netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód - jak to przejść

391 odpowiedzi48 234 wyświetleniazałożony przez Zorija, 13.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - jak to przejść

Strony 1 2 3 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 392 ]

1

Temat: Rozwód - jak to przejść

No więc, Moi Kochani, wczoraj dostałam pozew. Rozprawa w drugiej połowie września.
Mąż złożył wniosek na początku maja, czyli zaledwie 1,5 miesiąca po odejściu.
Szybko mu poszło.
Oczywiście wina jest moja (!! ja pier...olę, jak ktoś może mieć aż taki tupet; a szczytem tupetu jest to, że zawnioskował m.in. o to, żeby ja pokryła koszty procesu i jego adwokata!!! dno absolutne). Powody, które wymienił - to jakieś totalne bzdury, co udowodnię w mig. Typu, że od ponad roku ustały wszelkie więzi. Tyle, że my jeszcze w październiku byliśmy na wyjeździe ze znajomymi a na święta u jego mamy i moich rodziców. Przytulaliśmy się tam publicznie, chodziliśmy razem na spacery, przesiadywaliśmy w kawiarence, piliśmy drinki...
No ale... pomimo że wina moja, to łaskawy pan wystąpił o rozwód bez orzekania o winie tongue
Trochę mnie to wczoraj zdołowało, było mi cholernie przykro, zabolało znów, to co się tam już ładnie we mnie zagoiło, znów się otworzyło.
Dziś już dobrze.
Jutro mam spotkanie u adwokata. Ciekawa jestem co mi doradzi.
Bo ja w ogóle nie chce mu dać rozwodu. Mam swoje powody, a wiem, że mam taką możliwość.
To tyle na razie.
Będę tu sobie (i Wam) opisywać jak się sprawy potoczą, bo łatwo nie jest, a tak - chociaż się wygadam (czy raczej wypiszę) wink

2

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija,no odbiło gościowi na maksa.Trzymaj się mocno.Masz rację, nie daj mu rozwodu, niech nie będzie mu tak dobrze. Faceci to jednak ch...

3

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

No więc, Moi Kochani, wczoraj dostałam pozew. Rozprawa w drugiej połowie września.
Mąż złożył wniosek na początku maja, czyli zaledwie 1,5 miesiąca po odejściu.
Szybko mu poszło.
Oczywiście wina jest moja (!! ja pier...olę, jak ktoś może mieć aż taki tupet; a szczytem tupetu jest to, że zawnioskował m.in. o to, żeby ja pokryła koszty procesu i jego adwokata!!! dno absolutne). Powody, które wymienił - to jakieś totalne bzdury, co udowodnię w mig. Typu, że od ponad roku ustały wszelkie więzi. Tyle, że my jeszcze w październiku byliśmy na wyjeździe ze znajomymi a na święta u jego mamy i moich rodziców. Przytulaliśmy się tam publicznie, chodziliśmy razem na spacery, przesiadywaliśmy w kawiarence, piliśmy drinki...
No ale... pomimo że wina moja, to łaskawy pan wystąpił o rozwód bez orzekania o winie tongue
Trochę mnie to wczoraj zdołowało, było mi cholernie przykro, zabolało znów, to co się tam już ładnie we mnie zagoiło, znów się otworzyło.
Dziś już dobrze.
Jutro mam spotkanie u adwokata. Ciekawa jestem co mi doradzi.
Bo ja w ogóle nie chce mu dać rozwodu. Mam swoje powody, a wiem, że mam taką możliwość.
To tyle na razie.
Będę tu sobie (i Wam) opisywać jak się sprawy potoczą, bo łatwo nie jest, a tak - chociaż się wygadam (czy raczej wypiszę) wink

Zorija dlaczego?
Chcesz z nim byc? Walczyc o niego? Przeczekac?
Czy z zemsty na zlosc?

4 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-13 20:09:35)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Dlatego, że nie chcę podziału majątku.
On się wyprowadził z naszego domu (wspólnie go budowaliśmy) do wynajętego mieszkania. Więc wcześniej czy później zażąda podziału - czyli zmusi mnie do sprzedaży lub spłaty (na co mnie nie stać).
Już raz zmusił nas (mnie i dzieci) do swojego scenariusza. Nie pytał nas czy tego chcemy. Czy ja chcę być rozwódką a dzieci mieć rozbitą rodzinę. On realizował swój plan na wolność, szaleństwo, całkowity brak zobowiązań i obowiązków.
Tym razem prawo stoi po mojej stronie i nie dam się tak łatwo kolejny raz "ustawić" tak, jak pan chce. A jemu dokładnie o to chodzi. Chce połowy tylko dla siebie.
Ale sorry winetou, to on zrezygnował z tego co wspólnie dokonaliśmy, on odszedł, on to porzucił w imię swoich nowych celów i wartości (wątpliwych). A ja nie chcę się stąd wyprowadzać, bo włożyłam tu ogromną ilość swojej pracy i serca. Dlatego nie.
Zbytdelikatna, to świr. Sam się podkłada, i to tak łatwo. Bo w sądzie bardzo szybko wyjdzie na kłamcę i osobę niewiarygodną. Ja wiem, że tak się robi - tzn. ściemnia, żeby szybciej dostać rozwód. Ale to musi być uzgodnione przez obydwoje partnerów! A nie na zasadzie - ja pościemniam, a Ty się przecież zgodzisz... przecież co ci zależy głupia kobieto... No tylko że ja już się nie dam.

5

Odp: Rozwód - jak to przejść

Hm. A bez rozwodu nie zazada polowy?
Nie potepiam Cie absolutnie tez jestem zdania, ze jak ktos chce nowego zycia to niech je buduje od zera, a nie kosztem tego co nalezy sie dzieciom. Jesli faktycznie bexzie chcial Wam zabrac dom to cienki bolek z niego. Nie ma facet klasy.

6

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

No więc, Moi Kochani, wczoraj dostałam pozew. Rozprawa w drugiej połowie września.
Mąż złożył wniosek na początku maja, czyli zaledwie 1,5 miesiąca po odejściu.
Szybko mu poszło.
Oczywiście wina jest moja (!! ja pier...olę, jak ktoś może mieć aż taki tupet; a szczytem tupetu jest to, że zawnioskował m.in. o to, żeby ja pokryła koszty procesu i jego adwokata!!! dno absolutne). Powody, które wymienił - to jakieś totalne bzdury, co udowodnię w mig. Typu, że od ponad roku ustały wszelkie więzi. Tyle, że my jeszcze w październiku byliśmy na wyjeździe ze znajomymi a na święta u jego mamy i moich rodziców. Przytulaliśmy się tam publicznie, chodziliśmy razem na spacery, przesiadywaliśmy w kawiarence, piliśmy drinki...
No ale... pomimo że wina moja, to łaskawy pan wystąpił o rozwód bez orzekania o winie tongue
Trochę mnie to wczoraj zdołowało, było mi cholernie przykro, zabolało znów, to co się tam już ładnie we mnie zagoiło, znów się otworzyło.
Dziś już dobrze.
Jutro mam spotkanie u adwokata. Ciekawa jestem co mi doradzi.
Bo ja w ogóle nie chce mu dać rozwodu. Mam swoje powody, a wiem, że mam taką możliwość.
To tyle na razie.
Będę tu sobie (i Wam) opisywać jak się sprawy potoczą, bo łatwo nie jest, a tak - chociaż się wygadam (czy raczej wypiszę) wink

Wyjątkowa gnida ten Twój mąż\nie mąż aż brak słów, i jeszcze wniosek o pokrycie kosztów.....zasatanawia mnie co mają w głowach Ci nasi wieloletni mężowie, którzy najpierw nas zdradzali pewnie przez wiele miesięcy a potem całą winę próbują zwalić na nas???Zdrada zdradą ale jak tak można krzywdzić drugą osobę -żonę z którą przecież tyle kiedyś łączyło, gdzie jakaś lojalność, uczciwość, honor. Jak to się dzieje że nowowa miłość przesłania i zabiera wszystko co się budowało wspólnie przez 20 lat??

7

Odp: Rozwód - jak to przejść

Pewnie prawnik mu doradzil. Sporzadzil pozew. Gra sie rozpoczela.
Miejmy nadzieje ze odrobina honoru w nim pozostala i zostawi dom rodzinie.

8 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-13 23:23:59)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Bez rozwodu nie można zrobić podziału wspólnego majątku bez zgody wszystkich współwłaścicieli.
Tak, gra się rozpoczęła.
O honorze można zapomnieć. Wolę nie ryzykować tongue
Meg, nie wiem, co mają w głowie... ale wątpię, żeby to była nowa miłość... raczej jego "ostatnie podrygi" i chęć udowodnienia sobie, że jeszcze mogę wszystko (czyli podstawowy objaw kryzysu wieku średniego).

Co do rozwodu - złożył pozew 3 miesiące temu, zaraz po odejściu, na swojej "fali wzrostowej", gdy adrenalina była największa, gdy już wyrwał się z domu (uciekł... i chciał pociągnąć to dalej, do końca)... Takie rozwiązania (zrzucenie na mnie winy / kosztów) - oczywiście, że podpowiedział mu prawnik.

