netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

historia taka jakich wiele...

126 odpowiedzi20 464 wyświetleniazałożony przez dziewczynaaa31, 07.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » historia taka jakich wiele...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 127 z 127 ]

66

Odp: historia taka jakich wiele...

Frania ale rozwodu jeszcze nie macie? Bedzie potrzebny psycholog jak jest dziecko? Jakas opinia czy cos? Czy nie?
Wlasnie mi napisal sms z usmiechem co robimy. On zachowuje sie jakby nic sie kie stalo, po prostu mnie nie chce a to takie normalne. Wczoraj mi mowil ze przeciez duzo osob sie rozwodzi i to nic takiego.
Mam najwiekszy zal o to ze mial problemy z płodnościa, pomoglam mu, dzieki mnie ma dziecko bo tak to pewnie nigdy by nie mial. Mowil kiedys ze nigdy mnie nie zostawi bo zrobilam dla niego tak wiele, ze mie odwrocilam sie w tragicznym momencie jego zycia - tylko wrecz przeciwnie- pomoglam mu. A tu nagle taka zmiana. Jak pytam dlaczego u po co to wszystko bylo mowi ze nie wiedzial ze tak mu sie pozmienia. Ze wie ze to jego wina ale nic nie poradzi. Tak po prostu.
Oni wszysscy nie widz aproblemu jak sie zakochaja w nowej. Idz do prawnika ja dostalam wlasnie wczoraj pozew i w ciagu 2 tyg musimy odpisac z adwokatem. Rozwod mamy  wgrudniu. Wypytaj o wszystko prawnika bo kazd asytuacj ajets inna

67

Odp: historia taka jakich wiele...

Dziewczyno, masz historię podobną do mojej. Ja odeszłam, mogłam liczyć wtedy na wsparcie rodziców, ale nie miałam pracy, było ciężko, no i mimo wszystko jeszcze kochałam...
Z perspektywy 5 lat: ostry konflikt okołorozwodowy, zszargane nerwy, terapia, żeby z tego wyjsć...i nie żałuję! Jest coraz lepiej, robię plany i realizuję je, córka wyrasta na fantastyczną kobietę, choć łatwo nie jest oj nie;)
O tamtym okresie w moim życiu staram się nie pamiętać, czas jednak leczy rany, choć blizna została.
Jesli może to być pomocne w jakis sposób, spróbuj wyobrazić sobie waszą wspólną przyszłosć, jesli potrafisz to walcz, ja się w naszej nie widziałam.

68

Odp: historia taka jakich wiele...
kobiałka82 napisał/a:

Dziewczyno, masz historię podobną do mojej. Ja odeszłam, mogłam liczyć wtedy na wsparcie rodziców, ale nie miałam pracy, było ciężko, no i mimo wszystko jeszcze kochałam...
Z perspektywy 5 lat: ostry konflikt okołorozwodowy, zszargane nerwy, terapia, żeby z tego wyjsć...i nie żałuję! Jest coraz lepiej, robię plany i realizuję je, córka wyrasta na fantastyczną kobietę, choć łatwo nie jest oj nie;)
O tamtym okresie w moim życiu staram się nie pamiętać, czas jednak leczy rany, choć blizna została.
Jesli może to być pomocne w jakis sposób, spróbuj wyobrazić sobie waszą wspólną przyszłosć, jesli potrafisz to walcz, ja się w naszej nie widziałam.

No u  mnie jeszcze rana jest.... Chociaż chciałabym aby to już blizna była. Ale czasu nie przyśpieszę....

69

Odp: historia taka jakich wiele...
Maja1977 napisał/a:
kobiałka82 napisał/a:

Dziewczyno, masz historię podobną do mojej. Ja odeszłam, mogłam liczyć wtedy na wsparcie rodziców, ale nie miałam pracy, było ciężko, no i mimo wszystko jeszcze kochałam...
Z perspektywy 5 lat: ostry konflikt okołorozwodowy, zszargane nerwy, terapia, żeby z tego wyjsć...i nie żałuję! Jest coraz lepiej, robię plany i realizuję je, córka wyrasta na fantastyczną kobietę, choć łatwo nie jest oj nie;)
O tamtym okresie w moim życiu staram się nie pamiętać, czas jednak leczy rany, choć blizna została.
Jesli może to być pomocne w jakis sposób, spróbuj wyobrazić sobie waszą wspólną przyszłosć, jesli potrafisz to walcz, ja się w naszej nie widziałam.

No u  mnie jeszcze rana jest.... Chociaż chciałabym aby to już blizna była. Ale czasu nie przyśpieszę....

Maja, daj czas czasowi. Powolutku zbudujesz sobie wszystko od nowa a nawet wiele rzeczy uda ci się zapomnieć. Małymi kroczkami do przodu i nie wymagać od siebie, że od razu będzie super. Widzę wokół wiele fajnych silnych babeczek, które są po przejsciach:)

70

Odp: historia taka jakich wiele...

To prawda netkobietki czas...ale u mnie tez rana duza bolii rozdrapal ja moj jeszcze masz dwa dni temu jak wszedl bez zapowiedzi do mieszkania akurat mnie nie bylo ale moja corka byla - on byl wesoly usmiechniety rozmawial z moja corka jakby nigdy nic a porzucil rodzine. Corka mowi ze byl z jakas kobieta ma tupet. Napisalam mu sms zeby nas juz nie ranil i nie afiszowal sie z kochankami on mi na to ze byl z siostra yhy jasne. Siostra weszla i mowi - jakie masz piekne mieszkanko? przeciez juz tu byla i widziala dziwne...nie moge dojsc do siebie oj boli.

71

Odp: historia taka jakich wiele...

Nasze dziecko jest chore, mialo w nocy bardzo wysoka goraczke. Tulilam ja, czopek, chlodna kapiel itd. Dziecko plakalo bardzo a ten d***ek sie darl na mnie. No komp mu nie dzialal cos. Tak sie zezloscil ze z calej sily w niego uderzyl. Mowie do niego spokojnym glosem zeby wlaczyl drugiego laptopa i wlaczyl nam corci piosenki bo przy nich sie uspokaja a ten do mnie "w d*** mnie pocaluj". Ja dalej spokojnie bo nie chcialam zeby coreczka czula moje nerwy. Pozniej znow bardzo plakala, dalam jej czopek i chcialam wyczyscic nosek. Ten przelecialz drugiego pokoju i krzyczy do mnie "zaraz ci w morde przyp****". Patrze na niego jak na wariata i spokojnie mowiezeby sie uspokoil a on do mnie ze mnie nienawidzi i chce rozwodu. Jakby zmysly poskradal. Mi to kujuz podchodzi pod przemoc psychiczna. Dzien w dzien sa takie krzyki i nerwy o wszystko. Nie mam juz sily :-(

72

Odp: historia taka jakich wiele...

