o planie wychowawczym dzieci pomyślałaś już ?
Podobne tematy
132 2015-08-16 20:11:15 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-08-16 20:19:16)
Mnie zastanawia za to, ta podwójna moralność.Jak facet zdradza, a po jakimś czasie odejdzie(dokładnie w takiej kolejności)...to przypisuje mu się duże jaja...niemalże heroizm.Rozwód jest implikacją jego oszustw!!Nie na odwrót.Wtedy też,zaczyna się gadka o wspólnej winie,zaniedbaniach i innych pierdach.A jak się o tym próbuje rozmawiać rzeczowo,odpowiedź jest jedna...wredne baby linczują Bogu ducha winnego gościa,no przecież odszedł.Mało tego...chcą biedaka,który stara się ułożyć sobie życie, pozbawić wszystkiego na co pracował przecież SAM,"ukarać" alimentami na dzieci,dowalić alimentami na siebie i "wogle".
A...i jeszcze jednej rzeczy zapomniałam dopisać...odpowiedzialność.No sorrki,ale ta skończyła się w momencie rezygnacji z małżeństwa.Za wszystkich.Teraz ten wyświechtany banał "dla dobra dzieci",będzie oznaczał ni mniej ni więcej, tylko pomniejszenie konsekwencji....innymi słowy... strat,jakie będzie musiał ponieść "odpowiedzialny" rodzić opuszczający rodzinę.
133 2015-08-16 20:11:55 Ostatnio edytowany przez Xymena (2015-08-16 20:12:34)
nie będę cię w takim razie już prowokować do refleksji...
pozdr ![]()
134 2015-08-16 20:31:58 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-16 20:33:24)
Zdrada małżeńska nie znajduje przełożenia w polskim prawie. Z tego co kojarzę kodeks hammurabiego przewidywał konsekwencje dla zdradzających - mężczyzn i kobiet. Mogły być topione, panom odcinano tę część ciala, ktorą poslużyli się dokonując sprzeniewierzenia sakramentu małżenstwa (uprzedzam, nie zawsze to o czym teraz myślicie
.
Tematem watku Zoriji jest majatek, który wspólnie z małżonkiem wypracowali przez wszystkie lata. Należy się zarówno jemu jak i jej. Szkoda tylko, że w chwili totalnego rozpadu wszyscy myślą o materialnych sprawach. Gdzie uczucia dzieci chociażby. Czyżby więzi z ojcem opierały się tylko na tym co mógł im dać? Dom?
Zorija wie, ze podzielić majątkiem sie musi. Obawia się zapewne roztrwonienia czesci przypadajacej meżowi. Bo jest pod wpływem tamtej kobiety. A dzieci przecież bedą uczestniczyły w podziale masy spadkowej po ojcu.
Jeśli nawet Xymena próbowała sklonić Ciebie do refleksji, nie miej jej tego za złe. To naprawdę pomaga. Takie spokgladnięcie na siebie. Na was.
135 2015-08-16 20:49:10 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-16 20:54:13)
Zdrada małżeńska nie znajduje przełożenia w polskim prawie. Z tego co kojarzę kodeks hammurabiego przewidywał konsekwencje dla zdradzających - mężczyzn i kobiet. Mogły być topione, panom odcinano tę część ciala, ktorą poslużyli się dokonując sprzeniewierzenia sakramentu małżenstwa (uprzedzam, nie zawsze to o czym teraz myślicie
.
Tematem watku Zoriji jest majatek, który wspólnie z małżonkiem wypracowali przez wszystkie lata. Należy się zarówno jemu jak i jej. Szkoda tylko, że w chwili totalnego rozpadu wszyscy myślą o materialnych sprawach. Gdzie uczucia dzieci chociażby. Czyżby więzi z ojcem opierały się tylko na tym co mógł im dać? Dom?
Zorija wie, ze podzielić majątkiem sie musi. Obawia się zapewne roztrwonienia czesci przypadajacej meżowi. Bo jest pod wpływem tamtej kobiety. A dzieci przecież bedą uczestniczyły w podziale masy spadkowej po ojcu.
Jeśli nawet Xymena próbowała sklonić Ciebie do refleksji, nie miej jej tego za złe. To naprawdę pomaga. Takie spokgladnięcie na siebie. Na was.
Ten wątek dotyczy akurat tego, jak mam się rozwieść. Bo 3 dni temu dostałam pozew od męża. Zastanawiam się w jaki sposób to zrobić.
MUSZĘ SIĘ TYM ZAJMOWAĆ, ale nie dlatego że chciałam, bo to nie ja wpakowałam nas w to bagno.
Dodatkowo, dla zainteresowanych - przez 24 h/dobę zajmuję się dziećmi (wyłącznie ja), domem, pracą, zakupami, sprzątaniem, gotowaniem, praniem, prasowaniem... kupowaniem książek do szkoły... nowych butów i spodni...
do tego - wysłuchuję dzieci, pocieszam je, przytulam, zabieram do kina i na obiad, gram z nimi w gry, jeżdżę na rowerze i rolkach, chodzę na basen, zabieram je na specery, oglądam z nimi tv, czytamy razem w łóżku książki, wysłuchuję ich problemów i im doradzam, godzę je, gdy się pokłócą, ocieram ich łzy, leczę ich serca i ciała jak tylko mogę, - wszystko to robię sama.
Nie trujcie mi już więcej nad "refleksjami"... "uczuciami"... "więziami, które są zastąpione przez sprawy materialne". Nikt niczego nie zastępuje. Teraz mam DODATKOWO na głowie tego typu kwestie... może nie uwierzycie, ale się o nie wcale a wcale NIE PROSIŁAM...
Chyba, że moje refleksje mają polegać na tym -"co takiego zrobiłam mojemu biedaczkowi mężowi, że tak się na nas wypiął i poleciał do kochanki"... i jeszcze "ach, jaka byłam niedobra dla mojego męża, to niech sobie teraz mężulek odpocznie - nie ma już żadnych obowiązków, należało mu się biedaczkowi tak przeze mnie pokrzywdzonemu"...
Już zaczynam refleksyjnie nad tym rozmyślać... tylko najpierw pranie powieszę i przygotuję odpowiedź dla sądu, ok?
...
Sponi, napisałam to już kilka razy wyraźnie i nie chce mi się kolejny raz powtarzać...
Nie chodzi o to, że nie chcę się z biedakiem dzielić majątkiem....
Powtórzę - nie chcę być zmuszona do sprzedaży domu, który ma dla mnie i dla moich dzieci wartość nie tylko materialną. Zrozumiałaś?
136 2015-08-16 20:52:19 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-16 20:57:13)
I tak Ciebie lubię Zorija
Ja tez jezdżę na rolkach![]()
On do dzieci tęskni.
Nie dopatrzyłam się ostatniego zdania. Tak jest, zrozumiałam ![]()
Sponi i Xymena, bez obrazy, ale wy chyba z kosmosu jesteście, mówicie dziwnym językiem.Na szczęście Zorija umie wam wytłumaczyć podstawowe prawdy,które jednak jakoś do was nie mogą dotrzeć ( obym się myliła ). Doradźcie kobicie na co ma zwrócić uwagę przygotowując się do rozprawy na przykład,konkretne praktyczne wskazówki, to przyda się jej i kolejnym ofiarom tej pięknej małżeńskiej miłości zdradzających mężów,o którą tak łkacie. Jak można myśleć o jakimkolwiek uczuciu,które ktoś tak podeptał, bo mu się odwidziało. Sory, ale to brzmi niepoważnie, delikatnie mówiąc.
138 2015-08-16 22:51:56 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-16 23:06:23)
Sponi Ty bujasz w obłokach, nie byłaś w podobnej sytuacji, a Twoje życzenia są pobożne. Jm Zorji nie teskni za dziećmi, bo dzieci to kłopot i wyrzuty sumienia, on boi sie konfrontacji z dziećmi, a może byc i tak, że panienka go nastawia przeciw dzieciom-jego obecnym wrogom, nastawionym przez sukę mamusię. Teraz liczy się dla niego wyłacznie jego wygoda i spokoój w oddaleniu od rodziny, bo on znów ma 20 lat, a rozum nastolatka.
