Niewiele kobiet potrafiłoby zrezygnować z wygodnego życia, a poza tym gratuluję rozstania z klasą.
Podobne tematy
Ech.. potrzebuję się wygadać .
Więc, już po spotkaniu..
Dziwnie było go zobaczyć po prawie 3 tygodniach rozłąki..
W mieszkaniu wszystko przygotowane pode mnie.. umowa podpisana, klucze w dłoniach a mi się zachciało ryczeć jak 5 letniemu dziecku..
Porozmawialiśmy szczerze od serca.. On pyta się " Dlaczego wcześniej tak nie usiedliśmy porozmawiać? Dlaczego nie było takiej komunikacji ? " ... Po tych szczerych do bólu rozmowach widzę w nim całkowicie innego człowieka.. Zauważam jeszcze więcej zalet i mądrości ..
Podobno usłyszał teraz o mnie jakieś złe rzeczy , plotki itd.. zapytał się czy to prawda ?! Ewidentnie NIE, wiem, że mi uwierzył. A mnie zastanawia co Ci "życzliwi" przyjaciele mają na celu ?!
Nie ukrywam, że na dzień dzisjejszy jestem przerażona. Gdzieś ta wiara mi uciekła..
Boje się tej cholernej samotności..czuje smutek , że rozchodzę się z facetem który wiele dla mnie znaczy..Boje się, że moje życie to będzie pustka i smutek..
Wiem, to naturalne.. takie obawy też.. Człowiek się boi po rozstaniu ,że już nic dobrego go nie spotka. Ale mimo wszystko nie potrafię sobie tych myśli wybić z głowy...
Życzyłam mu dziś wiele dobrego. Mam nadzieje, że znajdzie odpowiednią starszą partnerkę..i życie jeszcze mu się ułoży. Zasługuje na to.
On cały czas próbował mnie przekonywać, ze był dla mnie dobrym facetem. Że byłam wszystkim..
Że, dla faceta seks to sport..nic nie znaczący.
Próbował mi powiedzieć, że każdy zdradza ...i że, ciezko będzie znalezc partnera który tego kobiecie nie zrobi !
Próbował przekonywać, że to wszystko nas wzmocni. On doceni a ja mu zaufam na nowo..
Ale, nie..
Podjęłam decyzję. I chociaż, jest mi cholernie ciężko muszę jakoś dać radę. Ale lekko nie jest..
Być samotnym..
...ze wszyscy zdradzaja...,ze nie znajdziesz...
mam nadzieje, ze to nie jest prawda, ze jednak sa ludzie, ktorzy nie zdradzaja...
Wierze w Ciebie, ze dasz rade, ze nie namiesza Ci w glowie i poradzisz sobie z tym. Ze bedziesz szczesliwa..
134 2015-06-01 00:14:20 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-06-01 00:19:33)
Miesza mi w głowie ..
Najgorzej jak pyta :
" czy nie widziałaś , że robiłem wszystko żebyś była szczęśliwa " ?
" czy nie widziałaś jak bardzo sprawialo mi radość Cię uszczęśliwiac " ?
" Nigdy niczego Ci nie odmowilem ,ostatnią złotówkę bym oddał żebyś Ty czula się bezpiecznie" itd..
I najgorsze jest to , że ja to wiem..
On zawsze był.. i starał się przez 4 lata bardzo mocno..wkladal 120% energii
Mam poczucie winy
Tyle mu zawdzięczam..ale widzę w nim ojca, nie partnera..
Tęsknię za seksem który był cudowny..
Wiedziałam, że będzie ciężko ale jest coraz gorzej ...
Chciałabym zaznać tego cudownego spokoju który miałam na codzień.
Brakuje mi tej cholernej troski..
W życiu jestem sama.. wyprowadzilam się gdy miałam 18 lat, mam tutaj w tym mieście jedna przyjaciółkę i miałam go..
Dobrze, że pracuje..
Tylko on się nadal o mnie martwi.
