netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomóżcie mi zrozumieć

661 odpowiedzi31 634 wyświetleniazałożony przez black_widow, 11.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 662 ]

66 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-12 00:22:53)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Przyznam się bez bicia że jak zerwałam ze swoim exem po poł roku zero kontaktu, odnowiłam go na własne życzenie, nie powinnam ale miałam z nim biznes, on do mnie startował nie wiem dlaczego, ale zastosowałam metodę olewania w sensie też nie chciałam do tego wracać, więc jemu odwróciło się 180 stopni zaczął mnie nagabywać, gorące smski przychodziły raz na tydzień aż wyznał mi miłość, co było tak sztuczne, łapał się nawet takiego chwytu, tak jakby wziął sobie za cel że mnie uwiedzie, mając inna w zanadrzu. Trwało to z 3 miesiące, dlatego Twój przypadek nie jest mi obcy. Musisz wyjść z tego zapętlenia i sobie pomóc, inaczej albo trafisz na manipulatorkę, albo nie stworzysz wartościowego związku. Czy tak trudno jest się otworzyć uczuciowo, przyznać się do słabości przestać się bać?
P.S Może łatwo mi się mówi na ten temat pozbycia się strachu przed odrzuceniem, bo ja wychodziłam z tej czarnej d.. już ponad rok odkąd tutaj jestem, jeszcze się posiłkuję postami, by nie iść utartą ścieżką, fakt nie jest łatwo jak nie wychodzi, ale się nie zrażam.

Zresztą może nie róbmy off topu autorce smile.

67

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Przyznam się bez bicia że jak zerwałam ze swoim exem po poł roku zero kontaktu, odnowiłam go na własne życzenie, nie powinnam ale miałam z nim biznes, on do mnie startował nie wiem dlaczego, ale zastosowałam metodę olewania w sensie też nie chciałam do tego wracać, więc jemu odwróciło się 180 stopni zaczął mnie nagabywać, gorące smski przychodziły raz na tydzień aż wyznał mi miłość, co było tak sztuczne, łapał się nawet takiego chwytu, tak jakby wziął sobie za cel że mnie uwiedzie, mając inna w zanadrzu. Trwało to z 3 miesiące, dlatego Twój przypadek nie jest mi obcy. Musisz wyjść z tego zapętlenia i sobie pomóc, inaczej albo trafisz na manipulatorkę, albo nie stworzysz wartościowego związku. Czy tak trudno jest się otworzyć uczuciowo, przyznać się do słabości przestać się bać?

Zresztą może nie róbmy off topu autorce smile.

Jest. Bo u mnie "gotuje się" bardzo szybko i ja sam wiem, że za wcześnie na deklaracje. Cholernie trudno jest mi zapanować nad lękiem, a emocji jest tyle, że całkowicie zaburzają mi obraz sytuacji.

Jakbyś mnie zapytała jakiego związku chcę, to odpowiem Ci, że zdrowego, czy może rozwojowego, ukierunkowanego na coraz zdrowsze relacje, oparte na takich wartościach jak miłość, wzajemny szacunek, otwartość na siebie, akceptację, zrozumienie, wyrozumiałość umiejętność rozmowy, słuchania drugiej osoby, udane, satysfakcjonujące życie erotyczne,  wspólne cele, ale także przestrzeń dla rozwoju jednostki. I to mówię szczerze, choć jak popatrzę na to co mówię, a na to co robię, to jest bardzo duża rozbieżność między jednym a drugim. Bo inaczej jest pisząc o tym na forum a inaczej w praktyce (u mnie).

Zresztą jeśli chodzi o praktykę, to ja pojęcia zielonego nie mam jak to się robi, żeby było tak własnie jak to opisałem. Zamiast tego funduję takie sztuczki jak np. szantaż emocjonalny, wycofanie, zadanie deklaracji uczucia, przerzucenie odpowiedzialności za relację na drugą osobę i oczekiwanie, że będzie tak jak ja chcę.

Niestety na takim etapie "rozwoju" jestem w tej chwili i kompletnie nie potrafię zapanować nad swoim np. lękiem, brakiem zaufania, gdy zaczynam być z kimś blisko.

68

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Róbcie róbcie! Mi to wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie smile
Redapples widzisz ja pomimo że poprzedni partner baaardzo mnie skrzywdził chciałam spróbować wejść w tą relacje, zaangażować się. Co ma być to będzie. Najwyżej znowu będę cierpieć, ale przynajmniej spróbuję. I nie wiem czy to dobrze czy źle, ale kompletnie nie mam problemu żeby rozmawiać o swoich uczuciach i może tego to przestraszyło? Serio zastanawiam się czy nie jestem zbyt bezpośrednia i czy czasem Nie lepiej by było się zamknąć i udawać greka?

69

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

A ile czasu to trwało od pierwszej wiadomości na Sympatii, do nocy u niego, po której się to rozpadło ?

70

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Black_widow: Jeśli przy kimś czujesz, że musisz "dusić" w sobie emocje czy uczucia, żeby czasem go nie urazić czy nie spłoszyć to co warty jest taki "związek"?

Czasem dobre chęci nie wystarczą, gdy druga strona zachowuje się, nie przymierzając, jak panowie powyżej wink

ale to tym szybciej masz wynik wtedy: wóz albo przewóz. Problemy można zawsze rozwiązać, o ile się o nich nie milczy.
Chciałaś rozmawiać, on to olał. Nie obwiniaj się już.

71 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-12 00:41:15)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Black_widow: Jeśli przy kimś czujesz, że musisz "dusić" w sobie emocje czy uczucia, żeby czasem go nie urazić czy nie spłoszyć to co warty jest taki "związek"?

Czasem dobre chęci nie wystarczą, gdy druga strona zachowuje się, nie przymierzając, jak panowie powyżej wink

ale to tym szybciej masz wynik wtedy: wóz albo przewóz. Problemy można zawsze rozwiązać, o ile się o nich nie milczy.
Chciałaś rozmawiać, on to olał. Nie obwiniaj się już.

Hola, hola. Ja bym w to poszedł, a jakbym jeszcze spotkał się z akceptacją na moje "kwatki" w bani (przy założeniu, że coś z tym robię) i dostałbym choć odrobinę wsparcia, to bym zap****  jak dziki, żeby było dobrze. Tylko, że to już nie jest jak w filmach z Hugh Grant;em smile

EDIT:
Ja na pewno powiedziałbym w czym z mojej strony jest problem, obojętnie co by to było.

Teraz nie będzie już tak ładnie, ale: jeśli by mi zależało, byłbym w stu procentach szczery i powiedział jaki jest problem. Jeśli by mi chodziło tylko o tą jedną noc, kłamałbym, mówiąc, że yyyy bo to nie czas, bo ja muszę to czy tamo. Ale powiedziałbym cokolwiek, a nie przepadł.

72 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-12 00:42:54)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Edit.  .

73 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-12 00:48:58)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Zależy co to za "kwiatki" wink

A przede wszystkim najpierw musiałbyś chcieć o tym kogoś poinformować. A do tego etapu zdaje się nie doszedłeś wink

Kurde niestety. Za duży galimatias mi się robi w bani. Emocje/leki/emocje/leki/emocje... Nie potrafię nad tym zapanować. W szczytowym momencie nie potrafię oderwać się od potoku myśli nawet na krok. Spada mi wydajność w pracy, mam problemy z koncentracją, moje zainteresowania idą w kąt... Niestety.

Wiesz, jest jeszcze jedna rzecz: jest mi trudno tak komuś powiedzieć "ej słuchaj, bo ja mam lęki przed tym, przed tamtym, przed sramtym i w ogóle..." No siara przecież.

Ale i tak ostatnim razem się odważyłem i powiedziałem o swoim lęku. Bełkotałem jak małe dziecko, uciekałem wzrokiem, ledwo wydusiłem z siebie jakieś tam zdania, ale powiedziałem.

Tyle, że powiedziałem o jednym lęku, a potem pojawiło się pięć następnych i tak do usrania.

74 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-12 00:50:02)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Ja się nie obwiniam tongue chodzi mi raczej o przyszłe relacje. Wiecie czasem jak jedna osoba jest np. nieśmiała, a druga śmiała aż nad to, to może być tak, że mimo że cała reszta gra super to będzie klapa, bo ta śmiała drugą przestraszy. Chyba się nie mylę?
Z drugiej strony no nie wyobrażam sobie związać się z kimś tatakim jak ja. Z takimi osobami mogę się przyjaźnic, ale być razem? Za dużo by tego było. Chociaż nie powiem, cenie sobie jak ktoś też nie owija w bawełnę.
Tak rozkminiam to, bo pamiętam co on pisał i kto wie może faktycznie tak było że go wystraszylam. Bo za szybko, bo za dosadnie a on sam nie wiedział czy chce iść w tym kierunku i wolał się zwinąć. Pewnie się nie dowiem. Ale chyba jakby był "normalny" to tak by nie uciekł bez żadnego wyjaśnienia? Bez chociażby przykro mi, ale jednak coś nie pykło?
Edit :
Ja nawet prosiłam, że jeśli chodziło mu tylko o łóżko to spoko. Mogło być i tak. Nie będę źle o nim z tego powodu myśleć, ale jeśli tak jest to na Boga niech mi to napisze! Zapomnijcie... I serio źle bym nie myślała. No taki typ. Dla mnie nauczka. A teraz nawet niczego się nie nauczyłam na tej znajomości a tylko zrobiłam sobie metlik w głowie.