Xymena to chyba Ty pisałaś, że jm przemyślał swoje postępowanie. Otóż nie !!! Zakończenie małżeństwa to nie gra w bingo, o tym powinno sie pomyśleć, spróbować naprawić, przemyśleć, przedyskutować, a nie bach, wyprowadzka, w drodze do nowego lokum prawnik i wniosek rozwodowy.
Zorija Twoim psim obowiązkiem jest teraz zadbać o siebie i dzieci. Ty nie masz wyjścia, Ty musisz zapewnić dzieciom stabilność na każdym froncie i poczucie bezpieczeństwa. Nie licz na to, że jm to im da albo Ci w tym pomoże. Jeżeli pozostanie w domu to Wam zagwarantuje, walcz o dom. jeżeli lepsze życie będziesz z dziećmi miała w nowym miejscu, sprzedajcie dom i odetnijcie się od przeszłości. Decyzja należy do Ciebie, a nie do jm.
Xymena napisał/a:Zorija
nic nie chcesz zrozumieć
on to przemyślał dużo wcześniej,
może myślał rok, może dłużej, tego nie wiesz
jego rozum na pewno działa i przekalkulował to sto razy
a potem wprowadził w życie, odszedł i wniósł o rozwód
proste i logicznei na pewno kocha dzieci, one nie mają z tym nic wspólnego
mała poprawka
"a potem wprowadził w życie: zdradzał przez 5 miesięcy, odszedł bo nie mógł już dłużej inaczej i wniósł o rozwód bo go kochanka nękała"gdyby zrobił tak jak Ty napisałaś - byłoby ok
wydaje mi się, że to jednak Ty nie rozumiesz...
jak ktoś zdradza - jest zwyczajnie kłamcą, oszustem, osobą nielojalną, nieodpowiedzialną, tchórzem i dnem - a nie "uczciwym"Przemyślał, albo i nie przemyślał - spotkał na swojej drodze babę, która akurat polowała... przytuliła misia, wysłuchała narzekań na niedobrą żonę i w ogóle, cae to marne życie, dała co tam miała - wiesz czym facet wtedy bardzo często myśli? noooo, nie rozumem niestety...
Zorija, jestem z Tobą, bliźniacza historia tylko nie dostałam pozwu jeszcze, mój jm pisze porozumienie w sprawie dzieci, ale doskonale Cię rozumiem, jaka wspólna wina, jeśli mój jm 2 lata mnie zdradzał, oddalał się ode mnie i dzieci, pytam jaka w tym moja wina, że musiał mnie zdradzać mógł się rozwieść i szukać nowej koleżanki, ale on wolał mi mamić oczy gadać, że kocha, planować wakacje a pewnego dnia stwierdzić, że się zakochał i wyprowadza się i tak już z nią dwa lata mieszka, moim zdaniem nawet dziećmi za bardzo się nie przejmuje, palma odbiła
I tak Ciebie lubię Zorija
Ja tez jezdżę na rolkach
On do dzieci tęskni.
Nie dopatrzyłam się ostatniego zdania. Tak jest, zrozumiałam
Sponi na jakiej podstawie twierdzisz, że mąż Zoriji tęskni za dziećmi?
Xymena napisał/a:Zorija
nic nie chcesz zrozumieć
on to przemyślał dużo wcześniej,
może myślał rok, może dłużej, tego nie wiesz
jego rozum na pewno działa i przekalkulował to sto razy
a potem wprowadził w życie, odszedł i wniósł o rozwód
proste i logicznei na pewno kocha dzieci, one nie mają z tym nic wspólnego
mała poprawka
"a potem wprowadził w życie: zdradzał przez 5 miesięcy, odszedł bo nie mógł już dłużej inaczej i wniósł o rozwód bo go kochanka nękała"gdyby zrobił tak jak Ty napisałaś - byłoby ok
wydaje mi się, że to jednak Ty nie rozumiesz...
jak ktoś zdradza - jest zwyczajnie kłamcą, oszustem, osobą nielojalną, nieodpowiedzialną, tchórzem i dnem - a nie "uczciwym"Przemyślał, albo i nie przemyślał - spotkał na swojej drodze babę, która akurat polowała... przytuliła misia, wysłuchała narzekań na niedobrą żonę i w ogóle, cae to marne życie, dała co tam miała - wiesz czym facet wtedy bardzo często myśli? noooo, nie rozumem niestety...
Zgodze sie z Toboa Zorija faceci mysla tylko jednym. Po moim mezu zauwazylam ze cos- kogos ukrywa dziwnie sie zachowywal, ja im bardziej sie staralam ratowac nas on sie odsuwal, wychodzil na cale dnie nie wiem do tej pory kto to dobrze ja kryje- mozliwe ze po rozwodzie sie dowiem- najgorsze ze jego przyjaciele tez okazali sie falszywi i go kryja a mowili do mnie ze on zle robi.
142 2015-08-17 10:08:15 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-17 10:38:40)
Xymeno masz prawo mieć własne zdanie i to należy uszanować. O jednym zapominasz. Ty startujesz z drugiej strony barykady. Chcąc, nie chcąc bronisz jm autorki.
Invisible: Zorija odpowiadała na te pytania. Dzieci nastoletnie, myślała o planie wychowawczym
Majkaszplika: w pełni zgadzam się z twoim postem, jw napisałem.
Xymena i Sponi są z drugiej strony "mocy".
Osoba, która zdradziła nie jest w stanie uświadomić sobie skali poczucia krzywdy i bólu. Dla nich to racjonalne podejście, uczciwe.
Nie jest sobie w stanie wyobrazić tego co się czuje w nocy gdy płacze dziecko bo mama obiecała,wieczorem na chwilę wyszła do sklepu ... jej nie ma bo jest u "koleżanki i już zostanie bo piją winko", koleżanka zapytana przy okazji (bo akurat teraz nie może rozmawiać) potwierdzi, a Ty wiesz, że kłamie, Dziecko pocieszyć trzeba, w tym czasie my sami jesteśmy rozbici na kawałki ale nie możemy tego okazać, bo dziecko najwyższy priorytet.
Xymeno: gdzie tu uczciwość ?
Ten ból jest niemierzalny, człowiek traci szacunek do samego siebie i wielu przenosi się do krainy wiecznych łowów. Żadne wartości materialne nie są w stanie tego zrekompensować.
Po czymś takim domaganie się od zdradzonego szacunku dla zdradzacza jest kolejna nieuczciwością.
Frania: nie uogólniasz ?
Pokonana, piszesz: " jaka wspólna wina, jeśli mój jm 2 lata mnie zdradzał, oddalał się ode mnie i dzieci"... mój mnie jeszcze prowokował... i to jak!
w sumie najfajniej by było, gdybym to ja była winna, no nie?
Tyle, że ja się nie dawałam... i biedaczysko został sam z problemem...
AnnaJo, nie dam się
Wczoraj pożegnałam się z moim prawnikiem, dziś dzwonię do drugiego ![]()
Frania: "ja im bardziej sie staralam ratowac nas on sie odsuwal" - tao Twoje zdanie i to co napisała Pokonana - to odpowiedzi dla Sponi / Xymeny... że się nie starałyśmy... nie walczyłyśmy o związek...
Prawda jest taka, że jak mąż chce zdradzać, odejść... to żebyś się zes.....ła, to nic nie zrobisz... najczęściej jest tak, że on już podjął decyzję... i teraz robi wszystko, żeby jego wina była jak najmniejsza...
Bullet, ja wychowuję dzieci cały czas i robię to bardzo dobrze; żadne plany mi nie są potrzebne do tego; plan jest potrzeby mężowi w sądzie (on złożył pozew o rozwód bez orzekania i on dostał od sądu polecenie przygotowania takiego planu), mnie to najmniej teraz obchodzi...
Powiedzcie mi co dokładnie oznacza skrót "jm" !
Miłego dnia dla wszystkich ![]()
144 2015-08-17 10:37:21 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-17 10:38:03)
jm = jeszcze mąż
jż = analogicznie
kolejne formy to bm i bż - to chyba jasne ![]()
co do planu wychowawczego, wcześniej dość szczegółowo go rozpisałaś więc pozwoliłem sobie to napisać
Dzień dobry wszystkim...