Co Cię jeszcze z nim trzyma? Przekonanie, że "dla dobra" dziecka trzeba wszystko przetrwać? Kochasz go jeszcze?
Jesteś w o wiele lepszej sytuacji niż ja, bo możesz liczyć na podział majątku, on chce się wyprowadzić.

73

Odp: historia taka jakich wiele...

Przeczytałam.. i cóż coś mi się wydaje,ze z tej mąki to już chleba nie będzie.
Wiesz skoro jemu jest tak źle,  taki nieszczęśliwy.. to niech się wyprowadzi.
Zaproponuj mu to.
Dlaczego Ty z małym dzieckiem masz tułać się po wynajętych mieszkaniach.
Ten człowiek nie szanuje ciebie i dziecka.
To jak się zachował w sytuacji z wózkiem  czy podczas  choroby dziecka świadczy o jednym.. nie ma szacunku do was.. Do siebie tez ale on o tym nie wie,.. w nosie z nim..
Tobie i  dziecku niepotrzebne takie atrakcje i jego furie bez powodu.

Nie ma co czekać,ze on sie zmieni, bo  z tego co napisałaś z każdym dniem jest tylko gorzej.
Co ja bym zrobiła? Ja bym go spakowała i wyrzuciła na zbity pysk.
A w ostateczności zabrałabym dziecko i odeszła bez słowa.
Dbaj o swoje zdrowie  psychiczne o swoje emocje.
Potwór z niego skoro jest nieczuły na płacz dziecka i twoje samopoczucie.
Nic go nie tłumaczy nic! Żadne  dawanie czasu   młodemu ojcu..

Czy ktoś zapytał CIEBIE  jak TY sie czujesz? CZY TOBIE nie potrzeba chwili wytchnienia? Chyba nie. Czyli to nienormalna sytuacja. Po co ci ktoś kto cie zadręcza, obraża..
Uwierz lepiej być samej z dzieckiem ale spokojnie i szczęśliwie żyć  niż z takim tyfusen, który  jedyne co umie to wbic szpilkę prosto w serce.

74 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-08-23 19:50:13)

Odp: historia taka jakich wiele...

Basiu, to prawda, lepiej samej z dzieckiem, ja psychicznie czuję się lepiej. Natomiast mam inne troski, materialne (wynajmuję mieszkanie). Dlatego lepiej, żeby autorka się od tej strony zabezpieczyła, jeśli może.

75

Odp: historia taka jakich wiele...

Aga  ale to oczywiste, by nie zapomniała o finansowym zabezpieczeniu dziecka. Aga,a czy twój ex  pomaga ci finansowo przy zabezpieczeniu potrzeb dziecka?Może jak płaci za mało warto wnieść  sprawę o podwyższenie alimentów..

76 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-08-23 20:43:45)

Odp: historia taka jakich wiele...

Mój ex został w naszym wspólnym mieszkaniu, na kredyt zresztą, który dalej mam, mimo że go nie spłacam. Jestem więc uziemiona, bo na wkład własny nie mam, a MdMu nie dostanę ze względu na to mieszkanie. Płaci alimenty, jakie on uważa za słuszne, jak na polskie warunki są one ok.
Może zbyt pochopnie podjęłam decyzję o wyprowadzce, ale było coraz gorzej, a on terapii nie chciał.

77

Odp: historia taka jakich wiele...

Udalo mi sie na stronie pleya zobaczyc meza historie polaczen przez ostatni miesiac. Znam nr do tej jego "kolezanki" i widze ze wyslal do niej prawie 1500 sms przez miesiac,sa godziny nocne, nawet w moje urodzony ;-) pelno tego. Czy to moze byc jakis dowod w sadzie? Nie mam tresci.

78

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

Udalo mi sie na stronie pleya zobaczyc meza historie polaczen przez ostatni miesiac. Znam nr do tej jego "kolezanki" i widze ze wyslal do niej prawie 1500 sms przez miesiac,sa godziny nocne, nawet w moje urodzony ;-) pelno tego. Czy to moze byc jakis dowod w sadzie? Nie mam tresci.

Przepraszam, a jak to się podgląda? big_smile.

79

Odp: historia taka jakich wiele...

On jest tam zarejestrowany bo e faktury pobiera. Udalo mi sie odhadnac jego haslo tzn kiedys mi podal, skojarzylam. On mawet nie wie ze to mozna sprawdzic.
sprawdzilam wczesniejsze miesiace. Zaczal z nia pisac jeszcze przed narodzinami corki. Jakos dwa tygodnie przed narodzinami. Nawet po 2000 sms miesięcznie, po kilkanascie godzin rozmawiali. Sa daty godziny, tresci nie ma. Wszystko skopiowalam.

80

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

On jest tam zarejestrowany bo e faktury pobiera. Udalo mi sie odhadnac jego haslo tzn kiedys mi podal, skojarzylam. On mawet nie wie ze to mozna sprawdzic.
sprawdzilam wczesniejsze miesiace. Zaczal z nia pisac jeszcze przed narodzinami corki. Jakos dwa tygodnie przed narodzinami. Nawet po 2000 sms miesięcznie, po kilkanascie godzin rozmawiali. Sa daty godziny, tresci nie ma. Wszystko skopiowalam.

Przykro mi kochana. Pewnie inni, bardziej sprawni w zbieraniu dowodów, tu na forum ci pomogą.

81

Odp: historia taka jakich wiele...

Lifrinant przynajmniej wiem ze to nie moja wina. Bo wiesz ze zaczelam szukac w sobie. A tak naprawde moglam stanac na glowie a i tak by to nic nie zmienilo bo zadurzyl sie w innej. Wiec skoro takie bliskie kontakty z nia utrzymywal to jak mogl byc w domu normalny. Dlatego denerwowalo go we mnie wszystko. I to nie dziecko go przeroslo, po prostu inna du**.  Ja rodzilam dziecko a on pisal z nia, ja bylam z dzieckiem w szpitalu bo mialo operacje - on pisal z nia, moje urodziny, nasza rocznica slubu - on pisal z nia. Od rana do nocy praktycznie. Dlatego pewniespac nie chcial w jednym pokoju- bo bym mu oprzeszkadzała, dlatego mnie wypier**** wieczorami :-) heh nienawidze go. Mysle jak to rozegrac. Jak powiem ze wiem to zablokuje haslo itd. Poradzcie.

82

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

Lifrinant przynajmniej wiem ze to nie moja wina. Bo wiesz ze zaczelam szukac w sobie. A tak naprawde moglam stanac na glowie a i tak by to nic nie zmienilo bo zadurzyl sie w innej. Wiec skoro takie bliskie kontakty z nia utrzymywal to jak mogl byc w domu normalny. Dlatego denerwowalo go we mnie wszystko. I to nie dziecko go przeroslo, po prostu inna du**.  Ja rodzilam dziecko a on pisal z nia, ja bylam z dzieckiem w szpitalu bo mialo operacje - on pisal z nia, moje urodziny, nasza rocznica slubu - on pisal z nia. Od rana do nocy praktycznie. Dlatego pewniespac nie chcial w jednym pokoju- bo bym mu oprzeszkadzała, dlatego mnie wypier**** wieczorami :-) heh nienawidze go. Mysle jak to rozegrac. Jak powiem ze wiem to zablokuje haslo itd. Poradzcie.

