No to może,może.....![]()
Podobne tematy
Sorki, ale analiza to analiza i koniecznie:) musisz wkleić tutaj swoje zdjęcie, żebyśmy mogły stwierdzić czy jesteś przystojny czy też nie ![]()
Sorki, ale analiza to analiza i koniecznie:) musisz wkleić tutaj swoje zdjęcie, żebyśmy mogły stwierdzić czy jesteś przystojny czy też nie
Nie wklejam tu zdjęć swojego przyrodzenia! ![]()
Krejzi, kogo Ty chcesz analizować? ![]()
Krejzolka82 napisał/a:Sorki, ale analiza to analiza i koniecznie:) musisz wkleić tutaj swoje zdjęcie, żebyśmy mogły stwierdzić czy jesteś przystojny czy też nie
Nie wklejam tu zdjęć swojego przyrodzenia!
Haha. Czyli Twoje przyrodzenie jest przystojniejsze od Twojej twarzy? Ciekawe, bardzo ciekawe, chyba jednak zajmę się analizą Twojej Osoby bardzo rzetelnie:)
rossanko to na kiedy się ustawiamy? ![]()
rossanko to na kiedy się ustawiamy?
A co,przyjedziesz?;)
A bo to mało razy się zdarzało?
Przestraszyła się czy co? ![]()
530 2015-08-20 22:50:03 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-08-20 22:50:27)
Przestraszyła się czy co?
To samo mogłabym napisać o Tobie:)
Przestraszyłeś się mojej analizy Twojej Osoby?:)
Nie ale nie wiem co chcesz tym osiągnąć. ![]()
Metyl napisał/a:rossanko, powiem Ci więcej. Gdzieś tak przynajmniej z połowa opinii o mnie to rzekomo że nawet przystojny i inteligentny. I z poczuciem humoru.
Ale ja tam sam o sobie mówił nie będę a nie chce mi się weryfikować tego a czy inna panna mówiła mi prawdę, waliła ściemę czy pletła tak z czystej nieskrępowanej kurtuazji.
Ich/jej strata.
Tego nie wiem bo Cię nie widziałam.Ale jak mówią żeś przystojny,to chyba milo? Tak jak mówiła.Pannnie A się spodobasz są a pannie B już nie.
Może jeszcze nie jest Twój czas.
Z reszta nie jestem jaka s wyrocznia,sama też sobie nie mogę pomoc ale pomoc komuś innemu jest łatwiej bo widzi się rzeczy z boku bez zaangażowania.
Metyl nie był taki jeszcze rok temu, bo doskonale pamiętam, ale robi duże postępy i ma zadatki. Jeszcze z rok najwyżej dwa i będzie z niego master ![]()
Nie ale nie wiem co chcesz tym osiągnąć.
Nic nie chcę osiągnąć, po prostu tak sobie piszę, ale już przestaję.:)
Nikt się nie przestraszył.Kapalam się i szykuje do snu ![]()
srebrny, no akurat po Tobie to się takich słów nie spodziewałem. ![]()
rossanko jak spać? Teraz? Spanie jest dla słabych.
srebrny, no akurat po Tobie to się takich słów nie spodziewałem.
rossanko jak spać? Teraz? Spanie jest dla słabych.
Noc przecie ![]()
No to co?
Ja ostatnio śpię po jakieś 4-5h na dobę. Teraz się najlepszy rzeczy zaczynają. ![]()
No to co?
![]()
Ja ostatnio śpię po jakieś 4-5h na dobę. Teraajlepszy rzeczy zaczynają.
Ja potrzebuje 7. Bo będę inaczej zombie.
Eee tam.
To gdzie się spotykamy? ![]()
W kawiarni.:D
Wiedziałem że kobiety są bardzo konkretne. ![]()
Już nawet zapytać nie wolno,no! ![]()
Nie działa. ![]()
Ktoś jest o Ciebie zazdrosny Metyl i skasował temat. To w sumie dobry znak;)
Taa jasne.
Lepiej powiedz który to wątek. ![]()
Ktoś jest o Ciebie zazdrosny Metyl i skasował temat. To w sumie dobry znak;)
Zaraz się okażę, że to ja
, bo tak "drążyłam", "krążyłam" i na koniec stwierdziłam, że już nie będę się "odzywać" w tym temacie ![]()
No niestety, komuś się nie spodobał temat o Metylu i pufff, nie ma. Może sam zainteresowany powinien jednak założyć. Nooo albo zainteresowana NIM.
No niestety, komuś się nie spodobał temat o Metylu i pufff, nie ma. Może sam zainteresowany powinien jednak założyć. Nooo albo zainteresowana NIM.
Ale serio, ktoś założył temat o Metylu?:)
Burzowy napisał/a:No niestety, komuś się nie spodobał temat o Metylu i pufff, nie ma. Może sam zainteresowany powinien jednak założyć. Nooo albo zainteresowana NIM.
Ale serio, ktoś założył temat o Metylu?:)
Potwierdzam, widzialam...
Pod tytulem " metyl szuka baby"
551 2015-08-21 16:26:53 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-08-21 16:28:33)
Krejzolka82 napisał/a:Burzowy napisał/a:No niestety, komuś się nie spodobał temat o Metylu i pufff, nie ma. Może sam zainteresowany powinien jednak założyć. Nooo albo zainteresowana NIM.
Ale serio, ktoś założył temat o Metylu?:)
Potwierdzam, widzialam...
Pod tytulem " metyl szuka baby"
Cholera, że ja tego nie zauważyłam ![]()
A po drugie, ktoś od gapia moje pomysły, nieładnie ![]()
Cześc wszystkim. Dostałem cynk na ten temat. Chciałbym się w nim wypowiedzieć i przedstawić swój punkt widzenia. Jestem dwudziestokilkuletnim facetem. Nigdy uprawiałem seksu. Straszne? Nie, wcale nie. Czytałem wasze wypowiedzi w tym temacie. Dyskusja jest o tym, dlaczego "porządni" faceci są skazani na samotność. Tylko drodzy państwo czym jest ta samotność? Ja się samotny nigdy nie czułem. Dwa razy byłem w związku, raczej dla zabawy i nie było to nic poważnego. Potem flirtowałem i spotykałem się z dziewczynami by je poznać. Zawsze miałem swoją grupę oddanych znajomych i żyło nam się świetnie. Dlaczego więc nie sypiam z kobietami? Dlatego, że są okropne? Dlatego, że ja jestem taki super, że tylko Dżesika Alba mi odpowiada? Nie! Bo po prostu nie znalazłem dla siebie odpowiedniej partnerki. Żyłem ucząc się, pracując i rozwijając swoje pasje. Spotykałem się bardzo często ze znajomymi na standardowym imprezach. Podróżowałem po Europie. Mi wszystko odpowiada. Jedni trafiają szybciej, inni później. Nie czuję ubytków na mojej męskości przez brak romansów i łóżkowych koleżanek. Nie uważam, żeby ktoś mi zupełnie przeciwny był lepszy czy gorszy. Uważam, że od każdego można się czegoś nauczyć. Nie lubię oceniać i nie lubię być oceniany. Nigdy do końca nie wiemy dlaczego ktoś postępuje tak czy siak i jak my byśmy się zachowali na jego miejscu. Sam wylądowałem kiedyś z super ładną dziewczyną w łóżku. Czułem sie przy niej jak najfajniejszy facet na świecie. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ przed samą akcją moja piękność nie wytrzymała psychicznie i wygadała mi się. Mówiła i mówiła o sobie, o tym, że nie będę jej jedynym (na ten moment, nie w ogóle) chłopakiem, że ona nie umie być w związku i jest uzależniona od przygodnego seksu. Atmosfera z pikantnej przerodziła się w dość rozpaczliwą i mnie zniechęciła na dobre. Uciekłem z łóżka niemal jak dziewica przed murzynem, ale wpierw jeszcze wyjaśniliśmy sobie parę spraw. Szczerze mówiąc przeczuwałem to, jaka ona jest. Nie wiem co mną kierowało, poza tym, że jej piękne ciało. Pewnie chęć pomocy komuś zagubionemu... a przecież ja nie byłem w stanie. Mogłem się zaangażować i cierpieć, a i raczej nie miałem na tyle sił by dać jej wystarczające oparcie. Bardziej byśmy sobie zaszkodzili niż pomogli. Ona myliła pożądanie z głębszym uczuciem, ja byłem ciekaw jej osoby i podirytowany (a niepotrzebnie) poprzednią swoją relacją. Osobiście jako kandydatki na moją dziewczynę biorę pod uwagę tylko te, które chciałyby się zaangażować w trwalszy związek. Taka relacja mnie po prostu interesuje. Nie odrzucam nikogo ze względu na jego przeszłość. Nie jest tak, że ona nie ma znaczenia. To jest część nas. Tylko wiem, jak łatwo jest się zakochać, jak łatwo popełnić błąd. Nikt z nas nie jest idealny. Ani ja, ani Ty. Każdy jest dobry na innym polu, każdy słabnie w innej kwestii. Czy chciałbym, żeby moja dziewczyna miała możliwie jak najmniejsza przeszłość seksualną? Tak, owszem. Czy ona by chciała tego samego ze mną? Może tak, a może by chciała super ogiera, a jednak zakocha się we mnie? Także możliwe! Większość osób raczej pragnie założyć rodzinę. jedni potrzebują wpierw się wyszaleć (a może po prostu zrozumieć?), inni nie. Mam znajomych najróżniejszej maści. Jeżeli ich toleruję i szanuję, a także po prostu ich potrzebuję, to dlaczego z jakiegoś powodu miałbym odrzucić kogoś, do kogo żywię (z wzajemnością) głębsze uczucie? Jak ktoś mnie pyta o sferę seksualną, to mówię jak jest. Nie ściemniam, nie marudzę, nie chwalę się. Jak ludzie na to reagują? Także różnie. Jedni, że jestem młody i mam czas (jasne, czemu nie?), inni twierdzą, że to super i powinno być więcej takich jak ja. Inni jeszcze mi nie wierzą, mówią że na pewno ściemniam i po prostu chcę zachować dyskrecję w moich podbojach. Są osoby, które twierdzą, że coś ze mną na pewno nie tak. No i niech sobie twierdzą, co mnie to? Zdarzyło się, że dziewczyny potrafią złożyć mi propozycję, że chętnie mi pomogą się rozkręcić i obiecują dyskrecję