Ja już nawet nie staram się rozumieć motywacji niektórych z Was.Mam nadzieję,że to nie z głupoty,tylko tego,że stoimy po przeciwnej stronie...
Co do "kochania" dzieci czy brania za nich odpowiedzialności...to większej bzdury nie słyszałam.Miłość się kończy szybciutko.W zasadzie, najczęściej wyrażana jest kilkoma krótkimi spotkaniami w miesiącu,albo i nie to.A odpowiedzialność kończy się wraz z wysokością płaconych na nie alimentów.To są głodne kawałki....
... odpowiedzialność kończy się wraz z wysokością płaconych na nie alimentów.To są głodne kawałki....
Majka: proszę Cię, nie uogólniaj
majkaszpilka napisał/a:... odpowiedzialność kończy się wraz z wysokością płaconych na nie alimentów.To są głodne kawałki....
Majka: proszę Cię, nie uogólniaj
Bullet,nie chcę generalizować,ale wyjątkiem jest,jak facet postępuje inaczej.
bullet napisał/a:majkaszpilka napisał/a:... odpowiedzialność kończy się wraz z wysokością płaconych na nie alimentów.To są głodne kawałki....
Majka: proszę Cię, nie uogólniaj
Bullet,nie chcę generalizować,ale wyjątkiem jest,jak facet postępuje inaczej.
Majka, ja płacę alimenty, to ja byłem zdradzonym, to ja pozwoliłem potomstwu wybrać z kim będą mieszkać choć wolałbym by ze mną, i teraz to ja siedzę sam w domu w tych kątach, w których byliśmy rodziną, odliczając teraz każdy dzień gdy jesteśmy razem.
I wcale nie jestem się wyjątkowy, takich jak ja jest masa, a Ty wrzucasz wszystkich do jednego wora ...
149 2015-08-17 11:23:22 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-08-17 11:24:58)
Przykro mi zatem,że w tej kwestii zgody między nami nie będzie.Mam zgoła inne wnioski,i na ich podstawie, takie mam zdanie.
Zresztą myślę...nawet po przeczytaniu kilku wątków tutaj,że jednak nie mijam się z prawdą,i tacy jak Ty należą do zdecydowanej mniejszości.
tyle, że przyczyną utrudniania kontaktów są często właśnie byłe żony
tyle, że przyczyną utrudniania kontaktów są często właśnie byłe żony
czasami, wręcz rzadko.
Sponi napisał/a:Zdrada małżeńska nie znajduje przełożenia w polskim prawie. Z tego co kojarzę kodeks hammurabiego przewidywał konsekwencje dla zdradzających - mężczyzn i kobiet. Mogły być topione, panom odcinano tę część ciala, ktorą poslużyli się dokonując sprzeniewierzenia sakramentu małżenstwa (uprzedzam, nie zawsze to o czym teraz myślicie
.
Tematem watku Zoriji jest majatek, który wspólnie z małżonkiem wypracowali przez wszystkie lata. Należy się zarówno jemu jak i jej. Szkoda tylko, że w chwili totalnego rozpadu wszyscy myślą o materialnych sprawach. Gdzie uczucia dzieci chociażby. Czyżby więzi z ojcem opierały się tylko na tym co mógł im dać? Dom?
Zorija wie, ze podzielić majątkiem sie musi. Obawia się zapewne roztrwonienia czesci przypadajacej meżowi. Bo jest pod wpływem tamtej kobiety. A dzieci przecież bedą uczestniczyły w podziale masy spadkowej po ojcu.
Jeśli nawet Xymena próbowała sklonić Ciebie do refleksji, nie miej jej tego za złe. To naprawdę pomaga. Takie spokgladnięcie na siebie. Na was.
Ten wątek dotyczy akurat tego, jak mam się rozwieść. Bo 3 dni temu dostałam pozew od męża. Zastanawiam się w jaki sposób to zrobić.
MUSZĘ SIĘ TYM ZAJMOWAĆ, ale nie dlatego że chciałam, bo to nie ja wpakowałam nas w to bagno.
Dodatkowo, dla zainteresowanych - przez 24 h/dobę zajmuję się dziećmi (wyłącznie ja), domem, pracą, zakupami, sprzątaniem, gotowaniem, praniem, prasowaniem... kupowaniem książek do szkoły... nowych butów i spodni...
do tego - wysłuchuję dzieci, pocieszam je, przytulam, zabieram do kina i na obiad, gram z nimi w gry, jeżdżę na rowerze i rolkach, chodzę na basen, zabieram je na specery, oglądam z nimi tv, czytamy razem w łóżku książki, wysłuchuję ich problemów i im doradzam, godzę je, gdy się pokłócą, ocieram ich łzy, leczę ich serca i ciała jak tylko mogę, - wszystko to robię sama.Nie trujcie mi już więcej nad "refleksjami"... "uczuciami"... "więziami, które są zastąpione przez sprawy materialne". Nikt niczego nie zastępuje. Teraz mam DODATKOWO na głowie tego typu kwestie... może nie uwierzycie, ale się o nie wcale a wcale NIE PROSIŁAM...
Chyba, że moje refleksje mają polegać na tym -"co takiego zrobiłam mojemu biedaczkowi mężowi, że tak się na nas wypiął i poleciał do kochanki"... i jeszcze "ach, jaka byłam niedobra dla mojego męża, to niech sobie teraz mężulek odpocznie - nie ma już żadnych obowiązków, należało mu się biedaczkowi tak przeze mnie pokrzywdzonemu"...
Już zaczynam refleksyjnie nad tym rozmyślać... tylko najpierw pranie powieszę i przygotuję odpowiedź dla sądu, ok?
...
Sponi, napisałam to już kilka razy wyraźnie i nie chce mi się kolejny raz powtarzać...
Nie chodzi o to, że nie chcę się z biedakiem dzielić majątkiem....
Powtórzę - nie chcę być zmuszona do sprzedaży domu, który ma dla mnie i dla moich dzieci wartość nie tylko materialną. Zrozumiałaś?
Niektorzy nie rozumieja pytania glownego w temacie. Sponi kiedys w moim watku tez mnie umoralniala jako osobe za moje bledy a temat byl inny. Refleksje tu nic nie dadza na takim etapie. Trzeba dzialac! a on Zorija nie jest biedakiem on Cie zostawil zradzal itp. moj zrobil to samo a ja tez jeszcze sobie dowalam ze nie bylam dobra a bylam za dobra. Idz kochana do prawnika poradz sie a masz termin na odpisanie pozwu wyznaczony? Ja dostalam pozew i bylam.u adwokata jestem na etapie odpiywania gdyz terminu nie dostalam konkretnego na odpisanie na pozew moge wogole nie odpisac alee odpisze za duzo nam zrobil i odszedl tak sie nie da. Moj chce jak najszybciej aby miec spokoj i moc dalej bawic sie nastepna z ktora jest. Musisz byc silna najgorsze te emocje zal i poczucie krzywdy oraz nicosc. Kiedys sie skonczy.
tyle, że przyczyną utrudniania kontaktów są często właśnie byłe żony
Trudno ażeby było inaczej...to oczywiście Twój tok rozumowania Xymena.
Wg.Ciebie,to kobiety ciężko pracują na zdradę biednego misia,to one zabierają mu dorobek jego życia(oprócz tego,że nie dały mu szczęścia w rodzinie)to one żądają na dzieci alimentów a w konsekwencji utrudniają kontakty,żeby jeszcze pana zdołować emocjonalnie.Przepraszam Ciebie bardzo...przeczytaj to jeszcze raz,oraz wszystkie inne swoje wypowiedzi.Można się mylić,czy różnić zdaniem,dyskutować,brać za i przeciw,szukać przyczyn itd.itp...ale w Tobie nie ma krzty obiektywizmu.
.....przeczytaj to jeszcze raz,oraz wszystkie inne swoje wypowiedzi.Można się mylić,czy różnić zdaniem,dyskutować,brać za i przeciw,szukać przyczyn itd.itp...ale w Tobie nie ma krzty obiektywizmu.