Na pewno nic nie mów i zbieraj dowody. Inni ci powiedzą co i jak. Zaczekaj na nich. Trzymaj się. Wiem, że musisz się teraz potwornie czuć.

83

Odp: historia taka jakich wiele...

Przez 20 minut wyslal jej 19 sms teraz hehe. Siedzial w drugim pokoju bo niedawno wrocil do domu. Sprawdzam caly czas. Teraz wyszedl z domu i twierdzi ze do swojej mamy idzie bo dzwonila. Co jest nieprawda. Masakra. Wykoncze sie ale teraz jak juz wiem to chyba nie dam rady nie sprawdzac.

84

Odp: historia taka jakich wiele...

Pisal z nia jak wrocilam z dzieckiem do domu jak sie urodzilo. Pierwsze mocy takie dla mnie ciezkie a on pisal z nia smsy, cale noce. To jakis koszmar. Po porodzie jak opijal z kumplami to pelno w nocy smsow do niej. Chyba ze w ogole byl z nia a te sms juz po powrocie do domu. Bozeeeee mto straszne jest :-( mam taka gule w przelyku. Jak on mogl? Przeciez tak sie cieszyl ze jestem w ciazy.

85

Odp: historia taka jakich wiele...

Jest tu ktos? Nie daje rady :-(

86 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-26 21:01:26)

Odp: historia taka jakich wiele...

Zawsze ktos jest i dlatego nigdy nie bedziesz sama. A przede wszystkim masz dziecko. Ty i Twoja coreczka to najwazniejsze osoby na swiecie. Twoj maz spadl gdzies na szary koniec.
Dobrze ze wiesz o smsach, ale niech sledzenie polaczen nie stanie sie Twoja obsesja. Przygotuj sobie plan na zycie bez meza. Jesli kiedys opamieta sie, a Ty bedziesz chciala by byl kims wiecej niz ojcem Waszej corki, zastanowisz sie, co zrobic. Teraz widze jedna opcje - zlozyc wniosek o rozwod z jego winy. Pierwsze kroki skieruj do prawnika i opracujcie strategie. Nie daj sie zastraszyc mezowi. Jestes silniejsza od niego i madrzejsza. Przynajmniej tak to wyglada z zewnatrz i pewnie tak jest. I tak, polaczenia smsowe trzeba pokazac sadowi. Nawet jesli sedzia nie przyjmie jako dowodu (nie znam sie na tym) to sama wiedza o nich wplywa na widzenie sprawy przez sedziego.
Pisz tutaj, bo masz emocjonalnie bardzo trudna sytuacje. Przejdziesz przez to tylko wyznacz sobie sensowne cele. Moim zdaniem podstawowy cel na teraz to odseparowac sie od meza i zabezpieczyc sprawy bytowe dla siebie i dziecka.

87

Odp: historia taka jakich wiele...

Witaj .Czytam Twój wątek i w końcu postanowilam tez Cię wesprzeć. Przeżyłam to co ty. Z własnego doświadczenia wiem, że nerwy trzeba opanować. Wiem, że to trudne, ale to Twoja szansa. Jeśli chcesz go zostawić, to pod zadnym pozorem nie możesz się zdradzić, że wiesz o jego zdradzie. Bilingi, sms-y zgraj, albo wydrukuj i schowaj w bezpiecznym miejscu. To jest dowód dla sądu. Pasowałoby jakoś namierzyć kochanicę, bo to dobry świadek w sądzie. Jeszcze lepiej, gdyby ktoś obcy dla Ciebie widział go z nią. W sądzie jeśli nie będziesz miałą dowodów, to nic mu nie udowodnisz. Ten Twój mąż to jakiś wyjątkowy palant. Ciąża żony, małe dziecko, a on szuka sobie rozrywek na boku. A w domu jakaś patologia. Nie daj się zastraszyć. Szukaj wsparcia u rodziny, znajomych. W środku możesz być jednym kłębkiem nerwów, a na zewnątrz spokojna, zadbana, elegancka dziewczyna. Trzymam za Ciebie kciuki. Zbieraj dowody nawet tak "na wszelki wypadek", bo on gotów wystapić o rozwód i to z Twojej winy.

88

Odp: historia taka jakich wiele...

Sprawdzilam w karcie ciazy ostatnie wizyty u lekarza, ktg... ja bylam tamaon pisal w aucie pod gabinetem z nią... po 30sms. Sa godziny. Pozniej kazdy mozliwy dzien, walentynki, rocznica slubu, urodziny, polroczku corki, dzien taty. Takie dni kiedy wiem ze cos szykowalam typu kolacja wspolna uroczysta itd. Nawet po 100 smsow bylo w niektore dni. To chyba jakis potwor.

89 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-08-29 09:15:24)

Odp: historia taka jakich wiele...

Witam ponownie, czekałam az sytuacja sie wyklaruje. Odpisalam ci jako pierwsza i moje przekonanie, ze koleżanka zwróciła mu w głowie nigdy się nie zmieniło. Jego zachowanie jest typowe dla zdradzacza, niestety fascynacja ta drugą jest tak silna, że każdą stawiana mu przez ciebie przeszkode odbiera jako osobisty atak. Dodatkowo jest skonczonym idiotą i zamiast rozegrac to po mesku, próbuje swoimi gierkami przerzucić winę na ciebie. To sa gierki i manipulacja, które maja na celu doprowadzić ciebie do złożenia pozwu o rozwod. Nic nie mów o tym co wiesz, bądź dla niego wyjątkowo miła, zaproponuj terapie małżeńską, wspólny wyjazd na weekend itp. Zobaczysz, ze kazda twoja proba ratowania małżeństwa skonczy się jego jeszcze większą frustracją. Zacznij świadomie mieszać w planach, powiedz, że zabierzesz sie z nim, chociażby żeby pospacerować z małą w innym miejscu.  Gwarantuje ci, ze większa kontrola spowoduje u niego szybsze decyzje. Może to on zaproponuje rozwód a wtedy ty go ubiegnij, znajdź dobrego adwokata i wytocz ciężkie działa czyli wszystkie dowody zdrady.
Bede się odzywać a tobie życzę trzeźwego myślenia i nie daj się ponieść emocjom.

90

Odp: historia taka jakich wiele...

