O matko, Ania, czym ty karmisz tych swoich pierworodnych?! 
Witam po weekendzie. Ja spedzilam milo sobote i niedziele w lesie z grzybami. Chlopa tez wzielam, choc on miastowy i sie opieral, ale jak znalazl kilka megazajebiaszczych prawdziwkow, to przestal marudzic, a potem juz w domu podszedl do mnie po czasie i mowi tak:
Powiem to tylko raz i nie naciskaj: moze nawet o fajnie bylo dzisiaj w lesie + banan na twarzy.
Mamy prawdziwki w smietanie, zasolony sloiczek rydzow, 6 malych sloiczkow rydzow w occie i suszone, glownie prawdziwki ale tez kilka podgrzybkow i zajaczkow. Jak obczaje jak, to wrzuce zdjecia.
Takze niemieckie dziewczyny, na grzyby!
Chcialabym sie odniesc do bardzo kontrowersyjnego tematu, czy mezczyzna powinien pomagac w domu. I powiem wam tak: jesli kobieta jest wystarczajaco dobra, zeby pracowac zawodowo i zarabiac na dom, to nie rozumiem czemu faceta mialyby hanbic prace domowe.
Kiedys bywalo tak, ze tylko mezczyzna zarabial i kobieta zostawala w domu i rzeczywiscie, maz wracal, sadzal swoja wielmoznosc przed gazeta, telewizorem, a zona podawala mu cieply obiad. Spojrzmy prawdzie w oczy, zapracowal na to. Ale praca w domu to taka sama praca jak i kazda inna, tylko efekty widac dopiero jak sie przestanie ja wykonywac. Nie ma za to zadnych premii, bonusow, ani pochwal od prezesa. Ale kobieta, ktora pracuje zawodowo i robi wszystko sama w domu to tak jakby pracowala na 2 etaty. Moim zdaniem, faceta zasranym obowiazkiem jest nie pomagac, ale wykonywac prace domowe. Slowo "pomagac" sugeruje, ze chodzi o niewielka czesc calosci, a ja jestem za rownouprawnieniem. Wiadomo, trzeba sobie odpowiednio rozdzielic obowiazki domowe, tak zeby kazde moglo robic to, co mu wychodzi lepiej i sprawia wiecej frajdy. Nie chodzi o to zeby uprawiac martyrologie prac domowych.
Taka sytuacje jak u dantek tez uwazam za ok, bo jest dla rodziny optymalna. Dantek robi co moze, zeby maz mogl jak najwiecej zdzialac w firmie, a potem spedzac czas z dzieckiem. Prowadzenie firmy to nie jest praca od 8 do 16 przez 5 dni w tygodniu.
Czego natomiast skrajnie nie toleruje, to ograniczanie sie do chodzenia do pracy. Tak niestety robi moj maz. (Teraz postaram sie krotko). Co gorsza, on jest swiecie przekonany, ze robi bardzo duzo, a te przeswiadczenie podsyca w nim jeszcze jego matka a moja tesciowa. To przeswiadczenie bierze sie z tad, ze biedne dziecko nigdy nie uczestniczylo w pracach domowych i nie ma bladego pojecia, ile wlasciwie jest czynnosci. Jakis czas temu zrobilam szczegolowa liste, jak sprzatac lazienke. Po godzinie przyszedl do mnie i mnie zapytal, czy ja to zawsze robie, bo on juz od godziny i jeszcze nie skonczyl. Byl niezwykle zaskoczony. nie zrozumcie mnie zle, moj to dobry facet, tylko rece ma troche lewe. Tak, obie. przychylam sie do opinii, ze przed malzenstwem nalezaloby ze soba pomieszkac. Nie wiem natomiast, ile to by w naszej sytuacji dalo, bo my mieszkalismy przez pare miesiecy razem. Mam sile wrazenie, ze bardzo zaszkodzily mu 2 lata pod jednym dachem z matka, zanim wyjechal do Niemiec. Jak go poznalam, mieszkal u ciotki od dobrych 6 lat i choc zle tam nie mial, to dawala mu niezla szkole. Matka mojego mieszka na stale sama, meza ma tutaj z nami, i zwyczajnie nie dojrzala jeszcze do akceptacji faktu, ze obaj jej synowie juz dawno skonczyli 10lat, szczegolnie ten zonaty. Wiec wszystko, co ja wypracuje klotnia, krzykiem, lzami, rozmowa, sposobem czy podstepem, ona bardzo chetnie niweczy.
Zeby podsumowac, jesli udzial mezczyzny w zyciu domowym mialby ograniczac sie tylko do siedzenia na kanapie, to mam nadzieje ze dobrze na to zarabia. Na tyle dobrze zeby obok mogla siedziec jego kobieta, bo gosposia byla wczesniej i pod pilnym okiem pani domu wszystko zrobila. No, prawie wszystko.
W przeciwnym wypadku, naprawde nie rozumiem, jak facetowi moze nie byc glupio, ze on siedzi na dupie i odpoczywa, podczas gdy jego kobieta dogina. Na to pytanie moj maz tez nie zna odpowiedzi.
Ech, ale polecialam osobiscie...
Dziewczyny, co do waszych przypadlosci ciazowych i ze owych to nie wiem naprawde. Mery, jak swojego chlopa nie masz do drapania, to moze kolega? Albo sasiad?
dobra, wiem, glupie zarty. Niestety nic powaznego nie potrafie w tej kwestii powiedziec.
To narazie tyle, pociag mi na stacje wjezdza. Caluski dla wszystkich 