Xymena nie ukrywała, ze zdradziła
Frania, mam tydzień na odpowiedź na pozew. Będziesz występować o jego winę? Dzięki za miłe słowa ![]()
Bullet, potwierdzam słowa Majki - jesteś wyjątkiem. Ale dobrze, że czasem takie wyjątki się zdarzają ![]()
Majko, Xymena ma wg mnie jakiś grubszy problem... sama ze sobą... i ze swoim życiem... ze swoją moralnością... to nie są nawet wypowiedzi kogoś "z drugiej strony"... ona stara się coś udowodnić - w mojej ocenie - sama sobie...
majkaszpilka napisał/a:.....przeczytaj to jeszcze raz,oraz wszystkie inne swoje wypowiedzi.Można się mylić,czy różnić zdaniem,dyskutować,brać za i przeciw,szukać przyczyn itd.itp...ale w Tobie nie ma krzty obiektywizmu.
Xymena nie ukrywała, ze zdradziła
bo mąż był niedobry?
nie spełniał jej potrzeb?
to pewnie był dopiero k...s i cham...
biedna Xymenta, pewnie nie miała wyjścia...
157 2015-08-17 12:55:20 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-17 12:56:14)
bullet napisał/a:majkaszpilka napisał/a:.....przeczytaj to jeszcze raz,oraz wszystkie inne swoje wypowiedzi.Można się mylić,czy różnić zdaniem,dyskutować,brać za i przeciw,szukać przyczyn itd.itp...ale w Tobie nie ma krzty obiektywizmu.
Xymena nie ukrywała, ze zdradziła
bo mąż był niedobry?
nie spełniał jej potrzeb?
to pewnie był dopiero k...s i cham...
biedna Xymenta, pewnie nie miała wyjścia...
Ten jad nie jest do niczego potrzebny
... zawsze powód zdrady się znajdzie... ale zawsze po zdradzie
Nikogo nie zdradziłam.
Mam męża, ale pokochałam kogoś innego.
powiedzcie mi koleżanki i koledzy
jak się ma złożenie papierów o rozwód, a "prośba" o wyprowadzenie
ewentualnie wspólne dobra typu auto
bo rozumiem że technicznie zabranie, go i nie użyczanie,
jest tylko życzeniem, drugiej strony, do momentu rozwodu, czy tam rozdzielczości
a wspólne mieszkanie, w sensie bytowanie może trwać do momentu rozwodu
moją kwestia jest czy się wyprowadze czy nie, ale wyprowadzając pokazuje że nie chce tego kontynuować
dobrze rozumie
160 2015-08-17 13:28:25 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-08-17 13:31:52)
Owszem,nie ukrywała,że się zakochała. Jak dla mnie, to całkowite zwichrowanie obrazu/krzywizna...której nawet się nie dziwię w obecnej dyskusji i tego,kto bierze w niej udział(strony).
Tylko po co?Czemu to ma służyć?Wywołania gniewu Autorki,prowokacji,usprawiedliwienia własnych postępków,domorosłej analizie psychologicznej,czy chęci udowodnienia sobie czegoś?
Zorija
nic nie chcesz zrozumieć
on to przemyślał dużo wcześniej,
może myślał rok, może dłużej, tego nie wiesz
jego rozum na pewno działa i przekalkulował to sto razy
a potem wprowadził w życie, odszedł i wniósł o rozwód
proste i logicznei na pewno kocha dzieci, one nie mają z tym nic wspólnego
Moim zdaniem tak właśnie było.
On w głowie już dawno miał rozwód, tylko szukał bodźca.
A, że znalazł - to zrealizował to co zaplanował.
A to, że odszedł - to jedynie plus tego taki, że ... że nie musisz się zastanawiać, gdzie jest, z kim jest, co robi.
A to bardzo dużo - uwierz Zorija.
Takie myśli - są straszne, można oszaleć.
Zorija - czytałam, że udało Ci się zmienić prawnika. Jak już będziesz po "konsultacji" - czy mogłabyś napisać co radzi drugi prawnik i jak widzi stanowisko w Twojej sprawie?
Nikogo nie zdradziłam..
Emocjonalnie ? Już dawno
163 2015-08-17 13:47:14 Ostatnio edytowany przez Xymena (2015-08-17 13:49:13)
Majka
Pytasz czemu to ma służyć.
Tylko zrozumieniu sytuacji.
A to może pomóc w jej rozwiązaniu.
Choćby podczas rozmowy z mężem.
Bullet
dlatego mogę pisać od tej drugiej strony
165 2015-08-17 14:00:15 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2015-08-17 14:05:06)
Majka
Pytasz czemu to ma służyć.
Tylko zrozumieniu sytuacji.
A to może pomóc w jej rozwiązaniu.
Choćby podczas rozmowy z mężem.
Czekaj...bo za chwilę będzie tu off top.Czyjego męża chcesz zrozumieć?Zoriji,własnego, czy tego,w którym jesteś zakochana,o ile on ma żonę....
W przypadku Zoriji,rozwiązaniem sytuacji, jest pozew złożony przez jej męża.To on postawił warunki tej rozmowy,która będzie się toczyć na sali sądowej.
Zorija napisał/a:bullet napisał/a:Xymena nie ukrywała, ze zdradziła
bo mąż był niedobry?
nie spełniał jej potrzeb?
to pewnie był dopiero k...s i cham...
biedna Xymenta, pewnie nie miała wyjścia...Ten jad nie jest do niczego potrzebny
... zawsze powód zdrady się znajdzie... ale zawsze po zdradzie
Bullet, proszę Cię... jaki jad??
Odpowiadam cytatami z samej Xymeny!!!
To są jej słowa i poglądy. ja je tylko przytaczam.
167 2015-08-17 14:33:07 Ostatnio edytowany przez rakija (2015-08-17 14:35:35)
xymena uogolniajac jak ty ,wiekszosc panow unika placenia alimentow( na wlasne dzieci ) ,ukrywajac zarobki .
Stereotypy i tyle .Kazdy przypadek nalezy rozpatrzyc indywidualnie .Ale to nie sad ,to zwykle forum ,gdzie pnkt widzenia zalezy od pnkt siedzenia .
Xymena napisał/a:Majka
Pytasz czemu to ma służyć.
Tylko zrozumieniu sytuacji.
A to może pomóc w jej rozwiązaniu.
Choćby podczas rozmowy z mężem.Czekaj...bo za chwilę będzie tu off top.Czyjego męża chcesz zrozumieć?Zoriji,własnego, czy tego,w którym jesteś zakochana,o ile on ma żonę....
W przypadku Zoriji,rozwiązaniem sytuacji, jest pozew złożony przez jej męża.To on postawił warunki tej rozmowy,która będzie się toczyć na sali sądowej.
Majko, Xymenta Ci nie odpowie.
Ja - w odpowiedzi na jej rzucane z mądrością profesora psychologii banały - wielokrotnie zadawałam jej pytania... próbowałam coś wyjaśniać, tłumaczyć...
Ona nigdy ani nie odpowiada, ani nie pisała już dalej odpowiedzi... czy się zgadza, czy nie zgadza, czy coś do niej dotarło, czy nie dotarło... czy zakumała, czy nie...
Ona wyłącznie rzuca swoimi jedno-zdaniowymi mądrościami...
które są skierowane do mnie!
i dotyczą w zasadzie tylko jednego - jej wniosku (do którego rozumiem że doszła po dogłębnej analizie), że powinnam zacząć doszukiwać się swojej winy i ją przeanalizować (bo winne zdrady są obie strony)...
że utrudniam jm kontakty z dziećmi - i też się powinnam nad tym zastanowić...
No darmowa psychoterapia, słowo daję
Plus zdolności wróżbiarskie chyba jakieś...
czytanie w kryształowej kuli? czy co?
Xymena napisał/a:Zorija
nic nie chcesz zrozumieć
on to przemyślał dużo wcześniej,
może myślał rok, może dłużej, tego nie wiesz
jego rozum na pewno działa i przekalkulował to sto razy
a potem wprowadził w życie, odszedł i wniósł o rozwód
proste i logicznei na pewno kocha dzieci, one nie mają z tym nic wspólnego
Moim zdaniem tak właśnie było.
On w głowie już dawno miał rozwód, tylko szukał bodźca.
A, że znalazł - to zrealizował to co zaplanował.A to, że odszedł - to jedynie plus tego taki, że ... że nie musisz się zastanawiać, gdzie jest, z kim jest, co robi.
A to bardzo dużo - uwierz Zorija.