9

Odp: Rozwód - jak to przejść

zorija popieram cie w całości.Okropne jest to, że przy takich sprawach ofiara traci wszystko, a pan mąż spokojnie 20 lat twojego życia ( i jego ), życia dzieci spokojnie i z wielka satysfakcją, spuszcza do kibla. Cały czas utrzymuj, że go kochasz (hehe) i chcesz abyście nadal stanowili rodzinę,wtedy sąd będzie miał zagrychę.Zresztą, na pewno masz dobrego prawnika, to on ci poradzi najlepiej.Moja koleżanka jednak przez 6 lat tak ciągnęła,nie mieszkali razem, on mieszkał u nowej "ukochanej", ale musiał pomagać rodzinie i dzieciom w utrzymaniu,musiał się nimi interesować i nadal miał obowiązki gwarantowane prawnie.A tak panowie robią takie hocki i potem mają rodzinę całkowicie w d... Nie zgadzaj się, a jak już to wyłącznie z jego winy.

10

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija jakbym czytała nasz scenariusz rozwodowy, będę trzymała kciuki. Dostałam pozew 2 miesiące po rozstaniu, musiałam bardzo szybko uzmysłowić sobie czego tak naprawdę ja chcę. Nie dostaliśmy rozwodu, ale została orzeczona wina ex i to dość szybko, a jak pozałatwiałam wszystkie pozostałe sprawy między nami i uporządkowałam swoje życie, po 2 latach rozwód był po 15 minutach.

Ty nie musisz "kochać" jm w sądzie, wystrczy jak udowodnisz jego wine, wtedy masz prawo nie zgodzić się na rozwód. Jeżeli masz twarde dowody, zrób to z kilku powodów:
1. z powodu domu, może kiedyś sama będziesz chciała sprzedać dom, wyprowadzić się, ale to będzie twoja decyzja, a nie wymuszona
2. jm nigdy nie zaząda od Ciebie alimentów, a niestety zemsta pojawia się w takich sytuacjach dość często
3. wina w orzeczeniu to taka polisa na ewentualne niedogodności w przyszłości
4. unikniesz upokorzenia mówiąc głośno "kocham męża, nie chcę rozwodu".

Takim mężom jak Twój, czy mójex wydaje się, że zawsze będą decydowali o wszystkim. Wielce się dziwią, że po rozstaniu ich scenariusze życiowe nie sprawdzają się, bo złe żony przestają być posłuszne smile

11 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-14 11:13:20)

Odp: Rozwód - jak to przejść

trzymam kciuki. Zaraz pewnie pojawią się obrońcy uciśnionych zdradzaczy i będą Cie namawiać byś odpuściła, nie mściła się, dała spokój ... itp, ale się nie daj. Takie szuje jak Twój jm trzeba traktować krótko.

annaJo napisał/a:

...3. wina w orzeczeniu to taka polisa na ewentualne niedogodności w przyszłości...

oooo, tototo ... właśnie... wbrew pozorom jest bardzo istotne na spokojniejszą przyszłość.

Jak przejść rozwód ? Stres jest ogromny ale da się, przede wszystkim uświadom sobie, ze to jest nic nie warty łapciuch, nie znałaś go tak naprawdę. Całe zło dopiero wyjdzie. Prawdopodobnie będzie grał na emocjach, czasem będzie Cię urabiał, brał "pod włos", na dobroć. Nie wierz w nagłe polepszanie relacji miedzy Wami. Na pewno to nastąpi, pozorna próba godzenia ... itd. To będzie gra nastawiona na ugłaskanie Ciebie i wyciągnięcie ile się da. To ważne by zdawać sobie z tego sprawę. Przyparty do muru lub wtedy gdy nie będzie mógł nic osiągnąć być może będzie Ci groził. Profilaktycznie zaopatrz się w dyktafon/telefon z nagrywaniem i miej go tak by był widoczny, a unikniesz wtedy głupich komentarzy i zbędnego stresu lub miej ukrytego by móc to nagrać. Wybór należy do Ciebie.

12

Odp: Rozwód - jak to przejść

Byłam u adwokata. On oczywiście podejmuje się poprowadzić sprawę z orzeczeniem o winie, jednak twierdzi, że mam bardzo słabe dowody.
Tzn. ja w zasadzie nie mam żadnych dowodów.
Mąż - w dniu w którym odszedł - przyznał mi się do kochanki, ale ani tego nie nagrałam, ani nie mam żadnego maila...
Znajomi... nawet jeśli ich widzieli razem, to nie w żadnej sytuacji intymnej...
...
Co do mnie, to zastanawiam się teraz, czy nie dać mu rozwodu tak jak chciał - bez orzekania winy. Duża szansa, że wszystko skończyłoby się na jednej rozprawie. Koszty też mniejsze.
A dla niego wyraźny komunikat - mam już na Ciebie tak wyje...ne, że nawet się nie targuję o nic... (tym bardziej, że i tak niczego wytargować nie mogę; rozwód dostanie wcześniej czy później, jeśli wystarczająco się uprze; jak nie za pierwszym podejściem, to za 1,5 roku, przy następnym...)
A tak, to to go może nawet bardziej zaboleć, niż udowodnienie mu winy. Bo jeśli chodzi o ten jego romans, to on jest butny... arogancki... twierdzi tak jak każdy facet na jego miejscu - że "nie szukał bez powodu"... że to ja go niemalże popchnęłam, bo taka byłam niedobra... I on nie zmieni swojego zdania, wiem to. Ma mocną psychikę i już to co zrobił sobie wytłumaczył i uzasadnił.
Za to taką moją łatwość w zgodzie na rozwód może odebrać właśnie tak... że już mi na nim kompletnie nie zależy (i słusznie, że tak to odbierze! wink ) i to go może nieco zaboleć wink. Zresztą mam go już w dupie i jego odczucia też.
A z drugiej strony nie chce mi się z nim szarpać... jeździć po sądach i chcę już tak naprawdę zapomnieć! Myśleć już tylko o sobie... o dzieciach...
On się uwolnił... ale jednocześnie dał wolność mi. Skorzystam z tego wink
...
Wiem, że radzicie mi dobrze i bardzo Wam za to dziękuję.
Jeszcze do końca weekendu będę się zastanawiać, co zrobić...

13

Odp: Rozwód - jak to przejść

Cokolwiek postanowisz,zrób tak aby Tobie było dobrze,nie jemu.Będę za Ciebie trzymać kciuki...

14

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zoria wyjdzesz za mnie smile

15 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-14 18:22:14)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

... Duża szansa, że wszystko skończyłoby się na jednej rozprawie. Koszty też mniejsze....

Tak ? Racja, o 300 zł

Zorija napisał/a:

... to go może nawet bardziej zaboleć, niż udowodnienie mu winy. Bo jeśli chodzi o ten jego romans, to on jest butny... arogancki... twierdzi tak jak każdy facet na jego miejscu - że "nie szukał bez powodu"... że to ja go niemalże popchnęłam, bo taka byłam niedobra... I on nie zmieni swojego zdania, wiem to. Ma mocną psychikę i już to co zrobił sobie wytłumaczył i uzasadnił.
Za to taką moją łatwość w zgodzie na rozwód może odebrać właśnie tak... że już mi na nim kompletnie nie zależy (i słusznie, że tak to odbierze! wink ) i to go może nieco zaboleć wink. ...

Nie bądź naiwna.
On ma na to co Ty myślisz totalnie wylane. On wyłącznie chce uzyskać jakiś rezultat. To Ty rozkminiasz co on pomyśli, on o Tobie nie myśli wcale, a tym bardziej nie rozmyśla nad tym co czujesz. Jedyne uczucie może byc takie, że będzie się śmiał z Ciebie, bo odpuszczając pozwolisz by osiągnął to co chciał. To nie gra w warcaby, musisz to przemyśleć, masz na to dużo czasu. Przede wszystkim zapytaj siebie czy zależy Ci na rozwodzie ?

majkaszpilka napisał/a:

Cokolwiek postanowisz,zrób tak aby Tobie było dobrze,nie jemu.Będę za Ciebie trzymać kciuki...

To powinno być dla Ciebie punktem wyjścia. Dobrem jm, czy też jego nieszczęściem nie zaprzątaj sobie głowy.

emde napisał/a:

Zoria wyjdzesz za mnie smile

...Krótka piłka big_smile

16

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zoria możemy pogadać?
mietekdrozd@wp.pl

17

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija i już masz następcę prawie exa big_smile Kurcze, a ja dłużej piszę tu od ciebie i nic big_smile
A tak na poważnie - nie rób tego,jego to nie zaboli,sama widzisz, że jemu o to chodzi właśnie.Przecież sam ci zaproponował bez orzekania o winie.Pójdziesz mu tylko na rękę. Znowu staniesz się ofiarą.Nie dość, że ponosisz konsekwencje psychiczne, to poniesiesz jeszcze materialne.No chyba, że będziecie po rozwodzie siedzieć w jednym domu w oddzielnych pokojach.A co będzie, jak zechce sprowadzić do domu kochankę?Ochłoń i dokładnie to przemyśl.Lepiej połazić po sądach i mieć spokojną przyszłość, niż sobie odpuścić i dalej ponosić konsekwencje.

18

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija - tak dla bezpieczeństwa, nie pisz tu zbyt wiele z poczynań.
Dmuchaj na zimne.

Piszesz, że masz słabe dowody, jeżeli masz dobrego adwokata,  to zrobi swoje.
Znajoma nie miała żadnych dowodów - Jej adwokatka tak przycisnęła już ex męża, że miał Jej dość i sam się przyznał wink
Przemyśl sobie, za i przeciw.