Ech, zaczęłam się uzalac..
Zywiec podchodzi cię w sprytny sposób. Zresztą pisałam ci o tym, że tak będzie - i jest.
Wiesz co, nie podoba mi się zachowanie tego faceta. Właściwie to uważam, że nie traktuje cię jak partnerkę. Nie wiem kim właściwie dla niego jesteś, ale jak facet szanuje kobietę to raczej nie będzie jej wciskał kitu, że bzykanko z inną to normalka. Jesteś młodą atrakcyjną dziewczyną i masz się godzić na jego skoki w bok, bo wmówi ci że każdy tak robi.
Myli się. Nie każdy zdradza młodą, ładną dziewczynę z którą ma fantastyczny seks i którą podobno kocha.
Nie podoba mi się w dodatku jego manipulacja Tobą. Ty mu się tłumaczysz z plotek na swój temat. Podejrzewam, że sam je sobie wymyślił.
Dziewczyno jest między wami przepaść. On ją wykorzystuje. Pomysł z wynajmem od niego jest jak pisałam wcześniej do d...
Myślę, że z czasem sama się o tym przekonasz.
Już zaczynasz wzdychać, a co będzie za miesiąc...?
Jak ułożysz sobie życie mając jego koło siebie?
Bet- dzięki potrzebuje takiego kopa..
Co do tych plotek to powiedział mi kto mu tak powiedział .. więc, tutaj jestem raczej pewna , że nie kłamie..
A one brzmiały mniej więce tak : dobrze, że się rozchodzicie bo ona taka i owaka.. nie zasługuje na Ciebie..
On mnie zna bardzo dobrze. Wie, że go nigdy nie zdradziłam ..a, że ludzie lubią gadać to cóż...
Też widzę manipulację.. ale wiem, że on żałuję, że się stara.. próbuje mi powiedzieć , że dla niego seks taki nic nigdy nie znaczył i itd..i wtedy jest coraz gorzej..
Wolałabym , żeby on mnie nienawidził albo na odwrót.
Z tym mieszkaniem to sama nie wiem., zobaczymy miesiąc, dwa..jeżeli będą z jego strony jakieś naciski to się wyprowadze.
Detrminacja do zakończenia tego jeszcze jest silna.. ale czasem po prostu pojawia się panika..
Proszę o pomoc.. dajcie mi mocnego kopa albo spójrzcie obiektywnie...
Czy ja na pewno dobrze robię? Im bardziej tęsknię , tym bardziej dostrzegam jakiego faceta odrzucam..
Tęsknię za nim.. wszystko mi jego przypomina...
Jak sobie radzić ? kiedy będzie lepiej..
Każdego wieczoru gdy siedzę tu sama zastanawiam się czy wszystko się jeszcze ułoży ?..
Z dnia na dzień jest gorzej
Żywiec ... Z mojej strony jedno zasadnicze pytanie.
O co Ci tak naprawdę chodzi ??
Czego chcesz ??
Bo szczerze mówiąc - nie mogę za Tobą nadążyć.
Zywiec nie dam ci kopa. Moim zdaniem nie warto. Pisałam ci wcześniej, że tak będzie. Twierdziłaś, że nie.
Może brutalnie, ale co tam - szczerze.
Jesteś przy nim gąska. Zrobi z tobą co zechce. Przywykniesz do jego zdrad - nie no sorki to jest sport:)
I on traktuje cię w sumie jak gąskę. Urabia cię perfekcyjnie. Uda mu się i nie będziesz nawet wiedzieć kiedy, bo jest między wami przepaść.
Z tym mieszkaniem to był oczywisty numer. Poszłaś na niego. Po prostu aż przykro mi to czytać. I może dobrze, niech facet ma co chce. Myślałaś, że dasz radę...? Dziewczyno nie masz szans...
Za jakiś czas prawdopodobnie cię zastąpi. Dla ciebie zdecydowanie za późno.
Macie rację..