No wiec sytuacja na tą chwilę wygląda tak: nie wytrzymałam, powiedziałam mu ze wiem o tych wszystkich smsach od roku. Nie powiedziałam natomiast skąd wiem. On przeprasza, błaga o wybaczenie, mowi ze to tylko smsy ale zaszły za daleko i ze z tym konczą. Co oczywiście jest nieprawdą bo wiem ze piszą dalej, widzę na tej stronie. W dalszym ciągu w nocy itd. Mąz twierdzi ze zrobi wszystko aby ratować nasza rodzinę. Przeczytalam sienna twoją radę i masz racje, powinnam teraz być mila jak nigdy i "namieszać" mu w planach. Na pewno mają jakiś plan. Przed chwilą do mnie zadzwonił, rozmawialiśmy chwile, po czym się rozłączyl i zadzwonił do niej i rozmawiali 14 minut. Mysle ze wszytsko powtarza jej, nie wiem czy się boją obydwoje tego ze mam haka. Ale na pewno to jakiś ich plan. Nie zdradzę się skąd wiem bo na pewno zmieni hasło. Tak wiec czekam co dalej. Ale ledwo wytrzymuje psychicznie. To jakiś kretyn, inaczej go nazwac nie potrafię.

91

Odp: historia taka jakich wiele...

i pisze do mnie pelno smsów nawet jak nie odpisuje, typu "kocham cie", "daj mi szanse" itd. Tez mysle ze to jakiś plan żeby w razie czego miecc dowody ze on walczyl. Skoro w dalszym ciągu smsów do niej jest tyle to nie potrafię myslec inaczej. Cos kombinują.

92

Odp: historia taka jakich wiele...

Powiedz jemu jasno, ze nie życzysz sobie żeby sie z nią w jakikolwiek sposób kontaktował. Jeżeli dalej będzie do niej pisał i dzwonił to masz kolejny dowód. Tylko nie zdradz skąd czerpiesz informacje bo zablokujesz cenne źródło informacji! Oczywiście że teraz obmyslaja strategie jak do tego podejść żeby ten romans sie nie wydalł! Nie daj się omamić!

93

Odp: historia taka jakich wiele...

Dobrze radzi Ci Sienna. Bądż miła dla niego, proponuj jakieś wspólne wyjścia,i inne tego typu rodzinne sytuacje. Szkoda tylko, że mu powiedziałaś o tym, że wiesz o jego sms-ach. Zacznie sie ukrywać.Kwestia czasu, jak będzie miał drugi telefon.Przerabiałam to. Wiesz co to za kobieta? Najlepiej gdybyś miałą jakieś ich wspólne zdjęcia, albo kogoś kto ich widział razem.W innym wypadku wszystkiego się wyprze. I oczywiście o wszystko będzie obwiniał Ciebie. A może spróbuj wyjść z domu, a jego zostaw z dzieckiem.

94 Ostatnio edytowany przez dziewczynaaa31 (2015-08-29 16:01:48)

Odp: historia taka jakich wiele...

Wiem co to za kobieta. Mężatka. Od 5 lat. Nie znam jej osobiscie ale znam imie nazwisko, wiem jak wyglada itd. Zdjec wspolnych ich nie mam. Kiedys mial jej zdjeciie w telefonie ale twierdzil ze tak o tylko zrobil bo pracuja razem itd.
Probuje byc mila ale sie nie da. Zaproponowałam wyjscie do mc donalda. Zgodzil sie. Zaczal montowac fotelik dla malej bo zmieniamy na wiekszy.  No i mu nie wyszlo i wrzeszczy ze to moja wina bo taki kupilam. Wrzeszczy na dziecko no zaczelo plakalac itd. Zaczelam sie smiac z tego. Wyszedl z domu sie przewietrzyc. Normalnie komedia.

95

Odp: historia taka jakich wiele...

Wścieka się, do coś idzie nie po jego myśli. Im bardziej ty będziesz miła, spokojna, będziesz proponowała wspólne spedzanie czasu, czy ugotujesz coś dobrego, itd, tym bardziej on będzie sfrustrowany. Będzie staral się doprowadzić do awantury, aby mógł wyjść z domu. To typowe u zdradzaczy. Ale najpierw musisz sama sobie odpowiedzieć czego Ty chcesz, jak ma wyglądać dalsze twoje życie.

96 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-08-29 17:29:00)

Odp: historia taka jakich wiele...

Dokładnie tak jal Zamoszcz pisze. Jemu jest totalnie nie na rękę jak żona jest miła i chętna do naprawy stosunków bo on tego nie chce!!! On chce kłótni, rabanu, wiecznie niezadowolonej kobity i atmosfery którą trzeba rozrzedzić częstym opuszczaniem domu. Wtedy robi co chce i z kim chce a sumienie ma spokojne bo to przeciez ty nie dajesz mu żyć!
Szkoda, że powiedziałaś o tym co wiesz ale teraz próbuj robić dobrą minę do złej gry i udawaj, że mu wierzysz. Bądź słodka i kochana a zobaczysz jak go rozjuszysz.

97

Odp: historia taka jakich wiele...

dziewczynaaa31 czytam Twój wątek, choć wcześniej nie zabierałam głosu.
Czy w takich sytuacjach, gdy on wrzeszczy na Ciebie, wyładowując swoją frustrację, postawiłaś się choć raz, huknęłaś na niego, żeby się przymknął i nie wrzeszczał, skoro nie potrafi zaradzić sytuacji, choćby z płaczącym dzieckiem?
Nie sugeruję, żebyś kontynuowała awanturę, ale może nie bądź taką cichutką układną żoną, zwłaszcza w obliczu informacji jakie posiadasz.
" Bądź słodka i kochana a zobaczysz jak go rozjuszysz.' - no nie wiem, nie chodzi chyba o to, żeby go rozjuszyć, bo i tak masz wystarczająco dużo stresu, ale po prostu nie dopuszczać do sytuacji, gdy on wyżywa się na Tobie, a Ty kulisz uszy po sobie.
Chyba nie masz już nic do stracenia. Chodzi mi o to, żebyś spróbowała choć trochę powstrzymać jego agresywne ataki na Ciebie.

98

Odp: historia taka jakich wiele...

To, ze Pan stał się agresywny i stosuje przemoc emocjonalną to już wszyscy wiemy. Pisząc o rozjuszeniu mam na myśli spowodowanie u niego jeszcze większej frustracji. Bedzie popełniał błędy a autorce potrzebne sa dowody, które użyje w sądzie aby udowodnić jego winę.
Autorka zapewne chce unikać awantur ze względu na dziecko, dlatego nie dolewa oliwy do ognia.

99

Odp: historia taka jakich wiele...
Sienna napisał/a:

To, ze Pan stał się agresywny i stosuje przemoc emocjonalną to już wszyscy wiemy. Pisząc o rozjuszeniu mam na myśli spowodowanie u niego jeszcze większej frustracji. Bedzie popełniał błędy a autorce potrzebne sa dowody, które użyje w sądzie aby udowodnić jego winę.
Autorka zapewne chce unikać awantur ze względu na dziecko, dlatego nie dolewa oliwy do ognia.

Zgoda, zbieranie dowodów, to jedno, a zgoda na agresję słowną - drugie.
Nie sugerowałam awantur, bo to nie ma sensu, jednak ciche przyzwolenie na to, żeby facet wyżywał się na autorce, bo nie radzi sobie w sytuacji do której sam doprowadził, też nie jest dobrym wyjściem.
Uważam, że dziewczynaaa31 powinna stanowczo studzić zapał męża, gdy ten obwinia ją o całe zło tego świata, łącznie z tym, że deszcz pada.

