netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

narzeczony ma problem z moją przeszłością...

53 odpowiedzi10 762 wyświetleniazałożony przez Oliwkaa, 11.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

1

Temat: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Cześć, wypowiadam się czasem na forum, czytam trochę wątków i dlatego liczę, że jakoś mi doradzicie, bo mi samej skończyły się pomysły.

Otóż, mam 28 lat, mój narzeczony tyle samo, jesteśmy razem od ponad roku. Na początku znajomości zapytał w ilu byłam związkach. Szczerze powiedziałam, ze w 2 kilkuletnich. ON nie był w żadnym, nie miał nigdy dziewczyny - czekał na tą jedną idealną. Ja byłam idealną do momentu zadania tego pytania. I od tego czasu co jakiś czas ten temat wypływa na powierzchnię- jak mogłam być w związku i spać z kimś, mowić, ze kocham, a teraz być z nim, jako kolejnym.  On tego nie rozumie, a ja nie potrafię mu wytłumaczyć, że jest dla mnie tym jedynym i ostatnim.
Planujemy ślub, a ja mam powoli dość, on mówi jedno ja drugie.
Co kilka tygodni wypływa temat na powierzchnię " że czuje się zdradzony, że go zdradziłam z innymi", a przeciez to nie jest prawda, bo go nie znałam! ale on ma do tego inne podejście- takie idealistyczne.

O byłych nie wspominam, nie mam z nimi kontaktu, nic mnie z nimi nie łączy. 

Wiem, że on ma niską samoocenę, ja staram się go podbudowywać, ale wystarczy impuls w postaci jego rodziny i znowu zaczynamy od zerowej samooceny.

O tyle dobrze, że on zdaje sobie sprawę, ze jest źle i nie mozemy tak tego ciągnąć i szuka teraz dla siebie psychologa.

Może ktoś miał podobny problem?
Czytałam w innych wątkach, że dziewczyny których mężczyźni mieli wcześniej partnerki pamiętały o tym przez ponad rok...

2

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Przecież ten gość ma nierówno pod kopułą.

3

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Witaj.Facet nie ma kontaktu z rzeczywistoscia i powinnas starannie przemyslec czy chcesz budowac sobie z nim zycie.Jezeli on wierzy w ta "jedyna "pogratulowac.Zycie pisze inne scenariusze niz bysmy sobie to planowali.Isnieje cos takiego jak rozstanie i nawet jezeli bardzo nie chcemy by do tego rozstania nie doszlo-tak sie czest dzieje i nie mamy czesto na to wplywu.Przeciez w zwiazku sa dwie osoby,prawda?Wiec nie zalezy to tylko od jednej strony ,ale od dwoch.Nie powinnas sobie nic wrzucac,ze mialas innych przed nim.Czlowiek normalny,posiadajacy jakikolwiek kod etyczny ,nie wiaze sie z kims dla zabawy i zmysla o porzuceniu go.Rozstalas sie ,bo tak musialo byc.A on ma chore ,niedojrzale myslenie.A Ty sie nie pozwol tym glupim mysleniem zarazic.Trafilas na wspoczesnego Don Kichota ,czekajacego na swa Dulcynee.Jak sie okazuje Ty tez nie jestes ta Dulcynea-i byc moze,szczesliwie dla Ciebie.Pzdr.

4

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
M?rtainn napisał/a:

Przecież ten gość ma nierówno pod kopułą.

Taka wypowiedź nic mi nie daje...

Znalazłam na tym forum podobny temat, gdzie właśnie chłopak opisał, że ma taki problem - czyli jego dziewczyna była w 2 związkach i on był o to zazdrosny, post był z 2012 roku i temat się rozszedł po kościach.

Ma niską samoocenę, toksycznych rodziców. Na ogół jest normalnie, to nie jest tak, że  codziennie mi to wypomina, bo bym tego dawno nie wytrzymała, ale raz na kilka tygodni, 2 miesiące. Sam wie, że to jest problem i chce to zmienić, ale nie bardzo wie jak, dlatego chce iść do psychologa. A ja nie wiem jak mam mu pomóc, bo moje zapewnienia o miłości nie odnoszą takiego skutku jaki bym oczekiwała.

5

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Mi się wydaje że on ma problemy psychiczne.I nie dlatego był sam tyle.On był sam bo coś z nim nie tak.Nie zna życia a te rozterki są na poziomie 16 latka.Uważaj z tymi planami na przyszłość.Facet jest niedojrzały

6

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

No ale ma nierówno pod kopuła. I masz dwa wyjścia albo wyprostować, albo zostać. Znaczy może nie Ty, a dobry terapeuta. Ma on w ogóle jakieś zainteresowania, zajmuje się czymś ciekawym?

7

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Uciekająca Amy napisał/a:

Mi się wydaje że on ma problemy psychiczne.I nie dlatego był sam tyle.On był sam bo coś z nim nie tak.Nie zna życia a te rozterki są na poziomie 16 latka.Uważaj z tymi planami na przyszłość.Facet jest niedojrzały

Cale zycie bedzie poszukiwal swego "idealu".Oczywiscie,bez jakiejkolwiek refleksji na swoj wlasny temat.

8

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Ismena1976 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

Mi się wydaje że on ma problemy psychiczne.I nie dlatego był sam tyle.On był sam bo coś z nim nie tak.Nie zna życia a te rozterki są na poziomie 16 latka.Uważaj z tymi planami na przyszłość.Facet jest niedojrzały

Cale zycie bedzie poszukiwal swego "idealu".Oczywiscie,bez jakiejkolwiek refleksji na swoj wlasny temat.

Już znalazł, mnie. Natomiast widzę i wiem, że coś jest nie tak. I myślę, że gdyby nie  ten problem z tym, że byłam z kimś związana, to by znalazł inny powód do zamartwiania.

M?rtainn napisał/a:

No ale ma nierówno pod kopuła. I masz dwa wyjścia albo wyprostować, albo zostać. Znaczy może nie Ty, a dobry terapeuta. Ma on w ogóle jakieś zainteresowania, zajmuje się czymś ciekawym?

Właśnie chcę to wyprostować, nie bardzo wiem jak. Wiem, albo domyslam się, że to jest przykrywka, a prawdziwym problemem są rodzice, którzy go dołowali od dzieciństwa.
Ma zainteresowania, jest inteligentny, oczytany, gra na skrzypcach w zespole.