19

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija, nie wiem jakie masz dowody, może wcale nie są takie słabe, może jak poszperasz, znajdziesz mocniejsze.
Ja miałam billingi (jeśli nie masz, sąd może ich zażądać od Twojego jm, albo od operatora), kilka maili z rezerwacjami hotelu nad polskim morzem i wyjazdu do Turcji i wyciągi bankowe z karty. Najważniejsze było przesłuchanie, mój adwokat jest rewelacyjny w zadawaniu pytań, no i ex się zaplątał i przyznał, że mieszka z panią.
Gdybym nie miała tego co miałam, wzięłabym wtedy detektywa.

Ale...gdyby ex dał mi nieco więcej czasu, zamiast kilka dni po wyprowadzce składać pozew, być może wolałabym sie szybko od niego uwolnić. Ostateczną decyzję o rozwodzie i tak ja podjęłam.

20 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-14 21:34:40)

Odp: Rozwód - jak to przejść
majkaszpilka napisał/a:

Cokolwiek postanowisz,zrób tak aby Tobie było dobrze,nie jemu.Będę za Ciebie trzymać kciuki...

Majko, dzięki smile

21

Odp: Rozwód - jak to przejść

You're welcome...Zorija.
Szczerze mówiąc,to powinnaś się teraz zamienić w "zimną sucz"...i znowu słowa klasyka Hardkorowego Koksa..."nie ma opier...da.la.nia się"
Niech teraz spija śmietankę swoich "posunięć"....

22

Odp: Rozwód - jak to przejść

Bullet, nie tylko 300 zł... bo to tylko koszty sądowe... a adwokat?
Ale nie o to tak naprawdę chodzi.
Chodzi o szarpanie się... Jeśli bym wiedziała na 100%, że wygram, że zablokuję rozwód to bym walczyła. Ale jeśli mam się z nim szarpać przez 5 lat a po tym czasie on i tak dostanie czego chce, to szkoda mojego wysiłku. A nasze prawo i nasze sądy są jakie są...
Wiem, że on o mnie nie myśli i ma mnie i dzieci w dupie. I szczerze? To też już bym chciała przestać myśleć o nim. Nie to nie; nie chciał - niech spieprza... ja sobie jeszcze życie ułożę - sama, czy z kimś - mam zamiar być baaaardzo szczęśliwa (emde jest już pierwszy w kolejce, hehehehehehehe tongue)

23 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-14 21:49:07)

Odp: Rozwód - jak to przejść
zbytdelikatna napisał/a:

Zorija i już masz następcę prawie exa big_smile Kurcze, a ja dłużej piszę tu od ciebie i nic big_smile
A tak na poważnie - nie rób tego,jego to nie zaboli,sama widzisz, że jemu o to chodzi właśnie.Przecież sam ci zaproponował bez orzekania o winie.Pójdziesz mu tylko na rękę. Znowu staniesz się ofiarą.Nie dość, że ponosisz konsekwencje psychiczne, to poniesiesz jeszcze materialne.No chyba, że będziecie po rozwodzie siedzieć w jednym domu w oddzielnych pokojach.A co będzie, jak zechce sprowadzić do domu kochankę?Ochłoń i dokładnie to przemyśl.Lepiej połazić po sądach i mieć spokojną przyszłość, niż sobie odpuścić i dalej ponosić konsekwencje.

Widzisz Zbytdelikatna, żebym mogła połazić po sądach i zabezpieczyć sobie przyszłość... ehhhh... to bym to na pewno zrobiła.
Tyle tylko, że dziś mnie uświadomił adwokat, że on i tak wcześniej czy później rozwód dostanie. Nawet jak nie teraz, to złoży za rok ponownie pozew, a wtedy sąd ten rozwód mu da, bo upływ czasu gra na jego korzyść.
qurcze... już sama nie wiem co robić.
Mam taki mętlik w głowie, że chyba zwariuję. Do tego wrócił ból i żal... rozgoryczenie... a już tak ładnie udało mi się nad tym zapanować... a od wczoraj znów mi ciężko... nie rozumiem co się stało, jak on mógł narobić takiego syfu w naszym życiu i tak rozpieprzyć coś, co było całkiem niezłe...

24

Odp: Rozwód - jak to przejść

O, witaj Majko smile
Muszę się z tym przespać, bo zwariuję wink

25

Odp: Rozwód - jak to przejść
smallangel napisał/a:

Zorija - tak dla bezpieczeństwa, nie pisz tu zbyt wiele z poczynań.
Dmuchaj na zimne.

Piszesz, że masz słabe dowody, jeżeli masz dobrego adwokata,  to zrobi swoje.
Znajoma nie miała żadnych dowodów - Jej adwokatka tak przycisnęła już ex męża, że miał Jej dość i sam się przyznał wink
Przemyśl sobie, za i przeciw.

Mój adwokat chce wziąć ją na świadka tongue

Powiem Wam coś jeszcze. Owszem, czuję żal i rozgoryczenie i to boli. Ale jak dziś przejrzałam naszą korespondencję mailową po jego odejściu (szukałam jakiegoś dowodu) to ogarnęła mnie taka niechęć, wręcz obrzydzenie do tego człowieka... nie chcę z nim NIGDY WIĘCEJ rozmawiać, widzieć się, mieć cokolwiek wspólnego...

26

Odp: Rozwód - jak to przejść
annaJo napisał/a:

Ale...gdyby ex dał mi nieco więcej czasu, zamiast kilka dni po wyprowadzce składać pozew, być może wolałabym sie szybko od niego uwolnić. Ostateczną decyzję o rozwodzie i tak ja podjęłam.

właśnie...

27

Odp: Rozwód - jak to przejść

Cześć Zorija....
Musisz teraz ochłonąć...to trudne,ale wykonalne.To prawda,ten rozwód kiedyś nastąpi,ale nie oddawaj wszystkiego walkowerem.To znowu on będzie miał satysfakcję i mentalną przewagę,a Ty będziesz się czuła skrzywdzona ponownie.Pokaż bucowi,że Ty też masz jaja, i tym razem tak łatwo i ugodowo nie będzie.Niech walczy....życie nie polega na wpychaniu w dziurę i zabawę w dom...niech teraz przyjmie konsekwencje,koro tak chciał...tak zachowują się dorośli ludzie.

28 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-14 22:14:19)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Tylko widzisz Majko, niektórych ludzi walka nakręca... czują się w tym dobrze...
Ja go znam - on uzna mnie za wariatkę, która się wścieka i nie panuje nad emocjami... I będzie miał satysfakcję i to da mu jeszcze większe uzasadnienie i wytłumaczenie dla tego co zrobił... To taki okropny typ... jego to tylko wzmocni... rozumiesz?
On nigdy nie przyzna się do winy. To straszny krętacz. I będzie zawsze święcie wierzył w te swoje racje. Chyba, że samo życie mu dokopie.
W tej korespondencji mailowej, którą dziś (niepotrzebnie) przeczytałam, on kilka dni po odejściu nie miał najmniejszych zahamowań żeby napisać, że w naszym małżeństwie nie było już niczego dobrego i ja nic z tym od dawna nie robiłam a teraz najłatwiej mi oskarżać jego jaki to on chu*j bo odszedł i ją, bo ona jako kochanka jest tą winną.
No a oni przecież tacy niewinni... ehhh, nie chce mi się już tego ciągnąć... chcę się od niego odciąć na maksa... rozpocząć nowe życie! wink

29

Odp: Rozwód - jak to przejść

Emde, Tobie odpowiem jutro, ok? tongue

30

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija, Ty masz kilka możliwości i to jest ważne. Myśl, śnij o tym, rozpatruj za i przeciw, bylebyś Ty sie z tym jak najlepiej czuła, żebyś miała szacunek do samej siebie.

Jakie 5 lat? ja miałam orzeczenie winy po pół roku, pierwsza sprawa była bla bla, na drugiej i trzeciej przesłuchanie świadków, na czwartej nasze przesłuchanie. Potem oczywiście ex nieskutecznie apelował, ale ja już byłam spokojna i żyłam swoim życiem.

A może, jeśli Twojemu jm bardzo zależy na szybkim rozwodzie, możesz z nim coś utargować? Ty mu rozwód, a on Ci dom na następne np. 15 lat, aż do końca edukacji dzieci. Potem, albo i wcześniej, to już Ty sama będziesz chciała zmiany lokum, tak jak ja teraz.

A może Ty mu rozwód a dom do podziału na 4, wy i dzieci?

Jeśli jesteś ze stolicy, to mogę polecić Ci mojego adwokata, on nigdy nie przegrywa i nie jest drogi.

31

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija...
Masz "łeb na karku" i podejmiesz autonomiczną decyzję.To jaki on jest,do czego jest zdolny wiesz tylko Ty i może kilka osób z Waszego otoczenia.Jesteś poukładaną babeczką,więc ogarniesz temat w sposób dla Ciebie najkorzystniejszy.Mnie dobrze jest mówić...siedzę z boku,a to Ty dostałaś pozew, i Ty teraz będziesz miała drogę z zasiekami...

32

Odp: Rozwód - jak to przejść

Gdy ja brałam rozwód to olalam dowody, chciałam po prostu, aby ten człowiek zniknął z mojego życia. Ale my nie mieliśmy wspólnego domu. Za to mój kolega miał, rozwód dostał z orzeczeniem winy obu stron( mimo, że jego "kochanka" była w ciąży i jawnie przed sądem się do tego przyznał. Efekt tego rozwodu jest taki, że on z nową partnerką zajmuje jedno piętro, żona drugie. Dlatego powiem jedno- dobry adwokat to podstawa.