Takie myśli - są straszne, można oszaleć.Zorija - czytałam, że udało Ci się zmienić prawnika. Jak już będziesz po "konsultacji" - czy mogłabyś napisać co radzi drugi prawnik i jak widzi stanowisko w Twojej sprawie?
Smallangel, to jest bardzo możliwe, że szukał już wcześniej.
Też słabo w to wierzę, że nagle, pewnego dnia, spotkał ją - i zakochał się nagle do nieprzytomności...
Sądzę raczej, że szukał... a ona mu się akurat "nawinęła pod rękę"...
Przykre.
Bo w tym samym czasie był ze mną, i to "był" w pełnym tego słowa znaczeniu.
Może to i dobrze, że nic nie wiedziałam o zdradzie. Pewnie by się to dużo gorzej skończyło. A tak, to odszedł... nie było go... musiałam poradzić sobie sama. Minus tylko taki, że nie zbierałam wtedy dowodów, tak, jakbym mogła...
Ale nie wierz w to Smallangell, że takie "kulturalne" porzucenie mniej boli... może nawet bardziej, bo niczego się nie spodziewasz i nagle tak dostajesz po łbie...
Dobrze, napiszę co poradził mi prawnik.
Zorija ja Ci nie poradzę .Ze wzgledu na prowadzenie firm mieliśmy rozdzielność majątkową i podział majątku zrobione lata temu .Dziecko dorosłe .Więc dla mnie rozwód z orzekaniem o winie exa nie miał sensu .Chociaz akurat wtedy zostalam bez srodkow do życia .No ale mam rece i nogi zdrowe ,poradziłam sobie .
Ale tobie radze nie odpuszczaj .To on chce zacząć nowe życie .Niech wiec zaczyna ,szczesliwie .
Jednak nie kosztem Twoim i dzieci .
Kazdy chce byc szczesliwy .Prosze bardzo niech beda (ale od zera materialnego ).Niech buduja swoje szczescie tak jak budowali z nami .
171 2015-08-17 15:02:24 Ostatnio edytowany przez Azbi (2015-08-17 15:07:47)
Zjadło mi część poprzedniego mojego posta. Pisałam tam abyś zastanowiła się nad zatrudnieniem detektywa z uprawnieniami, który z pewnością znajdzie dowody zdrady, według tego co piszesz to romans męża trwał juz kilka miesięcy wcześniej, na pewno ślad jakiś został. Trochę to kosztuje, ale warto powalczyć o rozwód z orzeczeniem winy męża. Bedziesz mogła wystapić o alimenty na dzieci i co ważne siebie. Pieniądze przydadzą ci się się choćby na częściową spłatę rat kredytu (spłata z polowy majątku może nie wystarczyć) zaciągniętego na kupno nowego domu, który niestety będziesz musiała kupic dla siebie i dzieci - taki kredyt jest pogorszeniem sytuacji materialnej, żyjąc zgodnie z mężem nie musiałabyś już nic budować, a tak przez jego postępowanie musisz zapewnić dach nad głową sobie a przede wszystkim dzieciom. On swoja połowę majątku (zdobytego wspólnie przez was) zaniesie kochance, która nie zapracowała na to. Więc choćby tylko dlatego walcz o orzeczenie winy męża i alimenty na siebie.
Xymeno masz prawo mieć własne zdanie i to należy uszanować. O jednym zapominasz. Ty startujesz z drugiej strony barykady. Chcąc, nie chcąc bronisz jm autorki.
Invisible: Zorija odpowiadała na te pytania. Dzieci nastoletnie, myślała o planie wychowawczymMajkaszplika: w pełni zgadzam się z twoim postem, jw napisałem.
Xymena i Sponi są z drugiej strony "mocy".
Osoba, która zdradziła nie jest w stanie uświadomić sobie skali poczucia krzywdy i bólu. Dla nich to racjonalne podejście, uczciwe.
Nie jest sobie w stanie wyobrazić tego co się czuje w nocy gdy płacze dziecko bo mama obiecała,wieczorem na chwilę wyszła do sklepu ... jej nie ma bo jest u "koleżanki i już zostanie bo piją winko", koleżanka zapytana przy okazji (bo akurat teraz nie może rozmawiać) potwierdzi, a Ty wiesz, że kłamie, Dziecko pocieszyć trzeba, w tym czasie my sami jesteśmy rozbici na kawałki ale nie możemy tego okazać, bo dziecko najwyższy priorytet.
Xymeno: gdzie tu uczciwość ?
Ten ból jest niemierzalny, człowiek traci szacunek do samego siebie i wielu przenosi się do krainy wiecznych łowów. Żadne wartości materialne nie są w stanie tego zrekompensować.
Po czymś takim domaganie się od zdradzonego szacunku dla zdradzacza jest kolejna nieuczciwością.Frania: nie uogólniasz ?
Bullet - czego nie uogolniam? Nie rozumiem?
Zorija w poprzednim swoim temacie pisałaś, że mąż wcale się nie kryje z tą lolitą i spotyka się z waszymi znajomymi.Odpisałam ci wtedy, że to świetny dowód w razie rozwodu.Pogadaj z prawnikiem, może powołacie ich na świadków. Ich zeznania miałyby super wartość.
Frania, mam tydzień na odpowiedź na pozew. Będziesz występować o jego winę? Dzięki za miłe słowa
Bullet, potwierdzam słowa Majki - jesteś wyjątkiem. Ale dobrze, że czasem takie wyjątki się zdarzają
Majko, Xymena ma wg mnie jakiś grubszy problem... sama ze sobą... i ze swoim życiem... ze swoją moralnością... to nie są nawet wypowiedzi kogoś "z drugiej strony"... ona stara się coś udowodnić - w mojej ocenie - sama sobie...
Zorija- on zlozyl bez orzekania winy ja odpisuje z orzekaniem jego winy pewnie on potem odpisze tym samym uff nie mam sily. A mam pyt jak dostalas pozew to mialas napisany termin na odpisanie na pozew? Bo ja tylko pozew dostalam bez pouczenia mnie przez sad na odpisanie na pozew i bez terminu. Wiec moge kiedy chce odpisac a sprawe mam 3grudnia. Z tym ze doszly inne pociski z meza strony-adwokata ktory mnie zastrasza brak slow jacy ludzie sa podli tzn moj maz. Trzymaj sie i pisz jak cos
Zorija w poprzednim swoim temacie pisałaś, że mąż wcale się nie kryje z tą lolitą i spotyka się z waszymi znajomymi.Odpisałam ci wtedy, że to świetny dowód w razie rozwodu.Pogadaj z prawnikiem, może powołacie ich na świadków. Ich zeznania miałyby super wartość.
To byłby dobry pomysł...
No więc, Moi Kochani, wczoraj dostałam pozew. Rozprawa w drugiej połowie września.
Mąż złożył wniosek na początku maja, czyli zaledwie 1,5 miesiąca po odejściu.
Szybko mu poszło.
Oczywiście wina jest moja (!! ja pier...olę, jak ktoś może mieć aż taki tupet; a szczytem tupetu jest to, że zawnioskował m.in. o to, żeby ja pokryła koszty procesu i jego adwokata!!! dno absolutne). Powody, które wymienił - to jakieś totalne bzdury, co udowodnię w mig. Typu, że od ponad roku ustały wszelkie więzi. Tyle, że my jeszcze w październiku byliśmy na wyjeździe ze znajomymi a na święta u jego mamy i moich rodziców. Przytulaliśmy się tam publicznie, chodziliśmy razem na spacery, przesiadywaliśmy w kawiarence, piliśmy drinki...
No ale... pomimo że wina moja, to łaskawy pan wystąpił o rozwód bez orzekania o winie
Trochę mnie to wczoraj zdołowało, było mi cholernie przykro, zabolało znów, to co się tam już ładnie we mnie zagoiło, znów się otworzyło.
Dziś już dobrze.
Jutro mam spotkanie u adwokata. Ciekawa jestem co mi doradzi.
Bo ja w ogóle nie chce mu dać rozwodu. Mam swoje powody, a wiem, że mam taką możliwość.
To tyle na razie.