Chcę normalnego szczęśliwego życia. Chcę męża i dziecko..
Chciałam zacząć nowe życie bez niego..
A widzę, że chyba nie dam rady.. boję się..
Jest mi ciężko
Rycze po kątach z tęsknoty.
Rozum mi mówi to nie ma sensu, facet ma 45 lat , zapomnij
A serce ze miałam świetnego faceta który dbał o mnie jak nikt, troszcyl i kochał jak nikt nigdy..
Ja wiem, że zdradził ...
Ale wiem, że byłam dla niego wszystkim..nikt mnie nie traktował jak on.
Obym się nie poddała..
Jestem sama z zwierzakami i czuje się tak pusto...
Nie mam nikogo teraz..
Ech...
141 2015-06-03 21:48:31 Ostatnio edytowany przez koni (2015-06-03 21:50:54)
Zastanow sie, czy bylas z nim szczesliwa. Cofnij sie do poczatku tego tematu i przeczytaj wszystko jeszcze raz. Przeanalizuj! Mialas watpliwosci, przeszkadzala Ci roznica wieku, byl marudny.. Teraz mowisz, ze porazmawialescie i sie zmienil.. Nie podoba mi sie jego podejscie do seksu. Dla kobiet seks i emocje ida w parze.. Jesli dla Ciebie tez, to powinien to uszanowac. MASZ BYC SZCZESLIWA. Moze przedstawmu swoje warunki. Jesli nadal uwaza, ze monogamianie jest dla ludzi, to pewnie za jakis czas znow skoczy w bok, bo nie widzi w tym nic zlego. Wmawia Ci , zenie znajdziesz takiego, ktory nie zdradzi... A moze sie myli? Potrafi przewidziec przyszlosc? Mi kiedys kolega proponowal seks. To miala byc przysluga, bo twierdzil ze faceci boja sie dziewic i niekt mnie nie bedzie chcial... Zaryzykowalam i nie skorzystalam z jego "pomocy" i nie zaluje!
Chce Ci tylko powiedziec, ze On nie pojadl wszystkich rozumow, jest dojrzaly i wie czego chce. Moim zdaniem dazy do tego i wie jak to zrobic. Jesli bylas z nim szczesliwa i chcesz takiego zycia, to mozesz wrocic do niego. Jesli nie chcesz, to powinnas sie uwolnic. Jestes uzalezniona emocjonalnie i nie tylko... Czy to, co czujesz to milosc, przywiazanie, czy uzaleznienie i strach? Zastanow sie, masz duzo czasu teraz.
Trzymam kciuki za wlasciwa decyzje.. Czy taka bedzie, okaze sie z czasem. Sciskam mocno! ![]()
PS: Pisalam posta chyba 3 razy i ciagle nie chcal sie dodac wiec nie wiem, czy napisalam wszystko i w sposob zrozumialy. Balam sie, ze znow mi strona ucieknie. ![]()
Żywiec, nie dorabiając ideologii do banalu.
Gdybyś była dla niego wszystkim, to NIGDY by Cię nie zdradził.
Przenigdy.
A taki sport, jaki on uprawia, to co najwyżej HIVa może wnieść do Waszego związku.
Nie zdajesz sobie z tego sprawy ?
Co z tego, że facio ma 45 lat, skoro jego mózg ma nadal 15.
Facet cię w żaden sposób nie ceni. Zna cię na wylot. Wie na co lecisz. Bawi się tobą.
Nie zgodzę się, że ma mózg 15 latka. Jest dojrzały, doświadczony i ma obycie. Dobrze wie co robi.
Autorko, mysle, ze rozstanie to dobra decyzja. Zanim dowiedzialas sie o zdradze mialas ogromne watpliwosci. O tyle lat starszy mezczyzna nie odpowiadal Ci jako przyszly maz i ojciec Twoich dzieci i jest to bardzo naturalne, zdrowe myslenie. Dodatkowo pojawila sie informacja, o tym, ze ten mezczyzna Cie zdradzil.