9

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

W miłości się tak nie postępuje ale ja bym mu powiedziała do słuchu,wypytała o szczegóły tego jego bycia samemu,rozłożyła na czynniki i czepiła się tego co ci nie pasuje.A potem znikła na 3 dni i czekała co zrobi.Psycholog?on uważa że to z tobą coś jest nie tak.Bo żyłaś zanim on nastał...Więc ty z sobą idz do psychologa a jego zabierz.Powiedz to wszystko a on niech słucha odpowiedzi

10

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

hm tu nie chodzi o zainteresowania itd., ale podejście do życia w sensie ta jedyna, na zawsze, miałaś innych a nie mogłaś. W jego umyślę miałaś czekać na niego jak w bajkach- taki książe z bajki. Hm a niech dojdzie do sytuacji zdrady emocjonalnej itd., to będzie rzeź dla twojej duszy. Hm a swoją drogą jakbyśmy w tych kategoriach wszystko rozpoatrywali to śmierć dla nas byłaby najlepszym rozwiązanie, Życie to nie bajka, też myślałem że mam idealny związek a tu placek wyszedł ze strony narzeczonej hehe ale spoko pewne kwestie trzeba akceptować. Ogólnie nie ryzykuj poważnym związkiem dopóki partner nie będzie w stanie zaakceptować twojej przeszłości. Hm a kochacie się razem, czy przed zbliżeniem wyrzuca Ci przeszłość partnerów. Jeśli nie to brak u niego konsekwencji w zachowaniu hehe:D

11

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
lukasz1 napisał/a:

hm tu nie chodzi o zainteresowania itd., ale podejście do życia w sensie ta jedyna, na zawsze, miałaś innych a nie mogłaś. W jego umyślę miałaś czekać na niego jak w bajkach- taki książe z bajki. Hm a niech dojdzie do sytuacji zdrady emocjonalnej itd., to będzie rzeź dla twojej duszy. Hm a swoją drogą jakbyśmy w tych kategoriach wszystko rozpoatrywali to śmierć dla nas byłaby najlepszym rozwiązanie, Życie to nie bajka, też myślałem że mam idealny związek a tu placek wyszedł ze strony narzeczonej hehe ale spoko pewne kwestie trzeba akceptować. Ogólnie nie ryzykuj poważnym związkiem dopóki partner nie będzie w stanie zaakceptować twojej przeszłości. Hm a kochacie się razem, czy przed zbliżeniem wyrzuca Ci przeszłość partnerów. Jeśli nie to brak u niego konsekwencji w zachowaniu hehe:D

nie wyrzuca smile podobnież myśli o tym, ale tak jest normalnym facetem. po prostu raz  np. na miesiąc czy kilka mu się "przypomni", albo faktycznie  to zbiera w nim i potem mu się " ulewa" na zewnatrz.
Ogólnie zaryzykowałam, bo jak napisałam planujemy slub...
ja myślałam, ze ta sprawa jest zamknięta, bo raz na jakiś czas burknie i tyle. ale teraz mnie to po prostu przerosło.
Ale sam doszedł do wniosku, że to tak wszystsko nie może wyglądać i dlatego chce poszukać pomocy u psychologa.
tak miałam czekać, tylko gdybym faktycznie czekała, to nie wiem czy bym byłą teraz tym kim jestem. W sensie, te związki jednak mi coś dały i dobrego i złego...

12

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Oliwkaa napisał/a:
lukasz1 napisał/a:

hm tu nie chodzi o zainteresowania itd., ale podejście do życia w sensie ta jedyna, na zawsze, miałaś innych a nie mogłaś. W jego umyślę miałaś czekać na niego jak w bajkach- taki książe z bajki. Hm a niech dojdzie do sytuacji zdrady emocjonalnej itd., to będzie rzeź dla twojej duszy. Hm a swoją drogą jakbyśmy w tych kategoriach wszystko rozpoatrywali to śmierć dla nas byłaby najlepszym rozwiązanie, Życie to nie bajka, też myślałem że mam idealny związek a tu placek wyszedł ze strony narzeczonej hehe ale spoko pewne kwestie trzeba akceptować. Ogólnie nie ryzykuj poważnym związkiem dopóki partner nie będzie w stanie zaakceptować twojej przeszłości. Hm a kochacie się razem, czy przed zbliżeniem wyrzuca Ci przeszłość partnerów. Jeśli nie to brak u niego konsekwencji w zachowaniu hehe:D

nie wyrzuca smile podobnież myśli o tym, ale tak jest normalnym facetem. po prostu raz  np. na miesiąc czy kilka mu się "przypomni", albo faktycznie  to zbiera w nim i potem mu się " ulewa" na zewnatrz.
Ogólnie zaryzykowałam, bo jak napisałam planujemy slub...
ja myślałam, ze ta sprawa jest zamknięta, bo raz na jakiś czas burknie i tyle. ale teraz mnie to po prostu przerosło.
Ale sam doszedł do wniosku, że to tak wszystsko nie może wyglądać i dlatego chce poszukać pomocy u psychologa.
tak miałam czekać, tylko gdybym faktycznie czekała, to nie wiem czy bym byłą teraz tym kim jestem. W sensie, te związki jednak mi coś dały i dobrego i złego...

Z kim Ty planujesz slub dziewczyno?Z Don Kichotem???Przeciez on zawsze znajdzie powod ,dla ktorego Ty nie bedziesz idealem.Udzielilo Ci sie po nim???Chcesz zeby cale zycie zadawal Ci zadania do spelnienia,a Ty bedziesz stawala na glowie by im sprostac (nawet jezeli beda -a beda-nierealne )do spelnienia????Facet ma nierowno pod sufitem,a Ty jeszcze chcesz sie do jego idiotyzmu dostosowywac!Zostaw go ze swoja nieistniejaca Dulcynea,a Ty zacznij zyc normalnie.A nie,podlaczasz sie pod jakiegos utopca i jeszcze chcesz w tej jego utopii uczestniczyc.

13

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Ja też mam niską samoocenę i nigdy nie byłem w związku bo wydaje mi się, że nie potrafiłbym być wystarczająco dobry dla jakiejś dziewczyny.
Zawsze czytając taki wątki zastanawiam się jak to się stało, że ktoś chciał być z takim gościem ?

14 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-12 10:07:37)

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Facet jest niedzisiejszy ale to nie znaczy ze ma nierowno "pod kopula". Po prostu takie opinie wyraza nietolerancyjne dla innych postaw spoleczenstwo. Zgadzam sie jednak ze podstawowa kwestia jest tutaj niska samoocena, jest wiec cel jej podniesienia, podbudowania, ktory nalezy zrealizowac.

Natomiast w sferze zachowan seksualnych prawda jest niestety taka, ze zmiana parnerow po kolei jest wyrazem nie monogamii ale poligamii gdzy jest to tzw. monogamia seryjna. Monogamia jest wtedy kiedy posiada sie jednego partnera seksulanego w zyciu, jak np. labedzie. Ludzie sa poligamistami jednoczesnie wymagaja monogamii czasowej, i jednoczesnie krytykuja kogos innego, kto przedstawia poglada prawdziwej monogamii na cale zycie. Wszechobecna hipokryzja. Tak to widze.

Np. Kiedys problemem byl brak dziewictwa, dzis jego posiadanie. Oj zmienia, sie zmienia to dzisiaj. To rowniez nowy problem spoleczny, zachowan dziewic w stalych zwiazkach.

Twoj facet ma racje, musi poszukac pomocy, zderzenai sie realiami. A Tobie...nie pozostaje nic innego jak ucinac temat i miec zawsze te sama odpowiedz na to samo pytanie (ktore moze padac przez lata). To Ty jestes dla mnie najwazniejsz. To Ciebie kocham i to z Toba spedzam czas i zycie. W inne dyskusje, np. jak bylo, z kim, pod zadnym pozorem nie nalezy sie wdawac!!!!

15

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
taki_tam napisał/a:

Ja też mam niską samoocenę i nigdy nie byłem w związku bo wydaje mi się, że nie potrafiłbym być wystarczająco dobry dla jakiejś dziewczyny.
Zawsze czytając taki wątki zastanawiam się jak to się stało, że ktoś chciał być z takim gościem ?