. I co, czy mówię "o wy wstrętne latawice, sio!"? Nie, dla mnie to jest bardzo zabawna sytuacja. Owszem, bywa tak, że dla kogoś moja cnota z jakiegoś powodu jest tak ważna, że przestaje mnie traktować poważnie. Bywało, że spotykając się z kimś zostawałem posądzony o bycie dziwakiem, bo po tygodniu znajomości nie poszliśmy do łóżka. Dla mnie dobra sytuacja, bo od razu wiedziałem na czym stoję. Pamiętajcie drodzy panowie tu piszący, że nie macie podobać się każdej dziewczynie. Nie macie przekonywać ludzi do swoich racji. Mamy związki monogamiczne, także naprawdę ta jedna świetna dziewczyna wam wystarczy.
Pamiętajcie, że ważniejsze są czyny, a nie słowa. Wpierw bądźcie szczęśliwi sami ze sobą. Maksymalizujcie swoje szanse będąc aktywnymi, silnymi i mądrymi. Nigdy nie jest za późno. To, że się nie chcecie godzić na półśrodki jest jak najbardziej zdrowe i pożądane! Fajne natomiast nie jest narzekanie, marudzenie i siedzenie na tyłku! Wyobraźcie sobie, że mieliście za sobą już 2 związki i teraz jesteście sami. Czy byście rozpaczali? Raczej nie! Mielibyście świadomość, że na pewno ktoś odpowiedni się znajdzie, tylko trzeba go poznać. Tak samo możecie myśleć teraz i jestem pewien, że zawojujecie jeszcze ten świat. Także podsumowując wcale nie czuję się odrzucony, zdarza się nawet, że osoby w związkach radzą się mnie w kwestii swoich partnerów i szczerze szanują moje zdanie. Być może mam trochę łatwiej, bo nie mam ogólnie ani problemów towarzyskich ani natury fizycznej. Tylko, że nad wszystkim da się popracować!
Pozdrawiam
J.
Eee? Serio ktoś zrobił temat o mnie?
A kto taki? A co tam napisał w pierwszym poście? No i najważniejsze - czy ktoś się wypowiedział? ![]()
Cześc wszystkim. Dostałem cynk na ten temat. Chciałbym się w nim wypowiedzieć i przedstawić swój punkt widzenia. Jestem dwudziestokilkuletnim facetem. Nigdy uprawiałem seksu. Straszne? Nie, wcale nie. Czytałem wasze wypowiedzi w tym temacie. Dyskusja jest o tym, dlaczego "porządni" faceci są skazani na samotność. Tylko drodzy państwo czym jest ta samotność? Ja się samotny nigdy nie czułem. Dwa razy byłem w związku, raczej dla zabawy i nie było to nic poważnego. Potem flirtowałem i spotykałem się z dziewczynami by je poznać. Zawsze miałem swoją grupę oddanych znajomych i żyło nam się świetnie. Dlaczego więc nie sypiam z kobietami? Dlatego, że są okropne? Dlatego, że ja jestem taki super, że tylko Dżesika Alba mi odpowiada? Nie! Bo po prostu nie znalazłem dla siebie odpowiedniej partnerki. Żyłem ucząc się, pracując i rozwijając swoje pasje. Spotykałem się bardzo często ze znajomymi na standardowym imprezach. Podróżowałem po Europie. Mi wszystko odpowiada. Jedni trafiają szybciej, inni później. Nie czuję ubytków na mojej męskości przez brak romansów i łóżkowych koleżanek. Nie uważam, żeby ktoś mi zupełnie przeciwny był lepszy czy gorszy. Uważam, że od każdego można się czegoś nauczyć. Nie lubię oceniać i nie lubię być oceniany. Nigdy do końca nie wiemy dlaczego ktoś postępuje tak czy siak i jak my byśmy się zachowali na jego miejscu. Sam wylądowałem kiedyś z super ładną dziewczyną w łóżku. Czułem sie przy niej jak najfajniejszy facet na świecie. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ przed samą akcją moja piękność nie wytrzymała psychicznie i wygadała mi się. Mówiła i mówiła o sobie, o tym, że nie będę jej jedynym (na ten moment, nie w ogóle) chłopakiem, że ona nie umie być w związku i jest uzależniona od przygodnego seksu. Atmosfera z pikantnej przerodziła się w dość rozpaczliwą i mnie zniechęciła na dobre. Uciekłem z łóżka niemal jak dziewica przed murzynem, ale wpierw jeszcze wyjaśniliśmy sobie parę spraw. Szczerze mówiąc przeczuwałem to, jaka ona jest. Nie wiem co mną kierowało, poza tym, że jej piękne ciało. Pewnie chęć pomocy komuś zagubionemu... a przecież ja nie byłem w stanie. Mogłem się zaangażować i cierpieć, a i raczej nie miałem na tyle sił by dać jej wystarczające oparcie. Bardziej byśmy sobie zaszkodzili niż pomogli. Ona myliła pożądanie z głębszym uczuciem, ja byłem ciekaw jej osoby i podirytowany (a niepotrzebnie) poprzednią swoją relacją. Osobiście jako kandydatki na moją dziewczynę biorę pod uwagę tylko te, które chciałyby się zaangażować w trwalszy związek. Taka relacja mnie po prostu interesuje. Nie odrzucam nikogo ze względu na jego przeszłość. Nie jest tak, że ona nie ma znaczenia. To jest część nas. Tylko wiem, jak łatwo jest się zakochać, jak łatwo popełnić błąd. Nikt z nas nie jest idealny. Ani ja, ani Ty. Każdy jest dobry na innym polu, każdy słabnie w innej kwestii. Czy chciałbym, żeby moja dziewczyna miała możliwie jak najmniejsza przeszłość seksualną? Tak, owszem. Czy ona by chciała tego samego ze mną? Może tak, a może by chciała super ogiera, a jednak zakocha się we mnie? Także możliwe! Większość osób raczej pragnie założyć rodzinę. jedni potrzebują wpierw się wyszaleć (a może po prostu zrozumieć?), inni nie. Mam znajomych najróżniejszej maści. Jeżeli ich toleruję i szanuję, a także po prostu ich potrzebuję, to dlaczego z jakiegoś powodu miałbym odrzucić kogoś, do kogo żywię (z wzajemnością) głębsze uczucie? Jak ktoś mnie pyta o sferę seksualną, to mówię jak jest. Nie ściemniam, nie marudzę, nie chwalę się. Jak ludzie na to reagują? Także różnie. Jedni, że jestem młody i mam czas (jasne, czemu nie?), inni twierdzą, że to super i powinno być więcej takich jak ja. Inni jeszcze mi nie wierzą, mówią że na pewno ściemniam i po prostu chcę zachować dyskrecję w moich podbojach. Są osoby, które twierdzą, że coś ze mną na pewno nie tak. No i niech sobie twierdzą, co mnie to? Zdarzyło się, że dziewczyny potrafią złożyć mi propozycję, że chętnie mi pomogą się rozkręcić i obiecują dyskrecję
. I co, czy mówię "o wy wstrętne latawice, sio!"? Nie, dla mnie to jest bardzo zabawna sytuacja. Owszem, bywa tak, że dla kogoś moja cnota z jakiegoś powodu jest tak ważna, że przestaje mnie traktować poważnie. Bywało, że spotykając się z kimś zostawałem posądzony o bycie dziwakiem, bo po tygodniu znajomości nie poszliśmy do łóżka. Dla mnie dobra sytuacja, bo od razu wiedziałem na czym stoję. Pamiętajcie drodzy panowie tu piszący, że nie macie podobać się każdej dziewczynie. Nie macie przekonywać ludzi do swoich racji. Mamy związki monogamiczne, także naprawdę ta jedna świetna dziewczyna wam wystarczy.