75 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-12 00:51:53)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

No dobrze, czyli bierzesz leki i nie radzisz sobie z emocjami - to nic nadzwyczajnego.


EDIT: Uprzedzasz odpowiedziami moje pytania <co jest?> tongue

No ok, czyli powiedziałeś..rozumiem, że tej ostatniej. No i co, jak zareagowała?

76

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

No dobrze, czyli bierzesz leki i nie radzisz sobie z emocjami - to nic nadzwyczajnego.
Pytanie czy którąkolwiek z partnerek o tym informowałeś czy zawsze kończyło się na schemacie odrzucenie lub Twoja ucieczka?

Po prostu zachowujesz się w sposób kompletnie niezrozumiały dla 'białego człowieka' wink i na pewno nie wzbudzasz tym zaufania.

Nie biorę leków. Byłem na konsultacji u psychiatry i psychiatra zdecydowała, że leki nie są konieczne.

77

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Wiesz jakbym była zainteresowana jakimś facetem i on by mi powiedział że ma problem z tym tym i tym to naprawdę bym to docenila. Nie wiem czy weszła bym z nim w relacje, ale przynajmniej miałabym wybór. JA! Nie, że ktoś decyduje za mnie. Czy bym weszła? Zależało by to od tego czy ja dała bym sobie radę z jego problemami. Ale może ja sama mam coś nie tak głową?

78

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

Wiesz jakbym była zainteresowana jakimś facetem i on by mi powiedział że ma problem z tym tym i tym to naprawdę bym to docenila. Nie wiem czy weszła bym z nim w relacje, ale przynajmniej miałabym wybór. JA! Nie, że ktoś decyduje za mnie. Czy bym weszła? Zależało by to od tego czy ja dała bym sobie radę z jego problemami. Ale może ja sama mam coś nie tak głową?

A nie odpowiedziałaś na pytanie ile czasu minęło od pierwszej wiadomości na Sympatii, do tej wspólnej nocy.

79 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-12 01:13:12)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu: A czy Ty , gdybyś został postawiony przed podobną sytuacją, tylko to partnerka by miała problemy, to zachowałbyś się tak samo wyrozumiale i ją wspierał, czy "kopnął w tyłek" pod byle pretekstem, bo byłaby w Twoich oczach słaba?

Z tego co napisałeś o poprzedniczce to Twoje "wsparcie" dla niej polegało raczej na wykorzystywaniu faktu, że łatwiej ci będzie z kimś takim utrzymać związek, bo nie czułeś się gorszy..ale czy to było prawdziwe wsparcie..

Pytam specjalnie, by ci pokazać, że oczekujesz czegoś, a czy sam potrafisz to dać?

80 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-12 01:17:05)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

serio- nie ma znaczenia, czy sie z facetem przespalas, czy nie.
nie ma znaczenia na ktorej randce..
znaczenie ma od kiedy on "czuje ze moze cie miec" ....emocjonalnie.od kiedy czuje, ze ty jestes chetna sie zaangazowac, ze ci na nim zalezy.

u mnie to bylo 2 lata(codziennych kontaktow), dozego zaangazowania i poswiecenia tego pana(platonicznie- nie szukal seksu)
potem czas znajomosci zaczelam sama skracac- do pol roku, teraz do 2, 3 miesiecy- jesli scenariusz sie powtarza- znikam.


ps. facet na poczatku twierdzi, ze szuka zwiazku, potem, ze szuka takiej jak ja, zaczyna zabiegac, wymaga smsow,(czemu nie piszesz co u ciebie?","nie tesknisz?", " myslisz o mnie?") zainteresowania, bardzo interesuje sie mna, moim zyciem, tym co lubie, czego oczekuje...jest zapatrzony, ofiarny, wspomina, ze "chcialby miec przy kim sie zestarzec"

jesli dasz znac, ze jestes chetna- zniknie, on nie ciebie chce, tylko twojej gotowosci.

zniknie, albo powie cos o przyjazni, albo zniknie na pol roku....

81

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

znaczenie ma od kiedy on "czuje ze moze cie miec" ....emocjonalnie.od kiedy czuje, ze ty jestes chetna sie zaangazowac, ze ci na nim zalezy.

Dokładnie, o to właśnie chodzi.
Tylko jak mówię - gdy spotykasz się z Mężczyzną, to jemu właśnie na związku , a nie zwodzeniu czy "odfajkowaniu " Ciebie zależy. Gdy spotykasz się z facetem, on Twoje zaangażowanie/zainteresowanie wykorzystuje w 1 celu - dowartościować siebie, a potem jesteś mu niepotrzebna. a potem scenariusz do powtórki, i do powtórki..

82

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

znaczenie ma od kiedy on "czuje ze moze cie miec" ....emocjonalnie.od kiedy czuje, ze ty jestes chetna sie zaangazowac, ze ci na nim zalezy.

Dokładnie, o to właśnie chodzi.
Tylko jak mówię - gdy spotykasz się z Mężczyzną, to jemu właśnie na związku , a nie zwodzeniu czy "odfajkowaniu " Ciebie zależy. Gdy spotykasz się z facetem, on Twoje zaangażowanie/zainteresowanie wykorzystuje w 1 celu - dowartościować siebie, a potem jesteś mu niepotrzebna. a potem scenariusz do powtórki, i do powtórki..

niestety- elle- calkowicie sie z toba w tym watku zgadzam.
chodzi o poczucie, ze "stac mnie na taka kobiete"
taka, czyli:
trudna,
inteligentna,
ladna,
latwa,
.....

po kolei....

dla tego bez znaczenia jest , jaka jestes....

83 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-12 01:23:52)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

znaczenie ma od kiedy on "czuje ze moze cie miec" ....emocjonalnie.od kiedy czuje, ze ty jestes chetna sie zaangazowac, ze ci na nim zalezy.

Dokładnie, o to właśnie chodzi.
Tylko jak mówię - gdy spotykasz się z Mężczyzną, to jemu właśnie na związku , a nie zwodzeniu czy "odfajkowaniu " Ciebie zależy. Gdy spotykasz się z facetem, on Twoje zaangażowanie/zainteresowanie wykorzystuje w 1 celu - dowartościować siebie, a potem jesteś mu niepotrzebna. a potem scenariusz do powtórki, i do powtórki..

niestety- elle- calkowicie sie z toba w tym watku zgadzam.
chodzi o poczucie, ze "stac mnie na taka kobiete"
taka, czyli:
trudna,
inteligentna,
ladna,
latwa,
.....

po kolei....

dla tego bez znaczenia jest , jaka jestes....

no niestety.

Ale paradoks tej sytuacji, którego tacy faceci nie sa w stanie zarejestrować, jest taki, że nawet najpiękniejszą i najmądrzejsza kobieta w momencie gdy "da się zdobyć", tj. zachowa się jak dorosła Kobieta, a nie Kobieta-widmo i powie :" OK. To spróbujmy coś razem zbudować. Co Ty na to?" ..w tym momencie jego podświadomość zaczyna widzieć nieatrakcyjna, przeciętną (przez swoja "dostępność") i słaba dziewczynę, taką jak 1 000 innych.
Bo te "najlepsze" to sa nie zdobyte przecież! heeej wink

84

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

dokladnie- elle...zabawa tyrwa, dopoki jestes niepewna, nie jego...
czasem nawet bardzo dlugo..

ja wiem, ze to problem tych panow, moj(i autorki)taki nie tracic czasu i nerwa na takie znajomosci, gdzie poznawac, zeby unikac takich sytuacji..
bo jednak to dziala destrukcyjnie- facet ci zaburza perspektywe, jesli sie za kazdym razem zastanawiasz co z toba nie tak.
niektorzy dodatkowo potrafia obwiniac cie o cokolwiek, wpierac swoje problemy...

85

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

dokladnie- elle...zabawa tyrwa, dopoki jestes niepewna, nie jego...
czasem nawet bardzo dlugo..

ja wiem, ze to problem tych panow, moj(i autorki)taki nie tracic czasu i nerwa na takie znajomosci, gdzie poznawac, zeby unikac takich sytuacji..
bo jednak to dziala destrukcyjnie- facet ci zaburza perspektywe, jesli sie za kazdym razem zastanawiasz co z toba nie tak.
niektorzy dodatkowo potrafia obwiniac cie o cokolwiek, wpierac swoje problemy...

Dlatego pisałam Ci, że jeśli DASZ SOBIE WKRĘCIĆ, że to z Tobą coś nie tak - przegrałaś. Nie dlatego, że jesteś słaba, tylko że pozwoliłaś jakiemuś dupkowi decydować o tym, jak masz się czuć, dlatego, że on sam źle się czuje ze sobą i musi krzywdzić innych żeby doznać chwilowej ulgi.
Nieistotne czy robi to świadomie czy nie , ale ROBI, a Ty masz prawo się bronić.

A na przyszłość to działa jak 'impregnat'..ja takich typów rozpoznaję dziś na kilometr i nie wchodzę w bliższe relacje nigdy, bo wiem, że taka osoba na koniec wzruszy ramionami "co złego to nie ja", a z problemem zostaje się samemu.
Dlatego po co je generować.

