E czemu poniżej? Mnie bardziej ciekawią górne rejony kobiecego ciała
Bo to już wyższa szkoła jazdy a Ty przecież jesteś ambitny, no niee?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czemu porządny chłopak jest skazany na samotność?
Strony Poprzednia 1 … 18 19 20 21 22 … 36 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
E czemu poniżej? Mnie bardziej ciekawią górne rejony kobiecego ciała
Bo to już wyższa szkoła jazdy a Ty przecież jesteś ambitny, no niee?
Podobne tematy
E czemu poniżej? Mnie bardziej ciekawią górne rejony kobiecego ciała
Bo to już wyższa szkoła jazdy a Ty przecież jesteś ambitny, no niee?
Ambicje to jedne z moich głównym cech ![]()
No niby tak a jednak nie do końca.
Ja siebie lubię i znam swoją wartość, no chyba że jestem tym nieszczęśnikiem który jest jednym jedynym wyjątkiem, troszkę to przykre
Bo jest różnica pomiędzy realnym postrzeganiem siebie, z wadami i zaletami, a bezkrytycznym zachwytem nad sobą. Dokładnie taka sama jak pomiędzy pewnym siebie mężczyzną a zarozumiałym bubkiem- jeden do siebie mega przyciąga, drugi prawie zawsze odpycha.
Może źródłem Twoich niepowodzeń jest to, że wydajesz się arogancki i zadufany w sobie.
Tom94 napisał/a:No niby tak a jednak nie do końca.
Ja siebie lubię i znam swoją wartość, no chyba że jestem tym nieszczęśnikiem który jest jednym jedynym wyjątkiem, troszkę to przykreBo jest różnica pomiędzy realnym postrzeganiem siebie, z wadami i zaletami, a bezkrytycznym zachwytem nad sobą. Dokładnie taka sama jak pomiędzy pewnym siebie mężczyzną a zarozumiałym bubkiem- jeden do siebie mega przyciąga, drugi prawie zawsze odpycha.
Może źródłem Twoich niepowodzeń jest to, że wydajesz się arogancki i zadufany w sobie.
Ja mam uczulenie na osoby aroganckie i w żadnym wypadku sam taką osobą nie jestem więc to tez nie o to chodzi.
Tom, gdybyś faktycznie był tak fantastyczny jak siebie opisujesz, to byś nie miał problemu w temacie. Facet przystojny, wysoki, pełen ambicji i zainteresowań, to raczej nie kończy na forum wypłakując żale na to jak żadna baba go nie chce. No, chyba, że jest w nim coś głęboko odpychającego...
To według ciebie mam wyszukiwać wady na siłę?
Znam swoje wady i np. nią może być przeciętny wygląd, słaba sytuacja materialna (teraz jestem typowym studentem ze stereotypów), przeciętna gadka, no i brak tego czegoś.
Ale tych rzeczy na chwilę obecną nie wyeliminuję.
Tom wygląd nie ma znaczenia. Po prostu weź dupkę w troki - jeżeli tak jak napisałeś masz ambicje, zainteresowania.
Nigdy tego nie zrozumiem. Jak facet nie jest ciapką i jest męski, to (byleby nie wyglądał jak kupa) zawsze znajdzie babeczkę. Męski - mówiąc inaczej radzący sobie w trudnych sytuacjach, nie płaczący co chwilę i bez wmawiania sobie: "jaki to ja jestem nieszczęśliwy, jakie kobiety są złe".
Mój facet jakoś też nie wygląda jak model, ma brzuszek, dowcipniś z niego jak ja (nawet suchary potrafimy spalić), ale jest inteligentny i ambitny, na samą myśl o tym robiło mi się mokro w gatkach.
Masz 21 lat, jeszcze nie jedną dupcię sobie znajdziesz i nie raz będziesz narzekał jakie to kobiety są złe, ale na tym polega życie.
(tylko proszę, po rozstaniu nie zakładaj wątku "kochałem, a ona mnie nie" (to apel do wszystkich)).
Poważnie. Jak nie te, to inne babeczki. Zawsze jakaś się znajdzie c:
Tom, gdybyś faktycznie był tak fantastyczny jak siebie opisujesz, to byś nie miał problemu w temacie. Facet przystojny, wysoki, pełen ambicji i zainteresowań, to raczej nie kończy na forum wypłakując żale na to jak żadna baba go nie chce. No, chyba, że jest w nim coś głęboko odpychającego...
No to nareszcie wiadomo w czym rzecz. Musi być wysoki i przystojny, a do tego kasiasty (ale to chyba można podpiąć pod pełen ambicji) ![]()
To jest bzdura że wygląd nie ma znaczenia, sam dłuższy czas też tak myślałem ale z biegiem czasu zrozumiałem że to nieprawda.
Wierz mi że mnie życie bardzo mocno doświadczyło i miałem bardzo ciężkie chwile i dawałem sobie radę, trudne sytuacje niestety mnie nie omijają ale cóż ja się nie dam złamać temu światu.
Niestety w dużej mierze to geny decydują o tym kto jakie będzie mieć powodzenie, czasem można naprawdę mieć bardzo atrakcyjne wnętrze, bogate życie towarzyskie a i tak nie mieć w sobie tej tajemnej mocy która powoduje że druga osoba popatrzy na nas jak na partnera a nie jak na kolegę.
To jest bzdura że wygląd nie ma znaczenia, sam dłuższy czas też tak myślałem ale z biegiem czasu zrozumiałem że to nieprawda.
Wierz mi że mnie życie bardzo mocno doświadczyło i miałem bardzo ciężkie chwile i dawałem sobie radę, trudne sytuacje niestety mnie nie omijają ale cóż ja się nie dam złamać temu światu.
