Ci tez tego nie wytłumaczę sad
Bo tez nie potrafię....
Nie wiem, jak można budować własne szczęście, unieszczęśliwiając przy tym po drodze innych ludzi... w tym swoje własne dzieci, którym zabiera się to, co dla nich najcenniejsze...
Rozumiem - jesli w rodzinie jest do dupy - wtedy lepiej to przerwać.
Ale jesli chodzi o moje zachcianki, potrzebę tej nowej, wielkiej "miłości"  - to nie wiem, jak można czuć się z tym dobrze wiedząc, że tam gdzieś ktoś płacze...

233

Odp: Rozwód - jak to przejść

Właśnie,trzeba być skrzywionym...delikatnie mówiąc.Mieć popieprzoną hierarchię wartości,a może raczej nie mieć tych wartości wcale.
Straszne to jest...
Jak wczoraj tego słuchałam,to łzy same mi leciały.Gdzie ta kobieta ma uczucia?W kieliszku?W pochwie?W tym co może "wyrwać" od zaradnego męża?
Dlatego właśnie uważam,że nie ma taryfy ulgowej i nic na siłę...nie chcesz,spadaj...ale z walizką gaci i skarpet.Buduj sobie fundamenty nowego związku,dla nowej "miłości"...razem z tą "miłością",bez ślizgania na poprzednim partnerze,bo tak łatwiej i wygodniej.

234 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-01 19:26:28)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Taaaaaaa.... tongue
Majka, mogę przysłać do Ciebie mojego chłopinę? tongue wink

235

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Taaaaaaa.... tongue
Majka, mogę przysłać do Ciebie mojego chłopinę? tongue wink

Nie...bo stanę się nieobliczalna,może dość do jednostronnego mordobicia,a dam "se"radę...mam trzech braci lol
Zorija...dlaczego chciałabyś MI zrobić takie kuku??hehe

236

Odp: Rozwód - jak to przejść

Majka, myślałam, że może sobie ulżysz...
Ale jak tak, to nie!!
Bo po pierwsze jeszcze wsadzą Cie do więzienia i będę Ci musiała za współudział i namawianie paczki przynosić...
a po drugie - to mi jeszcze chłopinę uszkodzisz... i mi taki wróci potem do domu, ze złamaną nogą i wybitym okiem... (bo kto by sie nim zaopiekował wtedy? no przecież nie jego nowa cud-kobieta; ona nie od tego jest)...
Ja poczekam już lepiej, jak mu ona to wszystko w swoim czasie odpowiednio przetłumaczy tongue

237

Odp: Rozwód - jak to przejść

No ba...ona jest od podawania lodów i innych takich kisieli....innymi słowy, służy do "celów wyższych"  lol

238

Odp: Rozwód - jak to przejść

Taaa Majka... do podawania lodów tongue hehehehe

i kisieli?? ooooo, tego nie znam tongue

239

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija!!...ja Ciebie muszę tu podszkolić Kochana!!Kisiel w majtkach?Nie słyszałaś?No wątków tu o takich babeczkach z tą "przypadłością"jest cała masa...hehe
A swojemu powiedz,żeby turlał dropsa lol

240

Odp: Rozwód - jak to przejść

hehehehe.... powiem mu, jak go spotkam w sądzie tongue

241

Odp: Rozwód - jak to przejść

Tylko "wyrywna" nie bądź...nie na sali sądowej.

242

Odp: Rozwód - jak to przejść

Cholera... będę musiała iść jeszcze do psychiatry... żeby mi dobra kobieta dała coś na tą rozprawę... bo mogę mu tam powiedzieć dużo gorsze rzeczy.... nie bacząc na wysokość sądu tongue
Podpowiedzcie coś...

243

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Cholera... będę musiała iść jeszcze do psychiatry... żeby mi dobra kobieta dała coś na tą rozprawę... bo mogę mu tam powiedzieć dużo gorsze rzeczy.... nie bacząc na wysokość sądu tongue
Podpowiedzcie coś...

Moge się mylić, ale raczej masz małe szanse dać głos na pierwszej rozprawie. Masz adwokata i to on będzie gadał za Ciebie.
Jeżeli juz naprawdę chcesz coś łyknąc, idź do internisty, to chyba łatwiej smile

244

Odp: Rozwód - jak to przejść

Poważnie?A nie są takie leki otępiające przypadkiem?Ja tam wolałabym mieć trzeźwy umysł.A przy adwokacie będziesz raczej opanowana,przecież to on będzie mówił w większości.

