netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Długo i szczęśliwie po polsku....

106 odpowiedzi13 547 wyświetleńzałożony przez Uciekająca Amy, 11.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Długo i szczęśliwie po polsku....

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

66

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Lenaa1983 napisał/a:

Czyli .....

Ty: 1000 zł na miesiac
On: 130 zł na miesiac

Ty zarabiasz: (strzelam) 1400 zł na miesiac
On zarabia: 5000 zł na miesiac

Ty na WASZE potrzeby wydajesz 100% pensji
On na Wasze potrzeby wydaje 3% pensji a reszte czyli 97% na siebie.

Czy ty dziewczyno widzisz w jakim ty toksycznym bagnie siedzisz? Jak ty z tym facetem zyjesz? Zero przyszlosci, splukana z kazym miesiacem, zero majatku, nic, nul, a dziecko na te biede patrzy...

Ten facet tak sie urzadzil, ze nawet juz sie nie kryje, ze ma ciebie w glebokim powazaniu. Polecam ci przeczytac w tym dziale watek dziewczyny o tym jak ona sie zali ze zarabia duzo wiecej od partera, i zobacz jak tacy ludzie argumentuja swoje poczynania, mysli i poglady. Jestes dokladnie w tym samym polozeniu co facet autorki, ktoremu nie starcza do 15....

67

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Eileen napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
Eileen napisał/a:

Nie obraźcie się, ale nie rozumiem jednego. Napiszę tak ogólnie, nie chce mi się cytować wypowiedzi. Większość osób była za wspólnym budżetem, ale takim, w którym autorka płaci proporcjonalnie mniej - bo i mniej zarabia. Jednocześnie wcześniej było o obowiązkach domowych - że mają się dzielić np. sprzątaniem.
Czyli tak - płacić nie po równo, ale zajmować się domem - równo. Do tego facet autorki coś mówił o garażu i czymś tam, co jeszcze robi. Poza tym powinien jej się dokładać do benzyny i do dziecka. Khem khem...

Do tego nie rozumiem tego z domem. Czyli autorka chce domu, coś było o rychłej - odpukać - śmierci partnera. Czyli dom ma być wspólny, jak rozumiem, większość/wszystko by poszło z finansów mężczyzny, on umrze kiedyś, a dziedziczy autorka, a potem jej córka?

Ja się przychylam do zdania MamyMamusi, niestety. Autorka sobie wymarzyła, że facet ma dawać pieniądze, bo dla niego to mało, ma zapewnić dom, ma się opiekować jej dzieckiem i ma wykonywać obowiązki domowe. Generalnie to są rzeczy hm... materialne albo jakieś czynności niezwiązane z uczuciami. A co w takim razie będzie robić autorka? Bo zapytana o to, dlaczego jest z facetem, wymieniła sporo rzeczy uczuciowych, z których wynika, że facet jest okej - wsparcie, bezpieczeństwo, miłość i inne. Jak rozumiem, to autorka też daje facetowi. Dlaczego więc on ma robić o wiele więcej? o.O

Czyli facet powinien rozrzucać brudy po domu ,kobieta gotować pomagać,ogarniać.On może ładnie zarabiać,jej może brakowac i on nie powinien jej pomagać finansowo,ba ona powinna go finansować na ile ją stać.Inaczej jest pasożytem,nie samodzielnym.swiadomość że dom który dzieli się z partnerem jest tylko jego własnością i ślub,lata razem ,wspólna przyszłość i wkładanie w niego swoich pieniędzy tego nie zmieni dobrze robi na feminizm i dobry sen nocą.Masz rację,bądzmy idealistkami,miłość to miłość,po co myśleć o przyszłości dziecka swojej jeśli można nie wymagać i żyć chwilą.Eileen,hm,bez urazy ale życia nie znasz.Ono werfikuje ideały ale dzięki za opinię

Nie zrozumiałaś mnie. Tzn. tak, ja sama jestem za osobnym budżetem czy podziałem pół na pół, ale nie o to chodzi. Nie mam nic przeciwko, jeśli nawet kobieta chce zajmować się tylko domem, a facet zarabia na wszystkich. Znaczy, to też może być jasny, równy podział - on kasa, ona dom. W porządku. Ale Ty próbujesz dążyć do tego, że obowiązki domowe na pół, a pieniądze daje on. Dom też ma załatwić on. Trochę niesprawiedliwe?
O przyszłości dziecka jak najbardziej trzeba myśleć, ale chyba to powinni zapewnić rodzice? A na razie - tak przynajmniej zrozumiałam - ten dom, w którym mieszkacie, jest budynkiem gospodarczym jego matki. Chyba że źle myślę, to mnie popraw. Ale jeśli tak, to z jakiej racji oczekujesz, że on i ona Twojemu dziecku mają cokolwiek zapewniać? Mówisz o wkładaniu pieniędzy... cóż, to raczej naturalne, skoro tam mieszkasz. Chyba że uważasz, że powinnaś mieć dach nad głową całkowicie za darmo.
Idealistka? Życie chwilą? Ja? o.O To nie ja czekam, aż KTOŚ mi coś zapewni, KTOŚ coś da mojemu dziecku, KTOŚ zadba o mnie itd. Tylko Ty. Nie żyję chwilą tylko dlatego, że niczego od nikogo nie oczekuję. Wprost przeciwnie. Sama odpowiadam za siebie i wystarczy. Życiem chwilą nazwałabym czekanie, aż ktoś coś zrobi za mnie. wink

Uciekajaca Amy napisał/a:

patrzeć jak kupuje big stary i myśleć że ja od roku nie pozwalam sobie na nowe dzinsy?halo,to po co my jesteśmy razem?

Kwintesencja materializmu - to jesteś po to, żeby on Ci coś kupował?

Uciekajaca Amy napisał/a:

Po cichu juz jego kolega rozpowiedziałam że go utrzymuje.Przy nim nie mam na razie odwagi.Zrobię,już zrobiłam..hm dziś nie ma wędliny,nie kupiłam,wróci,zje suchy chlebek.Aż pójdę do kuchni na obserwację.Jak nie dziś to rano przy śniadaniu.I trzeba być konsekwentnym długotrwale.

Po cichu to niech on narzuci czynsz/opłaty za wynajem Tobie i Twojej córce.

Typowa postawa na pseudo-zwiazek, a w przyszlosci na zwiazek uklad i kontrakt. Przerabialam - wole uprawiac z obcymi smile.