Niestety w dużej mierze to geny decydują o tym kto jakie będzie mieć powodzenie, czasem można naprawdę mieć bardzo atrakcyjne wnętrze, bogate życie towarzyskie a i tak nie mieć w sobie tej tajemnej mocy która powoduje że druga osoba popatrzy na nas jak na partnera a nie jak na kolegę.
Wyglad nie ma znaczenia, wiesz ile brzydkich osob jest w zwiazkach... Raczej bym sie nie chwalil tymi trudnymi chwilami jakie miales ![]()
Co do tych genow to moze byc to prawda nie wiem genetykiem nie jestem.
Wez wrzuc zdjecie to panie cie napewno ocenia i moze wtedy zmienisz zdanie o sobie?
Ja nadal jednak twierdze że wygląd ma znaczenie.......a ci mało atrakcyjny co są w związkach? To albo mają bajerkę opracowaną do perfekcji albo związali się z dziewczynami które pod względem urody im dorównują a ja ani typem podrywacza nie jestem ani nie zamierzam na siłę wiązać się z osobą do której nie czułbym pociągu ![]()
Chwalić się trudnymi chwilami nie zamierzam bo zawsze ktoś to może wykorzystać, wiadomo jacy ludzie potrafią być.
Jeszcze co do zdjęcia to nie zamierzam go tutaj wstawiać.
Jaki bym nie był to i tak pewnie usłyszałbym że nie jest tak źle.
A zresztą już kilku koleżankom ową fotkę pokazywałem, ich zdaniem jestem przystojny no ale też w sumie która tak bezpośrednio ci powie że dupy nie urywasz? Żadna ![]()
Tom, Ty żartujesz czy o d***e Maryny fandzolisz?
Mnóstwo przeciętnych, grubych, niskich, nie za przystojnych, biednych facetów jest w związkach. Jakoś ich nic nie powstrzymuje od podobania się kobietom.
Tak więc co Ciebie powstrzymuje?
Ja nadal jednak twierdze że wygląd ma znaczenie.......a ci mało atrakcyjny co są w związkach? To albo mają bajerkę opracowaną do perfekcji albo związali się z dziewczynami które pod względem urody im dorównują a ja ani typem podrywacza nie jestem ani nie zamierzam na siłę wiązać się z osobą do której nie czułbym pociągu
Chwalić się trudnymi chwilami nie zamierzam bo zawsze ktoś to może wykorzystać, wiadomo jacy ludzie potrafią być.
Jeszcze co do zdjęcia to nie zamierzam go tutaj wstawiać.
Jaki bym nie był to i tak pewnie usłyszałbym że nie jest tak źle.
A zresztą już kilku koleżankom ową fotkę pokazywałem, ich zdaniem jestem przystojny no ale też w sumie która tak bezpośrednio ci powie że dupy nie urywasz? Żadna
Moze i maja bajerke bo o nia tez chodzi, dziewczyny w naszym wieku na takie cos leca. Widzisz dorownuja im a co ty chcesz jakiejs super modelki? Mi to sie jakies foto modelki nie podobaja, wole normalne dziewczyny.
Moje kolezanki raczej mnie nie klamia, moze twoje widac twoje podejscie do siebie nie chca cie bardziej dolowac, lub naprawde jestes przystojny ale nie chcesz w siebie uwierzyc bo lepiej ci tak jak jest teraz...
Ja nadal jednak twierdze że wygląd ma znaczenie.......a ci mało atrakcyjny co są w związkach? To albo mają bajerkę opracowaną do perfekcji albo związali się z dziewczynami które pod względem urody im dorównują a ja ani typem podrywacza nie jestem ani nie zamierzam na siłę wiązać się z osobą do której nie czułbym pociągu
Chwalić się trudnymi chwilami nie zamierzam bo zawsze ktoś to może wykorzystać, wiadomo jacy ludzie potrafią być.
Jeszcze co do zdjęcia to nie zamierzam go tutaj wstawiać.
Jaki bym nie był to i tak pewnie usłyszałbym że nie jest tak źle.
A zresztą już kilku koleżankom ową fotkę pokazywałem, ich zdaniem jestem przystojny no ale też w sumie która tak bezpośrednio ci powie że dupy nie urywasz? Żadna
Eee tam Tom nie przejmuj się. Ja już coraz bardziej podstarzały jestem, kwalifikuję się do teraupety no i w ogóle niczego dotąd nie osiągnąłem, więc ty nie masz tak najgorzej ![]()
Tom94 napisał/a:Ja nadal jednak twierdze że wygląd ma znaczenie.......a ci mało atrakcyjny co są w związkach? To albo mają bajerkę opracowaną do perfekcji albo związali się z dziewczynami które pod względem urody im dorównują a ja ani typem podrywacza nie jestem ani nie zamierzam na siłę wiązać się z osobą do której nie czułbym pociągu
Chwalić się trudnymi chwilami nie zamierzam bo zawsze ktoś to może wykorzystać, wiadomo jacy ludzie potrafią być.
Jeszcze co do zdjęcia to nie zamierzam go tutaj wstawiać.
Jaki bym nie był to i tak pewnie usłyszałbym że nie jest tak źle.
A zresztą już kilku koleżankom ową fotkę pokazywałem, ich zdaniem jestem przystojny no ale też w sumie która tak bezpośrednio ci powie że dupy nie urywasz? ŻadnaMoze i maja bajerke bo o nia tez chodzi, dziewczyny w naszym wieku na takie cos leca. Widzisz dorownuja im a co ty chcesz jakiejs super modelki? Mi to sie jakies foto modelki nie podobaja, wole normalne dziewczyny.
Moje kolezanki raczej mnie nie klamia, moze twoje widac twoje podejscie do siebie nie chca cie bardziej dolowac, lub naprawde jestes przystojny ale nie chcesz w siebie uwierzyc bo lepiej ci tak jak jest teraz...