86

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

tez napisalam autorce- nic nie zrobilas zle!!

jakby facetowi zalezalo- to wiedzialabys dobrze, co jest nie halo.

wiem, ze nie wolno jest poczuc sie zle, nie wolno sie impregnowac cudzymi problemami,
ale jesli przez wiele lat spotykam samych takich, moje znajome tez, to zaczynam wierzyc, ze tak swiat dziala, i przyjmowac pozycje obronna.
czyli laze z taka ukryta agresja i wesze wkret na kazdym kroku- a to tez nie zdrowe....

87

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

tez napisalam autorce- nic nie zrobilas zle!!

jakby facetowi zalezalo- to wiedzialabys dobrze, co jest nie halo.

wiem, ze nie wolno jest poczuc sie zle, nie wolno sie impregnowac cudzymi problemami,
ale jesli przez wiele lat spotykam samych takich, moje znajome tez, to zaczynam wierzyc, ze tak swiat dziala, i przyjmowac pozycje obronna.
czyli laze z taka ukryta agresja i wesze wkret na kazdym kroku- a to tez nie zdrowe....

Powiem Ci to samo co napisałam athreyu: Jeśli spotykasz ciągle ten sam typ mężczyzn tzn., że tacy Cię pociągają. Co innego spotkać raz, no góra dwa -ok, bo dobrze się maskował, ale nie cały czas, nie lata.. Musisz być szczera ze sobą.
Coś w Tobie, w Twoich PRZEKONANIACH n/t Miłości jest takiego, że się garniesz do niedostępnych emocjonalnie facetów.

Ja tez to w sobie odkryłam i dlatego mogłam to stopniowo przełamać.
I wiem, że mi się to udało, bo w ostatnim i ubiegłym roku mogłam bez problemu wejść w tego rodzaju układy. Nie byłam zainteresowana smile SZCZERZE.

Także wiesz - jedno to mówmy prawdę jak wygląda sposób myślenia takich facetów, ale bądźmy tez odpowiedzialne - ja biore odpowiedzialność za to z kim jestem/byłam i będę, a Ty?

wink

88 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-12 02:14:46)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

kiedy- widzisz, elle, jedyna cecha jaka laczy tych panow, to wysoka inteligencja.
nooo, i fakt, ze sa na portalu.

i tu upatruje problem, jesli facet inteligentny, kulturalny, samodzielny"lowi " na portalu, to cos jest nie halo...
bo taki facet ma w otoczeniu tyle kobiet, ze jesli szukalby zwiazku, to nie musialby sobie zadawac trudu poszukiwania wirtualnie.

(oczywiscie nie mowie o idiotach niegramotnych, takich co szukaja lokum na sile,sponsorki, desperatach poszukujacych mamusi, ktorzy gotowi sa na zwiazek, wyznania milosci od pierwszej rozmowy, - bo takich kazda odrobine myslaca kobieta unika )

dlatego zastanawiam sie, gdzie w takim razie poznawac, zeby poznac, a nie - jak dotad, byc "obiektem treningowym"
znam sporo kobiet wolnych, wyksztalconych, samodzielnych w podobnej sytuacji do mojej- samotnych, albo tkwiacych w jakims syfie.
i, wlasnie mam psiapsiule, ktora zna moje wieloletnie doswiadczenia portalowe, i teraz razem chcemy zmienic mioejsce poznawania.
tylko, szczerze, brakuje mi pomyslow.

a zamkniecie sie w domu, utrzymywanie kontaktow wylacznie z kolezankami, albo szczesliwymi parami, nic nie zmieni.

89

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Mam cztery pytania.

Po pierwsze z czego to może wynikać, takie zachowanie ?  Dodam, że chyba nie ograniczałbym go do jednej płci. Panie też potrafią kokietować, uwodzić, kusić, a na końcu pada słynny tekst o przyjaciołach. Z czego to wynika, że dziś przede wszystkim flirtujemy, zdobywamy, a jak przychodzi czas decyzji to sobie nagle przypominamy, o przyjaźni, albo jak główny bohater posta wracamy do jaskini.

Drugie. Często jest tak, że motyle w brzuchu pojawiają się już po dwóch, trzech tygodniach. Zwłaszcza wśród osób, które już dłuższy czas pozostają same. Nagle pojawia się kandydatka, kandydat i zaczynamy myśleć, o Boże to chyba TA/TEN ! Tyle że wtedy jesteśmy wręcz jakby na haju. Jak schłodzić głowę, by nie dobrać sobie partnerki, na zasadzie "bo ona lubi Guns n' Roses", tylko bardziej świadomie podjąć decyzję wiążącą na lata, w założeniu na kilkadziesiąt lat.

(od siebie dodam, że ostatnio właśnie zacząłem na chłodno kalkulować, patrzeć na to jaką byłaby żoną to miałem z tego tytułu poczucie winy, że to nie miłość, a wyrachowanie).

Trzecie NAJWAŻNIEJSZE, składające się z dwóch "podpytań". Ok - ustaliliśmy już, że tak jest. Ja jestem żywym przykładem. Rzeczywiście jak nie idzie to księżniczka, a jak jest w garści, to dookoła dopiero są księżniczki. Jest taki schemat (i nie przypisujmy go do jednej płci, to już ustaliliśmy). Więc pytanie pierwsze -jak zbudować sobie zdrowe poczucie własnej wartości, by kobieta nie była wyznacznikiem tego poczucia tylko rzeczywiście partnerką. PARTNERKĄ, towarzyszką życia w tym naszym pobycie tutaj. Kochaną i kochającą  partnerką.

Druga część pytania - jak z faceta stać się mężczyzną ? Ja np. wyczuwam ten moment, jestem jego świadomy. Wiem, że jak mi idzie dobrze, to zaraz "oho, a tu jaka fajna niunia w autobusie"... Potrafię siebie zaobserwować na tyle, że widzę "TEN" moment.

Potem jak już z reguły nie idzie dobrze, albo wcale nie idzie, jest lament, płacz i zgrzytanie zębami, bo przecież ONA to właśnie była ta. Ona jest taka, sraka, owaka, jak ja mogłem tego nie zauważyć. Jak więc czując że jest się w relacji na emocjonalnej górce, widzieć że druga strona ma maślane oczka, chłodzić łeb i powiedzieć samemu sobie, ej gościu, Ty mi tu teraz Żigolaka nie udawaj, tylko biegiem do domu, bo jutro masz z NIĄ spotkanie, pamiętaj jak ostatnio beczałeś cwaniaczku za pińć groszy.


Czwarte pytanie - jako, że ja nigdy nie doszedłem do tego etapu, mam pytanie - kiedy jest ten moment, że można dopuścić do siebie myśli, że tak, to chyba zmierza ku związkowi, kiedy można otworzyć się z uczuciami, żeby nie było, np., że za szybko ? Po czym poznać, że można okazać zaangażowanie, tak by nie spłoszyć kandydata/kandydatki  zbyt szybkim przyparciem do muru ?

90

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:

Czwarte pytanie - jako, że ja nigdy nie doszedłem do tego etapu, mam pytanie - kiedy jest ten moment, że można dopuścić do siebie myśli, że tak, to chyba zmierza ku związkowi, kiedy można otworzyć się z uczuciami, żeby nie było, np., że za szybko ? Po czym poznać, że można okazać zaangażowanie, tak by nie spłoszyć kandydata/kandydatki  zbyt szybkim przyparciem do muru ?

Dla mnie pytanie za 100 pkt też bardzo chciałabym wiedzieć.
Do reszty odniose się jak będę w pracy wink

91 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-12 08:51:41)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Black_widow, to co napisały Tobie poprzedniczki facet Ciebie zdobył, zauważył że Ci zależy i zwiał, taki athreyu smile. Druga strona medalu może facet nie lubi bliskości oraz obowiązków jakie niesie za sobą związek, on lubi jak jest miło i można się seksić i przytulać. Ciesz się że otworzyłaś się teraz nie za kilka lat, kiedy chciałabyś np założyć z nim rodzinę, bo w tym momencie zapewniam Ciebie facet na samą myśl o zobowiązaniu i odpowiedzialności np za dziecko by zwiał, on nie może wiedzieć że coś i ktoś jest zależne od niego.
Kolejna rzecz jaką zauważyłam u Ciebie za bardzo chcesz mieć kontrolę nad czyimś życiem, zwłaszcza na emocjach i chciejstwie innych, kontrolę masz nad tym co Ty zrobisz w danej sytuacji. Cytat "JA! Nie, że ktoś decyduje za mnie." Ty za niego nie zdecydujesz. Dlatego polecam czasem wrzucenie na luz i nie zastanawianie się co autor miał na myśli.

Kiedy można się otworzyć, sprawa dość indywidualna, to zależy w jakim stopniu zaczyna się ufać danej osobie, jak swobodnie się przy niej zaczynasz czuć. Wiesz że nie musisz niczego udawać. Nie czujesz się jak w za ciasnych gaciach smile. Nie boisz się czegoś zrobić, bądź powiedzieć. Jesteś otwarta na bliskość i ktoś ją przyjmuje z bananem na twarzy.

Dodam jeszcze że będąc na stałe z partnerką/partnerem nie można się zamykać na innych, i wchodzić w skorupę i buty danej osoby. Nie uśmiechniesz się do kogoś, bo to zdrada, bo coś może z tego wyjść, takie właśnie myślenie oznacza brak pewności siebie i braku zaufania do siebie.
Często bywa tak że w związkach zapominamy o sobie o tym co my lubimy a komuś może wydawać się śmieszne, NIE (w dupę z takim myśleniem ) i za wszelką cenę przejmujemy zainteresowania drugiej osoby, by tylko Nam nie uciekła.