68

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Hm,to się szarpanina wywiązała.No tak w skrócie bo nie jestem tu by przepraszać ani się kajać.Jeśli żywisz faceta,nie żałujesz mu a dom prowadzisz tak jakbyś faktycznie na to miała to gdy już ci braknie kasy to on mógł by ci kupić big stary prawda?bo ciebie stać by było gdybyś mu żałowała na jedzenie.A że razem 7 lat ,ty mu dupsko w chorobie wycierasz i dzień w dzień majty szykujesz,majty opierasz,talerz pod nos i z pod nosa a obydwoje pracujecie to te głupie spodnie były by miłym gestem prawda?On mi czynsz  a ja jemu co?rachunek za jedzenie,gotowanie ,pranie i usługi nocne? Nie.pytam tylko jak pokierować tym facetem bym mogła się czuć jak jego druga połówka a nie współlokatorka.Darujcie sobie ten jad

69

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

hm pytasz jak pokierować.. moim zdaniem tylko takimi zmianami jak pisałam Ci wcześniej. Przestań mu prać gacie, podtykać pod nos żarcie i zacznij wymagać ale stopniowo i delikatnie.. bo inaczej to Ci powie, że siedem lat się godziłaś na jego warunki a teraz na głowę upadłaś. No i jestem za szczerą, otwartą komunikacją. Wprost powiedzieć o co Ci chodzi, że jesteś zmęczona, że Cię przerasta wszystko i potrzebujesz od niego męskiej pomocy, bo na kogo jak na kogo ale na niego to masz prawo liczyć (7 lat razem!). Tylko jasno zakomunikować jak ta pomoc miałaby wyglądać, jeśli oczywiście zdecydujesz się wcielić takie rady w życie. Np. "Kochanie musisz mi pomóc w obowiązkach domowych, chciałabym żebyśmy razem je wykonywali bo nie mam już siły. Np. ja ugotowałam obiad, proszę Cię jutro Ty wstawisz i rozwiesisz pranie. Jeśli nie umiesz to Ci pokażę co i jak". I tak od słowa do słowa stopniowo.. aż do wspólnych finansów. JAkiś kompromis znaleźć.

70

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:

Hm,to się szarpanina wywiązała.No tak w skrócie bo nie jestem tu by przepraszać ani się kajać.Jeśli żywisz faceta,nie żałujesz mu a dom prowadzisz tak jakbyś faktycznie na to miała to gdy już ci braknie kasy to on mógł by ci kupić big stary prawda?bo ciebie stać by było gdybyś mu żałowała na jedzenie.A że razem 7 lat ,ty mu dupsko w chorobie wycierasz i dzień w dzień majty szykujesz,majty opierasz,talerz pod nos i z pod nosa a obydwoje pracujecie to te głupie spodnie były by miłym gestem prawda?On mi czynsz  a ja jemu co?rachunek za jedzenie,gotowanie ,pranie i usługi nocne? Nie.pytam tylko jak pokierować tym facetem bym mogła się czuć jak jego druga połówka a nie współlokatorka.Darujcie sobie ten jad

Przeczytałem twoje wypowiedzi....
Ty nie żyjesz w związku tylko w chorym układzie...
Boisz się zmian, zamknęłaś się  sama w klatce...
Zadałaś pytanie, a więc jak chciałabyś pokierować tym facetem....
Ciężko jest pokierować kimś, kto jest mami synkiem....
A ty robisz za drugą mamusię... a więc aby to zmienić musisz mu stanowczo powiedzieć, iż dość masz takiego traktowania, związek to wspólne podejmowanie decyzji jak i wspólne wydatki... a jeśli boisz się tego powiedzieć... to musisz wziąć się za siebie tzn. zacząć dbać o swoje potrzeby.
Zadaj mu pytanie: jak widzi waszą wspólną przyszłość?
Pomyśl co chcesz zmienić w swoim życiu...
Więcej aby Ci doradzić, musiałbym posiadać więcej dokładniejszych szczegółów o tobie.... możesz napisać na emaila, jeśli nie chcesz na forum.

71 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-05-14 12:10:27)

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Amy kto opłaca rachunki ?
Prąd woda , gaz , abonamenty tv, internet , paliwo , opał na zimę , podatki od nieruchomosci , ubezpieczenia - wszystko co razem używacie ??

Rozumiem ze artykuły spożywcze i chemiczne jest w twoim zakresie .

Prąd ,woda on.Ja już całą resztę,ok 1000 zł /mies.woda 150/3 mce prąd 250/3 mce.Podatki jego mama,w końcu to jej.

Amy jestem pełna podziwu jak za 1000 zł jesteś w stanie utrzymać 3 os .Czy w tym 1000 zł jest również opał na cały okres grzewczy ???

Pisałaś ze on ma 2 auta. Korzystasz z jego jednego auta , doczytałam ze opony musiałaś sobie sama kupić za ostatnie pieniądze . Kto opłaca ubezpieczenie tego auta i pozostałe koszty eksploatacji ( oleje , filtry, przeglądy )


Jak wygląda kwestia remontów domu ?? Rozumiem ze nie inwestujesz w ten dom bo nie jest Twój ale czy on w tym czasie dokonywał jakiś remontów i wiązało sie to z dużym wkładem finansowym z jego strony . ??

72

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
ryba81 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Amy kto opłaca rachunki ?
Prąd woda , gaz , abonamenty tv, internet , paliwo , opał na zimę , podatki od nieruchomosci , ubezpieczenia - wszystko co razem używacie ??

Rozumiem ze artykuły spożywcze i chemiczne jest w twoim zakresie .

Prąd ,woda on.Ja już całą resztę,ok 1000 zł /mies.woda 150/3 mce prąd 250/3 mce.Podatki jego mama,w końcu to jej.

Amy jestem pełna podziwu jak za 1000 zł jesteś w stanie utrzymać 3 os .Czy w tym 1000 zł jest również opał na cały okres grzewczy ???

Pisałaś ze on ma 2 auta. Korzystasz z jego jednego auta , doczytałam ze opony musiałaś sobie sama kupić za ostatnie pieniądze . Kto opłaca ubezpieczenie tego auta i pozostałe koszty eksploatacji ( oleje , filtry, przeglądy )


Jak wygląda kwestia remontów domu ?? Rozumiem ze nie inwestujesz w ten dom bo nie jest Twój ale czy on w tym czasie dokonywał jakiś remontów i wiązało sie to z dużym wkładem finansowym z jego strony . ??

Hm..auta ma trzy..Ja mam w portfelu jedno z tych aut,od a do z.Na opał odkładam,po 100,200zł.Czasem on coś znajdzie okazyjnie ale to już przechodzi wszystko,pali paletami,trocinami nawet śmieciami.Gdyby to od niego zależało nasz piec nie widział by nigdy wegla.Zemściło się to ,dwa lata temu mieliśmy wybuch ale to inna historia.Remontuje wykańcza on.Ja w remonty włożyłam tam jakieś 3 tys.przez te lata.Dom  jest jego matki,takie inwestycje z mojej strony były by głupie.Zresztą nawet mnie na nie nie stać.Życie jest życiem,różnie może być,możemy nigdy nie wziąść ślubu ,możemy się rozstać i co wtedy.Mam tu natomiast dużo mebli itp.