33 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 17:07:21)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Dzięki dziewczyny.
Majko, znam go bardzo dobrze to fakt... więc... to jest zwykły ku...t...as tongue Będzie go stać na wszystko. Niestety. Ale trudno. Zaczynam się z tym godzić - będę szukać rozwiązania kwestii materialnych, byle tylko on zniknął z mojego życia na dobre.
AnnaJo, szkoda, że nie wcześniej... mam już podpisaną umowę z moim adwokatem i wpłaciłam zaliczkę. Ale teraz nie myślę, że on jest taki wspaniały...
Samotnax4 - żona nie musiała się na taki układ zgodzić. Zawsze mogła wystąpić o podział majątku - wtedy najczęściej dom się sprzedaje a pieniędzmi dzieli po pół...

34 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-15 11:47:07)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:


znam go bardzo dobrze to fakt... w

Nie, Ty go znałaś jak byliście razem, teraz on jest już innym człowiekiem, po drugiej stronie ringu na sali sądowej. Tak go traktuj, bo inaczej baaardzo się zdziwisz, będzie kłamał, naginał fakty, obrzuci Cię błotem, winą, a jak się do tego przygotujesz, żadne jego zachowanie nie zaskoczy Cię.

Zorija napisał/a:

Chyba pytanie retoryczne, co?
Czyżby to oznaczało, że dochodzę do siebie, i żal przestaje mi zakłócać racjonalne myślenie, hihihi ?

Nie, Ty jesteś na etapie próby odegrania się, wciąż myślisz o nim, a nie o sobie.

--------------------
Zorija, przede wszystkim  nie spiesz się, podejmuj decyzje przemyślane, a nie te "pierwsze". Tak to juz jest, że mysląc, analizując, patrząc  na problem z kilku stron, dochodzimy do decyzji najlepszej.

Adwokatowi musisz ufać, musisz czuć się z nim bezpiecznie, on musi Tobą pokierować co jeszcze masz zrobic, dostarczyć, żeby wygrać sprawę tak jak Ty chcesz. Adwokat to także psycholog, jeżeli masz jakiekolwiek pomysły, wątpliwości, z nim wszystko konsultuj.
Ja mam doświadczenie tylko z jednym adwokatem, prowadził kilka moich spraw, ale to co było dla mnie bardzo ważne, to zawsze myślał co jest dla mnie najlepsze, zawsze miał przygotowane "dwa kroki do przodu", np szliśmy na rozprawe, a on już pracował nad nastepną, poświęcał mi wiele czasu, żebym wszystko zrozumiała. Nie zamieniłabym go na innego, a i moje koleżanki i koleżanki koleżanek do niego zwróciły się o pomoc, niektóre nawet zrezygnowały ze swoich mecenasów.
Z adwokatem byłam zawsze bardzo szczera, jak ze spowiednikiem, nawet jak poszłam na randkę, jego o tym poinformowałam, żeby nie był zaskoczony w sądzie, jak ex to wyciągnie.

I jeszcze jedno, postaraj się nie mysleć "ja mu dokopię". Rób to, co dla Ciebie będzie najlepsze, a nie to, żeby przyp... jm. Zmieniając motywację decyzji, odwożenie dzieci do szkoły będzie albo zemstą na jm, utrudnianiem mu życia i używaniem dzieci w rozgrywce, albo ułatwieniem Twojego życie i zacieśnieniem kontaktów z dziećmi.

35 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 12:04:30)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Nie masz dowodów, szkoda. Gdybyś pojawiła się tu wcześniej przeczytałabyś by jako ew. dowody ZBIERAĆ WSZYSTKO. Człowiek walczący o rodzinę nie chce nic zbierać. Szybko zainwestuj w dyktafon. W tej chwili bądź czujna. Na pewno dzieje się coś co może posłużyć jako dowód. Jedynie nasłuchuj.
Zirija:
1. On wyprowadził się z domu, porzucił rodzinę - umiejętnie rozegrane przez adwokata jest powodem orzekania o winie.
2. Tobie nie zależy na rozwodzie, ew. szarpanie się przez lata będzie szarpaniem jeśli tego będziesz chciała. Jeśli chcesz wiedzieć, bardziej by go denerwowało gdybyś nie dała się prowokować, była spójna, stabilna i spokojna.
3. Długie lata to czas gdy on zdesperowany albo odpuści albo zrobi masę błędów
4. Na rozprawę zapraszasz jako świadka jego kochankę, adwokat zrobi z niej ketchup
5. Koszty adwokata ? Występujesz o zwrot kosztów, jeśli wygrasz orzekanie o winie, Twój jm zapłaci za Twojego adwokata i za sprawę
6. Ty masz wątpliwości ? Wierz mi, że ON ma większe i się boi, że go zmiażdżysz.  Boi się wszystkiego tego co Ty + cała masa innych, których Ci nie ujawni. Pamiętaj, ze on tez ma adwokata, który mówi mu co robić, stąd prośba o rozwód bez orzekania, szybko itp.
Idąc na to ... idziesz mu na rękę. Poczytaj niedawne watki dziewczyn, które tak jak Ty się zastanawiały, złożyły z orzekaniem i wygrały
7. Tak jak juz sama napisałaś nie będzie podziału majątku zanim nie będzie wyroku. Mi wytłumaczono, ze od momentu złożenia pozwu do uprawomocnienia rozwodu podział jest niewykonalny, cokolwiek by podpisać będzie to nieważne. Nawet u notariusza. Tak zrozumiałem.
Jeśli się na podział nie zgodzisz on w tym czasie jest gołodupcem co będzie b. stresujące. Musiał będzie wystąpić do sadu o podział ale dopiero po rozwodzie.
8. Na podstawie tego co pisałaś mi w każdym razie przyszła myśl, że Twoj jm zaliczył wpadkę i kochanka jest w ciąży.
NIE JESTEŚ BEZBRONNA !!!
Nie traktuj tego jako zemstę ale jak ZADOŚĆUCZYNIENIE.
Masz rodzinę, która Ciebie wspiera, przyjaciół. Masz super punkt wyjścia. BAW się !! ŻYJ !! Wreszcie jesteś wolna ale jedynie nie wchodź w związek bo to będzie pretekst do orzekania Twojej winy.

I jeszcze jedno bardzo ważne: Nie wierz w nic co od niego słyszysz i w połowę tego co widzisz.

Zorija napisał/a:

..Ja go znam - on uzna mnie za wariatkę, która się wścieka i nie panuje nad emocjami... I będzie miał satysfakcję i to da mu jeszcze większe uzasadnienie i wytłumaczenie dla tego co zrobił... To taki okropny typ... jego to tylko wzmocni... rozumiesz?
..

jeśli tak będziesz podchodzić do tematu, to już przegrałaś. Co to ma za znaczenie ? Nie musi się przyznawać, wystarczy, ze sie zaplącze do tego zeznania kochanki.

Zorija napisał/a:

...Tyle tylko, że dziś mnie uświadomił adwokat, że on i tak wcześniej czy później rozwód dostanie. Nawet jak nie teraz, to złoży za rok ponownie pozew, a wtedy sąd ten rozwód mu da, bo upływ czasu gra na jego korzyść....

Dziwny ten Twój adwokat. Co znaczy, złoży pozew za rok.  Ja spytam: o co ? Zdrada jest zdrada nawet za rok, to się nie przedawnia. To jest zero-jedynkowe, niezmienne.
Pozew został już złożony, sprawa jest w toku i musi być wyrok więc o czym mowa ? Teraz nie ma możliwości, by nie było wyroku jeśli Ty wystąpisz o orzekanie winy ! Chyba, że wcześniej pozew zostanie wycofany ale jeśli ty występujesz o orzekanie winy on już chyba wycofać nie może, "poszły konie po betonie".

Dlaczego jeśli ktoś jest łajzą odpuszczacie. Napisałem wcześniej, ze orzekanie winy przeniesie Ciebie na inny poziom, zabezpieczy Ciebie na przyszłość będziesz mogła wystąpić o alimenty nie tylko na dzieci ale też na siebie. Ja mam orzekanie o winie mojej żony i wiem, ze to stopuje jej ew. niektóre pomysły bo po prostu "wprowadzi mnie w kłopoty finansowe".

Bez orzekania lub orzekanie obojga daje JEMU możliwość wystąpienia o alimenty na siebie jeśli mu się w życiu noga powinie i mając taki a nie inny kręgosłup moralny na pewno to zrobi.

Jesteś kobietą, opiekujesz się dziećmi więc nad czym dumasz ... ? To jest gnój ten Twój jm !
Polskie sądy orzekają jak orzekają to jeszcze zwiększa Twoje szanse.

Zorija napisał/a:

...a teraz najłatwiej mi oskarżać jego jaki to on chu*j bo odszedł i ją, bo ona jako kochanka jest tą winną.

Masz cos takiego w mailu? Przecież to dowód !