245

Odp: Rozwód - jak to przejść

Własnie nie... wg adwokata sąd na pierwszej rozprawie będzie chciał mieć "ogląd sytuacji"i najpierw zapyta o nią męża (bo on złożył pozew, więc sie będzie musiał wytłumaczyć o co mu chodziło), a potem ja będę się mogła ustosunkować do tego co jm powie...

I tu własnie problem sad Jak jm zacznie tworzyć... czy mnie szlag nie trafi.

Witaj AnnaJo smile Jutro do Ciebie napiszę, bo mam ogromne wyrzuty sumienia... ale łeb miałam zawalony i pracy też od groma.

246

Odp: Rozwód - jak to przejść

Majka, no ja właśnie chcę coś na luz, ale nieotumaniającego...
musi być takie coś!! jak nie to będę musiała trawkę drogą nielegalną kupić albo setkę wypić tongue

247

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Majka, no ja właśnie chcę coś na luz, ale nieotumaniającego...
musi być takie coś!! jak nie to będę musiała trawkę drogą nielegalną kupić albo setkę wypić tongue

To na bieżąco będziecie przecież mogli sobie szeptać,co masz powiedzieć w razie wątpliwości.
A co do leków,to nie mam na ich temat bladego pojęcia,myślę,że i bez nich dasz sobie radę.Majestat Wysokiego Sądu będzie Cię trzymał w ryzach.

248

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Własnie nie... wg adwokata sąd na pierwszej rozprawie będzie chciał mieć "ogląd sytuacji"i najpierw zapyta o nią męża (bo on złożył pozew, więc sie będzie musiał wytłumaczyć o co mu chodziło), a potem ja będę się mogła ustosunkować do tego co jm powie...

I tu własnie problem sad Jak jm zacznie tworzyć... czy mnie szlag nie trafi.

Witaj AnnaJo smile Jutro do Ciebie napiszę, bo mam ogromne wyrzuty sumienia... ale łeb miałam zawalony i pracy też od groma.

może to i od sędziny zależy, ale ja pierwszy raz zabrałam głos na ostatniej rozprawie, na pierwszej adwokat coś tam mówił, na następnych świadkowie

nie miej wyrzutów sumienia, bo masz teraz niezły natłok myśli i musisz sobie to uporządkować, a na sprawie  opowiesz chronologicznie, podkreslisz fakty antymęzowskie, zresztą adwokat powie Ci co masz wyeksponować. Będzie dobrze smile

249

Odp: Rozwód - jak to przejść
Xymena napisał/a:

Vanillasky
Po prostu sam fakt, że masz kogoś dość, nie jest wystarczającą motywacją, żeby zdecydować się na rewolucję w życiu.
I dopiero pojawienie się nowej osoby daje czasami odwagę, aby to zrobić.
Ale też nie tak często. Wielu i tak wybiera romans w ukryciu.

Dokładnie.
Dopiero zdrada (niezależnie emocjonalna czy fizyczna) daje odwagę.

Wszak nie od dzisiaj wiadomo, ze zdradzacze to tchórze....

250

Odp: Rozwód - jak to przejść
Secondo1 napisał/a:
Xymena napisał/a:

Vanillasky
Po prostu sam fakt, że masz kogoś dość, nie jest wystarczającą motywacją, żeby zdecydować się na rewolucję w życiu.
I dopiero pojawienie się nowej osoby daje czasami odwagę, aby to zrobić.
Ale też nie tak często. Wielu i tak wybiera romans w ukryciu.

Dokładnie.
Dopiero zdrada (niezależnie emocjonalna czy fizyczna) daje odwagę.

Wszak nie od dzisiaj wiadomo, ze zdradzacze to tchórze....

Tak, tchórze. Ale to nie wszystko
Coś innego wydaje się bardziej paskudne.
Nie kochają partnera, ale nie dają mu możliwości spotkania kogoś, kto go pokocha.
W tym czasie sami rozglądają się za kolejną gałęzią, na której zawisną.

251

Odp: Rozwód - jak to przejść

Dzień dobry,
za 3 tygodnie mam pierwszą rozprawę

Boję się stresu, własnych reakcji, dołka, zaćmienia umysłu.
Wziąć coś? I co?

Mam w domu lorafen, ale nie wiem, jak to na mnie zadziała...