73 Ostatnio edytowany przez Uciekająca Amy (2015-05-14 21:15:23)

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
chomik9911 napisał/a:

hm pytasz jak pokierować.. moim zdaniem tylko takimi zmianami jak pisałam Ci wcześniej. Przestań mu prać gacie, podtykać pod nos żarcie i zacznij wymagać ale stopniowo i delikatnie.. bo inaczej to Ci powie, że siedem lat się godziłaś na jego warunki a teraz na głowę upadłaś. No i jestem za szczerą, otwartą komunikacją. Wprost powiedzieć o co Ci chodzi, że jesteś zmęczona, że Cię przerasta wszystko i potrzebujesz od niego męskiej pomocy, bo na kogo jak na kogo ale na niego to masz prawo liczyć (7 lat razem!). Tylko jasno zakomunikować jak ta pomoc miałaby wyglądać, jeśli oczywiście zdecydujesz się wcielić takie rady w życie. Np. "Kochanie musisz mi pomóc w obowiązkach domowych, chciałabym żebyśmy razem je wykonywali bo nie mam już siły. Np. ja ugotowałam obiad, proszę Cię jutro Ty wstawisz i rozwiesisz pranie. Jeśli nie umiesz to Ci pokażę co i jak". I tak od słowa do słowa stopniowo.. aż do wspólnych finansów. JAkiś kompromis znaleźć.

Chomik dziś byliśmy na zakupach.Bezczelnie czekałam by zapłacił.Raz po razie.Namarudził się że teraz woda do zapłaty też ble ble..Stwierdził że jeśli spłuka się z mojego powodu to będę go utrzymywać.Ciekawe.A ja..hm;-)kupiłam sobie troche kosmetyków w drogerii;-)

74

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

hm pytasz jak pokierować.. moim zdaniem tylko takimi zmianami jak pisałam Ci wcześniej. Przestań mu prać gacie, podtykać pod nos żarcie i zacznij wymagać ale stopniowo i delikatnie.. bo inaczej to Ci powie, że siedem lat się godziłaś na jego warunki a teraz na głowę upadłaś. No i jestem za szczerą, otwartą komunikacją. Wprost powiedzieć o co Ci chodzi, że jesteś zmęczona, że Cię przerasta wszystko i potrzebujesz od niego męskiej pomocy, bo na kogo jak na kogo ale na niego to masz prawo liczyć (7 lat razem!). Tylko jasno zakomunikować jak ta pomoc miałaby wyglądać, jeśli oczywiście zdecydujesz się wcielić takie rady w życie. Np. "Kochanie musisz mi pomóc w obowiązkach domowych, chciałabym żebyśmy razem je wykonywali bo nie mam już siły. Np. ja ugotowałam obiad, proszę Cię jutro Ty wstawisz i rozwiesisz pranie. Jeśli nie umiesz to Ci pokażę co i jak". I tak od słowa do słowa stopniowo.. aż do wspólnych finansów. JAkiś kompromis znaleźć.

Chomik dziś byliśmy na zakupach.Bezczelnie czekałam by zapłacił.Raz po razie.Namarudził się że teraz woda do zapłaty też ble ble..Stwierdził że jeśli spłuka się z mojego powodu to będę go utrzymywać.Ciekawe.A ja..hm;-)kupiłam sobie troche kosmetyków w drogerii;-)

Boże.. dziewczyno.. w jakim układzie ty żyjesz... Powiedz mi, czy ty naprawdę myślisz, że nic cię już lepszego w życiu nie czeka...? Czy ty układasz pomału plan odejścia od tego chorego człowieka?

75

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

hm pytasz jak pokierować.. moim zdaniem tylko takimi zmianami jak pisałam Ci wcześniej. Przestań mu prać gacie, podtykać pod nos żarcie i zacznij wymagać ale stopniowo i delikatnie.. bo inaczej to Ci powie, że siedem lat się godziłaś na jego warunki a teraz na głowę upadłaś. No i jestem za szczerą, otwartą komunikacją. Wprost powiedzieć o co Ci chodzi, że jesteś zmęczona, że Cię przerasta wszystko i potrzebujesz od niego męskiej pomocy, bo na kogo jak na kogo ale na niego to masz prawo liczyć (7 lat razem!). Tylko jasno zakomunikować jak ta pomoc miałaby wyglądać, jeśli oczywiście zdecydujesz się wcielić takie rady w życie. Np. "Kochanie musisz mi pomóc w obowiązkach domowych, chciałabym żebyśmy razem je wykonywali bo nie mam już siły. Np. ja ugotowałam obiad, proszę Cię jutro Ty wstawisz i rozwiesisz pranie. Jeśli nie umiesz to Ci pokażę co i jak". I tak od słowa do słowa stopniowo.. aż do wspólnych finansów. JAkiś kompromis znaleźć.

Chomik dziś byliśmy na zakupach.Bezczelnie czekałam by zapłacił.Raz po razie.Namarudził się że teraz woda do zapłaty też ble ble..Stwierdził że jeśli spłuka się z mojego powodu to będę go utrzymywać.Ciekawe.A ja..hm;-)kupiłam sobie troche kosmetyków w drogerii;-)

Matko to sknerus.. bez kultury sad Jak tacy ludzie się rodzą zawsze się zastanawiam.. Świetnie, że coś sobie kupiłaś! big_smile Zasługujesz na to w pełni. A on się dopytuje co Ci jest? Czy widzi, że coś się dzieje?

76 Ostatnio edytowany przez Lenaa1983 (2015-05-16 11:45:07)

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Amy,
Taki pomysł mi wpadł do głowy.
Czy Ty mozesz córce wykupić obiady w szkole?
Sama odżywić sie bardziej w pracy wink)))???
Ja bym tak zrobiła i w domu oszczędzała na jedzeniu ile sie da zeby to Twoj towarzysz zycia zauważył.
Podobno do serca mezczyzny tylko przez żołądek tongue

Poje przez tydzien, dwa chleb z mortadela i placki ziemniaczane to sie otrząśnie moze i zapyta o co chodzi ....

Skoro on oszczędza na Tobie to Ty zacznij oszczędzać na nim.
A nie tak ze Ty full serwis a on po najniższej linii oporu.