A ty serio myślisz, że olewają go tylko modelki? Nawet te przeciętne mają często w myślach obraz wymuskanego (idealnego) Adonisa o niebieskich oczach i z tężyżną fizyczną.
Tiszantul a jak z Tobą było 10 lat temu, jak byłeś koło dwudziestki, tez było tak beznadziejnie?
A ty serio myślisz, że olewają go tylko modelki? Nawet te przeciętne mają często w myślach obraz wymuskanego (idealnego) Adonisa o niebieskich oczach i z tężyżną fizyczną.
Jesli mowi ze jest przystojny no to zakladam ze jest przynajmniej "sredni" wiec jesli mowi ze nie chce takich jak on to znaczy ze nie chce srednich wiec po srednich sa te piekne. Czy ja napisalem ze ktos go olewa skad mam wiedziec kto go olewa skoro go nie znam, nie wiem z kim probowal w jakim towarzystwie sie obraca, itp.
Tiszantul a jak z Tobą było 10 lat temu, jak byłeś koło dwudziestki, tez było tak beznadziejnie?
Widać musiało być, za późno się zreflektowałem, że trzeba iść do terapeuty ![]()
Tom, Ty żartujesz czy o d***e Maryny fandzolisz?
Mnóstwo przeciętnych, grubych, niskich, nie za przystojnych, biednych facetów jest w związkach. Jakoś ich nic nie powstrzymuje od podobania się kobietom.
Tak więc co Ciebie powstrzymuje?
Nie umiem podrywać, wizualnie też przeciętnie wypadam, studenckie zarobki że tak powiem itp. ![]()
Skoro ci przeciętni są w związkach to choćby np.: bajerke musieli mieć na poziomie perfekct, inaczej pisaliby tu razem z nami
Moze i maja bajerke bo o nia tez chodzi, dziewczyny w naszym wieku na takie cos leca. Widzisz dorownuja im a co ty chcesz jakiejs super modelki? Mi to sie jakies foto modelki nie podobaja, wole normalne dziewczyny.
Moje kolezanki raczej mnie nie klamia, moze twoje widac twoje podejscie do siebie nie chca cie bardziej dolowac, lub naprawde jestes przystojny ale nie chcesz w siebie uwierzyc bo lepiej ci tak jak jest teraz...
A gdzie ja napisałem że chce jakiejś modelki?
Widać moje podejście? Czyli jakie?
Wiesz, ja wolę brutalną prawdę niż słodkie kłamstwo i doceniam każdą szczerość a urazy nie mam, nie jestem typem osoby co o byle głupotę się obraża, mam dystans do siebie.
A gdybym był naprawdę przystojny jak one twierdzą to miało by to jakiś wpływ na osiągnięcia w realu, nie uważasz?
Eee tam Tom nie przejmuj się. Ja już coraz bardziej podstarzały jestem, kwalifikuję się do teraupety no i w ogóle niczego dotąd nie osiągnąłem, więc ty nie masz tak najgorzej
Nie przejmuję się bo gdyby tak było to naprawdę bym wylądował u psychiatry w końcu ![]()
Ja nie mam pojęcia w co Tom mierzy. Może faktycznie idzie totalnie nie w swoją ligę i dlatego po nosie dostaje?
W przeciętnym towarzystwie to przeciętny facet ma, jakie by nie było, ale branie.
Brania nie mają tylko:
1) Kompletni introwertycy
2) Faceci z zerowym poczuciem wartości
3) Narcyzi, którym się wydaje, że są dla każdej za dobrzy
4) Jakieś paranoiczne osobniki, co poza wyżej wymienionymi cechami, mają jeszcze spiskową teorię dziejów w swojej krwi
Beyondblackie, ja zakwestionują w sumie tylko jedno. To że faceci 'mają branie'. Chyba że ja coś źle zrozumiałem.
Bo to kobiety mogą mieć lub nie mieć 'brania', mogą być atrakcyjne, rozchwytywane. A faceci to tak nie bardzo ... To oni muszą wszystko zazwyczaj zrobić, zainicjować, zacząć, pociągnąć dalej itepe itede.
Beyondblackie, ja zakwestionują w sumie tylko jedno. To że faceci 'mają branie'. Chyba że ja coś źle zrozumiałem.
Bo to kobiety mogą mieć lub nie mieć 'brania', mogą być atrakcyjne, rozchwytywane. A faceci to tak nie bardzo ... To oni muszą wszystko zazwyczaj zrobić, zainicjować, zacząć, pociągnąć dalej itepe itede.
A wiesz dlaczego faceci muszą, ponieważ jest takie głupie mniemanie, że to face musi "wyjść" z inicjatywą. Jak kobieta "wyjdzie" z inicjatywą to jest odbierana jak desperatka.
O co mi chodziło, to to, że przeciętny facet nie ma problemu w zainteresowaniu sobą jakiejś kobiety (jakkolwiek to robi). Kobieta obserwuje jego zachody, obserwuje go w akcji, w gadce i co tam jeszcze, i... się zmiękcza.
W przypadku Toma, cokolwiek on robi, jest mur obojętności lub niechęci.
Beyondblackie, ja zakwestionują w sumie tylko jedno. To że faceci 'mają branie'. Chyba że ja coś źle zrozumiałem.
Bo to kobiety mogą mieć lub nie mieć 'brania', mogą być atrakcyjne, rozchwytywane. A faceci to tak nie bardzo ... To oni muszą wszystko zazwyczaj zrobić, zainicjować, zacząć, pociągnąć dalej itepe itede.
Dobrze powiedziane. Kobieta może, facet musi.
A wiesz dlaczego faceci muszą, ponieważ jest takie głupie mniemanie, że to face musi "wyjść" z inicjatywą. Jak kobieta "wyjdzie" z inicjatywą to jest odbierana jak desperatka.