Nie zastanawiaj się nad tym jak jm przypiec, lub nad tym co go wkurzy. Myśl nad tym co jest dobre dla dzieci i Ciebie. I nie wahaj się, nie zastanawiaj tylko to rób co jest dobre dla Was

36 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-08-15 11:59:16)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Bulet ma rację.
Dziewczyno walcz.
teraz jedziesz na emocjach, jeszcze liczysz się z jego opinią. Ale to minie.
Idź do innego adwokata. Może kobiety?
To co teraz sie z Tobą dzieje to najlepszy dowód na to, ze Twój pan mąż wał podciął Ci skrzydła. Odebrał Ci wiarę w siebie i nadzieje, że cokolwiek możesz zrobić.
Błagam nie poddawaj się dziewczyno. Nie daj zrobić z siebie ofiary.
Za kilka miesięcy kiedy dotrze do Ciebie co sie stało nie wybaczysz sobie tego. Będziesz załowała.
Nikt nie weźmie Cię za wariatkę jesli zrobisz wszytsko żeby wygrać, jak oddasz walkowerem z pewnością Ty sama za jakis czas nie będziesz miała szacunku do samej siebie.
Moim zdaniem to najgorsze co moglabys teraz dla siebie zrobić to się poddać.


Wyobraź sobie, że oni teraz siedzą sobie pod parasolem i rozmawiają. A on opowiada jej, że "nie chce rozwodu z orzeczeniem o winie, bo nie chce pracować do końca życia na to, żeby jej żyło się wygodnie, poza tym chce mieć Cię za co rozpieszczać"  to autentyczny cytat smile

On będzie ją "rozpieszczał", a Ty będziesz się zastanawiała, które z dzieci dostanie kurtkę na zimę.

Trzymam kciuki Zorija za to, że jednak nie dasz się wystrychnąć na dudka.

37

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zgadzam się z poprzednikami.Dowody masz...ma kochankę-ma,opuścił dom-tak,brak dbałości o potrzeby rodziny-owszem(do tego katalogu można wciągnąć potrzeby emocjonalne dzieci),stosowanie przemocy psychicznej-też masz duże pole do popisu.A na sam koniec brak kontaktów fizycznych,to też sąd bierze pod uwagę.Zawsze coś znajdziesz z mądrym adwokatem,nie musisz udowodnić stricte,wystarczy,że sąd uzna Twoje argumenty jako wysoce prawdopodobne.
Do tego jeszcze dochodzą konsekwencje z orzeczenia rozwodu z jego winy.Ale to Bullet już napisał.
Twój adwokat musi być jak Tomy Lee Jones w Ściganym....tu nie ma sentymentów,bo wyjdziesz na tym jak Zabłocki na mydle.

38 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 12:38:27)

Odp: Rozwód - jak to przejść
majkaszpilka napisał/a:

...Do tego jeszcze dochodzą konsekwencje z orzeczenia rozwodu z jego winy.Ale to Bullet już napisał.
Twój adwokat musi być jak Tomy Lee Jones w Ściganym....tu nie ma sentymentów,bo wyjdziesz na tym jak Zabłocki na mydle.

Przysłowie mówi: Człowiek uczy się całe życie. Rozwodząc się uczy się rzeczy "zbędnych" przeciętnemu śmiertelnikowi, które na pierwszy rzut oka są w przeciwieństwie do logiki, emocji ale są polskim prawem, normalnie do głowy by taki pomysły nie przyszły. Czas się dzielić wiedzą.
Dobry adwokat z doświadczeniem zna kruczki i potrafi je wykorzystać. Jeśli będzie trzeba nie patrz na zaliczkę, gdybyś zmieniała adwokata weź tylko fakturę, rachunek by jemu dorzucić do kosztów.
Mój adwokat, bardzo doświadczona i raczej znana osoba w tym świecie, sądzę, ze samo jego nazwisko spowodowało zmianę o 180 stopni w momencie gdy adwokat mojej bż dowiedział się o kim mowa bo do samego końca nie wiedzieli, jeszcze dzień wcześniej zostałem wyśmiany, ze chcę orzekanie o winie, nie chcieli o tym w ogóle dyskutować. Dowiedzieli się w ostatniej chwili bo nawet na wokandzie nie było, utrzymywałem to w tajemnicy, złożyliśmy pełnomocnictwo już na sali. Sądzę, ze tak było, a jeśli nie to niech tak sobie to tłumaczę. Reasumując poszło jak po sznurku. Ustalanie co nastąpi miało miejsce na 10 minut przed wejściem na salę jak już czekaliśmy by wejść.

Zorija: ktoś poszedł na wojnę z Tobą mając słabą armię próbuje wygrać propagandowo, swoim PR bo inaczej nie może. Złapany za ręke bedzie mówił, ze to nie jego ręka, czy to "łykniesz" zależy od Ciebie.
Ty albo się poddasz tej propagandzie albo mając więcej argumentów i lepszą armię pokarzesz mu gdzie raki zimują.

Zorija: koszty przy wygranej możesz przenieść w całości na jm, dobry adwokat to już 70-80 % wygranej, przy zdradzie jak u Ciebie Twoje szanse rosną niewspółmiernie.
On wie, ze wszystko zależy od Ciebie, tak jak napisała Ci majkaszpilka - zakończyło cackanie się, koniec z sentymentami.

Powtórzę: DYKTAFON

39 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 14:06:05)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Macie rację, dzięki że jesteście i że to napisaliście.
Wystąpię o orzeczenie jego winy - już napisałam to adwokatowi.
Bullet, dzięki, że Ci się chciało to wszystko napisać... bo Twoje argumenty mnie ostatecznie przekonały.
I ma rację Toorank, że ja się go po prostu BOJĘ !! On mnie "wychował" przez te ponad 20 lat... smutne, ale prawdziwe...
Poza tym dobiło mnie to, jak przeczytałam jego stare maile, gdzie pisze mi, że "jego jedyna wina jest taka, że TYM RAZEM nie zawalczył o nasze małżeństwo", które się po prostu rozpadło, a ja próbuję teraz oskarżać jego...
Wiecie, niby wiem, że oni wszyscy tak mówią...
Ale  - jak to łatwo radzić innym... a samemu odbiera się to jako cios poniżej pasa... trudno ustać na nogach i się bronić... Ale JA WIEM, że to nie była prawda!!
...
Adwokat mnie zapewnił, że nawet nie będę musiała przychodzić na rozprawy, tylko na jedną - na której będę przesłuchana jako świadek. Więc tego "szarpania" też w sumie za dużo nie będzie...
...
"ktoś poszedł na wojnę z Tobą mając słabą armię próbuje wygrać propagandowo, swoim PR bo inaczej nie może" - DOKŁADNIE!! mój mąż jest w tym mistrzem i geniuszem...
...
Powiedzcie mi jeszcze - czy jeśli on TERAZ jest z kochanką (już po wyprowadzce) to to też się liczy? Bo wg mojego adwokata nie... a dla mnie to jest dziwne, że dzień przed wyprowadzką - to byłaby zdrada, a dzień po wyprowadzce - już nie...
...
I jeszcze pytanie do AnnJo - jak to zrobiłaś, że uzyskałaś orzeczenie o winie męża ale nie wyraziłaś zgody na rozwód? Rozumiem, że to on składał pozew o Twoją winę lub winę wspólną? Na jakim etapie (na samym początku, czy już na końcu procesu) się określiłaś (tzn.że nie chcesz rozwodu)?
...
Majko, kusi mnie te "zimna sucz" hehehehe... nigdy nią nie byłam... może warto spróbować wink
...
AnnaJo, oczywiście, że chodzi o ułatwienie dla mnie. Tylko tak do tego podchodzę. Ale jemu się tak zupełnie "przy okazji" oberwie wink
...
Co do dyktafonu - mogłabym się z nim (mężem, nie dyktafonem wink ) umówić na spotkanie... on tego na pewno będzie chciał... i tam go jakoś podejść... tylko czy mi wystarczy zimnej krwi? Jaki dyktafon jest najlepszy? Macie doświadczenia?

40 Ostatnio edytowany przez Invisible Man (2015-08-15 14:29:52)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Macie rację, dzięki że jesteście i że to napisaliście.
Wystąpię o orzeczenie jego winy - już napisałam to adwokatowi.
Bullet, dzięki, że Ci się chciało to wszystko napisać... bo Twoje argumenty mnie ostatecznie przekonały.
I ma rację Toorank, że ja się go po prostu BOJĘ !! On mnie "wychował" przez te ponad 20 lat... smutne, ale prawdziwe...
Poza tym dobiło mnie to, jak przeczytałam jego stare maile, gdzie pisze mi, że "jego jedyna wina jest taka, że TYM RAZEM nie zawalczył o nasze małżeństwo", które się po prostu rozpadło, a ja próbuję teraz oskarżać jego...
Wiecie, niby wiem, że oni wszyscy tak mówią...
Ale  - jak to łatwo radzić innym... a samemu odbiera się to jako cios poniżej pasa... trudno ustać na nogach i się bronić... Ale JA WIEM, że to nie była prawda!!
...
Adwokat mnie zapewnił, że nawet nie będę musiała przychodzić na rozprawy, tylko na jedną - na której będę przesłuchana jako świadek. Więc tego "szarpania" też w sumie za dużo nie będzie...
...
"ktoś poszedł na wojnę z Tobą mając słabą armię próbuje wygrać propagandowo, swoim PR bo inaczej nie może" - DOKŁADNIE!! mój mąż jest w tym mistrzem i geniuszem...
...
Powiedzcie mi jeszcze - czy jeśli on TERAZ jest z kochanką (już po wyprowadzce) to to też się liczy? Bo wg mojego adwokata nie... a dla mnie to jest dziwne, że dzień przed wyprowadzką - to byłaby zdrada, a dzień po wyprowadzce - już nie...
...
I jeszcze pytanie do AnnJo - jak to zrobiłaś, że uzyskałaś orzeczenie o winie męża ale nie wyraziłaś zgody na rozwód? Rozumiem, że to on składał pozew o Twoją winę lub winę wspólną? Na jakim etapie (na samym początku, czy już na końcu procesu) się określiłaś (tzn.że nie chcesz rozwodu)?
...
Majko, kusi mnie te "zimna sucz" hehehehe... nigdy nią nie byłam... może warto spróbować wink
...
AnnaJo, oczywiście, że chodzi o ułatwienie dla mnie. Tylko tak do tego podchodzę. Ale jemu się tak zupełnie "przy okazji" oberwie wink
...
Co do dyktafonu - mogłabym się z nim (mężem, nie dyktafonem wink ) umówić na spotkanie... on tego na pewno będzie chciał... i tam go jakoś podejść... tylko czy mi wystarczy zimnej krwi? Jaki dyktafon jest najlepszy? Macie doświadczenia?