Będę tu sobie (i Wam) opisywać jak się sprawy potoczą, bo łatwo nie jest, a tak - chociaż się wygadam (czy raczej wypiszę)
Witaj w klubie Zorija mam identycznie to samo!:(
Z pełną świadomością mogę rzec, że nie bujam w obłokach. Znam smak zdrady, poniewierania, utraty resztek godności. Walki bez zasad…
Jeśli ktokolwiek zrozumiał, że stoję po stronie męża Autorki, źle mnie pojął. Bo… Nie stoję po żadnej ze stron. I moja neutralność nie wynika z tego, że jestem zdradzaczką (notabene taka ze mnie zdradzaczka jak – cytuje czyjeś słowa – z koziej doopy trąba) ale dlatego, że mam przekonanie, że zdrada jest skutkiem zaniechań i zaniedbań w związku. Tak cząstkowych, że trudno je w pojedynkę zauważyć, ale kiedy uzbiera się miarka, wtedy wszystko się przesypuje. Dochodzi do porażki obu stron. Kiedyś przeczytałam, że związek jest jak wygrana w totka. Ważne jest jak te pieniądze zainwestujemy…
Nie było moim zamiarem w żadnym razie dokonywania oceny życia Zoriji i jej męża. Bo tylko oni wiedzą najlepiej jak między nimi było. Ubolewam nad jednym: za niekochanie kogoś zostajemy przywołani do tablicy, żeby tam usłyszeć, że wszystko to co nas cementowało to dobra materialne. Zorija uczciwie przyznaje, że nie chce stracić domu, w którym spędziła sporą część życia wraz z mężem i dziećmi. Bo tak jest – należy się jej i dzieciom. O swoje walczył będzie też małżonek przed sądem. I używał tych samych argumentów. A zauważam ponownie, że w polskim prawie nie ma konfiskaty mienia na rzecz drugiej strony w wyniku zdrady. Aspekty moralne nie grają tu żadnej roli. Swoją drogą nie wierzę, że chce oskubać dzieci. Bo on je kocha.
Tu przyszła mi do głowy pewna myśl Zorijo. Pamiętam, że Twoim zmartwieniem jest fakt, że nie jesteś w stanie spłacić go w razie ewentualnego podziału domu. Możesz rozegrać to tak, że zrezygnujesz z części alimentów na dzieci od niego w zamian za przejęcie połowy jego domu. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale zawsze coś…
Zorijo…
Nie wzbudzasz we mnie złości nawet wtedy, kiedy próbujesz zrobić ze mnie istotę nie pojmującą Twoich słów. Ja doskonale rozumiem Twój ból, rozpacz, żal, niedowierzanie, że to się stało, wściekłość przeplataną łzami. Naprawdę jestem w stanie wyobrazić sobie to co w Tobie teraz się dzieje. Rozumiem, bo byłam zdradzana. Łaskawie (że tak ironicznie to ujmę) jednak mnie nie zostawił. A powinien. Bo za moim jednak przyzwoleniem posmakowałam o wiele więcej niż zdrady.
Mojej śladowej aktywności w tym wątku nie traktuj Zorijo jak atak na Twoją osobę. Liczyłam na to, że w ten sposób będziesz w stanie przygotować się do tego co usłyszeć możesz na sali sądowej. Wspominałam o tym, że za wszelką cenę dobrze jest zachować spokój i argumentować swoje racje i potrzeby (przede wszystkim dzieci) racjonalnie. Jeśli pozwolisz by emocje brały górę, doznasz o wiele więcej bólu niż zaplanowałaś…
Ktoś zapytał mnie na jakiej podstawie daję wiarę temu, że mąż Zoriji tęskni do dzieci. Ano dlatego, że najnormalniej w świecie jest ojcem. Bo był nim, gdy się urodziły. Bo słyszał ich ich płacz nocami. Bo patrzył jak stawiają pierwsze kroki. Bo i jemu pokazywały pierwsze malunki. Bo marudziły, że nie chcą siedzieć w jednej ławce z przysłowiowym Stasiem, bo śmierdzi mu z buzi… Bo truły głowę gdy chciały zabawkę zauważoną w sklepie… Bo… Bo… Tych „bo: znalazłoby się całe mnóstwo.
No tak. I znowu sobie posmęciłam…
Odchodzimy od siebie. Nie od dzieci…
Swoją drogą żal mi męża Autorki. Jeśli ta druga kobieta naciska by walczył o część swojego dobytku i ma na myśli jedynie ściany domu, to nie wróżę temu związkowi dobrze. Powinna go przyjąć z torbą ciuchów w progu…
Pozostawię oceny mojej osoby bez komentarza. Wybielać się nie miałam zamiaru, stąd przyznanie się do zdrady. Jestem taka jaka jestem.
179 2015-08-18 10:38:27 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-08-18 10:39:18)
Oj z tą miłością do dzieci...Nowa doopa potrafi ją skutecznie zasłonić, przynajmniej na jakiś czas. Co do domu, to przecież on sam się z niego wyprowadził. znam też z życia, że ta zamiana alimentów na dom wcale nie jest taka fajna, dlatego - naprawdę dobry prawnik,specjalista od spraw rozwodowych,sentymenty nie mają w tej chwili znaczenia. Sponi, ty nie rozumiesz jednego - co innego kryzys w małżeństwie, a co innego dobrowolne porzucenie rodziny. Inaczej to wygląda, gdy jedna ze stron rozmawia z drugą, że im nie wyszło, że wszystko się wypaliło i czy będą próbować coś naprawiać, czy lepiej jak się rozejdą. Wtedy można rozstać się po przyjacielsku i jak normalni cywilizowani ludzie. A tego tu nie ma.
180 2015-08-18 11:19:36 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-18 11:35:46)
Oj z tą miłością do dzieci...Nowa doopa potrafi ją skutecznie zasłonić, przynajmniej na jakiś czas. Co do domu, to przecież on sam się z niego wyprowadził. znam też z życia, że ta zamiana alimentów na dom wcale nie jest taka fajna, dlatego - naprawdę dobry prawnik,specjalista od spraw rozwodowych,sentymenty nie mają w tej chwili znaczenia. Sponi, ty nie rozumiesz jednego - co innego kryzys w małżeństwie, a co innego dobrowolne porzucenie rodziny. Inaczej to wygląda, gdy jedna ze stron rozmawia z drugą, że im nie wyszło, że wszystko się wypaliło i czy będą próbować coś naprawiać, czy lepiej jak się rozejdą. Wtedy można rozstać się po przyjacielsku i jak normalni cywilizowani ludzie. A tego tu nie ma.
A gdzie tak jest?
Forum pokazuje, że to przypadek jeden na milion albo i więcej.
Najpierw się zdradza, potem odchodzi.
Taka jest rzeczywistość.
smallangel napisał/a:Xymena napisał/a:Zorija
nic nie chcesz zrozumieć
on to przemyślał dużo wcześniej,
może myślał rok, może dłużej, tego nie wiesz
jego rozum na pewno działa i przekalkulował to sto razy
a potem wprowadził w życie, odszedł i wniósł o rozwód
proste i logicznei na pewno kocha dzieci, one nie mają z tym nic wspólnego
Moim zdaniem tak właśnie było.
On w głowie już dawno miał rozwód, tylko szukał bodźca.
A, że znalazł - to zrealizował to co zaplanował.A to, że odszedł - to jedynie plus tego taki, że ... że nie musisz się zastanawiać, gdzie jest, z kim jest, co robi.
A to bardzo dużo - uwierz Zorija.
Takie myśli - są straszne, można oszaleć.Zorija - czytałam, że udało Ci się zmienić prawnika. Jak już będziesz po "konsultacji" - czy mogłabyś napisać co radzi drugi prawnik i jak widzi stanowisko w Twojej sprawie?
Smallangel, to jest bardzo możliwe, że szukał już wcześniej.
Też słabo w to wierzę, że nagle, pewnego dnia, spotkał ją - i zakochał się nagle do nieprzytomności...
Sądzę raczej, że szukał... a ona mu się akurat "nawinęła pod rękę"...
Przykre.
Bo w tym samym czasie był ze mną, i to "był" w pełnym tego słowa znaczeniu.Może to i dobrze, że nic nie wiedziałam o zdradzie. Pewnie by się to dużo gorzej skończyło. A tak, to odszedł... nie było go... musiałam poradzić sobie sama. Minus tylko taki, że nie zbierałam wtedy dowodów, tak, jakbym mogła...