92

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

"nie są świadomi swojego zachowania, oni początkowo odbierają to jako wstęp do miłości, gdy faktycznie kobieta się zaangażuje to zaczynają czuć się osaczeni, według nich miłość się wypaliła i szukają dalej."
To bardzo trafne spostrzeżenie. Zgadzam się, bo coś takiego również zaobserwowałam.
Bardzo trudno uniknąć takiej sytuacji i takich ludzi, bo oni naprawdę w chwili poznania są pełni optymizmu i święcie przekonani o swojej dobrej woli i empatii.
Jedyne co chyba można zrobić, to... słuchać co mówi taki osobnik, jeśli oczywiście mówi.
Jeśli miał wiele krótkotrwałych relacji, wiele kobiet go nie rozumiało, a jeszcze gorzej bo na przykład skrzywdziło, to Ty też okażesz się tą nie odpowiednią. Wiadomo, że problem niestety leży po jego stronie i nigdy się go nie zadowoli.

93 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-12 09:34:35)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Redapples chodziło mi o to, że nienawidzę jak ktoś decyduje za mnie, jak niby wie co dla mnie jest najlepsze. On mógł uznać, że ja dla niego nie jestem tym co najlepszego może mu się trafić, ale jeśli uznał, że lepiej dać nogę bo wydaje mu się, że dla mnie to będzie najlepsze no to, to już mnie wkurza (!)
Dalej, ten od samego początku mówił, że dzieci chce mieć (nie, że ze mną tongue ). Więc jeśli już to stawiam na to, że albo się przestraszył, bo dla niego za szybko, albo uznał że mnie zdobył i starczy, albo faktycznie ma sam ze sobą taki duży problem, albo w końcu może uznał, że nie pykło. Powtarzam co by to nie było, to ja chciałam tylko wiedzieć jaka jest prawda.
A już tak na przyszłość to chciała bym wiedzieć jak nie dać zrobić się w balona. Bo tak jak Oldorando napisała: albo jesteś z takim dłuuuugo i dopiero wtedy się otwierasz, a on daje nogę, albo moja teza przeciwstawna otwierasz się kiedy uznajesz za stosowne, może być to po krótkim czasie, bo czujesz że to to, a on zwiewa bo go przestraszyłam. To, że dla mnie z czasem jest ok, nie musi znaczyć, że dla niego też. i jak znaleźć złoty środek?

94 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-12 09:38:17)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Tyle, że dla nas jest to ogromna odpowiedzialność. Nadal utarte jest, że to my stoimy za rodziną. To my musimy zadbać o jedzenie i dach nad głową. To my musimy stawić czoła ewentualnym kryzysom, będąc dobrym strategiem.

Ci z nas, którzy myślą o rodzinie, a nie o zaliczaniu panienek, mają na prawdę sporo na głowie. A sami też jesteśmy narażeni np. na zdradę, czy na poczucie niespełnienia oczekiwania idealnego mężczyzny, a jesteśmy tylko ludźmi. Obok nas są też inne samce, jedne słabsze, drugie silniejsze, więc czasem żyjemy w poczuciu zagrożenia.

I nam nie wolno być za bardzo uczuciowym, nie wolno za bardzo okazywać czułości, bo zaraz przypinam nam się łatkę misia i ciepłej kluchy. A zapewniam Was, że mamy serca, serca, które tak samo pragną miłości, ciepła, domowego ogniska, stabilizacji.

Wy z kolei często wysyłacie sprzeczne sygnały. Widzę to choćby w pracy, gdzie pracuję z pięcioma kobietami. Jednego dnia na koniec pracy uśmiech, zyczenie miełego popołudnia, drugiego od rana foch niewiadomo skąd, walka o władzę, chłód. Tyle, że w pracy mam w d*** opinie innych, a w relacjach gdzie jest jakaś bliskość już niekoniecznie.

Więc to dla nas też jest trudne. Wracam do zdania kilka postów wyżej, decyzja o wejściu w związek, to decyzja w założeniu na kilkadziesiąt lat - lat w których będziemy mieli okresy lepsze, ale też gorsze, bo jesteśmy tylko ludźmi. I musimy wiedzieć, że jak coś czasem spapramy, to staniecie za nami murem, a nie będzie jazda, że Zdzisiu to ma dwa samochody i był ostatnio z Krysią w Tunezji, a Ty jesteś taki i owaki.

95

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu no ja np. jestem taką osobą, która związkowi oddaje się cała (tzn. część siebie zachowuje wink typu pasje, ale ogólnie mówiąc). Jeśli wysyłam facetom sprzeczne sygnały to robię to nieświadomie, ALE jeśli już jakiś mi się podoba to nie ma mowy o sprzecznych sygnałach, ani o owijaniu w bawełnę. Mówię jak jest i tyle. A faceci się wtedy zaczynają bać (?)
Wy z jednej strony chcielibyście mieć w domu księżniczkę, ale taką co to sama o siebie zadba. Perfekcyjną panią domu, a równocześnie bogini w łóżku. Taką, którą możecie gonić, ale żeby się nie bać że odejdzie, bo niestabilna na nią mówicie. A nam wolno okazywać uczucie i zainteresowanie? Nie. Bo Wy wtedy uciekacie! Jak facet lata za laską to jest ok, ale jak to laska przejmuje inicjatywę i bierze sprawy w swoje ręce to Wy już to odbieracie jako coś nie halo! I jak Was zrozumieć i ogarnąć to wszystko?

96 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-12 10:00:37)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

athreyu no ja np. jestem taką osobą, która związkowi oddaje się cała (tzn. część siebie zachowuje wink typu pasje, ale ogólnie mówiąc). Jeśli wysyłam facetom sprzeczne sygnały to robię to nieświadomie, ALE jeśli już jakiś mi się podoba to nie ma mowy o sprzecznych sygnałach, ani o owijaniu w bawełnę. Mówię jak jest i tyle. A faceci się wtedy zaczynają bać (?)
Wy z jednej strony chcielibyście mieć w domu księżniczkę, ale taką co to sama o siebie zadba. Perfekcyjną panią domu, a równocześnie bogini w łóżku. Taką, którą możecie gonić, ale żeby się nie bać że odejdzie, bo niestabilna na nią mówicie. A nam wolno okazywać uczucie i zainteresowanie? Nie. Bo Wy wtedy uciekacie! Jak facet lata za laską to jest ok, ale jak to laska przejmuje inicjatywę i bierze sprawy w swoje ręce to Wy już to odbieracie jako coś nie halo! I jak Was zrozumieć i ogarnąć to wszystko?

Bo widzisz oboje prawdopodobnie mamy ten sam problem i ciekaw jestem, czy gdyby nagle Twój luby wrócił teraz i zaczął obsypywać Cię kwiatami, planował wspólne wicie gniazdka i próbował wychwycić od Ciebie jakieś deklaracje, to czy za miesiąc ten wątek nie poszedłby w stronę "jak się z tego wykręcić" i zrobić go swoim przyjacielem...

Ja Ci nie pomogę, bo sam tkwię w głownie w bagienku i sam jestem niedojrzałym emocjonalnie chłopcem. Przedstawiam tylko swój punkt widzenia, żeby spróbować ukazać, co może dziać się w głowie mężczyzny. Jednego, nie całej grupy, więc też przestrzegam to za braniem jako ogół. Sprawa jednak nie jest taka prosta.

U mnie skończyło się (hmmm, skończyło, taaa) na wizytach u psychologa, psychiatry... Ja już nawet do kościoła poszedłem, pomodlić się o dobrą zonę, dla której ja będę dobrym mężem wink

Póki co jednak zmieniam sposób myślenia, działania, nastawiając się nie na to jak zdobywać panny, ale jak potem właśnie być odpowiedzialnym za rodzinę. Sorry. Współodpowiedzialnym wink

97

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:

Bo widzisz oboje prawdopodobnie mamy ten sam problem i ciekaw jestem, czy gdyby nagle Twój luby wrócił teraz i zaczął obsypywać Cię kwiatami, planował wspólne wicie gniazdka i próbował wychwycić od Ciebie jakieś deklaracje, to czy za miesiąc ten wątek nie poszedłby w stronę "jak się z tego wykręcić" i zrobić go swoim przyjacielem...

Takiego wątku bym nie założyła, bo decydując się z kimś związać muszę być tego pewna właśnie po to żeby nie krzywdzić swoim niezdecydowaniem. Obawiam się za to czy gdyby tak zrobił, to ja nie poczuła bym się na tyle pewnie że weszłabym mu na głowę hmm to chyba byłby mój problem. Ja i tak mam ego sporych rozmiarów, a takie coś by je jeszcze tylko rozbuchało.
Ale nie powiedziałeś gdzie jest granica między tym co Was kręci, a co odstrasza?

98

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Bo jest niewyczuwalna. Zresztą każdy ma inaczej. A ja nie jestem dobrym przykładem, ja sam potrzebuję pomocy.

99

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu rozumiem, ale mam wrażenie, że takich mężczyzn jak Ty jest cała masa i z nimi nauczyć się postępować też jest dobrze i też mi się przyda, bo wg tego co pisała Elle, to coś mi się wydaje, że właśnie taki typ przyciągam.