100

Odp: historia taka jakich wiele...

Nie namawiam na celowe doprowadzanie do kłótni, raczej spokojem można wiecej zyskać. Tak, powinna grać słodką żonę i obserwować jak on zacznie się motać.

101

Odp: historia taka jakich wiele...

Josz ja próbowałam wszystkiego. I były kiedys klotnie, ciche dni, awantury, spokoj i grzeczna żona. Na niego nie dziala nic.
wiec teraz zrobie tak jak radzi sienna bo przynajmniej go "podgotuje" :-D wczoraj po jego ochlonieciu wrocil usmiechniety, przykleil plytki w lazience (po roku :-D), pozniej nas zabral do mc donalda, do sklepu wyszlismy razem. No i taka rodzinna sobota. Klotni nie bylo juz wcale. Dzis sprawdzilam - od polnocy do 2:00 pisal z nia, cos ok 100 sms. Nie daje po sobie poznac ze cos wiem.

102

Odp: historia taka jakich wiele...

A masz już jakiś plan co dalej? Nie powinnaś długo tak żyć. To jest chore.

103

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

Josz ja próbowałam wszystkiego. I były kiedys klotnie, ciche dni, awantury, spokoj i grzeczna żona. Na niego nie dziala nic.
wiec teraz zrobie tak jak radzi sienna bo przynajmniej go "podgotuje" :-D wczoraj po jego ochlonieciu wrocil usmiechniety, przykleil plytki w lazience (po roku :-D), pozniej nas zabral do mc donalda, do sklepu wyszlismy razem. No i taka rodzinna sobota. Klotni nie bylo juz wcale. Dzis sprawdzilam - od polnocy do 2:00 pisal z nia, cos ok 100 sms. Nie daje po sobie poznac ze cos wiem.

Dziewczyno przeczytałam cały Twój wątek, bo historia jest bardzo podobna do mojej, chodzi mi konkretnie o romans mojego ex z koleżanką z pracy, która również jest mężatką. Ja na szczęście nie mam dziecka z tym draniem.
Bardzo Ci współczuję bo rozumiem przez co przechodzisz. Ale chciałam Ci napisać, że jesteś bardzo silną Kobietą, Nie dajesz po sobie poznać, że wiesz o tych smsach - we mnie by się tak gotowało że nie dałabym rady tego ukryć. A i dobrze Ci radzą z tym, żebyś nie mówiła że o czymś wiesz, coś odkryłaś, coś sprawdziłaś - pozamyka Ci do tego dostęp. Przerabiałam to.

Z tym zbieraniem dowodów na niego to bardzo dobry pomysł, tylko nie przeciągaj tego za długo bo się zamęczysz. Ja przez rok wszystko sprawdzałam i kontrolowałam i niestety to stało się moim nałogiem, z którym teraz walczę.

Trzymam za Ciebie mocno kciuki. SILNA BABECZKA JESTEŚ więc dasz radę !!

104

Odp: historia taka jakich wiele...

Podejrzewam, że on teraz będzie miły i radosny dopóki nie przekona się, że uśpił twoją czujność.  Teraz jest pewien, że uwierzyłaś w jego wersję. Czy powiedziałaś jemu, że nie ma sie z nią kontaktować?
Trzymaj się!

105

Odp: historia taka jakich wiele...

Sienna tak, on wie ze kontaktowac sie nie moga. Ciagle sam mowi ze juz z nia nie pisze. Teraz wyszedl z domu i juz 3 sms do niej.
Juz dzis sie poklocil. Chcial sniadanie, mialam isc robic ale jestem chora i sie slabo poczulam. Powiedzialam ze sie zle czuje. Zaczal krzyczec ze go to nie obchodzi itd. Szukal zaczepki. On zachowuje sie jakby mial schizofremie. W sumie nie wiem co mi to da, to czekanie, bycie mila. To i tak jet koniec. Kemwestia dowodow. Zeby uzyskac rozwod z jego winy i alimenty. Zniszczyl mi zycie. Ja nie chcialam kredytu na mieszkanie. A teraz mam i przez to zwiazane rece.
amare no wlasnie nie mam planu. To wszytko sie tak dzieje szybko. Nigdy sie nie spodziewalam ze to mnie spotka.
On mi ciagle wmawia ze jestem beznadziejna, ze nikogo sobie nie znajde.

Wicie co dzis zrobilam ? On zaczal tak wariowac i sie czepiac a ja do niego "co tesknisz za kolezanka? No tak dwa dni bez kontaktu to mozna sie zalamac". Hehe specjalnie tak zeby nie bal sie pisac w obawie ze gdzies to sprawdzam. Widzialam jeho ulge w oczach normalnie hehe. Juz chce zobaxcyc jego mine jak sie dowie ze go oszukalam i ze caly czas widzialam kazda minute i godzine i wktorej do niej pisal.
w sumie zaczelo sie od rana. Bo jak wstal to mowi ze jedzie na chwile na taki warsztat naprawiac auto. Gdziie wczoraj mowil ze nie jedzie nigdzie. Wiec pomyslalam ze w mocy musial z panna sie umówić. I mowie do jiego ze ok to my z malutka pojedziemy z nia i wezmiemy wozek i pospacerujemy tam bo tam fajny park blisko. Oj jak sie wkurzyl i mowi ze plany mu psuje i krzyki ;-)

106

Odp: historia taka jakich wiele...

Olimpia jak sie u was skonczylo?

107

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

Olimpia jak sie u was skonczylo?

Miesiąc temu jak zażądałam bilingu to się w końcu przyznał, że mnie okłamywał. Od miesiąca nie jesteśmy razem. Od 9 dni nie mamy kontaktu, wcześniej dzwonił kilka razy. Na razie wszystko jest jeszcze bardzo świeże, ale widzę że schemat u Ciebie i u mnie jest taki sam. Twój mąż postępuje dokładnie tak samo jak mój ex. Wiele razy obiecywał, że zerwie i zrywał z nią kontakt, ale to były kłamstwa. Ty masz dostęp bezpośrednio do jego bilingów i wiesz na czym stoisz. Ja mojemu ex jakiś czas starałam się wierzyć. Ale niestety naiwna byłam. Uciekaj od niego jak najszybciej, wykończysz się dziewczyno. Masz bilingi, poszukaj tylko świadków i działaj. Wiem z autopsji, że to wykańcza. Żyjesz pod jednym dachem z draniem, który Cię nie szanuje a Ty musisz udawać, że jest ok. Też musiałam udawać i wiem jakie to ciężkie. Zadbaj o siebie i swoje dzieciątko.

108

Odp: historia taka jakich wiele...