Pamiętajcie, że ważniejsze są czyny, a nie słowa. Wpierw bądźcie szczęśliwi sami ze sobą. Maksymalizujcie swoje szanse będąc aktywnymi, silnymi i mądrymi. Nigdy nie jest za późno. To, że się nie chcecie godzić na półśrodki jest jak najbardziej zdrowe i pożądane! Fajne natomiast nie jest narzekanie, marudzenie i siedzenie na tyłku! Wyobraźcie sobie, że mieliście za sobą już 2 związki i teraz jesteście sami. Czy byście rozpaczali? Raczej nie! Mielibyście świadomość, że na pewno ktoś odpowiedni się znajdzie, tylko trzeba go poznać. Tak samo możecie myśleć teraz i jestem pewien, że zawojujecie jeszcze ten świat. Także podsumowując wcale nie czuję się odrzucony, zdarza się nawet, że osoby w związkach radzą się mnie w kwestii swoich partnerów i szczerze szanują moje zdanie. Być może mam trochę łatwiej, bo nie mam ogólnie ani problemów towarzyskich ani natury fizycznej. Tylko, że nad wszystkim da się popracować!Pozdrawiam
J.
Dziękuję Ci za ten post!:)
Chylę czoło!:)
No dziewczyny, mówcie co tam w tym wątku było? ![]()
Dobra metyl- mam litosc....
Bylo tak:
" metyl szuka baby"
W poscie, jw.
Dopisalo sie pare osob...
- ktos, ze musisz poznawac babki...
- ktos wstawil fotke baby z lukrem, i napisal, ze problem rozwiazany..
- ja, ze myslalam, ze mnie juz nic nie zdziwi....
A potem, to juz nie wiem....temat usunieto...
PS- uprzedzam, ze to kolega " burzowy" wyswiadczyl ci te grzecznosc....
Burzowy to założył? No no.
Ciekawi mnie za to czy ktoś ze 'stałej' ekipy forumowej coś mądrego napisał czy same jakieś nieznane nicki.
No i przede wszystkim - czy ktokolwiek poza Burzowym wiedział o kogo chodzi.
Niestety Metyl, a ja cycków nie mam. Chciałem pomóc!
Niestety Metyl, a ja cycków nie mam. Chciałem pomóc!
Przepraszam skarbie ale jeżeli mógłbym wybierać to wolę mały/średni biust a poza tym wolę kobiety. ![]()
No sorry. :*
Cześc wszystkim. Dostałem cynk na ten temat. Chciałbym się w nim wypowiedzieć i przedstawić swój punkt widzenia. Jestem dwudziestokilkuletnim facetem. Nigdy uprawiałem seksu. Straszne? Nie, wcale nie. Czytałem wasze wypowiedzi w tym temacie. Dyskusja jest o tym, dlaczego "porządni" faceci są skazani na samotność. Tylko drodzy państwo czym jest ta samotność? Ja się samotny nigdy nie czułem. Dwa razy byłem w związku, raczej dla zabawy i nie było to nic poważnego. Potem flirtowałem i spotykałem się z dziewczynami by je poznać. Zawsze miałem swoją grupę oddanych znajomych i żyło nam się świetnie. Dlaczego więc nie sypiam z kobietami? Dlatego, że są okropne? Dlatego, że ja jestem taki super, że tylko Dżesika Alba mi odpowiada? Nie! Bo po prostu nie znalazłem dla siebie odpowiedniej partnerki. Żyłem ucząc się, pracując i rozwijając swoje pasje. Spotykałem się bardzo często ze znajomymi na standardowym imprezach. Podróżowałem po Europie. Mi wszystko odpowiada. Jedni trafiają szybciej, inni później. Nie czuję ubytków na mojej męskości przez brak romansów i łóżkowych koleżanek. Nie uważam, żeby ktoś mi zupełnie przeciwny był lepszy czy gorszy. Uważam, że od każdego można się czegoś nauczyć. Nie lubię oceniać i nie lubię być oceniany. Nigdy do końca nie wiemy dlaczego ktoś postępuje tak czy siak i jak my byśmy się zachowali na jego miejscu. Sam wylądowałem kiedyś z super ładną dziewczyną w łóżku. Czułem sie przy niej jak najfajniejszy facet na świecie. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ przed samą akcją moja piękność nie wytrzymała psychicznie i wygadała mi się. Mówiła i mówiła o sobie, o tym, że nie będę jej jedynym (na ten moment, nie w ogóle) chłopakiem, że ona nie umie być w związku i jest uzależniona od przygodnego seksu. Atmosfera z pikantnej przerodziła się w dość rozpaczliwą i mnie zniechęciła na dobre. Uciekłem z łóżka niemal jak dziewica przed murzynem, ale wpierw jeszcze wyjaśniliśmy sobie parę spraw. Szczerze mówiąc przeczuwałem to, jaka ona jest. Nie wiem co mną kierowało, poza tym, że jej piękne ciało. Pewnie chęć pomocy komuś zagubionemu... a przecież ja nie byłem w stanie. Mogłem się zaangażować i cierpieć, a i raczej nie miałem na tyle sił by dać jej wystarczające oparcie. Bardziej byśmy sobie zaszkodzili niż pomogli. Ona myliła pożądanie z głębszym uczuciem, ja byłem ciekaw jej osoby i podirytowany (a niepotrzebnie) poprzednią swoją relacją. Osobiście jako kandydatki na moją dziewczynę biorę pod uwagę tylko te, które chciałyby się zaangażować w trwalszy związek. Taka relacja mnie po prostu interesuje. Nie odrzucam nikogo ze względu na jego przeszłość. Nie jest tak, że ona nie ma znaczenia. To jest część nas. Tylko wiem, jak łatwo jest się zakochać, jak łatwo popełnić błąd. Nikt z nas nie jest idealny. Ani ja, ani Ty. Każdy jest dobry na innym polu, każdy słabnie w innej kwestii. Czy chciałbym, żeby moja dziewczyna miała możliwie jak najmniejsza przeszłość seksualną? Tak, owszem. Czy ona by chciała tego samego ze mną? Może tak, a może by chciała super ogiera, a jednak zakocha się we mnie? Także możliwe! Większość osób raczej pragnie założyć rodzinę. jedni potrzebują wpierw się wyszaleć (a może po prostu zrozumieć?), inni nie. Mam znajomych najróżniejszej maści. Jeżeli ich toleruję i szanuję, a także po prostu ich potrzebuję, to dlaczego z jakiegoś powodu miałbym odrzucić kogoś, do kogo żywię (z wzajemnością) głębsze uczucie? Jak ktoś mnie pyta o sferę seksualną, to mówię jak jest. Nie ściemniam, nie marudzę, nie chwalę się. Jak ludzie na to reagują? Także różnie. Jedni, że jestem młody i mam czas (jasne, czemu nie?), inni twierdzą, że to super i powinno być więcej takich jak ja. Inni jeszcze mi nie wierzą, mówią że na pewno ściemniam i po prostu chcę zachować dyskrecję w moich podbojach. Są osoby, które twierdzą, że coś ze mną na pewno nie tak. No i niech sobie twierdzą, co mnie to? Zdarzyło się, że dziewczyny potrafią złożyć mi propozycję, że chętnie mi pomogą się rozkręcić i obiecują dyskrecję
. I co, czy mówię "o wy wstrętne latawice, sio!"? Nie, dla mnie to jest bardzo zabawna sytuacja. Owszem, bywa tak, że dla kogoś moja cnota z jakiegoś powodu jest tak ważna, że przestaje mnie traktować poważnie. Bywało, że spotykając się z kimś zostawałem posądzony o bycie dziwakiem, bo po tygodniu znajomości nie poszliśmy do łóżka. Dla mnie dobra sytuacja, bo od razu wiedziałem na czym stoję. Pamiętajcie drodzy panowie tu piszący, że nie macie podobać się każdej dziewczynie. Nie macie przekonywać ludzi do swoich racji. Mamy związki monogamiczne, także naprawdę ta jedna świetna dziewczyna wam wystarczy.