Ale nie wierz w to Smallangell, że takie "kulturalne" porzucenie mniej boli... może nawet bardziej, bo niczego się nie spodziewasz i nagle tak dostajesz po łbie...Dobrze, napiszę co poradził mi prawnik.
Każda taka nowina, zwyczajnie daje po łbie.
Nie mniej Mąż odszedł - nie masz myśli, czy wyjście do pracy to wyjście do pracy, czy do kochanki.
Czy wiszą na telefonie, czy nie.
Zwyczajnie masz spokojną głowę, bo wiesz, że są razem.
A to naprawdę dużo - myśli, strach powoduje, że człowiek, staje się zwyczajnie wariatem.
Sponi
Jestem myślami, podejściem do sprawy bliżej tego co Ty piszesz - niż innych użytkowników udzielających się w tym temacie.
Zorija jest fajną Babeczką - tylko szkoda, że dzieje się to tak szybko, emocje nią rządzą i w tym cały ból.
Nie może na spokojnie sobie wszystkiego przemyśleć, bo czas ją goni (mam na myśli odpowiedź na pozew).
No i wiem, jak innych spojrzenie na sprawę - ma na człowieka wpływ.
Dzień dobry wszystkim! ![]()
Mam już nowego adwokata ![]()
I mam już pierwszych świadków, którzy będę dla mnie świadczyć!!
Odzyskuję wiarę w człowieka! naprawdę !
Wiem, że nikogo nie musiałabym pytać i mogłabym kogo chcę powoływać...
ale ja nie chcę tak robić...
Każdego proszę i daję możliwość powiedzenia "nie". A jednak ludzie, moi znajomi, czasem bliżsi, ale czasem zupełnie dalecy - bez wahania godzą się. Chcą powiedzieć - i ja ich o to tylko proszę - tylko to co widzieli, jak różne rzeczy odbierali - bez żadnych własnych interpretacji czy ocen. Super.
...
Smallangel: "Zwyczajnie masz spokojną głowę, bo wiesz, że są razem" - to trochę za daleko posunięta ocena zdarzeń
![]()
Ale ok, niech im tam...
mam już na to coraz bardziej wywalone...
...
Sponi - tak, teraz z jm łączą mnie już WYŁĄCZNIE kwestie materialne.
Tak gdzieś do lutego kochałam go.... ![]()
potem mnie zdradził, odszedł i porzucił...
to był całkowicie i wyłącznie JEGO WYBÓR, on podjął ZA NAS OBOJE decyzję i on ją zrealizował;
niestety (dla niego) z mojej strony to też już koniec miłości, majtki na dupę.... teraz traktuję już go wyłącznie jak problem, który muszę załatwić, przy którym muszę się trochę pogimnastykować... ale nie takie rzeczy się już robiło
dam radę
Jestem przekonana, że jm wcześniej czy później dostanie od życia po dupie - wiem to
Fascynacja seksualna trwa maksymalnie 2 lata (i to u młodych mężczyzn, takich 20-letnich, im później, tym... krócej...). Jeśli w tym czasie nie zbuduje się więzi opartej na czymś więcej niż seks, to związek nie przetrwa. Tam nie ma zbyt wiele więcej.
A potem... jm... wtedy już daj Boże bm
wróci do... mamusi
Bo do mnie już nie.
...
Wczoraj troszkę poszalałam...
dziś jestem lekko "nie w formie"...
Nie mam zamiaru siedzieć i rozpaczać... dzieci są na obozach... matka baluje ![]()
Ale nic to, zaraz zaczynam szukać kolejnych świadków.
Pozdrawiam wszystkich i miłego dzionka ! ![]()
ps. Sylwio, witaj w naszym szlachetnym gronie
Pisz, jak będziesz się musiała wygadać! Pozdrawiam.
To trzymaj się ![]()
Dzień dobry wszystkim!
Mam już nowego adwokata
I mam już pierwszych świadków, którzy będę dla mnie świadczyć!!Odzyskuję wiarę w człowieka! naprawdę !
Wiem, że nikogo nie musiałabym pytać i mogłabym kogo chcę powoływać...
ale ja nie chcę tak robić...
Każdego proszę i daję możliwość powiedzenia "nie". A jednak ludzie, moi znajomi, czasem bliżsi, ale czasem zupełnie dalecy - bez wahania godzą się. Chcą powiedzieć - i ja ich o to tylko proszę - tylko to co widzieli, jak różne rzeczy odbierali - bez żadnych własnych interpretacji czy ocen. Super.
...
Smallangel: "Zwyczajnie masz spokojną głowę, bo wiesz, że są razem" - to trochę za daleko posunięta ocena zdarzeń![]()
![]()
Ale ok, niech im tam...
mam już na to coraz bardziej wywalone...
...
Sponi - tak, teraz z jm łączą mnie już WYŁĄCZNIE kwestie materialne.
Tak gdzieś do lutego kochałam go....
potem mnie zdradził, odszedł i porzucił...
to był całkowicie i wyłącznie JEGO WYBÓR, on podjął ZA NAS OBOJE decyzję i on ją zrealizował;
niestety (dla niego) z mojej strony to też już koniec miłości, majtki na dupę.... teraz traktuję już go wyłącznie jak problem, który muszę załatwić, przy którym muszę się trochę pogimnastykować... ale nie takie rzeczy się już robiłodam radę
Jestem przekonana, że jm wcześniej czy później dostanie od życia po dupie - wiem toFascynacja seksualna trwa maksymalnie 2 lata (i to u młodych mężczyzn, takich 20-letnich, im później, tym... krócej...). Jeśli w tym czasie nie zbuduje się więzi opartej na czymś więcej niż seks, to związek nie przetrwa. Tam nie ma zbyt wiele więcej.
A potem... jm... wtedy już daj Boże bmwróci do... mamusi
Bo do mnie już nie.
...
Wczoraj troszkę poszalałam...
dziś jestem lekko "nie w formie"...
Nie mam zamiaru siedzieć i rozpaczać... dzieci są na obozach... matka baluje
Ale nic to, zaraz zaczynam szukać kolejnych świadków.
Pozdrawiam wszystkich i miłego dzionka !ps. Sylwio, witaj w naszym szlachetnym gronie
Pisz, jak będziesz się musiała wygadać! Pozdrawiam.
super, że tak optymistycznie- tak trzymaj, tylko ja tez tak miałam przez chwilę ten optymizm wynajęłam adwokata i happy byłam, że wszystko się ułoży itp a on zaczął mnie atakować pismami ze swoim adwokatem i znowu wrócił strach i dziś jestem bez sił
abyś nie miała tego!!
184 2015-08-19 21:27:48 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2015-08-19 21:29:34)
Przede wszystkim wcale nie musisz się sztywno trzymać terminu odpowiedzi na pozew. Powiem więcej.. Im później ją oddasz, tym dla Ciebie lepiej.
Ja swoją odpowiedź oddałam tydzień przed terminem rozprawy. Na tyle późno, że nie było sensu wysyłać mojej odpowiedzi eks mężowi, ale i na tyle wcześnie, że gdyby chciał, mógłby się zapoznać z moim pismem przed rozprawą. Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem tego, że strona przeciwna nie zapoznaje się z bieżącą dokumentacją sprawy.
Dzięki takiemu działaniu zyskujesz element zaskoczenia. Skonsternowany Twoimi żądaniami małżonek może się wysypać. Natomiast Ty zyskujesz czas potrzebny Ci na uporządkowanie swoich myśli, zastanowienie się nad kolejnymi ruchami - ogólnie lepsze przygotowanie się do sprawy. Bardzo ważne jest, żeby Twój mąż nie wiedział, co go czeka z Twojej strony. Nie przygotuje sobie tym sposobem linii obrony.
p.s.
Nie mam czasu rozpisywać się dziś, ale jutro postaram się dorzucić jeszcze coś na temat rozwodu. Zaczęłam od informacji na tę chwilę najważniejszej ![]()
Dzień dobry...