Dlatego, że wszystkiego się nie wie o drugim człowieku poznając go. tzn. nikt Ci na dzień dobry nie powie np. jestem cholerykiem, awanturnikiem, maminsynkiem itp. takie rzeczy wychodzą po jakimś czasie.
I tutaj właśnie tak wyszło po jakimś czasie.
Taki_tam, a czy Ty robisz coś sam w tym kierunku by podwyższyć sobie samoocenę?

Może jestem zbyt tolerancyjna, ale tłumaczyłam to sobie tak, że każdy ma jakieś wady. Kobiety mają PMS czy coś innego smile a to nie było tak, ze codziennie jest źle, tylko ileś tygodni jest ok, a potem jeden dzień nie. Tylko po prostu mi się już ulało tego wszystkiego.

Jesteśmy na etapie psychologa i teraz on musi parę rzeczy przepracować i zmienić nastawienie do pewnych rzeczy - nie tylko tej, ale innych z którymi ja już nie mam nic wspólnego.

maniek_z_maniek napisał/a:

Np. Kiedys problemem byl brak dziewictwa, dzis jego posiadanie. Oj zmienia, sie zmienia to dzisiaj. To rowniez nowy problem spoleczny, zachowan dziewic w stalych zwiazkach.

Twoj facet ma racje, musi poszukac pomocy, zderzenai sie realiami. A Tobie...nie pozostaje nic innego jak ucinac temat i miec zawsze te sama odpowiedz na to samo pytanie (ktore moze padac przez lata). To Ty jestes dla mnie najwazniejsz. To Ciebie kocham i to z Toba spedzam czas i zycie. W inne dyskusje, np. jak bylo, z kim, pod zadnym pozorem nie nalezy sie wdawac!!!!

Dokładnie Maniek. Teraz jest to "normalne", że miało się iluś partnerów seksualnych, nie chcę się nad tym zastanawiać czy to dobrze czy źle.

Ucinam temat, zapewniam, nie tłumaczę się, rozmawiam. Ale to daje spokój na jakiś miesiąc.
Jesteśmy o tyle do przodu, że on chce się zmienić, jest psycholog- który mam nadzieję wskaże mu drogę.

Wiecie co, to nie jest jego wina, że nie miał wzorców w rodzinie czy miał je złe. Jak nie miał nikogo kto chciał mu pomóc to jak on z tej niskiej samooceny miał wyjść?

I kocham go, dlatego chcę mu pomóc, i najważniejsze on sam sobie chce pomóc - czyli zaczął rozmawiać z psychologiem.

16

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Oliwkaa napisał/a:

Wiecie co, to nie jest jego wina, że nie miał wzorców w rodzinie czy miał je złe. Jak nie miał nikogo kto chciał mu pomóc to jak on z tej niskiej samooceny miał wyjść?

Nie przenośmy odpowiedzialności za jego stan na brak innej życzliwej osoby. To przecież on musi się uporać ze swoimi demonami, czuć potrzebę zmiany smile Super, że w związku z tobą dostrzegł że są pewne nierozwiązane i bolesne dla niego rzeczy i chciał się z tego wydostać (psycholog), to naprawdę wiele. Pamiętaj jednak, że to ON nie nikt inny ponosi odpowiedzialność za swój stan - chociażby brak wczesniejszej chęci rozwiązania problemu albo chęć teraz smile wspieraj, nie tłumacz zrzucając z niego odpowiedzialność.

17

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Gdybym ja miał 28 lat to bez obrazy ale nie wkręcił bym się w taki związek.Nie wiem na ile jest chłopak silny psychicznie ale ja wola bym odpuścić ja bym się nie szarpał i nie bił z myślami po prostu  po męsku olał bym to.Po co Cierpieć nie ma to sensu.

18

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Ten facet naprawdę ma coś nie tak z głową...
Aż, wierzyć się nie chce ,że takie wyrzutki społeczeństwa istnieją.

Naprawdę niech on idzie do lekarza, a Ty się porządnie zastanów czy chcesz z kimś takim iść przez życie.

19

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Niech on idzie od razu do zakładu psychiatrycznego. Naprawdę chcesz być z takim idiotą? No sorry, normalny to on nie jest. Czy on nie widzi tego, że jego zachowanie, pretensje są absurdalne?

20

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Mądry chłopak po prostu co myślicie ,że on nie może wymagać?Może i wszystko w temacie!

21

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Czubek. Jak chce idealnej kobiety to niech sobie w simsy zagra. Nie ma ludzi idealnych, każdy z nas ma jakąś przeszłść.

22

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

23

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

Ona nie musi. Z łatwością znajdzie sobie NORMALNEGO faceta. On ma trochę gorzej.

24

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

To jest straszne, ktoś jest w długim w zwiazku, zakochany, wspólne plany etc. Cos nie wyjdzie, rozstają sie, a kolejny partner robi o to wyrzuty. Przerażajace jak dla mnie sad

25

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
kareninka napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

Ona nie musi. Z łatwością znajdzie sobie NORMALNEGO faceta. On ma trochę gorzej.

Hahahaha no jasne już pędzą sami królewicze na białych rumakach:)jak nikt mi dzisiaj poprawiłaś humor:)

26

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

Lepiej grać w simsy niż się z przygłupem z jakimiś zaburzeniami męczyć.

27

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:

Mądry chłopak po prostu co myślicie ,że on nie może wymagać?Może i wszystko w temacie!

Mały problem w tym, że on wymaga, by ona cofnęła czas. Jak mu nie pasuje jej przeszłość, to przecież nie musi z nią być. A jeżeli się na związek zdecydował, to powinien akceptować jej przeszłość.

28

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
M?rtainn napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

Lepiej grać w simsy niż się z przygłupem z jakimiś zaburzeniami męczyć.

Tylko ten "przygłup" bije Cie dziś na głowę bo jest artystą i coś po sobie zostawi i zaręczam Ci ,że to ta dziewczyna ma szczęście ,że go spotkała.Niech mu to w jakiś racjonalny sposób wytłumaczy jak nie umie niech się dokształci.Wierzę,że gość w końcu to przetrawi i nie ucieknie jak ja to zrobiłem.

29

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
daenerys7 napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Mądry chłopak po prostu co myślicie ,że on nie może wymagać?Może i wszystko w temacie!

Mały problem w tym, że on wymaga, by ona cofnęła czas. Jak mu nie pasuje jej przeszłość, to przecież nie musi z nią być. A jeżeli się na związek zdecydował, to powinien akceptować jej przeszłość.

A niby dlaczego ma to zaakceptować bo tak się Wam podoba?Może ucieknie może nie ale to ona będzie bardziej tego żałować.Z reszta wystarczy poczytać ,że jej zależy bo drugiego takiego mądrego chłopaka nie znajdzie.

30 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-04 16:51:37)

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:

Tylko ten "przygłup" bije Cie dziś na głowę bo jest artystą i coś po sobie zostawi i zaręczam Ci ,że to ta dziewczyna ma szczęście ,że go spotkała.Niech mu to w jakiś racjonalny sposób wytłumaczy jak nie umie niech się dokształci.Wierzę,że gość w końcu to przetrawi i nie ucieknie jak ja to zrobiłem.