Pamiętajcie, że ważniejsze są czyny, a nie słowa. Wpierw bądźcie szczęśliwi sami ze sobą. Maksymalizujcie swoje szanse będąc aktywnymi, silnymi i mądrymi. Nigdy nie jest za późno. To, że się nie chcecie godzić na półśrodki jest jak najbardziej zdrowe i pożądane! Fajne natomiast nie jest narzekanie, marudzenie i siedzenie na tyłku! Wyobraźcie sobie, że mieliście za sobą już 2 związki i teraz jesteście sami. Czy byście rozpaczali? Raczej nie! Mielibyście świadomość, że na pewno ktoś odpowiedni się znajdzie, tylko trzeba go poznać. Tak samo możecie myśleć teraz i jestem pewien, że zawojujecie jeszcze ten świat. Także podsumowując wcale nie czuję się odrzucony, zdarza się nawet, że osoby w związkach radzą się mnie w kwestii swoich partnerów i szczerze szanują moje zdanie. Być może mam trochę łatwiej, bo nie mam ogólnie ani problemów towarzyskich ani natury fizycznej. Tylko, że nad wszystkim da się popracować!Pozdrawiam
J.
I to jest właśnie porządność -> posiadanie i postępowanie wg własnych zasad. Mam kumpla, który czeka z pierwszym razem do ślubu. Tylko nie jest "ciapowaty=porządny", ale "z zasadami=porządny" ![]()
No dziewczyny, mówcie co tam w tym wątku było?
Pewnie tak niemoralne propozycje, że dla przyzwoitości musieli zamknąć temat.
Metyl, Ty casanovo ![]()
Ale tutaj są fajni, życzliwi Ludzie:)
Metyl nieistotne, że Burzowy nie ma cycków zawsze może sobie zrobić implanty:) istotne, że jest Tobie życzliwy i chciał Ci pomóc!:)
Metyl, Ty casanovo
Przecież jeszcze nic się nie wydarzyło. ![]()
Tudor napisał/a:Cześc wszystkim. Dostałem cynk na ten temat. Chciałbym się w nim wypowiedzieć i przedstawić swój punkt widzenia. Jestem dwudziestokilkuletnim facetem. Nigdy uprawiałem seksu. Straszne? Nie, wcale nie. Czytałem wasze wypowiedzi w tym temacie. Dyskusja jest o tym, dlaczego "porządni" faceci są skazani na samotność. Tylko drodzy państwo czym jest ta samotność? Ja się samotny nigdy nie czułem. Dwa razy byłem w związku, raczej dla zabawy i nie było to nic poważnego. Potem flirtowałem i spotykałem się z dziewczynami by je poznać. Zawsze miałem swoją grupę oddanych znajomych i żyło nam się świetnie. Dlaczego więc nie sypiam z kobietami? Dlatego, że są okropne? Dlatego, że ja jestem taki super, że tylko Dżesika Alba mi odpowiada? Nie! Bo po prostu nie znalazłem dla siebie odpowiedniej partnerki. Żyłem ucząc się, pracując i rozwijając swoje pasje. Spotykałem się bardzo często ze znajomymi na standardowym imprezach. Podróżowałem po Europie. Mi wszystko odpowiada. Jedni trafiają szybciej, inni później. Nie czuję ubytków na mojej męskości przez brak romansów i łóżkowych koleżanek. Nie uważam, żeby ktoś mi zupełnie przeciwny był lepszy czy gorszy. Uważam, że od każdego można się czegoś nauczyć. Nie lubię oceniać i nie lubię być oceniany. Nigdy do końca nie wiemy dlaczego ktoś postępuje tak czy siak i jak my byśmy się zachowali na jego miejscu. Sam wylądowałem kiedyś z super ładną dziewczyną w łóżku. Czułem sie przy niej jak najfajniejszy facet na świecie. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ przed samą akcją moja piękność nie wytrzymała psychicznie i wygadała mi się. Mówiła i mówiła o sobie, o tym, że nie będę jej jedynym (na ten moment, nie w ogóle) chłopakiem, że ona nie umie być w związku i jest uzależniona od przygodnego seksu. Atmosfera z pikantnej przerodziła się w dość rozpaczliwą i mnie zniechęciła na dobre. Uciekłem z łóżka niemal jak dziewica przed murzynem, ale wpierw jeszcze wyjaśniliśmy sobie parę spraw. Szczerze mówiąc przeczuwałem to, jaka ona jest. Nie wiem co mną kierowało, poza tym, że jej piękne ciało. Pewnie chęć pomocy komuś zagubionemu... a przecież ja nie byłem w stanie. Mogłem się zaangażować i cierpieć, a i raczej nie miałem na tyle sił by dać jej wystarczające oparcie. Bardziej byśmy sobie zaszkodzili niż pomogli. Ona myliła pożądanie z głębszym uczuciem, ja byłem ciekaw jej osoby i podirytowany (a niepotrzebnie) poprzednią swoją relacją. Osobiście jako kandydatki na moją dziewczynę biorę pod uwagę tylko te, które chciałyby się zaangażować w trwalszy związek. Taka relacja mnie po prostu interesuje. Nie odrzucam nikogo ze względu na jego przeszłość. Nie jest tak, że ona nie ma znaczenia. To jest część nas. Tylko wiem, jak łatwo jest się zakochać, jak łatwo popełnić błąd. Nikt z nas nie jest idealny. Ani ja, ani Ty. Każdy jest dobry na innym polu, każdy słabnie w innej kwestii. Czy chciałbym, żeby moja dziewczyna miała możliwie jak najmniejsza przeszłość seksualną? Tak, owszem. Czy ona by chciała tego samego ze mną? Może tak, a może by chciała super ogiera, a jednak zakocha się we mnie? Także możliwe! Większość osób raczej pragnie założyć rodzinę. jedni potrzebują wpierw się wyszaleć (a może po prostu zrozumieć?), inni nie. Mam znajomych najróżniejszej maści. Jeżeli ich toleruję i szanuję, a także po prostu ich potrzebuję, to dlaczego z jakiegoś powodu miałbym odrzucić kogoś, do kogo żywię (z wzajemnością) głębsze uczucie? Jak ktoś mnie pyta o sferę seksualną, to mówię jak jest. Nie ściemniam, nie marudzę, nie chwalę się. Jak ludzie na to reagują? Także różnie. Jedni, że jestem młody i mam czas (jasne, czemu nie?), inni twierdzą, że to super i powinno być więcej takich jak ja. Inni jeszcze mi nie wierzą, mówią że na pewno ściemniam i po prostu chcę zachować dyskrecję w moich podbojach. Są osoby, które twierdzą, że coś ze mną na pewno nie tak. No i niech sobie twierdzą, co mnie to? Zdarzyło się, że dziewczyny potrafią złożyć mi propozycję, że chętnie mi pomogą się rozkręcić i obiecują dyskrecję
. I co, czy mówię "o wy wstrętne latawice, sio!"? Nie, dla mnie to jest bardzo zabawna sytuacja. Owszem, bywa tak, że dla kogoś moja cnota z jakiegoś powodu jest tak ważna, że przestaje mnie traktować poważnie. Bywało, że spotykając się z kimś zostawałem posądzony o bycie dziwakiem, bo po tygodniu znajomości nie poszliśmy do łóżka. Dla mnie dobra sytuacja, bo od razu wiedziałem na czym stoję. Pamiętajcie drodzy panowie tu piszący, że nie macie podobać się każdej dziewczynie. Nie macie przekonywać ludzi do swoich racji. Mamy związki monogamiczne, także naprawdę ta jedna świetna dziewczyna wam wystarczy.