Faceci jak to określiłaś 'muszą' pierwsi z różnych powodów ale to już temat na inną dyskusję. Poza tym na szczęście jest coraz więcej kobiet które potrafią i chcą faceta nie tyle 'wyrwać' co po prostu pokazać mu, że im się podoba, że ma 'zielone światło'. I nie - kobiece wychodzenie z inicjatywą vel dawanie zielonego światła NIE równa się wskoczeniu do wyra pierwszemu lepszemu ani też złapania go za tyłek na imprezie.
Ja jestem przekonany że przynajmniej 50% jak nie więcej kobiet doskonale to potrafiłoby zrobić. A myślę że tak z 30% co najmniej tak by facet jeszcze bardziej się zaintrygował i uznał ją za tak atrakcyjną by zdobyć ją. Bo może nie wszyscy faceci ale np: ja bardzo sobie cenię gustowne kobiety. Kobiety znające swoją wartość, kobiety które potrafią powiedzieć lub w inny sposób zasygnalizować 'tak' lub 'nie' lub po prostu uśmiechnąć się do faceta w TEN sposób... A to tylko jedna i najbardziej trywialna metoda...
Metyl napisał/a:Beyondblackie, ja zakwestionują w sumie tylko jedno. To że faceci 'mają branie'. Chyba że ja coś źle zrozumiałem.
Bo to kobiety mogą mieć lub nie mieć 'brania', mogą być atrakcyjne, rozchwytywane. A faceci to tak nie bardzo ... To oni muszą wszystko zazwyczaj zrobić, zainicjować, zacząć, pociągnąć dalej itepe itede.
A wiesz dlaczego faceci muszą, ponieważ jest takie głupie mniemanie, że to face musi "wyjść" z inicjatywą. Jak kobieta "wyjdzie" z inicjatywą to jest odbierana jak desperatka.
No to jest właśnie jeden z utartych stereotypów utrwalanych od dziecka kobietom, że ty masz się dać wybrać facetowi, zamiast sama wybierać.
O co mi chodziło, to to, że przeciętny facet nie ma problemu w zainteresowaniu sobą jakiejś kobiety (jakkolwiek to robi). Kobieta obserwuje jego zachody, obserwuje go w akcji, w gadce i co tam jeszcze, i... się zmiękcza.
W przypadku Toma, cokolwiek on robi, jest mur obojętności lub niechęci.
Wybaczcie ale nie czytałem całej tej tyrady o Tomie...mówimy cały czas rzecz jasna o zainteresowaniu związkowo-seksualnym, tak? Nie jako 'ciekawa persona' tak?
E tam,wcale nie musi, jak jest na tyle interesujący, że się wkoło niego panny kręcą.
Z dwóch moich byłych sama wyrwałam
Z jednym moi kumple zwykli grywać w szachy, się napatoczyłam i oszołomiona jego rudymi lokami, zatargałam go do baru na pogawędkę,z czego wynikł roczny związek i dozgonna przyjaźń ![]()
Beyondblackie napisał/a:O co mi chodziło, to to, że przeciętny facet nie ma problemu w zainteresowaniu sobą jakiejś kobiety (jakkolwiek to robi). Kobieta obserwuje jego zachody, obserwuje go w akcji, w gadce i co tam jeszcze, i... się zmiękcza.
W przypadku Toma, cokolwiek on robi, jest mur obojętności lub niechęci.
Wybaczcie ale nie czytałem całej tej tyrady o Tomie...mówimy cały czas rzecz jasna o zainteresowaniu związkowo-seksualnym, tak? Nie jako 'ciekawa persona' tak?
Tak, w romantycznym znaczeniu.
Beyondblackie myślisz, że związki w których to kobieta wybrała sobie mężczyznę na swojego partnera, męża, ojca swoich dzieci są zazwyczaj trwalsze, lepsze bo kobieta myśli inaczej i ma inne kryteria wyboru?
Nigdy, nie. To zależy od chatakteru i od sytuacji.
Ja jestem jajcasta kobieta, co nie czeka aż się jej coś nawinie, i uderza w mężczyznę, który się jej podoba. Z drugiej strony jednak mój Misiu mnie właśnie poderwał, kiedy kompletnie na niego nie zwracałam uwagi i patrz, pięć lat minęło jak sen ![]()
To straszne, kompletnie nie zwracałaś na niego uwagi a i tak Cię wyrwał, no szok normalnie. Nie wiem czy panowie udźwignął taką wiadomość:-D
To straszne, kompletnie nie zwracałaś na niego uwagi a i tak Cię wyrwał, no szok normalnie. Nie wiem czy panowie udźwignął taką wiadomość:-D
Raczej nie zbyt ciezka jak na moje rece ![]()
@Beyondblackie - az nie chce sie wierzyc ![]()
To jest bzdura że wygląd nie ma znaczenia,
Wygląd u faceta ma znaczenie ale dzięki Bogu nie tak wielkie jak u kobiety. Ale ma i tyle. Możesz go nadrobić gadką, kasą, pozycją społeczną ale tylko do pewnego stopnia.
Ci mało atrakcyjnie są w związkach z mało i średnio interesującymi kobietami bo "wyżej w**a nie podskoczą" jak mawiał klasyk. Chyba, że.... patrz zdanie wyżej.
"Być w związku" to nie problem, jak ktoś jest bardzo na to nastawiony może sobie znaleźć kobietę z podobnym nastawieniem bardzo szybko. Ale być w związku o odpowiedniej jakości - to już sztuka.
Beyondblackie, ja zakwestionują w sumie tylko jedno. To że faceci 'mają branie'. Chyba że ja coś źle zrozumiałem.