Znasz go osobiście, że zaręczasz za niego? Nie znasz ani mnie, ani jego, więc nie wiesz czy mnie bije na głowę. Ja tam na swój status nie narzekam.
Ona nic mu nie musi tłumaczyć. To on ma z tym problem, ona nie ma. Problem dla 99% ludzi nieracjonalny i głupi. Ona się dokształcać nie musi, raczej gość powinien udać się na jakąś terapię, gdzie się dowie, że jak ludzie ze sobą są to raczej seks uprawiają, a nie trzymają się za rączki i sobie do uszka czułe słówka szepczą. Tak się człowiek w wieku prawie 30 lat nie zachowuje. Gość emocjonalnie jest na poziomie 10 latka. Ale to jest jego problem, nie autorki. I albo sobie z tym problemem poradzi, albo najprawdopodobniej zostanie już do końca życia sam.

A niby dlaczego ma to zaakceptować bo tak się Wam podoba?

Bo nie zapytał przed rozpoczęciem związku tylko w trakcie, gdzie już wszystko było zaplanowane. Jakoś wcześniej mu to na myśl nie przyszło. A teraz czego oczekuje tym swoim gdaczeniem? Ukorzenia się kobiety która wcale tego nie żałuje? Cofnięcia czasu? W bajkach to możliwe. W realnym świecie nie. Skoro to dla niego takie ważne, to dlaczego nie zapytał zanim się z kobietą związał? No dlaczego?

31

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Tak tu jest na tym forum. Mało kto pomaga (ukłon w stronę Mańka) a reszta od razu od głupków wyzywa.

Powiem ci z własnego doświadczenia co pomaga. Przede wszystkim troszkę zrozumienia - on nie miał takich doświadczeń jak ty. A póki nie zaznamy związku, jego końca i takich tam żyjemy w świecie fantazji. Czy nie myślałaś tak gdy wchodziłaś w pierwszy związek? Czy to nie był ten jedyny? Nie zakładałaś chyba, że "pochodzicie" rok a potem będzie następny. Daj mu trochę czasu a sam odkryje, że życie to nie bajka i różnie bywa. Po prostu za pierwszym razem jesteśmy idealistami. Poza tym on czuje się gorszy. Ty masz doświadczenie w tej kwestii on nie. Trudno też porównywać chłopaka co przeżywa pierwszą miłość do starego wyjadacza co przeżyna wszystko co się rusza. On już nie pamięta jak to jest mieć ideały, więc jak ma nazwać go inaczej niż idiotą? Dla kogoś, kto seks traktuje jak skorzystanie z ubikacji taki człowiek zawsze będzie dziwadłem, Ja tam bardzo szanuje twojego chłopaka za to, że jest taki.
Poza tym ludziom, którzy nie mogą się pogodzić z przeszłością partnera pomaga gdy ten partner zapewnia o miłości i ze teraz on jest najważniejszy. Wiem, mówisz mu to i okazujesz, ale rób to często, sama z siebie, a on w końcu w to uwierzy i będzie dobrze. Niestety ludzie z niską samooceną tak mają, nie wierzą, że są kochani na prawdę. Jeżeli się kochacie dacie radę.

32

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
M?rtainn napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Tylko ten "przygłup" bije Cie dziś na głowę bo jest artystą i coś po sobie zostawi i zaręczam Ci ,że to ta dziewczyna ma szczęście ,że go spotkała.Niech mu to w jakiś racjonalny sposób wytłumaczy jak nie umie niech się dokształci.Wierzę,że gość w końcu to przetrawi i nie ucieknie jak ja to zrobiłem.

Znasz go osobiście, że zaręczasz za niego? Nie znasz ani mnie, ani jego, więc nie wiesz czy mnie bije na głowę. Ja tam na swój status nie narzekam.
Ona nic mu nie musi tłumaczyć. To on ma z tym problem, ona nie ma. Problem dla 99% ludzi nieracjonalny i głupi. Ona się dokształcać nie musi, raczej gość powinien udać się na jakąś terapię, gdzie się dowie, że jak ludzie ze sobą są to raczej seks uprawiają, a nie trzymają się za rączki i sobie do uszka czułe słówka szepczą. Tak się człowiek w wieku prawie 30 lat nie zachowuje. Gość emocjonalnie jest na poziomie 10 latka. Ale to jest jego problem, nie autorki. I albo sobie z tym problemem poradzi, albo najprawdopodobniej zostanie już do końca życia sam.

A niby dlaczego ma to zaakceptować bo tak się Wam podoba?

Bo nie zapytał przed rozpoczęciem związku tylko w trakcie, gdzie już wszystko było zaplanowane. Jakoś wcześniej mu to na myśl nie przyszło. A teraz czego oczekuje tym swoim gdaczeniem? Ukorzenia się kobiety która wcale tego nie żałuje? Cofnięcia czasu? W bajkach to możliwe. W realnym świecie nie. Skoro to dla niego takie ważne, to dlaczego nie zapytał zanim się z kobietą związał? No dlaczego?

Właśnie Ciebie już znam czy ty masz w ogóle rodzinę? bo siedzisz
tu rano w południe i w nocy?Rady masz dość prymitywne wiec pytam kim u licha jesteś że pouczasz innych?Bankowo nie Jesteś tym za kogo się podajesz wiec ja na Twoje gadki nawet większej uwagi nie zwracam

33

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Araquelle napisał/a:

Tak tu jest na tym forum. Mało kto pomaga (ukłon w stronę Mańka) a reszta od razu od głupków wyzywa.

Powiem ci z własnego doświadczenia co pomaga. Przede wszystkim troszkę zrozumienia - on nie miał takich doświadczeń jak ty. A póki nie zaznamy związku, jego końca i takich tam żyjemy w świecie fantazji. Czy nie myślałaś tak gdy wchodziłaś w pierwszy związek? Czy to nie był ten jedyny? Nie zakładałaś chyba, że "pochodzicie" rok a potem będzie następny. Daj mu trochę czasu a sam odkryje, że życie to nie bajka i różnie bywa. Po prostu za pierwszym razem jesteśmy idealistami. Poza tym on czuje się gorszy. Ty masz doświadczenie w tej kwestii on nie. Trudno też porównywać chłopaka co przeżywa pierwszą miłość do starego wyjadacza co przeżyna wszystko co się rusza. On już nie pamięta jak to jest mieć ideały, więc jak ma nazwać go inaczej niż idiotą? Dla kogoś, kto seks traktuje jak skorzystanie z ubikacji taki człowiek zawsze będzie dziwadłem, Ja tam bardzo szanuje twojego chłopaka za to, że jest taki.
Poza tym ludziom, którzy nie mogą się pogodzić z przeszłością partnera pomaga gdy ten partner zapewnia o miłości i ze teraz on jest najważniejszy. Wiem, mówisz mu to i okazujesz, ale rób to często, sama z siebie, a on w końcu w to uwierzy i będzie dobrze. Niestety ludzie z niską samooceną tak mają, nie wierzą, że są kochani na prawdę. Jeżeli się kochacie dacie radę.