Pamiętajcie, że ważniejsze są czyny, a nie słowa. Wpierw bądźcie szczęśliwi sami ze sobą. Maksymalizujcie swoje szanse będąc aktywnymi, silnymi i mądrymi. Nigdy nie jest za późno. To, że się nie chcecie godzić na półśrodki jest jak najbardziej zdrowe i pożądane! Fajne natomiast nie jest narzekanie, marudzenie i siedzenie na tyłku! Wyobraźcie sobie, że mieliście za sobą już 2 związki i teraz jesteście sami. Czy byście rozpaczali? Raczej nie! Mielibyście świadomość, że na pewno ktoś odpowiedni się znajdzie, tylko trzeba go poznać. Tak samo możecie myśleć teraz i jestem pewien, że zawojujecie jeszcze ten świat. Także podsumowując wcale nie czuję się odrzucony, zdarza się nawet, że osoby w związkach radzą się mnie w kwestii swoich partnerów i szczerze szanują moje zdanie. Być może mam trochę łatwiej, bo nie mam ogólnie ani problemów towarzyskich ani natury fizycznej. Tylko, że nad wszystkim da się popracować!Pozdrawiam
J.I to jest właśnie porządność -> posiadanie i postępowanie wg własnych zasad. Mam kumpla, który czeka z pierwszym razem do ślubu. Tylko nie jest "ciapowaty=porządny", ale "z zasadami=porządny"
Metyl napisał/a:No dziewczyny, mówcie co tam w tym wątku było?
Pewnie tak niemoralne propozycje, że dla przyzwoitości musieli zamknąć temat.
Metyl, Ty casanovo
LunaPARK bo taka jest prawda, że tak naprawdę nie chodzi o "porządność", ale kto jakim jest człowiekiem i jak jest się postrzeganym przez innych.
rossanko to skąd jesteś? ![]()
Czyżby temat wątku się wyczerpał?
566 2015-08-27 13:44:57 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2015-08-27 16:39:09)
Nie!! ![]()
Polecam poczytać też komentarze, pod filmem.
https://www.youtube.com/watch?v=368jV4m77OQ&sns=fb
Wstawiłem też to do CH3, w dziale nasza społeczność.
Zresztą jest taka stronka samczeruno i tam jest fajny artykuł, pod tytułem
Łobuz nie kocha mocniej, i według mnie, co tam pisze to wszystko wyjaśnia. A jako że polityka forum, nie pozwala wklejać linków do artykułów czy tam stron internetowych z artykułami, ani cytować całości, to musicie sami sobie poszukać.
567 2015-08-27 17:26:08 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-08-27 17:27:33)
Skończy się podryw, imprezki cotygodniowe, zacznie normalne codzienne życie rodzinne to chłopaki zmienią zdanie i dziewczyny też zmienią. I zobaczą CO JEST ważne w życiu, a co nie jest. No niektórzy i tak się nie ogarną, ale tacy zostaną starymi pannami lub kawalerami lub matkami z 5 dzieci i każde z innym.
Martainn
Ale sam przyznasz, że dawniej było inaczej? Ludzie się wzajemnie szanowali.
Tak było. I dużo z tego co chłopak mówi jest prawdą. Na szczęście ja za bardzo tego nie doświadczyłem.
Po tym jak ten chłopak mówi, widać w jakim środowisku się obraca. W tym, w którym spotyka takie laski. Sam do niego należy.
Nie widzę powodu, by tylko te dziewczyny wytykać palcami i piętnować. Całe to środowisko jest... specyficzne. Takie zachowania to w nim norma. Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.
Po tym jak ten chłopak mówi, widać w jakim środowisku się obraca. W tym, w którym spotyka takie laski. Sam do niego należy.
Nie widzę powodu, by tylko te dziewczyny wytykać palcami i piętnować. Całe to środowisko jest... specyficzne. Takie zachowania to w nim norma. Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.
Moja Droga, ależ owszem widać jak mówi, wyraża poprzez ro swoje emocje. Taki zimny prysznic. Przecież jak jesteś wartościową kobietą, te słowa, nie powinny Ciebie wzburzyć. Tylko się z nim zgodzić, bo mówi prawdę. Zresztą sam na początku powiedział takie fajne zdanie. Jakbyś nie miała nic przeciwko, nie napisałaś byś tego. A ty w jakim środowisku się obracasz?:
....Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.
Z skąd to wiesz?
Zresztą uderz w stół, a nożyce się odezwą.
Shirow napisał/a:Po tym jak ten chłopak mówi, widać w jakim środowisku się obraca. W tym, w którym spotyka takie laski. Sam do niego należy.
Nie widzę powodu, by tylko te dziewczyny wytykać palcami i piętnować. Całe to środowisko jest... specyficzne. Takie zachowania to w nim norma. Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.Moja Droga, ależ owszem widać jak mówi, wyraża poprzez ro swoje emocje. Taki zimny prysznic. Przecież jak jesteś wartościową kobietą, te słowa, nie powinny Ciebie wzburzyć. Tylko się z nim zgodzić, bo mówi prawdę. Zresztą sam na początku powiedział takie fajne zdanie. Jakbyś nie miała nic przeciwko, nie napisałaś byś tego. A ty w jakim środowisku się obracasz?:
....Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.
Z skąd to wiesz?
Zresztą uderz w stół, a nożyce się odezwą.
Nie zbulwersowałam się, chciałam tylko zauważyć, że to jedno z wielu środowisk i jak się nie chce, to nie ma się z nim do czynienia.
Miałam takie koleżanki w byłej klasie. Pojedyncze przypadki, obracające się w ścisłych grupach, z ludźmi podobnymi do siebie.
Jeżeli ktoś notorycznie jest świadkiem takich zachowań, należy do środowiska, w którym to jest normą. Na własne życzenie.
Ja się nie obracam w żadnym środowisku. Jestem aspołeczna.
A on może miał kolegów? Tak jak Ty koleżanki? Tia jasne pojedyncze przypadki. Twierdzisz, że jesteś aspołeczna a jednocześnie, że:
Jeżeli ktoś notorycznie jest świadkiem takich zachowań, należy do środowiska
i to jeszcze:
Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.
To niby z skąd wiesz o ćpunach, seksu w samochodzie i to co wymieniłaś? Niby aspołeczna, twierdzi, że jak ktoś jest notorycznie świadkiem, to należy do środowiska, To z skąd wiesz o tym co sama napisałaś? Byłaś tego świadkiem?
To jest bardzo logiczne, wbrew pozorom...
Dziewczyny sa rozne, i takie jak w filmiku, i takie, ktore nie imprezuja...
Tylko te drugie mniej widac,
Zeby poznac te drugie, nie wystarczy wyjsc z domu i sluchac, czy sie jakas nie wydziera po pijaku...
Trzeba zadac sobie troche trudu, troche poobserwowac....a nawet , jak sie taka " namierzy", to nie wystarczy kiwnac na nia palcem, ona nie poleci....
Dlatego chlopcy przewaznie obserwuja ten pierwszy typ dziewczyn- bo je widac...
I twierdza, ze one sa w wiekszosci....
Z drugiej strony, jak taka spokojna, wycofana dziewczyna ma kogos poznac, jesli chlopcy w jej wieku chodza po imprezach i podrywaja pijane laski?
Moze sama gdzies pojsc i zapic, albo siedziec samotnie w domu...
I kolko sie zamyka- kazda dziewczyna, jaka mozna zauwazyc, to imprezowiczka.....
575 2015-08-27 21:05:43 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-08-27 21:34:08)
A on może miał kolegów? Tak jak Ty koleżanki? Tia jasne pojedyncze przypadki. Twierdzisz, że jesteś aspołeczna a jednocześnie, że:
Jeżeli ktoś notorycznie jest świadkiem takich zachowań, należy do środowiska
i to jeszcze:
Bójki ćpunów pod klubem, seks w samochodach i kiblach (w którym to uczestniczą dwie osoby, nie tylko laska), rzyganie w krzakach też.
To niby z skąd wiesz o ćpunach, seksu w samochodzie i to co wymieniłaś? Niby aspołeczna, twierdzi, że jak ktoś jest notorycznie świadkiem, to należy do środowiska, To z skąd wiesz o tym co sama napisałaś? Byłaś tego świadkiem?
Jakaś pokrętna ta Twoja logika. Nie byłam świadkiem, ale to nie jest potrzebne, by wiedzieć co tam się dzieje.
A Twoja postawa i postawa tego chłopaka, to "tępimy te zachowania, dużo osób tak robi, świadectwo upadku, zbliża się koniec moralności" - i tak jest tylko i wyłącznie dlatego, że sami jesteście częścią tego środowiska. I dlatego jesteście tak bardzo nastawieni na tępienie tych zachowań.
