Beyondblackie napisał/a:Zwykły zdaje się wszystko widzieć przez jakiś skrzywiony filter własnych doświadczeń. Raz się na jakiejś kobiecie przejechał, bardzo go to ubodło i teraz uogólnia, że większość dookoła niego to syf, a szczęśliwe związki i fajne kobiety są jakimś ewenementem. Nie wiem, ale sama nie chciałabym żyć w takim więzieniu własnych lęków i uprzedzeń
I żeby nie było, bo Zwykły mi zaraz wyskoczy, że ja miałam farta, albo, że znowu usiłuję wykreować sią na kogoś nieomylnego, bo piszę z doświadczenia.
Po pierwsze - nie znam człowieka całkowicie obiektywnego, który ma obraz świata nieskrzywiony swoimi doświadczeniami. Po drugie - tak, uważam, że szczęśliwe związki są ewenementem bo widzę jak ludzie odnoszą się do siebie w miejscach publicznych, wiem jak żyje wielu moich znajomych, a także wiem, jak częste są zdrady (z obu stron). Wiele związków to fikcja, szczególnie takich, gdzie pojawia się kredyt, dziecko etc. I tak - uważam, że mało jest naprawdę fajnych kobiet, z którymi warto byłoby stworzyć związek. Po trzecie - uprzedzenia i lęki? Względem kobiet? Świata? Dobre żarty 
Beyondblackie napisał/a: Mimo wszystko, jakoś nie skłoniło mnie to do zamknięcia się w domu i przyjęcia, że wszyscy faceci to brutalni maniacy z zaburzeniami psychicznymi. Gdybym tak myślała,to też pewnie bym teraz na forum siedziała, narzekając na to, że czas mija, a ja niczyja, bo wkoło mnie same chamy...
Chciałbym, żebyś pokazała mi post w którym piszę, że wszystkie kobiety są do niczego, a także post w którym twierdzę, że nie warto się z nikim wiązać i szukać fajnego partnera / partnerki.
Ogólnie Beyond to Twoje "rady" w większości są o kant tyłka rozbić bo zamiast motywować tych chłopaków do działania albo pokazać drogę jak można coś zmienić to po prostu dociskasz ich do ziemi. I nie piszę tego, dlatego, że uważam, że są idealni - wręcz przeciwnie.
Krejzolka82 napisał/a:Przy czym nie możemy cholera jasna poprzez swoje doświadczenia i przeżycia "szufladkować" wszystkich ludzi i "wrzucać" do poszczególnych worów.
Dotknęliśmy istoty tego co Was tak bardzo wpienia - to, że sobie "podzieliłem" kobiety wedle wieku i zachowań. Uogólnienie? Jasne, że tak. Ale w masie się zgadzające. Stąd zapewne takie, a nie inne reakcje.
Przecież wiele kobiet z tego wątku pisze o "nieudacznikach-prawiczkach", "frajerach" (pardon, looserach) itp.To nie są uogólnienia?
Krejzolka82 napisał/a: ZwykłyFacet niestety, ale uważam, że jednak prowadzisz wraz z niektórymi Panami piszącymi w tym wątku wojenkę męsko-damską.
Wojenkę? Chodzi o to, że nie napisałem kilku młodym chłopakom że "mają poszukać jaj" albo, że "są pierdołami, looserami" etc. Racja. Wojenka 
Serio - wedle Ciebie na czym ta wojenka polega?
Elle88 napisał/a:A ja jeszcze dodam do tego, że /w przypadku mężczyzn, z uwagi na duże ego, zauważyłam , że jest tego więcej/ naprawdę dużo osób, kiedy nie wyjdzie im z 'pierwszą miłością' (a raczej pierwszym zakochaniem, bo kolejne już zazwyczaj nie są oparte na tak naiwnym i bezkrytycznym spojrzeniu na drugą osobę), wpadają w jakiś taki stan otępienia i pustki, sami sabotują kolejne relacje z kobietami dlatego, że podświadomie nigdy nie pogodzili się, że ktoś ich odrzucił.
Uogólnienie na maksa ale coś Ci powiem - ja osobiście jestem wdzięczny każdej kobiecie, która w życiu dała mi kosza. Jest to bardzo wychowacze i motywuje do głębszego zastanowienia się nad przyczynami (czyli samym sobą) ale tekże nad mechaniką tego jakże ten dobór przez Panie jest przeprowadzany - daje potem duże fory przy poznawaniu kolejnych kobiet. Myślę, że to przychodzi z wiekiem ale suma doświadczeń związanych z "koszami" procentuje większym luzem w późniejszych kontaktach i łatwiejszym przejściem nad koszem (szczególnie jak dana Panna się podobała i zabolało - nie ukrywam - czasem bywa).
Elle88 napisał/a:Tak jak ZwykłyFacet napisał, wielu z nich odbiera zakończenie związku w kategoriach: Kto kogo zostawił ten przegrał (!!).
O ile można zrozumieć, że nikt nie lubi byc tym zostawianym, o tyle po wielu latach wyciąganie tego faktu i traktowanie nadal w kategoriach "przegranego meczu", świadczy o braku dystansu i akceptacji, niezależnie od tego, co się mówi z pozycji rozumu.
Dlatego tak wielu mężczyzn fiksuje się obsesyjnie na tej jednej kobiecie, która ich nie chciała kiedyś i już nigdy później nie potrafią ułożyć sobie życia, bo doszukują się w innych kobietach głównie wad, podczas gdy na tamtą patrzyli przez krzywe zwierciadło 'zakochania' i widzieli same zalety, choć obiektywnie mogła być totalnie przeciętną na tle innych laską. Odrzucenie rodzi w mężczyznach obsesję i chęć "zmiany biegu zdarzeń', dlatego potem tak bardzo się asekurują.
Tu mnie rozbawiłaś bo przeinaczyłaś moje słowa. Napisałem - wolę być przez kogoś zostawiony niż zostawiać, a Ty poddałaś mnie (?) analizie jakobym był kiedyś przez kogoś zostawiony i teraz dlatego się "asekuruję"?
Elle, przecież to jest żart jakich mało
Ja tej kobiecie jestem wdzięczny, że mnie zostawiła, bo po latach uważam, że my nie powinniśmy być ponad dwa lata ze sobą a maksymalnie 2 miesiące
Naprawdę daj sobie czasem na luz z analizowaniem czyjejś osobowości po strzępkach wypowiedzi z netu 