Bo to kobiety mogą mieć lub nie mieć 'brania', mogą być atrakcyjne, rozchwytywane. A faceci to tak nie bardzo ... To oni muszą wszystko zazwyczaj zrobić, zainicjować, zacząć, pociągnąć dalej itepe itede.
@Metyl - wszystko co napisałeś to prawda chyba, że facet... patrz wyżej ![]()
O co mi chodziło, to to, że przeciętny facet nie ma problemu w zainteresowaniu sobą jakiejś kobiety (jakkolwiek to robi). Kobieta obserwuje jego zachody, obserwuje go w akcji, w gadce i co tam jeszcze, i... się zmiękcza.
Patrz bold i pytanie - co to znaczy "się zmiękcza"?
To straszne, kompletnie nie zwracałaś na niego uwagi a i tak Cię wyrwał, no szok normalnie. Nie wiem czy panowie udźwignął taką wiadomość:-D
Wstrząsające naprawdę ![]()
Wygląd u faceta ma znaczenie ale dzięki Bogu nie tak wielkie jak u kobiety. Ale ma i tyle. Możesz go nadrobić gadką, kasą, pozycją społeczną ale tylko do pewnego stopnia.
Ci mało atrakcyjnie są w związkach z mało i średnio interesującymi kobietami bo "wyżej w**a nie podskoczą" jak mawiał klasyk. Chyba, że.... patrz zdanie wyżej.
"Być w związku" to nie problem, jak ktoś jest bardzo na to nastawiony może sobie znaleźć kobietę z podobnym nastawieniem bardzo szybko. Ale być w związku o odpowiedniej jakości - to już sztuka.
Zwykły muszę Ci przyznać, że bardzo trafnie to wszystko ujmujesz ![]()
ZwykłyFacet napisał/a:Wygląd u faceta ma znaczenie ale dzięki Bogu nie tak wielkie jak u kobiety. Ale ma i tyle. Możesz go nadrobić gadką, kasą, pozycją społeczną ale tylko do pewnego stopnia.
Ci mało atrakcyjnie są w związkach z mało i średnio interesującymi kobietami bo "wyżej w**a nie podskoczą" jak mawiał klasyk. Chyba, że.... patrz zdanie wyżej.
"Być w związku" to nie problem, jak ktoś jest bardzo na to nastawiony może sobie znaleźć kobietę z podobnym nastawieniem bardzo szybko. Ale być w związku o odpowiedniej jakości - to już sztuka.Zwykły muszę Ci przyznać, że bardzo trafnie to wszystko ujmujesz
Zauwarz ze uzyl slowa interesujacymi, a nie atrakcyjnymi... ![]()
W dyskusji padło ważne pytanie. Po co ktoś chce być w związku. Czy tylko po to żeby pociupciać, czy stworzyć faktycznie długotrwały związek partnerski. O te pierwsze jest stosunkowo łatwo w porównaniu do drugiego.
ZwykłyFacet przypuśćmy, że jesteś mało urodziwy i tak i tak chcesz mieć kobietę śliczną? A nie interesuję Ci kobieta o "przeciętnej" urodzie?
Bez sensu.
A po za tym, nie tylko wygląd liczy się w związku, no chyba że w "związku do penetracji" i tylko i wyłącznie.
I jeszcze jedno, co uważasz, że ludzie mniej urodziwi faktycznie "łączą" się w pary bo zdają sobie sprawę, że nikt inny na nich "nie poleci"?
Mi się zawsze wydawało, że związek to "całokształt", a nie tylko wygląd, no, ale może ja się nie znam..., i może dlatego teraz jestem sama ![]()
Sporo samotnych ma taki problem. Sami "szału nie robią", a szukają Miss Polonia nie zwracając uwagi na "przeciętne".
ZwykłyFacet przypuśćmy, że jesteś mało urodziwy i tak i tak chcesz mieć kobietę śliczną? A nie interesuję Ci kobieta o "przeciętnej" urodzie?
Bez sensu.A po za tym, nie tylko wygląd liczy się w związku, no chyba że w "związku do penetracji" i tylko i wyłącznie.
I jeszcze jedno, co uważasz, że ludzie mniej urodziwi faktycznie "łączą" się w pary bo zdają sobie sprawę, że nikt inny na nich "nie poleci"?
Mi się zawsze wydawało, że związek to "całokształt", a nie tylko wygląd, no, ale może ja się nie znam..., i może dlatego teraz jestem sama
Czy jestem mało urodziwy nie wiem, uważam się za przeciętnego, pod tym względem faceta.
Dla mnie, jeśli chodzi o związek, liczą się i uroda i charakter z tym, że najgorsza kombinacją jest połączenie dużej urody i braku oleju w głowie. Przerabiane.
Na pewno natomiast nie zwiąże się z nieatrakcyjną kobietą (dla mnie).
Uważam, że ludzie mający mniej opcji szybciej łączą się w pary niż Ci z większa ilością. Ot działa "wow, źle mi szło to biorę bo mnie chce, może już więcej się nie trafi". Może jestem płytki w takim myśleniu - trudno ![]()
Co przy okazji, nie likwiduje tego, że wiecznie narzekający, mający negatywne nastawienie etc. też są sami, podobnie ze "średniakami", którzy szukają. Wszystkie opcje mogą być singlami i to długotrwałymi.
Krejzolka82 napisał/a:ZwykłyFacet przypuśćmy, że jesteś mało urodziwy i tak i tak chcesz mieć kobietę śliczną? A nie interesuję Ci kobieta o "przeciętnej" urodzie?
Bez sensu.A po za tym, nie tylko wygląd liczy się w związku, no chyba że w "związku do penetracji" i tylko i wyłącznie.
I jeszcze jedno, co uważasz, że ludzie mniej urodziwi faktycznie "łączą" się w pary bo zdają sobie sprawę, że nikt inny na nich "nie poleci"?
