inaczej:
jak bys stworzyl zwiazek ze soba?
Rozwiń, proszę, myśl, bo nie rozumiem.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć
Strony Poprzednia 1 … 9 10 11
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
inaczej:
jak bys stworzyl zwiazek ze soba?
Rozwiń, proszę, myśl, bo nie rozumiem.
Podobne tematy
oldorando napisał/a:inaczej:
jak bys stworzyl zwiazek ze soba?Rozwiń, proszę, myśl, bo nie rozumiem.
wyobraz sobie, ze kobieta jest podobna do ciebie- pod wzgledem wrazliwosci itd.
jesli chcesz umiec stworzyc z nia cos trwalego, musisz umiec byc z kims takim jak ty.
czyli wyobraz sobie jak musialbys postepowac z takim athreyu...
pomysl- co musialbys zmienic?
athreyu napisał/a:oldorando napisał/a:inaczej:
jak bys stworzyl zwiazek ze soba?Rozwiń, proszę, myśl, bo nie rozumiem.
wyobraz sobie, ze kobieta jest podobna do ciebie- pod wzgledem wrazliwosci itd.
jesli chcesz umiec stworzyc z nia cos trwalego, musisz umiec byc z kims takim jak ty.
czyli wyobraz sobie jak musialbys postepowac z takim athreyu...
pomysl- co musialbys zmienic?
Ale to z reguły ja zawszę walę głową w mur, dobijając się do panny
Poczucie bezpieczeństwa w relacji - to dla mnie istotne, a tego nikt Ci nie da, bo nikt Ci nie zagwarantuje, że po pół roku będzie wiadomo, że to TO.
oldorando napisał/a:athreyu napisał/a:Rozwiń, proszę, myśl, bo nie rozumiem.
wyobraz sobie, ze kobieta jest podobna do ciebie- pod wzgledem wrazliwosci itd.
jesli chcesz umiec stworzyc z nia cos trwalego, musisz umiec byc z kims takim jak ty.
czyli wyobraz sobie jak musialbys postepowac z takim athreyu...
pomysl- co musialbys zmienic?
Ale to z reguły ja zawszę walę głową w mur, dobijając się do panny
![]()
Poczucie bezpieczeństwa w relacji - to dla mnie istotne, a tego nikt Ci nie da, bo nikt Ci nie zagwarantuje, że po pół roku będzie wiadomo, że to TO.
nie prawda!
pisales, ze dopoki ona dzwoni, pisze, ty czujesz sie pewnie,
jak ona oddaje ci stery, ty uciekasz..
robisz uniki, oczekujesz zapewnien, ze ona ciagle jest dla ciebie..
jak nie czujesz sie pewnie, zaczynasz sie wycofywac...
jak bys postapil, gdybys mial do czynienia z kims takim jak ty?
nikt ci nigdy nie da zadnej gwarancji, alternatywa jest w ogole unikanie zaangazowania, ale to tez cie nie satysfakcjonuje...
athreyu napisał/a:oldorando napisał/a:wyobraz sobie, ze kobieta jest podobna do ciebie- pod wzgledem wrazliwosci itd.
jesli chcesz umiec stworzyc z nia cos trwalego, musisz umiec byc z kims takim jak ty.
czyli wyobraz sobie jak musialbys postepowac z takim athreyu...
pomysl- co musialbys zmienic?
Ale to z reguły ja zawszę walę głową w mur, dobijając się do panny
![]()
Poczucie bezpieczeństwa w relacji - to dla mnie istotne, a tego nikt Ci nie da, bo nikt Ci nie zagwarantuje, że po pół roku będzie wiadomo, że to TO.
nie prawda!
pisales, ze dopoki ona dzwoni, pisze, ty czujesz sie pewnie,
jak ona oddaje ci stery, ty uciekasz..
robisz uniki, oczekujesz zapewnien, ze ona ciagle jest dla ciebie..
jak nie czujesz sie pewnie, zaczynasz sie wycofywac...jak bys postapil, gdybys mial do czynienia z kims takim jak ty?
nikt ci nigdy nie da zadnej gwarancji, alternatywa jest w ogole unikanie zaangazowania, ale to tez cie nie satysfakcjonuje...
No bo "pacze" na nią, na siebie, na nią, na siebie, na jej znajomych, patrze, oceniam, porównuję i... dzida ![]()
oldorando napisał/a:athreyu napisał/a:Ale to z reguły ja zawszę walę głową w mur, dobijając się do panny
![]()
Poczucie bezpieczeństwa w relacji - to dla mnie istotne, a tego nikt Ci nie da, bo nikt Ci nie zagwarantuje, że po pół roku będzie wiadomo, że to TO.
nie prawda!
pisales, ze dopoki ona dzwoni, pisze, ty czujesz sie pewnie,
jak ona oddaje ci stery, ty uciekasz..
robisz uniki, oczekujesz zapewnien, ze ona ciagle jest dla ciebie..
jak nie czujesz sie pewnie, zaczynasz sie wycofywac...jak bys postapil, gdybys mial do czynienia z kims takim jak ty?
nikt ci nigdy nie da zadnej gwarancji, alternatywa jest w ogole unikanie zaangazowania, ale to tez cie nie satysfakcjonuje...
