U mnie jutro minie tydzień odkąd nie mamy kontaktu. Nigdy wcześniej nie mieliśmy przerwy większej niż 7 dni. Ja już nie wierzę w to, że mogę do niej wrócić, nie widzę sensu moich starań. A Ty też odpuszczasz czy chcesz walczyc?
Podobne tematy
U mnie jutro minie tydzień odkąd nie mamy kontaktu. Nigdy wcześniej nie mieliśmy przerwy większej niż 7 dni. Ja już nie wierzę w to, że mogę do niej wrócić, nie widzę sensu moich starań. A Ty też odpuszczasz czy chcesz walczyc?
Daj sobie z nią spokój. feniks35 i julkaxx mają rację.
Ja sobie kiedyś nie dałem i w zamian byłem karmiony kłamstwami o tym że jestem dla niej ważny, że nie chce ze mną tracić kontaktu, że mnie kocha ale czegoś brakuje (sic!), że nikogo nie ma i nikogo nie szuka bo musi sobie wszystko poukładać. Odnośnie ostatnich słów: mówiła mi to a jednocześnie od 4 miesięcy spotykała się z kimś innym.
68 2015-05-13 15:38:11 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-13 15:39:19)
U mnie jutro minie tydzień odkąd nie mamy kontaktu. Nigdy wcześniej nie mieliśmy przerwy większej niż 7 dni. Ja już nie wierzę w to, że mogę do niej wrócić, nie widzę sensu moich starań. A Ty też odpuszczasz czy chcesz walczyc?
Na drugi raz pomysl o kryteriach wyboru. Najpierw wpakowales sie w czyjes zycie i swierze malzenstwo (2013!), potem byla hustawka emocjonalna, oczekiwan, parcie na zwiazek, oczekiwania spelnenia swoich potrzeb emocjonalno-uczuciowych, itp. Skonczylo sie na szarpaninie. Moim zdaniem Twoj blad nie polega na tym co sam uwazasz. Twoj blad polega na tym ze zamiast oczekiwac TEJ RELACJI SAMEJ W SOBIE, czyli deklaracji z jej strony na bycie z Toba, powinienes oczekiwac ODPOWIEDNIEJ JAKOSCI TEJ RELACJI, zarowno z jej jak i ze swojej strony. Niestety, jako ze jestes sam, masz parcie na zwiazek (potrzeba bliskosci, seks, itp.) i samodzielnie nie stosujesz kryterium wyboru, tylko ze jest opcja - to z niej korzystasz. Wiele osob tak ma, ale w ten sposob nie znajdziesz w sposob swiadomy odpowiedniej dla Ciebie osoby. Bedzie to ktos przypadkowy (lub przeznaczony
).
Opisałeś to takimi słowami, że średnio wiem co masz na myśli, wybacz. Nie wpakowałem się w niczyje życie, byliśmy dobrymi znajomymi od kilku lat, po jej rozpadzie małżeństwa stałem się kimś więcej. Czy na pocieszenie czy nie - nie wiem. Wydaje mi się, że nie. Aczkolwiek teraz nie ma co o tym myśleć bo temat już zamknięty. Nie miałem parcia na związek bo już w nim byliśmy przez rok, więc nie rozumiem o co kaman. No chyba, że masz na myśli moje zachowanie po zerwaniu, to przyznam, że walczyłem bo chciałem dalej być w związku - ona nie.
Co do jej deklaracji i relacji to mógłbyś rozwinąć myśl?
Opisałeś to takimi słowami, że średnio wiem co masz na myśli, wybacz. Nie wpakowałem się w niczyje życie, byliśmy dobrymi znajomymi od kilku lat, po jej rozpadzie małżeństwa stałem się kimś więcej. Czy na pocieszenie czy nie - nie wiem. Wydaje mi się, że nie. Aczkolwiek teraz nie ma co o tym myśleć bo temat już zamknięty. Nie miałem parcia na związek bo już w nim byliśmy przez rok, więc nie rozumiem o co kaman. No chyba, że masz na myśli moje zachowanie po zerwaniu, to przyznam, że walczyłem bo chciałem dalej być w związku - ona nie.
Co do jej deklaracji i relacji to mógłbyś rozwinąć myśl?
Przy takim ograniczonym mysleniu trudno cos wyjasniac. Podpowiem tylko ze mezczyna powinien w zyciu kierowac się faktami a nie tylko słowami kobiety. Skoro np. a to tylko przykład, nawiazales romans z mezatka, rok po terminie jej slubu to szkoda nawet to komentowac. Albo piszesz cos takiego:
"po jej rozpadzie małżeństwa stałem się kimś więcej"
czyli? status wiezi z kims zależy od sytuacji w czyims malzenstwie?
Rzeczywiscie, lepiej nie komentować...
71 2015-05-19 18:23:52 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-06-08 19:16:33)
Chcesz, żeby do ciebie wróciła. Pomyśl do kogo ty na jej miejscu chciałbyś wrócić. Do zrozpaczonego w jej oczach, niepoukładanego człowieka, który jeszcze na dodatek uważa, że to wszystko jest jej wina. Oczywiście, że nie. Jeśli chcesz zrobić ostatnie podejście to rozwiąż to taktycznie. Bądź pozytywnie nastawiony i zadowolony z życia, fajnie wyglądający, pachnący, mający przyjaciół. Myślę, że warto przyznać się do winy, nawet jeśli to jest na wyrost. W stylu: wiem, że jestem wybuchowy, nie poświęcałem ci wystarczającej ilości czasu(to zawsze robi wrażenie), rozumiem, że mogłaś czuć.... Zazwyczaj ona wtedy powie, ja też nie jestem...... i sama się przyzna Powiedz jej że chcesz się cieszyć, życiem robić fajne rzeczy, ale chciałbyś żeby ci towarzyszyła.
(jak nie przyznasz jej racji, że coś zawiniłeś, a nawet bardzo - to będzie to w niej siedzieć - a tak zapomni po chwili po wszystkich złych wspomnieniach- wiem bo jestem kobietą hehe . Ja bardzo lubię rady ze strony [spam] np. jak przestać się kłócić. Polecam i powodzenia