Nie mów, że nie jesteście. Za dużo w tych waszych wypowiedziach emocji. Zresztą sam opisywałeś tutaj swoich kolegów, siedzisz w tym. Nie popierasz, ale siedzisz i próbujesz do tej swojej codzienności i znajomych sprowadzić wszystko inne.
Edit: Przeczytaj dokładnie to, co Ci oldorando napisała i wyciągnij wnioski na przyszłość.
jakaś pokrętna ta Twoja logika. Nie byłam świadkiem, ale to nie jest potrzebne, by wiedzieć co tam się dzieje.
Ja również nie byłem świadkiem. ![]()
A Twoja postawa i postawa tego chłopaka, to "tępimy te zachowania, dużo osób tak robi, świadectwo upadku, zbliża się koniec moralności" - i tak jest tylko i wyłącznie dlatego, że sami jesteście częścią tego środowiska
To o tępieniu takiego zachowania to masz rację, z tym że nie napisałaś do jakiego ja środowiska należę. Ułatwię Ci to:
Otóż:
-Nie lubię klubów
-Nie wyrywam dziewczyn na jedną noc,
-Szanuję się
-Lubię jak ludzie się szanują
-Jedyne większe środowisko jakie lubie to zloty motocyklowe.
Zresztą sam opisywałeś tutaj swoich kolegów,
Taak? To pokaż mi to zdanie. Może coś tam wspomniałem, że mam jedynego kolegę który lubi sobie ulżyć z panienką. Ale go bardzo szanuje, bo nie raz pomógł mi wydostać się z trudnej sytuacji. Zresztą czekam na cytat, gdzie ja opisałem swoich przyjaciół.
Edit: Przeczytaj dokładnie to, co Ci oldorando napisała i wyciągnij wnioski na przyszłość.
Owszem przeczytałem, co napisała Oldo. Sam lubię ciche spokojne dziewczyny, ale ich jest jak na lekarstwo. A tych dziewczyn nie lepszych, jest w bardzooo dużo.
577 2015-08-27 22:00:47 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2015-08-27 22:02:37)
Dlaczego to tak razi, jak robi to kobieta, a nie razi tak bardzo, jak robi to facet? To proste!
Faceci mieli tendencje do zwierzęcych zachowań już od dawna. Sprzyjało temu to, że kobietom się to podobało. To było wg nich męskie. Od kilku lat baby zaczynają naśladować facetów i to jest moim zdaniem chore, bo to nie jest ani trochę kobiece. Zajebiste iksde laski, których szczytem jest melanż co 2 dzień, jakie to ekscytujące, jaka z niej dama... I @Shirow masz 19 lat to nie wiem na ile jesteś rozeznana, ale kilka lat studiowania utwierdza mnie, że środowisko nie ma znaczenia. Wszędzie jest to samo. Moim zdaniem jak teraz ktoś nie dorwie sobie kogoś za czasów szkolnych, to ma potem prze**bane po całości. Osobiście staram się uniknąć chęci posiadania drugiej połówki i stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą, co nie jest takie łatwe. Zniesmaczyłem się czasami studenckimi na maksa, nie mam pojęcia jak działają młode małżeństwa teraz i chyba nie chcę wiedzieć. Swoją drogą jakie to znamienne, że koło 30tki ludzi się ogarniają i do mózgu zaczyna dochodzić światełko.
Easy-a czemu ich jest jak na lekarstwo?
No, bo nie chodzisz po domach z ankieta- to gdzie masz je spotkac?
Jesli bedziesz w ciemno zaczepial dziewczyny w kolejce w spozywczaku( w sensie, ze losowo), to ta niesmiala/wycofana raczej nie da sie tak latwo poderwac...
A ta, ktora od razu sie z toba umowi- bedzie miala " lekki stosunek" do umawiania sie z nieznajomymi....
Logiczne, nie?
I znow wyrobisz sobie opinie, ze nawet losowo wybrane dziewczyny" z ulicy", maja beztroskie podejscie do zycia....
Na prawde nie wiem, czy tych niesmialych/spokojnych jest mniej, czy wiecej- ale sa bardziej widoczne, dostepne.
Zobacz, taka otwarta dziewczyna, ktora zmienia chlopaka co 3 mce. Ona w ciagu 2 lat " przerobi" ilus tam kolesi, na szybko..
I oni beda miedzy soba mogli wymieniac poglady na temat niestabilnych dziewczyn
Taka wycofana/stabilna, jak juz kogos ma, to na dlugo....
Jest wiec malo dostepna, albo zajeta...
I relatywnie mniej facetow przewinie sie przez jej zycie.
Zatem i mniej facetow " zaobserwuje" jej istnienie.
Wlasciwsze pytanie- dla ciebie- to jak dotrzec do tych wycofanych, spokojnych, nieimprezowych,
Niz proba " nawracania" wszystkich kobiet, jakimis durnymi filmikami.
Nooo, bo po co niby?
Te, co sie upijaja co weekend, nie przestana, tylko dlatego, ze tobie sie to nie podoba...
A te, ktore tego nie robia, i tak nic nie zmienia/nie wezma do siebie
Mam takiego kumpla, co prawda nie jest w związku. Ale ma te swoje potrzeby i to duże. Ja wiem że on i tacy ludzie jemu podobni, nie potrafią się pohamować. Dodam, że tak, to jest bardzo w porządku kolega. Bo jak potrzebna jest pomoc to pomoże. I doradzi coś. Czasem pożyczy trochę grosza. Ale często jak już tak rozmawiamy, potrafi opowiedzieć z kim i gdzie współżył. No po prostu się chwali. Jeżeli natomiast chodzi o miejsca, gdzie poznaje dziewczyny to są najczęściej kluby. (Dlatego uważam, że miłości nie znajdzie się w klubie, więc jak ktoś tam zamierza szukać to na start odradzam).
Ja rozumiem, że on jak i jemu podobni pod względem potrzeb seksualnych, mają je dość wysokie. Ale ludzie, żeby robić to w jakimś ojszczanym kiblu? Albo za śmietnikiem? A i jeszcze kiedyś chwalił mi się, że z jedną to nawet robił to w stodole gdzieś tam, na słomie. I to czasem z dziewczynami, gdzie ja bym ich kijem nie dotkną.
Coraz częściej słyszę, że ile to on nie zaliczył, jakie to pozycje ona lubi.
Wspominałeś też, że ze znajomymi u Ciebie krucho, więc ten kolega stanowi większy procent ogółu Twoich znajomych. Mała grupa badawcza - kiepskie wnioski.
Pisałeś, że jesteś po zawodówce, a ogólna tendencja jest taka, że "ambitne" dziewczyny idą do liceów, (*) nie będę wnikać czy słusznie czy niesłusznie, ale tak jest.
Gdzie Ty dziewczyny poznawałeś/poznajesz? Raczej nie na uniwersytetach, w bibliotekach etc.
Ja byłam w dobrym liceum, na wymagającym profilu, klasa pełna dziewczyn, trzech facetów, 80% dziewczyn - nieśmiałe kujonki.
*Wnioski wyciągnięte jedynie na podstawie tendencji zaobserwowanej w moim mieście. Bez zamiaru ubliżania absolwentom zawodówek.
580 2015-08-27 22:22:24 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-08-27 22:23:05)
Dlaczego to tak razi, jak robi to kobieta, a nie razi tak bardzo, jak robi to facet? To proste!
Faceci mieli tendencje do zwierzęcych zachowań już od dawna. Sprzyjało temu to, że kobietom się to podobało. To było wg nich męskie. Od kilku lat baby zaczynają naśladować facetów i to jest moim zdaniem chore, bo to nie jest ani trochę kobiece. Zajebiste iksde laski, których szczytem jest melanż co 2 dzień, jakie to ekscytujące, jaka z niej dama... I @Shirow masz 19 lat to nie wiem na ile jesteś rozeznana, ale kilka lat studiowania utwierdza mnie, że środowisko nie ma znaczenia. Wszędzie jest to samo. Moim zdaniem jak teraz ktoś nie dorwie sobie kogoś za czasów szkolnych, to ma potem prze**bane po całości. Osobiście staram się uniknąć chęci posiadania drugiej połówki i stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą, co nie jest takie łatwe. Zniesmaczyłem się czasami studenckimi na maksa, nie mam pojęcia jak działają młode małżeństwa teraz i chyba nie chcę wiedzieć. Swoją drogą jakie to znamienne, że koło 30tki ludzi się ogarniają i do mózgu zaczyna dochodzić światełko.