Piękne podsumowanie nic dodać nic ująć.A już traciłem nadzieje co do płci przeciwnej:)

34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-05 17:00:35)

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Z tego co ja rozumiem, to facet na początku znajomości zapytał w ilu związkach autorka była, domyślnie też pewnie z iloma facetami spała. No, czyli wychodzi na to, że wiedział to od początku. Rozumiem, że jak samemu nie ma się doświadczenia, to inaczej się na to patrzy, bardziej idealistycznie, ale spójrz np słodko-kwaśny, że ostatni są ponad rok i planują ślub, a ten temat cały czas z jego strony czasem wraca. To sporo czasu i miał już dosyć dużo właśnie czasu na to, by to zaakceptować, to nie jest tak, że u nich tak jest od tygodnia. Jeżeli mija tak wiele czasu i nie ma akceptacji, to trzeba się zastanowić czy związek ma sens. Nie dziwię się w takiej sytuacji, że dziewczyna jest tym zmęczona, bo to naprawdę jest męczące, bo cóż, na pewno czuje, że nie jest dla niego dość dobra, że on przez taki czas potrafi jej to wypominać, tak jakby liczyło się tylko, by miała być dziewicą, a skoro nie jest, to wszelkie jej zalety i to, że się kochają jest nieważne hmm No tutaj jaka jest wina autorki niby i gdzie osoby w wątku przesadzają? Nie widzę tego, to już ponad rok, a miałabyś rację Araquelle, gdyby było tak u nich od niedawna, facet, by musiał się oswoić. A on tego czasu miał już dużo...

Ja bym radziła wstrzymać się ze ślubem, jeśli facet sobie tego nie poukłada w głowie, bo nie ma co brać ślubu z kimś, kto nas tak naprawdę nie akceptuje. A teraz sama widzisz autorko, że temat powraca. No i tutaj nie ma winy autorki, wiele ludzi ma jakąś przeszłość i naprawdę nie można mieć o to pretensji! Jak ktoś nam nie odpowiada, męczymy się z tym długo jak jej facet, to naprawdę powinno się rozstać, a nie robić wyrzuty, bo to i tak nic nie zmieni, nawet tak patrząc, a ranimy drugą osobę takimi pretensjami o coś, co było kiedyś, zanim nas poznała, więc bez sensu. No albo się akceptuje albo nie, można dać komuś czas, ale bez przesady rok to już dawno wystarczający okres. A nie da się budować wspólnego szczęścia jak jedna strona drugiej coś wypomina, ma pretensje i traktuje przez to gorzej.

35

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

....tytuł wątku sugeruje, że autorka to z tabunem chłopów była, a tu raptem dwa i to kilkuletnie i jest problem.
Współczuję.
W mojej ocenie nie ma "nic gorszego" niż facet z tak niskim poczuciem własnej wartości. Nie da jej żyć. I choćby cuda na kiju wyprawiała...

36 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-06-05 09:38:24)

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:

Właśnie Ciebie już znam czy ty masz w ogóle rodzinę? bo siedzisz
tu rano w południe i w nocy?Rady masz dość prymitywne wiec pytam kim u licha jesteś że pouczasz innych?Bankowo nie Jesteś tym za kogo się podajesz wiec ja na Twoje gadki nawet większej uwagi nie zwracam

Oczywiście, że rodzinę mam. Widzisz. Mam taki zawód i taką pozycję, że mogę tutaj nawet pisać 24h godziny na dobę.
Ja mam takie samo zdanie o Twoich radach. Szczególnie po temacie o jeżdżeniu po pijaku. Dla mnie jesteś zwykłym robalem, którego należy zdeptać, póki przez zamroczony wódą mózg nie zabije kogoś. Szkoda mi tylko rodziny, dzieci i ludzi na drodze, których pijak bez mózgu może kiedyś zabić, bo nie przemyśli swojego zachowania. I jeszcze się chwali, że wozi łapówki dla policji. I ty mi tu o prymitywiźmie wyskakujesz. Spójrz na siebie człowieku. Ale nie martw się. Po dłuższym okresie z tego się wychodzi. Mam w domu alkoholika to wiem jak się zachowują. Jak dalej nie pijesz to masz szansę, że w końcu mózg zacznie pracować prawidłowo.
Oczywiście, że jestem tym za kogo się podaję. Są tu osoby znające mnie osobiście, nie z forum i mogą potwierdzić. A ty sobie coś tam wymyśliłeś, jak w połowie tematów. Nie martw się. Majaki po kilku miesiącach przechodzą. Życzę zdrowia i wyjścia z alkoholizmu. Może porozmawiamy kiedyś jak będziesz tu w rzeczywistości.
Problem tego tematu jest dość jasny i klarowny. Koleś ma bardzo niską samoocenę. Jak mu tak zależy na dziewicy to się pyta na początku, a nie chwilę przed formalizacją związku.

37

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
M?rtainn napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Właśnie Ciebie już znam czy ty masz w ogóle rodzinę? bo siedzisz
tu rano w południe i w nocy?Rady masz dość prymitywne wiec pytam kim u licha jesteś że pouczasz innych?Bankowo nie Jesteś tym za kogo się podajesz wiec ja na Twoje gadki nawet większej uwagi nie zwracam

Oczywiście, że rodzinę mam. Widzisz. Mam taki zawód i taką pozycję, że mogę tutaj nawet pisać 24h godziny na dobę.
Ja mam takie samo zdanie o Twoich radach. Szczególnie po temacie o jeżdżeniu po pijaku. Dla mnie jesteś zwykłym robalem, którego należy zdeptać, póki przez zamroczony wódą mózg nie zabije kogoś. Szkoda mi tylko rodziny, dzieci i ludzi na drodze, których pijak bez mózgu może kiedyś zabić, bo nie przemyśli swojego zachowania. I jeszcze się chwali, że wozi łapówki dla policji. I ty mi tu o prymitywiźmie wyskakujesz. Spójrz na siebie człowieku. Ale nie martw się. Po dłuższym okresie z tego się wychodzi. Mam w domu alkoholika to wiem jak się zachowują. Jak dalej nie pijesz to masz szansę, że w końcu mózg zacznie pracować prawidłowo.
Oczywiście, że jestem tym za kogo się podaję. Są tu osoby znające mnie osobiście, nie z forum i mogą potwierdzić. A ty sobie coś tam wymyśliłeś, jak w połowie tematów. Nie martw się. Majaki po kilku miesiącach przechodzą. Życzę zdrowia i wyjścia z alkoholizmu. Może porozmawiamy kiedyś jak będziesz tu w rzeczywistości.
Problem tego tematu jest dość jasny i klarowny. Koleś ma bardzo niską samoocenę. Jak mu tak zależy na dziewicy to się pyta na początku, a nie chwilę przed formalizacją związku.

Kim jesteś dla mnie nie będę komentował bo uwłacza to mojej inteligencji mów sobie co chcesz ja mam to i tak gdzieś razem  twoimi radami.Raczej nie pogadamy co do znania mojej osoby kilka mnie zna osobiście bo jak mnie wzruszą potrafię pomóc.Tyle po prostu nie wchodźmy sobie w drogę i będzie ok.

38

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Według mnie jest to niedojrzałe z jego strony.
Jeżeli mężczyzna szanuje kobietę i ją kocha, to szanuje i akceptuje jej przeszłość.
Nie powinien obarczać cię za takie rzeczy, bo podejrzewam, że tobie to szkodzi i myślę, że cię to boli. Kobiety niestety potrafią obwiniać siebie w takich sytuacjach.
Na pewno nie jest to zdrowe, i jak najszybciej powinnaś rozwiązać tą sprawę.

