Metyl, zadanie, pytanie specjalne, tylko level wysoki, ale może ogarniesz problem: Jak nauczyć porządnych facetów czytać ze zrozumieniem? Jakie metody zastosować, by wykazali się chociaż odrobiną samorefleksji lub dystansu do sytuacji?
tiszantul, wiesz, jeśli pierwszy krok jest takim problemem, to serio nie sądzę, by się ktoś nadawał do związku. Bo akurat wstępne poznawanie to jest najłatwiejszy moment, ale potem się podogrywać, znaleźć kompromisy, gdy macie inne stanowiska, to już wyższa szkoła jazdy. Asertywnie przedstawiać swoje stanowisko i mieć szacunek do drugiej strony. Jak się nie reprezentuje asertywności ani szacunku przed, to ciężko sobą zainteresować panią rozsądną i porządną. Bo fajna kobieta będzie chciała partnera, a nie nieasertywną wycieraczkę, która pomaga bo nie ma za grosz kręgosłupa. Bo dawanie się wykorzystywać non stop to znak braku asertywności i naiwności.
matwiej
No to chcialas i nie widzialas co sie dzieje?
Chcesz porzadnego zwiazku, to interesuj sie porzadnymi facetami.
O ile tacy sa dla Ciebie dostrzegalni.
Mam świetny, porządny związek. Z mężczyzną który zapewnia mi stabilność, szacunek, wsparcie, a przy okazji jest fascynujący pod względem osobowościowym i intelektualnym, nie wspominając o tym, że dostarcza mi emocji. Nie poprzez niestabilność, a przez to, jak spędzamy ze sobą czas. I ma powodzenie.
Moja wypowiedź była kpiącym odwołaniem do Twojego stwierdzenia linijkę wyżej, że z reguły prośby kobiet ignorujesz, a zaraz po tym wspomnienie, że porządni faceci (jak Ty) starają się kobietom wszystko zapewnić.
Jaki argument? Ze chca naprawiac drani?
W sumie to sie nawet zgadza.
Nieporzadne lubia drani, bo to ich poziom.
A porzadne lubia drani, bo chca z nich zrobic dobrych ludzi.
Najbardziej stratni na tym wychodza ci, co juz sa dobrzy.
Czy Ty serio nie widzisz tego, że cześc kobiet, do której uogólniasz cała żeńską populację robi dokładnie to samo co WY "porządni"? Serio, seryjnie?
Najbardziej nieskonczony to jest chyba kobiecy cynizm, taki jak w tym poscie.
Nie przyszlo Ci do glowy, ze ten jeden mogl miec dobre intencje? I nie mogl patrzec jak mozna sie tak szmacic?
Niektorzy jednak maja zasady moralne i nie rajcuje ich widok jak ktos sie tak stacza.
Tak jak mowie - mlodzienczy idealizm i chec naprawiania swiata.
To jest dokładnie to, co krytykujesz w kobietach - ten idealizm. I nie, to nie cynizm, to szacunek do jej wyborów. Jak się chce puszczać, to niech się puszcza. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane - jesli lubisz powiedzenia. Ona chce się puszczać, to niech się puszcza. Ma do tego prawo. Jak ktoś nie chce pomocy, to mu nie pomożesz - tak jak ja ci tutaj probuję pomoc, a Ty po prostu jej nie przyjmujesz.
Jest takie powiedzenie - jak suka nie da to pies nie wezmie.
A tak z drugiej strony, to raczej trudno o sytuacje, gdzie facet jednej nocy bedzie zaliczal kilkanascie panienek, natomiast odwrotnie juz jak najbardziej.
Jest tez powiedzenie: Do tanga trzeba dwojga.
Stosujesz podwójną moralność. Jak facet zaliczy kilka panienek w nocy, jedną nawet, dla mnie to wszystko jedno. Zwiększa to tylko ryzyko wystąpienia chorób wenerycznych. Jak oni znajdują chętne, i one znajdują chętnych, to nie wiem czemu jest to Twój problem.
Jedna rzecz jest zaiste zastanawiajaca;
Teoretycznie "uroda" nie powinna wybierac - moznaby sobie wyobrazic kobiete o extra urodzie i figurze i niesmialym, skromnym charakterze, ktora zylaby sobie poczciwie, pracujac jak wiele innych kobiet w pospolitych zawodach.
Ale dziwnym trafem, wlasnie takie kobiety, wywodzace sie z roznych srodkowisk lgna jak muchy do miodu albo do facetow na stanowiskach, albo do zawodow gdzie moga popisywac sie swoim cialem.
Gdy tylko zdadza sobie sprawe ze swojego atutu, to wykorzystuja to wlasnie w takich celach.
Nierzadko uwzzajac, ze wszystko im sie nalezy, a kazdy mezczyzna padnie do ich stop.