Moim zdaniem calkowicie przekresla go jego podejscie do kontaktow z innymi kobietami. Zapewniam Cie, ze nie wszyscy ludzie zdradzaja. A ci, ktorzy zdradza, ale maja jakis kregoslup moralny, na pewno nie bagatelizuja tego wmawiajac swoim partnerom, ze to nic nie znaczy. Nie wizalabym sie w zadnym razie z takim czlowiekiem. Jestes mloda. dobrze myslaca kobieta, dasz sobie rade. Mysle, ze najlepiej poszukaj innego mieszkania. Odizoluj sie zupelnie od niego, a za jakis czas buduj swoje zycie z kims innym.
Facet cię w żaden sposób nie ceni. Zna cię na wylot. Wie na co lecisz. Bawi się tobą.
Nie zgodzę się, że ma mózg 15 latka. Jest dojrzały, doświadczony i ma obycie. Dobrze wie co robi.
Przykro mi ale tu się nie zgodzę..
Ok , zdradził..
Przeszkadzała mi różnica wieku.
Ale nie mogę się zgodzić, że mnie nie ceni i mną się bawi.
Przeżyłam z nim kilka lat, znam go bardzo dobrze. On dbał o mnie jak nikt nigdy. Na każdym kroku pokazywał , mi że jestem dla niego najważniejsza.
Nie chce tutaj przedstawiać przykładów bo jest ich multum. Sprawiało mu ogromną przyjemność , żeby mnie uszczęśliwiać. Zawsze gdy go potrzebowałam był. Liczył się z moim zdaniem. Często nie chciał wyjść do znajomych , bo było mu zle ,że zostaję sama np w weekend w domu . ( Wręcz musiałam go wyganiać, bo każdy ma prawo gdzieś wyjść ).
Nie mówię, i nie chce o nim mówić zle.
I dlatego tak ciężko mi się z tym wszystkim pogodzić.
Oczywiście ,że miał wady ale przeważały zalety.
Sama opisywałam na początku ,że przeszkadza mi tylko wiek- bo reszta się układała.
Wiem, że rozstanie pomimo wszystko to dobra decyzja.
Tylko cholernie boli, wiedziałam ,że będzie ciężko..
I mam momenty , że nie mogę sobie poradzić ale to chyba normalne ?
Czas pokaże jak to się wszystko ułoży..
Chce już zakończyć ten rozdział w moim życiu.
I zacząć całkowicie nowe..
Czy mi się uda ?
Chce wierzyć, że tak będzie
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, bardzo mi pomogły.
Przejrzałam na oczy..
Gdzieś w środku wiedziałam ,że ta relacja zdrowa nie jest.. Wy mi uświadomiliście, że miałam rację..
Postanowiłam napisać, zawsze to lżej jak można przelać emocje i uczucia wirtualnie na " papier".
Pierwszy raz w swoim nie dość długim życiu przeżyłam rozstanie tak boleśnie. I mogę z ręką na sercu powiedzieć, że podziwiam wszystkie kobiety które zostały same, z dziećmi .. musicie być cholernie silne!
W momencie kiedy wydawało się, że już jest lepiej i ,że powoli się przyzwyczajam to samotnego, nowego życia .. przychodziły takie momenty ,aż mnie zadziwiało ..,że może tak boleć.
Płacz , uczucie paniki, beznadziejności.. leżenie w łóżku.. ech,..
Ale się podnoszę. Już mniej tęsknie, łapie się na tym ,że czasem nawet już wspomnienia nie bolą tak bardzo.
Na tym momencie, chyba już nie potrafiła bym żyć z nim.
Jesteśmy w kontakcie, ale rzadkim. On pierwszy nie dzwoni, nie pisze - chyba , że coś ważnego nie związanego z nami a np. mieszkaniem.
Ja się przyznaje , że miałam takie dni ,że sama do niego dzwoniłam i płakałam w słuchawkę- bo nie mogłam sobie poradzić. Chciałam tylko z nim pogadać.