252 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-09-07 09:12:58)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Dzień dobry,
za 3 tygodnie mam pierwszą rozprawę

Boję się stresu, własnych reakcji, dołka, zaćmienia umysłu.
Wziąć coś? I co?

Mam w domu lorafen, ale nie wiem, jak to na mnie zadziała...



Śledzę watek od początku, bo sprawa mnie również dotyczy. Odebrałam pismo i muszę na nie odpowiedzieć w ciągu 14 dni.  Mąż napisał piękny pozew, że oboje tego chcemy itd.  W pozwie zaznaczył wyprowadzkę do osobnego mieszkania do końca sierpnia. Oczywiście nic takiego się nie stało a on jest w "proszku" i pewnie to jeszcze potrwa. Już to jest dla mnie trochę zabawne smile  Wielkie było również jego zdziwienie, kiedy poinformowałam go, że ze względu na małoletnie dzieci może przyjść kurator i tak tez się stanie, bo pani zapowiedziała się w tym tygodniu. Czy ktoś z was miał do czynienia z takim kuratorem? Dowiedziałam się, że rozmawia z dziećmi i jeżeli one nie są przygotowane na rozstanie rodziców (a moje nie są), to rozwód może zostać przesunięty w czasie.
Tak jak Ty Zorija mam pierwszą rozprawę za 3 tygodnie. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie.

253

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Dzień dobry,
za 3 tygodnie mam pierwszą rozprawę

Boję się stresu, własnych reakcji, dołka, zaćmienia umysłu.
Wziąć coś? I co?

Mam w domu lorafen, ale nie wiem, jak to na mnie zadziała...

Nie bierz,dasz radę bez tego.Skup się,słuchaj podpowiedzi adwokata.Nie "zamulaj" umysłu.

254

Odp: Rozwód - jak to przejść
AiR7 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Dzień dobry,
za 3 tygodnie mam pierwszą rozprawę

Boję się stresu, własnych reakcji, dołka, zaćmienia umysłu.
Wziąć coś? I co?

Mam w domu lorafen, ale nie wiem, jak to na mnie zadziała...



Śledzę watek od początku, bo sprawa mnie również dotyczy. Odebrałam pismo i muszę na nie odpowiedzieć w ciągu 14 dni.  Mąż napisał piękny pozew, że oboje tego chcemy itd.  W pozwie zaznaczył wyprowadzkę do osobnego mieszkania do końca sierpnia. Oczywiście nic takiego się nie stało a on jest w "proszku" i pewnie to jeszcze potrwa. Już to jest dla mnie trochę zabawne smile  Wielkie było również jego zdziwienie, kiedy poinformowałam go, że ze względu na małoletnie dzieci może przyjść kurator i tak tez się stanie, bo pani zapowiedziała się w tym tygodniu. Czy ktoś z was miał do czynienia z takim kuratorem? Dowiedziałam się, że rozmawia z dziećmi i jeżeli one nie są przygotowane na rozstanie rodziców (a moje nie są), to rozwód może zostać przesunięty w czasie.
Tak jak Ty Zorija mam pierwszą rozprawę za 3 tygodnie. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie.

Tak jest - dzieci są jedną z 3 przyczyn, dla których sąd nie daje rozwodu.
Nie mniej, jest to trochę już zszargany banał - bo nie ma takiego rozwodu, przy którym dzieci by nie ucierpiały i na który byłyby gotowe. Więc żaden rozwód nie mógłby dojść do skutku.

A czy Ty chcesz tego??
Zgadzasz się na rozwód? A jeśli tak, to czy będziesz wnioskować o winę męża?

Ja też trzymam mocno kciuki za Ciebie smile
Masz prawnika? Boisz się??
Pozdrawiam Cię gorąco... i pisz, jak sobie radzisz smile

Bardzo Ci współczuję, że musisz nadal z nim mieszkać.

255

Odp: Rozwód - jak to przejść

Majka, boję się, że się zdenerwuję / zestresuję... i nie powiem wszystkiego dobrze i tak jak bym chciała... sad
Boję się, że wszystko wyleci mi z głowy...
I że zacznę płakać albo się wkurzę... albo coś w tym stylu...

Chciałabym spokojnie i stanowczo, w opanowany sposób, ze spokojem w głosie - opowiedzieć wszystko... i nie wiem, czy dam radę sad

256

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:
AiR7 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Dzień dobry,
za 3 tygodnie mam pierwszą rozprawę

Boję się stresu, własnych reakcji, dołka, zaćmienia umysłu.
Wziąć coś? I co?