Dowody w postaci stałego, intensywnego kontaktu już masz. Mało prawdopodobne, żeby sąd dał wiarę, że są to tylko kontakty służbowe.
Dobrze byłoby, gdybyś dysponowała czymś jeszcze np. jakimiś zdjęciami, a może podsłuch w samochodzie, czy mieszkaniu - wiedziałabyś o czym i jak rozmawiają, gdy Ciebie nie ma w pobliżu, poszukaj też jakiś świadków.
Czy masz już jakiś plan na to jak będziesz żyła i za co, gdzie będziesz mieszkać, czy Ty zamierzasz się wyprowadzić, czy jego wywalisz (jeśli się da).
Z tego, co piszesz, wynika, że on zdradza Cię już prawie rok! To wystarczająco długo, żeby podjąć jakieś radykalne kroki, zwłaszcza, że on dalej brnie w to wszystko.
Jeśli masz możliwość wyprowadzki, zrób to jak najszybciej.  Bez względu na to jak silną kobietą jesteś, to jednak to co Cię spotyka jest, delikatnie mówiąc - trudne.
Przed Tobą jeszcze długa droga, więc szkoda Twojego życia i zdrowia na taką szarpaninę.

109

Odp: historia taka jakich wiele...

Ile lat ma Twój mąż?
Piszesz, że ma firmę, ta laska to jego pracownica czy po prostu on wraz z nią pracuje na działalności?
Masz kogoś bardzo zaufanego kto pomoże przejść przez to?

Tak, poszłabym po cichu do prawnika, żeby dowiedzieć się jak to najlepiej ugryźć.
Jak z finansami? Dasz radę czy jest "szansa", że będzie Cię tym szantażował?
Pewnie go darzysz jeszcze jakimś uczuciem, wyłącz to na razie. Postaw na racjonalizm. Musisz zacząć walczyć o siebie, o swoją godność. Dopóki on nie zobaczy, że sama się nie szanujesz.on tego też nie zrobi, bo po co.

Dałabym mu to czego chce, tą wolność, niech się nią nawet udławi. Jestem prawie pewna, że zacznie mu się zmieniać myślenie jak zacznie się palić grunt pod nogami.
To i tak nieważne. Niech się zamota sam w sobie, Ty masz myśleć o swoim szczęsciu, bo jak to osiągniesz to dasz szczęście innym.
I na pewno z czasem znajdziesz prawdziwie bliską i wartościową osobę, ale teraz na tym się nie skupiaj.

Zacznij działać, najgorzej wystartować, ale jak zrobisz już coś malutkiego w tym kierunku kroki same zaczną się stawiać.
Powodzenia smile

Przeczytaj moją "stopkę", to chyba też tyczy się facetów.

110

Odp: historia taka jakich wiele...
Amare napisał/a:

Ile lat ma Twój mąż?
Piszesz, że ma firmę, ta laska to jego pracownica czy po prostu on wraz z nią pracuje na działalności?
Masz kogoś bardzo zaufanego kto pomoże przejść przez to?

Tak, poszłabym po cichu do prawnika, żeby dowiedzieć się jak to najlepiej ugryźć.
Jak z finansami? Dasz radę czy jest "szansa", że będzie Cię tym szantażował?
Pewnie go darzysz jeszcze jakimś uczuciem, wyłącz to na razie. Postaw na racjonalizm. Musisz zacząć walczyć o siebie, o swoją godność. Dopóki on nie zobaczy, że sama się nie szanujesz.on tego też nie zrobi, bo po co.

Dałabym mu to czego chce, tą wolność, niech się nią nawet udławi. Jestem prawie pewna, że zacznie mu się zmieniać myślenie jak zacznie się palić grunt pod nogami.
To i tak nieważne. Niech się zamota sam w sobie, Ty masz myśleć o swoim szczęsciu, bo jak to osiągniesz to dasz szczęście innym.
I na pewno z czasem znajdziesz prawdziwie bliską i wartościową osobę, ale teraz na tym się nie skupiaj.

Zacznij działać, najgorzej wystartować, ale jak zrobisz już coś malutkiego w tym kierunku kroki same zaczną się stawiać.
Powodzenia smile

Przeczytaj moją "stopkę", to chyba też tyczy się facetów.

...a tymczasem poszukaj w domu jego zeznań podatkowych za ostatnie np. 2 lata, skopiuj i schowaj, mogą się przydać.

111

Odp: historia taka jakich wiele...

On ma 31lat. Ma działalność i swiadczy uslugi dla innej firmy w ktorej ona pracuje. Co do mieszkania to mamy je wspolne na kredyt.
To ciezkie. Udawac ze ja nic nie wiem, ze mu wierze. On w zywe oczy klamie. Mowi mi tak spokojnie ze zakonczyli pisanie smsow i ze daje mi slowo. Jak mnie dotyka to mnie az cofa. Nie wytrzymam dlugo nie mowiac mu ze wiem ze dalej klamie.
Jestem strzepkiem nerwow.

112

Odp: historia taka jakich wiele...

Wytrzymaj dla siebie i przede wszystkim dla córki!

W tym czasie rób tak jak doradzają dziewczyny. Kopiuj zeznania podatkowe, smsy itd.
Dobrze, byłoby gdybyś pomyślała o podsłuchu w aucie - skoro on tak często je naprawia itd.
Wtedy na pewno szybko ta gehenna się skończy.

Jeszcze jedna rzecz mi się rzuciła w oczy.. Nie, on nie jest dobrym ojcem. Dobry ojciec nie kocha tylko uśmiechniętego dziecka, a jak płacze to wyklina.
Zajmuje się nim i potrafi zrobić to co matka, w tym się przejawia miłość.

Nagraj wyklinania w domu i jego figle i rozmowy z nią w aucie.
Nie miej skupułów, nie daj się zastraszyć.
Tutaj masz wsparcie.

113

Odp: historia taka jakich wiele...

Czy masz jakieś wsparcie w rodzinie, miałabyś się dokąd wyprowadzić ?
Mieszkanie na kredyt można sprzedać, kredyt zwrócić, a resztą się podzielić. Mogłabyś też udać się do banku i dowiedzieć jak wyglądałaby sprawa kredytu w przypadku rozwodu. Najlepiej byłoby, gdyby on Cię spłacił z tej części mieszkania, która jest już Waszą własnością.
Myślę, że w tych okolicznościach, dobrze byłoby, gdybyś zaczęła już planować jakieś konkretne kroki. Przede wszystkim udaj się do prawnika, skonsultuj, na ile przydatne są dowody jakie posiadasz, jakiej wielkości alimenty mogłabyś uzyskać na dziecko i na siebie (w przypadku, gdyby sąd orzekł rozwód z jego winy).  Czy pracujesz?
Zastanów się nad dyktafonem w domu i ewentualnie w jego samochodzie tylko zacznij działać.
Bezczynne czekanie na rozwój sytuacji wykończy Cię, chyba, że liczysz skrycie, że on nagle przejdzie metamorfozę, to raczej złudne marzenia.