Dobrze takowe "damy" sprowadzac na ziemie i przekluwac balonik, jaki pompuja wokol siebie.
Uroda jest stosunkowo względna, więc to Ty najwyraźniej gustujesz w takich kobietach.
Jak sama piszesz, ze trzeba do nich dotrzec, bo gdzies sie ukrywaja, to o czym to swiadczy?
Cóż, znam całe mnóstwo, przede mną się nie ukrywają. To wy ich nie możecie znaleźć. Acz mogę mieć podejrzenia czemu się ukrywają przed "porządnymi" facetami.
Nie.
Wyobraz sobie, ze nie caly swiat sie wokol was (kobiet) kreci.
Ostatecznie lepiej w zyciu zobaczyc kawalek swiata, niz kawalek damskiego tylka.
Nie cierp kobiet => zaloguj się na forum kobiecym
Stwierdź, że świat się wokoło kobiet nie kręci => frustruj się, że ani ty ani kolega nie jesteście chciani przez kobiety
Nie jest to postawa zbyt konsekwentna.
Skoro ktos pomaga, to moze dobrze byloby dostrzec w nim wartosciowego czlowieka?
Albo przynajmniej zaradnego (co czesto jest podstawowym puktem gdy kobiety wymieniaja swoje wymagania).
Bo z kim wchodzic w zwiazek, jak nie z osoba na ktora zawsze mozna liczyc?
Tylko niestety kobiety takiego partnerstwa nie uznaja.
One chcialyby miec i slugusa, co im bedzie pomagal (w postaci kolegi), i jednoczesnie drania, ktory bedzie je pociagal (w postaci chlopaka/meza).
Jak daje z siebie zrobić sługusa to nie jest zaradny. Jest nieasertywny.
Kontekst slowa "wyrachowanie" jaki uzylem, jest nieco inny...
Na zdrowy, chlopski rozum, jesli ktos jest dla mnie uczynny, daje mi wsparcie, pomaga, to swiadczy o nim dobrze.
Jednak wedle kobiecej logiki to nudziarz, ktorego mozna umiescic w szufladce "przyjaciel". I nigdy tego poziomu nie przeskoczyc.
A nie możecie się z porządnymi kolegami wdać ze sobą nawzajem w jakiś romans? Skoro oni tacy dobrzy i przez to pociągający? Albo oświadcz się pierwszej kobiecie, która ci z czymkolwiek pomoże. Równie sensowne.
Po pierwsze nie chodzi o jedna dziewczyne (domyslam sie ze chodzi o przyklad mojego kolegi), tylko cale stadko krecace sie wokol niego.
I generalnie uwazajace za oczywiste to ze on im pomoze.
W zdrowym swiecie bylo by oczywiste, ze najwiekszym zainteresowaniem powinien cieszyc sie ten, kto robi najwiecej dobrego.
W swiecie chorym i zdegenerowanym latwiej zaimponowac glupota i chamstwem.
Naprawde zadna, ale to zadna nie mogla uznac, ze ktos taki bylby fajnym partnerem? I nie mowie o tych zajetych, ale o tych wolnych.
Skoro on nie zaimponowal pomaganiem to czym zaimponowali inni?
Zdrowy świat, gdzie kobiety są nagrodami dla facetów za dobre sprawowanie. Faktycznie, samo zdrowie.
Nic dziwnego ze strach.
Juz nie raz o tym pisalem, ze kobiety boja sie porzadnych mezczyzn.
Bo co mu wygarna jak beda chcialy odejsc?
Nic.
Ja pana własnie zostawiam i mam co wygarnąć. Jesteś skoncentrowany na sobie, nieskory do zmian, samorefleksji i dystansu do siebie człowiekiem. Przynudzasz i jęczysz. Jesteś sfrustrowany i roszczeniowy. Brakuje Ci asertywności i próbujesz nadrobić ją brakiem szacunku do rozmówcy. Zamiast wsłuchać się w to co kobiety mówią, twierdzisz, że wiesz lepiej, więc w oczywisty sposób nie spełnisz ich potrzeb. Dostrzegam tez brak empatii i samoświadomości. Jesteś hipokrytą. To tyle, z postów na forum tylko, a to przecież tak niewiele. Ja, kobieta, bym się z Tobą nawet nie związywała, bo to dość dużo powodów by tego nie robić, choćbyś był Matką Teresą z Kalkuty w ciele Brada Pitta.
Dyskusja jest jałowa, bo nie służy niczyjej zmianie. Kto chciał przemysleć tutejsze głosy i zmienić swoje życie już to zapewne zrobił. Więc powodzenia w nienawidzeniu kobiet. Skończyła mi się cierpliwość i za bardzo mnie kusi na osobiste wycieczki, zamiast merytoryczności, więc na jakiś czas z tego składowiska frustratów się wyniosę.