Brafo ! Barfo , Brafisimo smile Sobie wychował kobietę , która ze strachu NIE DA MU TERAZ ROZWODU , nie dziwie sie mu ze uciekł , miał nosa smile Ale raczek Ci nie uwalił przez te 20 Lat ? Typowa mentalność kobiety.


Z zemsta jest tak jak by samemu wypić truciznę a czekaj jak ktoś inny umrze smile


PS chciał iść do innej niech idzie w cholerę !


Jeszcze jedna konkluzja , Facet miał Jaja za które chcecie go powiesić smile Odszedł ale wystąpił o rozwód.

41 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 14:53:56)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

...I jeszcze pytanie do AnnJo - jak to zrobiłaś, że uzyskałaś orzeczenie o winie męża ale nie wyraziłaś zgody na rozwód? Rozumiem, że to on składał pozew o Twoją winę lub winę wspólną? Na jakim etapie (na samym początku, czy już na końcu procesu) się określiłaś (tzn.że nie chcesz rozwodu)?...

Ja Ci odpowiem.
Wg polskiego prawa, rozwód nie zostanie orzeczony jeśli wystąpi o rozwód małżonek wyłącznie winny rozpadu chyba, że osoba niewinna wyrazi na niego zgodę.
Nawet jeśli on się przyznał i sędzia powiedział, że wina była po stronie męża ale i tak musiał zadać pytanie czy osoba niewinna rozpadowi (AnnJo) wyraża na niego zgodę. Nie musiała i się nie zgodziła
Mnie sędzia tez pytała czy ja wyrażam zgodę na rozwód gdy już wina została stwierdzona.

Invisible Man napisał/a:

...Z zemsta jest tak jak by samemu wypić truciznę a czekaj jak ktoś inny umrze smile...

Jaka zemsta co Ty, w którym momencie ?
Ona nie wypiła trucizny ale próbuje ją się namówić, by wypiła. Ona jej wypić nie ma zamiaru.
On chce ją pociągnąc ja za sobą. To nie ona zrobiła źle, on ciągnie wóz z gnojem i poszukuje jelenia do pomocy.

Invisible Man napisał/a:

...PS chciał iść do innej niech idzie w cholerę !...

Ona go nie trzyma ale skoro powiedział A to niech powie B i niech spie..la.

Invisible Man napisał/a:

...Jeszcze jedna konkluzja , Facet miał Jaja za które chcecie go powiesić smile Odszedł ale wystąpił o rozwód.

Błąd. Cos Ci umknęło ? Najpierw zdradził i dopiero odszedł i nie tyle odszedł co poszedł do innej, do tego próbując narzucić swoje warunki. Zdanie z jajami przemilczę bo takie tłumaczenie trąca żenadą.

Powtarzam, niech idzie. Skoro nie zrobił nic złego TO NIECH POWIE TO PRZED SĄDEM, niech opowie to "nic złego", śmiało. Sąd zapewne nie uzna tego za posiadanie "jaj"

42 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 14:53:37)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Invisible Man napisał/a:
Zorija napisał/a:

Macie rację, dzięki że jesteście i że to napisaliście.
Wystąpię o orzeczenie jego winy - już napisałam to adwokatowi.
Bullet, dzięki, że Ci się chciało to wszystko napisać... bo Twoje argumenty mnie ostatecznie przekonały.
I ma rację Toorank, że ja się go po prostu BOJĘ !! On mnie "wychował" przez te ponad 20 lat... smutne, ale prawdziwe...
Poza tym dobiło mnie to, jak przeczytałam jego stare maile, gdzie pisze mi, że "jego jedyna wina jest taka, że TYM RAZEM nie zawalczył o nasze małżeństwo", które się po prostu rozpadło, a ja próbuję teraz oskarżać jego...
Wiecie, niby wiem, że oni wszyscy tak mówią...
Ale  - jak to łatwo radzić innym... a samemu odbiera się to jako cios poniżej pasa... trudno ustać na nogach i się bronić... Ale JA WIEM, że to nie była prawda!!
...
Adwokat mnie zapewnił, że nawet nie będę musiała przychodzić na rozprawy, tylko na jedną - na której będę przesłuchana jako świadek. Więc tego "szarpania" też w sumie za dużo nie będzie...
...
"ktoś poszedł na wojnę z Tobą mając słabą armię próbuje wygrać propagandowo, swoim PR bo inaczej nie może" - DOKŁADNIE!! mój mąż jest w tym mistrzem i geniuszem...
...
Powiedzcie mi jeszcze - czy jeśli on TERAZ jest z kochanką (już po wyprowadzce) to to też się liczy? Bo wg mojego adwokata nie... a dla mnie to jest dziwne, że dzień przed wyprowadzką - to byłaby zdrada, a dzień po wyprowadzce - już nie...
...
I jeszcze pytanie do AnnJo - jak to zrobiłaś, że uzyskałaś orzeczenie o winie męża ale nie wyraziłaś zgody na rozwód? Rozumiem, że to on składał pozew o Twoją winę lub winę wspólną? Na jakim etapie (na samym początku, czy już na końcu procesu) się określiłaś (tzn.że nie chcesz rozwodu)?
...
Majko, kusi mnie te "zimna sucz" hehehehe... nigdy nią nie byłam... może warto spróbować wink
...
AnnaJo, oczywiście, że chodzi o ułatwienie dla mnie. Tylko tak do tego podchodzę. Ale jemu się tak zupełnie "przy okazji" oberwie wink
...
Co do dyktafonu - mogłabym się z nim (mężem, nie dyktafonem wink ) umówić na spotkanie... on tego na pewno będzie chciał... i tam go jakoś podejść... tylko czy mi wystarczy zimnej krwi? Jaki dyktafon jest najlepszy? Macie doświadczenia?




Brafo ! Barfo , Brafisimo smile Sobie wychował kobietę , która ze strachu NIE DA MU TERAZ ROZWODU , nie dziwie sie mu ze uciekł , miał nosa smile Ale raczek Ci nie uwalił przez te 20 Lat ? Typowa mentalność kobiety.


Z zemsta jest tak jak by samemu wypić truciznę a czekaj jak ktoś inny umrze smile


PS chciał iść do innej niech idzie w cholerę !


Jeszcze jedna konkluzja , Facet miał Jaja za które chcecie go powiesić smile Odszedł ale wystąpił o rozwód.

InvisibleMen - nie rozumiem co to znaczy "ale rączek Ci nie uwalił?" - tzn. czego mi nie zrobił?
To nie zemsta. Powinieneś dokładnie przeczytać co pisałam na początku, zanim zacząłeś się wymądrzać (stosując te cool-zwroty, których, serio, nie rozumiem).
Pisałam wyraźnie, że chodzi mi o dom (i firmę - moją, ale jak wiadomo, wszystko co jest w małżeństwie idzie na pół). Ja na to bardzo ciężko pracowałam. I chcę, żeby to odziedziczyły moje dzieci, a nie jakaś nowa kobieta, która rozłożyła w odpowiednim momencie nogi - i to cała jej zasługa.
I nie chcę być zmuszona do sprzedaży domu (na spłatę nie będzie mnie stać).
Wystąpił o rozwód bo mu tamta suszy o to głowę, a poza tym mieszka w wynajętym mieszkaniu. Rozumiesz? To mu się nie kalkuluje. I Ty to nazywasz JAJAMI?? Bo ja twierdzę, że jest zupełnie na odwrót - to kompletny, totalny, żałosny - BRAK JAJ.
Gdyby je bowiem miał, to zachowałby się tak, jak napisała Majka - jak się odchodzi / porzuca rodzinę i chce się "zaczynać od nowa" to się zaczyna wszystko od początku budować, a nie rozwala, to co już jest - mnie, dzieciom... mamy dostać rykoszetem, bo on już się tu znudził i chciał sobie teraz inaczej pożyć? I porzucił wszystko, tak jak dziecko zabawki, bez żadnej odpowiedzialności, nieważne przysięgi, nieważne zobowiązania (dzieci)...??
Zastanów się Invisible nad tym, zanim następnym razem będziesz mi mówił o "typowej mentalności kobiet".
...
Bullet - dzięki wink

43 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-08-15 15:19:26)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Nie...no rozbawiłeś mnie do łez Invisible Man...
a nawet nie mam dzisiaj urodzin lol
A co powinna zrobić?Może,wyprawkę przyszykować,spakować wyprane gacie i skarpetki,zapakować drugie śniadanie z jabłuszkiem.Zawieźć do kochanki,która zapewne obarczy Ją kolejnym przychówkiem do podziału majątku..a na koniec jeszcze przeprosić i zrobić pożegnalnego loda...niebywałe,jaka ta @ jest wredna,chce walczyć o swoje,no...zła kobieta.
A jedyną konkluzją jest to,że nie da rady...fizycznie...powiesić kogoś za jaja, wielkości orzeszków  ziemnych.