Nie tedy droga moj panie...
Nie tedy .... wink)))

77

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
chomik9911 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

hm pytasz jak pokierować.. moim zdaniem tylko takimi zmianami jak pisałam Ci wcześniej. Przestań mu prać gacie, podtykać pod nos żarcie i zacznij wymagać ale stopniowo i delikatnie.. bo inaczej to Ci powie, że siedem lat się godziłaś na jego warunki a teraz na głowę upadłaś. No i jestem za szczerą, otwartą komunikacją. Wprost powiedzieć o co Ci chodzi, że jesteś zmęczona, że Cię przerasta wszystko i potrzebujesz od niego męskiej pomocy, bo na kogo jak na kogo ale na niego to masz prawo liczyć (7 lat razem!). Tylko jasno zakomunikować jak ta pomoc miałaby wyglądać, jeśli oczywiście zdecydujesz się wcielić takie rady w życie. Np. "Kochanie musisz mi pomóc w obowiązkach domowych, chciałabym żebyśmy razem je wykonywali bo nie mam już siły. Np. ja ugotowałam obiad, proszę Cię jutro Ty wstawisz i rozwiesisz pranie. Jeśli nie umiesz to Ci pokażę co i jak". I tak od słowa do słowa stopniowo.. aż do wspólnych finansów. JAkiś kompromis znaleźć.

Chomik dziś byliśmy na zakupach.Bezczelnie czekałam by zapłacił.Raz po razie.Namarudził się że teraz woda do zapłaty też ble ble..Stwierdził że jeśli spłuka się z mojego powodu to będę go utrzymywać.Ciekawe.A ja..hm;-)kupiłam sobie troche kosmetyków w drogerii;-)

Matko to sknerus.. bez kultury sad Jak tacy ludzie się rodzą zawsze się zastanawiam.. Świetnie, że coś sobie kupiłaś! big_smile Zasługujesz na to w pełni. A on się dopytuje co Ci jest? Czy widzi, że coś się dzieje?

HEJ.No więc tak,był zły,patrzył na mnie za każdym razem gdy kasjerka wypowiadała kwotę.Ale dziś już mniej.Zapłacił i tyle.No i przeszła mu ochota na dzisiejszego grila gdy zobaczył ze trzeba było by 100zł na to poświecić.Stwierdził że pojedziemy pod namiot  na noc.No ale zadzwonił ktoś z jego rodziny,trzeba było komuś coś naprawić 100km z tad i wystrzelił  jak z procy.Nasze plany nie ważne,rodzina to świętość.Ja zostałam on pojechał

78 Ostatnio edytowany przez Uciekająca Amy (2015-05-16 14:06:43)

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Lenaa1983 napisał/a:

Amy,
Taki pomysł mi wpadł do głowy.
Czy Ty mozesz córce wykupić obiady w szkole?
Sama odżywić sie bardziej w pracy wink)))???
Ja bym tak zrobiła i w domu oszczędzała na jedzeniu ile sie da zeby to Twoj towarzysz zycia zauważył.
Podobno do serca mezczyzny tylko przez żołądek tongue

Poje przez tydzien, dwa chleb z mortadela i placki ziemniaczane to sie otrząśnie moze i zapyta o co chodzi ....

Skoro on oszczędza na Tobie to Ty zacznij oszczędzać na nim.
A nie tak ze Ty full serwis a on po najniższej linii oporu.

Nie tedy droga moj panie...
Nie tedy .... wink)))

Lenaa tą metodę od czasu do czasu stosuję.Ale wtedy na serio nie ma co jeść,nawet blinów nie ma bo nie ma ziemniaków.Mała ma obiady w szkole.Od dawna.Gdy była mniejsza i nie umiała sobie sama nic zrobic a mnie nie było,tylko że to wydatek 100/mies.Już trzeci dzień "walczę".Lodówka pełna,mi głupio no ale nic to.Plłan odejścia?wydaje mi się że odejdę tylko gdyby jego zabrakło.Bo gdzie,do matki?musiała bym odłożyć kasę na remont,auto,zagryżc zęby bo moja matka jest matką jedynie sukcesu.A dziś miałam sen,że umarł.Wyłam z 10 min po obudzeniu.

79

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
chomik9911 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

Chomik dziś byliśmy na zakupach.Bezczelnie czekałam by zapłacił.Raz po razie.Namarudził się że teraz woda do zapłaty też ble ble..Stwierdził że jeśli spłuka się z mojego powodu to będę go utrzymywać.Ciekawe.A ja..hm;-)kupiłam sobie troche kosmetyków w drogerii;-)

Matko to sknerus.. bez kultury sad Jak tacy ludzie się rodzą zawsze się zastanawiam.. Świetnie, że coś sobie kupiłaś! big_smile Zasługujesz na to w pełni. A on się dopytuje co Ci jest? Czy widzi, że coś się dzieje?

HEJ.No więc tak,był zły,patrzył na mnie za każdym razem gdy kasjerka wypowiadała kwotę.Ale dziś już mniej.Zapłacił i tyle.No i przeszła mu ochota na dzisiejszego grila gdy zobaczył ze trzeba było by 100zł na to poświecić.Stwierdził że pojedziemy pod namiot  na noc.No ale zadzwonił ktoś z jego rodziny,trzeba było komuś coś naprawić 100km z tad i wystrzelił  jak z procy.Nasze plany nie ważne,rodzina to świętość.Ja zostałam on pojechał

A widzisz big_smile jest nadzieja ze krok po kroku i czegoś się nauczy, w końcu człowiek uczy się całe życie tongue odechciało się imprez jak trzeba za nie płacić.. strasznie jest nieżyciowy skoro nie wie ile co kosztuje i go to szokuje? Maminsynek? a nie dało się jakoś pogodzić tej pomocy i wyjazdu? On tam na noc pojechał? proponował Tobie żebyś jechała z nim?

P.S decyzję o rozstaniu można podjąć zawsze.. dlatego ja nie jestem zwolenniczką rzucania od razu partnera tylko trzeba wykorzystać wszystkie środki, a jak się nie da to wtedy rozstanie jest wyjściem. Dlatego przemyśl wszystko żebyś nie żałowała. A skoro miałaś sen o jego śmierci i płakałaś tzn. że Ci na nim zależy i go kochasz.

80

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

to postaw mu sprawe jasno tyle i tyle razem przezylismy od tylu i tylu lat ta wszystko mam na glowie lata lace a ja nie mam zadnej pewnosci co dalej z naszym zyciem bedzie albo niech bieze slub z toba i dzieli sie tak jak powinien albo zwijaj zagle ja bym mu powiedziala krotko a jak nie to zwijaj zagle badz sobie sterem zaglem i okretem albo cierp w samotnosci dalej bo widze ze sama nazekasz tylko a nic nie robisz z chora sytuacja chyba ze ci to odpowiada a to to juz inna para kaloszy

81

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
chomik9911 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Matko to sknerus.. bez kultury sad Jak tacy ludzie się rodzą zawsze się zastanawiam.. Świetnie, że coś sobie kupiłaś! big_smile Zasługujesz na to w pełni. A on się dopytuje co Ci jest? Czy widzi, że coś się dzieje?

