Tak się zastanawiam, ile dla was panie mężczyzna musi zarabiać minimalnie żebyście zechciały na niego spojrzeć ? A jeżeli jest na rencie i nie może pracować to co wtedy, pewnie odpada w przedbiegach? I tym się tutaj różnimy bo dla mnie kobieta może niewiele lub wcale zarabiać, pod warunkiem że jest chętna do znaleźenia pracy i jest pracowita. Ale ja nie kalkuluje sobie w głowie tak jak wy co mi się bardziej opłaci. I nie piszcie mi tutaj o zakochaniu czy miłości bo na początku nie wiecie ile dany facet zarabia, dopiero się "zakochujecie" jak poznacie wszystkie jego strony. To co to za miłość, przecież mówi się że nie wybiera, że jest ślepa. Widać że w wykonaniu niektórych pań ma całkiem dobry wzrok.
Bzdura. Jak faceta pierwszy raz widzę, to nie mam lasera, żeby przejrzeć stan jego konta i WCALE bym nawet nie chciała mieć takiego superpowera. To co widzę, to czy jest interesujący, czy fajnie nam się gada, jaki ma stosunek do życia, czy jest optymistą, jak traktuje mnie i ludzi dookoła. Te czynniki decydują o tym czy będę się chciała z nim znowu umówić. Więc, nie, nie na ślepo, ale wcale nie totalnie materialistycznie.
Jak poznaliśmy się z moim facetem, parę lat do tyłu, nic o nim nie wiedziałam. Ot kolo, który przychodził do tego samego baru po pracy. Dodam, że nie była to żadna trendy knajpa z nieziemskimi cenami, ale normalny pub. Zaczęliśmy gadać i po kilku tygodniach gadania, zaprosił mnie na kolację. Zgodziłam się. Nawet na tym etapie nie wiedziałam gdzie pracuje, tak oględnie wspomniał, że "w biurze". Reszta to historia
Dopiero później się okazało co to za firma i że całkiem dobrze zarabia, ale to było DŁUGO potem jak już się w nim zabujałam. W osobowości, nie w porfelu.