Jestem, tym razem z komputera i już z polskimi znakami.
Kupowania kozaków nie cierpię, zawsze, zawsze mają za wąską cholewkę, a wcale nie mam takiej grubej łydki. Aż tak:) BMI też mam w normie, co prawda na górnej granicy (nie obok czy blisko, na, 500g więcej i będe poza normą), ale jakoś te buty mi nie pasują.
Vendea, możne jednak zrób tę betę..
Przynajmniej będziesz mogła w razie czego szybko reagować, bo martwić się czy tak czy siak będziesz, nie mów, że nie. Ja bym zrobiła.
Beta jest czasem oznaką właśnie nie ciąży, tylko nowotworu (tfu tfu tfu), nawet było głośniej na ten temat z powodu belgijskiego lekkoatlety, którego zdyskwalifikowali za doping, a okazało się, że miał raka jąder.
Pytanie do bardziej doświadczonych: to lekarze nie zlecają monitorować bety? Przecież to podstawa wczesnego wykrycia nieprawidłowości. No tak, lepiej potem refundować in vitro jak już kobieta straci oba jajowody. Ja naprawdę nie rozumiem, czemu tak się nie dba o kobiety w ciąży i chcące ciąży. Przecież my siłę roboczą produkujemy. Nowe pokolenie. To się bardziej opłaca niż oszczędzić parę złotych na pacjencie. Bardzo frustrujące podejście.
Neonowka, doczytałam twoja historię i tulę cię mocno. Masz w sobie masę siły i optymizmu. Trzymam mocno kciuki.
I nie wiem czy może coś przeoczyłam, ale: To kiedy ślub? 
Tak piszecie o swoich pracach, a ja muszę przyznać wam się w sekrecie, że chciałabym już być w ciąży no bo... tak mi się nie chce już do pracy chodzić...
wiem, że grzeszę, ale serio. Przyjęłam fajną pracę, ale muszę długo dojeżdżać i tak sobie wtedy pomyślałam, że poodjeżdżam sobie max rok, a w ciąży jak będzie mi za ciężko to poproszę o zwolnienie i już, w sumie nawet byłam przygotowana na to, że po rozwiązaniu mogę już nie wrócić tylko szukać czegoś bliżej. Albo w nową ciąże zachodzić, jak Gorka. A tu klops. Trzeba dalej jeździć:(
Ja zostanę jednak przy termoforku i moim przeciwbólowym Antidolu. To optymalne rozwiązanie dla mnie, chociaż muszę o niego prosić teściową żeby przez szwagra podawała. Bo tutaj zwolnienie nawet na bolący okres to chętnie dają, ale leki przeciwbólowe już nie.
Niki, ja miałam jak już pisałam, Aulin, ma ten sam składnik co Nimesil. Pomagało mi nawet bardzo i jak mi gin przepisywał, powiedział, że jest to jedyny oficjalny proszek na bolesne miesiączkowanie i chyba był nawet częściowo refundowany... A właściwie to jak u ciebie z tą pralką, dało się naprawić?
Malinowy Elfie, super wyszło, ja po cichu wiedziałam, wiedziałam, że wszystko będzie tak jak powinno. Dawaj znać co nowego powie pani doktor.
i Kasiu, jak już pisałam, ja sobie w tym miesiącu wrzucam na luz. Biorę antybiotyk na cerę, więc razem we trzy posiedzimy na ławce rezerwowych i potrzymamy kciuki za resztę.
Kasiu, a twój mąż w końcu się przebadał?
AniuFraniu, może rower? Podobno nie obciąża tak kolan, bo ciężarem ciała naciskasz na siodełko, a nie stawy.
Ach Mery, dopiero mi w głowie zaskoczyło, ty też u wroga za Odrą
? W której części? Masz lekarza Polaka, czy poszłaś na ogień i po niemiecku?
Gorko, luzik, to tylko hormony, a mąż też człowiek, przecież zrozumie, Oli tylko szkoda. Ale ja wiem, że sobie z tym poradzisz. Jak chcesz, to możesz mnie za coś ochrzanić, jeśli ci to pomoże.
I ty Bimbulko też. I ty się Bimbulko trzymaj, bo takie silne mdłości to tylko znaczy, że jest ok. Moja mama też takie miała i ja się mam dobrze:)
I mimo, że moja teściowa uważa, że jestem zimna jak Antarktyda, to zdarzają mi się ludzkie odruchy.
Och dziewczynki, aż gorąco mi się na serduchu robi jak tak czytam o waszych dolegliwościach ciążowych. Mdłości i te inne miną, a dzieciak potem zostaje, więc najważniejsze, że wszystko dobrze idzie. W sumie to mi się aż pozazdrościło i się mocno senna robię. Uciekam szykować się spać. Jutro znowu trzeba rano wstać:(
Uściski dla wszystkich, których nie wymieniłam z nicka, ale nie mam już siły...
Papatki i dobranoc