No bo "pacze" na nią, na siebie, na nią, na siebie, na jej znajomych, patrze, oceniam, porównuję i... dzida
porownujesz,
interpretujesz na swoja niekorzysc jej spojrzenie, jej ironie, jej komentarz...
prowokujesz, zeby byc pewnym, ze jestes dla niej wartosciowy...
athreyu napisał/a:oldorando napisał/a:nie prawda!
pisales, ze dopoki ona dzwoni, pisze, ty czujesz sie pewnie,
jak ona oddaje ci stery, ty uciekasz..
robisz uniki, oczekujesz zapewnien, ze ona ciagle jest dla ciebie..
jak nie czujesz sie pewnie, zaczynasz sie wycofywac...jak bys postapil, gdybys mial do czynienia z kims takim jak ty?
nikt ci nigdy nie da zadnej gwarancji, alternatywa jest w ogole unikanie zaangazowania, ale to tez cie nie satysfakcjonuje...
No bo "pacze" na nią, na siebie, na nią, na siebie, na jej znajomych, patrze, oceniam, porównuję i... dzida
porownujesz,
interpretujesz na swoja niekorzysc jej spojrzenie, jej ironie, jej komentarz...
prowokujesz, zeby byc pewnym, ze jestes dla niej wartosciowy...
Czasem się podkładam i sprawdzam czy będą głaskać.
Po co głaskanie? Ja już nic z tego nie rozumiem, szukasz akceptacji, poprzez odrzucenie? W sensie odrzucenie daj Ci potwierdzenie żeś buła? Za bardzo to zagmatwane.
Po co głaskanie? Ja już nic z tego nie rozumiem, szukasz akceptacji, poprzez odrzucenie? W sensie odrzucenie daj Ci potwierdzenie żeś buła? Za bardzo to zagmatwane.
Nie, nie. Wiedząc, że mam w głowie bałagan, pokazuje czasem, że on jest. Jak nie uciekną, to wiem, że jest bezpieczniej. Świadomie nie szukam odrzucenia.
a ja to kumam.
i wiem, co powinno sie zrobic, i po jednej i po drugiej stronie...
zalapalam to dopiero w tym watku.
oldorando, to zdradź co trzeba zrobić?
oldorando, to zdradź co trzeba zrobić?
redka- ja mowie o moim przypadku, nie ogolnie o wszystkich...
(w innym moge sie mylic- w swoim zreszta tez,)
ale athreyu pozwolil mi spojrzec na swoje kontakty od tej drugiej strony.
zaczelo mi sie logicznie skladac w logiczna calosc...
jest tak:
jak trafiam na kogos bardzo pewnego siebie i gruboskornego, to go odrzucam(nie lubie cwaniaczkow, bufonow, i "twardzieli")
jak trafiam na kogos wrazliwego, typ artysty, to on jest przewrazliwiony.
zachowuje sie troche jak athreyu...klopot w tym, ze ja tez sie zachowuje podobnie.
i wychodzi wielkie goowno....
musze zmienic swoje zachowanie(bo swiata nie zmienie, a zaczyna sie od siebie)
podam przyklad:
na pewnym etapie znajomosci, zaczal nam sie urywac kontakt.
on twierdzil, ze jest zapracowany.
ja zrozumialam"nie mam dla ciebie czasu"
ja sie nie odzywalam, on tez.
znajoma mnie "popchnela", zebym napisala do niego.
z pewnym oporem napisalam cos o pogodzie i przyrodzie...
i odpowiedzial od razu, ze chce sie spotkac,....
jak bym nie napisala- kontakt by sie urwal juz wtedy.
co mialam do stracenia?
czym ryzykuje?
najwyzej nie odpowie, i faktycznie okaze sie mniej wazna od pracy, czy czegos/kogos innego..
na tym etapie znajomosci , nie ryzykuje zwiazku, przywiazania- niczego.
teraz znow cisza....
minelo juz troche czasu, juz odpuscilam...
pewnie on tez.
tylko u mnie tak zawsze- ja nie inicjuje kontaktu.
troche jak ten athreyu- boje sie odtracenia, i szukam dziury w calym, zeby nic z tego nie bylo....
Strony Poprzednia 1 … 9 10 11
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomóżcie mi zrozumieć
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026