Cześć dziewczynki, wróciłam:)
kawka - jest
jedzenie - jest
zasilacz do laptopa - jest
Szykujcie dużo wolnego czasu i napoje energetyczne, bo przyszłam nadrabiać zaległości:)
Zacznę bardo egoistycznie, bo od siebie. Test był negatywny, a okres przyszedł punktualnie. Napisałabym coś wcześniej, ale no właśnie ten okres... Skurcze, ból krzyża, no masakra.
Pierwszego dnia okresu głoszę teorię, że krwawiących powinno się dobijać. Z litości.
Reakcje gina na informację o bolesnym okresie można podzielić na 3 grupy:
- urodzi Pani, to Pani przejdzie
- widocznie Pani tak ma
- to Pani sobie weźmie apap, jak Panią boli.
ta ostatnia należy do moich ulubionych. Kiedyś odpowiedziałam, że jakby mi apap pomagał, to bym mu nie mówiła, ze mnie boli. Się śmiertelnie obraził. Nie chciał mi przepisać tego, co wcześniej miałam, ale przepisał inne i też pomogło. Ale jaka miał minę
Teraz nie biorę, bo doczytałam na ulotce, że może powodować trudności z zajściem w ciążę. Więc cierpię na maxa na samym Antidolu.
Robię sobie kurację antybiotykiem na cerę i cykl przerwy. I moja cera, i nerwy, powinny mi za to podziękować.
Lece po kolei dorzucić swoje 3 grosze do dyskusji:
Aniu Franiu, gdybym mieszkała w Polsce, też chodziłabym do gina prywatnie, całe życie do specjalistów chodziłam głównie prywatnie, co wcale nie oznacza, że nie było kolejek:) Teraz mieszkam w Niemczech. Służba zdrowia "na kasę" jest tutaj porównywalna jakościowo do tej prywatnej w Polsce, ale system jest po prostu trudny do inny, moim zdaniem. Do kliniki potrzebuję skierowania i będę o nie walczyć, bo inaczej przepadnie mi wizyta.
Trzymam kciuki za wagę, ja też bym chciała wrócić do wagi ze ślubu. Patrze, że nam wszystkim stan małżeński służy:) Od kiedy się przeprowadziłam, ukradkiem przybyło mi trochę, może przez tę tarczycę, sama nie wiem. Chce zrzucić 6kg, 8 byłoby rewelacyjnym wynikiem, a o 10 marzę nieśmiało... Tylko, że nie mogę znaleźć czasu dla siebie. Mam nawet Ewę Chodakowską, ale czasu nie mam, żeby poćwiczyć. Jedzenie na wieczór staram się ograniczyć do minimum, np. jogurt.
Prawie połowę ubrań musiałam przenieść do drugiej szafy, bo to bez sensu, żeby mi miejsce zabierały. Nowych staram się nie kupować, licząc, że nie wszystko stracone, ale torebki i buty - chętnie. Dobrze, że powiedziałaś, skupię się na torebkach:)
Aniu, przepraszam, jeśli zapytam naiwnie, ale nie mogłabyś ich tak przetrzymać, żeby jak jeden nie śpi, to i drugi też nie spał i zajmowali się sobą? A potem, zmęczeni, razem spali? Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakie to wszystko musi być dla ciebie wykańczające. Współczuję trudności.
Niki, jak w końcu zrobiłaś z tymi tabletkami, przerwałaś czy czekasz na koniec okresu?
Dantek, czytam o twojej ciepłej kawie w 10 minut i przypomniała mi się historia mojej mamy jak byłam mała. Mama wysłała tatę ze mną na spacer, żeby mieć chwilę dla siebie, wstawiła czajnik, nasypała herbaty do filiżanki, zalała wodą, usiadła przy stole i w zasadzie tym momencie mój tata wrócił ze mną ze spaceru. Obszedł za mną w wózku blok dookoła i stwierdził, że powinno mi wystarczyć. Nie załapał, że ten spacer, to bardziej był dla mojej mamy, niż dla mnie 
Kasiu, jak w nowej pracy?
W kwestii gotowanie kontra słoiczki, to ja nie mam w tej chwili wyrobionej opinii. Skąd macie pewność, że to co jest w słoiczkach, jest faktycznie ze zdrowych, ekologicznych owoców, warzyw i mięsa?
Czas "trudniej pieluchy" he he he dobre, właśnie sobie wyobraziłam, przepraszam cię AniuFraniu najmocniej, jak jeden kawaler popyla w jedną, a drugi w przeciwną stronę.
Ci to dopiero musieli mieć zabawne "trudne pieluchy":
https://www.youtube.com/watch?v=CQo2FJPLeQk (wiem, że stare, ale niezmiennie śmieszne) i następnego dnia: https://www.youtube.com/watch?v=zZH0sNsaAz
Bimbulka, trzymaj się, wszystko będzie dobrze, to tylko hormony. Ciało obce masz w brzuchu, organizm się broni.