Powiem Ci to, co mawia mój ojciec - "Idiotę poznasz po tym jak bardzo skrajne i nieskomplikowane ma poglądy."
Nie mam zamiaru Ci ubliżać, ale ani kobiety, ani mężczyźni nie mają monopolu na moralność/brak moralności, samokontrolę/brak samokontroli. Ludzie są różni, a Ty widzisz to, co chcesz widzieć.
I nie bądź śmieszny:
...stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą...
Jesteś tym samym czym są te laski, które tak tępisz. Zasługujesz na dokładnie taki sam szacunek, bo robisz to samo.
Burzowy napisał/a:Dlaczego to tak razi, jak robi to kobieta, a nie razi tak bardzo, jak robi to facet? To proste!
Faceci mieli tendencje do zwierzęcych zachowań już od dawna. Sprzyjało temu to, że kobietom się to podobało. To było wg nich męskie. Od kilku lat baby zaczynają naśladować facetów i to jest moim zdaniem chore, bo to nie jest ani trochę kobiece. Zajebiste iksde laski, których szczytem jest melanż co 2 dzień, jakie to ekscytujące, jaka z niej dama... I @Shirow masz 19 lat to nie wiem na ile jesteś rozeznana, ale kilka lat studiowania utwierdza mnie, że środowisko nie ma znaczenia. Wszędzie jest to samo. Moim zdaniem jak teraz ktoś nie dorwie sobie kogoś za czasów szkolnych, to ma potem prze**bane po całości. Osobiście staram się uniknąć chęci posiadania drugiej połówki i stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą, co nie jest takie łatwe. Zniesmaczyłem się czasami studenckimi na maksa, nie mam pojęcia jak działają młode małżeństwa teraz i chyba nie chcę wiedzieć. Swoją drogą jakie to znamienne, że koło 30tki ludzi się ogarniają i do mózgu zaczyna dochodzić światełko.
Powiem Ci to, co mawia mój ojciec - "Idiotę poznasz po tym jak bardzo skrajne i nieskomplikowane ma poglądy."
Nie mam zamiaru Ci ubliżać, ale ani kobiety, ani mężczyźni nie mają monopolu na moralność/brak moralności, samokontrolę/brak samokontroli. Ludzie są różni, a Ty widzisz to, co chcesz widzieć.
I nie bądź śmieszny:...stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą...
Jesteś tym samym czym są te laski, które tak tępisz. Zasługujesz na dokładnie taki sam szacunek, bo robisz to samo.
No tak, czyli wszystkie te problemy są jednak zupełnie wymyślone? Ludzie są różni, ale w nudny sposób przeważa ta grupa, o której się mówi. Ponoć jesteś aspołeczna, to dziwne, że w takim razie tak stanowczo zaprzeczasz. I nikt w praktycznie żadnym przypadku nie może używać słowo "wszystkie/wszyscy" to przecież wiadome.
I przestań być taka uprzedzona, potrzeby są różne, także inne od wsadzania penisa w co popadnie.
No, dokładnie o tym koledze tutaj wspominałem:
Może coś tam wspomniałem, że mam jedynego kolegę który lubi sobie ulżyć z panienką. Ale go bardzo szanuje, bo nie raz pomógł mi wydostać się z trudnej sytuacji
Wspominałeś też, że ze znajomymi u Ciebie krucho, więc ten kolega stanowi większy procent ogółu Twoich znajomych. Mała grupa badawcza - kiepskie wnioski.
To prawda, nie mam za dużo znajomych. Ale za to są to bardzo pomocni, uczciwy ludzie, są moimi przyjaciółmi.. nie w ilość a jakość. A znajomych to ja mam bardzo dużo, takich na cześć-cześć.
Pisałeś, że jesteś po zawodówce, a ogólna tendencja jest taka, że "ambitne" dziewczyny idą do liceów, (*) nie będę wnikać czy słusznie czy niesłusznie, ale tak jest.
Gdzie Ty dziewczyny poznawałeś/poznajesz? Raczej nie na uniwersytetach, w bibliotekach etc.
Ja byłam w dobrym liceum, na wymagającym profilu, klasa pełna dziewczyn, trzech facetów, 80% dziewczyn - nieśmiałe kujonki.
Wiesz czasem człowiek, źle wybierze i nie pójdzie gdzie trzeba. Teraz chodzę do LO aby za rok zrobić maturę. A właśnie dziewczyny które poznałem, były właśnie z technikum/liceum. A co do zawodówki, możecie się dziwić, ale sam miałem nawet w klasie 4 fajne, ciche dziewczyny. Z którymi można było pogadać na wszystko. Mimo łączenie dwóch klas o odrębnych zawodach na takim polskim czy matematyce.
Easy-a czemu ich jest jak na lekarstwo?
No, bo nie chodzisz po domach z ankieta- to gdzie masz je spotkac?
Jest ich jak na lekarstwo, powody podał pan na filmiku dlaczego.
Jesli bedziesz w ciemno zaczepial dziewczyny w kolejce w spozywczaku( w sensie, ze losowo), to ta niesmiala/wycofana raczej nie da sie tak latwo poderwac...
A ta, ktora od razu sie z toba umowi- bedzie miala " lekki stosunek" do umawiania sie z nieznajomymi....
Logiczne, nie?
Nie zaczepiam dziewczyn w kolejce w spożywczaku.
|Nie szukam na siłe. Wiesz da się poznać po osobie czy jest nieśmiała, czy jest łatwa. Każda wysyła inne sygnały.
Na prawde nie wiem, czy tych niesmialych/spokojnych jest mniej, czy wiecej- ale sa bardziej widoczne, dostepne.
Zobacz, taka otwarta dziewczyna, ktora zmienia chlopaka co 3 mce. Ona w ciagu 2 lat " przerobi" ilus tam kolesi, na szybko..
I oni beda miedzy soba mogli wymieniac poglady na temat niestabilnych dziewczyn
Mówię Ci to już po raz któryś. Tych nieśmiałych jest na parwdę mało.
A takich otwartych dziewczyn jest dużo. A co do "przerabiania", no zdażają się przypadki, że zakochany fajny chłopak jest z taką, zresztą o tym też było na filmiku. W większości swój ciągnie do swego.
Wlasciwsze pytanie- dla ciebie- to jak dotrzec do tych wycofanych, spokojnych, nieimprezowych,
Niz proba " nawracania" wszystkich kobiet, jakimis durnymi filmikami.Nooo, bo po co niby?
Te, co sie upijaja co weekend, nie przestana, tylko dlatego, ze tobie sie to nie podoba...
A te, ktore tego nie robia, i tak nic nie zmienia/nie wezma do siebie
Ten filmik nie służy, do nawracania, tylko do otwarcia oczom co nie którym na prawdę. A jak dostrzec te nie śmiałe? To proste, obracać się w dobrym towarzystwie. Widzisz, mam 2 przyjacieli z tego wąskiego grona według Shirow, co mają dziewczyny. I te dwie dziewczyny, no powiem krótko ze świeca takich szukać. I czasem jest jakaś impreza w domu, czy ognisko, i tak porównując inne które przyszły z tymi dziewczynami, łatwo wziąść sobie wzorce, dla cichej dziewczyny. Naprawdę da się odróżnić nieśmiałą dziewczynę od otwartej.
583 2015-08-27 22:47:44 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-08-27 22:55:42)
Shirow napisał/a:Burzowy napisał/a:Dlaczego to tak razi, jak robi to kobieta, a nie razi tak bardzo, jak robi to facet? To proste!
Faceci mieli tendencje do zwierzęcych zachowań już od dawna. Sprzyjało temu to, że kobietom się to podobało. To było wg nich męskie. Od kilku lat baby zaczynają naśladować facetów i to jest moim zdaniem chore, bo to nie jest ani trochę kobiece. Zajebiste iksde laski, których szczytem jest melanż co 2 dzień, jakie to ekscytujące, jaka z niej dama... I @Shirow masz 19 lat to nie wiem na ile jesteś rozeznana, ale kilka lat studiowania utwierdza mnie, że środowisko nie ma znaczenia. Wszędzie jest to samo. Moim zdaniem jak teraz ktoś nie dorwie sobie kogoś za czasów szkolnych, to ma potem prze**bane po całości. Osobiście staram się uniknąć chęci posiadania drugiej połówki i stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą, co nie jest takie łatwe. Zniesmaczyłem się czasami studenckimi na maksa, nie mam pojęcia jak działają młode małżeństwa teraz i chyba nie chcę wiedzieć. Swoją drogą jakie to znamienne, że koło 30tki ludzi się ogarniają i do mózgu zaczyna dochodzić światełko.