Mam w domu lorafen, ale nie wiem, jak to na mnie zadziała...



Śledzę watek od początku, bo sprawa mnie również dotyczy. Odebrałam pismo i muszę na nie odpowiedzieć w ciągu 14 dni.  Mąż napisał piękny pozew, że oboje tego chcemy itd.  W pozwie zaznaczył wyprowadzkę do osobnego mieszkania do końca sierpnia. Oczywiście nic takiego się nie stało a on jest w "proszku" i pewnie to jeszcze potrwa. Już to jest dla mnie trochę zabawne smile  Wielkie było również jego zdziwienie, kiedy poinformowałam go, że ze względu na małoletnie dzieci może przyjść kurator i tak tez się stanie, bo pani zapowiedziała się w tym tygodniu. Czy ktoś z was miał do czynienia z takim kuratorem? Dowiedziałam się, że rozmawia z dziećmi i jeżeli one nie są przygotowane na rozstanie rodziców (a moje nie są), to rozwód może zostać przesunięty w czasie.
Tak jak Ty Zorija mam pierwszą rozprawę za 3 tygodnie. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie.

Tak jest - dzieci są jedną z 3 przyczyn, dla których sąd nie daje rozwodu.
Nie mniej, jest to trochę już zszargany banał - bo nie ma takiego rozwodu, przy którym dzieci by nie ucierpiały i na który byłyby gotowe. Więc żaden rozwód nie mógłby dojść do skutku.

A czy Ty chcesz tego??
Zgadzasz się na rozwód? A jeśli tak, to czy będziesz wnioskować o winę męża?

Ja też trzymam mocno kciuki za Ciebie smile
Masz prawnika? Boisz się??
Pozdrawiam Cię gorąco... i pisz, jak sobie radzisz smile

Bardzo Ci współczuję, że musisz nadal z nim mieszkać.

A jakie są pozostałe 2 rzeczy przez które Sąd nie daje rozwodów smile ??

257

Odp: Rozwód - jak to przejść

Drugim powodem jest brak zgody na rozwód wyrażonej np. przez żonę, wtedy, gdy całkowicie winnym jest mąż. Tylko najpierw trzeba mu udowodnić winę. I ten brak zgody nie może być "złośliwy"... trzeba podać argumenty, dlaczego się tej zgody nie wyraża (mogą być religijne, wiara w to, że on kiedyś wróci, wspólna firma...)

Trzeciego nie pamiętam - ale łatwo sprawdzić w internecie.

258

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Majka, boję się, że się zdenerwuję / zestresuję... i nie powiem wszystkiego dobrze i tak jak bym chciała... sad
Boję się, że wszystko wyleci mi z głowy...
I że zacznę płakać albo się wkurzę... albo coś w tym stylu...

Chciałabym spokojnie i stanowczo, w opanowany sposób, ze spokojem w głosie - opowiedzieć wszystko... i nie wiem, czy dam radę sad

Dasz radę,jesteś ogarnięta babeczka.A jemu pokaż...gdzie pieprz rośnie.Pieprz go...mentalnie,zasługuje na to.

259 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-09-08 08:29:30)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Tamarka81 napisał/a:
Zorija napisał/a:

....
Tak jest - dzieci są jedną z 3 przyczyn, dla których sąd nie daje rozwodu.
Nie mniej, jest to trochę już zszargany banał - bo nie ma takiego rozwodu, przy którym dzieci by nie ucierpiały i na który byłyby gotowe. Więc żaden rozwód nie mógłby dojść do skutku.
.....

A jakie są pozostałe 2 rzeczy przez które Sąd nie daje rozwodów smile ??

Tamarka chciał być złośliwa big_smile oj nieładnie.

Zorija napisał/a:

Drugim powodem jest brak zgody na rozwód wyrażonej np. przez żonę, wtedy, gdy całkowicie winnym jest mąż. Tylko najpierw trzeba mu udowodnić winę. I ten brak zgody nie może być "złośliwy"... trzeba podać argumenty, dlaczego się tej zgody nie wyraża (mogą być religijne, wiara w to, że on kiedyś wróci, wspólna firma...)