A gdzie jest reszta Panów obecnych na forum??? tongue

100

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Na mnie patent jest prosty. Trzeba mi zaufać i dać trochę przestrzeni do działania. Ja mam dobre serce, tylko bańkę popsutą, ale jest we mnie wielka chęć zmiany.

Napisałaś, że weszłabyś na głowę. No więc własnie. Trzeba dać trochę powietrza. A to nie jest tak, że facet był plasteliną, z której dopiero chciałaś ulepić tego swojego wymarzonego ?

101

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Nie, nie nie. Absolutnie nic nie chciałam w nim zmieniać. On nawet takie dziwne zachowania we mnie wywoływał jak np.: jestem gadułą, mocną, ale jak z nim rozmawiałam to nie miałam ochoty mówić nic, tylko słuchałam chociaż mówił o pierdołach. Nie ważne o czym. Ważne że to było fascynujące wink Chciałam tylko żeby spróbował mi zaufać, otworzyć się przede mną, ale też nie nalegałam. Mówiłam, że jak nie chce odpowiadać na jakieś pytanie to ja to rozumiem.

athreyu trzeba dać Ci pole do popisu. Czyli co? Jak to rozumiesz? Czyli kobieta, która wychodzi z inicjatywą jest już spalona?

102

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Nie, nie wręcz przeciwnie - jestem w siódmym niebie, tylko niech to działa w dwie strony. Niestety ja trafiłem już tak dwa razy, że z kolei moje propozycje były odrzucanie. "Pójdziemy tam ? - Nie. Zrobimy razem to lub tamto ? Nie. Pojedziemy tam ? Nie. Chwiałabyś ze mną pójść tam i tam ? Nie."

Tak trafiam. Pomysły mam - w MOJEJ OCENIE fajne i zawsze biorę pod uwagę także co druga strony lubi (bez poświęcania siebie), szukam wspólnej płaszczyzny, ale kurcze nie mam siły przebicia w relacji...

Z moją niedoszłą pod wieloma względami byliśmy spasowani (podobne zainteresowania, ale też każdy miał swój kawałek przestrzeni, podobny sposób spędzania wolnego czasu, podobne pragnienia itp.). Jeszcze po rozpadzie relacji widziałem - choćby na fejsie, że zaczęła się interesować czymś, z czym ja miałem styczność kilka lat temu, ale już nie dane mi było nawet z nią o tym porozmawiać... Tylko mój lęk + jej opór i się skończyło zanim na dobre zaczęło. Nie miałem siły przebicia...

Inna sprawa, że ja mam tak, że już tylko z nią spędzałbym czas, tylko od jej decyzji uzależniam (uzależniam - słowo klucz) co będę robił w weekend itd. Na tym też się wykładam...

103

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:

Inna sprawa, że ja mam tak, że już tylko z nią spędzałbym czas, tylko od jej decyzji uzależniam (uzależniam - słowo klucz) co będę robił w weekend itd. Na tym też się wykładam...

Dżizas, mam to samo jak się mocno wkręcę w relacje. I tu nawet nie do końca chodzi tylko o partnera, czy potencjalnego partnera, ale o przyjaciół też. Ale z partnerem głównie tak bywa. Chciałabym pójść tu i tu, ale decyzję uzależniam od niego. Nie potrafię powiedzieć: nie to nie, idę sama. Bo później będę miała wyrzuty sumienia itp. No nie potrafię być taką dobrą egoistką i zołzą. Dlatego pisałam o tym wchodzeniu na głowę.
Halo! Czy ktoś mądry może mnie ogarnąć? tongue

104

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

black_widow, każdemu trzeba dać trochę przestrzeni a co do pytania podskórnie wyczuwam że chciałabyś to zastosować na swoim byłym, nauki od athreyu, wiem też kiedyś by mnie kusiło smile
athreyu, Ty nie za dużo tej odpowiedzialności chcesz brać na siebie, nie trzeba już latać po lesie za zwierzem.
Athreyu widzę że piszesz że miałeś swoją przestrzeń tak samo jak ona, a później zachowujesz się jak huba smile, rozumiem że na początku każdą chwilę chciałoby  się spędzić z ukochaną, ale mnie np nic bardziej nie wkurza facet, który pyta "na co masz ochotę w ten weekend", po tym jak zorganizowałam już 4 z rzędu.

105

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:

Inna sprawa, że ja mam tak, że już tylko z nią spędzałbym czas, tylko od jej decyzji uzależniam (uzależniam - słowo klucz) co będę robił w weekend itd. Na tym też się wykładam...

Dżizas, mam to samo jak się mocno wkręcę w relacje. I tu nawet nie do końca chodzi tylko o partnera, czy potencjalnego partnera, ale o przyjaciół też. Ale z partnerem głównie tak bywa. Chciałabym pójść tu i tu, ale decyzję uzależniam od niego. Nie potrafię powiedzieć: nie to nie, idę sama. Bo później będę miała wyrzuty sumienia itp. No nie potrafię być taką dobrą egoistką i zołzą. Dlatego pisałam o tym wchodzeniu na głowę.
Halo! Czy ktoś mądry może mnie ogarnąć? tongue

No ja w tej chwili zamierzam szukać SWOJEGO. Czegoś, co będzie MOJE i w co będę zaangażowany bez względu na to czy ktoś jest czy nie, ale patrząc by to było coś innego niż kolejny nałóg (nałogiem może być wszystko, więc trzeba uważać). Czegoś co będę robił z wewnętrznego przekonania, dla SIEBIE, a nie na pokaz. Czegoś, co będzie mnie jednocześnie rozwijać i dawać satysfakcję. To pewnie nie jest jeszcze recepta na sukces, ale powinno być łatwiej.

106 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-12 11:18:09)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

black_widow, każdemu trzeba dać trochę przestrzeni a co do pytania podskórnie wyczuwam że chciałabyś to zastosować na swoim byłym, nauki od athreyu, wiem też kiedyś by mnie kusiło smile
athreyu, Ty nie za dużo tej odpowiedzialności chcesz brać na siebie, nie trzeba już latać po lesie za zwierzem.
Athreyu widzę że piszesz że miałeś swoją przestrzeń tak samo jak ona, a później zachowujesz się jak huba smile, rozumiem że na początku każdą chwilę chciałoby  się spędzić z ukochaną, ale mnie np nic bardziej nie wkurza facet, który pyta "na co masz ochotę w ten weekend", po tym jak zorganizowałam już 4 z rzędu.

No nie ! Własnie u  mnie jest odwrotnie - ja mam już w poniedziałek czterdzieści pomysłów na następny smile A tu psikus. Druga strona ma coś już zaplanowane... I w kolejny też. A ja oczywiście bez planu B, bo nic nie da mi takiej radości jak kontakt z nią...

Huba. Bingo - trafione  sedno...

107

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

black_widow, każdemu trzeba dać trochę przestrzeni a co do pytania podskórnie wyczuwam że chciałabyś to zastosować na swoim byłym, nauki od athreyu, wiem też kiedyś by mnie kusiło smile

O żadnym byłym już nie myślę, chodzi mi raczej o przyszłość wink Ten i tak nie chce mieć ze mną kontaktu. Poza tym czytając co piszecie dowiaduje się/rozpoznaję nowe rzeczy o sobie.
Redapples, widzisz boję się, że mimo że nie chcę, to mogę też zachowywać się jak huba. Cholera wie? Może taki facet co x czasu jest sam i nagle mu baba próbuje "organizować czas" będzie wolał sie zmyć? Tego nie wiem, bo nie doszłam do takiego etapu wink Z tą hubą to takie raczej doświadczenie z poprzedniego długiego związku, gdzie już zapomniałam gdzie kończę się ja, a zaczyna on.

108 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-12 11:21:46)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:

No nie ! Własnie u  mnie jest odwrotnie - ja mam już w poniedziałek czterdzieści pomysłów na następny smile A tu psikus. Druga strona ma coś już zaplanowane... I w kolejny też. A ja oczywiście bez planu B, bo nic nie da mi takiej radości jak kontakt z nią...

Huba. Bingo - trafione  sedno...

Jakbyś pisał o mnie...
Edit: No dobra ja plan B mam, ale to już jednak nie jest to samo, co spędzenie czasu z NIM, tym wymarzonym, wyśnionym yikes

A niby taka inteligentna jestem (?)

109

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
redapples napisał/a:

black_widow, każdemu trzeba dać trochę przestrzeni a co do pytania podskórnie wyczuwam że chciałabyś to zastosować na swoim byłym, nauki od athreyu, wiem też kiedyś by mnie kusiło smile

O żadnym byłym już nie myślę, chodzi mi raczej o przyszłość wink Ten i tak nie chce mieć ze mną kontaktu. Poza tym czytając co piszecie dowiaduje się/rozpoznaję nowe rzeczy o sobie.
Redapples, widzisz boję się, że mimo że nie chcę, to mogę też zachowywać się jak huba. Cholera wie? Może taki facet co x czasu jest sam i nagle mu baba próbuje "organizować czas" będzie wolał sie zmyć? Tego nie wiem, bo nie doszłam do takiego etapu wink Z tą hubą to takie raczej doświadczenie z poprzedniego długiego związku, gdzie już zapomniałam gdzie kończę się ja, a zaczyna on.