Powiem Ci to, co mawia mój ojciec - "Idiotę poznasz po tym jak bardzo skrajne i nieskomplikowane ma poglądy."
Nie mam zamiaru Ci ubliżać, ale ani kobiety, ani mężczyźni nie mają monopolu na moralność/brak moralności, samokontrolę/brak samokontroli. Ludzie są różni, a Ty widzisz to, co chcesz widzieć.
I nie bądź śmieszny:...stram się zastąpić to randkowaniem za potrzebą...
Jesteś tym samym czym są te laski, które tak tępisz. Zasługujesz na dokładnie taki sam szacunek, bo robisz to samo.
No tak, czyli wszystkie te problemy są jednak zupełnie wymyślone? Ludzie są różni, ale w nudny sposób przeważa ta grupa, o której się mówi. Ponoć jesteś aspołeczna, to dziwne, że w takim razie tak stanowczo zaprzeczasz. I nikt w praktycznie żadnym przypadku nie może używać słowo "wszystkie/wszyscy" to przecież wiadome.
I przestań być taka uprzedzona, potrzeby są różne, także inne od wsadzania penisa w co popadnie.
Nie są wymyślone, ale z całą pewnością pisanie czegoś takiego,
masz 19 lat to nie wiem na ile jesteś rozeznana, ale kilka lat studiowania utwierdza mnie, że środowisko nie ma znaczenia. Wszędzie jest to samo.
pisząc później to,
I nikt w praktycznie żadnym przypadku nie może używać słowo "wszystkie/wszyscy" to przecież wiadome.
jest absurdalne.
Dodając to:
I przestań być taka uprzedzona, potrzeby są różne, także inne od wsadzania penisa w co popadnie.
Mamy jedną wielką komedię z Tobą w roli głównej.
Mi wisi w co, kiedy i gdzie Ty penisa wkładasz. Mam kompletnie gdzieś sprawy łóżkowe innych ludzi - ile razy dziennie z kim i gdzie to robią, ale fakt jest faktem. Jesteś hipokrytą. Masz te swoje "zasady moralne" i ideały, a jednocześnie sam jesteś zbyt słaby, by się ich trzymać, nagminnie moralizując wszystkich innych. No błagam Cię.
No, dokładnie o tym koledze tutaj wspominałem:
Może coś tam wspomniałem, że mam jedynego kolegę który lubi sobie ulżyć z panienką. Ale go bardzo szanuje, bo nie raz pomógł mi wydostać się z trudnej sytuacji
Wspominałeś też, że ze znajomymi u Ciebie krucho, więc ten kolega stanowi większy procent ogółu Twoich znajomych. Mała grupa badawcza - kiepskie wnioski.
To prawda, nie mam za dużo znajomych. Ale za to są to bardzo pomocni, uczciwy ludzie, są moimi przyjaciółmi.. nie w ilość a jakość. A znajomych to ja mam bardzo dużo, takich na cześć-cześć.
Pisałeś, że jesteś po zawodówce, a ogólna tendencja jest taka, że "ambitne" dziewczyny idą do liceów, (*) nie będę wnikać czy słusznie czy niesłusznie, ale tak jest.
Gdzie Ty dziewczyny poznawałeś/poznajesz? Raczej nie na uniwersytetach, w bibliotekach etc.
Ja byłam w dobrym liceum, na wymagającym profilu, klasa pełna dziewczyn, trzech facetów, 80% dziewczyn - nieśmiałe kujonki.Wiesz czasem człowiek, źle wybierze i nie pójdzie gdzie trzeba. Teraz chodzę do LO aby za rok zrobić maturę. A właśnie dziewczyny które poznałem, były właśnie z technikum/liceum. A co do zawodówki, możecie się dziwić, ale sam miałem nawet w klasie 4 fajne, ciche dziewczyny. Z którymi można było pogadać na wszystko. Mimo łączenie dwóch klas o odrębnych zawodach na takim polskim czy matematyce.
Oldo napisał/a:Easy-a czemu ich jest jak na lekarstwo?
No, bo nie chodzisz po domach z ankieta- to gdzie masz je spotkac?Jest ich jak na lekarstwo, powody podał pan na filmiku dlaczego.
Jesli bedziesz w ciemno zaczepial dziewczyny w kolejce w spozywczaku( w sensie, ze losowo), to ta niesmiala/wycofana raczej nie da sie tak latwo poderwac...
A ta, ktora od razu sie z toba umowi- bedzie miala " lekki stosunek" do umawiania sie z nieznajomymi....
Logiczne, nie?Nie zaczepiam dziewczyn w kolejce w spożywczaku.
|Nie szukam na siłe. Wiesz da się poznać po osobie czy jest nieśmiała, czy jest łatwa. Każda wysyła inne sygnały.
Na prawde nie wiem, czy tych niesmialych/spokojnych jest mniej, czy wiecej- ale sa bardziej widoczne, dostepne.
Zobacz, taka otwarta dziewczyna, ktora zmienia chlopaka co 3 mce. Ona w ciagu 2 lat " przerobi" ilus tam kolesi, na szybko..
I oni beda miedzy soba mogli wymieniac poglady na temat niestabilnych dziewczynMówię Ci to już po raz któryś. Tych nieśmiałych jest na parwdę mało.
A takich otwartych dziewczyn jest dużo. A co do "przerabiania", no zdażają się przypadki, że zakochany fajny chłopak jest z taką, zresztą o tym też było na filmiku. W większości swój ciągnie do swego.Wlasciwsze pytanie- dla ciebie- to jak dotrzec do tych wycofanych, spokojnych, nieimprezowych,
Niz proba " nawracania" wszystkich kobiet, jakimis durnymi filmikami.Nooo, bo po co niby?
Te, co sie upijaja co weekend, nie przestana, tylko dlatego, ze tobie sie to nie podoba...
A te, ktore tego nie robia, i tak nic nie zmienia/nie wezma do siebieTen filmik nie służy, do nawracania, tylko do otwarcia oczom co nie którym na prawdę. A jak dostrzec te nie śmiałe? To proste, obracać się w dobrym towarzystwie. Widzisz, mam 2 przyjacieli z tego wąskiego grona według Shirow, co mają dziewczyny. I te dwie dziewczyny, no powiem krótko ze świeca takich szukać. I czasem jest jakaś impreza w domu, czy ognisko, i tak porównując inne które przyszły z tymi dziewczynami, łatwo wziąść sobie wzorce, dla cichej dziewczyny. Naprawdę da się odróżnić nieśmiałą dziewczynę od otwartej.
Easy, z tymi kolegami przytaczałam Twoje własne słowa z wątku, w którym opisujesz swoje życie.
Skoro poznałeś takie, to nie marudź i bierz się za nie.
Tak jak oldorando napisała - nie masz po co moralizować tych, które Ci się nie podobają, one i tak mają to gdzieś. Mają swoje życie, zapłacą za swoje błędy i tyle.
masz 19 lat to nie wiem na ile jesteś rozeznana, ale kilka lat studiowania utwierdza mnie, że środowisko nie ma znaczenia. Wszędzie jest to samo.
Okej, masz rację, poprawiam się! Chodzi o to, że to nie jest tak, że tamten koleś z filmiku zadaje się z karynami ze wsi. To samo DA SIĘ SPOTKAĆ wszędzie i jest bardzo powszechne. Jak intelektualnie (teoretycznie) byś nie uderzyła, to będzie to samo.
Mamy jedną wielką komedię z Tobą w roli głównej.
Mi wisi w co, kiedy i gdzie Ty penisa wkładasz. Mam kompletnie gdzieś sprawy łóżkowe innych ludzi - ile razy dziennie z kim i gdzie to robią, ale fakt tej faktem. Jesteś hipokrytą. Masz te swoje "zasady moralne" i ideały, a jednocześnie sam jesteś zbyt słaby, by się ich trzymać, nagminnie moralizując wszystkich innych. No błagam Cię.
Z moimi zasadami moralnymi niestety jest aż za dobrze. Nic czego dotoczyła ta dyskusja nie uderza we mnie w żaden sposób. No i pamiętaj, że płeć=/=płeć ;], tak sobie wykreowałyście z boku, bo przecież jak same sądzicie, to Wy wszystkim kierujecie z ukrycia ;]