Mi się zawsze wydawało, że związek to "całokształt", a nie tylko wygląd, no, ale może ja się nie znam..., i może dlatego teraz jestem sama
Czy jestem mało urodziwy nie wiem, uważam się za przeciętnego, pod tym względem faceta.
Dla mnie, jeśli chodzi o związek, liczą się i uroda i charakter z tym, że najgorsza kombinacją jest połączenie dużej urody i braku oleju w głowie. Przerabiane.
Na pewno natomiast nie zwiąże się z nieatrakcyjną kobietą (dla mnie).Uważam, że ludzie mający mniej opcji szybciej łączą się w pary niż Ci z większa ilością. Ot działa "wow, źle mi szło to biorę bo mnie chce, może już więcej się nie trafi". Może jestem płytki w takim myśleniu - trudno
Co przy okazji, nie likwiduje tego, że wiecznie narzekający, mający negatywne nastawienie etc. też są sami, podobnie ze "średniakami", którzy szukają. Wszystkie opcje mogą być singlami i to długotrwałymi.
Ja tam nie wnikam, czy jesteś urodziwy czy nie.
Czyli jednak "związek" = uroda + charakter. No i wg. mnie to prawidłowo.
Być z kimś z "braku laku" to dla mnie jest idiotyzm i tyle.
No tak. Nie oszukujmy się. Wygląd jest ważny. Bo też nie wyobrażam sobie być z kimś kto mi się nie podoba, nie pociąga mnie, a z braku laku. Zresztą byłem chwilę z naprawdę ładną kobietą (wtedy dziewczyną jeszcze, bo po 17 lat mieliśmy), ale niestety nierozgarniętą. Męczarnia. Teraz się trochę ogarnęła, ale nadal nie bardzo:D Dobra się jednak z gościem na podobnym poziomie intelektualnym, więc chyba są szczęśliwi:D
Być z kimś z "braku laku" to dla mnie jest idiotyzm i tyle.
A takich par jest masa...
Krejzolka82 napisał/a:Być z kimś z "braku laku" to dla mnie jest idiotyzm i tyle.
A takich par jest masa...
Możliwe, ja tam nie wnikam.
Wiem jedno, na serio wolę być sama niż w takim związku.
Ale ja, to ja.
Ludzie się wiążą z innymi z różnych powodów. Szkoda, że tak rzadko żeby stworzyć związek partnerski.
Wygląd jest istotny, bo w końcu to pierwsza rzecz na jaką zwracamy uwagę, ale nie najistotniejszy. Co mi z tego, że ktoś jest wysokim brunetem wieczorową porą, jak nie mam z nim o czym pogadać? Zainteresowanie przemija w pięć minut.
Facet wcale nie musi być super przystojny. Za to powinien być zadbany- w jakimkolwiek stylu, ale widać, że nie ubrał się po ciemku, że jest czysty, pachnący, ogolony czy też ma brodę o którą dba, a nie taką z kawałkami jajecznicy z zeszłego tygodnia. To już połowa sukcesu. Druga połowa, to umiejętność swobodnego przebywania w towarzystwie, taki vibe, który mówi "jestem fajny, lubię siebie". Niestety można mieć tonę pasji, ale jak się nie potrafi ich komunikować światu, bo się po kontach chowa i burczy pod nosem, to raczej popularność zalicza potężnego faila. Dlatego tak ciągle piszę o tej pewności siebie, przestaniu porównywania się do innych facetów, bo to jest naprawdę klucz do większej atrakcyjności.
I trzeba szukać tych okazji, albo pozwalać się znaleźć... Siedzenie z założonymi rękami, z naburmuszoną miną raczej skutku nie przyniesie. Powiecie, przecież próbuję, ile można, ciągle nic. Do skutku, do oporu, a jak nie to pogodzić się z samotnością i nie jęczeć. Innych wyjść chyba nie ma:(
O co mi chodziło, to to, że przeciętny facet nie ma problemu w zainteresowaniu sobą jakiejś kobiety (jakkolwiek to robi).
Faktycznie,widać choćby po tym wątku ![]()
Kobieta obserwuje jego zachody, obserwuje go w akcji, w gadce i co tam jeszcze, i... się zmiękcza.
Tylko jeśli ma "to coś" inaczej jest obojętna=brak pożądania.
Druga połowa, to umiejętność swobodnego przebywania w towarzystwie, taki vibe, który mówi "jestem fajny, lubię siebie". Niestety można mieć tonę pasji, ale jak się nie potrafi ich komunikować światu, bo się po kontach chowa i burczy pod nosem, to raczej popularność zalicza potężnego faila. Dlatego tak ciągle piszę o tej pewności siebie, przestaniu porównywania się do innych facetów, bo to jest naprawdę klucz do większej atrakcyjności.
Raczej ta druga połowa,jest najważniejsza,bo chyba każdy "normalny" facet,pierwszą część spełnia ![]()
Tylko,że nie każdy jest duszą towarzystwa i nie każdy ma taki dobry "marketing własnej osoby"
Zazwyczaj faceci się przechwalają,ja tego nie lubię.
Theonlyone czyli Twoja konkluzja, to?
I trzeba szukać tych okazji, albo pozwalać się znaleźć... Siedzenie z założonymi rękami, z naburmuszoną miną raczej skutku nie przyniesie. Powiecie, przecież próbuję, ile można, ciągle nic. Do skutku, do oporu, a jak nie to pogodzić się z samotnością i nie jęczeć. Innych wyjść chyba nie ma:(
Ale to jest w ogóle podstawa,że najpierw z tego domu należy wyjść do ludzi.
Nigdy napisał/a:I trzeba szukać tych okazji, albo pozwalać się znaleźć... Siedzenie z założonymi rękami, z naburmuszoną miną raczej skutku nie przyniesie. Powiecie, przecież próbuję, ile można, ciągle nic. Do skutku, do oporu, a jak nie to pogodzić się z samotnością i nie jęczeć. Innych wyjść chyba nie ma:(
Ale to jest w ogóle podstawa,że najpierw z tego domu należy wyjść do ludzi.