HEJ.No więc tak,był zły,patrzył na mnie za każdym razem gdy kasjerka wypowiadała kwotę.Ale dziś już mniej.Zapłacił i tyle.No i przeszła mu ochota na dzisiejszego grila gdy zobaczył ze trzeba było by 100zł na to poświecić.Stwierdził że pojedziemy pod namiot  na noc.No ale zadzwonił ktoś z jego rodziny,trzeba było komuś coś naprawić 100km z tad i wystrzelił  jak z procy.Nasze plany nie ważne,rodzina to świętość.Ja zostałam on pojechał

A widzisz big_smile jest nadzieja ze krok po kroku i czegoś się nauczy, w końcu człowiek uczy się całe życie tongue odechciało się imprez jak trzeba za nie płacić.. strasznie jest nieżyciowy skoro nie wie ile co kosztuje i go to szokuje? Maminsynek? a nie dało się jakoś pogodzić tej pomocy i wyjazdu? On tam na noc pojechał? proponował Tobie żebyś jechała z nim?

P.S decyzję o rozstaniu można podjąć zawsze.. dlatego ja nie jestem zwolenniczką rzucania od razu partnera tylko trzeba wykorzystać wszystkie środki, a jak się nie da to wtedy rozstanie jest wyjściem. Dlatego przemyśl wszystko żebyś nie żałowała. A skoro miałaś sen o jego śmierci i płakałaś tzn. że Ci na nim zależy i go kochasz.

Hej,czesć Chomik,więc to jest tak że gdy ktoś z jego rodziny o coś prosi to tak ma byc i z tym on nie dyskutuje.Wiele lat temu złapałam go jak dyskutował o mojej ginekologi z mamą i tak to się toczy.Mąż siostry ciotecznej zadzwonił a on zniknął na 5 godzin.Pytam go kiedy płotek postawi za domem a on że nie potrzeba .Dziś mamusia stwierdza że ktoś tam chodzi i płotek już stoi.No cóż tu narzekać .Horror i tyle.Nic nie mogę ugrać,tylko tu się wygadać

82

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Amy a jak Twoj plan?
Jakies nowe działania? Jak idzie?

Wiem ze to świństwo z mojej strony ale zapytam:
Ile lat ma "teściowa" i czy na cos choruje ?????

83

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
chomik9911 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

HEJ.No więc tak,był zły,patrzył na mnie za każdym razem gdy kasjerka wypowiadała kwotę.Ale dziś już mniej.Zapłacił i tyle.No i przeszła mu ochota na dzisiejszego grila gdy zobaczył ze trzeba było by 100zł na to poświecić.Stwierdził że pojedziemy pod namiot  na noc.No ale zadzwonił ktoś z jego rodziny,trzeba było komuś coś naprawić 100km z tad i wystrzelił  jak z procy.Nasze plany nie ważne,rodzina to świętość.Ja zostałam on pojechał

A widzisz big_smile jest nadzieja ze krok po kroku i czegoś się nauczy, w końcu człowiek uczy się całe życie tongue odechciało się imprez jak trzeba za nie płacić.. strasznie jest nieżyciowy skoro nie wie ile co kosztuje i go to szokuje? Maminsynek? a nie dało się jakoś pogodzić tej pomocy i wyjazdu? On tam na noc pojechał? proponował Tobie żebyś jechała z nim?

P.S decyzję o rozstaniu można podjąć zawsze.. dlatego ja nie jestem zwolenniczką rzucania od razu partnera tylko trzeba wykorzystać wszystkie środki, a jak się nie da to wtedy rozstanie jest wyjściem. Dlatego przemyśl wszystko żebyś nie żałowała. A skoro miałaś sen o jego śmierci i płakałaś tzn. że Ci na nim zależy i go kochasz.

Hej,czesć Chomik,więc to jest tak że gdy ktoś z jego rodziny o coś prosi to tak ma byc i z tym on nie dyskutuje.Wiele lat temu złapałam go jak dyskutował o mojej ginekologi z mamą i tak to się toczy.Mąż siostry ciotecznej zadzwonił a on zniknął na 5 godzin.Pytam go kiedy płotek postawi za domem a on że nie potrzeba .Dziś mamusia stwierdza że ktoś tam chodzi i płotek już stoi.No cóż tu narzekać .Horror i tyle.Nic nie mogę ugrać,tylko tu się wygadać

Biedaczko.. z mamą się nie wygra hmm Naprawdę smutno mi jak to czytam.. wychodzi na to, że nie macie prywatności. Nie ma czegoś takiego jak WASZA, ODDZIELNA rodzina. Matka nie traktuje Was jak dorosłych ludzi w związku. A powiedz mi czy Twoja teściowa jest za tym żebyście wzięli ślub? Bo jeśli nie to może dlatego Twój facet nie dąży do tego, bo ona nie aprobuje Waszego związku. Przez jego uzależnienie od maminej spódnicy jest z Toba tak na pół gwizdka- niby mężczyzna, dorosły facet mieszkający z kobietą a z drugiej strony chłopiec mamusi.. ale się usadził, jak w raju tongue

84

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Lenaa1983 napisał/a:

Amy a jak Twoj plan?
Jakies nowe działania? Jak idzie?

Wiem ze to świństwo z mojej strony ale zapytam:
Ile lat ma "teściowa" i czy na cos choruje ?????

Ha ha,ale trafiłaś Lenka."Teściowa" ma cukrzycę typ1.Od 10 lat nie ma nogi,jeżdzi na wózku,jest rencistką.Też się dziwie czemu jeszcze żyje;-) Myślę że nienawiśc do mnie ja konserwuje.Postępy?mój luby węgiel kupił.Nie kazał mi się dokładać.Tylko go wrzucić...A ja kupiłam dwie pary spodni i dwie bluzki,no i zamówiłam firankę do pokoju.
Chomik...moja teściowa mnie nienawidzi.nie życzy sobie takiej synowej.opowiada o mni e najgorsze,nawet dzwoni do mojej byłej teściowej obrabiać mi tyłek.A mój pan,no głupio mi że tyle kasy na siebie wydałam.No i mamy problemy łózkowe.Moja dzienna antypatia przejawia się też w nocy.Nie moge się przemóc.Myśle o tym czego on mi nie zapewnia i nie mam ochoty by mnie dotykał.Zakupy..nie przejedliśmy jeszcze jego ostatnich wydatków.No i podejrzewam że z kimś piszę.Wczoraj po pracy zniknął w garażu aż do 22.Stary tel który dał dziecku miał wszystko wykasowane.Jakiś czas temu była taka sytuacja.Myślałam że pannę przestraszyłam.Dziś znów podejrzewam...

