Nektarynka53 napisał/a:[
A co do dziewic. No niestety ta ogarnięta i życiowo zaradna część tej elitarnej dla jak widać sporej część Panów, wie czego chce i mają wysokie wymagania. Znam dwie to wiem o czym piszę. Nie wystarczy mieć dobrą pracę (bo One też ją mają), nie wystarczy dobrze się ubierać (Im to zwisa; ważniejsze aby mężczyzna był zadbany), nie wystarczy być popularnym wśród Pań (Im to zwisa), poszukują cech tradycyjnego mężczyzny - bardziej tu chodzi o charakter (np. odwaga, opiekuńczość, bezkonfliktowość, stanowczość, odpowiedzialność) oraz brak "nadmiernego" przywiązania do zdania mamusi.
E tam kobieta z wiekiem się zmienia - może tak było kiedyś. OBECNIE kobiety chcą takich samych praw kulturowych co mężczyźni - bawić się jak najdłużej (wyszaleć się) i w późnym wieku zakładać rodzinę oraz nie uważać sexu jako tabu. Osobiście nie widzę w tym nic złego. Lepiej niech dziewczyna korzysta jak uważa za słuszne (!) z życia, niż miałaby czuć presję ze strony społeczeństwa, kultury czy religii.
Najbardziej śmieszy mnie podejście "chcę tradycyjną żonę, dziewicę", gdy młody chłopak sam nie potrafi spełnić wymagań stawianym kiedyś mężczyznom (to było ogólne stwierdzenie). Chciałabym zobaczyć jak 20 latek rąbie drewno lub kładzie gładź itp. Tutaj chyba jest największy problem młodych ludzi (zarówno kobiet, jak i mężczyzn) - chcą czegoś o czym nie mają zielonego pojęcia i później frustracja do świata.
To co napisałaś to jest właśnie typowy bullshit, którym napchały sobie głowę kobiety, myślące, że jak wejdą w rolę facetów to jest ok. Te wszystkie "młode, przebojowe, z dobrą pracą, na "wiecznej diecie", "lubiące Zumbę i zdrowe odżywianie" (no i koniecznie "nieulegające presji społeczeństwa)" to są właśnie te, które same sobie robią największą krzywdę, stanowiąc potem największe grono wylewających żółć na facetów na rozmaitych forach. Dla mnie kobieta, która "korzysta z życia" jest na wstępie skreślona jako osoba na "poważny związek". Powiem Ci dlaczego - obecnie jestem w dość luźnych relacjach z trzema, wiedzącymi o sobie, Paniami - 19latką, 32latką oraz 36latką. Wszystkim im, od samego początku mówiłem, że nie interesuje mnie związek, olewałem, nie odbierałem telefonu itp. czyli klasyk, która jest dla mnie bezsensownym graniem, kogoś kim nie jestem i w którym czuję się niekomfortowo. Ale skoro to działa i tego się oczekuje - proszę bardzo, klient nasz Pan
Przechodząc jednak do meritum - w kwestii związku "ostatecznym gwoździem" było to, że seks pojawił się bardzo szybko, prawie bez mojego wysiłku, ot po "przejściu do rzeczy". I jak mam traktować kogoś takiego poważnie? Odpowiedz mi na pytanie w jaki sposób traktować poważnie kobietę, która idzie "na pstryknięcie palcem" z facetem do łóżka bo "jest nowoczesna", "musi się wyszumieć" vel "jest wyzwolona"? Co mam przez to rozumieć? Że poszłaby tak z każdym? Że jest desperatką (bo tak rozumuje część kobiet o facetach)? Bo ani ze mnie Adonis (w sensie wyglądu) ani bogacz. Po co po pewnym czasie zaczyna, pomimo "bycia wyzwoloną" przeć ku związkowi? Bo odzywają się jednak pytania w główce "może jednak "wyzwolenie" nie jest takie fajne jak fajny związek"?
Teraz o "zmianie z wiekiem" - 19latka to prymuska (wyniki matur), 32latka to Pani doktor wykładająca na jednej z uczelni, a 36latka urzędniczka, samotnie wychowująca dwójkę dzieci. Co je różni? Świadomość upływającego czasu - już to pisałem kilka razy - czas gorzej obchodzi się z kobietami niż facetami, a szczególnie ostro "obejdzie się" z tymi "młodymi, wyzwolonymi, co robią karierę". Piszesz zresztą tak jakbyś zupełnie zapomniała (sama będąc matką?), że czym kobieta starsza, tym większa szansa na problemy podczas ciąży itp. I teraz pytanie - czy "wyszalenie się" to nie jest tłumaczenie na - "nie potrafię znaleźć faceta, który utworzy ze mną stałą relację"? Może, u części dzisiejszych Pań, gdzieś się zagubiło "bycie kobietą", a włączyło "bycie facetem"? Tylko kto taką kobietę i dlaczego będzie chciał? A te mityczne "wysokie wymagania" z wiekiem i przytłaczającą samotnością i patrzeniem na zamężne / dzieciate koleżanki szybko maleją* 
I żeby było jasne - proszę mi nie używać argumentu "w internecie każdy może napisać co chce". Możesz wierzyć w to co napisałem, możesz nie - ja piszę o własnych doświadczeniach.
*Ważne - piszę o pewnym typie kobiet, nie o wszystkich, już kiedyś miałem z kilkoma osobami tu dyskusję na ten temat i proszę, żeby tego nie rozkminiac w tym samym gronie po raz kolejny 
PS A i powiedz mi jedno:
Nektarynka53 napisał/a:GabrielaKlym napisał/a:O facetach, którzy sypiają z kim popadnie, też nie mam dobrego zdania.
Trudno mieć tym bardziej, że oprócz dość rozwiązłego podejścia do tych spraw, wielu z nich nawet raz w życiu nie było u urologa
. Aż strach... tym bardziej, że u większości mężczyzn grzybica przebiega bezobjawowo.
Czy "młode, przebojowe,, które muszą się wyszumieć" badają się często, czy chodzi o tzw. "podwójną moralność" - facet "k*rwiarz" vs "kobieta musi się wyszaleć"?
PS 2 Sorry za offtop ale tematy o "młodych, wykształconych, wyzwolonych" wręcz uwielbiam 