Dlatego fajnie chyba byłby się z kimś spasować ale tak na prawdę dobrze. Czytałem taką książkę: W pogoni za Mettalicą" (można tu podawać tytuły ?). Fajnie się ze sobą spasowało małżeństwo, przynajmniej na zewnątrz tak to wygląda.

Myslę, bo doświadczenia nie mam, że jak dwie osoby lubią to samo, to się wzajemnie nakręcają na to co robić razem, a jak jeden lubi komedie, a druga horrory, to jest potem kwas na co iść do kina. Oczywiście bardzo upraszczam, ale chodzi mi o przedstawienie pewnego schematu.

110

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:
redapples napisał/a:

black_widow, każdemu trzeba dać trochę przestrzeni a co do pytania podskórnie wyczuwam że chciałabyś to zastosować na swoim byłym, nauki od athreyu, wiem też kiedyś by mnie kusiło smile

O żadnym byłym już nie myślę, chodzi mi raczej o przyszłość wink Ten i tak nie chce mieć ze mną kontaktu. Poza tym czytając co piszecie dowiaduje się/rozpoznaję nowe rzeczy o sobie.
Redapples, widzisz boję się, że mimo że nie chcę, to mogę też zachowywać się jak huba. Cholera wie? Może taki facet co x czasu jest sam i nagle mu baba próbuje "organizować czas" będzie wolał sie zmyć? Tego nie wiem, bo nie doszłam do takiego etapu wink Z tą hubą to takie raczej doświadczenie z poprzedniego długiego związku, gdzie już zapomniałam gdzie kończę się ja, a zaczyna on.

Dlatego fajnie chyba byłby się z kimś spasować ale tak na prawdę dobrze. Czytałem taką książkę: W pogoni za Mettalicą" (można tu podawać tytuły ?). Fajnie się ze sobą spasowało małżeństwo, przynajmniej na zewnątrz tak to wygląda.

Myslę, bo doświadczenia nie mam, że jak dwie osoby lubią to samo, to się wzajemnie nakręcają na to co robić razem, a jak jeden lubi komedie, a druga horrory, to jest potem kwas na co iść do kina. Oczywiście bardzo upraszczam, ale chodzi mi o przedstawienie pewnego schematu.

No ten to tak prawdę mówiąc nie bardzo dał nam czas na to żeby dowiedzieć się czy mamy wspólne zainteresowania. W ogóle na samym początku coś tam o sobie nawet pisał, później jak doświadczony zmieniał temat (a ja mam doświadczenie w wyłapywaniu takich sytuacji i nie dawałam się tak ławto zbyć). Później jakby to co mógł o sobie powiedzieć bez otwierania się to już powiedział. W ogóle robiłam o nim "wywiad" i dowiedziałam się, że nie wiele osób wie o nim cokolwiek. Od kilku osób dowiedziałam się tyle, że jest sympatyczny, że dzieci go lubią i że nikt go chyba z dziewczyną nie widział. Przynajmniej nie w środowisku pracy, a tylko tam miałam możliwość taki wywiad zrobić. I nie powiem, ale ta tajemniczość też mnie zaintrygowała w nim.

111

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

O żadnym byłym już nie myślę, chodzi mi raczej o przyszłość wink Ten i tak nie chce mieć ze mną kontaktu. Poza tym czytając co piszecie dowiaduje się/rozpoznaję nowe rzeczy o sobie.
Redapples, widzisz boję się, że mimo że nie chcę, to mogę też zachowywać się jak huba. Cholera wie? Może taki facet co x czasu jest sam i nagle mu baba próbuje "organizować czas" będzie wolał sie zmyć? Tego nie wiem, bo nie doszłam do takiego etapu wink Z tą hubą to takie raczej doświadczenie z poprzedniego długiego związku, gdzie już zapomniałam gdzie kończę się ja, a zaczyna on.

Dlatego fajnie chyba byłby się z kimś spasować ale tak na prawdę dobrze. Czytałem taką książkę: W pogoni za Mettalicą" (można tu podawać tytuły ?). Fajnie się ze sobą spasowało małżeństwo, przynajmniej na zewnątrz tak to wygląda.

Myslę, bo doświadczenia nie mam, że jak dwie osoby lubią to samo, to się wzajemnie nakręcają na to co robić razem, a jak jeden lubi komedie, a druga horrory, to jest potem kwas na co iść do kina. Oczywiście bardzo upraszczam, ale chodzi mi o przedstawienie pewnego schematu.

No ten to tak prawdę mówiąc nie bardzo dał nam czas na to żeby dowiedzieć się czy mamy wspólne zainteresowania. W ogóle na samym początku coś tam o sobie nawet pisał, później jak doświadczony zmieniał temat (a ja mam doświadczenie w wyłapywaniu takich sytuacji i nie dawałam się tak ławto zbyć). Później jakby to co mógł o sobie powiedzieć bez otwierania się to już powiedział. W ogóle robiłam o nim "wywiad" i dowiedziałam się, że nie wiele osób wie o nim cokolwiek. Od kilku osób dowiedziałam się tyle, że jest sympatyczny, że dzieci go lubią i że nikt go chyba z dziewczyną nie widział. Przynajmniej nie w środowisku pracy, a tylko tam miałam możliwość taki wywiad zrobić. I nie powiem, ale ta tajemniczość też mnie zaintrygowała w nim.

Nadal nie odpowiedziałaś mi (czy przeoczyłem) ile czasu minęło od pierwszego kontaktu do tej nocy w łóżku.
A teraz na chłodno sobie zobacz, że chciałaś się związać z facetem, o którym nic nie wiesz i z którym nie rozmawiałaś na tematy luźne, a gdzie tu mowa o poważniejszych...

112 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-12 11:41:44)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Nie no właśnie na luźne rozmawiałam. Chciałam wiedzieć do czego on dąży. Związać się? Być może. Najpierw normalnie spotykać po to żeby się poznać i zadecydować czy możemy się związać. To też jemu pisałam. Że przecież każdy z nas może mieć takie wady, które wyjdą dopiero w regularnych kontaktach, to wtedy znowu zbył mnie żartem.
Nie doczytałam pytania, a później zapomniałam. Troszkę ponad miesiąc. I nie żałuję mimo wszystko tego. Tylko jeśli tylko o to mu chodziło to mówiłam mu żeby postawił sprawę jasno, wszystko jest dla ludzi. On cały czas zaprzeczał jakoby tylko o to mu chodziło. Taka rozmowa była chyba nawet w czwartek czyli dwa dni przed urwaniem kontaktu! Że on nie umie czarować pięknymi słówkami (i to prawda), że nie zależy mu wyłąćznie na seksie...

113

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:

Nie no właśnie na luźne rozmawiałam. Chciałam wiedzieć do czego on dąży. Związać się? Być może. Najpierw normalnie spotykać po to żeby się poznać i zadecydować czy możemy się związać. To też jemu pisałam. Że przecież każdy z nas może mieć takie wady, które wyjdą dopiero w regularnych kontaktach, to wtedy znowu zbył mnie żartem.
Nie doczytałam pytania, a później zapomniałam. Troszkę ponad miesiąc. I nie żałuję mimo wszystko tego. Tylko jeśli tylko o to mu chodziło to mówiłam mu żeby postawił sprawę jasno, wszystko jest dla ludzi.

Kurde szybko, trochę. Znaczy też ten okres niepewności to dla Ciebie udręka ? Będzie coś z tego/nie będzie ?

114

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
athreyu napisał/a:
black_widow napisał/a:

Nie no właśnie na luźne rozmawiałam. Chciałam wiedzieć do czego on dąży. Związać się? Być może. Najpierw normalnie spotykać po to żeby się poznać i zadecydować czy możemy się związać. To też jemu pisałam. Że przecież każdy z nas może mieć takie wady, które wyjdą dopiero w regularnych kontaktach, to wtedy znowu zbył mnie żartem.
Nie doczytałam pytania, a później zapomniałam. Troszkę ponad miesiąc. I nie żałuję mimo wszystko tego. Tylko jeśli tylko o to mu chodziło to mówiłam mu żeby postawił sprawę jasno, wszystko jest dla ludzi.

Kurde szybko, trochę. Znaczy też ten okres niepewności to dla Ciebie udręka ? Będzie coś z tego/nie będzie ?

Trochę może tak, ale bardziej chodziło mi o jasne intencje. Typu poznaję Cię po to żeby może w przyszłości zostać Twoim partnerem, a nie po to żeby się Tobą zabawić. Nie lubię takiego może tak, a może śmak. Mówiłam mu, że mi na koleżeństwie nie zależy mam wystarczająco dużo kolegów. Może jakoś podświadomie wyczuwałam, że on jakoś dziwnie do tego podchodzi? Kurde w końcu poznaliśmy się na sympatii i wiadomo, że nie szuka się tam znajomych na zimę wink Ale fakt to też może jest mój problem. Może jednak faceta przestraszyłam? Z drugiej strony ostatnio spotkałam kolegę z żoną i jak o nich rozmawialiśmy to powiedzieli mi, że to czy chcesz z kimś być czy nie wiesz od razu.

115

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Na początku nie ma okresu niepewności ani rozmyślania czy będzie ze mną czy nie. Dla mnie seks zaczyna się w głowie to po rozmowach z dana osoba zaczyna budzić się pożądanie, dlatego np randki internetowe bywają nieudane bo dwie strony są nastawione na cel, nie dają się wzajemnie poznać a mają już oczekiwania względem drugiego, ważne są chyba pobudki, idzie się do łóżka bo się ma ochotę, bo jest nić porozumienia a nie by kogoś do siebie przywiązać. Miesiąc czasu nie jest za szybko, ex autorki to taki typ, jakby poczekała i pół roku to skończyłoby się podobnie.