Trochę mnie nie było,a tu tyle napisane. Zorija,to dobrze,że tak Ci się układa wszystko po Twojej myśli.Mam nadzieję,że będzie wszystko ok,że razem ogarniecie "temat".Powodzenia ![]()
Dzień dobry Majko
nie zauważyłam, że napisałaś...
ach.. dowiedziałam się dziś takich rzeczy, co wyczynia teraz mój jm, że włosy mi stanęły na głowie...
życzliwi zawsze się znajdą i dotarło to do mnie...
faktycznie szaleje (tak jak chciał)... z dużą ilością alkoholu w tle...
tracę szacunek coraz bardziej - to dobrze - bo taki kop na rozpęd był mi potrzebny.
W przyszłym tygodniu mam dopiero adwokata. Napiszę co wymyślimy ![]()
Zorija
w ogóle nie stawiałam diagnozy
daj spokój
osoby, o których piszesz słyszały tylko twoją wersjęa faceci częściej oszukują niż odchodzą
dlatego uważam, że twój mąż postąpił mimo wszystko uczciwie
Uczciwie bo przyznal sie ze ma kochanke?? a nie ja ukrywal??
no brawo dla misia za uczciwosc....
uczciwie to by bylo wtedy jakby ktoregos dnia powiedzial:
"sluchaj nie wychodzi nam , nie podoba mi sie to i to , chodzmy na terapie/ rozstanmy sie "
I wtedy po rozstaniu znalazlby sobie kogos.
A posiadanie baby na boku to wybacz ale KU..A co to za uczciwosc?????!!!!!!
za rozpad malzenstwa zawsze odpowiadaja 2 strony- za zdrade tylko zdradzacz!!!
konieckropka
188 2015-08-20 15:59:54 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-20 16:00:27)
zgadzam się ![]()
ja bym się mu zapewne nie uwiesiła na szyi nie dając wyjść z domu... albo bym go nie zamknęła na klucz w piwnicy... albo nie rozwaliła młotem kolan (oglądałyście film wg S.Kinga "Misery" ?
![]()
Chciał odejść - mógł.
Zdrada i porzucenie rodziny z dnia na dzień jest dla mnie ostatnim chu...twem i tchórzostwem.
I dlatego - jest winny - i postaram się mu to udowodnić w sądzie.
Vanillasky
Po prostu sam fakt, że masz kogoś dość, nie jest wystarczającą motywacją, żeby zdecydować się na rewolucję w życiu.
I dopiero pojawienie się nowej osoby daje czasami odwagę, aby to zrobić.
Ale też nie tak często. Wielu i tak wybiera romans w ukryciu.
Dzień dobry Majko
nie zauważyłam, że napisałaś...
ach.. dowiedziałam się dziś takich rzeczy, co wyczynia teraz mój jm, że włosy mi stanęły na głowie...
życzliwi zawsze się znajdą i dotarło to do mnie...
faktycznie szaleje (tak jak chciał)... z dużą ilością alkoholu w tle...
tracę szacunek coraz bardziej - to dobrze - bo taki kop na rozpęd był mi potrzebny.W przyszłym tygodniu mam dopiero adwokata. Napiszę co wymyślimy
Hejka Zorija...
no tak..."głowa siwieje,reszta szaleje".Niech się bawi,żyje,bądź co bądź....uwolnił się od jędzy,teraz czas na uwolnienie "stresora"...hłe....hłe.Kiedyś przyjdzie "otrzeźwienie" ...dosłowne i w przenośni.Zabawki się znudzą jakoś tak...co wtedy ![]()
Vanillasky
Po prostu sam fakt, że masz kogoś dość, nie jest wystarczającą motywacją, żeby zdecydować się na rewolucję w życiu.
I dopiero pojawienie się nowej osoby daje czasami odwagę, aby to zrobić.
Ale też nie tak często. Wielu i tak wybiera romans w ukryciu.
ok, ale nie nazywajmy tego UCZCIWOŚCIĄ
błagam
Dzień dobry Zorijo... Cieszę się, że szalejesz
Co prawda nie prześledziłam dokładnie Waszych wpisów, ale jak tylko skończy sie kolejny bezlitosny tydzień w pracy, poczytam Was wszystkich
Do tego potrzebuję zdrowego i spokojnego umysłu.
Zorija napisał/a:Dzień dobry Majko
nie zauważyłam, że napisałaś...
ach.. dowiedziałam się dziś takich rzeczy, co wyczynia teraz mój jm, że włosy mi stanęły na głowie...
życzliwi zawsze się znajdą i dotarło to do mnie...
faktycznie szaleje (tak jak chciał)... z dużą ilością alkoholu w tle...
tracę szacunek coraz bardziej - to dobrze - bo taki kop na rozpęd był mi potrzebny.W przyszłym tygodniu mam dopiero adwokata. Napiszę co wymyślimy
Hejka Zorija...
no tak..."głowa siwieje,reszta szaleje".Niech się bawi,żyje,bądź co bądź....uwolnił się od jędzy,teraz czas na uwolnienie "stresora"...hłe....hłe.Kiedyś przyjdzie "otrzeźwienie" ...dosłowne i w przenośni.Zabawki się znudzą jakoś tak...co wtedy
Wtedy mam nadzieję, że nasi byli chociaż w części doświadczą tego bólu, który teraz jest naszym udziałem.
Nie żebym jakaś super wredna była, ale mam nadzieję, że chociaż trochę sprawiedliwości jest.... ![]()
A my wtedy będziemy już mieć to za sobą. Będziemy cieszyć się życiem. ![]()
194 2015-08-21 20:31:20 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-21 20:31:40)
Ktoś kiedyś napisał, że bardzo często tak własnie jest...
Że zdradzona kobieta po pewnym czasie dochodzi do siebie. Przestaje rozpaczać, zaczyna zajmować się sobą, robić coraz więcej rzeczy dla siebie. Moja psychiatra powiedziała mi, że ma do czynienia z bardzo wieloma takimi kobietami jak ja... porzuconymi przez partnera, zdradzonymi. I że prawie wszystkie - po pewnym czasie - wręcz cieszą się z tego, że tak się stało. Bo odkryły mnóstwo nowych rzeczy... dla siebie... nowych sposobów spędzania czasu... zaczęły robić ciekawe, niebanalne rzeczy w życiu - i NIGDY by tego nie robiły, będąc w swoim małżeństwach. Bo wiadomo, pan i władca, zawsze był na pierwszym miejscu.
A z kolei zdradzacz - on dopiero po pewnym czasie zdaje sobie sprawę co zrobił... wtedy, gdy już opadną emocje a motylki odfruną... i często nie jest to miłe uświadomienie... a jak jeszcze nowa, świetna, cudowna kochanka okaże się z czasem przeciętną, słabą kobietą, niczym się nie wyróżniającą... i już zdobytą przede wszystkim....
Ten ból i złość trzeba przeżyć.. wiem co mówię..
Ja odeszłam od męża ( z róznych powodów ale głównym było jego za częste piwkowanie( do upojenia) i spędzanie czasu w barach z koleżankami- to tak pokrótce)
No ale do rzeczy..
otóz kiedy podjęłam decyzje,że czas pomyśleć o sobie i dziecku, o naszym świętym spokoju i się wyprowadziłam tydzień później kiedy jeszcze część moich rzeczy została w naszym mieszkaniu dowiedziałam sie, że właśnie wprowadza się do niego jakaś blondynka. Pojechałam do mieszkania, wchodzę ,a tam krząta się jakaś rosła baba.. pytam kim pani jest, a ona ze zdziwieniem a pani?I mówi tu mieszkam.. no myślałam,że coś mnie trafi.. zaniemówiłam..
Oświadczyła radośnie, że ona wynajmuje pokój od mojego męża.. hahah w salonie na stoliku winko świece... w MOJEJ łazience jej kosmetyki.. koszmar.. Mąż postanowił na swoim.. mieszkał z nią tak 3 lata..
Oczywiście wmawiając mi,ze to tylko koleżanka.. nawet teściowa stwierdziła,że przesadzam..
W końcu postanowiłam sprzedać to mieszkanie,gdyż jakoś im się nie kwapiło płacić za czynsz i raty..
Niemniej jednak wiem jedno ..nie okazywać dziadostwu żalu.. bo to tylko dla nich satysfakcja.
Tak więc odwagi Zorijko.. i głowa do góry ![]()