114 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-30 18:00:46)

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

On ma 31lat. Ma działalność i swiadczy uslugi dla innej firmy w ktorej ona pracuje. Co do mieszkania to mamy je wspolne na kredyt.
To ciezkie. Udawac ze ja nic nie wiem, ze mu wierze. On w zywe oczy klamie. Mowi mi tak spokojnie ze zakonczyli pisanie smsow i ze daje mi slowo. Jak mnie dotyka to mnie az cofa. Nie wytrzymam dlugo nie mowiac mu ze wiem ze dalej klamie.
Jestem strzepkiem nerwow.

Dziewczyno31, czy jesteś w stanie określić, dokąd chcesz zmierzać?
Czy chcesz zbierać dowody zdrady, aby udowodnić ją mężowi, czy aby uzyskać rozwód z jego winy?
Inaczej.
Myślisz, że teraz to tylko rozwód i twoje działania będą koncentrować się na wyjściu ze związku, czy myślisz o możliwości odbudowy związku?
Od tego dokąd zmierzasz, powinna zależeć strategia, którą teraz podejmiesz.

115

Odp: historia taka jakich wiele...

Co słychać?

116

Odp: historia taka jakich wiele...

Hej... jest ktos moze?

117

Odp: historia taka jakich wiele...

Witam. Szkoda że tak późno trafiłam na Twoją historię bo niestety ma wiele wspólnego z moją.Mój mąż zakochał się w koleżance i też potrafił pisać z nią setki smsów. Nie wiem jak się Wam teraz układa ale wydaje mi się,że mąż nie kocha Ciebie ani dziecka.Zwróć uwagę że traktuje Was tak samo czyli jak dziecko płacze to jest złe a jak jest grzeczne to wszystko ok.Nie kochamy dla zalet ale pomimo wad.Niestety trafił Ci się egoista który tak nie potrafi.

118

Odp: historia taka jakich wiele...

nusia82 to jest moj temat stary tzn pisalam tutaj kilka miesiecy temu. Wiele sie zmieniło. Były prosby mojego meża o szanse, twierdzil ze wszystko naprawi, ze bedziemy jeszcze szczesliwi. Mówil ze mała bedzie miala takiego tatusia jakiego jeszcez nie znała, a ja poznam co to prawdziwe szczescie. Jednak cały czas pisał z Nią. To był koszmar. Mi tutaj pieknie mówił o milosci, wychodzil z domu i setki smsów do niej. W miedzy czasie nie wytrzymałam, zrobiłąm zadyme, kazałam mu sie wyprowadzic. Domyslil sie ze wiem i skąd wiem. Zablokował hasło. Jednak znów szalal i prosił o szanse. Nastepnie znalazlam w jego telefonie fotki z tą dziewczyną, robili sobie selfie (czy jak to sie tam pisze tongue), takie dziubki usmiechniete, on jej dawał buziaka w policzek. Wysłąłam to dla jej męza, dla niej zeby zobaczyla ze wiem, do niego. Wytłumaczył ze to było spotkanie na pozegnanie i ten buziaczek był takim zakonczeniem ich smsowania. Masakra co on wygadywał. Chcial sie zwolnic z pracy zeby mi udowodnic ze mowi prawdę. Jednak tego nie zrobił. Ja przezyłam koszmar. Kilka dni przed swietami powiedzial mi ze mnie jednak nie kocha, ze jednak odchodzi. Czuje sie ponizona, bez honoru, dawałam szanse a on i tak suma summarum - zostawił mnie. Jest teraz taki obojętny, mowi ze tak bywa, ze ludzie sie rozchodzą. Ja przezyłam taki koszmar w głowie przez te 15 miesiecy od kiedy córcia sie urodzila, on tak mącił a teraz taki spokojny - ze tak bywa, "trudno, nie wyszło". Jest mi tak cholernie ciężko.

119

Odp: historia taka jakich wiele...

Czy jest tu ktoś? smile

120

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

Czy jest tu ktoś? smile

Tak ;-)
Co u Ciebie?

121 Ostatnio edytowany przez dziewczynaaa31 (2020-02-08 20:19:08)

Odp: historia taka jakich wiele...

Tak właśnie weszłam tu zobaczyć co ja kiedyś pisałam I co przeżywałam:) u mnie bardzo dużo się pozmienialo. Przede wszystkim jestem po rozwodzie, z jego winy. On wpadł w uzależnienie od hazardu i narkotyków. Z kochanką nie skończył praktycznie do samego końca. W domu zrobil mi horror, przemoc, dragi, policja ciagle itd.To co się działo to książkę można napisać. W każdym bądź razie obecnie siedzi w więzieniu. Ja zwiazalam sie z kimś innym smile I jestem szczęśliwa. Tyle u mnie smile

122

Odp: historia taka jakich wiele...

Bardzo się cieszę, że zawitało u ciebie szczęście. Twój wątek był jednym z tych który pochłaniałam jak mnie spotkało, to co mnie spotkało. Miło wiedzieć, że po czymś takim życie się nie kończy. Wierzę, że też kiedyś takiego posta napiszę. Ile to lat? 5?

123 Ostatnio edytowany przez dziewczynaaa31 (2020-02-08 23:24:21)

Odp: historia taka jakich wiele...

Uwierz że się nie kończy  smile jak czytam ten wątek to nie mogę uwierzyć że przez to wszystko przechodzilam.  Zupełnie zapomniałam o tych emocjach. Może przez to że później działy się takie bardzo zle rzeczy. Powiem Ci jedno. Mój ex maz bardzo tego wszystkiego żałował. Ja mu wybaczylam.  Przyszła obojętność, wręcz było mi go żal. Teraz na rozprawie (siedzi między innymi za źle rzeczy które robił mi) patrzyłam na niego I autentycznie było mi go żal. Bo gdzieś tam się w tym swoim życiu pogubił. Wyszło jak wyszło. Ja zawalczylam o spokój swój I swojej córki. I jestem szczęśliwa. Mało tego, za kilka miesięcy urodzi się moje drugie dziecko, z nowym partnerem smile świat się nie kończy, szkoda życia na żal. Nikogo na siłę się nie zatrzyma.  Nie ma sensu nawet. Ja dopiero teraz widzę co to szacunek i miłość. Mój nowy partner jest przeciwieństwem mojego ex. Mojej córce dał więcej miłości niż jej tato. Szanuję mnie I kocha. A w domu wkoncu jest spokój.
Tak minęło 5 lat smile

124

Odp: historia taka jakich wiele...
dziewczynaaa31 napisał/a:

Uwierz że się nie kończy  smile jak czytam ten wątek to nie mogę uwierzyć że przez to wszystko przechodzilam.  Zupełnie zapomniałam o tych emocjach. Może przez to że później działy się takie bardzo zle rzeczy. Powiem Ci jedno. Mój ex maz bardzo tego wszystkiego żałował. Ja mu wybaczylam.  Przyszła obojętność, wręcz było mi go żal. Teraz na rozprawie (siedzi między innymi za źle rzeczy które robił mi) patrzyłam na niego I autentycznie było mi go żal. Bo gdzieś tam się w tym swoim życiu pogubił. Wyszło jak wyszło. Ja zawalczylam o spokój swój I swojej córki. I jestem szczęśliwa. Mało tego, za kilka miesięcy urodzi się moje drugie dziecko, z nowym partnerem smile świat się nie kończy, szkoda życia na żal. Nikogo na siłę się nie zatrzyma.  Nie ma sensu nawet. Ja dopiero teraz widzę co to szacunek i miłość. Mój nowy partner jest przeciwieństwem mojego ex. Mojej córce dał więcej miłości niż jej tato. Szanuję mnie I kocha. A w domu wkoncu jest spokój.
Tak minęło 5 lat smile


Właśnie natrafilam na Twój wątek ale się ucieszyłam ze zaznalas wkoncu szczęścia i nowy partner pokochał Twoja córeczkę smile
Tak bardzo.marnowalas się przy ex.
Pozdrawiam

125

Odp: historia taka jakich wiele...