39

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:
kareninka napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

Ona nie musi. Z łatwością znajdzie sobie NORMALNEGO faceta. On ma trochę gorzej.

Hahahaha no jasne już pędzą sami królewicze na białych rumakach:)jak nikt mi dzisiaj poprawiłaś humor:)

Dokładnie z tymi pędzącymi królewiczami smile
nikt nie jest idealny i każdy ma jakieś wady, każdy ma jakieś wyobrażenie odnośnie związku, każdy ma jakiś bagaż doświadczeń.

Liczyłam na jakieś porady itp., a nie na  wyzwiska odnośnie jego osoby czy radę rzucenia go.
Znalazłam na tym portalu kilka tematów gdzie to dziewczyna nie mogła się pogodzić co do przeszłości partnera i nie było tam wyzwisk od przygłupów.

on chodzi do terapeuty, z którym rozwiązuje swoje problemy i jest dużo lepiej.

Dzięki Araquelle za posta smile

40

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Oliwkaa napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:
kareninka napisał/a:

Ona nie musi. Z łatwością znajdzie sobie NORMALNEGO faceta. On ma trochę gorzej.

Hahahaha no jasne już pędzą sami królewicze na białych rumakach:)jak nikt mi dzisiaj poprawiłaś humor:)

Dokładnie z tymi pędzącymi królewiczami smile
nikt nie jest idealny i każdy ma jakieś wady, każdy ma jakieś wyobrażenie odnośnie związku, każdy ma jakiś bagaż doświadczeń.

Liczyłam na jakieś porady itp., a nie na  wyzwiska odnośnie jego osoby czy radę rzucenia go.
Znalazłam na tym portalu kilka tematów gdzie to dziewczyna nie mogła się pogodzić co do przeszłości partnera i nie było tam wyzwisk od przygłupów.

on chodzi do terapeuty, z którym rozwiązuje swoje problemy i jest dużo lepiej.

Dzięki Araquelle za posta smile

No ale sorry, osoba zrównoważona psychicznie nie mówiłaby, że go zdradziłaś, bo spałaś ze swoim ówczesnym facetem. No zastanów się. Dobra, to był mój ostatni post w tym temacie. To nie ja będę żyła z takim człowiekiem, ale z dobrego serca Ci mówię, weź się zastanów, czy jesteś gotowa wysłuchiwac tych absurdalnych zarzutów przez całe życie. A co potem? Zacznie się czepiać o to, że dajesz swojemu dziecku ssać pierś, więc go zdradzasz? hahaha

41

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Faktycznie bardzo radykalne rady... A widać z tego co mówisz, że związek jest silny, chcesz go wzmacniać i rozwiazac problem. Mysle, ze wazne jest Twoje zrozumienie jego perspektywy: z jakiegoś powodu nie byl wcześniej w związkach, skoro mowa o niskiej samoocenie to pewnie dlatego ze nie udawalo mu sie to (byl niesmialy, nie czul ze ma wystarczajaco do zaoferowania, albo tez jego zaloty zostaly odrzucone). I moze chciec sobie to w miarę racjonalnie wytlumaczyc "ze nie spotkal dostatecznie dobrej" (tutaj jest Twoja kwestia autorki aby poznać przyczyny oczywiscie w sposób delikatny i z wyczuciem, bo to moze byc drażliwy temat). Ty w tym czasie mialas zwiazki, które daly Ci doświadczenie i pozwolimy stać sie kim jestes. On moze sie obawiać, że klasyfikujesz go, porównujesz z poprzednimi partnerami. Moze tez czuc sie nie pewnie, ze skoro z nimi bylas i zapenialas o milosci a potem zwiazki sie skonczyly, to z Waszymi ("kolejnym") tak sie moze stać. Ciągle zapewniania o milosci są pomocne, lecz sa/moga stać sie dla Ciebie męczące.
Jest w nim zazdrość o przeszlosc, co niestety moze przelozyc sie na zazdrość obecna i sprawdzanie Ciebie i to juz większy problem bo moze zniszczyc związek...

Rowniez skoro jestes dla niego ta "jedyna" moze to wywolac to presje w Tobie, ze musisz byc idealna i nieskazitelna...a to moze byc ciężar.
Faktycznie brakuje mi akceptacji Ciebie w pelni oraz doświadczenia w związkach.

Swietnie natomiast, ze oboje rozumiecie problem, a szczególnie, ze on go widzi i chce (!) skorzystać z pomocy psychologa. Moje rady to glownie domysly, mysle, ze osoba z profesjonalna wiedza i doświadczeniem w pracy z emocjami, pomoże mu zrozumieć jego powracające obawy oraz zaakceptować Twoja poprzednie zwiazki. Moze wspolne wizyty bylyby dobrym pomysłem?
Powodzenia!

42

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Zdradziłaś go kiedy jeszcze go nie znałaś??
Czy Twój facet widzi paradoks całej sytuacji?
Czy gdyby Twój ukochany zmarł to do końca życia powinna była zostać sama bo już kogoś kochałaś,bo z kimś byłaś?
Czy gdyby Twój ukochany okazał się psycholem,zaczął Cię lać i gwałcić to nie miałabyś prawa ułożyć sobie życia z kimś innym?

Twój obecny facet nie nadaje się do związku moim zdaniem i nie widzę sensu wiązania się z nim bo choćbyś na głowie stanęła to on do końca będzie Ci wypominał,że przed poznaniem go byłaś w związku.Ale jeśli jesteś matką Teresą i do końca życia chcesz tłumaczyć się ze swojej przeszłości to rób jak uważasz...

43

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
słodko-kwaśny napisał/a:
M?rtainn napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Więc niech ona zagra w simsy będzie miała spokojną głowę bez ciśnień i bez faceta:)

Lepiej grać w simsy niż się z przygłupem z jakimiś zaburzeniami męczyć.

Tylko ten "przygłup" bije Cie dziś na głowę bo jest artystą i coś po sobie zostawi i zaręczam Ci ,że to ta dziewczyna ma szczęście ,że go spotkała.Niech mu to w jakiś racjonalny sposób wytłumaczy jak nie umie niech się dokształci.Wierzę,że gość w końcu to przetrawi i nie ucieknie jak ja to zrobiłem.

Oho- to ja też artystka jestem big_smile

44

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

No ale zaraz zaraz.. dlaczego facet Autorki ma coś z głową tylko dlatego że nie potrafi zaakceptować jej całkowalnej przeszłość? Ona sama napisała że nie miał  nigdy żadnej kobiety ,czekał na tą jedyną i chciałby również byc tylko pierwszym i najważniejszym a trochę z tym byłoby ciężko skoro Autorka w swoich związkach nie tylko trzymała się za ręce ..może facet chciałby dziewicy ? Aczkolwiek skoro nie potrafi przyjąć ze spokojem tych informacji ,to nie wiem po co siedzi w tej relacji. ..Ja sama wiem po sobie że gdybym spotykała się z facetem którego życie towarzyskie było bardzo urozmaicone a on sam nie żałował sobie podbojów to też bym miała z tym problem. Rożni są ludzie.