85

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

No jak "teściowa" Cię nienawidzi, nie szanuje i zaraża jadem do Ciebie synka to nie dziwię się, że macie problemy, a on się tak zachowuje (co oczywiście go nie usprawiedliwia). Ja pierdziele jeszcze panienki jakiejś Wam brakuje..:/ jakby mało problemów było. Bądź czujna! aczkolwiek jak będzie chciał coś zdziałać to i tak to zrobi.. w każdym razie chyba jeszcze nic się nie wydarzyło.. Może będzie chciał zrobić Ci na złość, bo w łózku sie Wam nie układa? Kochana tak to jest, że jak w  życiu codziennym się sypie to i w sypialni, bo jak tu się przemóc? też bym nie dała rady.. ale z węglem super! tylko mam nadzieje, że go nie znosiłaś? ;| trzeba było i 5 bluzek kupić! big_smile nie żałuj sobie.

86

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
Lenaa1983 napisał/a:

Amy a jak Twoj plan?
Jakies nowe działania? Jak idzie?

Wiem ze to świństwo z mojej strony ale zapytam:
Ile lat ma "teściowa" i czy na cos choruje ?????

Ha ha,ale trafiłaś Lenka."Teściowa" ma cukrzycę typ1.Od 10 lat nie ma nogi,jeżdzi na wózku,jest rencistką.Też się dziwie czemu jeszcze żyje;-) Myślę że nienawiśc do mnie ja konserwuje.Postępy?mój luby węgiel kupił.Nie kazał mi się dokładać.Tylko go wrzucić...A ja kupiłam dwie pary spodni i dwie bluzki,no i zamówiłam firankę do pokoju.
Chomik...moja teściowa mnie nienawidzi.nie życzy sobie takiej synowej.opowiada o mni e najgorsze,nawet dzwoni do mojej byłej teściowej obrabiać mi tyłek.A mój pan,no głupio mi że tyle kasy na siebie wydałam.No i mamy problemy łózkowe.Moja dzienna antypatia przejawia się też w nocy.Nie moge się przemóc.Myśle o tym czego on mi nie zapewnia i nie mam ochoty by mnie dotykał.Zakupy..nie przejedliśmy jeszcze jego ostatnich wydatków.No i podejrzewam że z kimś piszę.Wczoraj po pracy zniknął w garażu aż do 22.Stary tel który dał dziecku miał wszystko wykasowane.Jakiś czas temu była taka sytuacja.Myślałam że pannę przestraszyłam.Dziś znów podejrzewam...

Oboje sie wyniszczacie. Sama nie jestes dla niego mila. Odmawiasz i sama niszczysz wiec. Po co wiec wam to?

87

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
chomik9911 napisał/a:

No jak "teściowa" Cię nienawidzi, nie szanuje i zaraża jadem do Ciebie synka to nie dziwię się, że macie problemy, a on się tak zachowuje (co oczywiście go nie usprawiedliwia). Ja pierdziele jeszcze panienki jakiejś Wam brakuje..:/ jakby mało problemów było. Bądź czujna! aczkolwiek jak będzie chciał coś zdziałać to i tak to zrobi.. w każdym razie chyba jeszcze nic się nie wydarzyło.. Może będzie chciał zrobić Ci na złość, bo w łózku sie Wam nie układa? Kochana tak to jest, że jak w  życiu codziennym się sypie to i w sypialni, bo jak tu się przemóc? też bym nie dała rady.. ale z węglem super! tylko mam nadzieje, że go nie znosiłaś? ;| trzeba było i 5 bluzek kupić! big_smile nie żałuj sobie.

Co do łóżka to ja się przeważnie zgadzam i jest ok.Co drugi dzień po 7 latach to dobry wynik.Myśle że mało u kogo tak jest,mam przecież koleżanki ,u nich raz na tydzień,góra.Tylko że ja odpływam myślami w problemy,gubię przyjemność.No a do tego w pracy zaproponowali mi pół etatu albo wypowiedzenie.Uciekłam na l4.Przywiązana jestem ale praca za 400zł a jak wg.się mnie pozbędą to nawet zasiłek się nie będzie należał..

88

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

89

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
piłatarczowa napisał/a:

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

Kocham i naiwnie czekam na lepsze.Wczoraj powiedział mi że na ślub i dziecko nie mam co liczyc.Jak tego chce to mam sobie innego znależć.I mu powiedzieć jak zacznę szukać-pewnie po to by mnie wyrzucił

90

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

JAK NIE TO NIE JAK MASZ MOLIWOSC
TO PA KOCHANIE MNIE BY W GODZINE NIEZOBACZYL PO CZYMS TAKIM CHYBA ZELUBISZ TO POWODZENIA Z CZYM KIEDYS ZOSTANIESZ JAK NIC NIE JESTTWOJE A CIEZKO NA TO PRACUJESZ

91

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
piłatarczowa napisał/a:

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

Kocham i naiwnie czekam na lepsze.Wczoraj powiedział mi że na ślub i dziecko nie mam co liczyc.Jak tego chce to mam sobie innego znależć.I mu powiedzieć jak zacznę szukać-pewnie po to by mnie wyrzucił

Amy, Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Twój facet, tym co powiedział, chyba całkowicie odarł Cię z nadziei na wspólną szczęśliwą przyszłość, nie wspominając już o uczuciach jego względem Ciebie (raczej nie jest to miłość).
Za co Ty go kochasz? Czas mija, a Ty jesteś praktycznie w punkcie wyjścia.
Czy on już wie, że częściowo tracisz pracę i Twoja sytuacja materialna znacznie się pogorszy? Myślę, że to będzie przełomowy moment w Waszym związku, wkrótce przekonasz się na ile możesz na niego liczyć.
Domyślam się, że będziesz szukać innej pracy, lub łapać co popadnie, żeby dorobić to tego, co teraz dostaniesz. Tylko co to zmieni w układzie w jakim teraz tkwisz?
Amy, jeśli nie możesz wrócić do rodzinnego domu, czy brałaś pod uwagę wyjazd za granicę, wyjazd gdziekolwiek w poszukiwaniu lepszej pracy.
Co Cię trzyma w tym miejscu, oprócz dachu nad głową i nieodwzajemnionych uczuć?