Mam dziwne wrażenie, że on się z tym szybciej pogodził i pewnie zacznie za jakiś czas nowe życie z kimś innym..czego mu życzę.
A ja poczułam w dniu dzisiejszym taki dziwny spokój. W końcu poczułam,że dobrze się stało..
Uczę się powoli żyć bez niego, i wcale nie jest tak strasznie jak się wydawało.
Człowiek żyje z kimś, boi się samotności, że sobie nie poradzi.. wydaje mu się, że kocha, i tkwi w związku który gdzieś pomału uwiera. A wystarczy zrobić tej jeden krok.. odejść i zobaczyć, ze życie się na tym nie kończy.
Owszem samotność jest straszna, puste ściany, nie ma się do kogo przytulić i zwyczajnie opowiedzieć jak minął dzień.
Ale pewnie za jakiś czas to uczucie pustki się wypełni.
Dbaj o siebie jak o swoja najlepsza przyjaciolke. Jest dobrze. Bedzie pieknie. A gdy czasem bedzie zle (bo bedzie, sorry), to pamietaj, ze to przejsciowe. Cieplo Cie pozdrawiam.
Dziękuję Magita za dobre słowa :-)
Przeżywam tak skrajne emocje , że zastanawiam się czy to normalne ?
Ostatnio dużo pracuje, ale i tak mam ogrom energii ! Pomimo, że mało jem.. apetyt mi strasznie spadł. Pracuje, ćwicze, czasem gdzieś wyjde i kg lecą ..
A energii wciąż full ..
Dziś w końcu 1 dzień wolnego , więc relax i wino poszło w ruch :-)
Przeczytałam moje posty i po czasie widzę,że już inaczej na wszystko patrzę. Pozostaną mile wspomnienia, czasem tęsknota .. ale czuje , że dobrze zrobiłam..
Odkrywam życie na nowo..
Wyszłam z klatki i pomimo gorszych dni dostrzegam wiele dobrego!
Forum mi dużo pomogło, za co dziękuję i jestem wdzięczna:-)
Ech..
Minęły 2 miesiące i emocje powoli już opadają.. dociera do mnie wszystko.
Najzwyczajniej w świecie za nim tęsknie..Brakuje mi go na każdym kroku. Wczoraj o 2 w nocy do niego zadzwoniłam i się poryczałam.. a on w dalszym ciągu się o mnie troszczy jak nikt..
On całkowicie już odpuścił.. Gdybym nie generowała pierwsza kontaktu to myślę, że by się nie odezwał.
Zaakceptował to .
A ja wracam codziennie do pustego mieszkania i zastanawiam się czy na pewno tego chciałam ?!
Najgorsze są weekendy.
Z biegiem czasu powinno być łatwiej a mam wrażenie , że jest gorzej.
Cholernie mi go brakuje. Ale rozsądek nie pozwoli mi do niego wrócić..
Są oczywiście lepsze dni. I staram się z nich czerpać jak najwięcej ! ..
a czasem po prostu płacze do poduszki z smutku , tęsknoty, samotności..
Cóz, muszę wierzyć ,że w końcu się to zmieni i zacznie być tylko lepiej..
...
No to ja mam znacznie gorzej bo co prawda u mnie jest podobna różnica wieku z dziewczyną, jednak czuję się młodo zarówno fizycznie jak i psychicznie i do tego dziewczyna zarzuciła mi zupełnie bezpodstawnie że jej nie kocham. Nie miałem i nie mam zamiaru mieć żadnego romansu z inną. Na dowód że nie chcę jej wykorzystać seksualnie zgodziłem się z nią nie spotykać i dalej ją wspieram a ona uparła się przy swoim i nie odpisuje. Wcześniej miała jakiś problem z chłopakiem z którym była trzy lata i podobno nie miała z nim seksu ani z żadnym innym. Teraz ona ma 28 lat. Przyznała mi się że ma problemy emocjonalne i z trudem idzie jej na studiach. Zależało mi głównie na rozmowach z nią a seks ma dla mnie małe znaczenie. Liczyłem na to że nasza przyjaźń się pogłębi i ona zechce ze mną być.