Trzeciego nie pamiętam - ale łatwo sprawdzić w internecie.

wspomogę Ciebie - to są tzw. negatywne przesłanki rozwodu.
1. Wspomniane już - rozwód nie jest niedopuszczalny, jeśli przez jego orzeczenie miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków.
2. Sąd nie orzeknie rozwodu jeśli wystąpi o niego osoba jedynie winna rozpadu małżeństwa, a (co ważne) małżonek niewinny nie wyrazi nie niego zgody. Sąd zada Ci pytanie czy się zgadzasz. Jeśli się nie zgodzisz, nawet przy jego winie udowodnionej sad rozwodu nie orzeknie.
W drugą stronę: gdy Twój jm jest winny i występuje o rozwód, zostaje mu udowodniona jego wina, a Ty wyrazisz zgodę sad orzeknie rozwód z jego winy. Dlatego winni małżonkowie grają na emocjach niewinnych przed rozwodem, "czemu chcesz się mścić", "po co Ci to", "dla dobra dzieci" itp. brednie. Kłamią choć wiadomo, ze chodzi WYŁĄCZNIE O INNĄ OSOBĘ. Reasumując jeśli szybkiego rozwodu to musi się przyznać na pierwszej rozprawie. Skoro, jak twierdzą, nie robią nic złego niech prawdę powiedzą przed sądem. NIC WIĘCEJ.
3. sprzeczności żądania rozwodu z zasadami współżycia społecznego np: cyt: "orzeczenie rozwodu poskutkowałoby powstaniem rażącej krzywdy po stronie jednego z małżonków np. usankcjonowaniem złego traktowania jednego małżonka przez drugiego. Ponadto sprzeczne z zasadami współżycia społecznego byłoby orzeczenie rozwodu, gdyby żądał go małżonek mający negatywny stosunek do wspólnych dzieci czy też samej instytucji małżeństwa. Podobnie za negatywną przesłankę należy uznać żądanie rozwodu przez małżonka, który uchybił obowiązkowi wzajemnej pomocy i wzajemnej lojalności np. pozostawiając drugiego małżonka samego w chorobie." - źródło http://kruczekblog.pl/2015/06/25/negaty … rozwodowe/

Google Twój brat - zadasz pytanie i masz odpowiedź, kliknij TUTAJ (google.com)

260 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-09-08 08:43:37)

Odp: Rozwód - jak to przejść

"Tak jest - dzieci są jedną z 3 przyczyn, dla których sąd nie daje rozwodu.
Nie mniej, jest to trochę już zszargany banał - bo nie ma takiego rozwodu, przy którym dzieci by nie ucierpiały i na który byłyby gotowe. Więc żaden rozwód nie mógłby dojść do skutku.

A czy Ty chcesz tego??
Zgadzasz się na rozwód? A jeśli tak, to czy będziesz wnioskować o winę męża?

Ja też trzymam mocno kciuki za Ciebie smile
Masz prawnika? Boisz się??
Pozdrawiam Cię gorąco... i pisz, jak sobie radzisz smile

Bardzo Ci współczuję, że musisz nadal z nim mieszkać."


Zorija powiem szczerze, ze jestem bardzo rozbita w tej kwestii. Nawet nie wiem co mam odpisać na pozew i chyba do końca nie jestem przygotowana na rozwód.  U nas nie było patologii, mąż nie robił krzywdy, po prostu przestał mnie kochać.  Na tym etapie jestem już na niego wściekła, bo jest nieodpowiedzialny. Zaczął wszystko od doopy strony. Zaakceptowałam fakt, że  mnie nie kocha, ale to co robi teraz jest mega dziecinne, pozbawione konsekwencji. Ponieważ jak się przestaje kochać - przygotowuje się dzieci, odchodzi się a pozew składa się na końcu. Czy źle myślę?. A on trochę chciałby być wolny, ale nie do końca, mieszkać w domu, ale nie do końca... Na dniach ma przyjść kurator, jm wie o tym, a dzieci na tą rozmowę nie są przygotowane, on powinien je powiadomić, że złożył pozew i że przyjdzie ktoś z nimi porozmawiać. 
Adwokata na razie nie mam, byłam tylko po poradę. Na chwilę obecną nie widzę sensu, bo nie mam zamiaru orzekać o winie (nie mam dowodu zdrady, zresztą do tej pory twierdzi, że innej kobiety nie ma, choć już przestałam dawno go o to pytać) jedyne na co się nie zgodzę, to na zaproponowane przez niego alimenty (po 300 zł na dziewczynkę).
Rozprawy boję się jak cholera no i muszę zabrać się za odpisywanie, bo mi mało czasu zostało.

Posty [ 196 do 260 z 392 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - jak to przejść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026