92 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-05-23 17:25:04)

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
josz napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
piłatarczowa napisał/a:

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

Kocham i naiwnie czekam na lepsze.Wczoraj powiedział mi że na ślub i dziecko nie mam co liczyc.Jak tego chce to mam sobie innego znależć.I mu powiedzieć jak zacznę szukać-pewnie po to by mnie wyrzucił

Amy, Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Twój facet, tym co powiedział, chyba całkowicie odarł Cię z nadziei na wspólną szczęśliwą przyszłość, nie wspominając już o uczuciach jego względem Ciebie (raczej nie jest to miłość).
Za co Ty go kochasz? Czas mija, a Ty jesteś praktycznie w punkcie wyjścia.
Czy on już wie, że częściowo tracisz pracę i Twoja sytuacja materialna znacznie się pogorszy? Myślę, że to będzie przełomowy moment w Waszym związku, wkrótce przekonasz się na ile możesz na niego liczyć.
Domyślam się, że będziesz szukać innej pracy, lub łapać co popadnie, żeby dorobić to tego, co teraz dostaniesz. Tylko co to zmieni w układzie w jakim teraz tkwisz?
Amy, jeśli nie możesz wrócić do rodzinnego domu, czy brałaś pod uwagę wyjazd za granicę, wyjazd gdziekolwiek w poszukiwaniu lepszej pracy.
Co Cię trzyma w tym miejscu, oprócz dachu nad głową i nieodwzajemnionych uczuć?

Nie ujęłabym tego lepiej Amy i dołączam się do pytań Autora postu. Jestem zszokowana jak można traktować drugą osobę tak jak on Ciebie.. "kocham i naiwnie czekam na lepsze.." serio kochasz? to dlaczego szukasz u nas pomocy. Powiedz mi, co by się musiało stać, żebyś zmieniła w końcu swoją sytuację i zrozumiała że masz wpływ na swoje życie??

93

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

co ty tam jeszcze robisz kobieto

94

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
piłatarczowa napisał/a:

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

Kocham i naiwnie czekam na lepsze.Wczoraj powiedział mi że na ślub i dziecko nie mam co liczyc.Jak tego chce to mam sobie innego znależć.I mu powiedzieć jak zacznę szukać-pewnie po to by mnie wyrzucił

Amy,

Brak mi slow ...
Przytulam Cie mocno, mocno ....
Jak bedziesz chciala porozmawiac czy przez maila czy przez telefon tylko daj znac .....

95

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
josz napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
piłatarczowa napisał/a:

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

Kocham i naiwnie czekam na lepsze.Wczoraj powiedział mi że na ślub i dziecko nie mam co liczyc.Jak tego chce to mam sobie innego znależć.I mu powiedzieć jak zacznę szukać-pewnie po to by mnie wyrzucił

Amy, Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Twój facet, tym co powiedział, chyba całkowicie odarł Cię z nadziei na wspólną szczęśliwą przyszłość, nie wspominając już o uczuciach jego względem Ciebie (raczej nie jest to miłość).
Za co Ty go kochasz? Czas mija, a Ty jesteś praktycznie w punkcie wyjścia.
Czy on już wie, że częściowo tracisz pracę i Twoja sytuacja materialna znacznie się pogorszy? Myślę, że to będzie przełomowy moment w Waszym związku, wkrótce przekonasz się na ile możesz na niego liczyć.
Domyślam się, że będziesz szukać innej pracy, lub łapać co popadnie, żeby dorobić to tego, co teraz dostaniesz. Tylko co to zmieni w układzie w jakim teraz tkwisz?
Amy, jeśli nie możesz wrócić do rodzinnego domu, czy brałaś pod uwagę wyjazd za granicę, wyjazd gdziekolwiek w poszukiwaniu lepszej pracy.
Co Cię trzyma w tym miejscu, oprócz dachu nad głową i nieodwzajemnionych uczuć?

Trzyma mnie dziecko-w polsce,gdziekolwiek-dziecko w polskę z dzieckiem?Ona ma szkołę,do niego mówi tato.I ja bym miała to rozbić i iść w no nie wiem gdzie.
Byłam u rodziny w weekend.Kwintesencja patologi.Wyjazd się opóżnił.Moja matka dzwoni a ja mówię że czekam na córkę,ma próbę.A ona że pewnie gówniara się kur... gdzieś ...A na miejscu,mój miał im robic remont.Jak mama usłyszała że grzejnik pod każde okno wypada złożyć to z pyskiem że my ekskluzywni,kogo ja jej sprowadzam,on nie będzie u niej rządził(?)a ja dupe rozsiadłam i podawać mu jedzenie powinnam jak mi się chłopa zachciało.Do tego mam wracać?Dziecko tam zabrać ?

96

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Lenaa1983 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:
piłatarczowa napisał/a:

Masakra ten wątek. Co Ty jeszcze, Autorko tam w ogóle robisz?

Kocham i naiwnie czekam na lepsze.Wczoraj powiedział mi że na ślub i dziecko nie mam co liczyc.Jak tego chce to mam sobie innego znależć.I mu powiedzieć jak zacznę szukać-pewnie po to by mnie wyrzucił

Amy,

Brak mi slow ...
Przytulam Cie mocno, mocno ....
Jak bedziesz chciala porozmawiac czy przez maila czy przez telefon tylko daj znac .....

Bardzo chętnie Lenaa.mail tel..chętnie

97

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Toksycznosc 100%. Zacznij zyc w zgodzie ze soba. Bedzie biedniej ale szczesliwiej. Ale sama odpowiedz sobie na pytanie czego chcesz i to zrob.

98

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
takie_tam napisał/a:

Toksycznosc 100%. Zacznij zyc w zgodzie ze soba. Bedzie biedniej ale szczesliwiej. Ale sama odpowiedz sobie na pytanie czego chcesz i to zrob.

Toksycznośc mojego związku jest tak samo toksyczna jak toksycznosć tego co czeka mnie i dziecko gdy ten związek zakończe

99

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

A niby dlaczego tak uważasz Amy ?
Co jest toksycznego w spokoju jaki będziecie wtedy miały ?

100

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
IsaBella77 napisał/a:

A niby dlaczego tak uważasz Amy ?
Co jest toksycznego w spokoju jaki będziecie wtedy miały ?

Co toksycznego?dziecko straci "tatę",ja wyląduje w pokoju z kuchnią bez łazienki na obrzeżach miasta o 25 % bezrobociu.moim towarzyszem i "motywatorem" będzie moja mama która co dzień będzie mi mówić że wyglądam jak "bura su...",że mam za dużo kasy i dlatego nie trzeba mi pomagać. ,mam przecież za duzo ciuchów, farbuje włosy to mi się przelewa itd.Na samą myśl cieplej myślę o moim narzeczonym.

101

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

A niby dlaczego tak uważasz Amy ?
Co jest toksycznego w spokoju jaki będziecie wtedy miały ?