Tak się zastanawiam skąd taka nagła zmiana po rozpoczęciu małżeństwa? Przecież byli ze sobą tak długi okres czasu przed ślubem? Czy nie dało się zauważyć przez te wszystkie lata że ma taki charakter? Albo może inaczej, czy nie dało się zauważyć przez te wszystkie lata różnic jakie dzielą te dwie osoby?

126

Odp: historia taka jakich wiele...

Po ślubie było dobrze. Wszystko zmieniło się po urodzeniu dziecka. Ja myślę że mój ex się pogubił. Poznał ta dziewczyne, zauroczyl się. I później już poszło. Dziecko cały czas płakało a on szukał pretekstow do kłótni żeby móc z czystym sumieniem iść do tamtej. Życie. Mi go jest żal teraz. Bardzo się pokrecil w tym swoim życiu. Wpadł w takie bagno. W narkotyki. Narkotyki sprowadzily go na samo dno. Tak jak już mowilam.  Teraz siedzi w więzieniu. Dostał wyrok 2 lata. Ale zanim poszedł siedziec zrobił z zycia nam piekło. Sobie też. Był już bezdomnym, popełniał przestępstwa. Mimo wszystko w głowie mam że to był kiedyś dobry człowiek. Jak go zobaczyłem na sali sądowej. Przywieźli go z aresztu. To strasznie to przeżyłam.  Zal mi go.  Ja zaczęłam nowe życie. Ale spędziłem z nim w sumie połowę swojego życia. Więc ciężko ot tak zapomnieć.

127

Odp: historia taka jakich wiele...
razon napisał/a:

Tak się zastanawiam skąd taka nagła zmiana po rozpoczęciu małżeństwa? Przecież byli ze sobą tak długi okres czasu przed ślubem? Czy nie dało się zauważyć przez te wszystkie lata że ma taki charakter? Albo może inaczej, czy nie dało się zauważyć przez te wszystkie lata różnic jakie dzielą te dwie osoby?

Wetnę się tu trochę ale to jest bardzo ciekawe pytanie. Też na początku nie mogłam uwierzyć jak osoba z którą jestem 15 lat, może się tak zmienić pod wpływem kogoś innego. Tak po prostu wbić nóż w plecy, jeszcze przed chwilą przepraszać, mówić, że kocha, a chwilę później śmiać się ze mnie z nią, pisać o mnie epitety robić ze mnie wariatkę, kłamać w żywe oczy i olać noworodka. Wtedy widziałam to tak, że to się stało z dnia na dzień jak ją poznał, więc to na pewno jej wpływ, tej baby! Mówiłam sobie, że to niemożliwe, żeby zostawić człowieka na pastwę losu w takim momencie. Że znam go tyle lat i on taki nie jest, a to wszystko przez nią.

Teraz, po dłuższym czasie, jak analizuję nasz związek i to jaki on jest teraz dla swojej dziuni, to uważam, że jednak było mnóstwo symptomów, że egoista i egocentryk a przede wszystkim, że mu na mnie nie zależy. Ale prawda jest taka, że dopóki nie spotka nas jakieś nieszczęście to często żyjemy nieświadomie trzymając się jakiegoś wewnętrznego wzorca, tłumaczymy sobie, że on po prostu taki jest i kochamy pomimo to. Nie wnikamy tak mocno, aby nasz "idealny" świat się nie zawalił.

Ja teraz widzę, z perspektywy, że jak bym była tak naprawdę świadoma siebie i tego jak powinna wyglądać relacja, to już bym go dawno kopnęła w tyłek. Bo związek to nie może być jakaś walka, niańczenie kogoś, wyręczanie, pomaganie, pobłażanie, matkowanie czy wieczne odmawianie sobie czegoś. Że jedno ciągnie, a drugie po prostu jest i czerpie garściami. On miał wywalone na moje potrzeby. To co widziałam wtedy będąc z nim w relacji ma się nijak do tego co widzę teraz. Jakby mi jakieś klapki teraz spadły no nie wiem jak to opisać. Może przestałam kochać smile Choć chyba raczej nie bo jeszcze czasem bardzo tęsknię mimo wszystko...

Wydawało mi się wtedy, ze się uzupełniamy bo on taki aspołeczny ja towarzyska to złoty środek osiągamy, tylko, że to wcale tak nie było. Ja coś tam wymyślałam a on "nie bo nie", "bo on tak nie lubi" i koniec. Zero kompromisu. I tak wysysał ze mnie całą energię, wycofywałam się towarzysko bo "lubiłam spędzać z nim czas i to mi rzekomo wystarczało", aż mnie sfrustrował i odszedł bo zrobiłam się pewnie zrzędliwa po 15 latach szarpaniny o nas potem o dziecko. No właśnie i w końcu pojawiło się wystarane w ostatniej chwili (ryczące czterdziestki) dziecko więc wiedział, że cała moja uwaga pójdzie w nie i nie będę go już tak ciągnąć przez życie. Dziecko miało zostać ojcem więc zwiało...Ale w pierwszych postach tu 7 miesięcy temu pisałam, że byliśmy niemal idealnym małżeństwem (naprawdę rzadko się kłóciliśmy) i żadnych symptomów nie było wink

Ja na przykład taki miałam wzorzec rodziców - ojciec przemądrzały nieco apodyktyczny mama cicha i wycofana i tak sobie żyją już 45 lat ponad. Tylko co się okazało przy okazji mojego nieszczęścia - że ojciec zdradził matkę właśnie około 40 stki i chciał nawet rzucić wszystko i odejść ale go wybłagała bo małe dzieci. Są razem do dziś. Nigdy tego nie wiedziałam tę historię poznałam dopiero teraz przy okazji moich doświadczeń. A zawsze wydawało mi się, że są wzorcem małżeństwa, bo tak się uzupełniają i mimo bardzo trudnych przeżyć są razem. Dlatego pewnie szukałam męża zupełnie innego niż ja bo wydawało mi się to receptą na udany związek ...

Posty [ 66 do 127 z 127 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » historia taka jakich wiele...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026