44

Odp: Rozwód - jak to przejść
majkaszpilka napisał/a:

Nie...no rozbawiłeś mnie do łez Invisible Men...
a nawet nie mam dzisiaj urodzin lol
A co powinna zrobić?Może,wyprawkę przyszykować,spakować wyprane gacie i skarpetki,zapakować drugie śniadanie z jabłuszkiem.Zawieźć do kochanki,która zapewne obarczy Ją kolejnym przychówkiem do podziału majątku..a na koniec jeszcze przeprosić i zrobić pożegnalnego loda...niebywałe,jaka ta @ jest wredna,chce walczyć o swoje,no...zła kobieta.
A jedyną konkluzją jest to,że nie da rady...fizycznie...powiesić kogoś za jaja, wielkości orzeszków  ziemnych.

Hehehe Majka smile wink Gorzej... musiałabym szukać z pomocą lupy wink A nie mam lupy sad I co teraz?

45

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Nie...no rozbawiłeś mnie do łez Invisible Men...
a nawet nie mam dzisiaj urodzin lol
A co powinna zrobić?Może,wyprawkę przyszykować,spakować wyprane gacie i skarpetki,zapakować drugie śniadanie z jabłuszkiem.Zawieźć do kochanki,która zapewne obarczy Ją kolejnym przychówkiem do podziału majątku..a na koniec jeszcze przeprosić i zrobić pożegnalnego loda...niebywałe,jaka ta @ jest wredna,chce walczyć o swoje,no...zła kobieta.
A jedyną konkluzją jest to,że nie da rady...fizycznie...powiesić kogoś za jaja, wielkości orzeszków  ziemnych.

Hehehe Majka smile wink Gorzej... musiałabym szukać z pomocą lupy wink A nie mam lupy sad I co teraz?

Wiesz,one jeszcze powinny być kompatybilne ze zwojami...a tu mam obawy,czy takowe funkcjonują poprawnie lol

46 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 15:07:42)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Invisible jeszcze jedno: jeśli wg Ciebie postępowanie jej męża to postępowanie faceta z jajami to muszę poprosić Ciebie o dane dostawcy towaru, bym i ja mógł mieć taką jazdę.
Inna sprawa, że znamy problem z jednej strony ale dla mnie mającego swoje, podobne doświadczenie, tłumaczenie Zorija'i jest wiarygodne i bardzo bliskie temu czego osobiście doświadczyłem.
Też biłem się z myślami, też mi wmawiano dlaczego się mszczę ... itp, ja odpowiadałem to co powyżej ... "skoro postąpiłaś właściwie opowiedz to przed sądem i zakończymy na jednej rozprawie".

47 Ostatnio edytowany przez 1status (2015-08-15 15:18:19)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija ,pragnę Ci zwrócic uwage ,że rozwód i orzeczenie winy to połowa sukcesu.Sprawy o podział majątku to osobny temat,jesli się nie dogadacie to może trwać latami i duża część pójdzie na adwokatów,rzeczoznawców itp.
Np,jesli nie macie rozdzielczości majątkowej to wszystko co teraz zarabiasz w firmie jest majątkiem wspólnym,więc i twego małżonka.
Musisz się zorientować czy twój adwokat potrafi i podejmie się walki w sądzie, a może poszukać specjalisty od spraw majątkowych.

48 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 17:09:25)

Odp: Rozwód - jak to przejść

1status, tak, zdaję sobie z tego sprawę.
Coraz mniej wierzę w mojego adwokata.
AnnaJo, mogłabyś mi podać tego swojego? Zaraz napiszę na jaki mail. Dzięki z góry.

49 Ostatnio edytowany przez Invisible Man (2015-08-15 16:12:00)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Tj moje własne zdanie , nie stoję w kolejce w której wszyscy sie ustawili by zlinczować chłopa , wersje ktora przedstawiła Autorka jest napisana by wzbudzic litość , tyle ze zapomniała dodać ze oboje zapracowali na to co sie stało. Ale spokojnie na analize przyjdzie jeszcze czas , bo poki co zionie jadem , jest to zrozumiałem gdyż nad rozumiem królują emocje.A skoro finał sprawy znalazł sie w sądzie no coż. Nie mi to oceniać. Jak było wie tylko ona i on.


Nu (Pisałam wyraźnie, że chodzi mi o dom (i firmę - moją, ale jak wiadomo, wszystko co jest w małżeństwie idzie na pół). Ja na to bardzo ciężko pracowałam. I chcę, żeby to odziedziczyły moje dzieci)

wiec jak sie to ma do tego ze wszystko na pół - Nie Twój Dom Tylko WASZ , nie Twoja Firma Tylko WASZA, Nie Twoje Dzieci tylko WASZE ! Ja proponuje dzieci Też na pół - Kumacie teraz ?!



A teraz odwróćmy sytuacje....

50

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

1status, tak, zdaję sobie z tego sprawę.
Coraz mniej wierzę w mojego adwokata. Teraz, jak ja już powzięłam decyzję, to dostałam maila od niego, że jak dowody będę niewystarczające to wrócimy do koncepcji rozwodu z nieorzekaniem o winie...
AnnaJo, mogłabyś mi podać tego swojego? Zaraz napiszę na jaki mail. Dzięki z góry.

czekam na maila smile

51 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 17:00:02)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Invisible Man napisał/a:

Tj moje własne zdanie , nie stoję w kolejce w której wszyscy sie ustawili by zlinczować chłopa , wersje ktora przedstawiła Autorka jest napisana by wzbudzic litość , tyle ze zapomniała dodać ze oboje zapracowali na to co sie stało. Ale spokojnie na analize przyjdzie jeszcze czas , bo poki co zionie jadem , jest to zrozumiałem gdyż nad rozumiem królują emocje.A skoro finał sprawy znalazł sie w sądzie no coż. Nie mi to oceniać. Jak było wie tylko ona i on.


A teraz odwróćmy sytuacje....

Invisible, jak chłopu było ze mną tak źle to dlaczego nie rozwiódł się ze mną w normalny, kulturalny sposób wcześniej? Odpowiesz?? Bo w pozwie rozwodowym wyczytałam, że wszelkie więzi między nami zanikły ponad rok temu. Miał czas.
...
Dobrze, odwróćmy sytuację... byłam z nim na tym wyjeździe, było super, a 2 tygodnie później to ja nawiązałam romans... Jestem usprawiedliwiona? Bo powiem, że jednak, po przemyśleniach - doszłam do wniosku, że nasze małżeństwo było do kitu?
...
Powtórzę jeszcze raz - jak komuś jest źle w związku - trzeba go rozwiązać. A nie upokarzać drugą osobę zdradą, porzuceniem z dnia na dzień itd. I jeszcze się głupio tłumaczyć...
...
AnnoJo, mój mail: zorija@vp.pl smile

52 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 16:25:45)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Invisible: chyba czytamy inny wątek. Nie odniosłem wrażenia, by ktokolwiek chciał go zlinczować, sprowadzić "do parteru". Nikt nie sugeruje ganiania za nim, zniszczenia mu układu z kochanką czy pobicia itp. wręcz przeciwnie, padają sugestie by autorka nie pozwoliła siebie sprowadzać do parteru.
Podejrzewam, ze nie zdajesz sobie sprawy jakie emocje towarzyszą takiej sprawie ze strony osoby zdradzonej. Ja akurat wiem. Tego nie można sobie wymyślić. Takie sytuacje na forum natychmiast są demaskowane, za dużo tu ludzi z "doświadczeniem".
Jeśli autorka zmyśla na pewno za jakiś czas "się potknie", ale do tej chwili brzmi wiarygodnie.

Z tego wątku wynika coś bardzo ważnego, to by uświadomić mu, by zachował te jaja i dokończył to co zaczął. Z drugiej strony autorka, która nie powinna być "clpą". Ludzie to istoty, które szacunek mają do silnych, słabymi pomiatamy
Jeśli jej jm ma jaja to powie przed sądem szczerze i wtedy zachowa resztki czegoś co można nazwać szacunkiem. Przecież nie zrobił nic złego ! Prawda ?
Tu jest bardzo istotny ale mało poruszany wątek dzieci. Autorka napisała, że tatuś (mówiąc delikatnie) ma je w d...
Tak, masz rację, trzeba mieć jaja by tak postępować.

53 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 17:00:31)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Invisible Man napisał/a:

wiec jak sie to ma do tego ze wszystko na pół - Nie Twój Dom Tylko WASZ , nie Twoja Firma Tylko WASZA, Nie Twoje Dzieci tylko WASZE ! Ja proponuje dzieci Też na pół - Kumacie teraz ?!
.

To BYŁ nasz dom - ale mój mąż go porzucił. Teraz dom jest mój. Jego tu już nie ma, sam z własnej i nieprzymuszonej woli odszedł.

Firma jest MOJA. Ja nie mówię przecież, że praca mojego męża to NASZA praca.

O co Ci chodzi? dziwne te Twoje wywody...

54

Odp: Rozwód - jak to przejść
Invisible Man napisał/a:

Tj moje własne zdanie , nie stoję w kolejce w której wszyscy sie ustawili by zlinczować chłopa , wersje ktora przedstawiła Autorka jest napisana by wzbudzic litość , tyle ze zapomniała dodać ze oboje zapracowali na to co sie stało. Ale spokojnie na analize przyjdzie jeszcze czas , bo poki co zionie jadem , jest to zrozumiałem gdyż nad rozumiem królują emocje.A skoro finał sprawy znalazł sie w sądzie no coż. Nie mi to oceniać. Jak było wie tylko ona i on.