45

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
jolanka27 napisał/a:

Faktycznie bardzo radykalne rady... A widać z tego co mówisz, że związek jest silny, chcesz go wzmacniać i rozwiazac problem. Mysle, ze wazne jest Twoje zrozumienie jego perspektywy: z jakiegoś powodu nie byl wcześniej w związkach, skoro mowa o niskiej samoocenie to pewnie dlatego ze nie udawalo mu sie to (byl niesmialy, nie czul ze ma wystarczajaco do zaoferowania, albo tez jego zaloty zostaly odrzucone). I moze chciec sobie to w miarę racjonalnie wytlumaczyc "ze nie spotkal dostatecznie dobrej" (tutaj jest Twoja kwestia autorki aby poznać przyczyny oczywiscie w sposób delikatny i z wyczuciem, bo to moze byc drażliwy temat). Ty w tym czasie mialas zwiazki, które daly Ci doświadczenie i pozwolimy stać sie kim jestes. On moze sie obawiać, że klasyfikujesz go, porównujesz z poprzednimi partnerami. Moze tez czuc sie nie pewnie, ze skoro z nimi bylas i zapenialas o milosci a potem zwiazki sie skonczyly, to z Waszymi ("kolejnym") tak sie moze stać. Ciągle zapewniania o milosci są pomocne, lecz sa/moga stać sie dla Ciebie męczące.
Jest w nim zazdrość o przeszlosc, co niestety moze przelozyc sie na zazdrość obecna i sprawdzanie Ciebie i to juz większy problem bo moze zniszczyc związek...

Rowniez skoro jestes dla niego ta "jedyna" moze to wywolac to presje w Tobie, ze musisz byc idealna i nieskazitelna...a to moze byc ciężar.
Faktycznie brakuje mi akceptacji Ciebie w pelni oraz doświadczenia w związkach.

Swietnie natomiast, ze oboje rozumiecie problem, a szczególnie, ze on go widzi i chce (!) skorzystać z pomocy psychologa. Moje rady to glownie domysly, mysle, ze osoba z profesjonalna wiedza i doświadczeniem w pracy z emocjami, pomoże mu zrozumieć jego powracające obawy oraz zaakceptować Twoja poprzednie zwiazki. Moze wspolne wizyty bylyby dobrym pomysłem?
Powodzenia!

Z tego co wiem, to psycholog dość szybko przeanalizował z nim to, że tak naprawdę to nie o mnie chodzi i moją przeszłość, tylko o niego. I teraz analizują jego przeszłość, jego relacje z innymi ludźmi, rodziną itp. Nie wnikam o czym rozmawiają, nie chciałabym wiedzieć, ale wiem, że jest bardzo poraniony psychicznie przez rodzinę. I to on musi stanąć na nogi, poradzić sobie z tym wszystkim, a ja muszę go wspierać.
ps. przeczytałam książkę " toksyczni rodzice", to dało mi bardzo dużo do myślenia.

A związek jest silny, staramy się o niego, każdy tak jak potrafi. Temat mojej przeszłości nie wypłynął od 2 miesięcy. Mam nadzieję, że już nie wróci. Bo tak jak pisałam o była przykrywka dla jego innych uczuć, innych emocji i innych problemów. A te już z psychologiem wyjaśnia.

46

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Natashaa21 napisał/a:

No ale zaraz zaraz.. dlaczego facet Autorki ma coś z głową tylko dlatego że nie potrafi zaakceptować jej całkowalnej przeszłość? Ona sama napisała że nie miał  nigdy żadnej kobiety ,czekał na tą jedyną i chciałby również byc tylko pierwszym i najważniejszym a trochę z tym byłoby ciężko skoro Autorka w swoich związkach nie tylko trzymała się za ręce ..może facet chciałby dziewicy ?

Między chceniem dziewicy, a wmawianiem, że ktoś kogoś zdradzał zanim go poznał jest różnica zasadnicza. To pierwsze jest normalne i taki człowiek może takiej osoby poszukiwać. To drugie to już są zaburzenia.

47

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Trzymam za was kciuki. Chłopak się stara i jest coraz lepiej. Jeżeli ludzie mieliby się rozstawać przy każdym problemie to związki by nie istniały. Nawet przy zdradach jest opcja aby ratować związek, tu natomiast od razu rozstanie. Ciekawe dlaczego. Czyżby kaliber czy rodzaj problemu drażnił ludzi bardziej niż podłość i oszustwo?
Ja sama całe życie mam taki problem jak twój chłopak i nigdy nie było to powodem mojego rozstania. Ryłam beret i to dosyć mocno ale gdy partner sprawdził się (wytrzymał i cały czas kochał) samo mi przechodziło. Czas zawsze tu grał na jego korzyść. A wg 80% forumowiczów powinno się mnie rozstrzelać bo jestem przygłupem. Mam jednak za to inne zalety i wbrew pozorom jeżeli związek się kończył to dlatego, że ja odchodziłam.
Myślę, ze w porównaniu z innymi wadami jakie są poruszane na tym forum w odniesieniu do partnerów - olewanie, traktowanie jak szmaty i przemoc psychiczna, brak określenia się bo on nie wie co czuje, zostawienie w ciąży, zdrady i przesiadywanie na portalach randkowych, hazard, alkoholizm, ćpanie itd to twój problem nie jest najgorszy. W dodatku chłopak pracuje nad sobą i chce się naprawić.
A królewicze na rumakach to tylko w bajkach. Nawet niektóre osoby tak ostro doradzające tutaj rozstanie z głupkiem żalą się w swoich tematach jak ciężko o porządnego faceta. Raczej tacy co olewają i traktują jak szmaty są w przewadze. Tak więc wiesz...

48 Ostatnio edytowany przez bizomi (2015-06-18 20:58:42)

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Jak ja sobie poczytałem wcześniejsze posty i jak widzę teksty w stylu "ma nierówno pod kopułą, zostaw go lub nie ułożysz sobie życia z nim". Zastanawia mnie po co nie którzy tutaj się rejestrowali lub wnoszą swoje zdania do tematów, gdzie nie mają nic mądrego do powiedzenia. Ewidentnie widać, że ma problem z psychiką ( nie miła przeszłość czy coś ). Nie które rzeczy nie dzieją się od tak tylko są ku temu powody, które trzeba naprawić. Jak się kocha naprawdę drugą osobą i widać, że ona sama też chce coś zmienić to trzeba jej pomóc, a nie zostawić mimo, że się ją kocha. Może nie jestem w podobnej sytuacji jakiej jesteś Ty. Tylko ja żyłem z podobnym problemem jak On, ale jakoś wychodzę na prostą. Moja psychika zmieniła się po pewnej sytuacji ( tylko, że to akurat przez moją głupotę więc niema porównania ), ale widać jak to wpływa na nasze myślenie i mózg. Niska samoocena, strach przed utratą czegoś ważnego, zaniżanie własnej wartości, pesymistyczne myślenie itd to najgorsze co może spotkać człowieka. smile Byłem raz u psychologa ( na prawie dwugodzinnej rozmowie ) i zapoznałem się ze swoim problemem i walczę z nim sam i idę do przodu, bo wiem, że czas pozwoli to zmienić i widać już duże zmiany i wracam do normalności. Z takich rzeczy się nie wychodzi szybko i jedynie możesz być świadoma tego, że on będzie potrzebował czasu zanim będą zmiany. Jednak same chęci i zmiana tego wszystkiego daje dobre prognozy. I wierze, że wytrwacie, Pozdrawiam.