Co toksycznego?dziecko straci "tatę",ja wyląduje w pokoju z kuchnią bez łazienki na obrzeżach miasta o 25 % bezrobociu.moim towarzyszem i "motywatorem" będzie moja mama która co dzień będzie mi mówić że wyglądam jak "bura su...",że mam za dużo kasy i dlatego nie trzeba mi pomagać. ,mam przecież za duzo ciuchów, farbuje włosy to mi się przelewa itd.Na samą myśl cieplej myślę o moim narzeczonym.

Kurcze, dziewczyno, gadasz jak pokręcona. Jakie ty masz doświadczenie zawodowe? Kto ci każe do do matki wracać? W jaki sposób ty myślisz o szukaniu pracy? Albo..., to po co narzekasz i gadasz na forum jak ci źle, jak i tak zostajesz w swoim piekiełku, nic z tym nie zrobisz, kochasz się męczyć, byleby było znane. Jak się decydujesz z nim na życie w takich warunkach i na takiej pozycji jako "pseudo partnerka", to to zaakceptuj. Co to za życie w rozdarciu i niespełnieniu? Albo coś robisz z nim, jak ci się nie podoba, albo akceptujesz to co masz i wybierasz. A ty ani tego, ani tego drugiego. Twoja córkę też pewnie nie nauczysz sięgać po marzenia, odwagi i tego, ze tylko działaniem można coś zmienić. Przykre to.

102

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Jak juz pisałam, chciałam się wygadac tutaj by było mi lżej. Fakt mogła bym zaryzykować powrót do domu . dużo o tym myślę. Było by to ryzykowne zaczynanie od zera w mało przyjaznym klimacie ale tak jakby dzis też jestem w punkcie zero tylko o tym nie myślę. ,staram się samą siebie oklamywac.inaczej calkiem bym sie załamała. Nie mogę myśleć że straciłam 7lat przez swoją naiwność. Nie podniose sie  z tego.za dużo w zyciu przeszlam.W Polskę tez nie pójdę od tak.jestem kasjerka.Nie utrzymam mieszkania siebie i dziecka.znam realia.i nie wyobrażam sobie ze jesteśmy tylko we dwie i w razie kłopotów nie mamy  nikogo kto pomoże. Potrzebuje wsparcia pocieszenia i realnych rad.a najbardziej to się wygadac.to też pomaga

103

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

Lifrinat zazdroszczę. .-możliwości życia w spelnieniu i realiów pozwalających na życie jak lubisz i chcesz. Powiem ci,choć nie zrozumiesz,niektórzy mają ciężko i nawet walka o swoje nie wiele zmienia.Ja szukam tu wsparcia.rada zle ci to odejdź jest płytka. ,odrealniona i mi nie pomaga.

104

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

amy- stracilas wiele, jest ciezko, ale pomysl ze dalej tracisz- czas.
mysl o sobie- o zabezpieczeniu siebie.
dziecko jest coraz starsze.
wiem, ze to cyniczne- ale jak nie pomyslisz o sobie bedac z nim, to nikt o tobie nie pomysli
ty chcesz zwiazku, szczerosci i odania- i to dajesz, a zostajesz z niczym.
juz chyba zdazylas zauwazyc jak jest.

wygadanie ci nie pomoze.
szukaj dochodow- praca
odkladaj pieniadze
walcz o siebie- o swoja niezaleznosc.
w miedzyczasie badz sobie z tym panem- z braku alternatywy(chyba, ze masz alternatywe)
ale mysl przede wszystkim o sobie i dziecku.

105

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

No problem jest tu że zabrnelam w ten związek głęboko i nie mam już innej alternatywy.nigdy bym nie pomyślała że wiążąc się z nim będę wcale nie zabezpieczona bo właśnie tym mi on imponowal.wydawal się idealny.nie sądziłam że wszytko to co robi robi tylko dla siebie .nie jest głupi ale ja ciągle się zastanawiam czy stawia mnie w takiej sutuacji świadomie. Czasem myślę ze nie widzi tego wszystkiego a czasem że robi to z premedytacją. Że to wpływ jego rodziny która zawsze miała mnie za nic a ze ja jestem u nich to walka z wiatrakami.dzis mama czekała na niego przed domem. Dostał prezent na ,uwaga,dzień dziecka. Ma 32 lata.....Ona ma prezenty a ja pretensje.ona chce bym odeszła wiec to ja jestem tą złą bo mama jest dobra. Nawet to ze przy dziecku nazwała mnie kurw... ma uzasadnienie. On wglebia mamę w nasze problemy i mama miała prawo,to moja wina.

106

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....
Uciekająca Amy napisał/a:

Lifrinat zazdroszczę. .-możliwości życia w spelnieniu i realiów pozwalających na życie jak lubisz i chcesz. Powiem ci,choć nie zrozumiesz,niektórzy mają ciężko i nawet walka o swoje nie wiele zmienia.Ja szukam tu wsparcia.rada zle ci to odejdź jest płytka. ,odrealniona i mi nie pomaga.

Myślę, że nie potrzeba ci teraz obrażania się tylko działanie. ZROBIENIE PLANU. Od tego zacznij. Niestety, ale ja nie zawszę mówię odejdź na tym forum, jednak przy twojej historii to aż włos się na głowie jeży, jak ten facet cie traktuje - jest to patologiczne. Plus to, że żeruje na tobie. Więc, raczej nikt tu nie będzie cię w dłuższej perspektywie głaskał po głowie, tylko powie ci jak to z boku wygląda i raczej będzie podsuwał ci pomysły na zmiany.

Ja czuję się spełniona tylko w kilku aspektach mojego życia, ale to są obszary, które sama i od zawsze pchałam do przodu. U ciebie widzę marazm na całej linii. Wiesz - najlepiej smakuje i czuję się spełnienie tam, gdzie się trochę potu, łez włożyło. Ale na końcu jest to zadowolenie i poczucie spełnienia. Nie żyję też jak chcę i mam swoje trudne życiowe rozterki. Myślę, że za bardzo całe swoje życie uzależniłaś od zewnętrznych okoliczności. Masz dopiero 32 lata... Jesteśmy prawie w podobnym wieku...

107

Odp: Długo i szczęśliwie po polsku....

To że jestem tu gdzie jestem zawdzięczam sobie i swojemu działaniu . kiedyś byłam matką dwulatki ,uwiazana do dziecka żona alkoholika .odeszlam,wszystkiego co mam dorobilam się sama, wygrałam walkę z rodziną, nie oddałam dziecka do adopcji. A teraz jestem już po prostu zmęczona wieczna porażką, to mój czwarty dom,zmiana warunków, otoczenia, celów. To juz 14 lat nie udanej walki . jestem zmęczona

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Długo i szczęśliwie po polsku....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026