Więc, mineły 3 miesiące- mam wrażenie , że wieczność.
Jak się czuje ?! Do D***
Mam wrażenie, że życie straciło sens.
Często za nim tęsknie w takich codziennych czynnościach. Mamy kontakt b.sporadyczny ale poprawny, bez żalu .
Czy dobrze zrobiłam ? pewnie patrząc obiektywnie z boku to tak - natomiast mnie ciężko się pozbierać.
Nie spodziewałam się tylu nieprzespanych nocy, tylu łez i smutku.
Często zmuszam się żeby wyjść na spacer, pobiegać żeby tylko się odciąć...czasem brak mi sił.
Oczywiście są też dobre dni. W których czerpię radość z tego co mnie otacza wokół.
nie będę ukrywać, że mi go brakuje.
Ale cóz, tak wybrałam.
Zdecydowałam się na zakończenie , więc wiem że nie powrócę.
A czy to była dobra decyzja ..
Patrzac na ilość smutku i samotności- mogę powiedzieć . zę nie.
Więc, mineły 3 miesiące- mam wrażenie , że wieczność.
Jak się czuje ?! Do D***
Mam wrażenie, że życie straciło sens.
Często za nim tęsknie w takich codziennych czynnościach. Mamy kontakt b.sporadyczny ale poprawny, bez żalu .Czy dobrze zrobiłam ? pewnie patrząc obiektywnie z boku to tak - natomiast mnie ciężko się pozbierać.
Nie spodziewałam się tylu nieprzespanych nocy, tylu łez i smutku.
Często zmuszam się żeby wyjść na spacer, pobiegać żeby tylko się odciąć...czasem brak mi sił.Oczywiście są też dobre dni. W których czerpię radość z tego co mnie otacza wokół.
nie będę ukrywać, że mi go brakuje.
Może nieświadomie karmisz się tymi myślami o nim? Ja wiem, pewnych rzeczy w naszej głowie nie przeskoczymy, ale musimy próbować i próbować, aż osiągniemy pożądany efekt.
Sama mam często ochotę usiąść i olać całe życie, bo mi się już nie chce cierpliwe czekać na swoje pragnienia, a mimo to jakaś wewnętrzna siła wbrew mnie samej każe podnosić odwłok i do przodu.
Wytrwałości i szczęscia Ci życzę. Całe życie przed Tobą
Ale cóz, tak wybrałam.
Zdecydowałam się na zakończenie , więc wiem że nie powrócę.
A czy to była dobra decyzja ..
Patrzac na ilość smutku i samotności- mogę powiedzieć . zę nie.
Chciałabym napisać, ze jest pięknie - a ja taka silna...
Ludzilam się.
Nie daje rady. Takiego bólu się nie spodziewałam. Ostatnio codziennie zalewam się łzami, wręcz jestem opuchnieta od tego lamentu...:( , poplakuje w pracy, w domu już daje upust emocjom. I czasem, aż się siebie boję.
Nie poznaje siebie.
Po 3 miesiącach przyszedł chyba najgorszy moment. Samotność, pustka , tęsknota , zal..
Znowu do niego wczoraj zadzwoniłam i płakałam 50 min w słuchawkę. On chce wyjść na obiad , do kina , porozmawiać a ja nie mogę się zgodzić - bo ulegne.
Jestem mu wdzięczna za wszystko , ale już muszę to zakończyć.
Ale nie mam sił. Nic mnie nie cieszy. Na mojej twarzy gości smutek, strach i łzy.
Mam 25 lat i czuje , że przestałam żyć. Przestałam biegać, uczyć sie , czytać.. tylko otwieram wino i rycze. A późnej zapuchnieta chodzę do pracy.
Chyba wyjade z Pl.
(