49

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Zdecydowanie nie zgadzam się na bezwarunkowe akceptowanie przeszłości, bo konsekwencję swoich czynów zawsze się ponosi. Natomiast jesteście już na tyle dorośli, że to nieuniknione. Musisz się trochę nad nim poużalać, bo on tego właśnie chce. Przecież woli mieć Ciebie, niż być sam. Czuje się gorszy, mniej męski, ale najwidoczniej bardzo Cię kocha. I nie obrażać mi tu facetów, nie tylko Wy możecie mieć jazdy. big_smile

50

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
Araquelle napisał/a:

Trzymam za was kciuki. Chłopak się stara i jest coraz lepiej. Jeżeli ludzie mieliby się rozstawać przy każdym problemie to związki by nie istniały. Nawet przy zdradach jest opcja aby ratować związek, tu natomiast od razu rozstanie. Ciekawe dlaczego. Czyżby kaliber czy rodzaj problemu drażnił ludzi bardziej niż podłość i oszustwo?
Ja sama całe życie mam taki problem jak twój chłopak i nigdy nie było to powodem mojego rozstania. Ryłam beret i to dosyć mocno ale gdy partner sprawdził się (wytrzymał i cały czas kochał) samo mi przechodziło. Czas zawsze tu grał na jego korzyść. A wg 80% forumowiczów powinno się mnie rozstrzelać bo jestem przygłupem. Mam jednak za to inne zalety i wbrew pozorom jeżeli związek się kończył to dlatego, że ja odchodziłam.
Myślę, ze w porównaniu z innymi wadami jakie są poruszane na tym forum w odniesieniu do partnerów - olewanie, traktowanie jak szmaty i przemoc psychiczna, brak określenia się bo on nie wie co czuje, zostawienie w ciąży, zdrady i przesiadywanie na portalach randkowych, hazard, alkoholizm, ćpanie itd to twój problem nie jest najgorszy. W dodatku chłopak pracuje nad sobą i chce się naprawić.
A królewicze na rumakach to tylko w bajkach. Nawet niektóre osoby tak ostro doradzające tutaj rozstanie z głupkiem żalą się w swoich tematach jak ciężko o porządnego faceta. Raczej tacy co olewają i traktują jak szmaty są w przewadze. Tak więc wiesz...

Zgadzam się z Panią w zupełności.

Forum jest pełne ludzi zawistnych, którzy mylą wysoki poziom wypowiedzi z pisaniem poprawnie po polsku. Dla mnie załamka - poziom tych ludzi.

Facet wziął się za siebie, abstrahując od tego czy to, że się wziął jest słuszne czy nie.

Pozdrawiam ludzi uśmiechniętych, a forumowe buraki też mają lekcje do odrobienia. wink

51

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Ja nie jestem aż tak radykalny ale z opisu faceta to gość co bije(w tym mnie też) na głowę innych.
Po prostu spróbuj mu to jakoś normalnie powiedzieć i czuje ,ze to zrozumie.

52 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-28 17:27:59)

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...
MFG napisał/a:

Zdecydowanie nie zgadzam się na bezwarunkowe akceptowanie przeszłości, bo konsekwencję swoich czynów zawsze się ponosi. Natomiast jesteście już na tyle dorośli, że to nieuniknione. Musisz się trochę nad nim poużalać, bo on tego właśnie chce. Przecież woli mieć Ciebie, niż być sam. Czuje się gorszy, mniej męski, ale najwidoczniej bardzo Cię kocha. I nie obrażać mi tu facetów, nie tylko Wy możecie mieć jazdy. big_smile

Wiesz, jeżeli kobieta nie może pogodzić się z przeszłością faceta, wypomina mu to, to piszę tak samo. Wtedy trzeba się zastanowić czy się zaakceptuje czy odejdzie. Jak z kimś jesteśmy, to albo akceptujemy albo nie, inaczej to jest tylko męczenie siebie wzajemnie. No chyba, że powiedziałaby to raz, ale potem się z tym uporał, a nie że temat cały czas wraca. Rozumiem, że jakiś czas może to być dla kogoś trudniejsze, różnie ludzie się zapatrują, mają też swoje obawy. Jednak nikt nie powinien być z nikim na siłę, jeśli o kimś np źle myśli przez przeszłość tej osoby. Obawy mogą być, ale jeśli akceptujemy w pełni, to szybko się z tym można uporać, bo wiemy, że ta osoba jest wspaniała, jesteśmy jej pewni.

53

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Rozumiem Twojego chłopaka. Miał marzenie zakochac się w dziewicy. Wielu mężczyzn takie ma
i nie uważam aby to pragnienie wskazywało na zaniżone poczucie własnej wartości.
Znam takich męzczyzn i na pewno nie mają niskiego poczucia, a wręcz przeciwnie sa dość silni.
tylko, ze jestescie dorosli i w pewnym wieku wie się już, że wszystkiego nie mozna mieć i trzeba iść z życiem na kompromis.
Jeśli warto oczywiście.
Rozmawiaj z nim, ale nie posypuj głowy popiołem i moze zadaj pytanie:
co on by zrobił, gdyby ta jedyna okazała się po czasie osobą dla niego nieodpowiednią, gdyby go np zdradziła,
albo on uznałby, że to nie jest jednak z jego strony te wielkie uczucie?A seks juz między nimi był.
Czy pozostał by z nią w imię zasad, czy też dał sobie i jej szansę znalezienia kogoś innego i czy kolejna kobieta mogłaby się czuć przez niego zdradzona, tylko dlatego, ze nie była dla niego pierwszą?

54

Odp: narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Nie rozumiecie problemu, a sami innych również obrażacie. Tu nie jest problemem to, że on chciał się zakochać w dziewicy. Każdy może chcieć i każdy może dziewicy poszukiwać. Jego prawo. Tak jak prawem kobiety jest poszukiwanie prawiczka, jeśli chce prawiczka. Nie ma w tym nic złego. To nie jest tu problemem.
Problemem są nieracjonalne myśli tego gościa, które totalnie nie mają sensu. Jak możesz zdradzić kogoś kogo nawet nie znasz. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście z kimś, ale wam z tym kimś nie wychodzi i się rozstajcie. Ale uprawiacie ze sobą seks. Potem poznajecie całkiem nową osobę, której nigdy wcześniej nie znaliście i zostajecie parą. Ta osoba nigdy nie wspomina nic o dziewictwie i tak sobie fajnie żyjecie, planujecie wspólną przyszłości, planujecie wziąć ślub. Potem nagle ta osoba wywala, że ją zdradziłeś/aś bo uprawiałaś seks z inną osobą, chociaż osoby z którą jesteś teraz nawet nie znałaś. Czy to jest racjonalne? Czy to jest normalne? No wybaczcie. Nie jest. Niemniej jednak bardzo dobrze, że gość zauważył, że to normalne nie jest i postanowił to naprawić. Bo to nie problem, że chciał dziewicę. Problemem są nieracjonalne oskarżenia.

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » narzeczony ma problem z moją przeszłością...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026