Co do temperatury, to dorzucę od siebie, bo metoda termiczno-objawowa jest mi bliska. Wzrost temperatury nawet do 37st jest spowodowany progesteronem, bardzo ładnie to widać, jak się robi właśnie wykres temp co miesiąc. Najpierw temperatura jest taka zupełnie normalna, a w dniu owulacji skacze o, licząc lekką ręką, 0,2st i utrzymuje się aż do dnia poprzedzającego okres; może się w międzyczasie lekko podnieść, albo opaść, ale nie opadnie do poziomu sprzed owulacji, zawsze będzie lekko podwyższona w porównaniu do tego "normalnego" poziomu. Dlatego na podstawie samej temperatury nie da się określić, czy jest się w ciąży, czy to tylko faza lutealna. Jak progesteron opada, opada też temperatura i przychodzi @. Natomiast czy podwyższona temperatura utrzymuje się całą ciążę - nie mam pojęcia. Jak będę w ciąży, to się zacznę doktoryzować.
Jak się źle czujesz, to powiedz lekarzowi, nawet pierwszego kontaktu. Żaden nie będzie ryzykować, żeby w ciąży odesłać cię z kwitkiem, jak byłaś, że się źle czujesz.
Piokowa, zazdroszczę urlopu, też bym się wybrała, to staranie straszliwie męczy. Ja niestety na ten rok wykorzystałam mój limit. No nic, trzeba styczeń zacząć planować:D Zostałaś przebadana, zdiagnozowana, dostałaś leki - jest dobrze, trzymam kciuki!
Malinowy Elfie, może zrób test, to się rozluźnisz i @ zaraz przyjdzie. Ja po to właśnie robię go co miesiąc, żeby się nie spinać niepotrzebnie i nie wydłużać cyklu.
Mam nadzieję, że dywanik przeżył bez większego szwanku...
Też miałam kiedyś rezonans z kontrastem, pamiętam, że uczucie nieprzyjemnie, ciepło i pielęgniarki mnie ostrzegły, że mogę mieć wrażenie, że się zsikałam - faktycznie tak się czułam, aż po wszystkim musiałam pomacać, czy na pewno sucho:) Dawaj znać jak wyniki.
EDIT: a sorki, ja miałam tomografię komputerową, to jednak trochę coś innego, ale też z podaniem kontrastu.
Neonowka, dajesz mi nadzieję, chociaż 9 cykl prób już dawno za mną. Jakoś najmocniej rzucają mi się w oczy ludzie, którym się od razu udało, albo którzy musieli iść po pomoc. Przygarnij mnie proszę do swojej drużyny...
Cześć Malina, widzę, że stażowo jedziemy na tym samym wózku, tylko ja mojego wcześniej zaciągnęłam pod ołtarz. Albo później poznałam, jak kto woli liczyć 
Ja się staram od ponad roku, wszystko niby ok, ale ciąży nie ma i lekarze drapią się w głowę, co mogą jeszcze sprawdzić zanim mnie pod nóż wezmą i od środka obejrzą, więc twoja sytuacja jest przynajmniej w miarę czysta. Wiesz, o co chodzi.
Niki, kiedyś czytałam, że owulacja prawidłowo jest dokładnie 14 dni przed okresem, ale ostatni szukałam i okazuje się, że teraz już patrzą na fazę lutealną inaczej i dopuszczają jako prawidłowe drobne odchylenia nawet u tej samej kobiety (czyli raz może mieć 13 a raz 15), a najważniejsze, to żeby nie była za krótka (chyba 12 dni minimum), bo wtedy się jajo nie zdąży zagnieździć. I weź tu spróbuj nadążyć za współczesną medycyną... Jak chcesz, to zacznij sobie mierzyć temperaturę, ale codziennie rano przed wstaniem i termometrem owulacyjnym. Jakby przyszło, czego ci z całego serca nie życzę, co do czego, zawsze będziesz mieć już dla lekarza podkładkę, że monitoring temp cyklu masz zaliczony. Generalnie to gdzieś wyczytałam, że temperatura lepiej pokazuje owulację, chyba chodziło o to, że testy owu tylko informują o zbliżającej się owulacji (ale właśnie ta owulacja nie musi nastąpić), a skok temperatury to owulacja na 100% (ok, tam są oczywiście określone reguły, żeby się liczył), ale nie pamiętam dokładnie, o co chodziło, więc jak ktoś wie lepiej/więcej, niech poprawi.
Wczoraj byłam z moim u znajomych, obejrzeć ich 15 miesięczną "wpadkę". Ale słodziak:) a jakie miny stroi
Ale i tak najzabawniejsze było, bo mój mąż mu od razu niezwykle przypadł do gustu, do tego stopnia, że jak byliśmy na spacerze, i panowie poszli przestawić auto, a potem wrócili, to jak mały miał podejść do taty, to się nie mógł zdecydować do którego
A mój mąż tak się bał. Mówił, że się boi, że zepsuje. A ja byłam jędza, bo mu jeszcze młodego dawałam, sadzałam na kolanach i w ogóle. Hi hi hi, niech się przyzwyczaja.
Dochodzę do wniosku, że mnie tylko obce dzieci i obce baby w ciąży wnerwiają. Widzę postęp.
Ponakręcałam się ostatnio, bo oglądałam na youtube filmiki, jak żony informują mężów, że są w ciąży. Normalnie aż się łezka w oku kręci, a płaczliwa nigdy nie byłam.