Cześć,
Jestem młodym, ogarniętym facetem. 29 lat. Własna firma od kilku lat. Ogólnie życie zawodowe ok, życie towarzyskie kiepsko(delikatnie mówiąc).
Mam problem kiedy poznaję fajną dziewczynę i pada pytanie - czym się zajmujesz? Otóż między innymi usługami asenizacyjnymi;/ Samo tak jakoś wyszło. Można było zarobić to w to wszedłem i dalej rozwijałem. Poza tym inne "brudne" roboty. Często przy nawale prac jestem szefem i robolem w jednej osobie i sam robię w smrodzie. Kasa jest dobra. Zdarzyło się zarobić na czysto 70k w miesiącu. Ale co z tego. Ja się po prostu mega tego wstydzę! Wśród znajomych unikam w ogóle tematów zawodowych. Mam ochotę sprzedać wszystkie sprzęty w cholerę i zająć się czymś innym. Żeby już wyleczyć się z tych kompleksów. Tylko nowa branża to ogromne ryzyko niepowodzenia itd. Mam świadomość, że dla dziewczyn taka praca jest delikatnie mówiąc niefajna. To mnie blokuje przed randkami, a pieniądze szczęścia nie dają w ogóle. Może tylko poczucie względnego bezpieczeństwa. Czy dla was dziewczyny taki facet może być w ogóle pociągający? Wpadłem w błędne koło;/ Rozwijać śmierdzący ale lukratywny biznes czy dać sobie z tym spokój i zyskać więcej pewności siebie?
To naprawdę jest dla mnie problem. Samotność mnie zabija...Czas ucieka a ja sam, tylko sam:(