A teraz odwróćmy sytuacje....

ty masz na stałe włączona funkcję solidarności plemników, jeśli z orzeszków piniowych takowe moga być, ale to taki detal smile

Niezależnie, czy Zorija jest opuszczoną i zdradzoną żoną, czy byłaby opuszczonym i zdradzonym mężem, ona i jej historia jest wiarygodna. Scenariusz jest dość typowy, pan (pani) opuszcza rodzine, chce natychmiast ułożyć sobie życie na nowo, co mu oczywiście wolno i natychmiastowego podziału majątku, żeby wiedzieć ile jest wart. Panowie często te ż myslą jak król Lew: to ja byłem panem, mnie się należy wszystko i szybko zapominaja, że żona też zarabiała (często więcej). Pan boi sie zapewne, że nowa partnerka nie będzie zbyt długo czekała na piekne życie jakie jej obiecywał, a przecież jak kocha to poczeka. Zapomniał jedynie, że w całej tej sytuacji są jeszcze dzieci i że to na ich spokoju i komforcie powinno mu najbardziej zależeć.

Sama zadawałam sobie pytanie, jak ja postąpiłabym w odwrotnej sytuacji? Ja wzięłabym rzeczy osobiste, wszystko zostawiła za sobą, a w nowe życie weszła z czystą kartą.

55

Odp: Rozwód - jak to przejść

Nie , ja zapracowałem na rozpad waszego małżeństwa. Widocznie coś było nie hallo skoro do tego doszło , staram sie tylko powiedzieć ze oboje na to zapracowaliście.Nie umiecie sie rozejść w zgodzie , bo żadne z was nie mysli o dzieciach , o waszych dzieciach. Nie bede oceniał waszego zachowania bo tj wasza indywidualna sprawa. Jeżeli gość w stosunku do Ciebie był nie w porządku ok na pewno nasz Stwórca ześle na niego takiego modnie nazywanego stwora co zwie sie KARMA smile a ten ów stwór w białych rękawiczkach ukręci mu , jak to ktoś napisał orzeszki ? smile

(a 2 tygodnie później to ja nawiązałam romans... Jestem usprawiedliwiona?) widzisz już jak pracujecie na to oboje ?

i moze nie opowiadaj ze zalezy Ci na tym by dzieci odziedziczyły bo myslisz teraz tylko o sobie , ów chłop moze sam przepisać na dzieci to i owo , naprawde bez twojego udziału.

56 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 16:40:41)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Zorija: ujawniasz za dużo szczegółów o sobie.

Invisible Man napisał/a:

Nie , ja zapracowałem na rozpad waszego małżeństwa. Widocznie coś było nie hallo skoro do tego doszło , staram sie tylko powiedzieć ze oboje na to zapracowaliście....

I tak i nie. Jeśli były kłopoty powinien ratować małżeństwo, nie przypominam sobie by padły zdania o jakichkolwiek próbach. Nastąpił rozpad powinien rozwieść się z autorką i pójść swoją drogą.
Od momentu gdy zdradził on stał się jedynie winnym. Moralnie i zgodnie z prawem.
OVER

Invisible Man napisał/a:

... myslisz teraz tylko o sobie ...

o kim ma myśleć, o nim ?

57

Odp: Rozwód - jak to przejść

Ten "romans" Zoriji to ironia...dla zobrazowania sytuacji.Chyba,że ja przestałam logicznie przyswajać?

58 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 16:37:35)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Ależ Invisible, ja się chcę z nim rozejść jak najbardziej w zgodzie!! smile Uwierz mi wink smile
Ale też chcę to zrobić zgodnie z prawdą. Można to chyba ze sobą połączyć; czy wg Ciebie nie?
...
A co ma do tego karma, to już całkiem nie rozumiem. Ja chcę tylko uczciwości.
Owszem, myślę o sobie i o dzieciach. A kto ma o mnie myśleć? Wiem, ile wysiłku w to wszystko włożyłam, i nie specjalnie chce mi się czekać na karmę, żeby było fair tongue
Chłop raczej dzieciom nic nie przepisze... a może Ty go znasz i wiesz coś lepiej ode mnie? Zagwarantujesz mi i im coś? To wtedy przestanę się martwić.
...
No jasne Majka smile To tylko przykład. Że ja też tak mogłam. I ciekawe jak wtedy zostałabym oceniona przez takich gości jak Invisible... czy mojego męża...

59

Odp: Rozwód - jak to przejść

Och, ten relatywizm moralny...jakie to wygodne...

60

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

....No jasne Majka smile To tylko przykład. Że ja też tak mogłam. I ciekawe jak wtedy zostałabym oceniona przez takich gości jak Invisible... czy mojego męża...

źle ... ja też bym się przyłączył.

61

Odp: Rozwód - jak to przejść

do oceny jest sąd , nie ja - az sie Bullet wystraszył zebyś za dużo o sobie teraz nie mówiła bo Twoja wiarygodność zacznie pikować w dół ....AMEN

62 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-15 16:52:03)

Odp: Rozwód - jak to przejść

Nie było żadnych prób ratowania małżeństwa, bo nie było takiej potrzeby !
My naprawdę byliśmy całkiem spoko. To był bardzo dobry związek, pomimo tylu lat trwania.
Oczywiście, jak w każdym związku / małżeństwie... szczególnie z takim stażem... kilka grubych zeszytów "co on mi" i "co ja jemu" dałoby się zapisać. Ale to jest normalne, u każdego!
Gdybym wiedziała o kochance, gdybym wiedziała, że staję z nią "w szranki" o mojego męża - to, uwierzcie mi, walczyłabym...
Ale ona rozpoczęła ze mną walkę o niego nic mi o tym nie mówiąc...
A on - ja sądzę, że to kryzys wieku średniego... gość po prostu ześwirował... wszystko to zresztą potwierdza... zaczął (nagle, bo zawsze mu śmierdziało i tego nigdy nie robił) chodzić na siłownię... kupił sobie jakieś młodzieżowe ciuchy i dziwaczny beret (50 lat!)... rozpoczął diety... zmienił fryzurę... no i poderwał "laskę"... tongue
Nie tłumaczę się - opisuję moje odczucia.
I szczerze Invisible? mam go już totalnie w dupie... nie chce już mi się do tego nawet wracać. Zachował się jak ostatni dupek, dno...
Chcę się już do końca od niego uwolnić i zapomnieć.
Ale sprawy rozwodowe muszę przejść, innego wyjścia nie mam.

63 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-15 16:52:05)

Odp: Rozwód - jak to przejść
Invisible Man napisał/a:

do oceny jest sąd , nie ja - az sie Bullet wystraszył zebyś za dużo o sobie teraz nie mówiła bo Twoja wiarygodność zacznie pikować w dół ....AMEN

Doskonale to wiesz i próbujesz manipulować, albo nie bierz już tego świństwa.
Ja na podstawie tego co napisała jestem w stanie dużo napisać o niej, gdzie mieszka, co robi (mniej więcej). Osoby, które ją znają, a mogą czytać to forum, nie zawsze są jej przychylne. Znając więcej faktów z ich życia łatwiej mogą skojarzyć osobę, a następnie mogą przekazać o tym wątku informację jm, który dowiadywałby się dużo o zamiarach autorki.

64

Odp: Rozwód - jak to przejść
Invisible Man napisał/a:

do oceny jest sąd , nie ja - az sie Bullet wystraszył zebyś za dużo o sobie teraz nie mówiła bo Twoja wiarygodność zacznie pikować w dół ....AMEN

Invisible , już najmniej to mi zależy na mojej wiarygodności w Twoich oczach.

65

Odp: Rozwód - jak to przejść
Zorija napisał/a:

Nie było żadnych prób ratowania małżeństwa, bo nie było takiej potrzeby !
My naprawdę byliśmy całkiem spoko. To był bardzo dobry związek, pomimo tylu lat trwania.
Oczywiście, jak w każdym związku / małżeństwie... szczególnie z takim stażem... kilka grubych zeszytów "co on mi" i "co ja jemu" dałoby się zapisać. Ale to jest normalne, u każdego!
Gdybym wiedział o kochance, gdybym wiedziała, że staję z nią "w szranki" o mojego męża - to, uwierzcie mi, walczyłabym...
Ale ona rozpoczęła ze mną walkę o niego nic mi o tym nie mówiąc...
A on - ja sądzę, że to kryzys wieku średniego... gość po prostu ześwirował... wszystko to zresztą potwierdza... zaczął (nagle, bo zawsze mu śmierdziało i tego nigdy nie robił) chodzić na siłownię... kupił sobie jakieś młodzieżowe ciuchy i dziwaczny beret (50 lat!)... rozpoczął diety... zmienił fryzurę... no i poderwał "laskę"... tongue
Nie tłumaczę się - opisuję moje odczucia.
I szczerze Invisible? mam go już totalnie w dupie... nie chce już mi się do tego nawet wracać. Zachował się jak ostatni dupek, dno...
Chcę się już do końca od niego uwolnić i zapomnieć.
Ale sprawy rozwodowe muszę przejść, innego wyjścia nie mam.




BINGO

Posty [ 1 do 65 z 392 ]

Strony 1 2 3 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - jak to przejść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026