Mnie np. nigdy nie interesowało ilu moja dziewczyna miała partnerów, ani z iloma uprawiała seks. Nie było to obiektem mojego zainteresowania po prostu. Co innego gdybym się np. dowiedział, że to cichodajka, która daje pierwszemu lepszemu. To jedyny przypadek gdzie niechciałbym się z daną osobą wiązać związany z seksem. A to, że się np. okazało dziewicą to nie miało dla mnie znaczenia. No niby fajnie, ale co z tego.
Chciałem tylko przestrzec niektórych przed wizjami odnośnie pierwszego razu. Ktoś napisał gdzieś w temacie. Nie pamiętam kto. Że on chce dziewicy, bo chce z nią przeżyć pierwszy raz, bo ma być pięknie, romantycznie, bo oddanie ciału ciała, bliskości i w ogóle pierdy w tym stylu. A czemu pierdy? Bo pierwszy raz RZADKO jest piękny i przyjemny dla kobiety. Najczęściej to są ból, łzy i krew. Z romantyzmem to wiele wspólnego nie ma. Z uniesieniem też. Dlatego jeśli oczekujecie tego co w filmach to możecie się naprawdę srogo zawieść. Ba. Kilka pierwszych razów, a przynajmniej i początków może nie by jakiś super. Póki kobieta, a raczej jej ciało nie dostosuje się do Twojego rozmiaru musisz być bardzo delikatny i wiedzieć kiedy możesz "wejść" a kiedy jeszcze nie. To jest test męskości moim zdaniem. Pierwszy raz może nie zakończyć się wcale orgazmem, bo bół będzie tak duży że będziesz musiał przerwać, przytulić, pocałować, uspokoić. Piszę to z doświadczenia. Ja wam tych dziewic życzę, ale kurczę myślcie realnie, a nie romantycznymi filmami.
No i absolutnie dziewica nie jest gwarantem tego, że Cię nie zdradzi dlatego, że Ty jesteś też prawiczkiem. Dla normalnego człowieka nie ma znaczenia czy jesteś prawiczkiem i normalna kobieta z tego powodu Cię nie odrzuci. Nie od razu Rzym zbudowano i każdy kiedyś zaczynał. W miarę nabierania doświadczenia ten seks staje się lepszy, odważniejszy, a nie tylko misjonarz i pod kołdrą. I jest w związku bardzo ważny. Bo seks może związek scalać, być jego dopełnieniem. A może związek rozwalać. Bo nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, że seks jest słaby. On po prostu nie będzie sprawiał przyjemności, a będzie raczej "odrabianiem pańszczyzny". Więc argument, że dziewica nie będzie szukać innego seksu, bo nie ma porównania nie jest trafny ani prawdziwy. Nie trzeba mieć porównania żeby wiedzieć, czy coś Ci sprawia przyjemność czy nie.
A seks, dla samego seksu, w pewnym momencie się przejada. Tym bardziej, że najlepszy jest w stałym związku
Niektórym przyjemność mimo wszystko sprawia. Mi by nie sprawił. Bo mi np. w seksie najbardziej zależy na tym, żeby tę przyjemność sprawiać, a nie uprawiać go tylko dla własnej przyjemności. Najbardziej podniecające jest jak widzisz jak dobrze jest twojej partnerce, bo wiesz, że jesteś dobry i potrafisz doprowadzić ją do czerwoności. No cóż czasem kończy się to tym że przypadkiem Cię podrapie, czy szczypnie za mocno, ale cóż:P Trudno;) Seks dla samego seksu najczęściej ma przynosić przyjemność tylko Tobie. Dla mnie nuda i lipa. Dla mnie seks to nie jest po prostu stosunek. To coś znacznie więcej. Dlatego ja nie jestem dobrym materiałem na zdradzacza;)