116

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Zagrał Ci na nosie. Jemu zależało na łóżku,ale żebyś Ty sama z nim poszła. Nie zaciągał Cię prawda? Tylko próbował Cie też zniechęcić do siebie,pisząc,że jest wredny (po prawdzie jest). I nie szuka miłości. Często bywa tak,że mężczyzna na początku mówi,że chce mieć rodzinę itp..a potem już nagle nie. Zdobył co chciał i nie chce więcej się angażować.

117 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-12 12:00:13)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
zozi45 napisał/a:

Zagrał Ci na nosie. Jemu zależało na łóżku,ale żebyś Ty sama z nim poszła. Nie zaciągał Cię prawda? Tylko próbował Cie też zniechęcić do siebie,pisząc,że jest wredny (po prawdzie jest). I nie szuka miłości. Często bywa tak,że mężczyzna na początku mówi,że chce mieć rodzinę itp..a potem już nagle nie. Zdobył co chciał i nie chce więcej się angażować.

I to jest również bardzo prawdopodobne. Niestety hmm
Oczywiście, że do łóżka mnie nie zaciągnął. Od początku było jasne jak to się skończy. Zaskoczeniem jednak był dzień kolejny. Bo serio, mógł mi powiedzieć, że "nie wiem czy jesteś dla mnie partnerką, może nie, ale chciałbym pójść z Tobą do łóżka", albo już po wszystkim, że chodziło mu tylko o to, a nie karmić mnie głodnymi bajeczkami.

118

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
redapples napisał/a:

Dla mnie seks zaczyna się w głowie to po rozmowach z dana osoba zaczyna budzić się pożądanie

Dlatego pisałam, że najpierw fizycznie mi sie nie podobał, ale później głowa sama się ustawiła i miesiąc kontaktów z nim był dla mnie wystarczającym okresem w tym przypadku. I naprawdę nie żałuję, bo dla mnie to było jednak nowe doświadczenie, ale jak już mówiłam, wolała bym żeby poprostu był ze mną szczery. Nic więcej.

119

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
black_widow napisał/a:
redapples napisał/a:

Dla mnie seks zaczyna się w głowie to po rozmowach z dana osoba zaczyna budzić się pożądanie

Dlatego pisałam, że najpierw fizycznie mi sie nie podobał, ale później głowa sama się ustawiła i miesiąc kontaktów z nim był dla mnie wystarczającym okresem w tym przypadku. I naprawdę nie żałuję, bo dla mnie to było jednak nowe doświadczenie, ale jak już mówiłam, wolała bym żeby poprostu był ze mną szczery. Nic więcej.

otoz to!

nie chodzi o lozko, tylko o przywiazanie.
nie wazne ile czasu potrzebujesz, zeby facet zaczal ci sie podobac..
nie wazne, czy idziesz do lozka, bo chcesz,(nie planujac z tym konkretnym panem zwiazku)

on chce twojego przywiazania- nie seksu, nie oszukuj sie..
dlatego mowi ci to, co , w jego mniemaniu, chcesz uslyszec..

a co chcesz uslyszec, dowiaduje sie od ciebie- w rozmowach.
zaleznie od twojej postawy/zachowania, bedzie opowiadal o dzieciach, domku z ogrodkiem, wycieczkach, stalosci, zabawie...

120

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
black_widow napisał/a:
redapples napisał/a:

Dla mnie seks zaczyna się w głowie to po rozmowach z dana osoba zaczyna budzić się pożądanie

Dlatego pisałam, że najpierw fizycznie mi sie nie podobał, ale później głowa sama się ustawiła i miesiąc kontaktów z nim był dla mnie wystarczającym okresem w tym przypadku. I naprawdę nie żałuję, bo dla mnie to było jednak nowe doświadczenie, ale jak już mówiłam, wolała bym żeby poprostu był ze mną szczery. Nic więcej.

otoz to!

nie chodzi o lozko, tylko o przywiazanie.
nie wazne ile czasu potrzebujesz, zeby facet zaczal ci sie podobac..
nie wazne, czy idziesz do lozka, bo chcesz,(nie planujac z tym konkretnym panem zwiazku)

on chce twojego przywiazania- nie seksu, nie oszukuj sie..
dlatego mowi ci to, co , w jego mniemaniu, chcesz uslyszec..

a co chcesz uslyszec, dowiaduje sie od ciebie- w rozmowach.
zaleznie od twojej postawy/zachowania, bedzie opowiadal o dzieciach, domku z ogrodkiem, wycieczkach, stalosci, zabawie...

Kobieto dobijasz mnie... sad
To co? Mam już zostać sama, żeby przypadkiem znowu nie trafić na takie coś? No chyba nie ma opcji żeby dowiedzieć się jakie są ich intencje jak tylko spróbować???

Patrzcie z jednej strony mówi się, że jak facet zainteresowany to choćby był bardzo nieśmiały to będzie zabiegał. A z drugiej mamy takich o których mówi Oldorando. Czyli zabiegają mocno, a jak przychodzi co do czego to robią zwrot i dają nogę.
Świat oszalał! Jak tu znaleźć normalnego faceta?

121 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-12 13:09:47)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

athreyu, czytając co piszesz odnoszę wrażenie, że w żadnym ze swoich 'związków' a raczej krótkich relacji z kobietami nie byłeś prawdziwy, nie byłeś sobą.

Skoro działasz zawsze wg jednego schematu: pana huba/ potem jest wycofanie (asekuracja) a potem lament lub ucieczka.. Nigdzie pomiędzy nie ma nic o autentycznej komunikacji z tymi kobietami. Wszystko z pozycji nastawionej na 'wynik', żeby czegoś nie spieprzyć albo żeby uciec i mieć z głowy, ale zero konstruktywnego podejścia.

I co gorsza, to jak ogłupia Cię wygląd.. To już w Twoim wieku nie powinno mieć AŻ takiego znaczenia,  żeby przesłaniało brak dopasowania czy uruchamiało tak daleko idące projekcję związane z ew. małżeństwem po 3 tyg. np.



Ty po prostu masz nie rozwiązany w głowie konflikt tego, co uważasz za naprawdę dobre i właściwe dla Ciebie, czyli taki związek oparty na zdrowych zasadach, jak opisałeś, a to co masz w podświadomości, która pcha Cię do relacji, w których przerabiasz to swoje odrzucenia i niespełnienia.
Czyli prosty wniosek:  w tym ciągłym niespełnieniu i byciu odrzucanym jest coś co Cię podnieca i TO jest 'chore', w tym sensie, że pokazuje inklinacje do masochizmu psychicznego. Dając tym samym gwarancję, że NIGDY nie będziesz w spełnionym, dobrym związku z tym, co masz w bańce aktualnie, bo będziesz sam taki związek niszczył.
Więc albo, albo. Albo kochasz platoniczne relacje, albo chcesz pełnowartościowego związku, który nie jest idealny, bo trwa dłużej niż do momentu aż Ty lub ona go kończycie, czyli jeszcze zanim się zaczął na dobrą sprawę..


Jestem tez prawie pewna, że jesteś typem faceta, który rzadko lub wcale nie inicjuje kontaktu erotycznego, czy powiedzmy spoza 'friendzone', a jeśli tak to sam się do tej szufladki wkładasz i potem trudno z niej wyjść.
Przytulanie jest fajne, ale kobieta powinna wiedzieć w którą stronę to zmierza żeby się otworzyć, a facet, którego trzeba prowadzić za rękę we wszystkich damsko-męskich sferach jest hmm..mało pociągający i męski.

122

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

black-window, nie chce cie dobijac!!!!

ja po prostu sama jestem zfrustrowana takimi sytuacjami..
na poczatku myslalam sobie, nie kazdy jest taki sam...i probowalam dalej...
potem myslalam, cos ze mna nie tak- skoro wciaz jest to samo....
teraz sobie mysle, ze miejsce jest podejrzane- portal.

wielu ludzi trakltuje portal jak burdel"jebadoo" np.
sami tam szukaja, wstydza sie tego mniej lub bardziej...ale odgornie zakladaja, ze poznac tam mozna tylko pusta, zdesperowana lafirynde...
(wiesz, facetowi zaliczanie pochlebia, kobiecie ujmuje...)

mam psiapsiule- wyksztalcona, samodzielna, poukladana, planujemy przeniesc wspolnie poznawanie panow do reala.
nie bardzo mam pomysl , gdzie(kluby moga miec te same konotacje co portal...pomysly mile widziane.:)

NA PEWNO SA NA SWIECIE NORMALNI LUDZIE SZUKAJACY NORMALNYCH RELACJI.!!!

tylko po prostu chodza, nie tam , gdzie ja...

123 Ostatnio edytowany przez zozi45 (2015-05-12 14:28:04)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Faceci to też niestety tchórze. (nie wszyscy) i wolą kłamać niz prawdę powiedzieć. Boją sie też histerii kobiet,ze będą ich chciały zatrzymac na siłe itp.