Tylko, że to nie jest czasami takie proste.
Krejzolka, ja pomijam takie wypadki kiedy ludzie są obłożnie chorzy i niemobilni.
W każdym innym się da. Choćby to pierwsze wyjście do światato miałby być gabinet psychologiczny.
Beyondblackie napisał/a:Nigdy napisał/a:I trzeba szukać tych okazji, albo pozwalać się znaleźć... Siedzenie z założonymi rękami, z naburmuszoną miną raczej skutku nie przyniesie. Powiecie, przecież próbuję, ile można, ciągle nic. Do skutku, do oporu, a jak nie to pogodzić się z samotnością i nie jęczeć. Innych wyjść chyba nie ma:(
Ale to jest w ogóle podstawa,że najpierw z tego domu należy wyjść do ludzi.
Tylko, że to nie jest czasami takie proste.
Dla Pani psycholog Beyondblackie wszystko jest proste ![]()
Tylko jeśli ma "to coś" inaczej jest obojętna=brak pożądania.
A co "to coś" niby jest? Bo w moim języku "to" się określa mianem konwersacji, poczucia humoru, otwartością na ludzi.
Druga połowa, to umiejętność swobodnego przebywania w towarzystwie, taki vibe, który mówi "jestem fajny, lubię siebie". Niestety można mieć tonę pasji, ale jak się nie potrafi ich komunikować światu, bo się po kontach chowa i burczy pod nosem, to raczej popularność zalicza potężnego faila. Dlatego tak ciągle piszę o tej pewności siebie, przestaniu porównywania się do innych facetów, bo to jest naprawdę klucz do większej atrakcyjności.
Raczej ta druga połowa,jest najważniejsza,bo chyba każdy "normalny" facet,pierwszą część spełnia
Tylko,że nie każdy jest duszą towarzystwa i nie każdy ma taki dobry "marketing własnej osoby"
Zazwyczaj faceci się przechwalają,ja tego nie lubię.
Łoj byś się zdziwił jak niektórzy potrafią na wstępie odrzucić wyglądem, i to wcale nie dlatego, że są szpetni. Ja to nazywam Kompleks Anoraka: bidne to takie, wpół zgięte, oczy wbite w ziemię, z ręcami nie wie co robić, a ukoronowaniem tego jest strój jakby się wybierał na wycieczkę w góry. Kompleks Anoraka generalnie komunikuje otoczeniu: jestem totalną ofiarą.
Nie trzeba być duszą towarzystwa, a już przechwalanie się to chyba tylko w gimnazjum jest odbierane jako zachowanie do przyjęcia, a nie obciach, ALE trzeba do ludzi mówić, patrzeć na nich, zagajać. To takie absolutne minimum.
Krejzolka, ja pomijam takie wypadki kiedy ludzie są obłożnie chorzy i niemobilni.
W każdym innym się da. Choćby to pierwsze wyjście do światato miałby być gabinet psychologiczny.
Polemizowałabym czy się da.
No dobra, to napisz mi co ma zrobić osoba, która przeprowadziła się do nowego miasta i nie zna nikogo( przypuśćmy, że pracuje w domu).
Krejzolka82 napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Ale to jest w ogóle podstawa,że najpierw z tego domu należy wyjść do ludzi.
Tylko, że to nie jest czasami takie proste.
Dla Pani psycholog Beyondblackie wszystko jest proste
Bo to jest proste. Albo chcesz coś w swoim życiu zmienić i bierzesz d*** w troki, nieważne jak to boli, albo decydujesz się, że wolisz stan obecny i ciągłe jojczenie.
Nie ma trzeciej drogi.
Beyondblackie napisał/a:Krejzolka, ja pomijam takie wypadki kiedy ludzie są obłożnie chorzy i niemobilni.
W każdym innym się da. Choćby to pierwsze wyjście do światato miałby być gabinet psychologiczny.
Polemizowałabym czy się da.
No dobra, to napisz mi co ma zrobić osoba, która przeprowadziła się do nowego miasta i nie zna nikogo( przypuśćmy, że pracuje w domu).
Powiem bo spełniam oba kryteria: do nowego miasta przenieśliśmy się w zeszłym roku i praktycznie połowa mojego etatu to praca z własnego biura w domu.
1) Zapoznałam się z sąsiadami z ulicy-popiekłam ciasta, pozapraszałam na drinka do domu, na grila latem, pomogłam jak sąsiadowi się kosiarka zepsuła...itp- rezultat to zaproszenia zwrotne i generalnie fajne znajomośći.
2) Zgłosiłam się do lokalnej biblioteki jako wolontariusz i też poznałam sporo osób.
3) Konwersuję z innymi posiadaczami psów na spacerach, a jest ich od groma.
4) Chodzę na siłownię gdzie bez problemu można do kogoś zagadać, zapytać się o jakieś ćwiczenie i gadka leci.
To wszystko udało się zrobić w małym mieście, 30tys mieszkańców.
Krejzolka82 napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Krejzolka, ja pomijam takie wypadki kiedy ludzie są obłożnie chorzy i niemobilni.
W każdym innym się da. Choćby to pierwsze wyjście do światato miałby być gabinet psychologiczny.
Polemizowałabym czy się da.
No dobra, to napisz mi co ma zrobić osoba, która przeprowadziła się do nowego miasta i nie zna nikogo( przypuśćmy, że pracuje w domu).
Powiem bo spełniam oba kryteria: do nowego miasta przenieśliśmy się w zeszłym roku i praktycznie połowa mojego etatu to praca z własnego biura w domu.