124

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
zozi45 napisał/a:

Faceci to tech niestety tchórze. (nie wszyscy) i wolą kłamać niz prawdę powiedzieć. Boją sie też histerii kobiet,ze będą ich chciały zatrzymac na siłe itp.

eeee, nie koniecznie...

zazwyczaj mowia prawde(czasem miedzy slowami), jak w opisanym przypadku autorki
"nie jestem taki w porzadku, jak myslisz"(nie idealizuj mnie)

no, i wszyscy- bez wyjatku domagaja sie smskow, ciaglego zainteresowania, chemii, oczekuja, ze bede tesknic, zabiegac...
(to sie kloci z lekiem przed moja desperacja)




ostatnia moja znajomosc zakonczyla sie tak:
pan zegnal sie ze mna, patrzac mi powloczyscie w oczy i pieszczac mi reke, pytal" zgodzisz sie ze mna jeszcze spotkac?"
odpowiedzialam, ze tak- wiec sie wiecej nie odezwal........klasyka...

jak bym odpowiedziala, ze nie wiem, zobacze, ze brakuje mi czasu, albo "spiszemy sie"
to by nalegal na kolejne spotkanie.

125

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:

mam psiapsiule- wyksztalcona, samodzielna, poukladana, planujemy przeniesc wspolnie poznawanie panow do reala.
nie bardzo mam pomysl , gdzie(kluby moga miec te same konotacje co portal...pomysly mile widziane.:)

NA PEWNO SA NA SWIECIE NORMALNI LUDZIE SZUKAJACY NORMALNYCH RELACJI.!!!

tylko po prostu chodza, nie tam , gdzie ja...

Kurde mam ten sam problem... W dodatku fakt, że mieszkam w małym mieście to utrudnia. Po prostu oprócz jednej dyskoteki nie ma gdzie poznać nowych ludzi. Dlatego wylądowałam na tej sympatii głupiej, a i tam facetów z mojego miasta jak na lekarstwo...
Ten stwarzał pozory, że właśnie szuka takiej relacji. Dziewczyny nawet konto na sympatii usunął!
Serio zaczynam już myśleć, że wszyscy fajni faceci są zajęci, a cała reszta to odrzut z defektem! A przecież to nie może być prawda!

126

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
zozi45 napisał/a:

Faceci to tech niestety tchórze. (nie wszyscy) i wolą kłamać niz prawdę powiedzieć. Boją sie też histerii kobiet,ze będą ich chciały zatrzymac na siłe itp.

Wiesz, ale ja jego prosiłam żeby powiedział mi prawdę i zwyczajnie pozwolił już o tym nie myśleć. Zapomnieć o nim i wsio. Żadnych histerii itp. Tłumaczyłam, że bez poznania powodu mój mózg będzie sobie swawolnie dumał co się stało i to nie da mi o tej relacji, o nim zapomnieć łatwo i szybko. I też nic. No ludzie! Czy napisać o co kaman tyle kosztuje?

127 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-12 14:31:14)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

athreyu, czytając co piszesz odnoszę wrażenie, że w żadnym ze swoich 'związków' a raczej krótkich relacji z kobietami nie byłeś prawdziwy, nie byłeś sobą.

Skoro działasz zawsze wg jednego schematu: pana huba/ potem jest wycofanie (asekuracja) a potem lament lub ucieczka.. Nigdzie pomiędzy nie ma nic o autentycznej komunikacji z tymi kobietami. Wszystko z pozycji nastawionej na 'wynik', żeby czegoś nie spieprzyć albo żeby uciec i mieć z głowy, ale zero konstruktywnego podejścia.

I co gorsza, to jak ogłupia Cię wygląd.. To już w Twoim wieku nie powinno mieć AŻ takiego znaczenia,  żeby przesłaniało brak dopasowania czy uruchamiało tak daleko idące projekcję związane z ew. małżeństwem po 3 tyg. np.



Ty po prostu masz nie rozwiązany w głowie konflikt tego, co uważasz za naprawdę dobre i właściwe dla Ciebie, czyli taki związek oparty na zdrowych zasadach, jak opisałeś, a to co masz w podświadomości, która pcha Cię do relacji, w których przerabiasz to swoje odrzucenia i niespełnienia.
Czyli prosty wniosek:  w tym ciągłym niespełnieniu i byciu odrzucanym jest coś co Cię podnieca i TO jest 'chore', w tym sensie, że pokazuje inklinacje do masochizmu psychicznego. Dając tym samym gwarancję, że NIGDY nie będziesz w spełnionym, dobrym związku z tym, co masz w bańce aktualnie, bo będziesz sam taki związek niszczył.
Więc albo, albo. Albo kochasz platoniczne relacje, albo chcesz pełnowartościowego związku, który nie jest idealny, bo trwa dłużej niż do momentu aż Ty lub ona go kończycie, czyli jeszcze zanim się zaczął na dobrą sprawę..


Jestem tez prawie pewna, że jesteś typem faceta, który rzadko lub wcale nie inicjuje kontaktu erotycznego, czy powiedzmy spoza 'friendzone', a jeśli tak to sam się do tej szufladki wkładasz i potem trudno z niej wyjść.
Przytulanie jest fajne, ale kobieta powinna wiedzieć w którą stronę to zmierza żeby się otworzyć, a facet, którego trzeba prowadzić za rękę we wszystkich damsko-męskich sferach jest hmm..mało pociągający i męski.

Trafione do bólu...

Edit. Nie trafione z wyglądem. Obie kobiety w których ostatnio byłem (w jednej jeszcze jestem zakochany) nie podobały mi się fizycznie na samym początku. Dopiero obcowanie z nimi sprawiło, że w trakcie relacji dostrzegałem iż są do tego jeszcze całkiem urodziwe.

128

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
oldorando napisał/a:
zozi45 napisał/a:

Faceci to tech niestety tchórze. (nie wszyscy) i wolą kłamać niz prawdę powiedzieć. Boją sie też histerii kobiet,ze będą ich chciały zatrzymac na siłe itp.

eeee, nie koniecznie...

zazwyczaj mowia prawde(czasem miedzy slowami), jak w opisanym przypadku autorki
"nie jestem taki w porzadku, jak myslisz"(nie idealizuj mnie)

no, i wszyscy- bez wyjatku domagaja sie smskow, ciaglego zainteresowania, chemii, oczekuja, ze bede tesknic, zabiegac...
(to sie kloci z lekiem przed moja desperacja)




ostatnia moja znajomosc zakonczyla sie tak:
pan zegnal sie ze mna, patrzac mi powloczyscie w oczy i pieszczac mi reke, pytal" zgodzisz sie ze mna jeszcze spotkac?"
odpowiedzialam, ze tak- wiec sie wiecej nie odezwal........klasyka...

jak bym odpowiedziala, ze nie wiem, zobacze, ze brakuje mi czasu, albo "spiszemy sie"
to by nalegal na kolejne spotkanie.

Zgadzam się z Tobą smile

129 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-12 14:35:40)

Odp: pomóżcie mi zrozumieć

Trafione do bólu...

Dlatego nie stworzysz więzi z żadną "Gwiazdą", bo one nie mają czasu ani chęci wgłębiać się w twoje problemy, tylko z kobietą o dużej empatii i wiedzy psychologicznej i inteligencji emocjonalnej.
ale takie Cię nie interesują, bo odbierasz jako słabe big_smile

Paradoks polega na tym, że wszystkie z moich znajomych, które odbierane sa jako kobiety w typie Margareth Tather: wyniosłe, dumne (na zewnątrz!), w bliskim kontakcie sa odwrotnością tej pozy, z kolei najbardziej wrażliwe kobiety są z reguły najsilniejsze psychicznie, bo mają kontakt ze soba, ze swoimi emocjami.

Musisz przedefiniowac czym jest prawdziwa siła psychiczna a czym nie jest, w chwili obecnej dla ciebie siła= gesty, poza, podniesiona wysoko głowa..tak ciebie odbieram.

Sam grasz, więc nie przeszkadza Ci, by inni grali, byle "wiarygodnie", tzn. jednowymiarowo, bo wtedy Ty tez możesz spokojnie odgrywać swoja rolę, którą jest podziwianie.. Tylko czy to jest cecha, o która chodzi w związku?

130

Odp: pomóżcie mi zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Trafione do bólu...

Dlatego nie stworzysz więzi z żadną "Gwiazdą", bo one nie mają czasu ani chęci wgłębiać się w twoje problemy, tylko z kobietą o dużej empatii i wiedzy psychologicznej i inteligencji emocjonalnej.
ale takie Cię nie interesują, bo odbierasz jako słabe big_smile

Wniosek- szukaj kogoś na forum wink poznasz po postach tongue

Elle88 napisał/a:

Paradoks polega na tym, że wszystkie z moich znajomych, które odbierane sa jako kobiety w typie Margareth Tather: wyniosłe, dumne (na zewnątrz!), w bliskim kontakcie sa odwrotnością tej pozy, z kolei najbardziej wrażliwe kobiety są z reguły najsilniejsze psychicznie, bo mają kontakt ze soba, ze swoimi emocjami.

I znowu Elle ma 100% racji. Ja tak mam. Wszyscy mówią, że jestem taka silna, taka przebojowa, że charakter mam taki mocny... A to g**no prawda za przeproszeniem! Okrutnie łatwo jest mnie skrzywdzić i tak naprawdę jestem bardzo wrażliwa. Może poniekąd dlatego założyłam ten temat?

Posty [ 66 do 130 z 662 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026