1) Zapoznałam się z sąsiadami z ulicy-popiekłam ciasta, pozapraszałam na drinka do domu, na grila latem, pomogłam jak sąsiadowi się kosiarka zepsuła...itp- rezultat to zaproszenia zwrotne i generalnie fajne znajomośći.
2) Zgłosiłam się do lokalnej biblioteki jako wolontariusz i też poznałam sporo osób.
3) Konwersuję z innymi posiadaczami psów na spacerach, a jest ich od groma.
4) Chodzę na siłownię gdzie bez problemu można do kogoś zagadać, zapytać się o jakieś ćwiczenie i gadka leci.To wszystko udało się zrobić w małym mieście, 30tys mieszkańców.
Przenieśliście się, nie przeniosłaś a uwierz to jest różnica.
A po za tym bardzo jest istotne, gdzie się zamieszkało i jakie jest środowisko.
Tak na marginesie, jak się sprowadziłam poznałam fajnych Ludzi i szybko złapaliśmy kontakt, ale dość istotny fakt, że Ci Ludzie byli też nietutejsi... .
Więc rady radami, życie życiem.
Ale dzięki ![]()
No dobra, koniec bo zaraz wyjdzie, że ja się skarżę ![]()
Krejzolka, ale jak 15 lat temu przeniosłam się SAMA do Anglii, też nikogo nie znałam i poza krótkim pobycie w Londynie, mieszkałam w niewiele większym, choć faktycznie akademickim, mieście niż teraz. Znajomych znalazłam najpierw w pracy, potem w wieczorowej szkole, potem na uniwersytecie, potem w nowej pracy, w pubie, na siłowni... Gdziekolwiek człowiek idzie, można kogoś poznać. Wystarczy do parku na spacer wyjść ![]()
W jasny sposób znalazłam "drugie połówki"- jednego faceta...w parku, gdy pytał się o drogę, drugiego na wykładzie, trzeciego poprzez internet, byłego męża na imprezie, obecnego partnera w pubie. Nikt mnie im nie przedstawiał, żadnych znajomości nie musiałam mieć- tylko gębę trza było otworzyć ![]()
Moje miasto dziś to takie typowe małe miasto. Są dwa kina, jeden teatr, biblioteka, kilka restauracji, z piętnaście pubów, centrum handlowe. Nie jest to żaden ośrodek intelektualny, ale są grupy ludzi o podobnych zainteresowaniach: klub fotograficzny, czytelniczy, jakieś kółko pisarzy, teatr amatorski, amatorska drużyna piłkarska. Jest z czego wybierać.
Dobra, nie licytujmy się ![]()
Po to przytoczyłam garstkę ze swojego życia, żeby pokazać, że to nie jest takie proste, jak ktoś pisze "wyjdź do ludzi" i żebyście przestali pisać takie farmazony, bo sorki, ale dla mnie to farmazony.
Koniec tematu.
Po to przytoczyłam garstkę ze swojego życia, żeby pokazać, że to nie jest takie proste, jak ktoś pisze "wyjdź do ludzi" i żebyście przestali pisać takie farmazony, bo sorki, ale dla mnie to farmazony.
No ale w JAKI INNY SPOSOB kogoś poznać w nowym miejscu??? Siedząc w domu? Nie otwierając do nikogo gęby?
Krejzolka82 napisał/a:Po to przytoczyłam garstkę ze swojego życia, żeby pokazać, że to nie jest takie proste, jak ktoś pisze "wyjdź do ludzi" i żebyście przestali pisać takie farmazony, bo sorki, ale dla mnie to farmazony.
No ale w JAKI INNY SPOSOB kogoś poznać w nowym miejscu??? Siedząc w domu? Nie otwierając do nikogo gęby?
Jezu Nazareński, ale ja to wiem, to każdy wie... .
Ty mnie nie rozumiesz o co mi chodzi, łatwo się komuś pisze, jak nie jest się w danej sytuacji.
I dla mnie takie pisanie "wyjdź do ludzi" to jest tylko zwiększenie sobie ilości postów nic więcej.
W ogóle takie pisanie i radzenie Ludziom, jest chyba obrazą, bo każdy doskonale wie, że TRZEBA WYCHODZIĆ DO LUDZI!!!
Nie wiem czy wiesz, że czasami teoria ma się nijak z praktyką.
I żeby nie było, ja się nie skarżę ![]()
Tylko przedstawiam mój "punkt widzenia", tak jak i Ty przedstawiłaś swój.
Dobra, nie licytujmy się
Po to przytoczyłam garstkę ze swojego życia, żeby pokazać, że to nie jest takie proste, jak ktoś pisze "wyjdź do ludzi" i żebyście przestali pisać takie farmazony, bo sorki, ale dla mnie to farmazony.
Koniec tematu.
To jest to, co ja wielokrotnie tutaj pisałem, że nie każdemu wszystko przychodzi łatwo i prosto, jak innym, którzy tutaj piszą ![]()
Krejzolka82 napisał/a:Dobra, nie licytujmy się
Po to przytoczyłam garstkę ze swojego życia, żeby pokazać, że to nie jest takie proste, jak ktoś pisze "wyjdź do ludzi" i żebyście przestali pisać takie farmazony, bo sorki, ale dla mnie to farmazony.
Koniec tematu.
To jest to, co ja wielokrotnie tutaj pisałem, że nie każdemu wszystko przychodzi łatwo i prosto, jak innym, którzy tutaj piszą
Tak, tylko, że Ty moim zdaniem wszystko negujesz a po za tym jesteś cholernie złośliwy i nie cierpisz kobiet.
Takie mam po prostu zdanie na Twój temat co oczywiście nie musi być prawdą ![]()
Strony Poprzednia 1 … 18 19 20 21 22 … 36 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czemu porządny chłopak jest skazany na samotność?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026